Karolina Chojnacka

Czy właściciele samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in mogą zasilać swoje auta energią elektryczną ze źródeł odnawialnych?

Tak, mogą. W ramach niedawno podpisanej umowy przez Volkswagen Group Polska z Grupą Polenergia, właściciele aut elektrycznych i hybrydowych typu plug-in mogą kupować energię elektryczną ze źródeł odnawialnych. To kolejny krok na drodze do bycia bardziej eko.

Volkswagen Group Polska zawarła umowę z największą polską prywatną grupą energetyczną Polenergia, w myśl, której użytkownicy elektrycznych samochodów marek Grupy Volkswagen będą mogli skorzystać z oferty zakupu energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych. Współpraca z Grupą Polenergia odzwierciedla ambicje Volkswagena związane z dążeniem do neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla.

Jako pierwszy wielki koncern samochodowy Volkswagen zobowiązał się do realizacji zasad sformułowanych w paryskim porozumieniu klimatycznym i postanowił stać się do 2050 roku przedsiębiorstwem całkowicie neutralnym od względem emisji CO2. Elementem przyczyniającym się do realizacji tego celu są auta z rodziny ID.

Czy właściciele samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in mogą zasilać swoje auta energią elektryczną ze źródeł odnawialnych?

Przeczytaj też: Volkswagen ID.4 już w produkcji! Kiedy samochód będzie można kupić w Polsce?

Oferta przeznaczona jest dla gospodarstw domowych z całej Polski, których właściciele kupią lub są już w posiadaniu samochodu elektrycznego lub hybrydowego z oferty marek Grupy Volkswagen. Co ważne Polenergia dostarczy zieloną energię nie tylko do ładowania takiego samochodu, ale także do zasilania całego domu. Korzystanie z samochodu elektrycznego będzie więc całkowicie zeroemisyjne, nawet gdy użytkownik nie ma własnej przydomowej instalacji fotowoltaicznej.

Dostawca zielonej energii przygotował trzy propozycje – z gwarancją ceny, z gwarancją rabatu w wysokości 5 procent i z gwarancją rabatu w wysokości 10 procent. Właściciele samochodów Grupy Volkswagen, którzy zdecydują się podpisać umowę z Grupą Polenergia mają do wyboru trzy taryfy:

  • z  gwarancją ceny – umowa na 2, 3 lub 5 lat,
  • z  gwarancją rabatu w wysokości 5% – umowa na 2, 3 lub 5 lat,
  • z  gwarancją rabatu w wysokości 10% – umowa na 5 lat.

Dla pierwszych pięciuset osób przewidziana jest dodatkowa korzyść w postaci dwukrotnego ładowania akumulatora za darmo (90 kWh)!

Zainteresowani mogą się dokładniej zapoznać z ofertą TUTAJ.

Czy właściciele samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in mogą zasilać swoje auta energią elektryczną ze źródeł odnawialnych?

Współpraca z Grupą Polenergia odzwierciedla ambicje Grupy Volkswagen, związane z dążeniem do neutralności pod względem emisji CO2. Oferowane elektryczne samochody takie jak Audi e-tron, Porsche Taycan czy powstający w Polsce Volkswagen e-Crafter, produkowane są z wykorzystaniem energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych.

Debiutujący w polskich salonach we wrześniu model ID.3 jest pierwszym samochodem Volkswagena, który produkowany jest w sposób neutralny pod względem emisji CO2 z uwzględnieniem poddostawców. Tym samym, jeżeli użytkownik Volkswagena ID.3 do zasilania akumulatorów będzie wykorzystywał energię z instalacji fotowoltaicznej lub zieloną energię wyprodukowaną przez Grupę Polenergia, samochód pozostanie neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla w całym cyklu życia produktu.

