Zepsuło mu się zawieszenie, więc naprawił je długopisem

Kolejny „innowacyjny” sposób na naprawę samochodu ciężarowego, odkryli dolnośląscy inspektorzy ITD w trakcie kontroli ciężarówki na autostradzie A4. Tym razem środkiem naprawczym był plastikowy długopis.

Zatrzymany na A4 kierowca przewoził styropian z Oświęcimia do Wrocławia. Kontrola na mobilnej stacji diagnostycznej ujawniła sporo nieprawidłowości – zbyt dużą różnicę sił hamowania na kołach jednej osi, niepewne mocowanie nadwozia, niesprawny tachograf oraz liczne usterki oświetlenia.

Złodziejska incepcja – uciekał, bo kradzioną ciężarówką wiózł kradzione auto

Stan przyczepy sprzęgniętej z kontrolowanym samochodem ciężarowym pozostawiał również wiele do życzenia. Inspektorzy stwierdzili skrajnie zużyte ogumienie pojazdu, pęknięty klosz lampy oraz uszkodzenie zaworu sterowania poduszką zawieszenia, którą kierujący postanowił naprawić w oryginalny sposób – za pomocą długopisu.

Kierowca szedł na rekord? Jechał lawetą 24 godziny bez przerwy!

Na dokładkę tachograf w pojeździe był niesprawny, a kierowca nie posiadał ręcznych zapisów swoje aktywności. Inspektorzy zatrzymali dowody rejestracyjne ciężarówki i przyczepy, kierowcę ukarano mandatami karnymi. Z kolei wobec przedsiębiorcy toczy się postępowanie administracyjne, zagrożone karą finansową.

Najnowsze

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do „setki” rozpędzają się w 4,1 sekundy

Audi przedstawia modele SQ7 I SQ8 z nowymi silnikami TFSI. W standardzie znajdziemy sportowe zawieszenie pneumatyczne i układ czterech kół skrętnych. Modele z silnikiem 4.0 TFSI na europejskich rynkach pojawią się jesienią tego roku.

Dzięki ogromnej mocy benzynowego silnika 4.0 TFSI – 373 kW (507 KM) i dzięki momentowi obrotowemu rzędu 770 Nm, Audi SQ7 i SQ8 rozpędzają się niczym najwyższej mocy samochody sportowe. 

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

Sprint od 0 do 100 km/h zajmuje im zaledwie 4,1 sekundy, a od 80 do 120 km/h – 3,8 sekundy. Prędkość maksymalna ograniczona jest elektronicznie do 250 km/h. 

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

System odłączanych na życzenie cylindrów „cylinder on demand” (COD) czasowo dezaktywuje cztery z ośmiu cylindrów podczas spokojnej jazdy, co wpływa na redukcję spalania.

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

Turbosprężarki umieszone są pomiędzy rzędami cylindrów, w ich 90-stopniowym rozchyleniu. Takie ułożenie skutkuje krótkimi ścieżkami gazów oraz spontanicznymi reakcjami, nawet przy niskiej prędkości obrotowej. 

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

Standardowo, zarówno w SQ7, jak i w SQ8, montuje się dwa sportowe podzespoły zawieszenia: sportowe adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne z kontrolą tłumienia oraz układ czterech kół skrętnych. 

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

W pakiecie znajduje się też sportowy mechanizm różnicowy, w zależności od bieżących potrzeb rozdzielający moment obrotowy pomiędzy kołami tylnej osi podczas dynamicznego pokonywania zakrętów. Samochód prowadzi się wtedy bardziej zwinnie i precyzyjnie.

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

Elektroniczna platforma podwozia EFP to centralny sterownik łączący ze sobą większość podzespołów i systemów podwozia. Jej działanie odbierane jest przez kierowców jako uczucie maksymalnej precyzji prowadzenia. Osoba prowadząca auto może w systemie Audi drive select wybrać jeden z siedmiu profili jazdy: comfort, auto, dynamic, efficiency, allroad, offroad i individual.

