Wrocławskie Targi Motocyklowe 2015 - relacja i galeria!

15 marca 2015
97
W dniach 14-15 marca odbyły się Wrocławskie Targi Motocyklowe. A na nich klasyka łączyła się z nowoczesnością, podróże ze sportem i wszystko, czego potrzebują motocykliści, znalazło się w jednym miejscu - we wrocławskiej Hali Stulecia.
Loading module...

Goście Specjalni

Targi motocyklowe to nie tylko „przedmioty pożądania”, ale również ludzie i bardzo interesujące rozmowy. Na głównej scenie, a także w oddzielnej sali dla podróżników oraz przy poszczególnych stoiskach - można było poznać i porozmawiać z motocyklowymi, ponadprzeciętnymi pasjonatami.

Tuż przy wejściu spotkaliśmy zespół MotoBros, który szykuje się do motocyklowego startu w sierpniowym „Złombolu” i zbiera kasę dla dzieciaków:

- Na 9. edycję „Złombola” pojedziemy 33-letnią Jawą 350 z bocznym wózkiem i będziemy pierwsi w historii tej imprezy z takim modelem. Rozpoczęliśmy jednocześnie zbiórkę pieniążków dla dzieciaków z Domów Dziecka i mamy już kwotę minimalną, wymaganą przez organizatora, ale chcemy uzbierać dla nich dużo więcej! Jedziemy zdobyć najwyższą przełęcz we włoskich Alpach, a przed nami dystans ok. 2700 kilometrów. Będzie to trudne dla naszej maszyny ze względu na wysokości i nieco boimy się tych zjazdów, bo do dyspozycji mamy tylko hamulce bębnowe. Zabierzemy też sporo części zamiennych i wszystko, co potrzebne w podróży, bo radzić musimy sobie sami, choć zawsze można liczyć na pomoc innych uczestników rajdu – opowiadał Artur Jaskólski, który na trasę wyjedzie ze swoim bratem – Miłoszem (http://motobros.org). Trzymamy kciuki!

Nieco dalej, na stoisku Suzuki rozpoznaliśmy Weronikę Kwapisz, która ma już za sobą dwie, poważne wyprawy motocyklowe i właśnie wydała swoją, pierwszą książkę:

 - "Wszystko zaczyna się od marzeń" to moja pierwsza książka – opowiada o tym, jak motocyklem Suzuki VanVan 125 okrążyłam Europę od Albanii, aż po sam Gibraltar, 12 tys. kilometrów. Druga książka jest jeszcze w trakcie prac, a będzie o podróży po Stanach Zjednoczonych 20 tys. km na motocyklu Triumph Bonneville. Podróżowałam trasami lokalnymi, więc i jeden, i drugi motocykl świetnie się sprawdził. Podczas tych wypraw nauczyłam się nie bać, bo ludzie są bardzo otwarci na podróżników, a jeszcze, jak się okazuje po ściągnięciu kasku, że jestem kobietą – to już jest przesympatycznie! Wszyscy chcą mi pomagać, zapraszają do siebie i polecają fajne miejsca. Moja książka udowadnia, że marzenia się spełniają i warto o nie walczyć! A najpiękniejszą recenzję wystawiają mi czytelnicy, gdy mówią, że czytając moją książkę czują się tak, jakby sami podróżowali.

Wielu z nas czeka na taki, idealny moment do rozpoczęcia podróżowania, problemem jest praca, brak pieniędzy i rodzina, która hamuje nasze zapędy. Można wymyślać tysiące wymówek, ale marzenia trzeba chwytać i realizować, bo się obudzimy za 20 lat, a nasze one nadal będą, jedynie w szufladzie. Co będziemy wtedy wspominać? Nad moim łóżkiem zawsze wisi mapa kolejnej podróży i nie jest łatwo, są chwile zwątpienia, ale trzeba walczyć o ten cel – przekonywała Weronika, która także zdradziła nam, że jej kolejnym marzeniem do spełnienia jest Nowa Zelandia!

