Test Renault Clio RS – zatańcz ze mną jeszcze raz…

Mały, zgrabny, niepozorny. Niech nikogo jednak nie zmyli ten chłopięcy wdzięk. Renault Clio RS to rogata dusza. Wciąga do ulicznego tańca, w którym kierowca szybko się zatraca. Oczywiście, zaproszenia do tych pląsów nie trzeba przyjmować. Jak dużo można stracić?

Konie mechaniczne – ulubione „zwierzaki” każdego kierowcy. Im większe ranczo pod maską, tym większa szansa na rynkowy sukces. Któż może wiedzieć więcej na ten temat, niż uczestnik wyścigów Formuły 1? Francuski producent na torze osiągnął już całkiem sporo, ile z tych doświadczeń przeszczepił do swoich samochodów?

Nie trzeba być Robertem Kubicą, aby  poczuć dreszczyk emocji widząc na klapie magiczne oznaczenie – RS. Wprawdzie to tylko dwie małe literki, ale odczuwam ekscytację niczym przed studniówką. Czy to krnąbrny charakter bolidu w uładzonej formie? Biały lakier mieni się w słońcu perłowym blaskiem. Pierwszy rzut oka i wiem, że to niegrzeczny facet. Podwójna końcówka układu wydechowego, spojlery na progach i lekko wypięte na boki nadkola to wyraźna zapowiedź sportowego temperamentu. To, co jednak najbardziej przykuwa uwagę, to czarne, 18-calowe obręcze lakierowane na wysoki połysk. Obleczone cienkim skrawkiem gumy Dunlop, już na powitaniu błagają mnie o trochę czułości na warszawskich drogach.

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Dla urozmaicenia białego wizerunku samochód zyskał również czarny dach, co – przyznaję – może się podobać. Tuż za nim, nad tylną szybą usadowił się spojler wielkości kuchennego stołu. Na szczęście w całej tej sportowej agresji zachowano również odrobinę rozsądku i „tyłeczek” Clio RS został podniesiony nieco wyżej. Dzięki temu rozwiązaniu na muldach nie uszkodzimy ani tłumika, ani czarnego dyfuzora. Najprawdziwszego dyfuzora, żadnej tam imitacji. Ciągnie się on pod samochodem na całej długości mając za zadanie docisnąć samochód do podłoża, a co za tym idzie – zwiększyć przyczepność. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Clio RS ma dwie pary drzwi. Zachował jednak pozory rasowego coupe – klamki tylnej pary zostały schowane w słupkach C, tuż przy linii bocznej szyb. Praktycznie i wygodnie zarazem, bo dzięki takiemu rozwiązaniu drzwi są mniejsze i ułatwiają wsiadanie do środka. Czyżby? Sprawdzam.

Przeczytaj też nasz test Renault Clio R.S. 200 EDC na torze wyścigowym – tutaj.

Nie taki RS straszny
Wnętrze jest zdecydowanie mniej agresywne. Jest tu czarno, spokojnie, może nawet zbyt nudno. Na próżno tu szukać zimnego aluminium lub chociażby imitacji karbonu. Środkowa konsola wykończona czarnym tworzywem na wysoki pomysł zdaje się do mnie krzyczeć: „ze sportowej duszy niczego tu nie znajdziesz” Dobitnie utwierdza mnie w tym obecność automatycznej skrzyni biegów. Automat!!! W takim samochodzie? Profanacja (o jakże się myliłam, ale o tym w dalszej części tekstu). Kierownica jest spora, może nawet trochę za duża. Fotele bardzo wygodne i dobrze wyprofilowane, a przecież komfort omija tego typu auta szerokim łukiem. Na tylnej kanapie wygodnie zasiądzie nieduży jamnik, pod warunkiem, że nie będzie się zbytnio wyciągał. Bagażnik – w tym samochodzie to tylko słowo. Próba powiększenia jego objętości (czyli znacznego obniżenia podłogi) poskutkowała dość wysokim progiem załadunku. Ale czy w tym samochodzie  ma to jakiekolwiek znaczenie?

