Ewa Pertyńska

Zawieś oko na zawieszeniu

Samochód jaki jest, każdy widzi - można by rzec, parafrazując znane powiedzenie dotyczące konia. Jednak tak w przypadku zwierząt, jak i samochodów, nie wszystko można zobaczyć i odpowiednio ocenić na pierwszy, pobieżny rzut oka. Do takich, bardzo znaczących elementów, należy również zawieszenie auta.

Gdy rozmawiamy na temat samochodu, pierwszymi jego cechami, jakie pojawiają się w opisie, są parametry silnika: pojemność, moc, średnie zużycie paliwa, etc. W dalszej kolejności są również bardzo ważne podzespoły, takie jak układ kierowniczy, napędowy czy hamulcowy. Zdarza się, że rozmowa schodzi na temat zawieszenia, choć raczej w przypadku mowy o komforcie jazdy. Tymczasem w dużej mierze bagatelizowane jest znaczenie tego systemu, który ma bardzo duży wpływ nie tylko na wygodę, ale również bezpieczeństwo jazdy – drogę hamowania, efektywność skręcania, zsynchronizowaną pracę programów odpowiedzialnych za wsparcie kierowcy.

Zatem na zawieszeniu ciąży odpowiedzialność za poprawne funkcjonowanie wielu czynników, bardzo często kluczowych i decydujących w kwestii poprawnej pracy samochodu. Prace mające na celu udoskonalenie tego elementu pojazdu trwają niezmiennie u niemal wszystkich producentów aut.

Głównym (z punktu widzenia kierowcy), bo i pierwszym, który możemy zauważyć, zadaniem zawieszenia, jest kontrola optymalnego kontaktu kół z podłożem. W dużej mierze właśnie od tego zależy, jak bardzo odczuwamy wszelkie nierówności na drodze oraz jaką przyczepność zapewniają nam opony. Bardzo ważną funkcją tego układu jest niwelowanie skutków gwałtownego hamowania, przyspieszania czy skręcania, w skrócie – ma to kolosalny wpływ na równowagę samochodu.

Wszystkie te, czasem sprzeczne ze sobą zadania składają się na nie lada wyzwanie dla konstruktorów. Jeśli dodamy do tej listy jeszcze uniwersalność – zawieszenie musi się przecież sprawdzić w każdych niemalże warunkach, niezależnie od wilgotności, temperatury, prędkości czy nachylenia drogi – tworzy się sprzeczność między tym, co przyniesie wygodę, co bezpieczeństwo, a co tzw. "radość z jazdy". Wyjściem z tej sytuacji jest najczęściej jakiś kompromis.

Na sprawne działanie zawieszenia mają wpływ układy prowadzące koło, czyli wahacze lub drążki, elementy resorujące – obecnie najczęściej stosowane są sprężyny śrubowe lub resory piórowe, a w końcu elementy tłumiące, czyli amortyzatory, oraz stabilizujące (stabilizatory).

Bardzo duży wpływ na zachowanie się samochodu na różnych nierównościach ma to, jaki rodzaj systemu wahaczy zostanie dobrany. Z tego względu nieco inaczej będzie to wyglądało w małym, miejskim samochodzie i w dużym, terenowym. Coraz popularniejszym rozwiązaniem są kolumny McPhersona, które charakteryzują się połączeniem funkcji amortyzującej z prowadzącą oraz napędzającą. Dzięki temu system zajmuje mniej miejsca i pozwala na więcej możliwości zamontowania silnika. Na przykład umiejscawiając go poprzecznie lub niżej niż zwykle, co z kolei obniża również środek ciężkości auta.

W zależności od przeznaczenia samochodu przewidziany jest różnej wielkości prześwit, różne sposoby ochrony przewodów i systemów czy inne skale wydajności amortyzatorów. W autach terenowych prześwit jest zwiększony, występują dodatkowe osłony chroniące skrzynie biegów, silnik i inne zespoły. W pojazdach o profilu sportowym prześwit jest zmniejszony, by jeszcze bardziej obniżyć środek ciężkości wozu, tłumienie jest nieco twardsze i całość jest skomponowana tak, by zmaksymalizować dynamikę samochodu.

