Kamila Nawotnik

TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens  

Mało kto tak mocno zmienił swoją tożsamość jak sportowe modele Forda w ostatnich latach. Zaczęło się od Mustanga, potem w zupełnie innym wydaniu wskrzeszono model Capri, by finalnie nowoczesność dopadła i Explorera. Co z tego wyszło i czy jeszcze zostało w tym [aktualnie] elektrycznym crossoverze coś z wielkiego, terenowego przodka? Sprawdzamy to w naszym teście. 

Spis treści

Ford Explorer – nowa twarz, choć znajoma

To nie jest już ten sam samochód, który przez lata kojarzył się z dużym, rodzinnym SUV-em gotowym na każdą wyprawę. Nowy Ford Explorer przeszedł prawdziwą rewolucję – i to nie tylko stylistyczną, ale przede wszystkim koncepcyjną.  

Jest zauważalnie mniejszy. Zamiast dotychczasowych ponad 5 metrów długości, aktualnie mamy około 4,5 m. Auto jest też nieco węższe i niższe, co od razu ustawia je w zupełnie innym segmencie. Dziś o wiele bbliżej mu do Forda Capri i miejskich crossoverów segmentu B, niż do dużych rodzinnych SUV-ów. Jeśli zawsze mocno szanowaliście ten model, to widząc na żywo najnowsze wcielenie Explorera, może Was lekko zakłuć serce. Na pewno moją pierwszą reakcją było “Jeju, co oni Ci zrobili?…”  

No ale trzeba tu obiektywnie zadać pytanie: Czy to źle? Po wspólnie spędzonym tygodniu, wielu przemyśleniach, jednym ładowaniu i dłuższej chwili poświęconej na akceptację rzeczywistości, mogę szczerze odpowiedzieć: Nie. To po prostu zupełnie inne auto. 

Z przodu znajdziemy subtelne nawiązania do poprzednich generacji, szczególnie w kształcie reflektorów. W standardzie dostajemy świetne światła LED, a w wyższych wersjach matrycowe LED, które realnie poprawiają widoczność nocą. 

Reszta to zupełnie nowa historia. Ciekawostką jest proporcja przodu, która w porównaniu do reszty szkieletu nadwozia sprawia wrażenie, jakby pochodził z większego, bardziej masywnego auta. Na początku może to wyglądać nieco nietypowo, ale z czasem zaczyna się spinać w całość. Kwestia przyzwyczajenia.  

Profil auta zdradza nieco więcej „explorerowego DNA”, choć nadal w bardziej kompaktowym wydaniu. Sylwetka jest dynamiczna, nowoczesna i co najważniejsze, po prostu przyjemna dla oka. Z tyłu natomiast dominuje modernistyczny minimalizm. Znowu widać delikatne nawiązania do starszych modeli, ale ogólnie rzecz biorąc jest prosto, czysto i nowocześnie. Bez przesady, ale z fajnym efektem. 

Ford Explorer – jest praktycznie, jest dobrze

Bagażnik oferuje 440 litrów pojemności, co jak na elektrycznego crossovera do codziennego użytku jest wynikiem w pełni wystarczającym. Do tego podwójna podłoga (a pod nią półka idealna na kable do ładowania), dodatkowe schowki po bokach, haczyki na zakupy, możliwość złożenia tylnej kanapy, otwór na dłuższe przedmioty (np. narty). 

Jeśli natomiast po wejściu do środka pomyślicie: „Hmm to trochę jak Volkswagen ID” – to macie rację. Explorer korzysta z platformy MEB, a więc tej samej, na której powstają elektryki Volkswagena. I widać to w kabinie, ale też dzięki temu wnętrze jest przestronne, minimalistyczne i pozwala na “złapanie oddechu”.  

Deska rozdzielcza płynnie łączy się z drzwiami, tworząc efekt kokpitu otulającego kierowcę. Osobiście przywodzi mi to na myśl skojarzenie ze starszymi generacjami Hondy Civic.  

Na pokładzie mamy dwa ekrany: mniejszy, umieszczony przed kierowcą (z zestawem wskaźników), oraz duży centralny wyświetlacz o przekątnej 14,6 cala z najnowszym SYNC 4. System działa szybko, obsługuje bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay i jest po prostu wygodny. Dobrym pomysłem jest regulacja kąta pochylenia ekranu (a to z kolei rozwiązanie, które znajdziecie chociażby w Mercedesie SL). Ustawienie pionowe pozwala na odkrycie dodatkowego schowka przy styku z konsolą centralną, natomiast bardziej poziome ustawienie całkowicie go chowa.  