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Twardy zawodnik
Wbrew pozorom pod niedużą maską czeka dużo dobrego. Silnik o pojemności 1.6 litra nie robi na nikim wrażenia, pod warunkiem, że nie generuje mocy 200 KM oraz 240 Nm momentu obrotowego. A takimi wartościami może się pochwalić turbodoładowana jednostka ukryta w Clio RS. Przy masie 1296 kilogramów to prawdziwe „świat i ludzie”. A jak te wszystkie liczby sprawują się podczas jazdy? Bajecznie! Pierwsza setka pojawia się na liczniku tuż po muśnięciu stopą pedału gazu. Niemalże bez przerwy muszę obserwować prędkościomierz – mam wrażenie, że ten samochód żyje własnym życiem. Mknie ponad 100 km/h, podczas kiedy ja wcale nie miałam takich zamiarów. Na szczęście układ kierowniczy daje poczucie tego, co się dzieje pod kołami, co ułatwia sprawowanie kontroli nad tym wariatem. I tylko czasami RS toczy walkę z kierowcą – kiedy podczas gwałtownego ruszania ze świateł wręcz wyrywa z rąk kierownicę.

Automatyczna, dwusprzęgłowa skrzynia biegów to element, z którego Renault może być naprawdę dumne. Pracuje zwinnie i dyskretnie, tylko czy niezbyt wolno  przy tym temperamencie Clio RS? Na szczęście mały guziczek RS drive wprowadza auto w zupełnie inny wymiar jazdy. Po jego naciśnięciu zarówno silnik jak i skrzynia biegów przechodzą w tryb SPORT. Pedał gazu od każdorazowego naciśnięcia wręcz się wścieka, wskazówka obrotomierza pnie się aż do czerwonego pola, a układ wydechowy po prostu się wydziera. Dopełnieniem sportowych wrażeń są łopatki zamieszczone po obu stronach kierownicy, rozmiarem przypominające jednak prawdziwy szpadel. Chętnie się włączą do zabawy zarówno w manualnym trybie skrzyni (zmiany biegów odbywają się wyłącznie za ich pomocą) jak i automatycznym (załączają się już po jednym dotknięciu, ale przestaną działać, jeżeli zbyt długo będziemy ociągać się z wrzuceniem kolejnego biegu).

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Prawdziwą ciekawostką jest komputer pokładowy. Ten adwokat diabła poinformuje nas o każdym szczególe pracy samochodu. I tak na poszczególnych stronach wyczytamy m.in. jaka jest temperatura oleju w skrzyni biegów, na jakim biegu aktualnie jedziemy i jakie kolejne przełożenie czeka na wejście do akcji. Specjalny wskaźnik poinformuje nas, ile niutonometrów momentu obrotowego wykorzystujemy na daną chwilę, jaki mamy kąt skrętu kierownicy oraz jaka jest przyczepność na każdym z kół. Dodatkowo po wewnętrznej stronie przednich nadkoli znajdują się specjalne zaślepki, po wyjęciu których uzyskujemy lepsze chłodzenie hamulców. Mały bolid stworzony do jazdy na torze – czy ktoś ma jeszcze co do tego jakiekolwiek wątpliwości?

Czy dać się poprosić do tańca?
Oczywiście. To nie jest jedynie małe opakowanie z dużą ilością mocy. To przemyślany i bardzo dopracowany samochód, który przyszłym użytkownikom ma zagwarantować maksimum radości, nie tylko podczas codziennej jazdy po miejskich drogach. Przy spokojnej jeździe w cyklu miejskim zużyje 8,9 litra, przy bardziej agresywnej? Wszystko jest możliwe. Jest twardy, to nic. Ma nudne wnętrze – nie szkodzi. Tylna kanapa jest raczej ozdobą, ale to również nie ma znaczenia. Jest świetną zabawką i to jest najważniejsze. Niestety dość drogą, jego ceny startują od 89 900 złotych.