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Pomaluj swoje auto! Galeria pomysłów na grafiki

Znudził Ci się kolor twojego samochodu i nie masz pomysłu lub pieniędzy, by to zmienić? Mamy na to sposób!

Jedyne, czego potrzebujesz to szczypta wyobraźni i… marker. Oczywiście, zależnie od wzoru, który zapragniesz mieć na swoim aucie, będzie potrzebny również Twój czas. W poniższej galerii znajdziesz parę przykładów wykorzystania przestrzeni na karoserii samochodu. Tutaj wszystkie chwyty są dozwolone! Możesz spersonalizować swój pojazd przeznaczając na to stosunkowo niewielkie pieniądze, ponieważ zestaw markerów Sharpie w 12 kolorach można dostać już za niecałe 30 złotych. Możesz pomalować tylko maskę, lub tylko drzwi. Możesz "pomazać" cały samochód. Możesz wziąć inny kolor markera i stworzyć cokolwiek na niektórych elementach wewnątrz.

Co by tu narysować? Jedynym limitem jest Twoja wyobraźnia. Nawet wręczenie własnym pociechom markerów, by dały upust swojej wenie i kreatywności na karoserii auta, jest magiczne i niepowtarzalne. Tak wyglądający samochód przyciągnie na pewno mnóstwo spojrzeń i uwagi. Jeżeli przy okazji zrobisz zdjęcia całemu procesowi obróbki, stworzysz sobie pamiątkę na długie lata. Może odkryjesz w sobie nieznany dotąd talent?

{{ gallery(1302) }}

Jak widać rysunki mogą być najróżniejszymi tworami, od obrazków z przekazem, do zapętlających się, abstrakcyjnych kształtów. Może jesteś fanem graffiti i stylizowanego pisma? Ależ proszę bardzo, jest to kolejny świetny pomysł. Pamiętać należy, że kolor czarny jest najbardziej popularny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć np. tylko zielonego pisaka. Albo różowego.

A więc marker w dłoń i do dzieła!

Najnowsze

Test Honda CBR 250R – ćwierć litra szczęścia

Wiele początkujących motocyklistek śni o maszynie o sportowym, agresywnym wyglądzie. Konfrontacja marzeń z umiejętnościami jest zazwyczaj brutalna i nierzadko, jazdy uczymy się na motocyklach, które się nam nie podobają. Na rynek wjechał nowy model Hondy CBR 250R, który powinien zadowolić najbardziej wymagające adeptki. Oto nasz test.

Już na pierwszy rzut oka nie mamy wątpliwości, że mamy do czynienia ze sportowym motocyklem. „Ćwiartka” wyraźnie nawiązuje wizualnie do swoich starszych braci z gamy modeli CBR, co najbardziej widać patrząc chociażby na linie nadwozia.
Szybki rzut oka na kokpit. Widzimy zegar, wskaźnik poziomu paliwa, licznik przebiegu dziennego, prędkościomierz oraz wskaźnik poziomu oleju silnika. Wszystkie dane są jak najbardziej czytelne, jednak wygląd samego kokpitu może być już dyskusyjny. Połączenie wskaźników analogowych i cyfrowych nie musi się podobać każdemu.

Mimo tego, szybko rozsiadamy się na kanapie, by natychmiast przekonać się, że nie tylko spokojnie dosięgamy stopami do podłoża, ale tez, że siedzisko jest bardzo miękkie i wygodne, co rokuje dobrze na dłuższe wyprawy. Pozycja typowo sportowa, lecz po zapoznaniu się z maszyną nie odczuwamy jakiegokolwiek dyskomfortu z tego powodu. Niestety, dla niektórych położenie dźwigni hamulca może wydawać się nieco kłopotliwe. Dźwignia leży ciut za daleko i z jej obsługą mogą mieć problem niektóre kobiety o drobnych dłoniach. Ponadto, nie istnieje możliwość regulacji tej niedogodności.