 

Na targach spotkaliśmy także Asię i Daniela z „Dalej się nie da?!”, którzy opowiadali na scenie i w sali podróżników o swojej wyprawie śladami Haliny i Stanisława Bujakowskich z Drusennik do Chin. Asia opowiadała nam historię tej podróży w wywiadzie: https://www.motocaina.pl/artykul/motocyklem-dalej-sie-nie-da-wywiad-z-joanna-sobkowska-8205.html . Na scenie z podróżnikami rozmawiała Ania Jackowska, która ze swoim bogatym doświadczeniem w drodze, bardzo dobrze wiedziała o co zapytać swoich gości. Wystąpili jeszcze ojciec podróżujący  

motocyklem z 11-letnią córką i „One temu winne”, czyli Basia i Grażyna, które w 2013 roku pojechały razem przez Ukrainę i Rosję do Gruzji. Na pokazie zdjęć i filmu mogliśmy zobaczyć, jak niełatwa to była podróż, ale motocyklistki były do niej świetnie przygotowane, bardzo dużo się wcześniej szkoliły i trenowały jazdę w trudnych warunkach. Wykorzystaliśmy moment, by dopytać, czy są jakieś nowe i czy wspólne, plany podróży. Obie panie pozostają nadal wierne Hondzie Transalp. Grażyna później była jeszcze motocyklem w Czarnogórze, a w przyszłym sezonie priorytetem jest  u niej remont mieszkania. Natomiast Basia zakochała się w Gruzji i wracała tam, by pojeździć, wynajętymi na miejscu motocyklami crossowymi. Poleca także bezstresowe wyprawy z enduro-tour, gdyż oni wiedzą jak wyglądają i gdzie są tamtejsze drogi, którymi warto pojechać. W tym sezonie planuje natomiast wrócić tam, ponownie na swoim motocyklu, ale z męską ekipą.

Nowości

Wśród modeli już znanych i docenianych pojawiły się nowe min. naked ze sportowym zacięciem - Kawasaki Z300, żądny przygód Suzuki V-Strom 650XT, czy niepozorny, ale trafiający prosto w serce - Ducati Scrambler.

 

Na stoisku Yamahy wielką popularnością cieszył się oczywiście model YZF-R1, ale to nie o nim mówiło się w temacie tej marki najwięcej… Większym zaskoczeniem były kombinezony zespołu CM Motorland, które jednym przypominały śpiochy, innym kojarzyły się z pidżamką, tak czy siak – wyglądały słodko! Mężczyźni paradowali w niebieskich, a jedyna kobieta w czerwonym i to ją spytaliśmy o genezę tego pomysłu:

- Pierwszy raz pokazaliśmy się w takich kombinezonach, a na pomysł wpadła jedna z kobiet, która gdzieś taki model wypatrzyła. Panowie byli zadowoleni, choć jednego trzeba było przekonywać ok. 30 minut, żeby się w to ubrał. Ale pomysł był świetny, jesteśmy rozpoznawalni i wiele osób pyta, gdzie taki strój można zakupić, i czy czerwone to damskie, a niebieskie męskie (śmiech). Niestety nie mamy ich w sprzedaży, powstały specjalnie na tę okazję – opowiadała Agnieszka z Motorlandu.

Unikaty

Na stoiskach, a także w kuluarach głównej sali były prezentowane wypieszczone motocykle custom (które brały udział w konkursie), odrestaurowane perełki min. ze zbiorów Muzeum Motoryzacji Topacz, a także zupełnie odlotowe projekty motocykli. Naszą uwagę zwrócił również trójkołowy skuter Handiscoot do podróżowania na wózku inwalidzkim.

Wszystkie motocykle custom przyciągały wzrok, często zaskakiwały (niektórymi nie pogardziłby sam Batman czy Joker) i cieszyły się bardzo dużą popularnością. Cieszy fakt, że już nie tylko zakup motocykla, ale także włożenie w niego nieco pracy, by był niepowtarzalny - staje się popularnym trendem.