Na TAK:
– praktyczne, 4-drzwiowe nadwozie
– doskonałe właściwości jezdne
– dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów

Na NIE:
– nudne wykończenie kabiny pasażerskiej
– zbyt duża kierownica

Renault Clio RS dane techniczne:
Silnik – benzynowy, turbodoładowany, 4 cylindrowy 16 V
Pojemność – 1618 cm3
Moc – 200 KM przy 6000 obr/min
Moment obrotowy – 240 Nm przy 1750 obr/min
Skrzynia biegów – automatyczna, dwusprzęgłowa, 6-biegowa EDC
0-100 km – 6,7 sekundy
Prędkość maksymalna – 230 km/h
Napęd – na przednią oś
Masa – 1296 kg
Pojemność bagażnika – 300 litrów
Długość/szerokość/wysokość – 4090/1432/1732 mm
Cena testowanego egzemplarza – 107 530 złotych

Najnowsze

Jest podium dla Magdy Wilk i Arka Kuli!

Arkadiusz Kula i Magda Wilk, jadący Oplem Kadett GT/E z 1975 r. musieli uznać wyższość czteronapędowych aut podczas 52. Rajdu Barbórka. Ponownie w klasie Legend wygrała załoga jadąca Lancią Deltą HF Integrale, za którą zaraz uplasowało się bardzo mocne Audi Sport Quattro. Trzeci stopień podium przypadł załodze Automobilklubu Polski, która była najszybszą spośród aut napędzanych na jedną oś.

Magda Wilk:
Barbórka Legend to dość ciekawa inicjatywa. Wydawałoby się, że tymi klasykami za szybko nikt nie jedzie, jednak zawodnicy pokazali, że można w fajny i widowiskowy sposób pokazać możliwości tych samochodów. Jeśli chodzi o nasz wynik to na pewno duży progres w stosunku do poprzedniego roku. Auto to jedno ale „łącznik” pomiędzy kierownicą a fotelem też przez ten rok nabrał ogłady co zaowocowało trzecim miejscem. Cieszy mnie to, że obyło się bez większych błędów. Fakt, że niektóre odcinki można było jechać szybciej ale wiązało się to z ryzykiem. Tak czy inaczej jak zwykle w tym gronie miałam dużo frajdy i raz jeszcze gratuluję wszystkim Legendom mety. Mam nadzieję, że niedługo zobaczymy się na kolejnych moto imprezach.

W tym roku w klasie Legend wystartowały 32 załogi. Wszystkie dojechały do mety i miały możliwość zaprezentowania się podczas przejazdów pokazowych na słynnej Karowej. Kibice mogli między innymi zobaczyć polskie kultowe samochody jak Fiat 125p czy FSO Polonez 2000 jak również zagraniczne klasyki BMW 2002, Ford Escort RS Mk2, Opel Manta czy też Wartburg.

Arkadiusz Kula:
Plan był trochę inny ale i tak jak na te warunki jestem bardzo zadowolony z rezultatu. Na pewno szczęścia nie przyniosła nam pogoda. Deszcz i gołoledź a przez to mokra i śliska nawierzchnia spowodowały, że ciężko było podjąć walkę tylnonapędowym samochodem. Jeśli chodzi o wyniki to praktycznie cały czas oscylowaliśmy wokół drugiego i trzeciego miejsca. Finalnie skończyliśmy na ostatnim stopniu podium, gdyż przy tak  niewielkiej lliczbie kilometrów oesowych trudno było nadrobić straty. Radość jak najbardziej jest bo nie popełniłem też zbyt wielu błędów. Obawiałem się trochę próby na STW Center. Nigdy tam nie jeździłem. Na pewno drugi przejazd był dużo szybszy. Za pierwszym razem widząc sporo piachu i mazi pojechałem dość asekuracyjnie. Bemowo dość ciekawe jednak mało bezpieczne w kwestii wspólnego puszczania, które nie do końca było zsynchronizowane. O mały włos a spotkalibyśmy się zderzakami z kolejną załogą. Hopka fajna, aż iskry szły. Na mostku nie miałem odwagi skakać ponieważ jako Legendy mieliśmy skrócony odcinek i zaraz za nim skręcaliśmy w lewo. Podsumowując to najważniejsze, że auto całe a większych strat poza połamanymi sprężynami brak. Myślę jednak już nad przyszłym rokiem i… chyba do kolejnej edycji Barbórki zbuduję jakiegoś „czterołapa”. Na pewno zaskoczę wszystkich kolejnym interesującym klasykiem. Już w trakcie  rajdu wymyśliłem ciekawy projekt ale o tym przekonacie się za rok. Na koniec podziękowania dla kibiców, tych wytrwalych, którzy po przejazdach załóg jadących w „zwykłej” Barbórce nie uciekali z odcinków. Co jak co ale musicie przyznać, że Legendy po raz kolejny udowodniły, że warto na nie poczekać. Do zobaczenia w nowym roku!

