4-latek zginął w tragicznym wypadku. Policja prosi o pomoc w znalezieniu prawdopodobnego sprawcy

Policjanci z Brzegu ustalają okoliczności tragicznego w skutkach wypadku. W wyniku poniesionych obrażeń, na miejscu zginął 4-letni chłopiec. Z relacji świadków wynika, że do zdarzenia przyczynił się kierowca, który odjechał.

Do zdarzenia doszło 16 marca koło godziny 16:15 na drodze krajowej. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów, 25-latka kierująca Fordem Focusem, straciła panowanie nad pojazdem, zjechała na przeciwległy pas i zderzyła się z Volkswagenem Sharanem. Niestety w wyniku poniesionych obrażeń na miejscu zginął 4-letni chłopiec. Pozostałe cztery osoby uczestniczące w zdarzenia, z obrażeniami trafiły do szpitala.

Śmiertelny finał „kuligu” za samochodem

Według relacji świadków chwilę przed zderzeniem się pojazdów, kierowca białego busa miał wyprzedzać innym samochód, zmuszając kierującą Fordem do zjechania na prawy pas gdzie wpadła w poślizg. Nie można więc wykluczyć, że to jego zachowanie rozpoczęło sekwencję zdarzeń, w wyniku której doszło do tragedii. Niestety kierowca busa odjechał.

Śmiertelny wypadek na skrzyżowaniu. Kierowca Audi pomylił miasto z autostradą?

Dlatego policja apeluje do wszystkich osób posiadających informacje w sprawie tego wypadku, o zgłoszenie się do Komendy Powiatowej Policji w Brzegu lub kontakt telefoniczny pod numerem telefonu 47 86 33 203. Pomocne mogą być także nagrania z kamer samochodowych pojazdów jadących w tym czasie trasą Brzeg – Oława, na której doszło do zdarzenia.

Najnowsze

Kierowca z daleka zobaczył sarny na drodze i zwolnił. Ale tego nie przewidział

To nagranie warto zobaczyć, żeby przekonać się jak bardzo nieprzewidywalne potrafią być dzikie zwierzęta.

Jazda przez las, szczególnie nocą, to zawsze loteria. Nigdy nie wiadomo, czy nagle spomiędzy drzew czy zarośli nie wyskoczy jakaś zwierzyna, a my nie będziemy mieli czasu na reakcję.

Stado jeleni wbiegło w BMW! Zwierzęta próbowały przeskakiwać nad samochodem

Autor tego nagrania sądził, że miał szczęście – sarny przeszły przez drogę, ale w bezpiecznej od niego odległości. Zwolnił, lecz przekonany, że zagrożenie minęło, dodał gazu. W tym momencie pod jego auto wbiegło jeszcze jedno zwierzę i uderzyło w zderzak. Najwyraźniej oddzieliło się od stada i za wszelką cenę chciało do niego dołączyć.

Najnowsze

Przesadził busem z prędkością na śniegu i pojechał na czołówkę. osobówka do kasacji

Zima to raczej nie jest nowe w Polsce zjawisko. Mimo tego nie brakuje na naszych drogach kierowców, którzy nie wiedzą, jak jeździć w takich warunkach.

Autor nagrania miał wyjątkowego pecha. Załapał się na zimowe warunki jeszcze w marcu i spotkał na swojej drodze kierowcę, który nie był na nie przygotowany. Wyjechał z łuku białym busem, prosto na czołówkę.

Wyprzedzał na czołówkę, a potem zjechał ze skarpy

Kierujący autem dostawczym nie wiedział chyba, że na śniegu pojazdy się ślizgają. Nie ma też pojęcia o technice jazdy, co widać po skręconych maksymalnie kołach. Skoro auto nie skręca, to koła za mało skręcone, prawda? W ten sposób pozbawił się wszelkich szans, na wyjście z tej sytuacji.