  

Naszą uwagę zwrócił ciekawy model motocykla, którym można się poruszać z kat. B, zbudowany przez Cleveland Motorcycles model The Heist:

 

- Moja firma się sprzedażą cruiserów i chopperów, więc szukałem modelu tego typu, który będzie odpowiadał wymaganiom motocykla na kat. B. Bardzo często klienci pytali mnie o lekki, bezpieczny i ładny motocykl dla swoich żon. Z końcówką 2014 roku zostaliśmy importerem na rynek polski marki Cleveland i zaczynamy od tego modelu, ponieważ ma swój indywidualny styl i jest inny od reszty, nieco plastikowych, modeli 125-tek sprowadzanych do kraju. Motocykl oryginalny kosztuje 11.900 zł brutto, a wersja lekko przez nas przerobiona (krótki błotnik, wolny wydech, inne sprężyny i detale) to koszt 13.800 zł. Pomysł wyszedł od Scotta Colosimo, młodego projektanta i wykładowcy designu, który swój projekt wprawdzie realizuje w Chinach, jednak z zachowaniem wysokich standardów jakości. Motocykle Cleveland są rozprowadzane w 17 krajach i można powiedzieć, że jest to model już przetestowany i sprawdzony, ma także balanser silnika, który łagodzi drgania. Nie mamy problemu z dostępnością części (2 lata gwarancji lub 6 tys. kilometrów), a dodatkowym atutem marki jest wiele możliwości indywidualnej stylizacji motocykla i akcesoriów do wyboru. Można wybrać spośród 5 kolorów, a także dobrać wydech, siedzenie, kierownicę, sakwy w wielu kolorach – opowiadał Wojciech Hause, właściciel firmy Polkom.

Motocyklowe Szkoły

Na stoiskach można było zapoznać się z całą gamą dostępnych na rynku produktów motocyklowych, elementów ubioru motocyklisty, czy ofert szkół nauki jazdy i doskonalenia techniki jazdy. Rozmawialiśmy z przedstawicielami dwóch szkół doskonalenia techniki jazdy motocyklem (Speed Day i Szkolenia Motocyklowe Jarosław Chomicz) i bardzo ucieszył nas fakt, że dostrzegli oni potrzebę tworzenia takich szkoleń w grupie, jedynie kobiecej:

- W zależności od ilości kobiet na szkoleniu - pytamy je, czy chcą mieć swoją, wyodrębnioną grupę. Chodzi o to, żeby kobiety nie rywalizowały z mężczyznami, a chyba bardziej o to, żeby mężczyźni nie chcieli im imponować (śmiech). To jest chyba najgorsze, choć może nie… Jeszcze gorzej, jak kobieta coś zrobi lepiej! Wtedy się zaczyna… (śmiech) A to się zdarza coraz częściej, bo liczba motocyklistek rośnie i one bardziej przykładają się do nauki. Gdy są u nas drugi, trzeci raz – to ich postępy są kolosalne! Bardzo nas to cieszy – mówił Jacek Molik (Speed Day).

 

A prawdziwą szkołę prowadzenia i niesamowitego panowania nad maszynami - dali nam stunterzy, podczas licznych pokazów na zewnątrz hali. I nie straszna im była mokra aura w sobotę, choć w niedzielę warunki były bardziej sprzyjające, także dla oglądających te popisy.

Warto było uczestniczyć w tym wydarzeniu i każdy, komu motocykle są bliskie, z pewnością znalazł tam coś dla siebie. Bo tak, jak my ludzie różnimy się od siebie, tak różne bywają motocykle, ale ich serca i nasze serca potrafią bić tym samym rytmem.

Komentarze

Artur
16 marca 2015 13:22
Fima polecana przez Basię - na jazdy w Gruzji - to było Caucasus Enduro :)