Najnowsze

Motocaina Team na finale szkolenia Skody w ADAC pod Berlinem – mix driving. Relacja i galeria

Nadszedł finał - wisienka na torcie wszystkich szkoleń. Dlaczego? Bo nagrodą dla wszystkich team leader'ów i finalistów poszczególnych szkoleń był wyjazd do niemieckiego ośrodka szkoleniowego ADAC w Linthe pod Berlinem. Na to czekałam ja i nasze dwie konkursowiczki z Motocaina Team - Emilia Mirek i Ania Sałacińska.

Niespodzianki zaczęły się już od rana. Pierwszą był harmonogram szkolenia.Wprawdzie dostałyśmy go wcześniej mailem jednak został poszerzony o dodatkowe elementy o czym dowiedziałyśmy się już na miejscu. Mix Driving – bo tak nazywało się to szkolenie, zawierał zarówno elementy szkoleń Safe jak i Off-Road.

Ruszyliśmy do ADAC!

Sam ośrodek? Robi wrażenie! Cała jego infrastrutktura, różnego rodzaju płyty pośzligowe, szarpaki, górki – naprawdę wyglądało to dość imponująco. Wszystko było perfekcyjnie rozplanowane. Oprócz nas w międzyczasie aż 8 grup szkoleniowych (każda po min 10 osób) przewijało się między sobą. Wbrew pozorom sam ośrodek nie jest wielki natomiast wszystko działało bez zarzutów i mimo tego, że jak zauważycie na filmie poszczególne moduły odbywały się w niedalekiej od siebie odległości to i tak nie było możliwości, żeby sobie przeszkadzać.

Nasze szkolenie zaczęło się od krótkiego wstępu. Potem przeszliśmy szybko do pokazu statycznego – pozycja za kierownicą. Jak zauważyliście przy okazji wcześniejszych relacji to element  każdego szkolenia. Jednak uczesticy dalej nie pamiętają o wszystkich ustawieniach jak odległość fotela od pedału hamulca i sprzęgła czy też jak prawidłowo zapiąć pasy więc warto tą wiedzę utrwalać.

Następnie szybko przeszliśmy do części dynamicznej. Zaczęliśmy od ćwiczenia polegającego na  awaryjnym hamowaniu. Ten element również większość z Nas miała już przećwiczony jednak maty w ADAC dały możliwość jeszcze większego porównania. Te w Bednarach zbyt wiele się od siebie nie róźniły. Tutaj można było zweryfikować i porównać  pracę  ABS na różnych rodzajach nawierzchni (asfalt, kostka brukowa, mata poślizgowa, betonowa maty przeplatana asfaltem).Wszyscy mogli sprawdzić jakie jest hamowanie awaryjne z systemem ABS i dowiedzieć się również jaka jest zasada działania tego systemu. Omówiliśmy  wpływ optymalnej pozycji za kierownicą na efektywność hamowania awaryjnego jak również wpływ prędkości na długość drogi hamowania.

Piękna, sportowa Toyota 2000GT z 1967 roku wystawiona sprzedaż. Czy osiągnie cenę miliona dolarów?
Kolejne ćwiczenie to slalom weryfikujący tor jazdy. Instruktorzy po raz kolejny ocenili prawidłową pracę rąk na kierownicy, sposób  wodzenie wzrokiem  i obserwacji drogi przez uczestników. Wszystko miało na celu zweryfikowanie prawidłowego sposobu pokonywania zakrętów, doboru i sposobu utrzymania prawidłowego toru jazdy podczas pokonywania serii zakrętów.

