Test BMW 335d xDrive M Sport – mistrz kamuflażu

Co się stanie, jeśli pod maskę niewielkiej i niepozornej limuzyny BMW wsadzimy piekielnie mocny silnik diesla? W naszym teście 313-konna wersja 335d!

Nie bez przyczyny BMW serii 3 należy do najchętniej kupowanych modeli marki z Bawarii. Od kilku dekad niemiecki sedan uosabia idealne połączenie wszechstronności i funkcjonalności przyprawionej nutą sportowego smaku.  Co ciekawe, mimo wielu prób rodzimej – i nie tylko – konkurencji, idealnej recepty na taki samochód jaką posiadło BMW, wciąż nie udało się podrobić. Znakomita większość limuzyn serii 3 jakie codziennie widzicie na ulicach, ma na klapie bagażnika napis 320d. Oznacza to, że wyposażone są w dwulitrowy silnik diesla o mocy 190 KM, przez wielu słusznie uważany za optymalny wariant silnikowy dla tego samochodu. To jednak zaledwie jeden z siedmiu silników wysokoprężnych w gamie tej serii. Spektrum mocy rozpoczyna się od skromnych 116 koni w wersji 316d i sięga 313 w modelu 335d xDrive. I właśnie z tym ostatnim spędziłyśmy kilka przyjemnych dni.

EfficientDynamics – jak ożenić ogień z wodą
W silnikach wysokoprężnych BMW TwinPower Turbo nowej generacji inżynierowie konsekwentnie realizują ideę EfficientDynamics. Chodzi o to, by uzyskać najlepsze parametry wydajności i kultury pracy w połączeniu z niskim zużyciem paliwa. Dodatkowo uzyskuje się spontaniczną reakcję na dodanie gazu i błyskawiczne oddawanie mocy we wszystkich zakresach prędkości obrotowych jednostki. Najmocniejszy diesel w gamie „trójki” ma lekką aluminiową konstrukcję, jest wyposażony w dwie turbosprężarki (ze zmiennym kątem geometrii turbiny), wtrysk bezpośredni i szynę Common Rail najnowszej generacji. Efekt? Imponujące 313 KM i jeszcze bardziej okazały moment obrotowy – 630 Nm, w całości dostępny niemal zaraz po starcie, czyli od 1500 obr./min., i utrzymywany aż do przekroczenia 2500 obr/min.

W realnych sytuacjach na drodze wygląda to tak, że bez względu na prędkość, z jaką się poruszacie, pod prawym pedałem macie coś w rodzaju reaktora atomowego, gotowego do natychmiastowej reakcji łańcuchowej, której ogrom zależy jedynie od siły nacisku na akcelerator.

Kuta na cztery koła
W okiełznaniu tak dużej mocy z pomocą przychodzi – standardowy w modelu 335d – napęd na cztery koła xDrive, który przy wsparciu elektroniki nieustannie żongluje rozdziałem mocy na poszczególne koła, dostosowując się do najtrudniejszych warunków atmosferycznych i chcąc zapewnić optymalną trakcję przy każdej pogodzie. Układ ten, sterowany przez DSC, rozdziela napęd na osie tak, aby odpowiednio wcześnie zapobiec nadsterowności lub podsterowności, zwiększając przez to stabilność jazdy. Dzięki temu układ DSC częściej, niż w modelach z napędem na tylną oś „ma wolne” i rzadziej reaguje w newralgicznych sytuacjach, co jest idealnym odzwierciedleniem promowanego przez markę BMW reklamowego hasła „Radość z jazdy”. Grunt to tej radości zbytnio nie przeszkadzać.

