Zatrzymał pijanego kierowcę, który miał 3 promile alkoholu

Widząc pijanego kierowcę należy niezwłocznie reagować. Pamiętajcie tylko, żeby się samemu nie narażać.

Autor nagrania zauważył podejrzanie jadącego Fiata Bravo – jego kierowca miał wyraźne problemy z pozostaniem na swoim pasie ruchu. Wskazywało to na prowadzenie pod wpływem alkoholu, co nagrywający całą sytuację postanowił sprawdzić, zatrzymując podejrzane auto.

Jego przypuszczenia potwierdziła przybyła na miejsce policja – mężczyzna prowadzący Bravo miał 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Nie miał za to uprawnień do kierowania samochodem.

Pamiętajcie, aby zawsze reagować, kiedy podejrzewacie, że ktoś może jechać autem będąc pod wpływem alkoholu. Najlepiej w takiej sytuacji zadzwonić na policję i jechać za podejrzanym, podając jego dokładną pozycję. Próby samodzielnego zatrzymania go mogą być ryzykowne – w tym przypadku pijany kierujący, po zatrzymaniu, ruszył, uderzając w samochód autora nagrania. Na szczęście nie uszkodził go poważnie.

Najnowsze

101-latek uderzył autem w bariery energochłonne

Wielokrotnie zastanawiałyśmy się, czy wiek kierowcy ma wpływ na jego czas reakcji, czy zdolność przewidywania. Mnogość artykułów o starszych osobach świetnie radzących sobie za kierownicą zdaje się przeczyć teorii, że powinna zaistnieć granica, po której nie powinno się wsiadać za kółko. Zwłaszcza jak czytamy o takich historiach jak ta: do zdarzenia doszło na zjeździe z Trasy Siekierkowskiej i nie byłoby w nim nic szczególnego, gdyby nie właśnie wiek sprawcy.

Mężczyzna jechał swoim Oplem Astrą Trasą Siekierowską od strony ronda Mościckiego, gdy w pewnym momencie zjechał ze swojego pasa i uderzył w barierę energochłonną. Na szczęście nie uderzył w żadnego innego uczestnika ruchu. Przybyli na miejsce policjanci byli bardzo zaskoczeni kiedy okazało się, że sprawca kolizji ma 101 lat! Tak wynikało z okazanego im dowodu osobistego – prawa jazdy nie miał przy sobie, więc policja weryfikuje czy je faktycznie posiada. Auto nie zostało mocno uszkodzone, a kierujący nie odniósł widocznych obrażeń. Zabrano go jednak do szpitala na rutynowe badania. Wiadomo, że był trzeźwy.

Warto w tym miejscu zadać pytanie, czy rzeczywiście wiek kierowcy powinien być czynnikiem ryzyka za kierownicą? Znamy przykłady z życia wzięte, gdy jedna 60-latka wygląda i czuje się jak 40-stka, bo jest aktywna zawodowo, ćwiczy, regularnie przechodzi badania i eliminuje wszelkie potencjalne choroby oraz zdrowo się odżywia, a druga w tym samym wieku prawie stoi nad grobem. Nieco gorzej jest teoretycznie u mężczyzn, choć i ci przechodzą w obecnych czasach metamorfozę – zaczynają bardziej dbać o swój wygląd, kondycję, zdrowie i dietę. Czy zatem wiek kierowcy i jego zdolność do jazdy samochodem nie jest sprawą indywidualną? Czy powinna być nałożona odgórnie jakaś granica wieku, po której nikt nie powinien wsiadać za kółko? Wydaje się, że jest to w pewnym sensie dyskryminacja osób starszych, czy wręcz ich ubezwłasnowolnienie, ale z drugiej strony czy społeczeństwo może ponosić ryzyko zajścia poważnych zdarzeń drogowych, włączając w to najgorszą z możliwych kategorię: spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym (karambole, zderzenia z pociągami itd.)?

Większość ekspertów wypowiada się w tej kwesti jednoznacznie – osoby starsze moga mieć gorszy czas reakcji niż młodsze, ale jest to zawsze podyktowane indywidualnym stanem zdrowia, który należałoby po osiągnięciu konkretnego wieku systematycznie badać. To rozwiązanie wydaje nam się najbardziej właściwe. Zanim wydacie opinię na ten temat polecamy wam lekturę artykułów traktujących o związku jakości prowadzenia z wiekiem kierowcy.

Młode dziewczyny tracą koncentrację za kierownicą
Młode kobiety częściej giną w wypadkach
Ma 89 lat i nadal jeździ na motocyklu!
Niezłomna babcia rozpędza się w Subaru – film
Najstarszy brytyjski motocyklista
Dziś w TVN Turbo: Pani Michalina – wieloletnia wielbicielka Subaru
70 latka na motocyklu?
97-letnia kobieta przejedzie 9300 km w rajdzie samochodowym!
Kierownicę oddaj starszym!

Najnowsze

Ford Fiesta ST-Line Red Edition i Black Edition z zaskakującą kolorystyką

Ford rozszerzył linię modelową Fiesty o dwie odważne nowe wersje, wyróżniające się kontrastującą kolorystyką: Fiesta ST-Line Red Edition oraz Black Edition.

