Kamila Nawotnik

Test Hyundai i30 N Project C – odkrył tajemnicę skutecznej diety

Hot hatch niemal doskonały – tak z pełną odpowiedzialnością mogę określić Hyundaia i30 N Performance. Auto charakteryzujące się jednym z najtwardszych zawiasów, jakich miałam okazję doświadczyć, doczekało się jeszcze bardziej sportowej edycji. Czym jest i30 N Project C i co czyni go wyjątkowym?

I30 N ujmuje kierowcę świetną sterownością połączoną z odpuszczeniem kontroli przy przeciążeniach. Fantastyczny, głośny i rasowy wydech, bardzo dobra reakcja silnika na gaz, responsywny układ kierowniczy i świetna, krótka skrzynia pokazują, jaka powinna być prawdziwa torowa „ośka”. To auto zachwyciło mnie jeszcze zanim do niego wsiadłam, a po zweryfikowaniu jego możliwości podczas jazdy, na stałe zapisało się w mojej pamięci i sercu. I30 N dostępny jest w dwóch wersjach nadwoziowych – hatchback oraz fastback. Wbrew pozorom, nie są takie same i nie dostarczają identycznych wrażeń. Każde z tych aut wyważone jest na swój sposób i ma inne priorytety. Oba jednak stanowią doskonałą propozycję dla entuzjastów samochodów, które po prostu wywołują emocje i są w jakiś sposób niestandardowe. Na dobrą sprawę i30 N daje dokładnie to, czego spodziewasz się, szukając świetnej sportowej, kompaktowej przednionapędówki, więc skąd ten zachwyt? Ano z faktu, który podczas jazdy stale gdzieś umyka świadomości. To Hyundai!

Jeśli jesteście ciekawi wszystkich moich wrażeń z przygody z i30 N, odsyłam was do testu, a tymczasem przejdźmy do sedna.

Lżejszy, doskonalszy

Project C to nic innego jak limitowana edycja hatchbacka i30 N Performance. To w zasadzie ten sam samochód, ale w ulepszonym wydaniu, opracowanym z myślą o sportowym designie i wyciśnięciu kolejnych milisekund podczas okrążeń na torze.

Hyundai lubi symbolikę w nazewnictwie, więc i tym razem nie ma mowy o przypadku. Litera „C” odnosi się nie do jednej, ale aż trzech rzeczy związanych z rozwojem modelu. Po pierwsze – Area C, a więc sportowy tor w centrum badawczym Hyundaia w Namyang. Po drugie, center of gravity, czyli środek ciężkości, który w Project C jest obniżony o 8,8 mm w porównaniu ze standardowym i30 N. To wpływa na precyzję sterowania i przyczepność podczas jazdy, a także lepsze wyczucie auta. Po trzecie, carbon fibre, czyli włókno węglowe, którego w Project C jest bardzo dużo. Znajdziemy je na klapie maski, progach, dyfuzorze, spojlerach, spliterze i kilku elementach mniej dostępnych dla oka. Jest go mnóstwo, przy czym wypełnia ono nie tylko zadanie praktyczne poprzez odciążenie i docisk auta, ale także dba o efekt wizualny. Żeby całość jeszcze mocniej przyciągała wzrok, sploty węglowe pokryto bezbarwnym lakierem.

Włókno węglowe jest częścią kompozytu CFRP, przy którego produkcji Hyundai wykorzystał także aluminium. To wszystko pozwoliło zredukować masę poszczególnych elementów auta. Względem i30 N Performance, Project C schudł 7,2 kg na masce, prawie kilogram na bocznych progach, 240 gramów na przednim splitterze oraz 386 gramów na tylnym dyfuzorze. Niektóre elementy mają także zmieniony design, co dba m.in. o lepszy docisk samochodu przy wysokich prędkościach.