Wygląd ma znaczenie
Ten nieco oklepany slogan nabiera w przypadku BMW serii 3 nowego wymiaru. Od 1975 roku, czyli debiutu pierwszej „trójki” serii E21, każdą kolejną generację tego modelu cechowała sportowa prezencja, wyróżniająca te auta z tłumu podobnych im sedanów. Tak jest również w przypadku najnowszej generacji BMW serii 3 oznaczonej kodem fabrycznym F30. Choć zapewne wielu uzna jej wygląd za mało powściągliwy, to prawie każdy dostrzeże w jej doskonale wyważonych proporcjach  charakterystyczne sportowe DNA marki. W 2015 roku obecna „trójka” przeszła drobny lifting, który jeszcze bardziej uwypuklił te cechy. Pewną nowością w gamie najnowszej serii 3 jest możliwość wyboru kilku wersji wyposażeniowych. I tak w zależności od gustów możecie wybrać dynamiczną „trójkę” Sport Line,  ekskluzywną i elegancką wersję Luxury Line, czy wyjątkowo atletyczne BMW 3 z pakietem sportowym M. Dla najbardziej wybrednych jest jeszcze wyposażenie BMW Individual, a także oryginalne akcesoria BMW, dzięki którym możecie dodatkowo podnieść walory stylistyczne oraz komfort podróżowania.

Limuzyna idealna?
Nie da się ukryć, że obcując z BMW 335d xDrive trudno dostrzec jakiekolwiek większe wady. Auto prezentuje się doskonale, szczególnie z opcjonalnym pakietem M Sport – za bagatela 20 000 złotych z haczykiem. Równie świetnie jeździ i nawet, pomimo obecności sportowego, delikatnie obniżonego względem serii, sportowego zawieszenia M czy gigantycznych, 19-calowych obręczy kół, nie ucierpiał zbytnio ogólny komfort jazdy. Nam taki pakiet wybitnie odpowiada, choć – od razu dodajmy, że taki „zawias” kapituluje w starciu z podłej jakości niektórymi drogami w Polsce. Za to potężne rezerwy mocy są w stanie nie tylko zapewnić dziką rozkosz z prowadzenia, ale mają niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo jazdy (choćby podczas wyprzedzania). Na dodatek, jak na auto o iście sportowych osiągach, apetyt na paliwo podczas testu wahał się od 6 do maksymalnie 7,5 litra oleju napędowego na setkę przy spokojnej jeździe i nawet przy „dokręcaniu śruby” na krótkich dystansach nie przekraczał 9 litrów. Największą wadą jest rzecz jasna cena, jaką BMW żąda za wszystkie te emocje. Niemal trzysta tysięcy złotych za auto tej wielkości zakrawa na absurd, nie tylko w naszych realiach rynkowych. Nie mówiąc już o cenie finalnej suto doposażonego egzemplarza jaki testowaliśmy… ale cóż, za przyjemności trzeba płacić.

Ceny
BMW serii 3 od 126 200 złotych
BMW 335d xDrive od 254 800 złotych
BMW 335d xDrive M Sport od 273 300 złotych
Testowany: 353 513 złotych

Konkurenci: Mercedes Klasy C, Audi A4, Jaguar XE, Alfa Romeo Giulia

Na TAK
– osiągi stawiające niepozornego diesla w lidze aut sportowych, idealnie skalibrowany układ jezdny, napęd na cztery koła – przy tej mocy i momencie obrotowym wręcz niezbędny, przejrzysty kokpit oraz obsługa dzięki bezbłędnie działającemu kontrolerowi iDrive, wydajne hamulce, śmiesznie niski apetyt na paliwo biorąc pod uwagę parametry.

Na NIE
– przeciętna ładowność oraz ilość miejsca na tylnej kanapie w drugim rzędzie, większość elementów z dziedziny komfortu lub asystentów jazdy wymaga dopłat, kultura pracy silnika na biegu jałowym, bardzo wysoka cena wyjściowa modelu 335d xDrive.

Dane techniczne BMW 335d xDrive M Sport

Silnik:

Diesel, R6, 24v, z przodu

Pojemność skokowa:

2993 cm3

Moc:

313 KM przy 4400 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

630 Nm przy 1500-2500 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna, 8 biegów

Prędkość maksymalna:

250 km/h (ograniczona elektronicznie)

Przyspieszenie 0-100 km/h

4,8 s

Długość/szerokość/wysokość:

4633/1811/1429 mm

Najnowsze

Uwaga kierowcy – nadchodzą ostre zmiany w przepisach!

