Karolina Chojnacka

Haas F1 Team, czyli amerykański zespół w rosyjskich barwach

Zespół Haas F1 Team zaprezentował nowe barwy na nadchodzący sezon Formuły 1.

Patrząc na nowe malowanie bolidu Haasa, nikt chyba nie ma wątpliwości, że w zespole pojawił się rosyjski kierowca. Ciężko nie zauważyć motywu rosyjskiej flagi, szczególnie widocznej na przednim skrzydle i pokrywie silnika. Wszystko dlatego, że rosyjska firma Uralkali została sponsorem tytularnym zespołu, stąd nowe biało-czerwono-niebieskie barwy samochodu.

Haas F1 Team

W amerykańskiej ekipie Haasa będzie jeździło dwóch debiutantów, protegowany Ferrari – Mick Schumacher oraz Nikita Mazepin, którego ojciec, Dmitrij Mazepin, prezes Uralkali, wnosi poważny budżet do zespołu.

Haas F1 Team

Przeczytaj też: Aston Martin AMR21, czyli powrót brytyjskiej legendy do Formuły 1

Właściciel zespołu, Gene Haas, powiedział:

Bardzo się cieszę, że mogę powitać Uralkali w Formule 1 jako partnera tytularnego zespołu Haas F1. Cieszymy się, że będziemy reprezentować ich markę przez cały sezon. To ekscytujący czas dla zespołu, z Uralkali wchodzącym na pokład oraz z Nikitą Mazepinem i Mickiem Schumacherem w naszych samochodach. Mamy nadzieję, że nawiążemy walkę z resztą stawki i zdobędziemy kilka punktów. Za nami trudne sezony, ale mamy spojrzenie długoterminowe, szczególnie na 2022 rok i nowe przepisy.

Haas F1 Team

Przeczytaj też: Bolid Alpine A521 będzie promować sportową markę w Formule 1

Nowe barwy to dopiero przedsmak prawdziwych emocji. Oficjalnie nowy bolid, VF-21 zostanie odsłonięty pierwszego dnia testów przedsezonowych.

Najnowsze

Amerykanie zrobili buty ze spojlerami, inspirowane popularnym modelem samochodu. Wyróżnij się!

W takim obuwiu można bez wątpienia wyróżnić się na ulicy. Tym bardziej, że sneakersy powstały w tylko dwóch egzemplarzach – lewym i prawym.

Twórcy nietypowych butów rozpoczęli projekt od bazy w postaci podeszwy przypominającej oponę. Z przodu sneakersów znalazły się elementy nawiązujące do kształtu charakterystycznej atrapy chłodnicy samochodów Lexusa. Z tyłu zaś wydrukowana w 3D wstawka z materiału przypominającego włókno węglowe, która imituje niewielki tylny spojler, jaki można mieć w Lexusie IS 350 w wersji F Sport Dynamic Handling Package.

Po bokach butów łatwo dostrzec wstawki z czarnej, syntetycznej skóry NuLuxe, które przecinają szare przeszycia. Takie samo połączenie znajdziemy w prawdziwym Lexusie IS. W tym miejscu znalazł się również srebrny pasek, który nawiązuje do świateł auta.

Amerykanie zrobili buty ze spojlerami, inspirowane popularnym modelem samochodu. Wyróżnij się!

Dominującym kolorem jest jednak jasnoniebieska barwa, która imituje lakier Grecian Water – nowość w ofercie Lexusa. A znaczek F Sport po boku, logo japońskiego producenta na najwyższym rzepie oraz napis IS 350 nad piętą nie dają wątpliwości, co było inspiracją do stworzenia wyjątkowego obuwia.

Specjalne buty powstały po to, by uczcić zeszłoroczny debiut Lexusa IS w nowej odsłonie. Projekt jest częścią kampanii reklamowej nowego Lexusa IS zatytułowanej All In. W jej ramach amerykański oddział japońskiej marki prezentuje ludzi, którzy w pełni podążają za własnymi pasjami, jednocześnie prezentując swojego sedana o sportowym zacięciu.

Amerykanie zrobili buty ze spojlerami, inspirowane popularnym modelem samochodu. Wyróżnij się!

A co o butach mówią ich twórcy? „Chcieliśmy być pewni, że odbiorcy natychmiastowo zobaczą w tych sneakersach IS-a” – tłumaczy Chris Le, dyrektor kreatywny i założyciel RTFKT. „Wszystkie złożone elementy stylistyczne łączą się w całość i od razu się za nimi oglądasz” – dodaje Steven Zaptio, CEO i drugi współtwórca marki.

