Karolina Chojnacka

Extreme E: Jennie Gow i Layla Anna-Lee wprowadzą kibiców w tajniki elektrycznej serii

Prezenterka telewizyjna, Layla Anna-Lee będzie opowiadać o tym co dzieje się za kulisami elektrycznej serii wyścigów aut off-road’owych, a Jennie Gow i Andrew Coley będą komentować wyścigi ze studia w Londynie.

Wybierając trasy w pobliżu obszarów zagrożonych, organizatorzy serii Extreme E mają na celu podniesienie świadomości na temat zmian klimatu wśród fanów sportów motorowych na całym świecie. Chcą także zachęcić polityków, mieszkańców i władze lokalne w tych miejscach do wzmożenia wysiłków na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5 stopnia Celsjusza.

Jako innowacyjne i nowe mistrzostwa, które łączą elementy kilku różnych specjalizacji sportów motorowych – i odpowiednio przyciągają zawodników z tak różnych dyscyplin, jak rajdy, rallycross, Formuła 1, wyścigi samochodów sportowych, triali i ciężarówki – Extreme E potrzebowało głosów ekspertów z szeroką wiedzą o sporcie .

Extreme E: Jennie Gow i Layla Anna-Lee wprowadzą kibiców w tajniki elektrycznej serii

Przeczytaj też: Extreme E startuje już w kwietniu. Gdzie będą się ścigać zawodniczki i zawodnicy?

Layla Anna-Lee poprowadzi 20-odcinkowy program „Electric Odyssey”, w którym zajrzy za kulisy i zgłębi kluczowe dla serii zagadnienia, takie jak elektryfikacja, ochrona środowiska, równość i rozrywka:

Trudno to wyrazić słowami, ponieważ jest to naprawdę ważny moment w mojej karierze. Jeszcze zanim postawię stopę na miejscu, wiem już, jaki pozytywny wpływ będzie to miało na naszą sprawę. Rozpoczęcie tej przygody o ekstremalnych proporcjach, opowiadanie historii o szybkości, mocy i dziedzictwie napełnia mnie inspirującymi i ekscytującymi emocjami.

Sport ma niewiarygodnie potężny głos. Jestem przede wszystkim fanką sportu i widziałam, jak na przykład piłka nożna może mieć wpływ na życie, narody i głęboko zakorzenione tradycje i kultury. Praca zespołowa i zdrowa rywalizacja są inspirującymi rzeczami do oglądania, a poprzez sport możemy przekazywać wspaniałe pozytywne przesłania zmian – widziałam już wcześniej, że to działa.

Jestem niedoskonałym ekologiem – czuję, że reprezentuję wielu z nas, których inspiruje zdrowsza, bardziej współczująca przyszłość, i czy jest lepszy sposób na przekraczanie granic, ustanawianie precedensów i wprowadzanie zmian niż szybka i pełna adrenaliny seria wyścigów aut off-road’owych?

Extreme E: Jennie Gow i Layla Anna-Lee wprowadzą kibiców w tajniki elektrycznej serii

Przeczytaj też: Zawodniczki Extreme E testują elektryczną terenówkę

Po tym, jak stanęła na czele relacji BBC Sport z MotoGP, w 2011 roku Jennie Gow przerzuciła się z dwóch kółek na cztery, kiedy dołączyła do BBC Radio 5 jako reporterka i prezenterka w paddocku Formuły 1. Pracowała również w paddocku siostrzanej serii Extreme E, Formuły E, a jako zagorzała zwolenniczka obecności kobiet w sportach motorowych, Jennie jest wiodącą orędowniczką przełomowego podejścia Extreme E do równości płci:

Cieszę się, że dołączę do zespołu Extreme E jako jeden z głównych komentatorów. Misja serii jest czymś, co naprawdę do mnie przemawia, ponieważ od najmłodszych lat interesowałam się i aktywnie działałam na rzecz większej odpowiedzialności za środowisko. Teraz jestem matką i zwiększanie świadomości na temat kwestii środowiskowych jest dla mnie ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Extreme E wykona fantastyczną robotę, zabierając widzów w podróż ku świadomości ekologicznej połączonej z ekscytującymi nigdy wcześniej nie widzianymi wyścigami. Jestem bardzo duma, że jestem częścią tego zespołu.