Atutem motocykla jest jednak niewielka masa – 165 kg (z paliwem oraz systemem C-ABS). To niemal 4 kg mniej w porównaniu do konkurencyjnego modelu Kawasaki – Ninja 250. Taka masa sprawia, że manewrowanie motocyklem nie sprawia jakiegokolwiek problemu, a konieczność wyczyniania „kombinacji alpejskich” na ciasnym parkingu nie wprawia już w stres i zażenowanie.  Dochodzimy zatem do wniosku, że model ten świetnie nadaje się dla początkujących motocyklistek.

Odpalamy. Miarowo zaczyna brzmieć jednocylindrowy silnik o pojemności 249 ccm, który generuje moc maksymalną 26.4 KM przy 8500 obr./min. Czy to dużo? Z pewnością nie, ale mam dobre przeczucia, że CBR zaskoczy nas w trakcie testu. Z jednostką napędową współpracuje sześciobiegowa skrzynia, co daje świetne połączenie i możliwość bezproblemowych przejazdów przez miasto i wycieczek poza. Motocykl przyspiesza płynnie, ale w pewnym momencie łapiemy się na tym, że prędkość maksymalna jaką ten singiel jest w stanie osiągnąć sięga jedynie 140 km/h. To zdecydowanie lekki niedosyt. Do największego zaskoczenia dochodzi jednak, kiedy wyjeżdżamy cebeerką na kręte trasy. To, jak motocykl radzi sobie ze wszystkimi zakrętasami przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania. „Ćwiartka” idealnie trzyma się toru jazdy i natychmiastowo reaguje na  nagłą zmianę kierunku. Poza tym, w ruchu miejskim możecie być pewni, że żadna 600-tka, czy też litr was nie dogoni, bo CBR mieści się naprawdę w każdej przestrzeni.

No i to spalanie… Według naszych obliczeń, 250-tka spaliła podczas testu ok. 3.5l/100km. Oznacza to, że motocykl zatankowany do pełna (pojemność zbiornika – 13l), ma zasięg aż 371 kilometrów. W takim wypadku nie pozostaje nic, jak tylko jeździć i jeździć, a wysokie ceny paliwa przestają spędzać sen z powiek.

W modelu CBR podoba nam się także obecność systemu C-ABS, czyli zintegrowanego systemu hamulcowego zapobiegającemu blokowaniu kół oraz rozdzielającemu siły hamowania na przód i tył. C-ABS zapewnia także optymalną stabilność oraz krótką drogę zatrzymania motocykla nawet w najtrudniejszych warunkach atmosferycznych. Rzeczywiście, i to się sprawdziło. Podczas naszego testu pogoda nie zawsze nas rozpieszczała, a Hondzie i tak nie straszne było nagłe hamowanie na mokrej asfaltowej nawierzchni.

Wersję bez C-ABSu można nabyć już za 16 100 zł. Z kolei, jeżeli chcemy doposażyć się w zintegrowany system hamulcowy, musimy dopłacić 2000 zł.

Podsumowując, Honda CBR 250R to motocykl świetny dla początkujących motocyklistek. Za takim wyborem przemawia przede wszystkim niewielka masa oraz moc. Dodatkowo, cebeerka powinna się wpasować z gusta najbardziej wybrednych użytkowniczek, ponieważ łączy sportowy look  z parametrami odpowiednimi dla osób z niewielkim doświadczeniem.
Tym modelem mogą bezproblemowo jeździć też motocyklowi wyjadacze, zwłaszcza jeśli ktoś ceni sobie niskie spalanie i dynamiczną jazdę w mieście.  A zatem, ruszamy…

Najnowsze

Taddy Błażusiak wicemistrzem EnduroCross

Motocyklista Orlen Team - Tadek Błażusiak - wygrał ostatni wyścig tegorocznego sezonu EnduroCross rozegrany minionej nocy w Citizens Business Bank Arena, w Ontario, w Kalifornii. Polak wywalczył wicemistrzostwo!

To kolejne – po pięciu mistrzowskich tytułach – trofeum, które zdobył rewelacyjny Polak.