Ta dieta nie tylko dociążyła auto o równowartość kilku porcji obiadowych, ale też namieszała we wnętrzu. Kierowca Project C siedzi w cienkich i twardych sportowych kubłach firmy Sabelt, co pozwoliło zaoszczędzić łącznie 15 kg w porównaniu z bardziej komfortowymi siedzeniami w i30 N.

W środku pojawiło się dużo alcantary, którą obszyto wszystkie elementy strategiczne z punktu widzenia kierowcy – kierownicę, mieszek wokół lewarka oraz ten na hamulcu ręcznym (owszem, jest tu „tradycyjny” hamulec ręczny).

Wspomniane wcześniej aluminium widoczne jest szczególnie na dźwigni zmiany biegów. Całe szczęście testowałam auto wiosną, więc nie miałam problemu ani z oparzeniami dłoni, ani z wrażeniem trzymania w ręce kostki lodu. Zakładam, że przy skrajnych temperaturach obsługa biegów mogłaby nie być przyjemna ze względu na wykończenie metalem całej gałki, ale przyznaję jednocześnie, że kształt kojarzący się z tłokiem wygląda fajnie i jest wygodny w chwycie.

Sama skrzynia nadal chodzi bez zarzutu, charakteryzując się krótkimi i celnymi przełożeniami. Reakcja na gaz jest szybka, a jazda szalenie przyjemna – także dzięki zastosowaniu elektronicznie sterowanego międzygazu. To rozwiązanie, podobnie jak reszta technologii i mechanika zastosowana w i30 N Project C, jest taka jak w przypadku Performance. Pod maską znajdziemy więc dokładnie ten sam turbodoładowany dwulitrowy silnik generujący 275 KM przy 6000 obr./min oraz 353 Nm przy 1500-4000 obr./min z overboostem, który chwilowo zwiększa moment o dodatkowe 8%, czyli ok. 28 Nm.

W Project C nowością są także kute felgi OZ Racing. Pomogły one zredukować masę nieresorowaną o 22 kg, a w dodatku na żywo wyglądają zachwycająco. Dziesięcioramienne 19-calówki w szarym, matowym wykończeniu nadają temu hot hatchowi dodatkowego sportowego i bezkompromisowego charakteru.

Prawdziwy twardziel

Pierwsza rzecz, z jaką kojarzy mi się Hyundai i30 N to szalenie twarde zawieszenie. Wyobraźcie sobie teraz, że w Project C postanowili obniżyć je o 6 mm i dodać mu jeszcze więcej sztywności. Z tyłu w bagażniku pojawiła się natomiast rozpórka, przydatna szczególnie podczas ostrzejszych wejść w zakręty. W trakcie jazdy twardość zawieszenia można regulować i przypisać jego poziom do poszczególnych trybów jazdy. Normalnie, testując auta sportowe, lubię na co dzień (nawet w mieście) jeździć z wykorzystaniem trybów najbardziej zbliżonych do torowych. W Project C czymś takim jest „Sport+”.

Włączyłam go i wytrzymałam… Jakąś godzinę. Potem musiałam pogodzić się z faktem, że zawieszenie maksymalnie utwardzone nadaje się tu tylko i wyłącznie na tor. Jeżdżąc po drogach miejskich czy jakichkolwiek innych, które mają swoje liczne „wzloty i upadki”, po jakimś czasie można odnieść wrażenie, że każdy kręg w kręgosłupie uległ rozregulowaniu. Chyba jazda w taczce jest bardziej komfortowa, a nie mam pewności jak w tym porównaniu wypadłby sklepowy wózek na zakupy.

Na torze jednak takie ustawienie sprawdzi się doskonale, poprawiając kontrolę nad autem. I to właśnie o torowe wyczyny chodziło projektantom. Wymieniłam wcześniej wszystkie sprytne rozwiązania mające redukować masę, wskazując przy tym dokładny ubytek kilogramów na poszczególnych elementach. Brzmi to imponująco, inteligentnie i jak całkiem porządne odchudzenie. I wiecie co? To wszystko jest kompletnie niezauważalne podczas jazdy.

