Tak się kończy zasypianie za kierownicą ciężarówki

Sen podczas jazdy potrafi nas dopaść niespodziewanie. Dlatego nie wolno ignorować jego pierwszych objawów. Dobrze też zachować spokój, kiedy zorientujemy się, że przez kilka sekund byliśmy „nieobecni”.

Prawda stara jak świat – czujesz się zmęczony, to zatrzymaj się, odpocznij. Albo przynajmniej rozprostuj na chwilę kości, pooddychaj świeżym powietrzem i rozruszaj się. Inaczej ryzykujesz taką sytuacją, jaka spotkała kierowcę na poniższym nagraniu.

Kierowca ciężarówki zasnął za kierownicą?

Dzięki kamerze zamontowanej w szoferce widać dokładnie, kiedy kierujący zaczyna zasypiać, a druga pokazuje jak ciężarówka opuszcza pas ruchu. Aż wreszcie zjeżdża na pas zieleni, co budzi kierowcę. Próbował on za wszelką cenę wrócić na asfalt, co nie skończyło się dobrze.

Dwie ciężarówki blokują drogę. Tylko dlaczego?

W takich sytuacjach najważniejsze jest zachowanie spokoju i przede wszystkim znaczące zmniejszenie prędkości. Wszelkie gwałtowne ruchy mogą spowodować nieoczekiwaną reakcję pojazdu. Jeśli nie ma żadnego zagrożenia, lepiej niemal zupełnie się zatrzymać i dopiero wtedy, na spokojnie, wrócić na asfalt.

Najnowsze

Ciężarówka z łodzią utknęła na przejeździe. Po chwili przyjechał pociąg

Przejazdy kolejowe to jedne z najbardziej niebezpiecznych miejsc na drogach. To także miejsca, gdzie czasami okazuje się, że strach przed zarysowaniem lakieru okazuje się silniejszy przed strachem o własne życie.

Tym razem głównym bohaterem jest kierowca ciągnika siodłowego, który transportował łódź na naczepie. Z opisu możemy dowiedzieć się, że pojazd utknął na przejeździe. Co wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ teren w tym miejscu jest równy, a tory zrównano z asfaltem. Macie jakiś pomysł co mogłoby spowodować, że zestaw „utknął” w tym miejscu?

Zablokowała autem przejazd kolejowy. Jak do tego doszło?

W naszej ocenie powodem „utknięcia” były opadające rogatki. Historia zna wiele przypadków kierowców, którzy woleli narazić własne życie, byle tylko nie wyłamać barier. W dalszej części nagrania nie ma zaskoczenia – pociąg nadjeżdża i rozbija łódź oraz naczepę w drobny mak. Na szczęście w zderzeniu nikt nie ucierpiał.

Chciał zawrócić na przejeździe kolejowym. Utknął, a potem przyjechał pociąg

Przy okazji przypominamy: lepiej zarysować lakier wyłamując rogatki, niż zginąć. Rogatki zwykle można wyłamać gołymi rękami. Auto, które stoi na torach i nie chce zapalić, może przejechać parę metrów na rozruszniku (wrzucamy jedynkę, puszczamy sprzęgło i przekręcamy kluczyk, trzymając go do zjechania z torów). Na przejazdach kolejowych znajdują się też naklejki z numerem telefonu oraz numerem przejazdu. W ten sposób można szybko powiadomić o sytuacji kolej, która ostrzeże wszystkich zbliżających się maszynistów o niebezpieczeństwie.

Najnowsze

Wchodzisz na przejścia tak jak ta kobieta? Zobacz, jak wiele ryzykujesz

Piesi często czują się zupełnie bezpieczni na przejściach i uważają, że nic im nie grozi. Niestety rzeczywistość czasami brutalnie weryfikuje to przekonanie i pokazuje, że pewnych spraw nie rozwiążemy zmianami w prawie. Pomóc może jedynie zdrowy rozsądek.

Do zdarzenia doszło w Łukowie, a całość zarejestrowała kamera monitoringu. Na nagraniu widać jak 69-letnia kobieta podchodzi do przejścia i po przejechaniu samochodu, wchodzi na pasy. Niestety w tym czasie nadjeżdża kolejne auto, które potrąca kobietę.

Jak podaje policja, za kierownicą siedział 36-letni mężczyzna, który miał niemal promil alkoholu w organizmie. Poszkodowana doznała w wyniku wypadku poważnych obrażeń i została przetransportowana helikopterem do szpitala.