Różnorodność i integracja są tak ważne dla przyszłego rozwoju sportów motorowych. To ważny moment w historii, w którym mężczyźni i kobiety będą reprezentowani w każdym zespole. Dlatego wydaje się słuszne, że w boksie komentatorskim również jest mieszany zespół.

Cieszę się, że będę pracować z Andrew Coleyem, którego znam od kilku lat. Jest absolutnym profesjonalistą i razem mamy nadzieję, że uda nam się odzwierciedlić dynamiczny charakter tego sportu i zabrać publiczność na przejażdżkę pełną adrenaliny.

Extreme E: Jennie Gow i Layla Anna-Lee wprowadzą kibiców w tajniki elektrycznej serii

Najnowsze

Starcie taksówkarza i agresywnego pasażera. W ruch poszły kamienie i gaz pieprzowy

Praca w roli taksówkarza bywa czasami nieprzyjemna, a może być nawet niebezpieczna. Nigdy nie wiem, na kogo trafimy. Mamy jednak nieodparte wrażenie, że ten kierowca… sam stara się, żeby nie ułatwić sobie życia.

Przewożenie pijanego pasażera, to dla taksówkarza (czy też w tym przypadku kierowcy wykonującego przewóz osób) nic nowego. Może nowego o 9 rano, ale w sumie pora dnia nie ma tu znaczenia. Autor nagrania ruszył z trójką klientów i cała podróż odbyła się bez żadnych problemów. Te zaczęły się, kiedy taksówkarz (nazwijmy go tak dla uproszczenia), zapytał o dokładne miejsce gdzie ma się zatrzymać. Pijany pasażer powiedział, że jeszcze nie tutaj, określając go przy tym wulgarnym słowem.

Taksówkarz zaatakował kluczem do kół innego kierowcę

W tym momencie kierowca się zatrzymał i zażądał, żeby wszyscy wysiedli. Ponieważ pasażerowie nie zrobili tego natychmiast, tylko zaczęli go prosić, żeby dowiózł ich na miejsce, zadzwonił na policję. Pasażerowie wysiedli, ale… taksówkarz wcale nie odwołał wezwania patrolu, tylko pojechał za nimi. W ciągu 20 minut czekania na patrol, pijany pasażer pogroził taksówkarzowi kamieniem, ten w odpowiedzi psiknął gazem pieprzowym. Pasażerka podeszła do kierowcy i chciała załagodzić sytuację, a w tym czasie pijany mężczyzna rzucił w bok auta kamieniem. Taksówkarz rzucił się na niego… i przegrałby z pijanym. Więc psiknął raz jeszcze, przy okazji także na kobietę, która próbowała ich rozdzielić. Brawo. Później pijany wrócił z deskę i po chwili bezsensownej rozmowy uderzył w błotnik auta i uciekł. Przybyła wreszcie na miejsce policja porozmawiała z uczestnikami zdarzenia i zabrała ze sobą pijanego mężczyznę (podobno na 48 godzin).

Agresywny taksówkarz atakuje pieszego, a patrol policji udaje, że nic nie widzi

Oglądając całe to zajście, zastanawialiśmy się, po co to było temu kierowcy. Czy jego duma aż tak bardzo ucierpiała, że pijany pasażer zwrócił się do niego jednym niecenzuralnym słowem? Chciał go wysadzić i pogroził policją? OK, ale po co za nimi pojechał? Bo nie zapłacili mu 7 zł za niedokończony kurs? Teraz musi wymienić reflektor i błotnik co ASO wyceniło na 2500 zł netto. Jeśli naprawi to z autocasco, straci zniżki. Liczy oczywiście na zwrot od mężczyzny, który mu je uszkodził, ale najpierw musi odbyć się rozprawa (zapewne nie jedna i na rozprawy będzie musiał jeździć), a potem liczyć, że sprawca mu odda pieniądze, a nie będą konieczne dalsze działania, żeby je odzyskać.

