Volvo nakręci reklamę w Warszawie – zobacz kiedy i gdzie

Dziś i jutro na ulicach Warszawy kręcone będą zdjęcia do nowej, międzynarodowej kampanii Volvo promującej nowy autobus elektryczny i przegubowy Volvo 7900, którzy zostanie zaprezentowany w październiku tego roku. Po raz koncern Volvo realizuje kampanię w sercu Warszawy.

Rzadko się zdarza, aby koncerny motoryzacyjne kręciły w Polsce swoje reklamy. Czasem, jak niedawno w przypadku kampanii BMW, nie wychodzi to zbyt dobrze (przeczytasz o tym tu). Liczy się zatem dobry pomysł, miejsce i scenariusz.

Reklamy Volvo Trucks należą do najbardziej udanych. Wystarczy w tym miejscu wspomnieć tę, z Jeanem-Claudem Van Damme, który robi szpagat między dwoma jadącymi ciężarówkami Volvo – kliknij tu.

Tym razem to szwedzki koncern – oddział autobusowy – zdecydował się na naszą stolicę, aby właśnie tu nagrać reklamę swojego najnowszego modelu. W kampanii o nazwie „Create your zero city with Volvo Buses” pokazane zostaną możliwości tworzenia stref zeroemisyjnych, stref bezpieczeństwa, wolnych zanieczyszczeń i hałasu. Zaprezentowane zostaną rozwiązania dla miast w zakresie elektromobilności i czystego transportu publicznego.

Okazuje się, że dzięki koncepcji elastycznego ładowania nie ma potrzeby zmieniania rozkładu jazdy. Teraz można tworzyć trasy, które wcześniej nie były nawet brane pod uwagę – z przystankami w galerii handlowej czy na stacji kolejowej. W zatłoczonych obszarach miast zmniejszy się hałas, dzięki czemu staną się bardziej przyjaznymi dla mieszkańców miejscami.

Każda trasa takiego autobusu elektrycznego może być inna. Wszystko zależy od odległości, potrzeb w zakresie pojemności, klimatu i topografii. Volvo oferuje elastyczne możliwości ładowania, wybierane na podstawie takich parametrów jak pojemność akumulatora, metoda ładowania, czas i moc. Wzorce ładowania można dopasować do rozkładów jazdy i logistyki floty. Mając Volvo 7900 Electric, można w dowolnym momencie wybierać, łączyć i zmieniać metody ładowania. 

Chcecie zobaczyć na własne oczy plan zdjęciowy reklamy Volvo 7900 Electric? Zapraszamy do Warszawy dziś i jutro!

10-12:45 – Tamka / Wybrzeże Kościuszkowskie
14:15-16:45 – PKP Powiśle / Most Poniatowskiego
17:45-19:30 – Lipowa

Najnowsze

Edyta Klim

Zawodniczki w 47. Rajdzie Świdnickim-Krause

W najbliższy weekend ruszy cykl rajdowych mistrzostw Polski, także w wersji historycznej. Sezon otworzy kultowy Rajd Świdnicki-Krause.

Już w najbliższą sobotę, 23 kwietnia, rozpocznie się 47. Rajd Świdnicki-KRAUSE – pierwsza runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski i Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2019. To jedna z najważniejszych i najbardziej znanych imprez motoryzacyjnych na Dolnym Śląsku, która co roku przyciąga tłumy kibiców.

Na Rynku w Świdnicy odbędzie się ceremonia Startu i Mety zawodów, a sportowa rywalizacja rozpocznie się od bardzo widowiskowego odcinka specjalnego „Super OS Świdnica”, rozgrywanego w centrum miasta.

Podczas rajdowego weekendu załogi będą rywalizować na dziewięciu odcinkach specjalnych, których łączna długość wynosi blisko 120 kilometrów. Walka o zwycięstwo będzie z pewnością bardzo zacięta, bo aż jedenaście załóg skorzysta z samochodów R5, które dają największe szanse na zwycięstwo.

