Karolina Chojnacka

Subaru Solterra – pierwsze w pełni elektryczne Subaru. Czy trafi do Europy?

Subaru zapowiada nowy model! I to nie byle jaki! Subaru Solterra będzie pierwszym, w pełni elektrycznym samochodem japońskiej marki.

To zła wiadomość do miłośników silników w układzie o przeciwległych cylindrach czyli boxer, w których wyspecjalizowało się Subaru. Japońska marka idzie z duchem czasu i zapowiada swój pierwszy, w pełni elektryczny model – Subaru Solterra.

Subaru Solterra
Subaru Solterra, fot. materiały prasowe / Subaru

Subaru Solterra będzie elektrycznym SUVem segmentu C.  Samochód powstanie na platformie e-Subaru Global Platform (ESGP), opracowanej wspólnie z Toyotą. Jak poinformowano Subaru zajęło się napędem na wszystkie koła i właściwościami jezdnymi, a Toyota skupiła się na silniku elektrycznym i bateriach.

Nazwa Subaru Solterra powstała poprzez połączenie dwóch łacińskich słów: sol czyli słońce i terra, czyli ziemia. Jak zainwestujesz w wallboxa i panele fotowoltaiczne, będziesz mieć przyjazny środowisku (czyli Ziemi) samochód, napędzany energią słoneczną. Chyba tak można zinterpretować tę nazwę.

Subaru Solterra
Subaru Solterra, fot. materiały prasowe / Subaru

Samochód oficjalnie zadebiutuje w przyszłym roku. Oficjalnie też wiadomo, że trafi do Europy.

Najnowsze

Elektryki jednak nie takie fajne? Co piąty właściciel przesiadł się z powrotem do auta spalinowego!

Samochody elektryczne mają wiele zalet i sporo osób jest nimi pozytywnie zaskoczonych, podczas pierwszej przejażdżki. Mylnym okazuje się jednak przeświadczenie, że jeśli ktoś już kupi sobie elektryka, to nigdy nie będzie chciał wrócić do paliw kopalnych.

Zwolennicy aut elektrycznych lubią powtarzać, że już teraz są one pełnoprawną alternatywą dla samochodów spalinowych. Według nich problemem nie jest zasięg, liczba punktów ładowania, a przeszkody nie stanowi też sytuacja, w której nie mamy swobodnego dostępu do własnego gniazdka. Jedynym co nas powstrzymuje przed dokonaniem się elektrycznej rewolucji są uprzedzenia kierowców oraz niedostatecznie duże dopłaty do elektryków.

Elektryki są bardziej czyste od aut spalinowych? Ujawniamy prawdę

Osoby podchodzące nieco bardziej sceptycznie do ograniczeń współczesnej technologii, wytykają przesadny optymizm takiego rozumowania. Trudno się jednak dyskutuje, nie mogąc poprzeć swojego stanowiska jakimiś twardymi danymi. Z pomocą w rozwiązaniu tego sporu przyszedł niedawno Uniwersytet Kalifornijski, którego badacze postanowili sprawdzić, jak to jest z tym przekonaniem do elektryków.

Zużyte baterie wcale nie muszą być szkodliwe dla środowiska? Ciekawe wnioski z dyskusyjnego raportu

Zrobili więc ankietę wśród 4167 gospodarstw domowych w Kalifornii, które zdecydowały się na zakup auta na prąd. Wśród pytań pojawiło się takie czy respondenci zamierzają pozostać przy elektryku. Pierwszym zaskoczeniem było to, że 2325 z nich jeszcze nie podjęło decyzji. Najwyraźniej korzystanie z takiego auta nie jest dla nich czymś oczywistym oraz dużym krokiem naprzód i potrzebują więcej czasu, żeby rozważyć wszystkie za i przeciw.

„To będzie największa w historii afera spalinowa!” – ostrzegają polskie media. Wyjaśniamy, o co chodzi

1842 respondentów decyzję już podjęło i 1458 z nich pozostało przy elektryku. 1213 kupiło kolejne takie auto, a 245 wykupiło dotychczasowe po zakończeniu leasingu. 384 użytkowników samochodów na prąd powróciło jednak do aut spalinowych. To 18 procent z ankietowanych, którzy podjęli decyzję. Aż 70 procent z nich miało dostęp jedynie do zwykłego gniazdka i nie mogło zamontować sobie szybkiej ładowarki domowej. Natomiast 20 procent z respondentów, którzy wrócili do aut spalinowych, statystycznie było ludźmi młodymi, rozpoczynającymi dorosłe życie, wielu z nich często zmieniało miejsce zamieszkania i zwykle były to kobiety.

Rozwój elektromobilności w Polsce – propaganda czy rzeczywistość?

Badanie to wywołało niemałą konsternację. Kalifornia jest stanem bardzo promującym elektromobilność, ale nawet tutaj odsetek osób, które sprawdziły elektryka na własnej skórze i wolą auta spalinowe, jest zaskakująco duży. Nie widzieliśmy szczegółowego raportu z tych badań, ale skoro robiła je renomowana uczelnia, to zakładamy, że nie było w nim błędów metodologicznych. Dodatkowo za jego wiarygodnością przemawia bardzo duża grupa respondentów (zwykle w badaniach za reprezentatywną grupę uważa się 1000 osób).

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ford F-150 Lightning – legendarna nazwa powraca w elektryzującym stylu

„Lightning”, czyli „błyskawica”. Błyskawica kojarzy się z prądem. Prąd z elektromobilnością. Ford oficjalnie ogłosił, że jego pierwszy, całkowicie elektryczny pick-up będzie nosił nazwę F-150 Lightning.

„Lightning” – motoryzacyjna legenda

„Lightning” to w świecie motoryzacji nazwa historyczna, zarezerwowana dla Forda F-150, a konkretniej jego mocniejszych odmian tworzonych we współpracy z SVT, specjalnym działem amerykańskiej marki. Wszystko zaczęło się w 1993 roku od wersji o mocy 240 KM wytwarzanych przez silnik 5.8 V8. W 1999 roku pojawił się kolejny „błyskawiczny” model F-150 z 340 KM pod maską. Pięć lat później, w 2004 roku „Lightning” przeszedł do historii.

Dziś, po 17 latach Ford wskrzesza legendarną nazwę. Amerykański producent ogłosił, że jego pierwszy, całkowicie elektryczny pick-up będzie nosił nazwę F-150 Lightning. Prezes Forda, Jim Farley, zapowiada, że Ford F-150 Lightning będzie modelem przełomowym, nie tylko dla marki, ale i dla całego świata motoryzacji. Czy tak rzeczywiście się stanie? To się dopiero okaże…

Ford F-150 Lightning
Ford F-150 Lightning, fot. materiały prasowe / Ford

Ford F-150 Lightning – pierwsze informacje

Co wiemy o pierwszym, elektrycznym pick-upie Forda? Niewiele. Poza tym, że będzie wyposażony w napęd elektryczny i będzie pobierać aktualizacje „z chmury”. Więcej dowiemy się 19 maja, w dniu oficjalnej prezentacji samochodu. Jednak na pojawienie się elektrycznego F-150 na drogach trzeba będzie trochę poczekać. Jego produkcja wystartuje dopiero w 2022 roku.

Najnowsze

Kierowca Seicento nawet nie dotknął hamulca, gdy wjechał w Hondę

Brak jakiejkolwiek obserwacji drogi przed sobą? A może powód tej sytuacji był znacznie poważniejszy?

Postronny kierowca nagrał moment, w którym kierujący Seicento wyjechał w tył Hondy. Nawet nie dotknął hamulca, więc jakby nie widział, że auta przed nim zatrzymują się przed przejściem dla pieszych.

Auto nagle zjechało z prostej drogi i uderzyło w mur!

Co było powodem takiego zachowania? Po kolizji kierowca Seicento nie wysiada, za to podbiega do niego autor nagrania, zagląda do kabiny i dzwoni gdzieś, pewnie po pomoc. Niewykluczone że kierujący Fiatem gorzej się poczuł lub zasłabł i dlatego doszło do tego zdarzenia.