Taksówkarz prawie doprowadził do karambolu!

Ponownie zapytamy: „po co mu to było”? Oczywiście trzeba mieć swój honor i samego siebie szanować. Tylko wyobraźcie sobie taką sytuację. Idziecie ulicą, zaczepia was pijany facet i określa niecenzuralnym słowem. Co robicie? Ignorujecie go? Spławiacie i idziecie dalej? Czy zaczynacie się z nim kłócić, straszycie policją, a potem idziecie za nim do domu i z dumą pokazujecie przybyłym policjantom siniaka, którego zdążył wam do tego czasu nabić? Taksówkarz mógł zakląć w myślach, wysadzić pasażerów jakieś kilkaset metrów dalej (byli prawie na miejscu), zainkasować 7 zł i ruszyć dalej na zarobek. Teraz ma auto w serwisie (więc nie jeździ i nie zarabia) i w perspektywie kilka kolejnych zmarnowanych dni na rozprawy oraz egzekwowanie odszkodowania. Mamy nadzieję, że było warto.

Najnowsze

Samochód wjechał do kanału portowego. Nie żyje cała rodzina!

Do tragedii doszło w Dziwnowie w województwie zachodniopomorskim. To dlaczego samochód raz z całą rodziną wpadł do wody, pozostaje zagadką.

Jak podaje RMF FM, czarny Volkswagen Sharan wjechał do kanału portowego około godziny 12:00 w niedzielę (28 lutego). Samochodem podróżowała cała rodzina – 38-letnia kobieta, 41-letni mężczyzna, dwójka dzieci w wieku siedmiu i trzech lat oraz ich pies. Nikt nie przeżył.

Wjechała autem do jeziora, bo „zaufała nawigacji”

Przyczyny tej tragedii są zagadkowe, a w ich wyjaśnieniu nie pomaga nagranie z monitoringu. Widać na nim, że Volkswagen nagle skręcił na parking, przez który przejechał, a następnie wjechał do wody. Na miejscu nie było śladów hamowania. Samochód znajdował się w wodzie przez trzy godziny! Tyle czasu zajęło strażakom zorganizowanie żurawia, który wyciągnął auto. Nie wiemy, czy były podejmowane próby ratowania rodziny w Volkswagenie, czy wszyscy czekali na żurawia.

Samochód prawie wpadł do rzeki

W tej sprawie prokuratura prowadzi teraz śledztwo. Z uwagi na zagadkowe przyczyny zdarzenia i niepokojące zachowanie kierowcy, śledczy nie wykluczają hipotezy, że mogło być to samobójstwo rozszerzone.

Najnowsze

Zniszczyła autem stację benzynową, a policjanci nie wiedzieli co robić! Kolejna kompromitacja?

Nie każda osoba, którą policjanci próbują zatrzymać, chce być zatrzymana. Logika podpowiada, że funkcjonariusze powinni być przygotowani na takie ewentualności. Tymczasem ostatnie wydarzenia zdają się temu przeczyć.

Ledwie tydzień temu opisywaliśmy przypadek kierowcy, który zdołał uciec policjantom, pomimo oddania w jego stronę ponad 20 strzałów oraz dwóch okazji na całkowite zablokowanie jego samochodu. Myślicie, że to odosobniony przypadek niekompetencji? Okazuje się, że nie.

Policjanci zablokowali uciekającego kierowcę i oddali ponad 20 strzałów! A on i tak im uciekł

Oglądając poniższe nagranie, trudno uwierzyć w to, co się widzi. Zdarzenie miało miejsce na stacji benzynowej w Rymaniu (woj. zachodniopomorskie). Dwóch policjantów chciało zatrzymać kierującą BMW, która w momencie rozpoczęcia nagrania już uszkodziła drzwi wejściowe do budynku stacji. Kobieta prawdopodobnie zatrzasnęła się w aucie, a policjanci nie mieli pomysłu, jak uniemożliwić jej dalszą jazdę.