Całe to włókno węglowe i kompozyty pozwoliły odciąć dokładnie 50 kilogramów (no, dokładnie to 50,004 kg). To tak jakbyście wyprosili z auta drobną nastolatkę. Dla osoby nie będącej kierowcą wyścigowym, mniej wprawionej i doświadczonej, a przy tym takiej, która nie miała okazji dobrze poznać na torze i30 N Performance, różnica absolutnie nie będzie odczuwalna.

Po co zatem te wszystkie starania? Ano po to, żeby – kiedy już auto trafi do wprawionego rajdowca – po wyjechaniu na tor wykręcić maksymalnie najlepszy czas. Podczas wyścigów znaczenie ma każda milisekunda, na którą wpływ ma każdy gram, każdy wystający plastik i każdy najmniejszy ruch kierownicą. W tym kontekście, pozbycie się z auta wspomnianej drobnej nastolatki może nam bardzo pomóc.

Wart swojej ceny?

Project C dostępny jest tylko w jednym malowaniu i jeśli myślicie o posiadaniu jakiegoś egzemplarza, to mam nadzieję, że lubicie grafit. Lakier jest satynowy, z delikatnie perłowym efektem i doskonale współgra ze wspomnianym włóknem węglowym. A jeśli nie przepadacie za takim rozwiązaniem, to w ramach pocieszenia dodam, że kolorystyka nie jest waszym jedynym problemem.

Samochód wyprodukowano w liczbie 600 egzemplarzy i wszystkie przeznaczone zostały na rynek europejski… A konkretnie niemiecki. W Polsce oficjalna sprzedaż nie jest prowadzona, co oczywiście nie oznacza, że auta nie da się do naszego kraju ściągnąć. Cena u zachodnich sąsiadów w przeliczeniu wynosi ok. 200 tys. złotych. Czy warto? Moim skromnym zdaniem nie, bo za całe to odciążenie, atrakcyjny wygląd, włókno węglowe i zawieszenie przestawiające kręgi w kręgosłupie musicie zapłacić o ok. 50 000 zł więcej niż za standardowego i30 N Performance, który jest przecież równie szybki i równie fantastyczny. Project C można za to potraktować jako fajną ciekawostkę.

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Atrakcyjny, nietypowy design
  • Ciekawy projekt dźwigni zmiany biegów
  • Właściwości jezdne znane z i30 N Performance
  • Felgi OZ Racing

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Cena

Dane techniczne Hyundai i30 N Project C:

Silnik: Benzynowy R4 turbo
Pojemność skokowa: 1998 cm3
Moc: 275 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 353 przy 1500-4000 (overboost 378 przy 1750-4200)
Skrzynia biegów: manualna 6-stopniowa
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,1 s
Masa własna 1380 kg
Prześwit 126 mm

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Dopłaty do samochodów elektrycznych – wszystko co musisz o nich wiedzieć. Wnioski można składać od jutra!

Już jutro, 26 czerwca, punktualnie o godzinie 9 przed południem, będzie można składać wnioski o dofinansowanie zakupu samochodu elektrycznego. Gdzie należy to zrobić, ile wyniosą dopłaty do elektryków i jakie warunki należy spełnić? Oto nasze kompendium wiedzy na ten temat.

Dofinansowanie ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej można będzie otrzymać w jednym z trzech programów – poszczególne kryteria programów opisujemy poniżej. A jak wygląda sama procedura uzyskania dofinansowania?

Przeczytaj też: Już jutro ruszają dopłaty do zakupu „elektryków”. Sprawdzamy, ile kosztuje elektryk po dopłatach

Procedura od wniosku do wypłaty krok po kroku

  • złożenie wniosku o dofinansowanie do NFOŚiGW za pomocą generatora wniosków o dofinansowanie (UWAGA – jedynie forma elektroniczna!)
  • pozytywne rozpatrzenie wniosku (dopuszczalne jest uzupełnienie wniosku na każdym etapie oceny)
  • uchwała zarządu NFOŚiGW o udzieleniu dofinansowania
  • zawarcie umowy o dofinansowanie
  • złożenie wniosku o płatność
  • pozytywna weryfikacja wniosku przez NFOŚiGW
  • płatność na rzecz beneficjenta (do 30 dni od dnia zaakceptowania rozliczenia).

