Kamila Nawotnik

Test BMW 850i xDrive Cabrio – błogosławione przekleństwo

Pierwsza myśl skupiona jest wokół zachwytu na stylistyką. Wsiadasz do środka, czujesz zapach skóry i dostrzegasz światło tańczące na desce rozdzielczej. Uruchamiasz silnik, a do twoich uszu dociera przyjemna, basowa melodia 4.4-litrowej jednostki V8. W głowie zostaje już tylko jedna myśl - chyba mogłabym tak żyć. Brzmi jak bajka? Właśnie tak wyglądało nasze spotkanie z BMW Serii 8.

Niebieski lakier Sonic Speed wabi spojrzenie, mieniąc się w słońcu złotymi drobinami. Wydłużone reflektory rozdzielone czarną, aktywną osłoną chłodnicy, wieńczą długą i szeroką maskę, dając do zrozumienia, że sportowe Coupe gotowe jest przecinać wiatr. 20-calowe niskoprofilowe felgi i detale pakietu M obiecują nam niezapomniane sportowe doświadczenia, a antracytowy dach zwiastuje relaks przebijający najlepsze resorty w kraju. Mniej więcej takie wrażenie towarzyszy pierwszemu spotkaniu z BMW 850i Cabrio. Nie dajcie się jednak zwieść początkowym zachwytom. Z czasem przekonałam się, że to auto jest równie wielkim przekleństwem, co błogosławieństwem.  

Pod stałą obserwacją

Kabriolet serii 8 obraca głowy przechodniów i innych uczestników ruchu drogowego – wszędzie, nieustannie i… Zbyt skutecznie. Coś, co najpierw bawi, z czasem staje się problemem. Auto przed nami jedzie nieudolnie i nieuważnie, bo kierowca jest zapatrzony w lusterko wsteczne. Przechodnie robią nam zdjęcia i w każdej sekundzie, minucie, godzinie, każdego dnia i na każdej długości oraz szerokości geograficznej jesteśmy obserwowani. Jasne, czasem każdy chce zabłysnąć, a 850i przyciąga uwagę, tym bardziej w wersji Cabrio. Kiedy jednak trafia się dzień, gdy nic mi nie idzie, jestem wkurzona na cały świat i przeżywam kryzys egzystencjonalny, z pewnością nie chcę, aby obserwowano i oceniano każdy mój ruch. A w tym samochodzie to nieuniknione. Seria 8 jest idealnym autem dla osób, które lubią manifestować światu swoją pozycję. Jednocześnie za każdym razem buduje między kierowcą, a otoczeniem ścianę dystansu. Zostajemy zauważeni – na twarzy obcych dostrzegamy delikatny zachwyt, a następnie dociera do nas świadomość, że właśnie jesteśmy poddawani surowej ocenie.

Zapanuj nad demonami

Na szczęście najprostszym sposobem na odcięcie się od świata jest wciśnięcie pedału gazu. To szybki samochód, piekielnie. Potężna jednostka V8 TwinPower Turbo generuje 530 KM mocy i wspaniale przy tym brzmi. Skrzynia potrzebuje niecałej sekundy na znalezienie właściwego przełożenia podczas redukcji. Potem już czujecie, jak tył waszej głowy wbija się w zagłówek, a świat ucieka coraz szybciej. Niecałe 4 sekundy – tyle zajmuje mu osiągnięcie “setki”, przy czym kolejna już niecierpliwie przebiera nogami. Elektronicznie ograniczona prędkość maksymalna auta wynosi 250 km/h. Nie zdradzimy Wam, w jaki sposób, ale przekonałyśmy się, że w rzeczywistości pojedzie nawet o 5 km/h szybciej.