Od przyszłego roku kierowcy muszą być czujni. Rząd przygotowuje sporo zmian w przepisach, które mają być dużo ostrzejsze, a tym samym poprawić bezpieczeństwo na drogach.

Z początkiem tego roku ze wszystkich dróg na terenie kraju zniknęły przenośne i stacjonarne fotoradary, a tym samym kierowcy przyspieszyli. Oczywiście od razu miało to przełożenie na statystyki. 

We wrześniu 2015 r. na polskich drogach miało miejsce 2938 wypadków w których zginęło 261 osób, a 3440 zostało rannych. Rok później liczby wyglądają już dużo gorzej. W tym samym miesiącu było 3137 wypadków, a w wyniku tego 304 zabitych i 3678 rannych. 

Dlatego w kilku resortach zapaliła się czerwona lampka, a minister sprawiedliwości przytoczył kolejne statystyki. W samym zeszłym roku z powodu przedawnienia ponad tysiąc sprawców groźnych wykroczeń uniknęło kary. Na dodatek spośród 1400 osób skazanych za jazdę bez uprawnień tylko cztery otrzymały sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Ostrzejsze kary

Dlatego resort sprawiedliwości przygotowuje spore zmiany w kodeksie wykroczeń, kodeksie postępowania karnego oraz prawie o ruchu drogowym. Cel jest prosty – zaostrzyć kary wobec piratów. Na początek sądy będą obligatoryjnie powiadamiane o wszystkich wykroczeniach i przypadkach zatrzymania prawa jazdy u sprawcy. Za dostarczanie takich informacji będzie odpowiedzialna drogówka oraz centralna ewidencja kierowców. Obecnie bardzo często sądy pobłażają piratom drogowym ze względu na brak wiedzy na temat wcześniejszych wykroczeń.

Rząd zamierza zaostrzyć kary dla kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Kto zabił lub ciężko ranił człowieka trafi do więzienia na co najmniej dwa lata bez możliwości zawieszenia tej kary. Obecne przepisy przewidują dziewięć miesięcy pozbawienia wolności, a karę do roku więzienia można zawiesić.

Wykroczenia nie będą się przedawniać po dwóch latach, ale po trzech. To pozwoli policji, prokuraturze i sądom zyskać niezbędny czas na skuteczne ukaranie sprawców.

Osoby, które kierują autem mimo utraty prawa jazdy będą narażone na karę dwóch lat więzienia. Oprócz tego na te osoby zostanie nałożony zakaz prowadzenia pojazdów od roku do 15 lat. W przypadku złamania tego zakazu będzie grozić kara do pięciu lat więzienia, zamiast obecnych trzech.

Kierowcy, którzy nie zatrzymają się do kontroli policyjnej będą mogli trafić za kratki nawet na pięć lat, a sąd będzie mógł zakazać prowadzenia pojazdów od roku do 15 lat. Obecnie obowiązujące przepisy traktują to jako wykroczenie, które jest zagrożone grzywną i karą do 30 dni aresztu. 

Nowy taryfikator mandatów

Szykują się też spore zmiany w taryfikatorze mandatów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowało projekt, który przewiduje punkty za nowe wykroczenia. Dla przykładu za jazdę po pasach dla pieszych będzie można „zarobić” punktów, a parkowanie w miejscu dla niepełnosprawnych będzie można dostać siedem punktów. Dotychczasowy taryfikator przewidywał pięć punktów karnych. Wzrosną stawki za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, rozmawianie przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego, przewożenie dziecka bez fotelika czy nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce obniżyć maksymalną prędkość w godzinach nocnych w terenie zabudowanym z 60 do 50 km/h. Pojawi się też definicja „urządzenia transportu osobistego” odnośnie takich urządzeń jak rolki, hulajnogi i segwaye. Użytkowników będą musieli korzystać z dróg dla rowerów.

O odpowiednią kulturę jazdy zadba resort infrastruktury wprowadzając nowelizację rozporządzenia o sygnałach i znakach drogowych. Pojawi się znak nakazu jazdy na suwak przy zwężeniach drogi. Kierowcy jadący prawym pasem będą zobligowani do wpuszczania pojazdów z lewego pasu. Kto nie będzie się stosował do tych zasad – dostanie mandat.

