Wystarczy włączyć awaryjne i można jechać pod prąd? Ta kierująca tak uważała

Są kierowcy, którzy jadą pod prąd, zupełnie o tym nie wiedząc. Są też tacy, którzy świetnie zdają sobie sprawę z tego, co zrobili, ale z jakiegoś niezrozumiałego powodu wolą jechać dalej, świadomie narażając siebie i inny użytkowników dróg.

Autor nagrania jechał trzypasmową drogą w Szczecinie, kiedy nagle auta przed nim zaczęły zwalniać. Co się stało? Z naprzeciwka, poruszając się pod prąd, nadjechało Audi A3. Inni kierowcy jedynie zwalniali i omijali nieprawidłowo jadący samochód.

Droga ekspresowa i korek… jadący pod prąd? Polak potrafi

Do zatrzymania zmusił go autor nagrania i kierowca w Renault Scenicu. Okazało się, że pani siedząca za kierownicą srebrnego Audi, doskonale zdawała sobie sprawę ze swojego błędu i bardzo przepraszała. Najwyraźniej zupełnie nie rozumiała, że swoim zachowaniem mogła doprowadzić do kolizji, wypadku, a nawet karambolu. Jeden z prawidłowo poruszających się kierujących mógł panicznie zahamować, drugi nie zdążyłby zareagować i nieszczęście gotowe.

Spowodowała kolizję, bo chciała wjechać pod prąd

Problem rozwiązał dopiero autor nagrania, który wysiadł z samochodu i wyjaśnił kierującej, że zamiast narażać zdrowie i życie swoje, a także innych osób, może zawrócić i bezpiecznie dojechać do skrzyżowania (które, wnioskując ze znaków, nie było daleko) i tam skręcić we właściwym kierunku. Pamiętajcie, aby nigdy nie być obojętnymi w takiej sytuacji. Wasza zdecydowana interwencja może ocalić komuś życie.

Najnowsze

Bezmyślny policjant prawie doprowadził do karambolu! Nie wszyscy zdążyli zahamować

Funkcjonariusz chciał pomóc obywatelce w potrzebie i to się chwali. Szkoda tylko, że zrobił to w sposób, którym naraził na poważne niebezpieczeństwo inne osoby oraz samego siebie.

Od każdego dorosłego człowieka oczekuje się pewnej podstawowej wiedzy, na temat ruchu drogowego. Na przykład tego, że nie chodzi się po ulicy, szczególnie ruchliwej i wielopasmowej. Od policjanta oczekujemy znacznie więcej rozsądku i znacznie lepszej znajomości prawa. Tym trudniej nam uwierzyć, że bohater tego nagrania mógł wpaść na tak zły i zwyczajnie głupi pomysł.

Policjant w czasie wolnym urządza sobie pościg. Czy to aby rozsądne?

Z opisu nagrania wynika, że pewnej kobiecie spadł z wiaduktu portfel na ruchliwą, wielopasmową ulicę (al. Armii Ludowej w Warszawie). Domyślamy się, że poprosiła napotkany patrol pieszy, o pomóc w odzyskaniu zguby. Jak problem chciał rozwiązać policjant? Macie jakieś propozycje?

Policjant na motocyklu zagapił się i wjechał w samochód

Jeśli ktoś z was właśnie pomyślał: „Stanął na środku drogi pod ciemnym wiaduktem i podniósł rękę”, to… macie rację! Policjant nie miał na sobie kamizelki odblaskowej, ani nie miał przy sobie żadnego źródła światła. Po prostu stanął w ciemnogranatowym mundurze w ciemnym miejscu. Więc stało się to, co musiało się stać. Kierowcy zobaczyli go w ostatnim momencie, panicznie zahamowali i nie każdemu udało się zatrzymać w porę.

Policjant odpowie za śmierć motocyklisty, którego ścigał

Niewiele brakowało, a policjant zostałby potrącony i wraz z nim kobieta, której próbował pomóc. Ostatecznie uszkodzony został tylko czerwony Peugeot. Ciekawe czy policjant zapłacił za jego naprawdę, czy raczej wystawił kierowcy mandat za „niedostosowanie prędkości do warunków” oraz „niezachowanie bezpiecznego odstępu”.