Audi SQ7 i Audi SQ8 z silnikiem V8 TFSI. Do

Audi SQ7 standardowo jeździ na 20-calowych kołach, opcjonalnie dostępne są koła 22-calowe. Audi SQ8 natomiast w standardzie ma koła 21-calowe, a opcjonalnie zamówić można koła 22- i 23-calowe. Oba modele na przedniej osi posiadają tarcze hamulcowe o średnicy 400 mm. Ich czarne zaciski ozdobione są sportowymi znakami S. 

Najnowsze

Polska marka samochodów elektrycznych – zobaczcie przedpremierowy film!

Modele polskich samochodów elektrycznych – hatchbacka i SUV-a zobaczymy we wtorek 28 lipca. Jednak już teraz można jednak obejrzeć, jak z cienia wyłaniają się fragmenty prototypów. Spółka ElectroMobility Poland opublikowała film promocyjny, który daje przedsmak tego, czego można się wkrótce spodziewać.

Transmisję będzie można oglądać m.in. za pośrednictwem strony internetowej ElectroMobility Poland oraz facebookowego profilu Misja Elektromobilność. Na kilka dni przed tym wydarzeniem spółka udostępniła także wstępne szkice autorstwa studia Torino Design, w którym powstały projekty polskich „elektryków”.

Zbliżająca się premiera  polskiej marki motoryzacyjnej to ważna chwila zarówno dla naszego projektu, jak i całej polskiej motoryzacji. Z tego powodu dołożyliśmy wszelkich starań, aby mogli ją obejrzeć wszyscy, którzy interesują się polską elektromobilnością. Zdecydowaliśmy się na zorganizowanie tego wydarzenia w formule online. Transmisja odbędzie się we wtorek 28 lipca o godz. 14 i będzie dostępna dla wszystkich zainteresowanych. Liczymy, że w tym ważnym dniu będą Państwo z nami – mówi Piotr Zaremba, prezes spółki ElectroMobility Poland. 

 

Najnowsze

Osobówka wbiła się w ciężarówkę, a jej kierowca pojechał dalej

Bliskie spotkanie samochodu osobowego z ciężarowym, często oznacza dla tego drugiego kosmetyczne, albo wręcz zerowe uszkodzenia. Czy to znaczy, że kierowca ciężarówki może w ogóle nie poczuć takiego zdarzenia? Ten najwyraźniej nie zwrócił na nie uwagi.

Ciężarówka zatrzymała się, ponieważ samochód przed nią skręcał w lewo. Kierowca Opla zauważył to zbyt późno i chociaż hamował awaryjnie i chciał zjechać na bok, nie udało mu się uniknąć zderzenia.

Szeryf tak bardzo chlubi się swoją głupotą, że aż zrobił o niej Tik Toka

Pech chciał, że jego samochód wbił się w ciężarówkę i zaczepił o nią na tyle silnie, że zaczęła go za sobą ciągnąć. Dobrze czytacie – chociaż uderzenie było na tyle mocne, żeby „złączyć” oba pojazdy, kierowca ciężarowego nie zauważył tego i odjechał. Dopiero po chwili zrozumiał dlaczego auto z kamerą na niego trąbi i zerknął w prawe lusterko.

Passat wzbił się w powietrze i dachował po uderzeniu przez tira

Nie wiemy w jakim stanie był kierowca Opla po uderzeniu. Dziwne, że nie próbował zahamować. Mocne wciśnięcie środkowego pedału powinno wystarczyć, żeby wyrwać się z tej niecodziennej sytuacji.

Najnowsze

Edyta Klim

Klara Kowalczyk marzy o startach w Formule 1

Klara Kowalczyk to bardzo aktywna dziewczynka, która uprawia kilka sportów. Jej pasją stał się także karting, więc swoje umiejętności rozwija na torach w Polsce i we Włoszech.

Co takiego jest w kartingu, że postanowiłaś w tym sporcie się udzielać? Co Ci się na początku tak spodobało?