Ford Explorer – Change my mind

Jeśli miałabym ocenić ergonomię wnętrza z wykorzystaniem szkolnych not, to Explorer dostałby ode mnie solidną piątkę z minusem. Jest spokojnie, przyjemnie i wygodnie… Ale te przyciski na kierownicy? No nie. Są haptyczne, mało precyzyjne i potrafią doprowadzić do szału – zwłaszcza jeśli prowadzicie auto zimą w rękawiczkach. Nawet tak prosta czynność jak ustawienie podgrzewania kierownicy potrafiło wykorzystać mój całodniowy zapas cierpliwości. Do tego dotykowy suwak głośności zamiast pokrętła. Działa, jeśli już musi, ale nie zmienia to faktu, że klasyczne rozwiązania w postaci pokręteł były i są po prostu lepsze.  

Wracając jednak do zalet, bo jest ich sporo. Jeśli chodzi o praktyczność, to znajdziemy mnóstwo schowków, miejsca na dwa telefony (w tym jedno z ładowaniem indukcyjnym), cupholdery i dodatkową przestrzeń pod konsolą centralną. To auto zostało zaprojektowane z myślą o codziennym użytkowaniu i to po prostu widać. 

Fotele są szerokie i wygodne, łatwe w regulacji, a opcjonalnie mogą być wyposażone nawet w masaż. Do tego panoramiczny dach, który potęguje poczucie przestrzeni… Poza normalnymi przyciskami na kierownicy, niczego tu nie brakuje.  

Ford Explorer – rozdział pt. “elektryczny i miejski”

Nowy Explorer zrywa z przeszłością, ale w sposób dość dyplomatyczny. To już nie jest kontynuacja poprzednich sześciu generacji, a samochód zaprojektowany od zera. 

Największą zmianą jest oczywiście silnik. Teraz w ofercie modelu mamy wyłącznie elektryka, ale dostępnego w trzech wariantach – z napędem na tylną oś i baterią o pojemności standardowej 52 kWh lub powiększonej do 77 kWh, lub z napędem na cztery koła i baterią o pojemności 79 kWh. Znika silnik spalinowy, a wraz z nim znika też typowo terenowy charakter. W jego miejsce wchodzi natomiast auto codzienne, miejskie, stworzone raczej do życia w aglomeracji niż do przepraw przez bezdroża. 

Explorer w nowym wydaniu to samochód, który prowadzi się intuicyjnie, jest zwrotny, dobrze radzi sobie w mieście i nie męczy kierowcy. Nie trzeba się z nim siłować ani docierać. Po prostu wsiadasz i jedziesz. Auto jest bardzo dobrze wyważone – ani za miękkie, ani za twarde. Masa wynikająca z napędu elektrycznego jest też świetnie zamaskowana, więc nie macie wrażenia ospałości czy zamulenia pojazdu.  

Test odbywał się zimą (temperatury poniżej zera i śnieg), więc warunki były wymagające. Zasięg deklarowany przez producenta to w przypadku testowanego wariantu ponad 400 km. Realnie natomiast test pokazał ok. 260–270 km w mieście, ze średnim zużyciem na poziomie 28 kWh/100 km. I tak – ogrzewanie kabiny, podgrzewanie foteli i kierownicy robią tu swoje. 

Przy okazji, auto ma ciekawą funkcję jaką jest możliwość automatycznego uruchamiania ogrzewania przy niskich temperaturach. Możecie wybrać stopień grzania siedziska i kierownicy, który samochód po uruchomieniu sam ustawi. 

Ford Explorer – zmiany wywróciły również cennik 

I teraz omówimy coś, co naprawdę robi różnicę. Poprzedni Explorer potrafił kosztować w okolicach nawet 400–500 tys. zł. A Nowy? Nie licząc dopłat rządowych, katalog rocznika 2025 startuje od kwoty 166 490 zł, przy czym topowe wersje to wydatek rzędu 225 750 zł. To ogromna zmiana i mocny argument na „tak”, nawet w porównaniu z innymi modelami marki. Za Explorera zapłacicie ok 30 tys. zł więcej niż za Pumę Gen E oraz 10 tys. zł mniej niż za Capri.  

Czasy się zmieniają i nowy Explorer nie jest już tym, czym był kiedyś. Ale to nie znaczy, że jest gorszy. To po prostu elektryczny, miejski, wygodny i przemyślany crossover, który w swojej nowej roli sprawdza się naprawdę bardzo dobrze. 

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze