Wszyscy kochamy Suzuki GSX-R

09 listopada 2012
Jedni je kochają, inni nienawidzą. Pewne jest tylko jedno - znacie je wszyscy. Modele z serii Suzuki GSX-R są jak kultowe, jak Star Trek w świecie filmu. Niedawno z taśmy produkcyjnej zjechał model numer 1 000 0000, co jest okazją do kilku refleksji.

Umówmy się – nie każdy otrzymuje przywilej pisania o Suzuki. Powód jest prosty – nie każdy wpada na taki pomysł. Poza tym, nie co dzień zdarza się sytuacja, kiedy z taśmy produkcyjnej zjeżdża milionowy model serii. Nie znam nikogo, kto nie darzy szczególną sympatią serii GSX-R. Na te motocykle zwyczajnie patrzy się z utęsknieniem, niemal jak na perspektywę konsumpcji kebabu podczas sobotniej imprezy (nie, nie, ta audycja nie zawiera lokowania produktu..)

Oto specjalna edycja z okazji jubileuszu serii GSX-R
fot. Suzuki

Jak oni na to wpadli? Historia jest krótka. Niemcy mają piękne kobiety, Włosi Berlusconiego, a Polacy Kościół. Domeną Japończyków, synonimem tego społeczeństwa jest rozwój technologiczny. Kiedy na ekrany kin wchodziły Szaleństwa Panny Ewy, a Depeche Mode grało swój pierwszy koncert w Polsce, tam, gdzieś w małej japońskiej wioseczce (wioseczce?) w 1985 roku, przebudziła się bestia. Niewiele minęło, a bestia pożarła serca motomaniaków i niebawem na rynku pojawiły się wersje o pojemnościach 600 cm3 i 1000cm3.

Ciekawostką jest, że produkowano wersje 250 i 400, jednak ich dystrybucja ograniczyła się do jedynie wybranych rynków.

Model GSX-R z 1985 roku
fot. Suzuki

Okrągły jubileusz nie pozostał obojętny dla japońskiego producenta i już możemy podziwiać nowy model Suzuki GSX-R 1000 wydany w związku z tą niezwykłą okazją. Czym tym razem nas zaskoczą? Design, design, design, bo idąc tropem słynnego aforyzmu - „ co oczy widzą, a uszy słyszą, w to umysł wierzy” najłatwiej trafić do serca fanów. Nie ulega dyskusji to, że wydech z pewnością dostarcza miłych wrażeń słuchowych. Zatem, co widać? Przede wszystkim czerwony lakier na „nosie” motocykla – tu gust designerów może być widziany dwojako – hit, czy kit? No i – do czego to pasuje? A może tak ma być?

Warto również zwrócić uwagę na zaciski hamulcowe Brembo ze złotymi wygrawerowanymi literami, złote widelce, specjalnie wykonana grafika na baku, a na półce przedniego zawieszenia znajdzie się indywidualny numer każdego egzemplarza. Klienci w pakiecie otrzymają również.. brelok do kluczy (czymże byłby motocykl bez złotego breloka?)

Żeby było uroczyście i nie tak całkiem łatwo, by go zdobyć, motocykl został wyprodukowany w ilości 1985 sztuk, dla zaakcentowania roku, w którym po raz pierwszy model 750 ujrzał światło dzienne.

Czy te oczy mogą kłamać?
fot. Suzuki

A teraz uwaga, szanowni państwo – wisieńka na torcie: http://www.gsx-r1million.com/. Oto strona internetowa powołana do życia na potrzeby premiery nowego modelu. Szczegółów nie zdradzę, ale wiem, że takie obrazy chcielibyście widzieć na reklamach w metrze. Przecież kochacie Suzuki GSX-R.

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!