Nasz wewnętrzny diabeł namawia nas, by wykorzystać cały potencjał auta, a gdzieś w oddali los śmieje się z naszej naiwności. Ktoś kupujący Serię 8, bo liczy na szybką jazdę, często będzie chodził zirytowany. Dlaczego? Ponieważ, poza torem wyścigowym, zwyczajnie nie ma gdzie nią jeździć. W mieście stoicie w korkach lub na światłach. W trasie co minutę przed maskę wyjeżdża Wam inne auto, nie mówiąc już o ograniczeniach prędkości. Co z tego, że ruszycie na zielonym jako pierwsi i w 3,9 s rozpędzicie się do 100 km/h, skoro zaraz będziecie musieli hamować przed kolejnym skrzyżowaniem? Od razu odpowiem na riposty – 850i nie da się jeździć spokojnie i powoli. Po prostu nie. Wytrzymacie tak może 10 minut, po czym samochód znów zacznie Was bezczelnie prowokować. Dwie turbiny umieszczone pomiędzy głowicami oraz wtrysk bezpośredni pozwalają wycisnąć z silnika aż 750 Nm momentu dostępnego od 1800 obr./min. Reakcja na dodanie gazu jest więc gwałtowna i szybka, a sam dźwięk pracującej jednostki przyjemnie ekscytujący. Serią 8 można sterować za pomocą manetek przy kierownicy, ale mapa 8-stopniowej skrzyni automatycznej jest na tyle dobra, że zazwyczaj nie ma potrzeby przechodzenia w tryb manualny.

Możemy podróżować leniwie w trybie komfortowym, ratować planetę i portfel w ustawieniu Eco Pro lub włączyć Sport+ i zachwycać się wspaniałą dynamiką i bezczelnie chamskim układem wydechowym. Odgłosy z rur to jedna z najlepszych cech tego auta. Za każdym razem ich reakcja na pracę napędu jest zaskoczeniem. Wjeżdżam do tunelu, gotowa na chłonięcie warkoczącej symfonii i… Słyszę tylko silnik. Innym razem podjeżdżam do świateł i nagle dociera do mnie gardłowe burczenie przeplatane eksplozjami. Wydech pozostaje obojętny na moje prowokacje tylko po to, by innym razem wręcz wystraszyć mnie swoją agresywną reakcją.  

Wymiary i masy BMW 850i Cabrio xDrive AT8 Steptronic

Długość: 4851 mm
Szerokość: 1902 mm
Wysokość: 1345 mm
Masa własna: 2090 kg
Rozstaw osi: 2822 mm
Prześwit minimalny: 125 mm
Minimalna pojemność bagażnika: 280 l
Pojemność zbiornika paliwa: 68 l

Oczekiwania vs rzeczywistość

Zawieszenie nie jest doskonałe, ale inżynierowie BMW wiedzieli co robili, dodając napęd xDrive. Gdyby ogromna moc była przekazywana wyłącznie na tył, część właścicieli pewnie zabiłaby się podczas pierwszych jazd. Przy napędzie na cztery koła (z lekką przewagą tylnej osi) auto, jak na swoje gabaryty, dość ciasno wchodzi w zakręty. To zasługa systemu tylnych kół skrętnych, które w zależności od prędkości jazdy ustawiają się przeciwnie lub zgodnie z kierunkiem skrętu przedniej osi. Dzięki sztywnemu nadwoziu auto jest bardzo stabilne, ale też czasem pozwala wytrącić się z równowagi, a to połączenie niemal doskonałe.

Gdy już sprowokujemy utratę trakcji, rozpoczyna się loteria, bo nie sposób przewidzieć, w jaki sposób wpadniemy w poślizg tym razem. Czasem ucieka przód, czasem tył, a czasem łykamy zakręty całym bokiem. Za każdym razem frajda jest maksymalna i trudno nie mieć na twarzy uśmiechu. Poziom adrenaliny we krwi rośnie, gdy wyłączymy systemy stabilizujące. Wtedy poślizgi mamy podane na tacy. Tył ucieka wielkim łukiem, a kontry są kwestią wyczucia, wprawy i umiejętności. 850i pozwala uwolnić w sobie rozrabiakę, któremu nie da się wmówić, że miejsca jest za mało, albo że może zużyć opony. Ma być szybko, dziko i drapieżnie.  

