"Baba za kierą", czyli styl jazdy kobiet?

19 marca 2010
- Kobiety mają inne postrzeganie przestrzeni, a co za tym idzie orientację w terenie, zwracają na co innego uwagę na ulicy, a przy wyborze samochodu mówią innym językiem niż mężczyźni. Ale inne, nie znaczy gorsze - mówi psycholog Barbara Romanowska. Zastanawiamy się, czy istnieje tzw. styl jazdy kobiet i skąd on się bierze.

Dobrze wyszkolony kierowca - kobieta?
fot. Frendl
- Baba za kierownicą! - żachnął się taksówkarz, wiozący zawodniczki startujące w dolnośląskich KJS (konkursowa jazda samochodem). - Oczywiście panie to co innego - dodał przepraszająco. Kobiety uśmiechnęły się z pobłażaniem i oddały się dalszej rozmowie. Bo po co dyskutować z... "utartym stereotypem"? Czy jest sens zmieniać na siłę męskie przekonanie o "mistrzach kierownicy"?

- Pokutuje od kilku dziesięcioleci opinia, że kobiety są gorszymi kierowcami i wciąż nas - psychologów - pytają, czy może panie mają jakoś inaczej ukształtowane mózgi. Taki argument wreszcie byłby przyczyną tych wszystkich zarzutów: mylenie kierunków, kłopoty z parkowaniem, zbyt wolna, chaotyczna jazda itd. Jednak mimo tego, że kobieta i mężczyzna inaczej postrzega świat, to nawyków uczymy się dokładnie tak samo. Zatem nie ma de facto mowy o kobiecym i męskim stylu jazdy, a raczej o dobrze wyszkolonych kierowcach - uważa psycholog z warszawskiej poradni psychologiczno-pedagogicznej, Barbara Romanowska.

Czy kobiety rzeczywiście parkują gorzej dowiesz się, klikając tutaj.


Błędy u podstaw
Niestety, już nawet na kursie na prawo jazdy panie mają większe problemy ze zdawalnością i opanowaniem podstaw jazdy samochodem. Zastanawiamy się dlaczego.
- Zauważyłam wśród swoich kolegów, że nie przykładają się zbytnio do nauki kobiet. Bardziej skupiają się na jej wyglądzie i generalnie konwersują na tematy nie związane z nauką jazdy. Przez to panie wykupują coraz więcej lekcji, a przecież o to im chodzi. Dlatego zrodził się pomysł na babskie szkoły jazdy - mówi instruktorka z Babskiej "BIK" Autoszkoły w Warszawie. - Kobietom nie tłumaczy się łopatologicznie zasad jazdy, bo przecież i tak nie zrozumie, więc to strata czasu. Najlepiej odbębnić i niech się dziewczyna męczy z kimś innym! - denerwuje się instruktorka.

Podobnie jak mężczyźni, także kobiety uwielbiają rasowe samochody i potrafią nimi jeździć.
fot. Frendl
Zatem już na początku bagatelizuje się "poważne" podejście kobiet do kierowania autem. Warto w tym miejscu dodać, że w szkołach jazdy ponad 85% instruktorów to mężczyźni (dane WORD).
- Oczywiście nie można uogólniać, że każdy z męskich instruktorów nie przykłada się do właściwej nauki kobiet, jednak coś jest na rzeczy, jeśli faktycznie panie zdają więcej razy egzamin i muszą wyjeździć przed tym więcej godzin niż mężczyźni - mówi instruktorka z BIK.

O seksizmie za kierownicą przeczytasz tutaj.