Pirat w BMW wyprzedzał na czołówkę. Zabił kierowcę, jadącego z naprzeciwka

Prędkość w momencie uderzenia nie była duża, ale ciężki bus poważnie uszkodził przód Toyoty Yaris. Na tyle poważnie, że ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą, a kierowca musiał spędzić kilka dni w szpitalu.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Porsche prawie wypadło z piętrowego parkingu! Take rzeczy tylko w Rosji

„Samochód prawie wypadł z piętrowego parkingu” - brzmi jak scena z filmu sensacyjnego z Tomem Cruisem w roli głównej. Ale to nie film. To rzeczywistość. W Rosji.

Uważajcie na piętrowych parkingach. Ich nawierzchnia często wykonana jest ze śliskiego betonu, który nie gwarantuje wystarczającej przyczepności. A to może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.

Przeczytaj też: Młody Rosjanin wsiadł do nowego Porsche Taycana Turbo S i wyjechał nim przez szybę salonu!

Przekonał się o tym Denis Kazionov, rosyjski hokeista, który jadąc po śliskiej po śliskiej nawierzchni piętrowego parkingu swoim Porsche Macan, stracił panowanie nad samochodem. Auto przebiło się przez ścianę i cały przód zawisł kilka metrów nad ziemią. Niewiele brakowało, by Porsche spadło na ziemię. Gdyby kierowca jechał szybciej, z pewnością doszłoby do tragedii.

W rozmowie z Russia Today Kazionov powiedział:

Jechałem z moją rodziną — żoną i synem po otwartym parkingu z jedną zewnętrzną ścianą. Jezdnia była śliska, jak w wielu centrach handlowych, dodatkowo pokrywał ją śnieg. Gdy wcisnąłem hamulec auto nie zareagowało — po prostu sunęło prosto na ścianę. Byliśmy w szoku.

Przeczytaj też: Rosjanin zrzucił swojego Mercedesa-AMG G 63 z helikoptera

Trzeba przyznać, że pasażerowie mieli sporo szczęścia. Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się, że nie doszło do poważniejszego wypadku i pamiętać, że nawet z pozoru błahe sytuacje i manewry, w niesprzyjających okolicznościach mogą skończyć się tragedią.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Kierowcy nadużywali klaksonu w czasie Strajku Kobiet. Sąd uznał, że mieli do tego prawo

Podczas jednego z październikowych protestów Strajku Kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, dwóch młodych kierowców wyrażało swoje niezadowolenie z wyroku trąbieniem. To nie spodobało się policji. Sprawa trafiła do sądu.

I w sądzie znalazła swój szczęśliwy finał. Sąd Rejonowy w Nysie uniewinnił dwóch kierowców obwinionych przez policję o nadużywanie klaksonu w czasie październikowego Strajku Kobiet, poinformował lokalny portal nto.pl.

Sprawa dotyczyła  październikowej manifestacji, która odbyła się w Nysie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Przeczytaj też: SHERO Rally Team, pierwszy saudyjski kobiecy zespół rajdowy. W inspirowaniu innych kobiet pomagają im Polacy

Część uczestników protestu przyjechała na niego samochodami. Niektórzy kierowcy trąbili. To nie spodobało się policjantom. Jak relacjonował lokalny portal, policyjne patrole wywoływały z kolumny pojedyncze auta, informując kierowców o popełnionym przez nich wykroczeniu – nadużywaniu sygnałów dźwiękowych – i proponując im mandat w wysokości 100 złotych. Dwóch z nich stanęło przed sądem. Jeden odmówił przyjęcia mandatu, a drugi nie zgodził się z policjantami

Przed sądem obaj mężczyźni zaprzeczali jakoby brali udział w manifestacji.

Sędzia Mariusz Ulman, cytowany przez portal nto.pl, tak ustnie uzasadnił wyrok uniewinniająy:

Wbrew wyjaśnieniom obu obwinionych sąd uznał, że ich zachowanie było przejawem wyrażania swoich poglądów, w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. To był przejaw realizacji konstytucyjnego prawa człowieka do wyrażania swoich poglądów. Korzystanie z podstawowego prawa człowieka nie może być karane.

Najnowsze