Klara: Na początku spodobała mi się prędkość i to, że mogę sama prowadzić gokarta. Jestem jeszcze za młoda, żeby mieć prawo jazdy, a więc poza torem nie mam możliwości samodzielnej, szybkiej jazdy. A teraz to podoba mi się jeszcze więcej rzeczy – mogę poczuć w sobie ducha walki, wyprzedzać i ścigać się z innymi. Też to, że na torze wieczorami wspólnie się bawimy, np. w berka i w chowanego, gramy w piłkę, jeździmy rowerami i hulajnogami po torze.

Tato dodaje: Klara potrzebuje czuć przysłowiowy wiatr we włosach, ma potrzebę rywalizacji i bycia coraz lepszą w tym, co robi. Lubi przebywać w gronie podobnie aktywnych dzieci, a to wszystko znalazła w kartingu.

Ruszyła kartingowa rywalizacja po dłuższej przerwie – Twoje ściganie również? Gdzie Cię można zobaczyć? 

Klara: W lipcu ścigałam się przez dwa weekendy na torze w Słomczynie, a potem trenowaliśmy i ścigaliśmy się w Bydgoszczy. W sierpniu planuję wystartować w zawodach surfingowych na Helu, a od końca sierpnia wrócę do ścigania w kartingu, ale już we Włoszech.

Tato: Jak większość aktywności, karting zamarł na dwa miesiące, w marcu i kwietniu. Po przerwie treningi kartingowe ruszyły od maja, a zawody od lipca. Pierwsze dwa weekendy lipca to dla Klary starty w pierwszej rundzie Kartingowych Mistrzostw Polski i pierwszej rundzie pucharu Rok Cup Poland – obie imprezy na torze Automobilklubu Rzemieślnik w Słomczynie. Niestety, z powodu obostrzeń związanych z koronawirusem, zawody rozgrywane były bez publiczności. Następnie treningi i druga runda Kartingowych Mistrzostw Polski na torze Polskiego Związku Motorowego w Bydgoszczy. Teraz czeka nas chwila oddechu, którą Klara aktywnie jak to ona spędzi surfując na Helu, a od końca sierpnia wrócimy do treningów i startów we Włoszech – zaczniemy od startów w Mistrzostwach Włoch, potem dojdą starty w WSK.

Dlaczego właśnie do Włoch jeździcie na treningi i starty?

Klara: Zimą z sukcesem przeszłam testy do zespołu Kart Republic i od początku roku Włochy stały się po prostu, moim głównym miejscem treningów. Dodatkowo, niedawno do Włoch przeprowadziła się moja ulubiona trenerka, pani Natalia Kowalska.

 

Tato: Włochy to kraj, w którym karting jest najbardziej rozwinięty – to tu mają siedziby najważniejsze fabryki gokartów i tu odbywają się najsilniej obsadzone zawody. Dlatego właśnie we Włoszech działają najbardziej doświadczone zespoły kartingowe, które mają też dobre kontakty z zespołami z wyższych serii, aż po Formułę 1. Treningowo oznacza to dużo zawodników na torach i lepsze przygotowanie torów, a pod względem rozwoju zawodnika – pracę z najbardziej doświadczonymi mechanikami i trenerami oraz planowanie kolejnych kroków w karierze. Nie bez znaczenia jest też możliwość trenowania i startów zimą, kiedy w Polsce, z racji klimatu, sezon ma przerwę.

Jak łączysz naukę w szkole ze sportem? Masz bardzo intensywny plan zajęć?

Klara: Na razie nie miałam bardzo dużo nauki, bo byłam jeszcze w 3-ciej klasie, gdzie miałam bardzo wspierającą panią wychowawczynię, która była też główną nauczycielką.
Teraz będę w 4-tej klasie, więc nie wiem jeszcze, jak to będzie z nauką i treningami, ale postaram się to połączyć.

