Weszła na trzypasmową ulicę i chciała wsiąść do stojącego na czerwonym autobusu

Poziom odrealnienia niektórych osób potrafi czasami zaszokować. Tym razem nie doprowadził on do nieszczęścia.

Autor nagrania dojeżdżał właśnie do skrzyżowania, kiedy jego oczom ukazał się zaskakujący widok. Starsza kobieta stała na środku trzypasmowej ulicy i próbowała wejść do stojącego na światłach autobusu!

Kobieta poczekała aż nadjedzie tramwaj, a następnie pod niego weszła

Podeszła najpierw do tylnych drzwi, a kiedy te się nie otworzyły, spróbowała szczęścia przy środkowych, lecz ponownie bezskutecznie. Ruszyła zatem w kierunku przednich, ale autobus w tym momencie ruszył, a kobieta zaskoczona, zaczęła się rozglądać. Wreszcie wróciła na chodnik, na szczęście upewniając się, czy może bezpiecznie przejść.

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

Domyślamy się, że kobieta stała na przystanku i widząc, że interesujący ją autobus się na nim nie zatrzymał, ruszyła w jego stronę. Nie zważając na to, jakie niebezpieczeństwo powoduje dla siebie oraz innych uczestników ruchu i nieświadoma tego, że kierowca autobusu może otworzyć drzwi wyłącznie na wyznaczonym przystanku.

Najnowsze

Redakcja Motocaina

Colorful Jackets – kurtki motocyklowe ręcznie malowane

Malowanie, przerabianie i szycie to pasja Ani. Teraz te umiejętności wykorzystuje w projekcie Colorful Jackets, oferując malowanie na kurtkach, nie tylko motocyklowych.

Dla Ani płótnem do malowania stała się odzież, także motocyklowa. Motocykliści i motocyklistki zamawiają u niej indywidualne stworzone wzory, motywy z czaszkami i symbole klubów motocyklowych. Z dużą starannością Ania przygotowuje materiał, maluje wzór, a następnie go utrwala. Takie kurtki skórzane czy tekstylne stają się małymi dziełami sztuki i wyróżniają właściciela/lkę z tłumu, a jakość grafiki pozwala na to, by cieszyć się nią latami.

Malowanie na ubraniach to Twoja pasja czy praca? 

Malowanie zawsze było moją pasją. I jak na razie nią pozostaje, choć ostatnio maluję więcej. Przez długi czas zajmowałam się tworzeniem biżuterii, jednak to malowanie wygrało. Maluję na kurtkach, na płótnach i  nie ukrywam, że w przyszłości chciałabym zająć się tym bardziej na poważnie.


Oferujesz także ozdabianie odzieży motocyklowej, a sama jesteś motocyklistką?

Jeszcze jako pasażer, ale mam zamiar to zmienić. Na wiosnę chcę już mieć literkę A na moim prawku.

Jakiego typu motocykle i styl jazdy Cię pociągają?

W sumie to całkiem niedawno, jako pasażerka, pierwszy raz wsiadłam na szybszy motocykl i połknęłam bakcyla (śmiech). To pewnie też przez kierowcę, bo to nie jest bez znaczenia, z kim wsiada się na motocykl. Mam na myśli głównie te szybkie motocykle, bo aby czuć przyjemność z jazdy – trzeba czuć się bezpiecznie i mieć zaufanie do kierowcy. Oczywiście pamiętając o tym, że na drodze może się wszystko wydarzyć i to w mgnieniu oka.

Dla mnie jazda to nie tylko przemieszczanie się z punktu A do punktu B, to jest także przyjemność, a może… przede wszystkim przyjemność? Poczuć to przyspieszenie, prędkość. Wobec tego, chyba jednak te szybkie, bardziej sportowe, motocykle mnie pociągają.

Zobacz także: Kajka i Kaska Frajnd-niesamowicie zdolne airsisters

Twój talent rozwijał się i kształtował od dziecka? Czy poczułaś, że to Cię kręci, całkiem niedawno?