Zawodnik Orlen Team przystąpił do ostatniej rundy wyjątkowo zmotywowany. Tadek zwyciężył w wyścigu kwalifikacyjnym zdobywając bonusowy punkt, a następnie prowadził od samego startu aż do finiszu w finale głównym. Do 13-go okrążenia na jego tylne koło naciskał Colton Heeker, który również miał wyjątkowy apetyt i szanse na wicemistrzostwo. Od układu pomiędzy tymi dwoma zawodnikami zależało, kto po nie sięgnie. Taddy jednak znakomicie kontrolował tempo, a na dwa okrążenia przed końcem Haakera przeszedł również Cody Webb i w takim układzie zakończył się wyścig. Błażusiak tym samym zwiększył swą liczbę zwycięstw w sezonie do trzech.

Szansa Polaka na rewanż już za dwa tygodnie na rodzimej ziemi. 6 grudnia startuje sezon Mistrzostw Świata FIM SuperEnduro, a pierwsze zawody będą gościły w trójmiejskiej Ergo Arenie. Zarówno Błażusiak jak i Webb potwierdzili swój udział.

Na koniec sezonu Amerykanie ogłosili kalendarz startów na kolejny rok. W planach jest aż 11 wyścigów, które ruszają już w marcu. Nowością będą eliminacje w Phoenix oraz Daytonie.  

Wyniki finał Ex Pro Ontario

1. Tadeusz Błażusiak (PL) KTM

3. Cody Webb (USA) Beta +6,255

2. Colton Haaker (USA) Honda +16,693

4. Taylor Robert (USA) KTM +30,026

5. Geoff Aaron (USA) KTM -1 okr.

6. Bobby Prochnau (CDN) KTM -1 okr.

7. Mike Brown (USA) Husqvarna -1 okr.

8. Max Gerston (USA) Beta -2 okr.

9. Cory Graffunder (CDN) KTM -2 okr.

10. Ty Tremaine (USA) KTM -2 okr.

11. Kevin Rookstool (USA) KTM -2 okr.

12. Giacomo Redondi (I) Beta -3 okr.

13. Nick Thompson (USA) KTM -4 okr

Punktacja AMA EnduroCross

1. Webb 214, 2. Błażusiak 202, 3. Haaker 198, 4. Robert 176, 5. Gerston 122, 6. Brown 119, 7. Graffunder 113, 8. Prochnau 105, 9. Aaron 104, 10. Tremaine 100.

Najnowsze

Test Hyundai i20 – jazda po Stolicy i okolicy

Weekendowy test Hyundaia i20, pięciodrzwiowej wersji z silnikiem 1,2 o mocy 78KM w wersji comfort.

Piątek przed ostatnim weekend lata, późne popołudnie. Dostaję do testów najnowsze i najmniejsze ”dziecko” Hyundaia – i20. Zgrabna, lekko zadziorna linia boczna, szeroki tył, ostro zarysowane przednie światła i gustowny kolor Berry kuszą i zachęcają do zapoznania się.

Otwieram drzwi. Z zainteresowanie wsiadam do i20 i… nie mogę ruszyć kierownicą. Po chwili delikatnie popchnęłam kluczyk, szarpnęłam kierownicą i uff.. ruszyłam. Nieźle się zaczyna, pomyślałam. Niezrażona, chwyciłam za gałkę zmiany biegów, wbiłam jedynkę, dwójkę i w drogę!

Weekend z i20 w kolorze Berry czas zacząć!
Wnętrze i20 na pierwszy rzut oka przestronne. Pierwsze zakręcenie kierownicą i pierwszy plus – lekko i wygodnie chodzi. Chociaż w trakcie pierwszego parkowania okazało się, że maleństwo o długości niecałych 4 metrów nie łatwo jest zaparkować jednym ruchem ręki.

