Karolina Chojnacka

Zawodniczki Extreme E testują elektryczną terenówkę

Na cztery miesiące przed startem pierwszego wyścigu Extreme E, zespoły odbierają dostawy swoich samochodów ODYSSEY 21 i zapoznają się z nowymi maszynami.

Amerykański zespół Chip Ganassi Racing odebrał swojego elektrycznego SUV-a w słynnym warsztacie w Indianapolis i poświęcił trochę czasu na zapoznanie się z pierwszą maszyną elektryczną, z której korzystał zespół, zanim wyjechał testować go na pustyni w Nevadzie.  

To był pierwszy raz, kiedy samochód był na amerykańskiej ziemi, a kierowcy Sara Price i Kyle LeDuc mieli okazję się nim przejechać.

Sara Price, kierowca w Chip Ganassi Racing, powiedziała:

Nasz testowy pokaz Extreme E ODYSSEY 21 był sukcesem! Wyszliśmy na pustynię, miejsce, które znam bardzo dobrze, ale z zupełnie nowym dla mnie samochodem. Świetnie się bawiliśmy jako zespół, ucząc się nowego samochodu i tej elektrycznej bestii. Jest to dla nas wszystkich nowość, więc uczymy się wszystkiego po raz pierwszy i pracujemy razem, aby uczynić z niego najbardziej udany program, jaki tylko potrafimy. Nie mogę się doczekać rozpoczęcia sezonu 2021, a jest on już tuż za rogiem

Zawodniczki Extreme E testują elektryczną terenówkę

Chip Ganassi Racing nie był jedynym zespołem, który testował ODYSSEY 21. Veloce Racing udał się do Francji na swoje pierwsze jazdy i można śmiało powiedzieć, że było to przyjemne kilka dni dla całego zespołu, w tym nowo ogłoszonej zawodniczki ekipy Jamie Chadwick:

Mogę śmiało powiedzieć, że testowanie samochodu było jednym z najlepszych i najfajniejszych doświadczeń, jakie miałam w swojej dotychczasowej karierze. Nie mogę się doczekać, aż wyjadę do niesamowitych miejsc, w których będziemy się ścigać w przyszłym roku; to jedne z najpiękniejszych i najbardziej zagrożonych miejsc na naszej planecie. Zarówno na torze, jak i poza nim zapowiada się niesamowicie satysfakcjonująca podróż.

Zawodniczki Extreme E testują elektryczną terenówkę

Przeczytaj też: Jamie Chadwick będzie ścigać się w Extreme E!

Zespół Andretti United testował ODYSSEY 21 w zimnej i błotnistej Walii. Obaj kierowcy Catie Munnings i Timmy Hansen byli obecni na testach i świetnie się bawili, pracując razem i poznając samochód.

Catie Munnings powiedziała:

Wspaniale było znowu pracować z Timmy’m, ma tak duże doświadczenie i umiejętności wyścigowe i był nieoceniony w moim procesie uczenia się. Możliwość porównywania danych ze sobą była świetna i chociaż jest to wstrząs dla samochodu, nam pozwala lepiej zrozumieć aut. Oczywiście to wyścig i chcemy być konkurencyjni, więc ciężko pracowaliśmy, aby upewnić się, że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby być szybkim.

Jego kolega Timmy Hansen dodał:

Catie jeździła tutaj naprawdę szybko, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zebrała wiele danych i dawała dobre opinie. Myślę, że stworzymy naprawdę dobrą drużynę i cieszę się, że jest tak szybka, ponieważ im lepiej sobie radzi, tym lepiej dla mnie.

Zawodniczki Extreme E testują elektryczną terenówkę

Seria wyścigów elektrycznych aut off-road’owych Extreme E wystartuje w styczniu 2021 roku. Na czele projektu stoją założyciel Formuły E Alejandro Agaga i były kierowca Gil de Ferran.

Extreme E przenosi profesjonalny sport motorowy w najodleglejsze zakątki Ziemi, zagrożone ze względu na zmiany klimatyczne na świecie. Celem organizatorów wyścigów jest zwiększenie świadomości zmian klimatycznych pośród kibiców motorsportu na całym świecie, a także polityków i władz lokalnych, oraz zachęcenie ich do zwiększenia wysiłków na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5° Celsjusza.

 Przeczytaj też: Extreme E – jedyna na świecie seria wyścigów elektrycznych aut off-road’owych, chce stać się najbardziej ekologiczną serią wyścigową na świecie

Najnowsze

Ford Kuga z napędem hybrydowym prowadzi się lepiej, dzięki… Sztucznej inteligencji?

Od kilku dekad systemy napędu na cztery koła zapewniają lepsze wykorzystanie przyczepności kół na śliskich nawierzchniach, przekazując moc na wszystkie cztery koła. Z czasem pojawiły się systemy napędu na wszystkie koła (AWD) potrafiące wykryć, które koła mają najlepszą przyczepność. Ford postanowił zatem wprowadzić system rozłączania napędu AWD w SUV-ie Kuga,

System ten wykorzystuje dla poprawienia ekonomiki sztuczną inteligencję, zarządzającą wyłączanie w sprzyjających warunkach jazdy inteligentnego napędu na cztery koła Intelligent All-Wheel Drive 1. System może ponownie włączyć napęd AWD w czasie krótszym, niż mgnienie oka, gdy tylko uzna, że należy skorzystać z dodatkowej dostępnej przyczepności kół.

Ford Kuga z napędem hybrydowym prowadzi się lepiej, dzięki... Sztucznej inteligencji?

Inteligentny system napędu na wszystkie koła Kuga Hybrid Intelligent All-Wheel Drive 1 stale monitoruje, które koła mają najlepszą przyczepność, wykorzystując informacje z wielu czujników zamontowanych w pojeździe.

Moc benzynowo-elektrycznego, hybrydowego układu napędowego jest płynnie rozdzielana pomiędzy przednie i tylne koła, co zapewnia płynność jazdy i precyzję zachowania w zakrętach, przy czym zmiana rozdziału momentu obrotowego na osie trwa mniej niż 20 milisekund. W sytuacjach, gdy przednie koła mają niedostateczną przyczepność do nawierzchni, system może wysyłać nawet 100 procent mocy na tylne koła.

Ford Kuga z napędem hybrydowym prowadzi się lepiej, dzięki... Sztucznej inteligencji?

Co najważniejsze, wyłączony napęd tylnych kół w systemie AWD jest zawsze gotowy do ponownego włączenia się, jeśli systemy elektroniczne ustalą, że inteligentny napęd wszystkich kół 1 jest lub wkrótce może być potrzebny.

Elektronika układu napędowego AWD monitoruje informacje z systemów samochodu, w tym z kontroli trakcji i ABS w celu określenia prędkości obrotowej i poślizgu kół, a także sygnały dotyczące aktywacji wycieraczek i temperatury zewnętrznej w celu określenia warunków pogodowych, może nawet wykryć, czy Kuga Hybrid holuje przyczepę, aby na podstawie tych informacji podjąć decyzję w ciągu zaledwie 10 milisekund.

Najnowsze

Reflektory Digital Light – jak działają w najnowszym Maybachu?

Reflektory Digital Light właśnie trafiają do „normalnej” produkcji seryjnej wraz z premierą nowej generacji Mercedesa-Maybacha. Jak działają?

Każdy reflektor Digital Light zaopatrzono w moduł z trzema mocnymi LED-ami, których światło jest załamywane i kierowane przez 1,3 miliona mikroluster. Rozdzielczość reflektorów wynosi zatem ponad 2,6 miliona pikseli na jeden egzemplarz pojazdu.