Najnowsze

Będzie kolejna zmiana w przepisach. Kiedy wejdzie w życie, posypią się mandaty

Tym razem chodzi o walkę z jednym z największych grzechów polskich kierowców na autostradach, czyli jazdą „na zderzaku”. Kiedy nowy przepis mógłby zacząć obowiązywać?

O problemie utrzymywania zbyt małych odległości od poprzedzających pojazdów, pisaliśmy nie raz. Zagadnienie to, a także inne błędy popełniane przez polskich kierowców na autostradach, omawialiśmy szerzej przy okazji komentowania jednego z odcinków programu „Jedź bezpiecznie”, prowadzonego przez pana Marka Dworaka.

Ekspert nie ma pojęcia o ruchu drogowym? Sprawdzamy kontrowersyjny film

Wiele wskazuje na to, że niedługo problem zostanie rozwiązany, dzięki wprowadzeniu odpowiednich zmian w przepisach. Jak podaje Auto Świat, Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło w rozmowie z redakcją, że trwają pracę nad wprowadzeniem zmian w prawie, mających określać minimalny odstęp między pojazdami na drogach szybkiego ruchu. Okazało się też, że zgodnie z programem przyjętym przez resort, w latach 2018-2019 miały trwać analizy dotyczące możliwości wprowadzenia stosownych zmian w Kodeksie drogowym. Sprawa nie jest więc nowa i prace trwają od jakiegoś czasu.

Kierowcy z kategorią B otrzymają nowe uprawnienia! Bardzo „specjalistyczne”

Niestety przedstawiciele ministerstwa nie podali żadnych większych konkretów. Wiadomo tylko, że rozważane jest kilka wariantów i prawdopodobnie niedługo zostaną przedstawione rekomendacje co do tego, który z nich byłby najkorzystniejszy. Przyjmuje się, że bezpieczny odstęp między pojazdami na autostradzie to 70 m, ale nie jest w żaden sposób przesądzone, że taka właśnie zasada zostanie przyjęta w Polsce. Pozostaje też kwestia najważniejsza – czy policja będzie w stanie egzekwować stosowanie się kierowców do nowych przepisów. Wprowadzeniu zmian powinna też towarzyszyć kampania informacyjna, ponieważ wielu polskich kierowców na autostradzie utrzymuje odstępy podobne, jak w ruchu miejskim, czasami wręcz jeżdżąc „na zderzaku”.

Najnowsze

Unieruchomił auto, żeby uniknąć kontroli, ale funkcjonariusze przyszli mu „z pomocą”

Na nic się zdał naprędce wymyślony przez kierowcę przeładowanego samochodu dostawczego z węglem plan. Mężczyzna zatrzymany do kontroli przez funkcjonariuszy poznańskiej Inspekcji Transportu Drogowego, chciał ją przerwać, umyślnie unieruchamiając samochód.

Sytuacja, która szczerze rozbawiał funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego, miała miejsce podczas działań prowadzonych na ekspresowej „piątce” w kierunku Gniezna. W trakcie kontroli inspektorzy sprawdzali między innymi wagę ciężarówek i busów.

Tak się bał kontroli, że porzucił ciężarówkę i uciekł do lasu

Wśród pojazdów skierowanych na wagę był lekki dostawczak (3,5 t) którym przewożono węgiel. Kierowca zamiast wjechać na wagę, nagle zgasił silnik. Okazało się, że samochód miał uszkodzony alternator i kompletnie wyładowany akumulator, więc został unieruchomiony.

Ruszają kontrole po tragicznym wypadku autobusu w Warszawie. Pomogą zapobiec podobnym takim zdarzeniom?

Kierowca nie przewidział, że pomocą pospieszą mu inspektorzy. Podłączyli kable rozruchowe do inspekcyjnego furgonu i samochód udało się odpalić. Pomysłowy kierujący, chcąc nie chcąc, wjechał na wagę, która wskazała, że przeciążył pojazd o ponad tonę – w sumie ważył 4,6 t.