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

To teraz przyjrzyjmy się bliżej tej sytuacji, ponieważ mówienie tutaj o „pijanym piracie drogowym” zbytnio upraszcza sprawę. To prawda, że wina leży po stronie kierowcy, a jazda na podwójnym gazie z pewnością przyczyniła się do potrącenia. Spójrzcie jednak na nagranie. Kiedy kobieta stawia nogę na przejściu, Audi jest już widoczne na ekranie, a więc całkiem blisko pasów. Piesza musiała je widzieć wcześniej i widziała też, że między nim, a poprzednim pojazdem wcale nie było dużej odległości. Widząc pierwsze auto, przystanęła parę kroków przed pasami, a następnie ruszyła, ignorując zbliżające się Audi. Ocena prędkości samochodu i dystansu na podstawie samego nagrania jest trudna, ale sądzimy, że miejsca było dostatecznie dużo, aby uważny kierowca zdążył zahamować w porę. Tylko czy wy wchodzicie tak na przejście? Widzicie samochód i myślicie: „jeśli prowadzi ktoś uważny i z dobrym refleksem, to pewnie zdąży się zatrzymać”?

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

Piesza nie miała żadnej pewności, czy kierowca ją zauważył. Nie miała pewności, czy nie szuka teraz stacji radiowej, nie grzebie w telefonie, nie kłóci się z kimś, czy może nie jest (no właśnie) pijany. Weszła na pasy przed zbliżający się pojazd i nawet na niego nie patrzyła, nie upewniała się, czy się zatrzymuje, w żaden sposób nie zareagowała, nawet tuż przed potrąceniem. Skąd taka nieuzasadniona wiara w rozsądek innych? Kierowca ma oczywiście obowiązek zachować szczególną ostrożność w pobliżu przejścia dla pieszych, a także zwolnić, jeśli wymaga tego sytuacja. Ale czy pieszy nie ma żadnych obowiązków? Nie ma obowiązku zadbania o własne bezpieczeństwo, na wypadek gdyby czyjaś głupota lub zagapienie się zagroziły temu bezpieczeństwu?

Przypominamy też, że projekt zmian, nadający pieszym pierwszeństwo przed przejściem, niczego by tu nie zmienił. Zgodnie z nim piesza nie mogłaby wejść przed zbliżające się auto, jak na tym nagraniu. Nadal miałaby obowiązek zaczekać, upewnić się, że kierowca zatrzymuje się i dopiero wtedy mogłaby wejść. Tutaj tego zabrakło. Kierowca Audi miałby oczywiście obowiązek zatrzymać się, na widok pieszej zbliżającej się do przejścia. Ale naprawdę sądzicie, że ktoś na tyle bezmyślny, żeby wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu, przejąłby się zmianą przepisów? Albo nawet o niej słyszał? Dlatego właśnie obawiamy się wprowadzenia tej nowelizacji. Już obecnie trudno o kierowcę, który nie zwalnia przed przejściem albo się nie zatrzymuje widząc pieszych (nie zawsze niestety robiąc to w sposób bezpieczny lub rozsądny). Jak sądzicie, co zmienią przepisy? Bo w naszej ocenie kierowcy jeżdżący przepisowo i spokojnie, dalej będą tak jeździć. A ta bezmyślna garstka raczej nie zmądrzeje w momencie opublikowania nowelizacji w Dzienniku Ustaw. Za to przybędzie pieszych wchodzących bez patrzenia na drogę. Już teraz wielu to robi, a co dopiero kiedy usłyszą, że zawsze mają pierwszeństwo. Jakoś wątpimy, że większość społeczeństwa zada sobie trud sprawdzenia na jakiej zasadzie z tego pierwszeństwa będzie można korzystać.

Najnowsze

Rozbił w krzakach Wranglera z carsharingu! Był pijany?

Wynajem samochodów na minuty to ryzykowny biznes - nigdy nie można mieć pewności, czy wynajmujący okaże się osobą rozsądną. Firma Panek dodatkowo „prosi się o kłopoty”, dołączając do swojej floty kolejne, wyjątkowe samochody.

Z czysto biznesowej strony firma carsharingowa powinna mieć w swojej flocie auta typowo miejskie – tanie w leasingu, mało palące i łatwe w zaparkowaniu. Panek wpadł jednak na pomysł, żeby sprawić też trochę frajdy swoim klientom, którzy są miłośnikami motoryzacji. Stąd pomysł na oferowanie pojedynczych egzemplarzy budzących w Polsce nostalgię modeli – Poloneza, Malucha, Dużego Fiata oraz Syreny. Znaleźć można też auta będące „legendami” nie tylko w naszym kraju – Corvettę C3 oraz nowego Jeepa Wranglera.