Pijany kierowca uciekał przed policją. Omal nie zginął!

Kobieta cofnęła, policjanci ruszyli za nią, po czym ruszyła do przodu i wjechała całym autem do budynku stacji! Policjanci tymczasem stali, bez koncepcji co dalej. Jeden ze świadków bez przerwy krzyczał do funkcjonariusza, żeby strzelał w opony. Sytuacja była naprawdę poważna, kobieta mogła kogoś potrącić, mogła uszkodzić dystrybutory i spowodować pożar. A policjanci nic.

Uciekał przed policją i… zatrzymał się, by zatankować samochód!

Kobieta wyjechała z budynku i dopiero wtedy wyciągnęli broń. Żaden z nich nie podbiegł do auta, nie próbował wybić bocznej szyby, Zaczęli strzelać, ale nie trafili w żadną oponę… całe szczęście że nie trafili także w dystrybutor. Tak, funkcjonariusze strzelali, kiedy BMW znajdowało się tuż przy dystrybutorze. Samochód dalej stał, policjanci mieli mnóstwo czasu na dalszą interwencję… a oni nic. Nagrywający krzyczy, żeby podbiegli do BMW, korzystali z okazji. Wreszcie jeden podszedł… do drzwi od strony pasażera. Brawo. Uderzył dwa razy w szybę, nawet jej nie uszkodził, a kobieta odjechała.

Pijany spowodował kolizje i uciekał, aż zatarł silnik

Myślicie, że to koniec kompromitacji? Oczywiście, że nie! Kobieta uciekła. Ani dwaj funkcjonariusze, ani żaden z ich kolegów (bo zakładamy, że powiadomili dyżurnego o sytuacji) nie zdołał jej zatrzymać. Kierująca BMW przejechała 50 km do Koszalina i tam sama zgłosiła się na komisariat. Ciekawe co by zrobiła policja, gdyby nie chciała, aby ją złapano.

Pijany kierowca uciekał przed policją i nagrał całe zdarzenie

37-latka trafiła do policyjnej izby zatrzymań. Wiadomo że była trzeźwa, ale jej zachowanie miało być irracjonalne jeszcze przed całym incydentem. Nie można więc wykluczyć, że była pod wpływem jakichś środków psychoaktywnych.

Najnowsze

Kamila Nawotnik

Test Cupra Ateca Limited Edition – tak dobry, jak wygląda?

Sportowy SUV - niezależnie od marki, to zawsze brzmi ciekawie. Zwłaszcza, gdy mówimy o samochodzie faktycznie skonstruowanym z myślą o osiągach, a nie o standardowym modelu, wzbogaconym półsportowymi fotelami i subtelnym dyfuzorem. Cupra nie bawi się w tworzenie iluzji czy imitowanie osiągów, a Ateca udowadnia to zachęcając do przejażdżek. Zwłaszcza w wersji limitowanej, którą właśnie przetestowałam.

Przy okazji jazdy tym samochodem zauważyłam, że osoby luźniej związane z motoryzacją nie do końca uświadamiały sobie istnienie wyodrębnionej marki sportowej. W takim razie, dla porządku – w latach osiemdziesiątych Seat utworzył dywizję samochodów do sportów motorowych, a lekko ponad 10 lat później hiszpański producent zaprezentował model Leon w podkręconej wersji sportowej. Nazwę auta rozszerzono o dopisek „Cupra”. Od tamtej pory to słowo kojarzyło się z szybszymi, agresywniejszymi odmianami standardowych modeli Seata – Leona i Ibizy. W 2018 roku Cupra stała się odrębną marką, początkowo produkującą samochody bazujące na Seatach, ale opracowane i skonstruowane z myślą o szybszej, ciekawszej i generalnie bardziej wymagającej jeździe. Pierwszym zaprezentowanym modelem była Ateca. Następnie Cupra pokazała Leona oraz autorskiego Formentora, do których w kolejnych latach będą stopniowo dołączać następne modele.