Najnowsze

Paula Lazarek

Brytyjczyk Billy Bolt stanął na najwyższym podium w błotnistych zawodach Extreme XL Lagares

Pierwsza historyczna runda Mistrzostw Świata Hard Enduro została rozegrana w miniony weekend w Portugalii. Pandemia Covid-19 niestety pokrzyżowała plany organizatorów wydarzenia, przez co Extreme XL Lagares odbyło się w totalnie zmienionej, skróconej formule.

Trzy dni ekstremalnych zawodów, w skład których w poprzednich latach wchodził wyścig Endurocross, słynny prolog w centrum miasta oraz widowiskowy wyścig główny Hard Enduro, zostały skrócone do prologu na torze Endurocross oraz wyścigu głównego na pętli Endurocross w formule 3 wyścigi po 20 minut.

W myśl zasady „czasem słońce, czasem deszcz” po sobotniej suchej rywalizacji, niedzielny tor przyniósł totalnie błotnistą batalię. To jednak nie przeszkodziło zawodnikowi Rockstar Energy Husqvarna Factory Racing w zdobyciu pierwszego zwycięstwa w sezonie. Billy Bolt będąc na fali sobotniej wygranej w kwalifikacjach, powtórzył swój sukces wykręcając najlepszy czas w niedzielnym Endurocrossie. Na podium dołączyli do niego Manuel Lettenbichler oraz niezłomny Graham Jarvis

Wygrana Bolta w pierwszym i drugim finale zdawała się zwiastować pewną dyskwalifikację rywali, jednak droga do hat-tricka nie okazała się tak łatwa. W trzecim finale Brytyjczyk zaliczył upadek, oddając tym samym najlepszy czas okrążenia w ręce Lettenbichlera. Wynik 1-1-2 nie pozostawiał jednak złudzeń i pozwolił Billemu stanąć na najwyższym stopniu podium podczas pierwszej rundy Mistrzostw Świata Hard Enduro. 

Walka o pozostałe miejsca była niezwykle zacięta – pomimo kiepskiego startu Lettenbichler postanowił dać z siebie wszystko w dwóch kolejnych finałach i z wynikiem 8-2-1 uplasował się w klasyfikacji tuż za Boltem. Najniższy stopień na podium przypadł konsekwentnie jadącemu Jarvisowi (4-4-4), zaś czwartą pozycję zajął Wade Young. Pierwszą piątkę zamknął Hiszpan – Alfredo Gomez.

Świetny start w Portugalii odnotował młody polski zawodnik Hard Enduro – Dominik Olszowy, któremu udało się zająć szóste miejsce w rywalizacji. W drugim wyścigu Dominik był trzeci, tuż za Boltem oraz Lettenbichlerem.

W TOP 10 znalazł się także drugi z Polaków startujących w klasie PRO, sześciokrotny Mistrz Świata SuperEnduro, Tadeusz Błażusiak. Mimo świetnego startu i drugiego miejsca w pierwszym finale, Taddy niefortunnie skręcił kolano w drugim wyścigu i postanowił zrezygnować z trzeciego startu, aby nie ryzykować pogorszenia kontuzji. Finalnie Błażusiak uplasował się na dziewiątej pozycji.  

Niestety, ze względu na zmiany w formacie wydarzenia oraz trudne warunki pogodowe, organizatorzy oraz władze FIM postanowili, że punkty zdobyte podczas pierwszej rundy Mistrzostw Świata FIM Hard Enduro nie zostaną wliczone do ich klasyfikacji generalnej.

Fanom cyklu oraz miłośnikom motocyklowych zmagań na najwyższym, światowym poziomie przypominamy, że Bolta, Lettenbichlera, Jarvisa, Younga, Błażusiaka, Gomeza czy też Olszowego będziemy mieli okazję zobaczyć w akcji już 11-12 września w Dąbrowie Górniczej, podczas szóstej rundy Mistrzostw Świata FIM Hard Enduro – HERO Challenge.

Najnowsze