Przeczytaj też: Volkswagen ID.3 – początek nowej ery

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Świetny start Gosi Rdest w Alpine Europa Cup! Polka punktuje we wszystkich trzech wyścigach

Od trzech finiszy w pierwszej dziesiątce rozpoczął się sezon Alpine Europa Cup w wykonaniu Gosi Rdest. We francuskim Nogaro Polka była kolejno ósma, siódma oraz dziesiąta i po pierwszej rundzie rywalizacji zajmuje ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Pierwszej rundzie pucharu Alpine towarzyszyły upały –  temperatura momentami przekraczała 37 stopni. Gosia Rdest dostała do swojej dyspozycji świeżo zbudowane auto, więc sesje treningowe (w których uzyskiwała odpowiednio siódmy oraz czwarty czas) poświęcone były przede wszystkim na docieranie zarówno samochodu, jak i kierowcy:

Jestem zadowolona z progresu jaki udało mi się zdobyć podczas pierwszych dwóch dni. Rozumiem się z tym autem coraz lepiej, co zaowocowało już podczas treningów czwartym czasem.

Świetny start Gosi Rdest w Alpine Europa Cup

Przeczytaj też: Gosia Rdest wystartuje w Alpine Europa Cup

Sobotnia, nieco pechowa sesja kwalifikacyjna stała pod znakiem problemów ze znalezieniem wolnej przestrzeni na krótkim francuskim torze. Do pierwszego wyścigu Żyrardowianka ruszała z ósmej pozycji, którą ostatecznie utrzymała aż do mety.

Niedziela rozpoczęła się dużo lepiej, bo od piątej pozycji wywalczonej w kwalifikacjach. Drugi wyścig weekendu to coraz lepsze tempo i finisz na 7 miejscu.

Ostatni wyścig Gosia Rdest rozpoczynała z 10 pozycji, na której też została ostatecznie sklasyfikowana. W samej końcówce zawodów na torze pojawiła się plama płynu chłodniczego na której kontrolę straciło kilku kierowców – w tym Polka. Rdest niefortunnie uderzyła w samochód rywala, jednak na szczęście obyło się bez urazów. Ostatecznie wyścig zakończył się pod czerwonymi flagami.

Świetny start Gosi Rdest w Alpine Europa Cup

Jak przyznała Rdest, to był bardzo intensywny, ale ostatecznie satysfakcjonujący weekend wyścigowy:

To był bardzo intensywny weekend wyścigowy. Za mną, aż 9 wyjazdów na tor. Pierwsze z nich to praca nad odpowiednim ustawieniem fabrycznie nowego auta i adaptacja do jego specyfiki.

 Pierwszych kwalifikacji, mimo wszelkich starań ze swojej strony nie mogę zaliczyć do najlepszych – niefortunny moment wypuszczenia mojego auta na tor, zabrał szansę zrobienia szybkiego czystego kółka. Mimo tego, udało się ujechać P8. Drugie kwalifikacje pozwoliły na dużo lepszy czas, wywalczyłam P5. Dwa niedzielne wyścigi miały słodko gorzki smak. Drugi wyścig ukończony na P7 był moim dotychczas najlepszym rezultatem podczas Alpine Europa Cup.

Ostatni zaś wyjazd zapowiadający spokojny koniec na 10 pozycji niestety zakończył się, gdy jeden z zawodników po kontakcie z innym autem „zgubił” nieco płynu chłodniczego na nitce toru w konsekwencji czego, aż 5 aut znalazło się poza torem. Moja kolizja była dosyć mocna ale nic na szczęście mi się nie stało. Niestety auto dosyć mocno ucierpiało, przed rundą która już za trzy tygodnie przed zespołem dużo pracy nad jego naprawą. Sędziowie natychmiast zareagowali czerwonymi flagami i wyścig się zakończył. Zgodnie z przepisami, zostają nam przyznane punkty z okrążenia poprzedzającego kolizję. Podsumowując – na moim koncie po pierwszym weekendzie ląduje 12 punktów, co daje mi 8 miejsce w klasyfikacji generalnej!

Kolejna runda Alpine Europa Cup odbędzie się 12 i 13 września na torze Magny Cours. Wcześniej, bo już w ten weekend Gosia Rdest wystartuje w III i IV rundzie Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski.

Najnowsze

PGE już nie wierzy w elektromobilność? Spółka rezygnuje z ładowarek dla elektryków

Polska Grupa Energetyczna miała ambitne plany zbudowania bardzo silnej pozycji na rynku operatorów ładowarek do pojazdów elektrycznych. Niespodziewanie spółka ogłosiła całkowite wycofanie się z tego projektu.