Muzyka na suwaku
Kolejny rzut oka na wnętrze i… co my tu mamy? Suwak od zmiany stacji radiowych po prawym kciukiem na kierownicy i tuż obok przycisk do przechodzenia między radiem a CD, drugi suwak od podgłaśniania i ściszania pod lewym kciukiem wraz z przyciskiem „mute” – bardzo przydatnym w każdym samochodzie. Do tego wszystkie przyciski i pokrętła od radia, CD, nawiewów i świateł awaryjnych umiejscowione w dostępnej odległości zarówno dla osoby powyżej 1,8 m jak i poniżej 160 cm wzrostu. Polecam tylko nie posiadać długich paznokci, bo można mieć wówczas problem z przekręceniem gałki ogrzewania.

Wow! Mamy możliwość podłączenia ipoda. Nareszcie w każdej chwili będzie można posłuchać ukochanej muzyki. Niestety, mimo kilku prób wejście nie zadziałało, miałam pecha!

Magiczne miejsca
Skoro miałam przed sobą weekend, postanowiłam zabrać swoją nową koleżankę i20 w kolorze Beryy na wycieczkę po Warszawie, w moje ukochane miejsca. „Jagodzianka” – jak została przeze mnie pieszczotliwie nazwana, fantastycznie pasowała do wszystkich moich ukochanych miejsc. Wspólnie odwiedziłyśmy: Frascati, pl. Trzech Krzyży i Warszawę Powiślę, gdzie przy kawie powitałyśmy ostatni weekend lata. Następnie przy słońcu świecącym w oczy zawitałyśmy na ulicę Karową – kultowe miejsce wszystkich warszawskich miłośników motoryzacji. Ulica Karowa to nie tylko zabytkowa ulica i pięknie odremontowany wiadukt, to także wyjątkowy odcinek specjalny z Rajdu Barbórka a także miejsce, w którym po śmierci Janusza Kuliga wszyscy fani przychodzi składać kwiaty i zapalać znicze. Takie magiczne motoryzacyjne miejsce Warszawy.

Mała i20 świetnie poradziła sobie z jazdą na brukowej nawierzchni Karowej i ze wszystkimi wertepami warszawskich ulicm, które były prawie nie odczuwalne. Nieźle się prowadziła pod górę słabnąc nieco, gdy dosiadały się do niej kolejne osoby. Nie można wszak oczekiwać mocy 200 koni od zaledwie 78 konnego silnika.

Większą przyjemność z jazdy i20 miałabym, gdy w standardzie była skórzana gałka zmiany biegów, ewentualnie skórzane rękawiczki J Mała, mieszcząca się w nawet maleńkiej kobiecej dłoni gałka zmiany biegów jest nieco nie przyjemna w dotyku i „oswojenie się” z kształtem i fakturą zajmuje czas.

{{ gallery(1301) }}

Za to muszę pochwalić i20 za krótkie i płynne sprzęgło. Nie straszne korki i ostre hamowania znerwicowanych pozostałych kierowców w drodze do pracy. Baa! Nawet w obcasach jedzie się pewnie i spokojnie.

Tylko musimy pamiętać by nie siadać w rajstopach i krótkich spódniczka na tylnych siedzeniach. Plastyki, które zamontowano jako plecy przednich foteli mogą pozaciągać rajstopy i lekko obić kolana. Za to świetnie zdadzą egzamin, gdy do akcji na przednie siedzenia przystąpią dzieci. Masywne i czarne plastyki zabezpieczą tapicerkę nowego i20.

Wyruszając w podróż z mały dzieckiem proponuję pozostawienie zaledwie trzech minut na montowanie fotelika. Pamiętając przy tym, że jeśli chcesz przewieźć wózek w bagażniku, to musi mieć on możliwość ściągania koła, inaczej – nie zmieścisz go w całości do bagażnika.

Po zamontowaniu fotelika na tylnym siedzeniu pozostaje jeszcze sporo miejsca pomiędzy fotelem przednim a tylnym, a mimo to, każda mama spokojnie sięgnie do dziecka usadowionego wygodnie w drugim rzędzie.

Co mnie poruszyło?
Słuchanie muzyki. Podczas warszawskich korków słucha się wyśmienicie zarówno Bacha, jak i rocka. Do tego i20 oferuje nam przestronny schowek na książkę rejestracyjną, płyty i chusteczki do nosa, więc wybór klimatu jaki ma zapanować we wnętrzu najnowszego modelu i20 zalezy tylko od ciebie.