Ważne: przewiduje się digitalizację całego procesu bez konieczności przedkładania dokumentów w formie papierowej.

Przeczytaj też: Rząd jednak rusza z programem dopłat do elektryków, tylko kto się odważy z niego skorzystać? Obowiązkowa m.in. wielka naklejka

Zielony samochód
Pierwszy z programów jest kierowany do osób fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej, które będą wykorzystywać auto do celów prywatnych. Tytuł programu to „Zielony samochód – dofinansowanie zakupu elektrycznego samochodu osobowego (M1)”.  

  • budżet programu to 37 500 000 zł
  • termin naboru: od 26.06.2020 do 31.07.2020 lub do wyczerpania alokacji programu
  • beneficjenci: osoby fizyczne
  • okres kwalifikowania kosztów: od 01.05.2020 do 31.12.2021 
  • dofinansowanie w formie: dotacji
  • intesywność dofinansowania: do 15%
  • maksymalna wysokość dofinansowania : do 18750 zł
  • maksymalna cena nabycia pojazdu: do 125 000 zł (brutto)
  • minimalna liczba samochodów objętych dofinansowaniem: 2000 sztuk
  • roczny przebieg pojazdu: co najmniej 10 000 km / rok
  • trwałość przedsięwzięcia: 24 miesiące:
    – pojazd nie będzie zbyty;
    – pojazd będzie zarejestrowany na terenie RP
    – pojazd będzie ubezpieczony w całym okresie trwania umowy (24 miesiące)
  • cesja na rzecz NFOŚiGW z polisy ubezpieczeniowej OC i AC pojazdu
  • obowiązki promocyjne: naklejka (rekomendowany wymiar 44 cm x 7 cm)

Wniosek w programie „Zielony samochód” można składać tu:
http://nfosigw.gov.pl/oferta-finansowania/srodki-krajowe/programy-priorytetowe/zielony-samochod/nabor-wnioskow/

eVAN
Drugi z programów jest kierowny do przedsiębiorców na zakup samochodu elektrycznego dostawczego (N1).

  • budżet programu: 70 000 000 zł
  • termin naboru: 26.06.2020 do 31.07.2020 lub do wyczerpania alokacji programu
  • okres kwalifikowania kosztów: od 01.01.2020 do 31.12.2023
    – zakup pojazdu elektrycznego;
    – leasing finansowy pojazdu elektrycznego
    – zakup punktu ładowania o mocy do 22 kW
  • beneficjanci: przedsiębiorcy
  • dofinansowanie w formie: dotacji (w tym leasing)
  • maksymalna cena nabycia pojazdu: brak
  • maksymalna wysokość dofinansowania:
    – do 70 000 zł (dla pojazdu)
    – do 5 000 zł (na punkt ładowania)
  • intensywność dofinansowania:
    – do 30% (na zakup pojazdu)
    – do 50% (na zakup punktu ładowania)
  • minimalna liczba samochodów objętych dofinansowaniem: 1 000 szt.
  • podstawa wsparcia: pomoc de minimis
  • roczny przebieg auta: conajmniej 15 000 km / rok
  • 1 wnioskodawca – 1 wniosek
  • 1 wnioskodawca – nie więcej niż 4 pojazdy elektryczne
  • dofinansowanie punktu ładowania możliwe łącznie z zakupem pojazdu
  • pojazd / infrastruktura ładowania –  muszą być fabrycznie nowe
  • trwałość przedsięwzięcia: 36 miesięcy
    – pojazd nie będzie zbyty;
    – pojazd będzie zarejestroweany na terenie RP;
    – pojazd będzie ubezpieczony w całym okresie trwania umowy (36 miesięcy)
    – infrastruktura nie będzie wykorzystana do świadczenia usług ładowania (na potrzeby własne)
  • cesja na rzecz NFOŚiGW z polisy ubezpieczeniowej OC i AC pojazdu
  • obowiązki promocyjne: naklejka (rekomendowany wymiar 44 cm x 7 cm)

Ważne: pojazdy oraz infrastruktura nie mogą być wykorzystywane do prowadzenia działalności zarobkowej w zakresie drogowego transportu towarów, w szczególności świadczenia usług transportowych lub spedycyjnych.