Oparte na sportowym wariancie Fiesty ST-Line, na który przypada prawie jedna piąta sprzedaży Fiesty w 2018 roku, nowe wersje Fiesty ST-Line Red Edition i Black Edition, mają charakterystyczne detale nadwozia oraz wnętrza, które pozwalają wyróżnić się kierowcom z tłumu i bardziej podkreślają dynamiczną stylizację, inspirowaną stylistyką Ford Performance. Dostępne są w wersjach trzy- i pięciodrzwiowych, Fiesty ST-Line Red Edition i Black Edition, a napędzają je benzynowe silniki Ford EcoBoost o mocy 140 KM. W podwoziu tkwi sportowe zawieszenie kół.

Odmianę tę wprowadzono dla klientów, którzy aspirują do sportowego wizerunku modeli Ford Performance, ale nie potrzebują wyjątkowych osiągów dostarczanych przez wzmocnione przez Ford Performance silniki i podwozia.

Dwie charyzmatyczne wersje
Nowa Fiesta ST-Line Red Edition otrzymała wykończenie zewnętrzne Race Red z matowymi czarnymi pasami obramowanymi czarnymi krawędziami o wysokim połysku, biegnącymi od dachu, przez maskę silnika, aż do dolnej listwy przedniego spoilera. Fiesta ST-Line Black Edition ma zewnętrzne wykończenie w kolorze Shadow Black, a matowe czarne pasy są podkreślone czerwonymi krawędziami o wysokim połysku. Obydwie wersje maja zamontowany tylny spojler malowany w kolorze nadwozia, charakterystyczne czarne 17-calowe obręcze kół z czerwonymi obramowaniami i czarne obudowy lusterek, przecięte poziomymi czerwonymi liniami.

We wnętrzu konsekwentnie także królują kolorystyczne kontrasty. Czerwone akcenty znalazły się na sportowych, częściowo skórzanych sportowych fotelach, na podłokietnikach drzwi, na ramkach nawiewów powietrza i na listwie ozdobnej po stronie pasażera. Czerwone szwy dodają klasy obszytej skórą, spłaszczonej u dołu kierownicy, ozdabiają też mieszek dźwigni zmiany biegów, dźwignię i mieszek hamulca ręcznego, dywaniki podłogowe i poszycie boczne drzwi.

W samochodach dostępny jest też system łączności i rozrywki SYNC 3 kompatybilny z Apple CarPlay i Android Auto, który umożliwia kierowcom Fiesty ST-Line Red Edition i Black Edition sterowanie audio, nawigacją oraz smartfonami za pomocą poleceń głosowych i 8-calowego kolorowego ekranu dotykowego. SYNC 3 jest również kompatybilny z formatami plików audio zapewniającymi dużą wierność zapisu dźwięku, a dostępny system B&O Play o mocy 675 W to świetna jakość dźwięku w całym wnętrzu z dziesięciu głośników, w tym subwoofera zamontowanego w bagażniku i centralnego głośnika średniotonowego znajdującego się pod górną osłoną deski rozdzielczej.

W standardzie można spodziewać się automatycznych halogenowych reflektorów projekcyjne, świateł do jazdy dziennej LED, tylnych świateł częściowo LED, przednich świateł przeciwmgielnych ze statycznym doświetlaniem zakrętów, systemu utrzymywania samochodu na pasie ruchu, ogranicznika prędkości i asystenta ruszania na wzniesieniu. Dodatkowo są tu technologie wspomagające kierowcę obejmują system zapobiegający kolizjom z funkcją wykrywania pieszych, system rozpoznawania znaków drogowych, adaptacyjny tempomat i system informacji o obiektach w martwym polu lusterek.

Pod maską tkwi 1-litrowy silnik EcoBoost o mocy 140 KM i sześciostopniowa ręczna skrzynia biegów.

Nowe wersje Forda Fiesty ST-Line Red Edition i Black Edition mogą być zamawiane już teraz na wybranych rynkach europejskich, również w Polsce.

Najnowsze

Nowa era zakupu samochodów już od 2020 roku?

Volkswagen wraz ze swoimi dealerami zamierza całkowicie zmodyfikować model dystrybucji. Na terenie Europy projekt zostanie uruchomiony w kwietniu 2020 roku.

W Berlinie Volkswagen oraz Europejska Rada Dealerów przedstawili wizję przyszłości, która dotyczy 5.400 dealerów Volkswagena, partnerów serwisowych oraz 54 tysięcy pracowników w Europie. Jej celem jest całodobowe wsparcie dla klientów daleko wykraczające poza sprzedaż aut. Wszystko to będzie możliwe dzięki unikalnemu identyfikatorowi klienta – Volkswagen ID. Każdego roku Volkswagen wprowadzi około 5 milionów klientów w świat nowej mobilności i zaoferuje im indywidualne usługi w oparciu o ich własne konto ID. Zmieni się również doświadczenie związane z zakupem auta. Sprzedaż online zostanie rozbudowana, a sprzedaż bezpośrednia tą drogą stanie się w końcu możliwa. Sieć będzie powiększona o pięć nowych elementów sprzedaży i obsługi, w tym salony wystawowe lub salony pop-up.