A może jednak płeć piękna ma jakieś specjalne uwarunkowania psychologiczne, ba! Nawet genetyczne! Pytamy specjalisty.
- Kobiety mają inne postrzeganie przestrzeni, orientację w terenie, zwracają na co innego uwagę na ulicy, a przy wyborze samochodu mówią innym językiem niż mężczyźni. Ale inne, nie znaczy gorsze -  podkreśla Romanowska. - Trafiła do mnie kiedyś załamana kobieta, która poddała się zdawaniu prawa jazdy po dziesiątym razie. Uznała, że to nie dla niej, że się nie nadaje. Po wnikliwej ocenie jej opowieści okazało się, że to niesłychanie emocjonalna osoba, na którą instruktor krzyczał i "spalała się" z nerwów przed każdym egzaminem. Z ciekawości pojechałam z nią na parking i okazało się, że idealnie ocenia odległości, a kopertę ma wyćwiczoną jak mało kto. Po prostu potrzebne było jej inne podejście...

Mamy styl?
Wnioski nasuwają się same: kobiety jeżdżą podobnie jak mężczyźni, choć potrzebują innej atencji. Zarówno jedna jak i druga płeć ma czasem niedoskonałe umiejętności jazdy samochodem, co oczywiście nie oznacza, że tak im zostanie do końca życia. Kobiety jednak w tym względzie mają przewagę - nie boją się przyznać, że czegoś nie potrafią np. wyjść z poślizgu, skutecznie zahamować awaryjnie, czy może to zabrzmi banalnie, ale zachować się zgodnie z przepisami na dużym skrzyżowaniu, czy rondzie. Panie chętniej się szkolą, chcą wiedzieć więcej o zachowaniu samochodu w newralgicznych sytuacjach.

Czy auto może być sexi? - przeczytasz tu.


fot. Rage Race
A orientacja? Tutaj też panie wypracowały sobie sposoby i działają metodycznie: korzystają z gps, zawsze mają na wszelki wypadek mapę (nie ufają w pełni elektronice samochodu - to może pewna analogia do np. zabierania ze soba drugiej pary pończoch w razie uszkodzenia pierwszej). Mężczyzna rzadko zdecyduje się na plamę na honorze, czyli pytanie o drogę jakiegoś przechodnia, a już na pewno nie płci męskiej. Panie przeciwnie, wrecz szukamy wzrokiem drugiej kobiety, bo mamy wrażenie, że ta nas nie wprowadzi w błąd.

Różnice zatem występują - bezapelacyjnie. Ale żeby odrazu jedną z płci ganić, bo tak się utarło? To poprostu w dzisiejszych czasach nie wypada...

Myślisz, że kobiety nie jeżdżą czołgami? Mylisz się! Kliknij, a się zdziwisz.