Wniosek w programie „eVAN” można składać tu:
http://nfosigw.gov.pl/oferta-finansowania/srodki-krajowe/programy-priorytetowe/evan/nabor-wnioskow-/

Koliber
Program Koliber jest skierowany do branży taksówkowej, a program nosi tytuł „Taxi dobre dla klimatu – pilotaż”.

  • budżet programu: 40 000 000 zł
  • termin naboru: 26.06.2020 do 31.07.2020 lub do wyczerpania alokacji programu
  • beneficjanci: przedsiębiorcy
    – mikro, mały lub średni przedsiębiorca
  • okres kwalifikowania kosztów: od 01.01.2020 do 31.12.2023
  • dofinansowanie w formie:
    – dotacji;
    – pożyczki.
  • intensywność dofinansowania:
    – w formie dotacji do 20%
    – w formie pożyczki do 100% (jako różnica między kosztem kwalifikowanym a dotacją)
  • maksymalna cena nabycia pojazdu: do 150 000 zł
  • maksymalna wysokość dofinansowania: do 25 000 zł
  • podstawa wsparcia: pomoc de minimis
  • minimalna iczba samochodów objętych dofinansowaniem: 1 000 szt.
  • roczny przebieg auta: conajmniej 48 000 km / rok
  • 1 wnioskodawca – 1 wniosek
  • 1 wnioskodawca – nie więcej niż 3 pojazdy elektryczne
  • dofinansowanie punktu ładowania możliwe jedynie łącznie z zakupem pojazdu
  • pojazd / infrastruktura ładowania –  muszą być fabrycznie nowe
  • trwałość przedsięwzięcia: 36 miesięcy
    – pojazd nie będzie zbyty;
    – pojazd będzie zarejestroweany na terenie RP;
    – pojazd będzie ubezpieczony w całym okresie trwania umowy (36 miesięcy)
    – infrastruktura nie będzie wykorzystana do świadczenia usług ładowania (na potrzeby własne)
  • cesja na rzecz NFOŚiGW z polisy ubezpieczeniowej OC i AC pojazdu
  • obowiązki promocyjne: naklejka (rekomendowany wymiar 44 cm x 7 cm)

Warunki udzielenia pożyczki w programie Koliber:

– oprocentowanie stałe 2%
– udzielona na okres nie dłuższy niż 3 lata
– nie może służyć do spłaty rat leasingowych

  • cesja na rzecz NFOŚiGW z polisy ubezpieczeniowej OC i AC pojazdu
  • obowiązki promocyjne: naklejka (rekomendowany wymiar 44 cm x 7 cm)

Wniosek w programie „Koliber” można składać tu:
http://nfosigw.gov.pl/oferta-finansowania/srodki-krajowe/programy-priorytetowe/koliber/nabor-wnioskow-

Źródło: NFOŚiGW, webinar PSPA

Przeczytaj też: Uwierzyłam w dopłaty do aut elektrycznych i zamówiłam samochód. A rząd mnie oszukał

Najnowsze

Mitsubishi ASX Insport już w Polsce. „Zadziorny” pakiet tylko dla wybranych

W polskich salonach Mitsubishi Motors debiutuje właśnie limitowana wersja modelu Mitsubishi ASX o nazwie Insport. Czym różni się ten pakiet od standardowego i ile kosztuje?.