Odkąd pamiętam, w moim życiu zawsze towarzyszyła mi twórczość. Malowanie obrazów, próby kopiowania wielkich mistrzów. Uzależniona byłam od ciągłej zmiany swojej przestrzeni, ozdabiałam i malowałam zwykłe przedmioty. Malowanie, przerabianie, szycie – to było moje życie. Później pojawiły się dzieci i trzeba było pasję odłożyć. Jednak tylko na chwilę, bo uzależnionym jest się całe życie i jak coś jest tak silne, to sposób zawsze się znajdzie. Gdy dzieci szły spać, dom został ogarnięty, wtedy najlepiej mi się pracowało. Nie jestem profesjonalistką, nie skończyłam żadnej artystycznej szkoły, ale to, że mogę odmienić czyjąś kurtkę – sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję.
 

Czy takie malowanie na tkaninie/skórze wymaga jakiegoś specjalnego procesu, by było trwałe? 

Tak, bo to by było za proste (śmiech). Trwałość zależy od wielu aspektów, takich jak przygotowanie powierzchni, sposób malowania, rodzaj farb, wykończenie, a także od właścicieli kurtek. Przy odpowiednim dbaniu, malunek może cieszyć, tak samo długo, co sama kurtka. Jak to się mówi: „Jak dbasz, tak masz”.

Jakie są etapy takiej pracy nad obrazem?

Po rozrysowaniu projektu, zanim przejdę do malowania, muszę przygotować odpowiednio powierzchnię. Zależnie od materiału, zaczynam od dokładnego oczyszczania i odtłuszczania, a od tego, jak dobrze to zrobię, zależy potem przyczepność farb. Tak przygotowaną powierzchnię pokrywam warstwą farby bazowej, co również powoduje większą przyczepność. Na trwałość ma jeszcze wpływ jakość farby i sposób nakładania jej warstw.

Malując nakładam cienkie warstwy, aby uniknąć odklejania się farby. Na koniec zabezpieczam jeszcze malunek specjalnym finisherem wodoodpornym. Po wyschnięciu ozdobiona kurteczka wraca do właściciela.

Jakie stosujesz farby?

Maluję specjalnymi farbami, przeznaczonymi do malowania skóry. Są one bardzo trwałe, odporne na warunki atmosferyczne, wodę. Po wyschnięciu farby są elastyczne, dzięki temu też odporne na zginanie.

Ile czasu Ci zajmuje taki jeden projekt?

Jeśli chodzi o czas malowania, to jest to zależne oczywiście od wielkości i skomplikowania wzoru, ale przeważnie trwa to od 2 do 5 dni. Pewnie gdybym zajmowała się tym zawodowo, poświęcała na to więcej czasu dziennie, to trwałoby to krócej.

Jak taką ozdobioną rzecz później traktować, by nie zniszczyć Twojej pracy?

Tak jak dotychczas traktowało się swoje kurtki. Na skórze malunki można przecierać delikatnie szmatką, a jeans można prać w pralce na delikatnym programie.

Kto najczęściej się do Ciebie zgłasza i jakie wzory są najchętniej umieszczane na motocyklowych kurtkach? Trzeba mieć własny wzór, czy możesz taki stworzyć?

Największa grupa, chętna do malowania swojej skórzanej odzieży, to motocykliści, później motocyklistki. Wzory są różne, ale najczęściej malowane są motywy z czaszkami i symbole klubów motocyklowych. Często jest tak, że klienci wysyłają mi zdjęcia z tym, co chcieliby mieć na plecach. Jednak ostatnio, coraz częściej jest tak, że dostaję tylko zarys, kilka zdjęć dla inspiracji i sama coś projektuję.

Zobacz także: Dorota Klapkowska połączyła pracę i motocykle w jedną pasję

Najlepsze „płótno” jest na plecach takiej kurtki? Inne miejsca na odzieży też zdarza Ci się ozdabiać?

Największa powierzchnia to oczywiście plecy – tam można najwięcej zdziałać. Przód też można fajnie „zagospodarować” (śmiech). Ostatnio np. malowałam cały przód kamizelki, tak, żeby wyglądał jak husarska zbroja i bardzo ciekawie to wyszło. Zdarzają też się rękawy, nogawki, a teraz jedzie do mnie kufer z Harleya, obity skórą – to będzie wyzwanie! (śmiech)

Co Ty sama najbardziej lubisz malować?