Komentarze

kostek
19 marca 2010 18:30
"Mężczyzna rzadko zdecyduje się na plamę na honorze, czyli pytanie o drogę jakiegoś przechodnia, a już na pewno nie płci męskiej." Oto kolejny stereotyp, spora część facetów pewnie tak postępuje ale są też tacy którzy jednak pytają się kogoś o drogę , więc proszę mi tu nie wyjeżdżać z takimi tekstami.
Margot
19 marca 2010 19:57
Taki tekst, że Mężczyzna rzadko zdecyduje się na plamę na honorze, czyli pytanie o drogę jakiegoś przechodnia, a już na pewno nie płci męskiej." to nic w porównaniu z licznymi tekstami o kobietach-kierowcach a już Pan Kostek się zbulwersował. To tylko namiastka tego, jak kobieta jest traktowana i to nie tylko jeśli chodzi o jazdę samochodem...
on
20 marca 2010 10:52
ale bzdury
kthxb
20 marca 2010 12:09
Jestem facetem, jak nie wiem gdzie jestem to pytam o drogę, i potrafię się przyznać że czegoś nie umiem. Dziękuję dobranoc. Ciekawe jaka płeć to napisała... pewnie ta którą bolą takie stereotypy.
TP
20 marca 2010 23:44
Kobiety są zainteresowane zachowaniem samochodu? hahaha... po co im dodatkowa wiedza na temat czegoś, co ma je zabrać na zakupy... I czy to spalanie to nie czynnik dyskwalifikujący? Wyobraźcie sobie jak kobieta "spala się" w sytuacji zagrożenia... Noga na gaz, ręce na oczy by nic nie widzieć i niech się dzieje wola nieba...
canis
29 marca 2010 13:31
Artykuł niezbyt rzeczowy. Co autor rozumie przez "poważne" podejście do kierowania autem i po czym chce je poznać? Ambicja osiągnięcia umiejętności Kubicy, wiedza z 50 fachowych czasopism, czy jak? Bez względu na to, czy właścicielem jest facet, czy kobieta, samochód ma jedną i jedyną główną funkcję: zabrać jego / ją w miejsce, w które chcą dojechać. Jadąc tam, mają nie stwarzać zagrożenia dla siebie i innych i przestrzegać przepisów. Jeśli potrafią lub chcą potrafić tak jechać, to jest wystarczającą oznaką poważnego podejścia do kierowania pojazdem. Czy jeśli w razie usterki kobieta, która nie umie jej naprawić, zadzwoni po lawetę i pojedzie do serwisu, to jest brak "poważnego podejścia"? Chyba raczej wprost przeciwnie. Gorzej za to, jeśli facet otworzy maskę, sam się ubabrze, i nie zrobi nic. No tak, "przynajmniej próbował".
Co do kobiety zdającej 10 razy na prawko... no cóż pani psycholog Romanowska powinna założyć, że jeśli ktoś zdawał 10 razy, to "coś" umie, manewr zwany kopertą i ocenianie odległości nie powinny być dla takiego kogoś czarną magią. Co w tym dziwnego?
Pytanie o drogę i "plama na honorze"... no przestańcie myśleć stereotypami, proszę. Pewnie tacy faceci też są. Honor, równość, braterstwo. Ale są też tacy, którzy przede wszystkim nie zapominają o swoim celu, w którym wsiedli do pojazdu: dojechać w miejsce X. I tacy jeśli się zgubią i gps "im nie pokaże", to na bank zapytają.
Czy kobiety jeżdżą gorzej, "bo tak mają"? Nie sądzę. Może jest i prawda w tej "wiedzy tajemnej" o "płciach mózgu, postrzeganiu przestrzeni, innym języku", itp. Ale chyba najczęściej brak im praktyki i pewności siebie. A to się naprawia częstym jeżdżeniem po prostu.
Karolina D.
05 maja 2010 01:06
Uważam, że styl jazdy zależy w dużej mierze od temperamentu i dotyczy to zarówno kobiet jak i MĘŻCZYZN. Jestem kobietą i uważam się za niezłego kierowcę,nie boję się samochodu,szybkości, z łatwością manewruję autem.Swoboda w jeździe nie przyszła jednak od razu, rzadko kto po zrobieniu "prawka" czuje się za kierownicą " jak ryba w wodzie" ( niezależnie od płci). Dużo jeżdżę...wiele razy trafiłam na "niedzielnego kierowce" płci męskiej...uwierzcie ciężko było się powstrzymać od komentarzy...jazdę samochodem trzeba pokochać, zgadzam się, że więcej entuzjastów ma ona wśród mężczyzn, jednakże pragnę stanąć w obronie tych kobiet, które jak ja kochają siedzieć na lewym fotelu...jazda samochodem dostarcza mi wiele satysfakcji i adrenaliny ;P I taki mały apel do Pań: nie bójcie się samochodu i pamietajcie...praktyka czyni mistrza :D pozdrawiam
vito
14 lipca 2010 19:38
Ten artykuł jest nieco tendencyjny. Autorka krytykuje stereotyp "baby za kierownicą", a sama propaguje w swoim tekscie stereotyp faceta typu macho, który to "wstydzi się o cokolwiek zapytać, bo sam wie wszystko najlepiej". Jak na psychologa autorka wykazała sporą niekonsekwencję. A tak na marginesie: kiedy byłem 17 lat temu na kursie na "prawko" zauważyłem, że kilka niewiast niezależnie od wieku przy pierwszych swoich jazdach wsiadało do samochodu OD STRONY PASAŻERA ,co pozostawiam bez komentarza ...