Do udziału w tegorocznym Rajdzie zgłosiło się 92 zawodników, a do pierwszej rundy Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski zgłosiło się 19 załóg i dodatkowo trzy pojadą bez pomiaru czasu. Łącznie na liście zgłoszeń widnieją nazwiska 8 zawodniczek – wszystkie w roli pilota.

W Fordzie Fiesta Proto (Open 4WD) z numerem 19 wystartuje duet: Hubert Maj i Magdalena Kisiel. To będzie debiut tej pary w RSMP, jednak w ubiegłym sezonie przygotowywali się do tego solidnie, min. przejeżdżając ten cykl samochodem funkcyjnym i startując rajdach w mniejszej rangi.

– Cieszę się bardzo, że na liście kipiącej od testosteronu są akcenty kobiece, które nadają kolorytu całej rajdowej „rodzinie”. Będę mocno trzymać kciuki za wszystkich, ale w szczególności za zawodniczki, których nazwiska widziałam na liście startowej. Gratuluje wspaniałej pasji! Świdnica już tuż, tuż i lekki stresik się udziela, ale z milionem życzeń „przyczepności”, wierzę, że będzie dobrze. A nawet bardzo dobrze! Do zobaczenia na świdnickich asfaltach – mówi Magdalena.

W numerem 51 w Hondzie Civic na rajdowe odcinki powraca para Tomasz i Agnieszka Pyra:

– Po ponad roku przerwy, ruszamy na rajdowe trasy Mistrzostw Polski w 47. Rajdzie Świdnickim-KRAUSE. Świdnica zawsze była dla nas szczęśliwa, aczkolwiek w tym sezonie startujemy w klasie Open 2WD – najliczniejszej (14 załóg), więc o dobre miejsce będzie zacięta walka. Ta klasa pozwala na znacznie szerszy zakres modyfikacji samochodu, jednak póki co, z braku czasu (i jak zawsze bardzo napiętego budżetu) – zmiany są raczej symboliczne, poprawiające może nie tyle osiągi, co niezawodność samochodu. Mamy nadzieję, że na kolejne eliminacje uda się trochę bardziej dozbroić samochód. Niestety zabrakło również czasu na testy i treningi, więc jako pilot będę musiała bardzo polegać na wcześniejszym doświadczeniu, zdobytym na trasach tego jakże fantastycznego Rajdu – mówi Agnieszka przed startem.

Z numerem 58 zobaczymy załogę Peugeota 106 (Open 2WD) w składzie: Artur Makówka i Anna Sak:

– Po debiutanckim sezonie w Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski – zakończonym na podium, przyszedł czas na kolejne wyzwanie. Sezon 2019 to starty w RSMP, z nowym kierowcą i nowym samochodem, choć pozostaję wierna rajdówkom rodem z Francji i koncernu PSA. Przed nami sezon ciężkiej pracy, dopracowania opisu i dyktowania w tempo – po prostu „dotarcia się” nowej załogi. Chociaż tak nie do końca nowej, bo w ubiegłym roku, udanie wystartowaliśmy wspólnie w Rajdzie Ziemi Bocheńskiej im. Janusza Kuliga. Starty to dla mnie, przede wszystkim, cudowna dawka sportowych emocji i adrenaliny dającej „pozytywnego kopa”. Kolejne kilometry oesowe, z kolejnym kierowcą, to zdobywanie nowych doświadczeń – wszak pilot jak człowiek – uczy się całe życie. Z pewnością jazda na znajomych mi odcinkach, ułatwi zadanie, jednak zdaję sobie sprawę, że czeka nas ciężka praca. Rajdy to głównie ciężka praca i dążenie do perfekcji. Rutyna tu jest niebezpieczna, a także jest wrogiem rozwoju, dlatego w tym sezonie chciałabym zrobić kolejne postępy w roli pilota. Z niecierpliwością oczekuję na najbliższy start w pierwszej rundzie RSMP. Tradycyjnie sezon otwiera Rajd Świdnicki – KRAUSE, znany przez ponad 30 lat jako ELMOT. Rajd z kultowymi odcinkami i z walimskimi patelniami na czele. Liczę na udany weekend w Górach Sowich, spotkanie z rajdowymi przyjaciółmi z ubiegłego sezonu HRSMP (którzy będą rywalizować na tej samej trasie), a przede wszystkim na osiągnięcie w niedzielę mety na świdnickim Rynku – mówi Anna.