Młodzi kierowcy na okresie próbnym

Po wejściu w życie systemu CEPiK 2.0 młodzi kierowcy nie będą mieli łatwo. Co to dla nich oznacza? Będą objęli tzw. okresem próbnym przez okres dwóch lat od daty zdania egzaminu na prawo jazdy. 

W ramach ograniczeń przez 8 miesięcy od zdania prawa jazdy nie mogliby przekraczać prędkości 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza terenem zabudowanym oraz 100 km/h na autostradzie i dwujezdniowych drogach ekspresowych. Na tylnej szybie obligatoryjnie pojawi się symbol zielonego listka, a pomiędzy 4. a 8. miesiącem od zdobycia prawa jazdy kierowca powinien odbyć kurs bezpiecznej jazdy. Do tego przez okres próby nie będzie mógł podejmować pracy zarobkowej w charakterze kierowcy. W okresie 2 lat od uzyskania prawa jazdy dopuszczenie się jednego przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji lub trzech wykroczeń polegających na spowodowaniu zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, bądź kierowaniu w stanie po użyciu alkoholu lub przekroczeniu prędkości powyżej 30 km/h, będzie oznaczać utratę prawa jazdy.

Trudniejsze przeglądy

Być może od przyszłego roku zmienią się również przepisy dotyczące przeglądów technicznych. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce utrudnić praktyki związane z „załatwianiem” przeglądów. 

Podczas wizyty na stacji kontroli pojazdów diagnosta będzie fotografował samochód, a na przedniej szybie przyklei nalepkę potwierdzającą dopuszczenie samochodu do ruchu. Kierowcy będą musieli wozić ze sobą dodatkowy świstek. Oprócz prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia OC trzeba będzie okazać zaświadczenie o dopuszczeniu pojazdu do ruchu. 

Będzie to rozwiązanie, które uderzy w kierowców jeżdżących bez ważnych badań technicznych. Opłatę trzeba będzie uiścić z góry. Spóźnialscy kierowcy, którzy zgłoszą się na przegląd po dacie ważności, zapłacą podwójnie. Przy spóźnieniu o ponad miesiąc, będą się musieli zgłosić na badania do jednej z 16 stacji w kraju prowadzonych przez Transportowy Nadzór Techniczny.

Najnowsze

Edyta Klim

Już jutro rajdowe święto w Warszawie – 54. Rajd Barbórka!

Rywalizacja na odcinkach specjalnych oraz trasie Kryterium Asów na Karowej będzie toczyła się w sobotę, 10 grudnia. Aż 17 kobiet wystąpi w roli pilota podczas tego rajdu i jedynie jedna w roli kierowcy.

Załogi, które wystartują w tegorocznym Rajdzie Barbórka będą miały do pokonania blisko 27 oesowych kilometrów i od 8 rano w sobotę będą już rywalizować na odcinkach. Niespełna godzinę później pierwsze samochody pojawią się na starcie tegorocznej nowości – widowiskowego odcinka Ptak Warsaw Expo, zlokalizowanego na południowo-zachodnich obrzeżach Warszawy. Wisienką na barbórkowym torcie będzie oczywiście Kryterium Karowa. Przejazdy na czas rozpoczną się o 18:30, jednak już o 17:00 ruszą przejazdy pokazowe, a o 18:00 rozpocznie się walka Legend, które w tym roku będą rywalizowały w zmienionej, bardziej atrakcyjnej formule.

Na liście zgłoszeń do tegorocznego Rajdu Barbórka znalazło się 88 załóg. W rozgrywanej równolegle rywalizacji w Barbórce Legend rajdowi fani zobaczą 42 samochody – legendarne maszyny, jak Lancia Delta HF Integrale, Opel Kadett C Coupe, Alfa Romeo GT czy Audi Quattro. Aż 17 kobiet wystąpi w roli pilota podczas tego rajdu i jedynie jedna w roli kierowcy.