Najnowsze

Opony letnie warto kupić już w marcu, by uniknąć niepotrzebnych kolejek i wysokich cen

Jeśli chodzi o zakup i wymianę opon, większość kierowców popełnia podobny błąd, czekając z tym niemalże do ostatniej chwili. Ta niepotrzebna zwłoka rodzi cały szereg przykrych konsekwencji – nie dość, że za ogumienie w szczycie sezonu płacimy zdecydowanie najwięcej, to jeszcze musimy liczyć się z dużymi kolejkami u wulkanizatorów.

Generalna zasada dotycząca nabywania produktów, których cena zmienia się kilkukrotnie w ciągu roku i w pewnej mierze uzależniona jest od poziomu popytu, pozostaje niezmienna. Najtańszy towar dostaniemy zwykle tuż przed rozpoczęciem i chwilę po zakończeniu sezonu.

Ta oczywista reguła sprawdzi się także w przypadku opon samochodowych. Jeśli więc tylko planujemy w najbliższym czasie ich wymianę, warto poznać najlepszy moment na zakup ogumienia zarówno letniego, jak i zimowego. A że z całą pewnością warto to zrobić, najdobitniej przekonują same liczby: produkty te w ciągu kilku miesięcy mogą podrożeć nawet o 30%!

W konsekwencji sklepy czy hurtownie opony letnie otrzymują już nawet w styczniu czy lutym, podczas gdy ich sprzedaż rusza dopiero od połowy kwietnia. Analogicznie jest w przypadku ogumienia zimowego, które u dystrybutorów pojawia się w maju, a kierowcy zakupy zaczynają zwykle dopiero z końcem sierpnia. Pierwsze wnioski nasuwają się więc same. Opony letnie w magazynach pojawiają się z początkiem roku i wtedy też warto pomyśleć o ich zakupie – sprzedawcy chętnie obniżają bowiem ceny, szykując miejsce na kolejne dostawy. Ogumieniem zimowym zaś warto zainteresować się tuż po długim, majowym weekendzie.

Zakupy w przedsprzedaży preferowane są zwłaszcza przez osoby, które wiedzą, że w tym roku z całą pewnością będą zmuszone do wymiany ogumienia i są w stanie odpowiednio wcześniej wydatek ten uwzględnić w swoim budżecie.

Na koniec warto rozwiać kilka wątpliwości, które mogą zrodzić się w głowach kierowców zainteresowanych odpowiednio wczesnym zakupem opon. Przede wszystkim miejmy świadomość, że już przed sezonem możemy wybierać produkty z całej oferty – nawet, jeśli nie wszystkie są w tym momencie fizycznie dostępne u naszego dystrybutora.

Z całą pewnością powinniśmy pozbyć się też przeświadczenia, że ogumienie kupowane w szczycie sezonu będzie wyprodukowane znacznie później i przywiezione „prosto z fabryki”. W rzeczywistości bowiem np. w kwietniu otrzymamy dokładnie ten sam towar, który dostalibyśmy w styczniu – z tą jedną różnicą, że za zdecydowanie wyższą cenę.

Najnowsze

Jeep Gladiator Overland 2021 w wersji pick-up. Dobra zabawa i off-road bez ograniczeń

Jeep powraca do segmentu pick-upów! Czy szturmem wjedzie do Europy i podbije serca klientów?

W jubileuszowym roku 80-lecia swojego istnienia, marka Jeep wprowadza na europejskie rynki nowego Gladiatora, czyli pickupa przeznaczonego dla Klientów prowadzących wyjątkowo aktywny styl życia. 

Nowy Gladiator oznacza również powrót marki do segmentu pickupów, po prawie 30 latach od wprowadzenia na rynek ostatniego pickupa Jeepa Comanche’a, produkowanego od 1986 do 1992 roku. Gladiator idealnie wpasowuje się w dziedzictwo marki Jeep, przykładając dużą wagę do głęboko zakorzenionej tradycji sięgającej 1947 roku, kiedy Willys Overland zaprezentował jednotonowego pickupa z napędem na cztery koła, bazującego na modelu CJ-2A. 

Jeep Gladiator Overland 2021

Zespół projektantów marki utrzymał legendarny siedmioszczelinowy grill, znany z Wranglera, wprowadzając niewielkie zmiany, został on m.in. delikatnie cofnięty, co poprawia aerodynamikę samochodu. Reflektory LED, lampy tylne i światła przeciwmgielne, zapewniające mocny, jasny snop światła są standardem we wszystkich wersjach wyposażenia i nadają Gladiatorowi niepowtarzalny wygląd.