Tato: Klara, poza kartingiem, jako zawodniczka uprawia skoki do wody w Pałacu Młodzieży. Przed koronawirusem miała takie zajęcia cztery razy w tygodniu, trzy bloki po 2,5h i jeden 1,5h. Sam karting to wiele wyjazdów, treningi są z reguły weekendy, zawody najczęściej trwają od czwartku do niedzieli. Klara trenuje również we Włoszech, więc plan zajęć w szkole oraz treningów w obu dyscyplinach jest bardzo napięty, zarówno dla niej, jak i dla nas – rodziców, bo musimy to logistycznie ogarnąć.

Te inne aktywności to też Twoje pasje, czy raczej sposób na dobrą kondycję?

Klara: To raczej moje pasje, bo po co trenować rzeczy, które nie są potrzebne do kartingu? (śmiech) Do kartingu potrzebne są raczej takie aktywności jak siłownia – a skoki do wody, surfing, gimnastyka artystyczna, deskorolka itd. to moje pasje.

 

Tato: Klara kocha różne dyscypliny i czasem waha się pytana o to, którą by wybrała. Natomiast w czasach pandemii skoki do wody okazały się zbawienne do utrzymania kondycji. Trener Klary od skoków do wody, pan Bartek Krynicki (Mistrz Polski w skokach), kiedy ogłoszono obostrzenia, od razu przygotował codzienny plan ćwiczeń oraz regularne sesje wideokonferencyjne z zawodnikami. Zadbał o to, aby po okresie lockdown’u  wszyscy wrócili jako zawodnicy w pełni formy, a nie zasiedziałe przed telewizorem dzieci. To teraz bardzo procentuje w kartingu.

A odczułaś spadek formy z powodu tak długiej przerwy w startach?

Klara: Nie odczułam spadku formy, ponieważ miałam tylko dwa miesiące przerwy i codziennie trenowałam w domu (siłę).

Tato: Niestety przerwa w treningach i startach dla Klary oznaczała, przede wszystkim brak możliwości trenowania i startów we Włoszech, co trwało nie dwa, a cztery miesiące i przekreśliło plany na pierwszą połowę roku. W zasadzie w sierpniu wrócimy do formy z grudnia, czyli zaczniemy przygotowania we Włoszech od początku…

Jesteś samoukiem czy masz nauczyciela, który dba o Twój rozwój i Cię motywuje?

Klara: Moją trenerką w kartingu we włoskim zespole KR/Kidix jest pani Natalia Kowalska. Ona motywuje mnie bardzo – to jedna z moich ulubionych trenerek i mam bardzo miłe wspomnienia z nią związane . Fizyczne treningi prowadzi ze mną Zbyszek Chmielewski, który dba o moją sylwetkę i żebym miała dużo mięśni. Jest jeszcze trener Bartek Krynicki, od skoków do wody. Obaj są bardzo mili! W polskim zespole kartingowym Bambini opiekuje się mną Krzysztof Trela, mechanik wyścigowy, który wiele mnie uczy i ustawia dobrze gokarta.

Tato: Profesjonalny karting to sport, w którym nie da się być samoukiem – dziecko musi mieć kogoś, kto przygotowuje gokarta (we współpracy z kierowcą, bo przecież tylko on czuje zachowanie wózka na torze) i kogoś, kto wytłumaczy właściwą technikę jazdy i ścigania. Potrzebne jest odpowiednie zaplecze techniczne i analiza danych z telemetrii. W zasadzie można powiedzieć, że to karting to taka mała Formuła 1!

Czy rodzice od początku wspierali Cię w tej pasji?

Klara: O tak! Wspierali mnie! Tata, jak zobaczył, że chcę to robić i widział jak mi na tym zależy, to od razu powiedział: „dobrze Klara, możesz to robić!”.

Kto jest Twoją największą inspiracją, idolem w sporcie?

Klara: Na pewno moim idolem jest pani Natalia Kowalska, również James Hunt, Niki Lauda i Ayrton Senna.

Twoje marzenia są związane z wyścigami?

Klara: Chciałabym się ścigać w Formule 1, potem być przy gokartach mechanikiem i trenerem oraz team’owym lekarzem, żeby pomagać. A potem w F1 być głównym inżynierem i trenerem, lekarzem oczywiście też (śmiech).

Najnowsze