W Subaru Imprezie RX3 ASN z numerem 3 wystąpi Tomasz Kuchar, który swój sezon poświęcił na zdobycie tytułu mistrzowskiego w rallycrossie. Jednak w ten wyjątkowy dzień wróci do korzeni i będzie słuchał pilota, a będzie to kobieta – Magda Lukas.

Kolejna załoga z kobietą na pokładzie od lat gościnnie występuje w naszym kraju podczas Rajdu Barbórka – Felix Baumgartner, ten od skoków ekstremalnych, ze swoją partnerką (w aucie i w życiu) Mihaela Schwartzenberg.

Magda Wilk niespodziewanie wskoczy do Subaru Imprezy z numerem 17, gdzie będzie pilotem Artura Banasiewicza:

– Plan na Barbórkę był jeden – wreszcie wystartować moją Lancią Deltą HF Integrale w Legendach. Niesamowite auto z bogatą rajdową historią, którym nie miałam okazji jeszcze nigdzie jechać. Niestety nie zostało przygotowane na czas i szczerze mówiąc to dalej czekam na części do skrzyni, ale… nie ma tego złego i bynajmniej nie zmarznę w ten weekend. Właśnie zwolnił się gorący prawy fotel u Artura Banasiewicza. Myślę, że będzie to fajna przygoda. Nie ukrywam, że jestem dość podekscytowana, bo Artur poprowadzi  Subaru Imprezę, którym razem z Pawłem Drahanem zdobyli tytuł Wicemistrza Polski RSMP  w grupie Open N! Z pewnością będzie szybko – a przynajmniej mam taką nadzieję i wesoło –  bo to w końcu impreza towarzyska dla zawodników i kibiców, zamykająca rajdowy sezon w Polsce. Trzymajcie kciuki za nr 17 i widzimy się na rajdzie! – mówi Magda.

A w załodze 27 (Skoda Fabia R5) u boku Łukasza Kabacińskiego zadomowiła się Joanna Madej:

– Barbórka warszawska to szczególny rajd – dla niektórych zwieńczenie całego sezonu, dla innych możliwość pokazania się, a dla wszystkich fajna zabawa wśród przyjaciół! Ogromnie więc się cieszę, że po raz kolejny będę miała okazję w niej wystartować. I to bardzo fajnym samochodem – Skoda Fabia R5 – nic dodać, nic ująć. Frajda sama w sobie. Oczywiście jesteśmy sportowcami, więc każdy liczy na dobry wynik i my z Łukaszem Kabacińskim również. Jak zawsze najsilniejsza klasa jest niebywale mocno obsadzona, ale dzięki temu emocje będą jeszcze większe. Na pewno nikt tanio skóry nie sprzeda! (śmiech) To dla mnie fajny rajd, bo nie mam z nim absolutnie żadnych negatywnych skojarzeń. Żadnych kiepskich wspomnień i mam nadzieję, że tak już zostanie. Że zawsze będę miała banana na buzi, że oto się zbliża – mówi Asia z uśmiechem.

Magdalena Tokarska pojedzie u boku Artura Rowińskiego w kultowym Audi Quattro z numerem 34, a Klaudia Podkalicka będzie prawdziwym rodzynkiem – jedyną kobietą za kierownicą na tym rajdzie. Wystartuje w Mitsubishi Lancerze VII z numerem 35, a jej pilotem będzie Błażej Czekan:

– Jestem bardzo podekscytowana, że już po raz 5. będę miała okazję zmierzyć się z najlepszymi kierowcami w Polsce. To jest szczególny rajd, w którym zawodnicy, z różnych dyscyplin sportu motorowego, startują obok siebie w jednej imprezie. Start w tym rajdzie to niewiarygodne przeżycie. W pamięci pozostaje szczególnie słynna ulica Karowa, wśród reflektorów, fleszy i kibiców. Każdy, kto miał okazję tu jechać wie, że kostka jest bardzo zdradliwa. Wiele zależy od prawidłowego doboru opon. Przede wszystkim podczas tej imprezy będę czerpać niesamowitą przyjemność z jazdy moim Lancerem, ale również chciałabym pokazać się i podziękować moim kibicom oraz sponsorom – mówi Klaudia.