W Fiacie Seicento (HR5) z numerem 71 zobaczymy Krzysztofa Grocholskiego i Monikę Rawską w roli pilota:

– Nadszedł ten dzień w którym trzeba zetrzeć kurz z kasku. Po kilku latach przerwy wracam, pełna zapału, na odcinki. Nie będzie to pełny cykl, ale każdy kilometr oesowy to powód do radości. Zadanie na ten rajd to dojechać do mety i dobrze się bawić. Ale coś czuję, że jak włączy się stoper, to duch rywalizacji obudzi się również. Pozdrawiam wszystkich kibiców i do zobaczenia na odcinkach – mówi Monika.

W Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski wystartują kolejne załogi z kobietami w składzie. W Audi Quattro z numerem 103 zobaczymy Magdalenę Tokarską, która wspierać będzie Artura Rowińskiego.

Z numerem 106 w BMW E30 M3 zobaczymy Arkadiusza Kulę za kierownicą i Małgorzatę Opałka w roli pilota:

– Po kilku latach przerwy w startach, w trakcie których zostałam mamą, pasja zwyciężyła i w tym sezonie wracam na trasy rajdowe. Usiądę na prawym fotelu, doświadczonego kierowcy, Arka Kuli, z którym w ramach pierwszych testów wystartowaliśmy w kultowym Megane Maxi w rajdzie Szilveszter Rallye na Węgrzech. Sezon 2019 zaczęliśmy od Memoriału w Wieliczce, jadąc BMW M3, którym będziemy kontynuować zmagania na oesach 47. Rajdu Świdnickiego-Krause. Jest to rajd z technicznymi odcinkami specjalnymi, które wymagają od załogi pełnego skupienia. Na przejazd rajdówek czekają również, uwielbiane przez zawodników i kibiców, „patelnie walimskie”. Powrót na świdnickie trasy to dla mnie też podróż sentymentalna, ponieważ oglądałam je po raz pierwszy jako kibic, a później już jako pilotka mojego męża. A w najbliższy weekend będziemy szlifować tu swoją współpracę z Arkiem – mówi Małgorzata.

Kolejna męsko-damska załoga to Paweł Chojnacki z Ewą Habryn-Chojnacką w BMW E30 318is z numerem 108. A wśród załóg, które zdobywając kolejne doświadczenia, wystartują bez pomiaru czasu jest jeszcze Wojciech Goździewicz z Joanną Madej. Czyli niezłe połączenie dwukrotnego wicemistrza Polski w drifcie i bardzo doświadczonej w zadaniach pilota zawodniczki z BMW E30 318is.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie rajdu: http://rajdkrause.pl a także koncie FB: http://facebook.com/rajdswidnickiKRAUSE/ .

 

Harmonogram zawodów:

27 kwietnia (sobota)
Odcinek Testowy „Walim (Przełęcz) – Walim”        9.00 – 13.30
CEREMONIA STARTU – Świdnica/Rynek                       15.30

OS 1 „Super OS Świdnica” (6,65 km)                      17.03
OS 2 „Rościszów – Walim”(8,40 km)                      17.45
Serwis A (Świdnica OSiR)
OS 3 „Super OS Świdnica” (6,65 km)                      19.15
Serwis B (Świdnica OSiR)