Rozbił jedno z 25 stuningowanych Porsche Carrera GT i próbował uciec

Jesteśmy pod wrażeniem Panka, który pozwala w ten sposób wielu polskim kierowcom spełnić swoje motoryzacyjne marzenia. Ale taki niezwykły park samochodów budzi też pewne obawy – jeśli ktoś wynajmie Corvettę, z pewnością będzie chciał sprawdzić jej osiągi. Co może nie skończyć się dobrze. Z kolei wynajmując Wranglera, ktoś może chcieć sprawdzić… no właśnie.

Chciał się popisać przed dziewczyną i rozbił Ferrari

Ten drugi scenariusz niestety się sprawdził – firma poinformowała niedawno, że jej Jeep został znaleziony rozbity w krzakach. Wygląda na to, że jakiś bezmyślny osobnik chciał sprawdzić możliwości tej legendarnej terenówki, ale prowadzenie takiego samochodu najwyraźniej go przerosło. Co gorsza, według świadków zdarzenia kierowca był pijany.

Młody kierowca + Lamborghini = szkoda całkowita

Pocieszające jest tylko to, że ta nieodpowiedzialna osoba nie uniknie konsekwencji swoich czynów. Żeby móc wynająć auto, trzeba podać firmie swoje dane, więc Panek dobrze wie, kto uszkodził Wranglera. Poza konsekwencjami prawnymi, amatora offroadu czeka też pokrycie naprawy auta z własnej kieszeni.

Najnowsze

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

Zwykle do niebezpiecznych sytuacji na przejściach dla pieszych dochodzi w wyniku nieznajomości przepisów, złej oceny sytuacji lub klasycznej głupoty. W tym przypadku mogło chyba chodzić o… wyrachowanie.

Nagranie jest dość słabej jakości, ale da się z niego wywnioskować przebieg zdarzenia. Piesza stała przed przejściem, czekała, a sznur samochodów jechał. Nagle kobieta weszła na pasy, tuż przed jedno z aut, którego kierowca wykazał się wyjątkowym refleksem i w ostatniej chwili ominął pieszą. Istniało ryzyko, że potrąci ją drugi z samochodów, albo pojazd z kamerą, ale ci kierujący także wykazali się dobrą obserwacją sytuacji na drodze i uchronili kobietę przed potrąceniem.

Piesza wbiega pod samochód. A kierowca gdzie miał oczy?

Wiemy już co się stało, ale dlaczego to się stało? Rozumiemy że pieszy może nie zauważyć zbliżającego się samochodu, źle ocenić jego prędkość, mylnie uznać, że kierowca go widzi i z łatwością się zatrzyma. Ale ta piesza musiała doskonale widzieć i wiedzieć, że ma przed sobą sznur pojazdów, jeden jedzie za drugim i nie było tu mowy o „złej ocenie odległości” czy tym podobnym wymówkom. Co zatem się stało? Kobieta spojrzała ile jeszcze samochodów będzie musiało ją minąć i postanowiła po prostu zmusić kierowców do przepuszczenia jej? Na zasadzie „przecież mnie nie rozjadą”? Ciekawe czy w ogóle zdaje sobie sprawę ile miejsca potrzeba, żeby kierowca rozpoczął hamowanie, a jego auto się zatrzymało.

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

Jesteśmy przekonani, że znajdą się osoby, które wskażą tą sytuację jako dobry przykład na to, że potrzebujemy nadchodzącej zmiany przepisów, nadającej pieszym pierwszeństwo już przed przejściem. Podoba nam się taki tok myślenia: „Ponieważ zdarzają się piesi bezmyślni lub/i o zapędach samobójczych, to niech kierowcy za nich myślą i na nich uważają”. Albo innymi słowami: „Ponieważ zdarzają się osoby, które mogą stanowić zagrożenie dla siebie i innych, lepiej nic z nimi nie róbmy. Po prostu niech inni na nich bardziej uważają”. Ciekawe rozumowanie, takie przenoszenie odpowiedzialności i argumentowanie „ponieważ im się nie chce myśleć, to wy macie za nich”.

Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Osoby myślące w ten sposób musimy rozczarować – w myśl projektu nowych przepisów, wtargnięcie na ulicę nadal będzie zakazane. To będzie pierwszeństwo trochę takie, jak w przypadku pojazdu uprzywilejowanego – wszyscy mają ustąpić mu miejsca, ale on nie może po prostu jechać na czerwonym świetle z gazem w podłodze. Jego obowiązkiem jest upewnienie się, że inni umożliwiają mu przejazd, a jeśli wjedzie na czerwonym na skrzyżowanie i coś w niego uderzy, to wina leży po stronie kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. Ale spokojnie – już teraz piesi wbiegający pod samochody, nawet jeśli całe zajście zostało nagranie, nie są uznawani za sprawców potrąceń. Strach pomyśleć co będzie, kiedy nowe przepisy wejdą w życie.

Najnowsze