Jeep Gladiator Overland 2021

Wnętrze nowego Jeepa Gladiatora łączy w sobie autentyczny styl, komfort i wszechstronność oraz wyróżnia się dużą liczbą schowków, do których należą zamykany na klucz schowek pod tylnymi siedzeniami, zamykane przegrody za oparciem foteli tylnych siedzeń i kieszenie z siatki na całej długości drzwi. 

Jeep Gladiator Overland 2021

Gladiator oferuje system multimedialny Uconnect™ czwartej generacji z 7- lub 8,4-calowym ekranem dotykowym oraz zestaw wskaźników z 7-calowym wyświetlaczem (TFT), który umożliwia kierowcy skonfigurowanie przekazywanych informacji na ponad 100 sposobów, a tym samym ułatwia dostęp do nich podczas jazdy, co pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo. 

Potężny 3,0-litrowy silnik MultiJet V6, montowany w europejskiej gamie Jeepa Gladiatora i wyposażony w system Stop-Start (ESS), generuje moc 264 KM przy 3600 obr./min oraz maksymalny moment obrotowy o wartości 600 Nm w zakresie 1400-2800 obr./min.

Jeep Gladiator Overland 2021

3,0-litrowy silnik V6 wykorzystuje podwójne wałki rozrządu w głowicy (DOHC) z czterema zaworami na cylinder i 60-stopniowym kątem rozwarcia pomiędzy rzędami cylindrów. Blok jest odlany z zagęszczonego żeliwa grafitowego, które zapewnia lepszą zdolność do tłumienia drgań, a przy okazji waży mniej niż zwyczajne żeliwo szare. Poza tym zastosowanie takiego materiału zwiększa sztywność bloku.

Nowy Gladiator wyposażony jest w technologię „shift on the fly” (przełączanie podczas jazdy), umożliwiającą zmianę napędu z 2WD na 4WD przy prędkości nieprzekraczającej 72 km/h. W normalnych warunkach jazdy system Selec-Trac pracuje w trybie 2WD, przekazując 100% momentu obrotowego na koła tylne.

Jeep Gladiator Overland 2021

W standardzie kamera cofania ParkView z dynamiczną siatką oraz system monitorowania martwego pola (Blind Spot Monitoring) z wykrywaniem obiektów na drodze cofania (Rear Cross Path detection), system ostrzegania przed kolizją czołową (Forward Collision Warning Plus) z autonomicznym hamowaniem oraz adaptacyjny tempomat z funkcją Stop.

Najnowsze

Inauguracja sezonu driftingowego Karoliny Pilarczyk. Znamy datę!

Nie możecie się doczekać rozpoczęcia sezonu driftingowego? Zespół Karoliny Pilarczyk również i już dziś zaprasza na inaugurację. Zawodniczka obiecuje, że te rok zapowiada się wyjątkowo!

Pandemia koronawirusa sprawiła, że świat wstrzymał oddech na bardzo długą chwilę. Jej konsekwencje odbiły się na każdej dziedzinie sportu – odwołano lub przełożono najważniejsze wydarzenia, a sportowcy borykają się z utrudnionymi treningami i kontraktami sponsorskimi. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że jest to historyczny moment, który może zadecydować o przyszłości motorsportu.

Zobacz: Koronawirus zatrzymał cały motorsport w garażach. Jak kierowcy rajdowi i wyścigowi dbają o formę?

Jednak, wśród tych wszystkich dołujących i przygnębiających informacji jest promyk nadziei – Karolina Pilarczyk właśnie wraz z zespołem ogłosiła datę inauguracji sezonu driftingowego!

Jak co roku sezon driftingowy zaczynamy wydarzeniem, które ma na celu zaprezentowanie samochodów, oraz planów zespołu Karoliny Pilarczyk na 2021. A jest co pokazywać , bo ten rok zapowiada się bardzo ciekawie i różnorodnie. Co roku w tym wydarzeniu uczestniczyło kilkaset osób w klubie i kilkadziesiąt tysięcy online. W zeszłym roku inaugurację online obejrzało prawie 100.000 ludzi. W tym roku to wydarzenie odbędzie się 6-go kwietnia 2021. Serdecznie zapraszamy! Ze względu na panującą sytuację, w drugiej połowie miesiąca będziemy informować w jakiej formie się to odbędzie: czy wirtualnie, stacjonarnie czy hybrydowo. Mamy nadzieję, że będziemy mogli wrócić do formuły, jaka była w poprzednich latach! – relacjonuje Mariusz Dziurleja, Team Manager Karoliny Pilarczyk. 

Zobaczcie, jak w ubiegłych latach wyglądały wydarzenia inaugurujące start sezonu naszej, polskiej zawodniczki:

Najnowsze