28 kwietnia (niedziela)
Serwis C (Świdnica OSiR)
OS 4 „Kamionki – Walim” (22,20 km)                     8.27
OS 5 „Wolibórz – Jodłownik” (8,30 km)                  9.48
OS 6 „Walim(x1) – Zagórze” (18,20 km)                 10.36
Serwis D (Świdnica OSiR)
OS 7 „Kamionki – Walim” (22,20 km)                     13.01
OS 8 „Wolibórz – Jodłownik” (8,30 km)                  14.22
OS 9 „Walim(x1) – Zagórze” PS (18,20 km)            15.10

CEREMONIA METY – Świdnica, Rynek              16.20

 

Najnowsze

Paula Lazarek

Myszka komputerowa w kształcie samochodu – test gadżetu dla miłośników super samochodów i przygód Jamesa Bonda

Aston Martin i James Bond to połączenie, które pozostawiło niezatarty ślad w kulturze popularnej. Na polskim i zagranicznym rynku nie brakuje gadżetów dla fanów motoryzacji i przygód agenta 007. Czy myszka w kształcie Astona Martina Vanquish rzeczywiście jest super szybka i bezkonkurencyjna jak auto Bonda?

Aston Martin V12 Vanquish został wprowadzony na rynek w 2001 roku jako następca modelu Virage. Pod jego maską grzmiał sześciolitrowy silnik V12 o mocy ponad 450 KM. Po czterech latach produkcji zastąpił go model DBS. W 2012 roku jednak przywrócono nazwę Vanquish w kolejnej generacji tego samochodu i to właśnie kształt tej odmiany auta ma bezprzewodowa mysz komputerowa, którą testujemy. Zanim jednak podzielę się z wami wrażeniami z użytkowania tego rasowego przedmiotu, kilka słów o powiązaniu modelu Vanquish z Agentem 007 z wyścigową grą Nightfire.

Aston Martin i James Bond – ikony popkultury
Model V12 Vanquish stał się jeszcze bardziej rozpoznawalny od momentu debiutu na dużym ekranie. Wystąpił w roli samochodu Jamesa Bonda w Die Another Day (Śmierć nadejdzie jutro) – dwudziestym odcinku o przygodach 007. Agent Bond, po uzyskaniu licencji na zabijanie, przywróconej przez M, otrzymał nowy samochód do ekstremalnych zadań specjalnych – żartobliwie nazywany „Vanish” został wyposażony fukcję kamuflażu, który sprawiał, że pojazd stawał się niewidoczny za naciśnięciem jednego przycisku. Był także uzbrojony w dwa ciężkie karabiny maszynowe ukryte bezpośrednio za charakterystyczną osłoną chłodnicy Astona. W trybie podwodnym agent mógł wystrzelić także w stronę przeciwnika torpedy.

Standardowy model Astona Martina był wyposażony w napęd na tylne koła i silnik V9 o pojemności 5,9 litra. Vanquish z filmu o Bondzie miał napęd na cztery koła i V8 o mocy 300 KM pochodzące z Forda. Z zapartym tchem widzowie oglądali sceny szaleńczego pościgu Vanquisha za Jaguarem XKR.

Pościg w głębinach Pacyfiku w fascynującej grze Nightfire
Spektakularny sukces ekranizacji przygód Bonda zaowocował kolejnym – Vanquish pojawił się w wyścigowej grze wideo Nightfire z 2002 roku (w wersji konsolowej). Gracze mogli ścigać się tym modelem ulicami klimatycznego Paryża, przez austriackie wioski oraz zanurzyć się w tajemnicze głębiny południowego Pacyfiku. Pod silnym wpływem filmów z 007, pojazd w grze został wyposażony w szereg funkcji, w tym wzmacniacz rakietowy, puls EMP, generator zasłony dymnej i tryb podwodny przypominający do złudzenia funkcje Lotusa Esprit S1 z filmu „Szpieg, który mnie kochał”. Vanquish po raz kolejny był samochodem nie do pokonania nawet w wirtualnej rzeczywistości.