Po przerwie podzieleni na grupy ruszyliśmy na „szarpak” i off-road. Powiem szczerze, że infrastruktura off-road’u na pewno zrobiła na wszystkich wrażenie, zresztą podobniejak Skoda Yeti, która wbrew pozorom dała sobie radę. Stromy wodospad nie sprawił jej problemu, tak samo jak wszelkiego rodzaju podjazdy, zjazdy i trawers. Na uwagę na pewno zasługuje postawa instruktorów, którzy bacznie patrzyli co i jak robimy. Cieszyło nas, że zachęcali nas do bardziej extremalnej jazdy i wjeżdzania w teren, gdzie myśleliśmy, że nie damy rady.. a jednak – bez problemu dało się co w jeszcze bardziej fajny sposób pokazywało możliwości samochodów.

Druga grupa miała w tym czasie ulubiony chyba przez wszystkich „szarpak” – urządzenie, które zarzuca tyłem auta w celu wywołania poślizgu nastersownego. Cel ćwiczenia to przede wszystkim nabycie umiejętności wychodzenia z tego typu sytuacji. Mogliśmy również porównać trzy sposoby ratowania się z poślizgu: poprzez hamowanie awaryjne, z wciśniętym sprzęgłem oraz przy pomocy gazu.  Do porównania były też dwie Skody – Octavia Kombi i Roomster. Dzięki temu, że całe szkolenie odbywało się w małej grupie czasu na trening było bardzo dużo.

Po całym dniu nadszedł jednak ten moment gdzie musieliśmy się pożegnac. Krótkie podsumowanie szkolenia i… niestety ale było to już ostatnie spotkanie z ekipą ze Szkoła Auto ŠKODA.  Wspólny projekt z okazji X-lecia jej istnienia dobiegł końca. Mamy nadzieję, że to jednak początek naszej przygody. Ponadto zachęcamy żebyście zaglądali na stronę zarówno Škody jak i Szkoły Auto ŠKODA ponieważ obie firmy bardzo prężnie działają i  realizują bardzo dużo ciekawych projektów.

Poza tym na co dzień  Szkoła Auto ŠKODA prowazdi szkolenia, w których mieliśmy możliwość uczestniczyć i… naprawdę jesteśmy zachwyceni ich poziomem.

Podsumowując: za nami 6 szkoleń, 15 członków wyłonionych w ramach konkursu z Motocaina Team, w tym dwóch rodzynków: Klaudiusz i Marcin, dwa uszkodzone samochody i 15 mega zadowolonych członków Motocainowego Team’u! Plus ja – wasz team leader, dla którego była to czysta przyjemność móc poznać tyle fajnych osób zakręconych na punkcie dwóch i czterech kółek!

Gratulujemy Szkoła Auto ŠKODA wytrwałości i z okacji X-lecia życzymy dalszych sukcesów i oby tak zadowolonych uczestników jak my mieli jeszcze więcej!

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Test Lancia Thema – ku doskonałości!

Z daleka rozpoznajesz rysy Chryslera 300C. Jak zawsze przez chwilę ulegasz wrażeniu wywołanym gabarytami i elegancją limuzyny. Im bardziej zmniejsza się dystans dzielący cię od samochodu, tym więcej szczegółów dostrzegasz. Migotanie perłowego lakieru, dostojny kształt reflektorów i... logo Lancii.

Monumentalna sylwetka Lancii Thema od razu przywodzi na myśl postacie celebrytów niespiesznie przemierzających ulice na tylnym siedzeniu limuzyny, w ekskluzywnym otoczeniu. Trudno się temu dziwić – mimo że Chrysler 300C, na którym wzorowana jest Thema, zaprezentowany został 11 lat temu, w 2003 roku, auto nie odbiega od innych modeli swojej klasy.