Wracając do tematu…

Jeśli uważacie, że Cupra Ateca to taki „trochę szybszy Seat”, jesteście w błędzie. Rasowość i sportowy charakter tego SUV-a to nie są puste slogany. Jeśli chodzi o nadwozie, auto nie różni się diametralnie od pierwowzoru. Jest w zasadzie prawie identyczne, choć w tym przypadku esencją są detale. Tu trochę odjęli, tu trochę dodali. Darowano sobie srebrne listwy, pojawiły się za to akcenty miedziane, ciekawe felgi i elementy świadczące o sportowym przeznaczeniu – jak chociażby układ wydechowy z aż czterema wylotami.

Cupra Ateca otrzymała też naturalnie mocniejszy silnik. Taki, o którym maksymalnie 190-konny Seat może pomarzyć. Sportowa Ateca napędzana jest dwulitrową jednostką TSI z turbodoładowaniem. Motor zapewnia okrągłe 300 KM mocy i 400 Nm momentu obrotowego, współpracując z szybką 7-biegową przekładnią DSG. Nawet biorąc pod uwagę, że samochód waży ponad 1600 kg, te liczby brzmią dobrze. Tak dobrze, że pierwsza setka na liczniku pojawia się po 5 sekundach, a maksymalna prędkość wynosi 247 km/h. Zapewniam Was, że rzeczywiste odczucia są jeszcze lepsze niż liczby na „papierze”.

Cupra posiada sportowy układ kierowniczy i adaptacyjne zawieszenie o zmiennej charakterystyce (w standardzie), a także możliwość wyboru trybu jazdy. Najostrzejszy z nich nazwany został po prostu „Cupra” i jak łatwo się domyślić, to on najlepiej wydobywa sportowy charakter samochodu. Jeśli uda wam się odłączyć od reszty rodziny i udać się na tor wyścigowy, to z pewnością ucieszy was fakt, że Cupra Ateca pozwala na całkowite odłączenie kontroli trakcji. Nic, tylko szaleć!

Wymiary i masy:

Długość: 4363 mm
Szerokość: 1841 mm
Wysokość: 1581 mm
Masa własna: 1615 kg
Rozstaw osi: 2638 mm
Pojemność bagażnika: 485 l
Pojemność zbiornika paliwa: 50 l

Ateca może pochwalić się napędem na cztery koła, który w razie potrzeby dołącza tylną oś, poprawiając precyzję prowadzenia – czy to na górskich krętych drogach, czy na torze. Doskonale radzi sobie z opanowaniem środka ciężkości umieszczonego w sposób typowy dla SUV-ów, czyli trochę wyżej. To auto w ogóle prowadzi się wręcz zaskakująco dobrze i bardzo precyzyjnie. Dzięki pracy czujnego adaptacyjnego zawieszenia, zakręty pokonywane nieco szybciej nie będą upierdliwie testować waszego błędnika, a praca układu kierowniczego pozwoli wam na precyzyjne sterowanie samochodem w nawet bardzo wymagających warunkach.

A jeśli zechcecie pojechać na wakacje, możecie do woli korzystać z 485-litrowego bagażnika i wszelkich udogodnień, które zapewnia wam analogiczny Seat. Również jeśli chodzi o projekt kokpitu i wymiary, to jest niemal to samo auto, tylko… szybsze i ładniejsze. Nadal oferuje jednak satysfakcjonujący standard, zbliżony do samochodu rodzinnego – wyciszenie kabiny jest dobre, choć oczywiście auto prowadzi się z nieco większym zaangażowaniem niż typowego miękkiego SUV-a. Zawieszenie jest utwardzone, a koła spore i z tym trzeba się liczyć. Coś za coś.