Mitsubishi ASX Insport oferuje czarne, 18-calowe, aluminiowe obręcze kół z czerwonymi elementami dekoracyjnymi, czarną atrapę chłodnicy, osłony lusterek i obramowania szyb bocznych , czarne nakładki z czerwonymi detalami na przedni I tylny zderzak a także wykończone w kolorze czarnym zewnętrzne klamki i sportowe naklejki na drzwiach.

Wewnątrz znajdziemy wysokiej jakości tapicerkę skórzaną z elementami materiałowymi z czarną podsufitką i czerwone przeszycia na kierownicy, uchwycie dźwigni hamulca postojowego i gałce dźwigni zmiany biegów a środkowy tunel wykończono miękkim tworzywem.

Mitsubishi ASX Insport już w Polsce.

Silnik Mivec przy pojemności 2 litrów generuje 150 KM mocy i 195 Nm momentu obrotowego, który współpracuje z nową, automatyczną, bezstopniową przekładnią CVT ze sportowym trybem pracy i 6 przełożeniami oraz manualną skrzynią biegów. 

Mitsubishi ASX Insport już w Polsce.

Wartość pakietu Insport to aż 10 000 zł a składa się na niego zestaw elementów stylizacyjnych o wartości 5000 zł, tapicerka skórzano-materiałowa o wartości 2700 zł i lakier metalizowany lub perłowy, który jest wart 2300 zł. W ramach promocyjnej oferty klienci zdecydowani na zakup Mitsubishi zapłacą za ten pakiet jedynie 6000 zł, co oznacza aż 4000 zł zysku.

Najnowsze

Już jutro ruszają dopłaty do zakupu „elektryków”. Sprawdzamy, ile kosztuje elektryk po dopłatach

26 czerwca ruszają dopłaty do zakupu pojazdów elektrycznych ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Sprawdzamy ceny elektrycznych modeli Nissana dostępnych w ramach programów „Zielony samochód”, „eVAN” oraz „Koliber”.

Od piątku, 26 czerwca zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorcy będą mogli składać elektroniczne wnioski o dofinansowanie zakupu samochodu z napędem bezemisyjnym. Jak zapowiada Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej największe dopłaty uzyskają chętni na samochody dostawcze (do 70 tys. zł) oraz kupujący pojazdy z przeznaczeniem na taksówkę (do 25 tys. zł).

Program „Zielony samochód” zakłada 15-procentowe dofinansowanie zakupu elektrycznego samochodu osobowego i dotyczy pojazdów, których cena nabycia nie przekracza 125 tys. zł. W ramach tego programu, w salonach Nissana będzie można nabyć model Leaf z rocznika 2019. Klient indywidualny może ubiegać się o dofinansowanie na zakup Nissana Leaf Acenta o mocy 150 KM, z akumulatorem 40 kWh i ładowarką 
pokładową 3,6 kW, który w wersji bazowej oferowany jest w cenie 117 550 zł (cena katalogowa to 155 500 zł) oraz Acenta z ładowarką 6,6 kW w cenie 119 750 zł (cena katalogowa 157 700 zł). W limicie cenowym mieszczą się wszystkie egzemplarze wersji Acenta 40 kWh, nawet z dodatkowym wyposażeniem w postacji pakietu zimowego, czyli podgrzewanej kierownicy oraz podgrzewanych przednich i tylnych siedzeń, a także pakietu Nissan AVM, składającego się z systemu kamer 360° oraz przednich i tylnych czujników parkowania. 

Już jutro rusza nabór wniosków o dopłaty do zakupu

Program „e-VAN” umożliwia uzyskanie 30-procentowego dofinansowania zakupu elektrycznego samochodu dostawczego kategorii N1 przez przedsiębiorców. W tym programie nie ma określonego limitu cenowego zakupu pojazdu.