Modernizacja modelu sprzedaży wynika z rozwoju w dziedzinie cyfryzacji i łączności z siecią samochodów Volkswagena, który osiągnie zupełnie nowy wymiar wraz z wprowadzeniem na rynek w 2020 roku elektrycznych modeli z rodziny I.D. Od tego momentu klienci Volkswagena z ich osobistym numerem identyfikacyjnym znajdą się w centrum świata nowej mobilności, wraz z 24-godzinnym wsparciem, które wykracza poza zakup samochodu. Na przykład, auta będą zawsze posiadać najnowszą wersję systemów dzięki bezprzewodowej aktualizacji oprogramowania za pomocą sieci komórkowej. Samochody powiadomią także dealera o zbliżającym się terminie wykonania kolejnej usługi serwisowej za pośrednictwem aplikacji dla serwisu. Klienci będą mieli również dostęp do szerokiego wachlarza usług zawartych w systemie Volkswagen We, takich jak We Park, We Deliver czy We Connect. Nie zabraknie również usług wykraczających poza własne auta klientów, takich jak We Share – planowany program Volkswagena oferujący wspólne użytkowanie samochodów.

Na rozwój nowego modelu sprzedaży największy wpływ będzie miała obsługa online. W ramach nowego partnerstwa z dealerami Volkswagen opracuje wspólną platformę internetową, która będzie obsługiwać cały proces zakupu aż do zawarcia umowy, w tym finansowanie, płatności, a nawet sprzedaż samochodów używanych. Klienci będą mogli wybierać z całej gamy modeli marki i dokonywać online zakupu samochodu u wybranego dealera. Dla Volkswagena nowa platforma po raz pierwszy będzie oferować możliwość sprzedaży bezpośredniej; marka zamierza wykorzystać tę funkcję głównie w dziedzinie oprogramowania i sprzedaży usług online.

Osoby, które wolą utrzymywać osobisty kontakt z marką i z dealerem będą miały do wyboru różne opcje z tym związane. Oprócz tradycyjnych salonów zajmujących się sprzedażą i serwisem pod jednym dachem, pojawi się pięć nowych usług. Dealerzy będą mogli kształtować swoją ofertę w porozumieniu z odpowiednim importerem, tak aby ich działalność była bardziej efektywna i jeszcze bardziej dbała o klienta. Dzięki temu powstaną specjalne salony wystawowe, salony typu pop-up i centra samochodów używanych.

Najnowsze

Toyota C-HR Adidas – sportowa stylizacja samochodu?

Toyota C-HR z paskami Adidasa? Czemu nie?! Tajlandzka Toyota zaprezentowała słynącego z odważnego designu crossovera w nowej stylizacji, opracowanej wspólnie z popularną marką odzieży sportowej. Efektem tej współpracy są także gadżety Adidasa z logo C-HR, które otrzymają w najbliższym czasie nabywcy kompaktowego crossovera.

Toyota C-HR w nowej stylizacji występuje w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i białej. Każdy samochód ma zderzaki i listwy progowe w kontrastowym kolorze, ozdobione czerwonymi listwami. Tylne błotniki i drzwi zdobią grafiki w formie czarnych i szarych pasów. Logo Adidasa znajduje się na klapie bagażnika pod plakietką C-HR oraz na tylnych słupkach.

Toyota Thailand nie wspomina o tym, czy C-HR Adidas trafi na sprzedaż. Natomiast na nabywców crossovera w tajlandzkich salonach Toyoty czeka 1200 zestawów produktów Adidasa z logo C-HR. Składają się na nie buty do biegania Adidas Adizero Japan Boost, kurtka Adidas Climalite i 30-litrowy plecak.

W Tajlandii – podobnie jak w Europie – Toyota C-HR jest dostępna z napędem hybrydowym czwartej generacji o łącznej mocy 122 KM, wyposażonym w silnik benzynowy 1,8 l. Napędem bazowym na tajlandzkim rynku jest benzynowy, wolnossący silnik 1,8 l o mocy 140 KM. W Europie zamiast niego dostępna jest turbodoładowana, 116-konna jednostka 1,2 l. Auto zostało zbudowane na modułowej platformie GA-C z serii TNGA, podobnie jak Prius czwartej generacji oraz nowa Corolla 12. generacji.

Toyota jest w Tajlandii najpopularniejszą marką motoryzacyjną, zaś Toyota C-HR należy do kilkunastu najchętniej wybieranych modeli. Crossover, który zrewolucjonizował stylistykę Toyoty, zadebiutował na rynku w 2016 roku i już od 2017 roku jest najpopularniejszym modelem hybrydowym w Polsce, prześcigając wieloletniego lidera, Toyotę Auris Hybrid. W tym roku, w pierwszych trzech kwartałach zarejestrowano w Polsce już 3690 hybrydowych Toyot C-HR. Wersję benzynową wybrało 1780 kierowców.

Najnowsze