Wszechogarniający luksus
Przestrzeń wnętrza zaskakuje – auto ma ponad 5 metrów długości! Elektrycznie sterowane i podgrzewane siedzenia, lusterka i kierownica zawierają się w standardowym wyposażeniu wielu samochodów, jednak ich obecność jest zawsze mile widziana. Same fotele są miękkie, jednocześnie nie powodują efektu zapadania się w nie. Są szerokie i wygodne. Uchwyty na napoje, umiejscowione między przednimi siedzeniami, są zasuwane. Ponadto każdy z nich może być niezależnie podgrzewany lub chłodzony. Oprócz elementów plastikowych w czarnym kolorze i metalowych listew, oko cieszą wstawki z prawdziwego drewna. Te cechy w połączeniu z beżową i czarną skórą tworzą znakomitą kompozycję. Nad ekranem komputera pokładowego znajduje się klasyczny zegarek tarczowy z logiem Lancii. Samochód jest pięcioosobowy, jednak wyższa osoba siedząca na środku tylnej kanapy może odczuwać pewien dyskomfort, ze względu na dość nisko osadzony dach. Ponadto kanapa samym kształtem daje świadectwo przeznaczenia samochodu – środkowe siedzisko jest właściwie poduszką, której zadaniem jest zmaksymalizowanie wygody osób siedzących po bokach. Limuzyna jednak jest limuzyną i skupienie się na komforcie pasażera jest głównym założeniem powstania auta, nie zaś tworzenie samochodu zdolnego pomieścić i przemieścić większą grupę osób. W tym przypadku, mimo wszystko, pozostawiono taką możliwość, gdyby zaistniała potrzeba wykorzystania Themy jako bagażówki.

Mercedes-Benz eScooter

Elektronika – dobry kumpel
System bezkluczykowy pozwala uruchomić silnik za pomocą guzika. Hamulec postojowy jest zamontowany przy pedałach od strony drzwi jako trzeci. Automatyczna regulacja ustawienia pedałów jest niesamowitym wręcz udogodnieniem, bardzo rzadko obecnie spotykanym.

Deska rozdzielcza nie atakuje kierowcy niepotrzebnymi sygnałami świetlnymi, obrotomierz i prędkościomierz podświetlone są niebieskim, łagodnym kolorem. Komputer pozwala oddać się jeździe bez zbędnego niepokoju, kontrolując ciśnienie powietrza w kołach i stany poszczególnych elementów samochodu. W momencie, gdy choćby ciśnienie w oponach wymaga naszej reakcji, przy zegarach pojawia się ikonka, a na ekranie wyświetla się komunikat wyjaśniający przyczynę. Nawigacja wydaje czytelne i jasne komendy umożliwiające szybkie dotarcie do celu. Zarządzanie funkcjami samochodu odbywa się niemal całkowicie, dzięki systemowi guzików i pokręteł na kierownicy. Dzięki nim możemy sprawdzić wszystkie dane dotyczące bieżącej trasy, zasięg paliwa, odtwarzany utwór bądź stację radiową, czy wykonać połączenie za pośrednictwem podłączonego przez łącze Bluetooth telefonu. System audio umożliwia słuchanie różnych gatunków muzycznych wydobywając dobrej jakości dźwięk.

Pat Moss: kariera w cieniu brata

Z werwą!
Silnik benzynowy o pojemności 3.6 i mocy 286 KM, w który wyposażony był egzemplarz testowy, doskonale radzi sobie napędzając niemal dwutonową limuzynę. Moment obrotowy wartości 340 Nm sprawia, że przy pierwszym mocniejszym naciśnięciu pedału gazu, ta wielka maszyna zbiera się z nieoczekiwaną werwą i w ciągu 7,7 sekundy ma na „szafie” setkę. 8-biegowa automatyczna skrzynia biegów wyposażona jest w tryb sportowy, który utrzymuje obroty na wyższym poziomie i przyspiesza czas reakcji samochodu na rozkazy kierowcy. Rzut okiem na średnie zużycie paliwa niektórym może zepsuć humor. Nie można się oczywiście spodziewać po samochodzie takich gabarytów oraz o takim układzie napędowym, by był ekonomiczny porównywalnie do typowego małego auta miejskiego. Wartość ok. 14,5 l/100 km przy jeździe w mieście nie jest tragicznym wynikiem. Oznacza to jednak, że zbiornik paliwa o pojemności 72 litrów bardzo szybko „wysycha”, co przy intensywnym użytkowaniu samochodu na co dzień może długodystansowo owocować zawarciem przyjaźni z pracownikami okolicznej stacji benzynowej. W gruncie rzeczy osoba, która kupuje Themę, zwykle nie przykłada zbyt dużej wagi do kwestii finansowych…