Podsumowując – i20 to świetna kumpelka. Hyundai i20, to samochód dla każdej z nas. Bez względu na to czy mamy 1, 50 cm wzrostu czy 1, 80 m . Bez względu na to, czy codziennie jeździmy do biura, czy załatwiamy sprawy na mieście i20. Trzeba przyznać, że i20, to także fantastyczna kompanka podróży na imprezę i po pracy na kawę z przyjaciółkami, to klubu na fitness czy na Pola Mokotowskie na rolki.

Doskonale radzi sobie w korkach. Mało pali a do tego świetnie się w niej słucha muzyki i niewiarygodnie izoluje od szarej rzeczywistości. W dłuższą trasę wybrałabym zdecydowanie coś większego i z większą mocą… może i30?

Jeśli szukacie wrażeń, przyspieszenia, to poszukajcie innego auta, ale jeśli szukacie elegancji i prostoty oraz przestronności, to zachęcam do wypróbowania Hyundaia i20.

ZALETY

  • Z zewnątrz elegancki
  • Stylowa linia, sportowe elementy – przyciągają uwagę. Zwłaszcza te ostro zarysowane światła.
  • Połączenie Przestronnego Wnętrzna, jak na takie autko i jednocześnie możliwo
  • Ekonomiczny silnik
  • Łatwy dostęp do wlewu paliwa;
  • Niewysoki i20 ułatwia dostęp do antenki, która warto odkręcić przed wjazdem do automatycznej myjni;
  • Jeśli chcesz słyszeć od koleżanek „Och jakie śliczne maleństwo” to możesz kupić H i20 i usłyszeć właśnie te słowa J
  • Krótkie sprzęgło – takie lubię J
  • Lekko chodząca kierownica
  • Szeroko otwierające się drzwi, które ułatwiają wysiadanie w spódnicy, w ciąży. Uwaga tylko przy zamykaniu drzwi – przydają się dłuższe ręce J
  • Dobrze słucha się muzyki a zamontowane na kierownicy suwaki głośności i szukania radiostacji oraz przycisk do wyciszania dźwięku ułatwiają jazdę po mieście.
  • Dużo miejsca z tyłu. Spokojnie można „zapakować” na tylne siedzenie kolegów powyżej 1,80 J
  • Banalnie łatwo zdejmowana półeczka w bagażniku i w ekspresowy sposób rozkładane fotele, znacznie powiększające
  • Dodatkowa lampka po środku kabiny pasażera; przydatne zwłaszcza jeśli „drugi rząd” szuka czegoś w torebce J
  • Mimo małej mocy i wolnemu „zbieraniu się” przyjemnie jest pośmigać i20
    po wąskich i krętych drogach. H i20 świetnie sobie z nimi daje radę i daje dużo frajdy.
  • Mimo, że nie polecam jazdy na obcasach, to H i20 dobrze się w nich prowadzi

WADY

  • Gałka zmiany biegów – źle się trzyma w każdej dłoni. Dobrze, że chociaż drążek jest odpowiedniej długości J
  • Duży promień skrętu – zdecydowanie sobie gorzej radzi niż Renault Modus;
  • Plastiki na tylnych oparcia przednich siedzeń.
  • Wożenie trzech osób z tyłu trzeba ograniczyć do dwóch + 1 o wzroście nie przekraczającym 120 cm i biodrach 12 lataki. Każda inna osoba całkowicie zasłania widoczność.
  • PO włączeniu klimatyzacji w aucie panował dziwny, nieprzyjemny zapach Zdecydowanie rzadko była używana przez testujących.
  • Trzeba uważać na ostre plastikowe wykończenia schowka na okulary.
  • Pokrętła nawiewu – płytkie i trochę śliskie.

KONKURENCJA Hyundai i20

Ford Fiesta

Opel Corsa

VW Polo

Renault Clio

Honda Jazz

Najnowsze