Edycja limitowana…

… Której produkcję ograniczono do zaledwie 1999 sztuk, z czego do Polski trafi/trafiło 25 egzemplarzy, z czego jeden dotarł na nasz test. To właśnie on jest bohaterem tego artykułu. Co go wyróżnia? Na pewno cena, bo wymaga dopłaty do „standardowej” Cupry Ateca – no więc za co zapłacicie te nieszczęsne 40 tys. złotych? Przede wszystkim za wspaniały układ wydechowy firmy Akrapović z tytanowymi końcówkami, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Zgadza się, tak doposażona Cupra umie mówić, a do powiedzenia ma całkiem dużo!

Poza tym pakiet obejmuje 20-calowe miedziane felgi z bardzo atrakcyjnym, nieco ostrym wzorem. Zza nich wystają wyczynowe zaciski hamulcowe Brembo. Są też detale z włókna węglowego – znajdziecie je m.in. na lusterkach i tylnym spojlerze. Kolejnym limitowanym akcentem jest niebieska (odcień „Petrol Blue”) alcantara na obiciu kubełkowych jednobryłowych foteli i na drzwiach oraz miedziane przeszycia m.in. na kierownicy. W skład pakietu wchodzi także ładnie brzmiący zestaw Beats Audio ze wzmacniaczem i subwooferem.

Nie tylko do szaleństw

Cupra Ateca na życzenie kierowcy może stać się bardziej komfortowa. Wystarczy wybrać odpowiedni tryb jazdy. Pozostanie mocniej usztywniona w stosunku do chociażby Ateki FR, ale na tle pozostałych trybów będzie z pewnością przyjemniejsza w codziennym użytkowaniu, np. w trasie.

Wówczas możecie zwrócić uwagę na odczyty komputera pokładowego, a wtedy lepiej mieć przy sobie coś na uspokojenie. Zużycie paliwa na poziomie nawet 19 l/100 km nie jest tu problemem, a w codziennej, typowo miejskiej jeździe wynik oscylował zazwyczaj w okolicach 12 l/100 km.

Skupmy się zatem na pozytywniejszych aspektach, na przykład standardowym wyposażeniu Ateki. To obejmuje m.in. system Front Assist z funkcją ochrony pieszych, tempomat z ogranicznikiem prędkości, asystenta podjazdu i zjazdu ze wzniesienia oraz kamerę cofania z systemem 360 stopni i widokiem z góry. A do tego elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego XDS oraz 7 poduszek powietrznych, automatyczna klimatyzacja, podgrzewanie przednich foteli i wyświetlacz z zegarami o przekątnej ponad 10 cali oraz multimedialny, 8-calowy ekran dotykowy… Nie dotarłam nawet do połowy listy. Generalnie rzecz biorąc, Cupra Ateca ma w zasadzie wszystko, co może być w większym/mniejszym stopniu niezbędne by w pełni cieszyć się jazdą.

Czy jest warta swojej ceny?

„Normalna” Cupra Ateca kosztuje minimum 192 000 zł. według cennika na 2021 rok, natomiast wersja Limited Edition wymaga dopłaty maksymalnie ok. 40 tys. złotych. Jeśli zrezygnujecie z Akrapa, ta kwota zmniejszy się do lekko ponad 23 tys. zł. Tak czy inaczej, musicie być gotowi na wydatek przekraczający 210 00 zł za Cuprę, która jest przecież szybkim Seatem… Ale możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że warto. Mimo podobnego wyglądu, to nie jest taki sam samochód. Testowana Ateca potrafi podwyższyć poziom adrenaliny, wywołać delikatny uśmiech, a jednocześnie zawieźć was w przyjemnych warunkach na koniec Europy. Wykorzystane we wnętrzu materiały są przy tym lepszej jakości i wyglądają lepiej. Praca silnika i dostrojenie reszty podzespołów jest bardzo satysfakcjonująca i choćby z tego względu warto przedłożyć Cuprę nad Seata. Nie rozsądzę jednak czy warto dopłacić za wersję limitowaną, bo wspomniane dodatki są tak naprawdę kwestią osobistych zachcianek. Ale wyglądała z nimi bardzo fajnie!

Najnowsze