motocaina.pl logo

Test Mitsubishi ASX - brakujące ogniwo

03 marca 2018
24
Jaki jest nowy ASX? Wygląda całkiem ciekawie, ale czy dobrze się nim jeździ? Sprawdzamy!

Crossovery na stałe zagościły już w krajobrazie naszych miast. W zasadzie trudno sobie wyobrazić, żeby któraś marka nie miała w swojej ofercie takiego modelu. Oznaczałoby to, że dany producent znajduje się poza nurtem i światowymi trendami. Jedni tworzą ekstrawaganckie, wystylizowane konstrukcje, inni idą w stronę retro, jeszcze inni skupiają się jedynie na praktycznych aspektach użytkowania. Sprawdzałam, którą drogą poszedł producent legendarnych terenówek i równie kultowych samochodów rajdowych.

Pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze. To ono decyduje o tym jak będziemy postrzegać dane auto. Jeśli nie przypadnie nam do gustu, będziemy doszukiwać się w nim kolejnych niedoskonałości. Jeśli jednak w jakimś stopniu się nam spodoba, jest duża szansa, że będziemy przymykać oko na niedoskonałości, a zalety przewyższą wady.

Mitsubishi ASX zrobił na mnie dobre pierwsze wrażenie. Pewnie dlatego, że stał przodem w moim kierunku. Ostatni face lifting upodobnił ASX do większego Outlandera i to krok w dobrą stronę. Twarz Japończyka jest świeża, ma charakterystyczne dla marki ozdobne chromowane dodatki. Z boku jest trochę gorzej. ASX wygląda trochę jakby w krzywym lustrze w lunaparku. Nadwozie jest wysokie i dość gwałtownie się kończy, co daje wrażenie jakby uciętej sylwetki. Tył samochodu praktycznie się nie zmienił i tu kolejny przytyk z mojej strony, bo to tak, jakby projektanci patrząc na tego SUV-a powiedzieli "nic nie zmieniamy, tył jest idealny" - tylko obecnie nie bardzo pasuje do atrakcyjnego przodu.

Wysoki prześwit 19 cm będzie wystarczający dla większości użytkowników, a krótkie zwisy zapobiegną uszkodzeniom zderzaków podczas parkowania na krawężnikach. Nasz egzemplarz wyposażono w szesnastocalowe felgi obute w opony o wysokim profilu, zapewniające dobrą izolację karoserii od nawierzchni. Środek to kontynuacja „filozofii tylnej części nadwozia”. Nie mogę powiedzieć, że jest źle, ale nazwanie wnętrza nowoczesnym, byłoby z mojej strony sporym nadużyciem. Największym zaskoczeniem jest wyposażenie ASX-a w klasyczny radioodtwarzacz. Coś co było dobre 15 lat temu, we współczesnej motoryzacji niestety już nie przystoi. Przypuszczam, że jest to ukłon w stronę mało wymagających lub starszych klientów, którzy potrzebują jedynie odbiornika radiowego, bez zbędnych technologicznych fajerwerków typu Bluetooth, czy USB. Jedynym połączeniem ze światem multimediów jest wejście AUX. No dobrze, pastwię się nad tym radiem, a przecież można to auto skonfigurować z nowoczesnym systemem multimedialnym. Koszt operacji to 4940 złotych. To nie są tanie rzeczy.

Jedno oko przymykam na niedoskonałości wyposażenia, a drugim wypatruję cech pozytywnych. I tych wbrew pozorom jest całkiem sporo. I tak na przykład wiele osób będzie chwalić wysoką pozycję za kierownicą. Do auta wsiada się wygodnie, drzwi są duże i otwierają się szeroko pozwalając na komforowe zajęcie miejsca. Siedzisko jest na dobrej wysokości. To znaczy, że nie jest ani za wysoko, ani za nisko. Jest optymalnie. Kierownica jest ergonomiczna i dobrze leży w dłoniach.