Mikrozwierciadła zajmują obszar porównywalny z ekranową miniaturą. Korzystając z połączenia podobnego do HDMI, jednostka sterująca z wydajnym procesorem graficznym generuje dla luster ciągły strumień wizyjny – innymi słowy reflektory Digital Light bazują na technice wideoprojektorów. W Mercedesie-Maybachu Klasy S można rozpoznać je po wklęsłych soczewkach, odpowiednich oznaczeniach oraz lśniącym, niebieskim wykończeniu.

Lista funkcji wspomagających reflektorów Digital Light obejmuje:

  • Ostrzeganie o zidentyfikowanych robotach drogowych – poprzez rzutowanie na nawierzchnię drogi symbolu koparki
  • Ostrzeżenie o pieszych wykrytych na poboczu drogi – poprzez skierowanie na nich punktowego światła
  • Sygnalizacja świetlna oraz znaki stopu lub zakazu wjazdu również są sygnalizowane kierowcy poprzez rzutowanie na nawierzchnię odpowiedniego symbolu ostrzegawczego
  • Wsparcie podczas jazdy wąskimi pasami ruchu (w obszarze robót drogowych) poprzez rzutowanie odpowiednich linii na nawierzchnię

Reflektory Digital Light - jak działają w najnowszym Maybachu?

Kierowcę wspiera też oświetlenie topograficzne, które na podstawie map nawigacji rozpoznaje wzniesienia i przydaje się zwłaszcza podczas pokonywania podjazdów i zjazdów. Na przykład podczas wjeżdżania na wzniesienie reflektor nie świeci w górę, lecz jego strumień zostaje odpowiednio obniżony. Z kolei w trakcie jazdy w dół wiązka światła zostaje podniesiona, tak aby zapewnić pożądany zasięg.

Reflektory Digital Light „witają” i „żegnają” kierowcę specjalnym pokazem świetlnym.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Mini ujawnia, że opracowuje elektryczny model John Cooper Works

Nowe konstrukcje pojazdów oferują dodatkową swobodę w planowanym rozszerzeniu asortymentu modeli – typowe osiągi przy braku lokalnej emisji spalin podkreślają niezależny profil marki John Cooper Works.

Głównym celem reorientacji programu modelowego Mini jest konsekwentna promocja elektromobilności i tworzenie dodatkowych możliwości doświadczania typowej dla Mini frajdy z jazdy. Oznacza to również nowe perspektywy dla marki John Cooper Works. Przyszła konstrukcja pojazdów Mini pozwoli na osiągnięcie ekstremalnej frajdy z jazdy oraz charakteru konsekwentnie ukierunkowanego na osiągi nie tylko w połączeniu z silnikami spalinowymi, ale również z napędami hybrydowymi i elektrycznymi.

Przeczytaj też: Klasyczne Mini w wersji elektrycznej? Możesz przebudować je sam!

Elektromobilność w stylu Minijuż teraz nabiera tempa. Już sam model hybrydowy plug-in Mini Cooper SE Countryman ALL4 (zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 2,0-1,7 l/100 km; zużycie energii w cyklu mieszanym: 14,0-13,1 kWh/100 km; emisja CO2 w cyklu mieszanym: 45‑40 g/km) sprawił, że pojazdy ze zelektryfikowanym napędem stanowiły pięć procent łącznej sprzedaży marki. Po niezwykle udanym starcie sprzedaży w pełni elektrycznego Mini Cooper SE (zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 0,0 l/100 km; zużycie energii w cyklu mieszanym: 16,8–14,8 kWh/100 km; emisja CO2 w cyklu mieszanym: 0 g/km) wskaźnik ten podwoił się w ciągu kilku miesięcy do dziesięciu procent. Na bazie tych doświadczeń i wobec perspektywy nowych rozwiązań technologicznych w przyszłości MINI już teraz pracuje nad modelami John Cooper Works ze zelektryfikowanym napędem.