Wszystko, prócz pejzaży (śmiech). Im trudniejszy i skomplikowany projekt, tym więcej przyjemności sprawia mi malowanie. Zdarzały się takie projekty (zwłaszcza na początku mojej przygody), że stwierdzałam, że nie dam rady, wolę coś prostszego. Ale okazywało się, że im większe wyzwanie, tym lepiej mi to wychodziło i bardziej cieszyło moich klientów.

Masz własną, ozdobioną tak odzież? 

Moja kurteczka ma złotą czaszkę, mojego projektu. Można powiedzieć, że od tej kurtki się wszystko zaczęło… A na kolejnej, mojej kurtce, mam zamiar umieścić muertę, której projekt wisi u mnie na ścianie.

Strona Facebook: https://www.facebook.com/colorfuljackets

Najnowsze

Porsche Cayman pojawiło się w ofercie Panka! Wytrzymało 12 godzin

To musi być rekord w najszybszym rozbiciu samochodu z carsharingu. Wbrew pozorom fakt, że mówimy o Porsche, nie był bezpośrednią przyczyną kolizji.

Panek bez wątpienia jest firmą, w której pracują miłośnicy motoryzacji, lubiący dzielić się z innymi swoją pasją. W ofercie poza zwykłymi samochodami, służącymi wyłącznie do przemieszczania się z punkt A do punktu B, znajdziemy też samochody zabytkowe (Maluch, Trabant, Polonez, Syrena i nie tylko), a także prawdziwie wyjątkowe, jak BMW i8 oraz Bentley Continental.

Marzysz o przejażdżce BMW i8? Teraz spełnisz to marzenie za grosze!

Ostatnio do gamy dołączyło także Porsche Cayman. Niestety nie na długo. Jak poinformował Panek, wystarczyło 12 godzin, żeby auto wzięło udział w poważnej kolizji. Uszkodzony został głównie lewy przedni róg pojazdu. Na zdjęciach z miejsca zdarzenia można zobaczyć urwane koło oraz odpalone poduszki powietrzne. Naprawa z pewnością nie będzie tania.

Poczuj się jak brytyjski lord i wynajmij sobie Bentleya. Na minuty

Trudno powiedzieć kiedy Cayman wróci do oferty, ponieważ sprawa nie jest prosta. Co prawda winę za zdarzenie ponosi kierujący innym pojazdem, więc nie jest to kwestia brawury wynajmującego Porsche (o czym większość z was pewnie pomyślała, widząc tytuł artykułu), ale okazało się, że kierowca Caymana był pod wpływem alkoholu. Jak informuje Panek, sprawa jest w toku.

Drodzy Użytkownicy! Z wielkim żalem informujemy, że nasza wczorajsza nowość – Porsche Cayman wytrzymał w usłudze lekko…

Opublikowany przez Panek CarSharing Sobota, 12 grudnia 2020

Nie jest to pierwsza sytuacja, w której firma ma problem z pijanym, który chciał się przejechać fajnym samochodem. Pół roku temu pisaliśmy o przypadku osoby, która wynajęła Jeepa Wranglera i porzuciła go rozbitego w krzakach. Według świadków zdarzenia sprawca był pijany. Samochodu nie ma obecnie na stronie internetowej usługi, więc wygląda na to, że nie wrócił do oferty.

Rozbił w krzakach Wranglera z carsharingu! Był pijany?

Miejmy nadzieję, że podobny los nie spotka Caymana. Stanowi on niezwykłą okazję do poczucia magii samochodów Porsche i to jeszcze z dawnych dobrych czasów, kiedy silniki doładowane trafiały tylko do modeli w wersjach z „Turbo” w nazwie. Jak informuje Panek, zakupiony przez firmę Cayman to pierwsza generacja modelu w bazowej wersji z silnikiem 2.7 l i mocy 245 KM. To dość zabawne, ponieważ wynika z tego, że przedstawiciele Panka… nie wiedzą co mają w ofercie! Przyznajemy, rozróżnienie generacji modeli Porsche stanowi niemałe wyzwanie, ale rzut oka na wnętrze samochodu (na stronie Panka można obejrzeć wszystkie auta w widoku 360 st.), nie pozostawia wątpliwości – to Cayman drugiej generacji (osoby dobrze znające model zauważą to z łatwością patrząc także na tył). Takie auto także ma silnik 2,7 l, ale o mocy 275 KM. Wersja ze skrzynią PDK (a taką dysponuje Panek) przyspiesza do 100 km/h w 5,6 s. Ciekawe, że Panek popełnił taki błąd w komunikacie, a żadna redakcja która informowała o pojawieniu się tego auta w ofercie, go nie wyłapała.