W najbliższym czasie PGE Nowa Energia i 4Mobility miały postawić nowe stacje ładowania w sześciu lokalizacjach przy autostradach A1, A2 oraz A4. Podjęto jednak decyzję o rezygnacji z tego projektu, pomimo konsekwencji w postaci utraty na rzecz GDDKiA wadium w wysokości 50 tys. zł.

Orlen uruchamia nowe stacje ładowania i udostępnia aplikację dla właścicieli elektryków

Taki ruch jest zaskakujący, ponieważ jeszcze niedawno PGE miało ambicje stać się drugim największym graczem na polskim rynku ładowarek do pojazdów elektrycznych. Aby to osiągnąć planowano wybudowanie 283 nowych punktów. Tymczasem strategia spółki w tym zakresie zmieniła się o 180 stopni.

Lucid Air przejedzie 832 km na jednym ładowaniu! To pierwszy elektryk nowej generacji?

PGE do tej pory uruchomiło 40 ładowarek i chce się ich w najbliższym czasie pozbyć. Jak tłumaczą to przedstawiciele spółki, podjęta została decyzja o skupieniu się na jej podstawowej działalności, do której ładowarki do pojazdów elektrycznych nie należą. Jeszcze nie wiadomo która firma przejmie już działające ładowarki.

Kobieta „kradnie” kabel ładującej się Tesli

Decyzja zarządu Grupy PGE może o tyle dziwić, że elektryki wskazywane są jako jedyna droga ku przyszłości, a operatorzy ładowarek mają teraz szansę na zbudowanie swojej sieci i czas na pozyskiwanie nowych klientów. PGE nie widzi w tym interesu? Co więcej spółka jest akcjonariuszem Electromobility Poland, czyli firmy odpowiedzialnej za Izerę – polską markę samochodów elektrycznych. Zarabianie na sprzedaży elektryka, a później zarabianie na prądzie do niego, to chyba dobry pomysł na biznes? Najwyraźniej niekoniecznie.

Najnowsze

Rowerzysta oburzył się, bo spotkał kierowcę o takiej samej jak on mentalności

Nasz znajomy rowerzysta, podczas swoich rowerowych wycieczek, stosuje zwykle zasadę „jadę po swojemu, a ty się martw”. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spotkał kierowcę, kierującego się identyczną maksymą.

Dobrze już wszystkim znany antybohater YouTuba lubi pojawiać się tam, gdzie nie powinno go być (na przykład prawy pas drogi krajowej, zamiast jej pobocze) i wygrażać kierowcom, którzy odmawiają mu prawa do samowolki. Tym razem spotkał kierowcę samochodu, który też lubi narzucać swoją wolę innym uczestnikom ruchu.

Naszemu znajomemu rowerzyście puściły nerwy. Niedługo kogoś pobije?

Nasz znajomy rowerzysta wyjątkowo poruszał się zgodnie z przepisami. Z naprzeciwka na jego pas wjechał kierujący Hondą, który wyprzedzał autobus. Podczas tego manewru minął autora nagrania bardzo blisko, ale to dlatego, że autor nie poruszał się prawą krawędzią jezdni, jak wymagają tego przepisy.

Czy za ten filmik nasz znajomy rowerzysta stanie przed sądem?

Zapytany, dlaczego tak jechał, odpowiedziałby z pewnością, że chciał uniknąć stojącej na ulicy wody, co jest zrozumiałe. Do zjechania do krawędzi chciał go zmusić kierujący Hondą, ale nasz znajomy rowerzysta jechał niewzruszony. Nie od dziś wiemy, że dla niego nie liczy się własne bezpieczeństwo, tylko to, że nie ustępuje przed nikim i niczym.

Najnowsze

Pieszy szeryf blokuje wyjazd i ignoruje polecenia policjantów

Samowolka kierowców, którzy parkują w miejscach niedozwolonych, budzi naturalny sprzeciw. Według autora tego nagrania, daje mu to prawo do bawienia się w szeryfa i, niczym na dzikim zachodzie, narzucania innym swojej woli.