Jechał 100-tonowym zestawem bez zezwolenia i wiózł jeszcze na nim osobówkę!

Przy okazji kontroli inspektorzy zauważyli jeszcze wycieki płynów eksploatacyjnych.  Kontrola zakończyła się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego pojazdu i ukaraniem kierowcy mandatami. Mógł odjechać do mechanika dopiero po przeładowaniu nadmiaru przewożonego opału na inny pojazd.

Najnowsze

Ruszają kontrole po tragicznym wypadku autobusu w Warszawie. Pomogą zapobiec podobnym takim zdarzeniom?

Po ujawnieniu przez śledczych skandalicznych okoliczności, które doprowadziły tragicznego w skutkach wypadku w Warszawie, podjęto decyzję o masowych kontrolach w przedsiębiorstwach, zajmujących się przewozem osób.

Do wypadku doszło w miniony czwartek, na moście Grota-Roweckiego w Warszawie. Miejski autobus linii 186 zjechał ze swojego pasa ruchu, przebił barierki na wiadukcie i złamał się w przegubie. Tylna część zawisła na moście, podczas gdy przednia spadła z wysokości około 5 metrów. Jedna osoba zginęła, a 22 zostały ranne, w tym kilka ciężko.

Prowadzone w tej sprawie dochodzenie, szybko pozwoliło ujawnić skandaliczne fakty i prawdopodobną przyczynę tej tragedii. Siedzący za kierownicą autobusu Tomasz U. był pod wpływem dużej dawki amfetaminy, a pod ręką w kabinie miał woreczek z 0,54 g narkotyku. Oskarżony o spowodowanie katastrofy komunikacyjnej twierdzi, że nie pamięta momentu zdarzenia, co by tłumaczyło dlaczego nagle stracił panowanie nad pojazdem.

Chcieli pomóc ofierze kolizji. Jeden jest ranny, drugi nie żyje

W związku z tym tragicznym wypadkiem Inspekcja Transportu Drogowego zapowiedziała, że przeprowadzi kontrole krzyżowe w przedsiębiorstwach realizujących przewozy osób na liniach regularnych komunikacji miejskiej.

Przeprowadzone zostaną kontrole krzyżowe, w trakcie których inspektorzy będą sprawdzać czy kierowcy nie pracują w kilku miejscach jednocześnie z naruszeniem norm czasu pracy – mówił w trakcie briefingu Alvin Gajadhur, Szef ITD. – Trwa kontrola w przedsiębiorstwie, którego autobus uczestniczył we wczorajszym tragicznym zdarzeniu. Jej zakres zostaje rozszerzony – dodał Główny Inspektor Transportu Drogowego.

Regularnie sprawdzamy stan taboru miejskiego w całym województwie mazowieckim – informował podczas briefingu Krzysztof Chojnacki, Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego. – O ile kontrole stanu technicznego autobusów nie wypadają źle, to w samych przedsiębiorstwach nie jest już najlepiej. Odnotowujemy przekroczenia norm czasu pracy – powiedział Krzysztof Chojnacki.

Inspekcja Transportu Drogowego jest również w stałym kontakcie z prokuraturą. Kontrole w przedsiębiorstwach będą prowadzone także na wniosek śledczych.

Mężczyzna kierujący ruchem był pijany w sztok!

W naszej ocenie większej kontroli powinni być także poddawani sami kierowcy. Jak podaje RMF FM, Tomasz U. nie tylko miał na swoim koncie wiele wykroczeń, ale cztery lata temu odebrano mu prawo jazdy za przekroczenie limitu punktów karnych. Nie miał też doświadczenia w prowadzeniu autobusów. Osobną kwestią jest kontrolowanie kierowców alkomatem przed rozpoczęciem pracy, ale nie przeprowadza się testów na obecność narkotyków. Ponadto znane są przypadki, w których kierowcy kupowali alkohol podczas przerw na pętlach. Tomasz U. prawdopodobnie także zażywał amfetaminę w czasie pracy. Może warto rozważyć wyrywkowe kontrole kierowców na pętlach?

Najnowsze