Najnowsze

Kierowca BMW nie umie wchodzić w zakręty, ale za to nauczył się latać

Czy tego kierowcę za bardzo poniosła wiara w sportowy charakter aut BMW? Może nie potrafi jeszcze ocenić prędkości, z jaką powinien wchodzić w zakręty?

Wiele osób uważa, że samochody z napędem na przednie koła są mało ciekawe, ponieważ w zakrętach płużą przodem. Z kolei mające napęd na tylną oś, zarzucają tyłem w zakrętach, co dla amatora jest trudniejsze w opanowaniu, ale jaką frajdę daje doświadczonemu kierowcy.

Kierowca BMW nie opanował napędu na tył?

Prawda niestety jest brutalna – to wszystko nie zależy od samochodu, tylko od osoby siedzącej za kierownicą. Popatrzcie tylko na poniższe wideo. Kierowca BMW serii 3 opuszcza drogę wielopasmową zjazdem, który kończy się 90-stopniowym łukiem. Jedzie zbyt szybko i co się dzieje?

Kierowca BMW ma problem z obserwacją drogi, więc atakuje innego kierowcę

BMW płuży przodem jak jakiś miejski hatchback. Ciemny odcień asfaltu sugeruje, że w tym miejscu mógł być on wilgotny, co z pewnością nie pomogło. Prawa fizyki nie pytają na którą oś masz napęd – jeśli skręcisz kierownicą, a przednie koła nie będą miały przyczepności, każde auto zachowa się tak, jak to na filmie.

Najnowsze

Dostawczak był przeciążony, nawet kiedy jechał na pusto! Jak to możliwe?

Takiej kontroli nie widuje się na co dzień. Samochód dostawczy o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony pusty ważył więcej niż mógł z ładunkiem!

Inspektorzy zatrzymali pojazd na jednej z lokalnych dróg. Kierowca próbował ominąć patrol ITD, więc funkcjonariusze pojechali za nim i zatrzymali do kontroli. Szybko ustalili dlaczego szofer chciał uniknąć z nimi spotkania. Samochód o DMC do 3,5 tony z przewożonym ładunkiem ważył 5,2 tony. Kierowcę ukarano 500-złotowym mandatem, a towar przeładowano na podstawioną ciężarówkę.

Kierowca na widok kontroli wyskoczył z pojazdu, a pasażer zajął jego miejsce!

Pojazd bez ładunku został ponownie zważony i dopiero teraz na inspektorów czekało prawdziwe zaskoczenie. Samochód ważył 3,6 tony, a więc był przeładowany nawet na pusto! Według dowodu rejestracyjnego jego masa własna powinna wynosić 3135 kg, co oznacza podejrzanie małą ładowność jak na samochód dostawczy.

Trzykrotnie przekroczył ładowność. I tak znacznie mniej, niż poprzednio!

Wiele wskazuje na to, że ten pojazd wyjechał z fabryki jako mała ciężarówka, mogąca z powodzeniem przewozić podobne ciężary, jakie miał w ładowni w momencie kontroli. Ktoś wykazał się pomysłowością i udało mu się zarejestrować go jednak jako lekkiego dostawczaka.

Czy to rekord? Wiózł ładunek za ciężki o 65 ton!

Inspektorzy zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu. ITD nie informuje jednak, czy zostanie wszczęte postępowanie w sprawie podejrzenia fałszerstwa podczas rejestracji samochodu, ani czy kierujący miał uprawnienia do prowadzenia pojazdów o DMC powyżej 3,5 t.

Najnowsze