Zainteresowani wymianą wysłużonych pojazdów użytkowych w swojej firmie, w salonach japońskiego producenta mogą znaleźć w 100 proc. elektrycznego vana, Nissana e-NV200, wyposażonego w szereg technologii i rozwiązań, ułatwiających codzienną jazdę i manewry na zatłoczonych ulicach miast. Akumulator o pojemności 40 kWh zapewnia zasięg 200 km w cyklu mieszanym oraz 301 km w cyklu miejskim, a złącze CHAdeMO umożliwia uzupełnienie energii do 80% pojemności już w 40 minut.

Już jutro rusza nabór wniosków o dopłaty do zakupu

Van e-NV200 jest standardowo wyposażony w pokładową ładowarkę 6,6 kW, umożliwiającą ładowanie z tą mocą na stacjach półszybkiego ładowania lub za pomocą domowej czy biurowej ładowarki naściennej. Standardowo wyposażony w automatyczną klimatyzację, inteligentny kluczyk i-Key, kamerę cofania oraz tempomat z ogranicznikiem prędkości, a w wyższej wersji dodatkowo w system nawigacji NissanConnect.

Program „Koliber” to pilotażowa dotacja w wysokości 20 proc. dla mikro, małych lub średnich przedsiębiorców, posiadających licencję na przewóz osób w transporcie drogowym. Warunkiem jest zakup samochodu elektrycznego, którego koszt nie przekracza 150 000 zł. Beneficjenci tego programu mają do wyboru trzy odmiany Nissana Leaf z akumulatorem 40 kWh – wspomnianą już podstawową Acentę oraz wyższe, lepiej wyposażone wersje N-Connecta i Tekna. W obu ostatnich wariantach wyposażenia warto wymienić 17-calowe obręcze ze stopu metali lekkich, system kamer 360°, przednie i tylne czujniki parkowania czy pakiet zimowy, a w wersji Tekna dodatkowo m. in. system nagłośnienia Bose z 6 głośnikami, w pełni ledowe reflektory czy system wspomagania kierowcy ProPILOT. 
 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Możesz być na fladze w szachownicę kończącej wyścig F1! Jak to zrobić?

W sezonie 2020 Formuła 1 będzie sprzedawać miejsca na fladze w biało-czarną szachownicę. Uzyskane fundusze, w ramach kampanii #WeRaceAsOne, zostaną przekazane na cele charytatywne.

Kibice, którzy zdecydują się wydać około 1000 zł (dokładnie 199,99 £), będą mogli umieścić na fladze w biało-czarną szachownicę kończącą wyścig F1 swoje imię i nazwisko. Po zakończeniu każdego wyścigu, osoby, które tego dokonają, otrzymają oprawiony fragment flagi, wraz ze zdjęciem i hologramem potwierdzającym jej autentyczność.

Zainteresowani mogą TUTAJ zobaczyć, jak taka pamiątka będzie wyglądać.

Celem akcji jest zebranie podczas każdego wyścigu ponad 50 tysięcy złotych. Uzyskane fundusze, w ramach kampanii #WeRaceAsOne, która ma promować jedność, różnorodność, zwalczać rasizm i chronić prawa mniejszości, zostaną przekazane na cele charytatywne.

Przeczytaj też: #WeRaceAsOne – nowa inicjatywa Formuły 1 w walce z globalną nierównością

Machanie flagą w biało-czarną szachownicę, aby zasygnalizować koniec wyścigu, jest tradycją, która przetrwała całą 70-letnią historię F1. W tym czasie zamachano nią  1018 razy.

Formuła 1 sprzeda kibicom 56 z 80 kwadratów z czarno-białej szachownicy, pozostałe zostaną rozdysponowane przez promotorów poszczególnych wyścigów. Wybór konkretnego kwadratu przez kupującego nie będzie możliwy.

Pula miejsc na rozpoczynające sezon Grand Prix Austrii została już wyczerpana. Wyścig odbędzie się 5 lipca na torze Red Bull Ring, w nowym reżimie sanitarnym, ze względu na panującą wciąż pandemia koronawirusa.

Przeczytaj też: F1 bez tradycyjnego polewania szampanem w sezonie 2020?

Najnowsze