Po otwarciu drzwi, BMW kierowcę wita listwa progowa z napisem “Carbon Core”. To oznacza, że do wykonania trzonu samochodu wykorzystano włókno węglowe, które w połączeniu z aluminium i magnezem mają odciążyć konstrukcję. W rzeczywistości jednak Cabrio waży ponad dwie tony, jest szerokie na ponad 2 metry i długie na ponad 4,8 m. Często można odnieść wrażenie, że prowadzimy statek – wielki, ciężki i opasły, a jednak zadziwiająco przy tym zwinny.  

Spory problem jest także z widocznością. Jak przystało na kabriolet, grube słupki A utrudniają dostrzeżenie otoczenia po bokach auta, a nisko poprowadzona krawędź szyby przeszkadza w obserwowaniu sygnalizacji świetlnej. Przy zamkniętym dachu (850i oferowane jest tylko z miękkim poszyciem), w lusterku wstecznym pole widzenia jest ograniczone, choć i tak lepsze niż w większości aut z tym nadwoziem. Samo otwarcie dachu zajmuje według naszych pomiarów 17 sekund (ok. 21 s, jeśli opuszczamy także szyby) i jest dostępne do prędkości 50 km/h.

Obiecująco brzmi pojemność bagażnika, zdolnego według danych technicznych pomieścić 280 litrów ładunku. I faktycznie, miejsca jest sporo, ale tylko wzdłuż i wszerz. Absolutnie nie ma go za to wzwyż, co sprawia, że aby sięgnąć do tylnej kanapy, musimy dosłownie zanurkować i mieć nadzieję, że nasze ręce okażą się wystarczająco długie. Ogranicza to także mocno możliwości wykorzystania całego miejsca, ponieważ nasze walizki muszą być dość płaskie i – ze względu na zamontowany blisko progu rant sufitu bagażnika – nie za szerokie.

Ile wlejesz, tyle spali. I jeszcze drugie tyle

Całe szczęście, ten samochód kupi najbogatsza część społeczeństwa, która prawdopodobnie nie musi przejmować się kosztem benzyny. Przeciętnego człowieka dawno by one przerosły. Zbiornik paliwa mieści 68 litrów, a deklarowane przez BMW spalanie wynosi 8-10 l/100 km w cyklu mieszanym. Odstawmy żarty na bok, bo ani razu nie zeszłam poniżej 13 litrów (rezultat trasy przejechanej w sposób nakierowany na ekonomię, w trybie ECO, na odcinku Warszawa-Zakopane). Średnie zużycie podczas normalnej jazdy miejskiej wynosiło 23-24l/100 km. Mój osobisty rekord to ponad 30 litrów, co sprawia, że mogłabym zaprzyjaźnić się z obsługą stacji benzynowej z okolic mojego miejsca zamieszkania.  

Nie chcesz wysiadać

Na pierwszy rzut oka widać wysoką jakość wykonania wnętrza. W testowanym egzemplarzu środek wykończono czarną i koniakowo brązową skórą, połączonymi z matowanym metalem, drewnem i czymś, moim zdaniem, fenomenalnym i doskonale podkreślającym luksusowy charakter 850i Cabrio. Mowa o szklanych detalach. Za dopłatą prawie 3 400 zł kryształ ozdobi przycisk start/stop, włącznik systemu multimedialnego oraz – co robi największe wrażenie – lewarek zmiany biegów.  Przy otwartym dachu światło słoneczne pięknie tańczy w szkle, mieniąc się pryzmatem.  

Wsiadając do Serii 8 czuję się jak w domu, a może nawet lepiej. Fotele w BMW są niemal doskonałe. Szalenie komfortowe siedziska można regulować za pomocą przycisków, ustawiając m.in. kąt oparcia, wysunięcie podparcia ud lub nabicie boków wzdłuż linii kręgosłupa. Dzięki temu, problemu nie stanowi nawet kilkanaście godzin ciągłej jazdy, zwłaszcza z funkcją podgrzewania, wentylacji oraz ogrzewania karku z trzystopniową regulacją. Tylny rząd wprowadza pewne ograniczenia – o ile siedziska nadal są spore i wygodne, o tyle przestrzeni na nogi jest bardzo mało. Nawet jeśli z przodu siedzi względnie niska osoba, z tyłu miejsce na kolana jest mocno ograniczone.

Luksus i nowoczesność

Skoro mówimy o aucie luksusowym i nowoczesnym, to musi iść za tym również technologia. Do 850i możemy wykupić pilot Digital Key z dotykowym wyświetlaczem, na którym wyświetlimy informacje o statusie samochodu, szacowanym zasięgu i stanie płynów. Możemy także uruchomić klimatyzację lub otworzyć zdalnie dach. Auto można również obsługiwać bez kluczyka. Jeśli sparujemy z samochodem telefon, nie tylko możemy za jego pomocą otworzyć zamki, ale i uruchomić silnik.  

Testowane auto miało pakiet M, więc charakterystyczna litera podkreślona trzema paskami zagościła na karoserii oraz m.in. na doskonale wyprofilowanej wielofunkcyjnej kierownicy. Tuż za sterem dostrzegamy cyfrowy ekran o przekątnej 10,25 cala, podobny do tego z serii 7. Trochę przekombinowano przy projektowaniu tego elementu – liczniki wyglądają bardzo surowo, a mnogość informacji i ich układ na wyświetlaczu utrudniają sprawne odczytywanie danych. Zabrakło mi tu świetnych zegarów analogowych, a wraz z nimi stylu widocznego w praktycznie każdym innym elemencie samochodu.  

Inaczej sprawa wygląda z wirtualnym kokpitem na desce rozdzielczej. Ma on wielkość ponad 12 cali i podobnie jak w innych modelach marki, obsługiwać można go dotykowo lub za pomocą pokrętła umieszczonego na panelu środkowym. O nastrój dba oświetlenie ambientowe – pasy ledowe można dostosować, zmieniając ich barwę oraz intensywność. Nie ma też mowy o rozczarowaniu w kwestii nagłośnienia. Kosztujący prawie 20 000 zł. zestaw Bowers & Wilkins z dwunastoma podświetlonymi głośnikami daje dobre brzmienie oraz wiele opcji dostosowania parametrów emitowanego dźwięku.  

LED to już przeżytek

Dostępna jest już bowiem technologia przyszłości. BMW 850i z przodu wyposażone jest w laserowe reflektory. Technologia na tę chwilę zarezerwowana dla klasy premium, prawdopodobnie za ok. 10-15 lat będzie na rynku standardem porównywalnym do popularnego obecnie oświetlenia ledowego. W porównaniu z nim, wiązka laserowa ma lepszy zasięg i większą intensywność. Emituje przy tym światło o barwie zbliżonej do słońca, więc nie oślepia osób jadących z naprzeciwka. Testowany przez nas egzemplarz wyposażono w opcjonalny pakiet Night Vision z rozpoznawaniem osób (za jedyne 11 000 zł.), który nocą po wykryciu na drodze pieszego lub rowerzysty steruje aktywnym doświetleniem. W ten sposób podnosi bezpieczeństwo na drodze.  

Wszystko ma swoją cenę

Jak łatwo się domyślić, nie jest tanio. Standardowa wersja 850i Cabrio kosztuje 628 900 zł. To o 30 tys. zł. więcej niż najdroższe Coupe Serii 8 i ponad 130 tys. zł więcej od modelu 840d Cabrio z napędem xDrive i wysokoprężnym silnikiem o mocy 320 KM. Z wyposażeniem opcjonalnym, testowany przez nas egzemplarz dobił do 724 985 zł. Na pocieszenie – w cenie jest pakiet serwisowy na 5 lat lub do 100 tys. kilometrów.

Naszym zdaniem

Seria 8 doczekała się wskrzeszenia po prawie 20 latach. Pierwowzór o kodzie E31 był w swoich czasach fenomenem i do dziś pozostaje marzeniem wielu fanów marki. Styl, luksus i sportowy charakter pierwszej “ósemki” bez problemu można odnaleźć w nowej “The Eight”, mimo że w naszym teście mowa jest o wersji Cabrio. Sztywne nadwozie wspiera potężny silnik w walce ze sporą masą auta, a drobne niedoskonałości układu jezdnego paradoksalnie sprawiają, że 850i jest jeszcze lepszą maszyną. To trochę jak z ludźmi – osoby szalenie atrakcyjne zawsze wywołują zachwyt, jednocześnie przyciągając uwagę i powodując onieśmielenie. Jednak Ci “idealni” zazwyczaj okazują się po prostu nudni. Na szczęście BMW 850i Cabrio nie ma z tym problemu. 

TO NAM SIĘ PODOBA:

  • Komfortowe fotele
  • Laserowe reflektory
  • Ogólna stylistyka
  • Układ jezdny

TO NAM SIĘ NIE PODOBA:

  • Projekt zegarów cyfrowych
  • Bardzo wysokie spalanie
  • Ograniczona widoczność
  • Rozplanowanie bagażnika

 

Dane techniczne BMW 850i Cabrio xDrive AT8 Steptronic

Silnik: Benzynowy V8 TwinPower Turbo
Pojemność skokowa: 4395 cm3
Moc: 530 KM przy 5500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 750 Nm przy 1800-4600 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna 8-stopniowa
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 3.9 s

Najnowsze

Nowa metoda oszukiwania przez kierowców – „na dziadka”

Przyczyna zatrzymania do kontroli - rozmowa przez telefon prowadząc samochód - to był początek problemów tego kierowcy.

Patrol inspektorów z częstochowskiego oddziału ITD pełnił służbę na drodze DK1. W pewnym momencie inspektorzy przez lornetkę zauważyli, że jeden z nadjeżdżających kierowców rozmawia przez telefon trzymając go w ręce przy uchu.

Podczas kontroli inspektorzy sprawdzili również zapisy tachografu. Zatrzymany przez nich ciągnik siodłowy był wyposażony w najnowszy typ tachografu, tzw. tachograf inteligentny. Tego typu urządzenia m.in. rejestrują i zapisują więcej danych niż poprzednie wersje, co ułatwia kontrolę i analizę danych o aktywnościach kierowców. Sprawdzenie zapisów wykazało, że kilka godzin wcześniej pojazd ten prowadził inny kierowca. Jak wyjaśnił kontrolowany był to jego dziadek. Dzięki zapisom w tachografie wiadomo było, gdzie ów dziadek wsiadł i gdzie wysiadł. Oznaczało to, że w tych samych miejscach, kontrolowany kierowca musiał odpowiednio wysiąść i znów wsiąść do ciężarówki. Miejsca te dzieliła odległość aż 370 km. Mężczyzna twierdził, że przemieszczał się w tym czasie samochodem osobowym, co miało wyjaśnić, że jego karta nie była zalogowana w tachografie. Historia o rodzinnej współpracy z dziadkiem na nocnej zmianie nie przekonała inspektorów, bo oznaczała, że kontrolowany kierowca i tak – mimo pomocy dziadka – nie odebrał odpoczynku w minimalnie wymaganym wymiarze. Nie miał on również żadnych zapisów odręcznych o swojej aktywności podczas rzekomego przejazdu samochodem osobowym.

Kierowca ostatecznie przyznał się do nieuprawnionego wyjęcia swojej karty kierowcy z tachografu podczas ostatniego załadunku oraz do tego, że do swojego nowego pojazdu nie posiada wymaganego wypisu z zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego. Inspektorzy stwierdzili także naruszenie związane z jazdą bez przerwy. Wobec przewoźnika wszczęto postępowanie zagrożone karą 4000 zł, ale jej wymiar może być większy. W sprawie prowadzone są dalsze czynności wyjaśniające.