W Mitsubishi Lancerze z numerem 41, który poprowadzi Krzysztof Pacholec – dyktować będzie Inez Adamska. To ich debiut na tym rajdzie:

– Tegoroczna edycja Rajdu Barbórka jest dla mnie jak i dla Krzyśka Pacholca, którego będę miała przyjemność pilotować wyjątkowa, ponieważ po raz pierwszy będziemy mieli okazję stanąć na starcie tej kultowej imprezy. Jest to dla Nas debiut, a emocje jakie nam towarzyszą od momentu wysłania zgłoszenia są ogromne. Start w tym rajdzie to spełnienie najskrytszych marzeń. Będzie Nas można zobaczyć w nowo zbudowanym Mitsubishi Lancer Evo X w biało-czerwonych barwach Ten Sushi. Przed nami nie lada wyzwanie, gdyż nasza klasa to przewaga aut R5 i Proto, jednak plan jest dość ambitny, dać z siebie wszystko i pokazać się z tej najszybszej strony. Warszawska Barbórka to nie lada gratka tylko dla zawodników, ale również dla kibiców, których serdecznie zapraszamy. To niepowtarzalna okazja aby zobaczyć tyle nowoczesnych aut jak również tych „starej daty” w jednym miejscu. Mimo grudniowej, zimowej aury, atmosfera zawsze jest tu gorąca. Ogromne podziękowania dla organizatorów oraz Koła Młodych i przede wszystkim Naszych partnerów, dzięki którym ten start stał się rzeczywistością, a nie tylko marzeniem: Ten Sushi, Audio Świat oraz ECU Master. Do zobaczenia już w sobotę na odcinkach! – mówi Inez.

Janek Chmielewski w BMW R+MAXI z numerem 45 na ten wyjątkowy rajd zabierze własną żonę – Monikę Chmielewską:

– Cieszę się, że Janek zaproponował mi, żebym „odkurzyła” rajdową licencję i zajęła miejsce pilota w BMW R+ MAXI. To będzie mój drugi start w Rajdzie Barbórka, ale pierwszy w tym aucie, wiec wrażenia z jazdy będą zdecydowanie inne niż w DS-ie, którym startowaliśmy wspólnie przed trzema laty. Dlatego nie ukrywam, że pojawia się już delikatny stres, ale mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzuję się w MAXI i pomogę Jankowi w dotarciu do mety rajdu. Oczywiście liczę na to, że weźmiemy udział w Kryterium Asów na ulicy Karowej, gdyż ten odcinek ze względu na niesamowitą atmosferę i tłumy kibiców, robi największe wrażenie, zwłaszcza gdy mogę go obserwować z fotela pilota, a nie jako kibic. Zapraszam wszystkich do wspierania naszej załogi gorącym dopingiem oraz do skorzystania z atrakcji na naszym stanowisku w parku serwisowym – mówi Monika.

Kolejna rajdówka z kobietą na pokładzie to BMW M3 z numerem 50, w którym wystąpią Paweł Poletyło i Justyna Waliszewska:

– Rajd Barbórka to już tradycja i zawsze czeka się na nią cały rok. Mimo, że cały sezon w Szuter Cup za mną – to i tak Barbórka ma swój urok i klimat, a szczególnie ta niepewność, czy w tym roku uda się spotkanie z Panią Karową? (śmiech) Może wreszcie będzie wisienka na torcie! Razem z Pawłem przejechaliśmy sezon w Szuter Cup z zadowalającym wynikiem, samochód nowy i przetestowany, ale Barbórka jest debiutem dla niego, bo pod maską mała modyfikacja (śmiech). Nastawienie jak zawsze bardzo pozytywne, z uśmiechem na twarzy zasiadam na prawym i zaczyna się kolejna zabawa, bez której chyba nie potrafiła bym już żyć! Nie ukrywam, że liczę na doping i oczywiście na Karową – może w końcu się uda, a wtedy opiszę to bardzo szczegółowo i podzielę się moimi wrażeniami. Trzymajcie kciuki za załogę Poletylo/Waliszewska i do zobaczenia na oesach – mówi wesoło Justyna (na zdjęciu ze swoim rajdowym psem Sparco).