Bernd Körber, szef marki Mini, powiedział:

Poprzez Mini Electric pokazaliśmy, że frajda z jazdy i elektromobilność doskonale do siebie pasują. Nadszedł czas, aby nastawiony na osiągi charakter marki John Cooper Works przenieść też do świata elektromobilności. Dlatego bardzo intensywnie pracujemy nad koncepcjami modeli John Cooper Works z napędem elektrycznym.

Obecne impulsy rozwoju Mini John Cooper Works Electric jasno pokazują, że elektromobilność ma kluczowe znaczenie dla przyszłej orientacji marki. Zrównoważony rozwój i ekstremalnie sportowy charakter łączą się w wyjątkowy sposób:

Modele John Cooper Works z konwencjonalnymi silnikami spalinowymi będą nadal odgrywać ważną rolę, spełniając życzenia i potrzeby naszych zorientowanych na osiągi miłośników marki na całym świecie. Nowe ukierunkowanie na „elektryczne” osiągi jeszcze bardziej podkreśla niezależny profil marki John Cooper Works.

Przeczytaj też: Mini elektryzuje nawet w wersji Countryman – pierwsze jazdy nowym Mini Cooper SE Countryman ALL4

Najnowsze

Lexus LS po kuracji u tunera Modellista – takiej limuzyny nie powstydziłby się prezes?

Japońscy tunerzy z firmy Modellista wzięli na warsztat nowego Lexusa LS. Limuzyna otrzymała pakiet dodatków, które dodają jej specjalnego charakteru, jednocześnie nie wprowadzając rewolucji w wyglądzie eleganckiego sedana.

Dla Lexusa LS Modellista przygotowała to, z czego powinien składać się każdy typowy pakiet tuningowy. Zmodyfikowana limuzyna otrzymuje przedni spojler, dokładki progów oraz tylny dyfuzor. Elementy mają charakterystyczne, podłużne żłobienia i są ozdobione wstawkami w czarnym kolorze oraz chromowanymi dodatkami. Optycznie poszerzają i obniżają auto, dodają mu muskułów, ale nie odciągają przesadnie uwagi od oryginalnej stylistyki auta opracowanej przez projektantów Lexusa.

Lexus LS po kuracji u tunera Modellista - takiej limuzyny nie powstydziłby się prezes?

Ofertę części przygotowanych przez warsztat Modellista do nowego Lexusa LS uzupełniają dwa komplety kół. Japońscy tunerzy proponują 21-calowe obręcze z kutego aluminium o dwóch wzorach ramion do wyboru. Miłośnicy tuningu mogą postawić na komplet o cienkich szprychach lub zestaw z grubszymi ramionami w kształcie sierpów. W obu przypadkach felgi mają chromowane wykończenie i są zestawione z oponami Bridgestone Potenza S001L.

Lexus LS po kuracji u tunera Modellista - takiej limuzyny nie powstydziłby się prezes?

Elementy proponowane przez japońskich tunerów pasują do obu wariantów napędowych Lexusa LS, a więc wersji LS 500 z 3,5-litrowym, 422-konnym silnikiem V6 Twin Turbo oraz odmiany LS 500h z układem hybrydowym 359 KM bazującym na wolnossącym motorze 3.5 V6. Za przedni spojler trzeba zapłacić od 150,7 tys. jenów, a więc około 5,3 tys. zł w bezpośrednim przeliczeniu.

Ceny dokładek progów startują od 220 tys. jenów, czyli mniej więcej 7,8 tys. zł. A tylny dyfuzor jest wyceniony na co najmniej 170,5 tys. jenów (ok. 6 tys. zł). Cena kompletu kół dla flagowej limuzyny Lexusa zaczyna się natomiast od 1,1 mln jenów, a więc około 39 tys. zł.

Lexus LS po kuracji u tunera Modellista - takiej limuzyny nie powstydziłby się prezes?

Najnowsze