Mysz komputerowa z charakterem dla wymagających entuzjastów motoryzacji
Na nasze biurka trafiły myszki bezprzewodowe – ja wybrałam (w powyższych powodów) model Aston Martin Vanquish. Jest to mysz wyprodukowana na licencji Astona Martina przez Autodrive (Welly). Autodrive współpracuje obecnie z różnymi producentami samochodów, takimi jak Volkswagen, Lamborghini, Peugeot, Volvo, BMW, Porsche, czy Land Rover, tworząc gadżety komputerowe i USB. 


Przekazana nam do testów mysz bezprzewodowa wykonana jest z ogromną dbałością o szczegóły. Już samo opakowanie przyciąga uwagę. Mysz w kształcie Astona jest lakierowana na czerwono, a zapakowana jest w solidne, plastikowe, przezroczyste opakowanie. Zwraca uwagę już na pierwszy rzut oka, bez otwierania pudełka, bo przez przezroczyste tworzywo fan motoryzacji w mig rozpozna sylwetkę Vanquisha.


W oczy rzuca się zwłaszcza ładnie zaokrąglony tył myszki-samochodu, spore podłużne reflektory, które mają ukrytą funkcję, oraz wyrazista osłona chłodnicy. Efektowne wykończenie wszystkich elementów sprawia, że przez chwilę mamy wrażenie, jak byśmy oglądały prawdziwy model samochodu.


Otwieramy pudełko i teraz w pełni możemy podziwiać Astona Martina, a właściwie mysz komputerową, napędzaną bateriami AA typu akumulator (Varta). Mamy tu też przełącznik USB i instrukcję – taką jaka powinna być, czyli prostą w przekazie, bo obrazkową. Mysz do działania nie potrzebuje przewodu – to od razu podnosi komfort jej uzytkowania. Nie ma potrzeby rozwijania długich kabli, które plączą się niepotrzebnine w naszym polu pracy.


Samo podłączenie jest banalne, dzięki systemowi Plug&Play wystarczy włożyć baterię do myszki, podpiąć przełącznik USB w odpowiednim wejściu w naszym komputerze lub laptopie, nacisnąć przycisk ON i możemy ruszać w drogę! 


Na powitanie reflektory Vanquisha mrugają do nas przyjaźnie dość jasnymi światłami, to bardzo estetyczny dodatek, który cieszy oko. Światła te możemy mieć włączone cały czas albo ustawić mysz tak, aby reflektory mrugały tylko wtedy, gdy naciskamy lewy przycisk myszy. Instalacja myszy komputerowej na naszym laptopie przebiegła praktycznie z prędkością światła, w ułamku sekundy była już gotowa do pracy. Pierwsze odczucie – kursor myszy dynamicznie porusza się po ekranie i przeskakuje z jednej ikony na drugą, prawie tak samo jak szusuje na zakrętach Vanquish Jamesa Bonda.


Suwak typu rolka scroll do przybliżania i oddalania działa sprawnie, nic się nie zacina i szybko możemy uchwycić najmniej widoczne elementy na każdym zdjęciu czy dokumencie. Na spory plus zasługuje fakt, że mysz działa nawet z odległości kilku metrów – możemy szybko przygotować sobie herbatę bez obawy, że nie zdążymy kliknąć w odpowiednim momencie w trakcie naszej ulubionej gry. Testowana mysz została wyposażona w funkcję oszczędzania baterii, która alarmuje o niskim poziomie naładowania baterii. 


Ten komputerowy gadżet w 100% sprawdza się w codziennej, biurowej pracy, a także w trakcie sterowania samochodem w grach komputerowych. Wygląda bardzo ładnie i jest dostosowany do potrzeb nawet wymagającego użytkownika – urzeka swoją stylistyką, zadowala precyzją działania.


Bezprzewodowa mysz komputerowa w kształcie samochodu to wspaniały pomysł na prezent dla fana motoryzacji i osób, ktore cenią niebanalne, nietuzinkowe podarki dla bliskich. Z tą myszą napewno będziecie mieć kontrolę także nad swoją własną pracą!

Dane Techniczne:
– szybka transmisja bezprzewodowa 2.4 GHz;
– spory zasięg działania, aż do 10 metrów;
– zmienna prędkość kursora 1000/1500/2000 dpi – bardzo istotna funkcja, szczególnie na początku użytkowania myszki, jeśli nie potrafimy się przyzwyczaić do jej szybkiego tempa działania;
– włącznik / wyłącznik zasilania;
– alarm niskiego stanu baterii;
– funkcja oszczędzania baterii – mysz sama dostosowuje się do użytkownika, dzięki temu nie musimy się martwić o to, że się szybko rozładuje;
– wbudowany automatyczny wyłącznik zasilania;
– włącznik / wyłącznik świateł;
– rolka Scroll do przybliżania / oddalania, przeglądania stron www;
– odbiornik USB 1.1 / 2.0 typu plug and play;
– gniazdo przechowywania odbiornika USB w myszy;
– kompatybilna z PC i Mac;
– zgodna z Windows XP/Vista/7/8/10, Mac OS X;
– zasilanie: 1 bateria AA.

Bezprzewodowe myszy komputerowe są dostępne w sklepie Auto Moto Gadżet: https://automotogadzet.pl/ – a my wkrótce zaoferujemy wam takie (różne marki super samochodów) myszki do wygrania w naszym konkursie. Stay tuned!

Najnowsze

Pieszy który chce, żeby coś go potrąciło?

Zdarza się, że piesi wchodzą przed maski samochodów przez nieuwagę. A widzieliście kiedyś pieszego, który z premedytacją ryzykował swoim zdrowiem i życiem?

Zdarzenie miało miejsce na rondzie Daszyńskiego w Warszawie. To duże skrzyżowanie z czterema pasami w każdą stronę. Przechodzenie w takim miejscu na czerwonym świetle to proszenie się o nieszczęście.

Co więc skłoniło tego pieszego do spokojnego przechadzania się ulicą, kiedy to samochody miały zielone światło? Do tego po zmroku, kiedy widoczność jest ograniczona? Na szczęście żaden kierowca go nie potrącił. Ciekawe jak oceniłaby taką sytuację przybyła na miejsce policja.

Najnowsze

Kia Stinger GTS – stworzona do driftu

Stinger GTS bazuje na topowej odmianie GT, napędzanej przez 3,3-litrowy silnik V6 twin turbo o mocy 365 KM. Auto będzie oferowane z napędem na tylne lub na cztery koła. Ten drugi zaprojektowano na nowo i ma zapewnić jeszcze więcej frajdy z jazdy.

Seryjne wyposażenie wersji GTS obejmuje tylny mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, który został zaprojektowany tak, aby zwiększyć trakcję i równomiernie rozdzielić moment obrotowy między tylne koła, gdy nastąpi poślizg jednego z nich oraz system wyboru trybu jazdy. Zależnie od wybranego programu zmienia się podziału momentu obrotowego między koła przedniej i tylnej osi. W trybie „komfort” 60% momentu obrotowego trafia do kół tylnej osi, w trybie „sport” 80% momentu obrotowego jest dostarczane do tylnych kół, a w trybie „drift”  do 100% momentu obrotowego może zostać skierowane do kół tylnej osi. W ostatnim trybie skrzynia biegów automatycznie nie zmienia przełożeń na wyższe po osiągnięciu przez silnik maksymalnych obrotów.

Z zewnątrz Stinger GTS wyróżnia się pomarańczowym kolorem nadwozia zarezerwowanym wyłącznie dla tej wersji oraz licznymi elementami wykonanymi z włókna węglowego, między innymi osłoną chłodnicy w kształcie tygrysiego nosa i obudowami lusterek. Na pokrywie bagażnika znajdują się logo GTS i centralnie umieszczony napis Stinger. Kierownica i centralny podłokietnik są pokryte Alcantarą, podsufitkę wykonano z zamszu.

Produkcja 800 egzemplarzy Stingera w limitowanej serii GTS ruszy wiosną. Wszystkie egzemplarze trafią prawdopodobnie na rynek amerykański.

Najnowsze