W ostatnią drogę motocyklem...

10 kwietnia 2015
Rozmowa z Rajmundem Kudelskim – pomysłodawcą pierwszego w Polsce karawanu motocyklowego.
Loading module...

Skąd pomysł na stworzenie moto-karawanu?

Pomysł dojrzewał we mnie kilka lat. Myślałem o tym intensywniej, gdy brałem udział w motocyklowej asyście pogrzebu. Bo środowisko motocyklowe zbiera się, by uczcić ślub motocyklisty, a czasem uczcić jego pamięć. Zwykle motocykliści jadą za samochodem z trumną i wtedy myślałem o tym, by stworzyć taki karawan motocyklowy. W naszym społeczeństwie taki temat jest trudny i dlatego u mnie też ten projekt długo czekał na realizację. Ok. 2 lata temu musieliśmy pożegnać koleżankę-motocyklistkę i wtedy się przełamałem.

Na jakiej bazie powstał? Został wykonany samodzielnie?

Powstał na bazie mojego prywatnego motocykla Suzuki Bulevard. Sam tej bocznej platformy nie zrobiłem – zleciłem znajomemu, który się zajmuje serwisem motocykli i zgodził się na realizację projektu. Ona jest odczepiana, więc nadal mogę samym motocyklem jeździć.

Czy inspiracją były te zagraniczne projekty motocyklowych karawanów?

Tak, oglądałem i rozważałem kilka rozwiązań. Nie przekonywała mnie przyczepka za motocyklem, bo taką może ciągnąć też samochód. Bardziej przekonuje mnie ta wersja boczna, gdzie trumna jest przewożona, jakby na miejscu pasażera w wózku bocznym.

Pierwszy karawan motocyklowy na świecie zbudował Mike Price, inżynier motoryzacyjny pochodzący z miejscowości Auckland w Nowej Zelandii. Pojazd powstał zbu­do­wa­ny w oparciu o Har­leya-Da­vid­so­na, ma około 4,8 metra dłu­go­ści i potrzebuje dwóch kierowców.

Paul Sinclair („Faster Pastor”) posiada całą flotę motocykli-karawanów, a jeden na bazie Suzuki Hayabusa, który osiąga zawrotną prędkość 189 km/h.

 

Wcześniejszy rekord wynoszący 183 km/h ustanowił wielebny z Yorkshire - Ray Biddiss karawanem na bazie Triumpha Rocket III. 

 

 

Czy jest zapotrzebowanie na taki karawan?

Nie brałem jeszcze udziału w kondukcie, jedynie testowaliśmy z pustą trumną, jak się pojazd prowadzi. Temat śmierci, pogrzebu jest u nas bardzo trudny i mimo wielu zapytań, nikt jeszcze nie skorzystał z takiej możliwości. Najczęściej, gdy odchodzi ktoś ze środowiska motocyklowego - to w wyniku wypadku, wtedy jego motocyklowi bracia odzywają się do mnie i chcą takiego pożegnania. Jednak, gdy dochodzi do rozmów z bliskimi to jest bardzo duży opór. Motocykle to dla nas pasja, ale dla niektórych jedynie przyczyna śmierci...

Widziałam, że był na aukcji do sprzedaży?

Tak, chciałem go sprzedać, uzyskać zwrot inwestycji i jeżeli się znajdzie kupiec to tak zrobię. Nie potrafię zrobić z tego interesu i nie chcę takich usług reklamować, zajmuję się innym biznesem. Jest też zbyt mała świadomość wśród motocyklistów, że jest taka możliwość.

Przy okazji ekshumacji zwłok Żołnierzy Wyklętych rozmawiałem z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem odnośnie pogrzebu rotmistrza Pilewskiego, ułana – ikony wśród motocyklistów. I jest taki pomysł, że gdy jego szczątki zostaną zidentyfikowane to moto-karawanem zostaną odprowadzone na miejsce spoczynku.

Motocykle od dawna są w Twoim życiu?

Jednoślady zawsze mnie fascynowały. Jestem motocyklistą od kilku lat, choć zaczynałem od jazdy skuterami. Miałem ich sporo, a najmocniej inspirowały mnie włoskie i do dzisiaj mam w salonie postawioną Vespę z 60-tego rocznika. Potem był maxi skuter Suzuki Burgman i swoje dzieci też zaraziłem motocyklową pasją - teraz w garażu stoją trzy motocykle. Zawsze miałem pociąg do ciężkich motocykli i stąd wybór Suzuki Bulevard.

Czy statystyki są nieubłagane i to śmierć w wypadkach jest najczęstszą przyczyną śmierci motocyklisty, czy tylko tak jest w ludzkiej świadomości?

Myślę, że jednak większość motocyklistów odchodzi śmiercią naturalną. Ta w wypadkach jest zwykle przedwczesna i jest nagłaśniana w mediach. Zwykle na początku sezonu statystyki są bardzo niekorzystne, bo po pierwsze motocykliści mieli przerwę w jeżdżeniu, a po drugie – kierowcy zapomnieli przez zimę, że jest nas tylu na drodze i są mniej czujni. Sam bywam kierowcą samochodu i mimo swojej czujności, czasem mam problem w dostrzeżeniu motocyklisty, gdy jedzie zbyt szybko… Osobiście żegnałem ok. 10 motocyklistów, a pod moim domem jest też krzyż i kask.

Może zaapelujmy do motocyklistów o rozwagę, bo wcale ten moto-karawan nie musi wyjeżdżać?

Oczywiście! Jeżeli już musi to wtedy, gdy motocyklista przeżyje te swoje, przysłowiowe „100 lat”, motocyklem jeździł i jego życie wiązało się z tą pasją. Mam też inne sposoby na jego wykorzystanie – dużo jeżdżę rowerami i na tej platformie je sobie przewożę. Mieszczą się spokojnie dwa i w zeszłym sezonie zrobiłem kilka takich wycieczek.

 

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!