Parkowanie samochodu w miejscu niedozwolonym jest karygodne, a stosowną karę wymierza straż miejska. Dzwonimy, zgłaszamy, przyjeżdża patrol, który zakłada blokadę na koło i wystawia mandat na 100 zł. Proste?

Nadgorliwy pieszy egzaminuje policjantów z przepisów dotyczących parkowania na chodniku

Nie dla autora nagrania. Zamiast zgłaszać nieprawidłowo zaparkowane samochody, woli czekać aż pojawi się właściciel jednego z nich, włącza nagrywanie, a następnie blokuje mu wyjazd, śmiejąc mu się w twarz. Bo przecież on jest pieszym i stoi na chodniku, gdzie może stać cały dzień. Jego zachowaniem zainteresował się przechodzień, który w kilku kulturalnych słowach podsumował mentalność autora nagrania.

Mentalność, która dopiero zaczęła z niego wychodzić, kiedy na miejscu pojawili się policjanci. Mogli tłumaczyć, mogli prosić, mogli nakazywać autorowi usunięcie się i umożliwienie wyjazdu samochodu. Ale wiecie jak jest – on jest szeryfem, to jest jego miasto i nie będzie słuchał innych przedstawicieli prawa.

Kartka z napisem „zaopatrzenie” pozwala na jazdę po chodniku? No chyba nie

Nagranie kończy się kuriozalnie z kilku powodów. Kolejna kobieta, która też chce wyjechać, rozmawia z autorem bardzo miło i kulturalnie. Przyznaje się do błędu i prosi tylko o możliwość usunięcia swojego nieprawidłowo zaparkowanego samochodu. Zgadnijcie czy nasz szeryf się na to zgodził. Przecież nie o to mu chodzi, żeby ktoś przyznał się do błędu i przeprosił.

Kuriozalne jest też zachowanie policjantów, którzy najpierw proszą autora o spojrzenie na znaki (z których wynika, że część samochodów rzeczywiście stoi na zakazie parkowania), a później tłumaczą, że „ludzie tu zawsze parkowali”. To miejsce to ulica Myśliwiecka w Warszawie, przy której zatrzymują się osoby chcące odwiedzić Łazienki Królewskie. Dlaczego w tak obleganym miejscu tylko część przestrzeni wykorzystano na miejsca parkingowe? Może chodziło o pozostawienie pustej przestrzeni przed przejściem dla pieszych, ale nie wydaje się, żeby potrzeba było go aż tyle. Policjanci chyba to rozumieją i przymykają oko na parkowanie na zakazie, ale autor nagrania nie odpuszcza. Ostatnie kuriozum to bezsilność funkcjonariuszy wobec szeryfa chodnikowego. Wprowadzone w tym roku prawo pozwala na karanie grzywną, aresztem a nawet ograniczeniem wolności osoby, które nie stosują się do poleceń policjanta. Ponadto mogli mu wystawić mandat za utrudnianie ruchu – pod ten paragraf mogą podlegać także piesi, a zależnie od kwalifikacji, mandat wynosi od 50 do nawet 500 zł. Nie potrafili nawet powiedzieć, że wykonują czynności służbowe i ma wykonywać ich polecenia.

Kierowca BMW pobił pieszego, który przechodził po pasach

Przypominamy na koniec (przede wszystkim autorowi nagrania – mamy nadzieję, że nas czyta), że będąc świadkiem wykroczenia, możemy jedynie to wykroczenie zgłosić. Nie wolno nam brać prawa w swoje ręce i samemu decydować na co pozwolimy innym uczestnikom ruchu. Dotyczy to zarówno kierowcy, który jedzie 140 km/h lewym pasem autostrady i nikomu nie chce zjechać, jak i pieszemu, który blokuje wyjazd nieprawidłowo zaparkowanego pojazdu. Ale wszyscy chyba rozumiemy, o co chodzi temu szeryfowi. Zgłoszenie sprawy na straż miejską to żaden ubaw. Co innego blokowanie kierowców i śmianie się do nich, że przecież może stać na chodniku. Cywilizowany człowiek jest bezsilny w takiej sytuacji, a autor nagrania o tym wie i najwyraźniej go to cieszy. A na wypadek gdyby trafił się ktoś bardzo nerwowy, wszystko nagrywa.

Najnowsze