Kasia Pytel-Majkowska wystartuje u boku Jacka Poloka w Fordzie Fiesta z numerem 57. Kasia zdradziła, że ma już za sobą 8 lat wspólnych startów z Jackiem i mimo skrajnie odmiennych charakterów, świetnie się w rajdówce dogadują:

– Startujemy Fordem Fiesta w klasie 2 w 54. Rajdzie Barbórki, mając nadzieję na dobry wynik, następnie start na kultowym odcinku Karowej. Trzymajcie za nas kciuki! – dodaje Kasia.

Kolejna kobieta w roli pilota wystartuje w Hondzie Civic z numerem 63, a będzie to Anna Wódkiewicz u boku Pawła Latosa.

Natomiast z numerem 74 w Hondzie Ciciv VTI zobaczymy Wiktora Matuszewskiego za kierownicą i Joannę Szymków w roli pilota:

– To już moja trzecia Barbórka na prawym fotelu i ciężko powiedzieć czy ostatnia, a z każdą następną jest coraz weselej (śmiech). Jadę oczywiście z moim etatowym kierowcą – Wiktorem Matuszewskim i będziemy podbijać ulice Warszawy (bardzo dla nas cierpliwą) Hondą Civic VTI. Po zeszłorocznej Barbórce przez moment wydawało nam się, że już się nasyciliśmy tym rajdem, szczególnie że Wiktor będzie jechał go już po raz piąty jako kierowca, jednak ta tradycja wciąga… Barbórka to jest takie nasze zakończenie całego sezonu, który w tym roku pozwolił nam na realizację kolejnych marzeń i spróbowanie sił także na trasach szutrowych. Nie ukrywamy też, że nasz tegoroczny udział to duża zasługa firmy Automeritum, która postanowiła nas wesprzeć. Dziękujemy za zaufanie, którym nas obdarzyli pracownicy tej firmy i jej założyciele. Mamy nadzieję Was nie zawieść!

Spodziewamy się w tym roku rywalizacji na bardzo wysokim poziomie – już w samej klasie 1, w której jedziemy, startuje wielu naszych bardzo utalentowanych i utytułowanych kolegów ze świata motorsportu. Cieszymy się z tego bardzo, bo poza rywalizacją cenimy sobie pozytywną atmosferę na trasach, która zazwyczaj towarzyszy nam, gdy wokół startują znajomi. Chociaż i na pokładzie naszej Hondy nie możemy narzekać na brak pozytywnej atmosfery, np. w minionym roku na jednym z odcinków dostałam ataku śmiechu, ale dojechaliśmy na metę odcinka z całkiem niezłym czasem (śmiech). Prawdą jest więc, że „śmiech to zdrowie” i tej zasadzie hołdujemy!

Dla fanów motorsportu Barbórka to jeden z rajdów, na którym po prostu trzeba być. Zimową aurę rozgrzewa ryk silników i popisy wielu wspaniałych kierowców. Przez wiele lat oglądaliśmy z Wiktorem Barbórkę z perspektywy kibica i dlatego teraz tak trudno nam z niej zrezygnować…Dlatego zachęcam każdego, u kogo w żyłach płynie domieszka benzyny, żeby niezależnie od pogody przyszedł i nam kibicował. Emocje gwarantowane! – zachęca Joasia.

W Hondzie Civic z numerem 83 wystąpią Kanrad Dudziński i Martyna Mrozowska, a Fordem Sierra z numerem 107 – Marcin Kozłowski z Magdaleną Kusiak na prawym fotelu:

– Na Barbórce zawsze warto być, a ja startuje już tu po raz 5-ty. Co prawda zawsze na gorącym fotelu, ale może przyjdzie w końcu ten moment, kiedy zmienię lokalizacje na lewy! Tym razem pojadę z Marcinem Kozłowskim 2-krotnym Mistrzem w GSMP i Fordem Sierra Cosworth w Barbórce Legend – mówi Magda.