Z tyłu również jest nieźle, a może nawet lepiej niż nieźle. Miejsca na tylnej kanapie jest zaskakująco dużo i siedzi się wygodnie. I tu kolejne zaskoczenie, tym razem na plus. Plus, który może zniwelować wszystkie dotychczasowe minusy. Otóż fotele przednie umieszczono wysoko i dzięki temu z tyłu możemy siedzieć z wyprostowanymi nogami. Nie żartuję, jeśli macie sztywne kolano, lub nogę w gipsie zamawiając taksówkę - proście o ASX. Żadne inne auto w tej klasie, a może nawet i wyższej nie może poszczycić się tak ogromną przestrzenią na nogi.

Bagażnik jest. Po prostu. Jest średniej wielkości i myślę, że szkoda czasu na dalsze dywagacje na jego temat.

Przejdźmy zatem do samej jazdy. Już po przejechaniu kilku kilometrów wiem, dlaczego to Mitsubishi jest tak lubiane przez swoich właścicieli. ASX to bardzo "poręczne", słuchające sie kierowcy auto. Niezwykle łatwo manewruje się nim po mieście. Jeżdząc nim miałam wrażenie, że jest o dwa numery mniejszy. Bardzo bezpośredni i czuły jest układ kierowniczy. Pozwala na łatwe manewrowanie na parkingu - kolejny duży plus za nieprawdopodobną wręcz zwrotność. Auto "skręca w miejscu".

To, co jest zaletą w mieście, niekoniecznie sprawdza się jednak podczas szybkiej jazdy. Mój test przypadł na dość śnieżną i wietrzną pogodę. Jadąc autostradą nagłe podmuchy potrafiły przestawić pudełkowate nadwozie na drugi pas, a to robi się już niebezpieczne. Do tego bardzo czuły układ kierowniczy wzmagał nerwowe zachowanie samochodu podczas kontry.

Za to przy normalnej, bezwietrznej pogodzie Mitsubishi jedzie jak po szynach. Zawieszenie jest sprężyste i czuć w nim sportowego ducha.  Karoseria nie przechyla się zbytnio na zakrętach, a jazda w górach daje kierowcy wiele radości. Silnik naszego egzemplarza to udana jednostka wysokoprężna o pojemności 1,6 litra i mocy 114 KM. Niby niewiele, ale do codziennej eksploatacji w zupełności wystarczy. Dzięki momentowi obrotowemu 270 Nm, dostępnemu już przy 1750 obrotach, układ napędowy dobrze radzi sobie z rozpędzaniem lekkiego auta. Przyspieszenie do setki w nieco ponad 11 sekund nie świadczy może o dynamice, ale wierzcie mi na słowo: elastyczność silnika jest godna pochwały.

Jaki zatem jest Mitsubishi ASX? Czy jest reliktem przeszłości, czy może efektem sprytu konstruktorów, wsłuchujących się w słowa klientów, że prawdziwa motoryzacja skończyła się pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku? Myślę, że bliżej jest mi do tej drugiej tezy. Popularność tego modelu na ulicach każe przypuszczać, że ASX jest lekiem na przeładowany elektroniką współczesny motoryzacyjny świat, wyskakujące z każdego kąta pół autonomiczne pojazdy, zabijające całą przyjemność z jazdy i odbierające kierowcy poczucie panowania nad samochodem. Mitsubishi ASX jest prawdziwym autem dla prawdziwych kierowców. Samochodem dla normalnych ludzi, którzy tęsknią trochę za dawną niezawodnością i prostotą konstrukcji. Jest ostatnim ogniwem, które łączy obecne czasy z przeszłością i dlatego nie powinniśmy zapominać o nim wybierając auto dla siebie.

NA TAK
- prostota konstrukcji;
- lekkie nadwozie;
- obszerne wnętrze;
- ogromna ilość miejsca na nogi z tyłu;
- elastyczny silnik.

NA NIE
- ascetyczne wyposażenie podstawowych wersji;
- nieduży bagażnik.



Dane techniczne Mitsubishi ASX

Silnik:

Wysokoprężny R4 – doładowany

Pojemność skokowa:

1560 cm3

Moc:

114 KM przy 3600 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

270 Nm przy 1750 obr./min

Skrzynia biegów:

Manualna, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

182 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

11,2 s

Długość/szerokość/wysokość:

4355/1770/1640 mm

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!