Systemy bezpieczeństwa takie jak ABS, ESP, czy monitorowanie martwego pola wokół samochodu podwyższają poziom bezpieczeństwa pasażerów i jednocześnie ich poczucie komfortu. Tryb ECO umożliwia oszczędność paliwa w pewnym zakresie. System kamer i czujników umożliwia bezpieczne manewrowanie ponadpięciometrowym autem bez większych problemów. Jeżeli ktoś ma na względzie zużycie paliwa i niezaspokojone wręcz pragnienie samochodu, może z czystym sercem ruszyć w trasę. Bagażnik o pojemności 460 litrów bez problemów pomieści kilka bagaży, pozwalając spokojnie i wygodnie odbyć podróż.

Na dwoje babka wróżyła
Kilka niedoskonałości jednak rzuca się w oczy. Warto zwrócić uwagę na wspomniany już hamulec postojowy. Jest dość często spotykany w amerykańskich samochodach (a tej narodowości był Chrysler 300C), jednak umiejscowiony jest na tyle nietypowo, że trudno go zlokalizować nie szukając wzrokiem pod stopami. Ma to swoje wady i zalety, bo lokalizacja pedału właściwie wyklucza możliwość bezmyślnego pomylenia go z pedałem sprzęgła, jeśli za kierownicą siedzi osoba nawykła do jazdy z manualną skrzynią biegów. Oczywistą konsekwencją problemów z trafieniem w hamulec jest stwarzanie niebezpieczeństwa, gdy na przykład na światłach tracimy sekundy na poszukiwaniach, przy okazji tamując ruch. Podejrzewam jednak, że użytkując samochód przez dłuższy okres można się przyzwyczaić i pozbyć tego problemu. Kolejną cechą, która nieco zaburza bardzo dobrą opinię ogólną auta jest pewna cecha nawigacji. Cały system jest anglojęzyczny, a nową destynację GPS można zaprogramować jedynie w trakcie postoju. Paradoksalnie wszystkie pozostałe funkcje są dostępne w każdych warunkach, więc ten konkretny przypadek sprawia wrażenie nielogicznego i bezpodstawnego. Oczywiście jakakolwiek ingerencja i rozproszenie uwagi poprzez zajmowanie się komputerem, a nie drogą, jest niepożądana, jednak jeśli producent w pewien sposób próbuje zmusić kierowcę do patrzenia na drogę, to wyłączenie tylko jednej opcji jest niekonsekwencją. Pomijam już kwestię innych możliwości, jak choćby obecność pasażera, który równie dobrze poradziłby sobie z ustawieniem celu podróży, bez konieczności angażowania do tego osoby kierującej. Ostatnim, co można zarzucić Themie, jest efekt uboczny wygody foteli – na zakrętach, przy większych przeciążeniach dają uczucie niestabilności.

Pat Moss: kariera w cieniu brata

Ocena
Reasumując Lancia Thema jest samochodem idealnie odwzorowującym wizję tego, co pojawia się nam w głowie na hasło „limuzyna”. Począwszy od sylwetki, przez pracę silnika aż do luksusowego, komfortowego wnętrza. Zgodnie z tym obrazem nie jest to samochód typowo miejski. Poza paroma mankamentami auto jest bardzo dobre, fantastycznie skomponowane i warte swej ceny.

Koszt Lancii Themy zaczyna się od 226 900 złotych za wersję z silnikiem wysokoprężnym o pojemności 3.0 i mocy 239 KM oraz 228 200 złotych za silnik benzynowy 3.6 i 286 KM.

Na tak:
– wysoka jakość wykończenia i dbałość o detale
– bardzo dobra praca silnika w stosunku do gabarytów auta
– elektryczna regulacja pedałów
– bardzo wygodne fotele
– udogodnienia takie jak podgrzewanie i chłodzenie napojów w uchwytach

Na nie:
– ograniczone zarządzanie nawigacją w trakcie jazdy
– utrudniony dostęp do hamulca postojowego
– budowa foteli niedająca stuprocentowej stabilności

Dane techniczne Lancia Thema 3.6 l.:
Silnik – benzynowy
Pojemność – 3604 cm3
Moc – 286 KM przy 6000 obr/min
Moment obrotowy – 340 Nm przy 4650 obr/min
Skrzynia biegów – automatyczna, 8-biegowa
Prędkość maksymalna – 240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h – 7,7 sekundy
Napęd – na 4 koła
Masa – 1800 kg
Pojemność bagażnika – 460 litrów
Długość/szerokość/wysokość – 507/190/149 cm

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Top 10 pięknych aut z lat siedemdziesiątych

Jeśli trend kupowania old- i youngtimerów się utrzyma, to można się spodziewać, że samochody z lat 70. wkrótce przeżyją wielki boom i wzrośnie na nie popyt. Poniżej zestaw samochodów, które mają dużą szansę stać się obiektami westchnień.

Ferrari Dino 246 GT

Ten model już teraz zaczyna wojować na rynku. Klientów chętnych na tak długo niedoceniany model Ferrari przybywa coraz więcej. Eksperci jednak twierdzą, że prawdziwy szał na ten samochód ma się zacząć na początku 2015 roku.

 

Jensen Interceptor

Mimo, że Jensen jest najczęściej kojarzony z latami siedemdziesiątymi, pojawił się dekadę wcześniej. Jednak wersja, o której mówimy, jest trzecią z kolei, z 7-litrowym silnikiem V8 z roku 1971.

 

 

Co dalej z Sebastianem Vettelem?
Porsche 911 Carrera RS 2.7

Prawdopodobnie najbardziej pożądany model 911 pochodzi właśnie z lat ’70. W tym momencie jego cena wynosi już ponad milion euro, czyli w granicach 5 milionów złotych. Ponadto eksperci rynkowi zapowiadają wzrost wartości z roku na rok, jeśli nie z chwili na chwilę.

 

Lamborghini Countach

Marcelo Gandini wybrał idealny moment by wypuścić w 1971 roku swój „twór” z otwieranymi ku górze drzwiami. Samochód dla wielu jest miłością, dla bardzo dużej grupy miłość pozostanie platoniczną. Szansa na znalezienie tego modelu w dobrym stanie jest bardzo nikła.

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
Lotus Esprit

Ten model jest jednym z tych, które nie zostały jeszcze w pełni odkryte na rynku. Samochód oceniany jest jako bardzo awaryjny, więc kupienie go jest dopiero początkiem trudnej przeprawy związanej z renowacją i utrzymaniem oldtimera.

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
BMW 3.0 CSL

Klasyczne dla BMW połączenie sportowej elegancji z wysoką jakością prowadzenia samochodu. Niewątpliwie ten model jest bazą kolekcji samochodów z lat siedemdziesiątych.

 

 

Ducati uzupełnia gamę kolorów Multistrada 950 S na rok modelowy 2021
Alpine-Renault A110

Co prawda pierwszy Alpine pojawił się w 1962 roku, jednak produkowany był aż do 1977. I mimo pojawienia się modelu na rynku w latach 60., jego prawdziwa sława zaczęła się dekadę później, po tym, jak wygrał wyścig Monte Carlo w 71. i World Rally Championship w 73.

 

Alfa Romeo 2000 GTV

Przede wszystkim Amerykanie pokochali Alfę z dwulitrowym silnikiem z 71 roku. Całkiem przystępna cena powoduje, że model jest często spotykany na ich drogach oraz stanowi dobry początek dla kolekcjonerów.

 

 

Pierwsze postpandemiczne szkolenie Moto Femme Poland z technik jazdy samochodami już za nami!
Iso Grifo

Stworzony przez Giotto Bizzarrini początkami sięga również do lat 60. W latach 70. przeszedł facelifting, a silnik wywoływał zachwyt wśród entuzjastów – V8 dostępne w dwóch wariantach pojemności 5,8 l i 7 l. To oznaczało piekielnie mocny samochód, osiągający (w teorii…) 300 km/h.

 

Pierwsze postpandemiczne szkolenie Moto Femme Poland z technik jazdy samochodami już za nami!
Mercedes-Benz SLC

Zaprezentowany w Paryżu w 1971 roku pozostał niemal niezmieniony przez kolejne 10 lat. Obecnie SLC jest relatywnie tani w całym tym zestawieniu.

 

Najnowsze