Kolejne kobiety w roli pilota to: Ewa Habryn-Chojnacka u boku Pawła Chojnackiego w BMW E30 z numerem 113, Maria Zaborska u boku Pawła Szostak w Lancii Beta z numerem 114 i Anna Tomaś u boku Adama Tomaś w Mercedes 280CE z numerem 138.

Karolina Woźnica wystartuje u boku Piotra Życzyńskiego w BMW 2002 z numerem 115:

– Jedziemy w Barbórce Legend po raz trzeci i jesteśmy zachwyceni frekwencją. Aż 42 załogi w klasykach robią niesamowite wrażenie! Konkurencja w naszej klasie również jest imponująca. Startujemy BMW 2002 z 1973 roku i będziemy musieli się zmierzyć z 17 innymi załogami. Zrobimy wszystko, aby wystartować na Karowej, ale rywalizacja z 7 BMW e30 318is nie będzie należała do łatwych. Trzymajcie kciuki! – mówi Karolina.

 

Rajdowi fani będą mogli obejrzeć bezpośrednią relację z rywalizacji na trasie odcinka Kryterium Karowa na antenie TVP3 Warszawa, oraz na antenach wybranych ośrodków regionalnych TVP.  Relacja „na żywo” rozpocznie się o godzinie 18:00 i potrwa do 20:00.Równolegle dostępny będzie stream przekazu na stronie www.sport.tvp.pl. Ośrodki regionalne dołączą do przekazu pół godziny później, około 18:30. Obszerny, godzinny skrót na antenie TVP Sport planowane jest na godzinę 23:00.

 

Najnowsze

KTM RC16 – ekstremalny i drogi

Znamy kolejne szczegóły na temat motocykla KTM RC16. Wyczynowa maszyna pojawi się na rynku już za kilkanaście miesięcy, a jego cena raczej nie będzie przystępna. Chętni będą musieli pospieszyć się zakupem.

Stefan Pierer ujawnił kilka dni temu kilka szczegółów na temat premiery nowego KTM RC16. Maszyna nie będzie należeć do najtańszych, ale będzie można ją kupić taniej niż Hondę RC213V-S. Cena wynoesie jakieś 100-120 tys. euro. Za tą cenę będzie można nabyć jednoślad, w którym zaimplementowano technikę prosto z MOtoGP. 

Dotychczasowe doniesienia wskazują na to, że RC16 nie zostanie dopuszczony do ruchu drogowego w przeciwieństwie do konkurencyjnej Hondy. Prezes firmy KTM wspominał o tym fakcie już kilka razy. Przeznaczenie takiej maszyny to wyłącznie tor wyścigowy. Tym bardziej, że jednostka napędowa  o pojemności litra dostarczy co najmniej 240 KM maksymalnej mocy. 

Motocykl KTM RC16 trafi do sprzedaży nie wcześniej niż w 2018 roku. Produkcja będzie limitowana i wyniesie co najmniej 100 egzemplarzy.

Najnowsze

Suzuki SV650 Scrambler – tylko dla Francuzów

W zeszłym roku zadebiutowała nowa generacja Suzuki SV650. Japoński producent przygotował niedawno specjalną wersję Scrambler, która będzie dostępna wyłącznie dla klientów znad Sekwany.

Wokół tej maszyny rozgorzała ostra dyskusja. Niektórzy twierdzą, że bliżej mu do typowego Cafe Racera niż Scramlbera. Japoński producent postanowił wprowadzić kilka kosmetycznych zmian w standardowym SV650. 

Pierwszym elementem, który rzuca się w oczy to osłona reflektora, skórzana kanapa o wyglądzie retro, krótszy błotnik z przodu, podniesiona kierownica oraz stylowa owiewka. I w zasadzie na tym kończą się zmiany w tym modelu. 

Jednoślad napędza silnik o mocy 75 KM, oferujący 64 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Motocykl jest dostępny wyłącznie we Francji. Podstawowa wersja SV650 kosztuje 6599 euro, ale za wersję Scrambler trzeba dopłacić 1000 euro. 

Suzuki nie potwierdziło jeszcze, czy maszyna pojawi się na innych rynkach. Tymczasem warto zerknąć na klip promujący specjalną wersję.

Najnowsze