Najnowsze

Tragiczny wypadek motocyklisty. Nikt nie mógł nic zrobić

Największym wrogiem każdego motocyklisty jest brak rozsądku i brawura. Oto bardzo smutny tego przykład.

Jak wynika z zapisu monitoringu, z drogi podporządkowanej wyjechał kierujący Renault, kiedy po chwili nagle uderzył w niego motocyklista. Widać wyraźnie, że poruszał się z bardzo dużą prędkością i trudno tu mówić o wymuszeniu ze strony osobówki. Motocyklista spadł z maszyny, prosto pod koła jadącego z naprzeciwka samochodu, który również widać na nagraniu, jak zatrzymuje się po uderzeniu w płot.

Motocyklista niestety poniósł śmierć na miejscu. Według informacji portalu Kalisz24 INFO, ofiarą był 20-latek, który nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklem. Jego kolega, który jechał za nim, zdążył bezpiecznie się zatrzymać.

Najnowsze

Wóz strażacki spowodował kolizję

Pojazdy uprzywilejowane mają szczególne przywileje na drodze, ale nie znaczy to, że nie muszą uważać na innych uczestników ruchu.

Na nagraniu z kamery motocyklisty widać moment, w którym wóz strażacki z impetem wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle i uderza w prawidłowo jadący samochód osobowy. Strażacy natychmiast wyskoczyli z wozu, aby pomóc osobom, które mogły ucierpieć w kolizji.

W zdarzeniu całą winę ponosi kierowca straży pożarnej. Pojazd uprzywilejowany ma prawo wymagać, aby inni kierujący ułatwili mu przejazd, ale nie może jechać jakby miał w każdej sytuacji bezwzględne pierwszeństwo.

Najnowsze

Orlen Baja Poland 2019. Ponad 100 załóg zmierzy się z ekstremalną 500-kilometrową trasą!

Ponad 500 km odcinków specjalnych, wielkie gwiazdy rajdów cross country i polscy pretendenci do zwycięstwa. Blisko 100 załóg zmierzy się z 11. edycją Orlen Baja Poland 2019, która po raz ósmy jest rundą Pucharu Świata FIA.

Lista zgłoszeń zapowiada niesamowite emocje. Blisko 100 załóg chce mierzyć się z trasą Orlen Baja Poland 2019, a wśród faworytów jest argentyński duet Orlando Terranova/Bernard Ronaldo Graue, który prowadzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Argentyńczyk pojedzie Mini, czyli podobną maszyną jak polscy pretendenci do zwycięstwa – Kuba Przygoński z pilotem Timo Gottschalkiem oraz Krzysztof Hołowczyc z Łukaszem Kurzeją. To między tą trójką może rozegrać się walka o zwycięstwo w rajdzie.

W pucharze Dacia Duster Elf Cup o drugie zwycięstwo w sezonie powalczy znany kucharz Pascal Brodnicki. Wyjątkową atrakcją będzie też rajdowa ciężarówka. Czeskie trio Martin Macik, Frantisek Tomasek, David Svanda przywiezie do Polski swoje IVECO Powerstar. Nie zabraknie zawodników na quadach i motocyklistów, wśród których są przedstawiciele Orlen Teamu, czyli Maciej Giemza i Adam Tomiczek. 

Na zawodników czeka siedem odcinków specjalnych o długości 514,86 km. W piątek atrakcje dla kibiców – start honorowy w Szczecinie i 7 km prolog. Prawdziwe ściganie zacznie się w sobotę, gdy rajd przeniesie się na teren poligonu w Drawsku Pomorskim. Organizatorzy wytyczyli 220 km trasy, z którą zawodnicy będą się mierzyć dwukrotnie. W niedzielę cztery odcinki specjalne o długości niespełna 60 km wytyczone na terenie gminy Dobra oraz meta na wyspie Łasztownia w Szczecinie.

Najnowsze