Śmiertelnie potrącili kobietę na przejściu. Mogli zrobić to umyślnie?

Ta sytuacja dobitnie pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby doszło do prawdziwej tragedii. Wstrząsające jest nie tylko samo zdarzenie, ale także ostatnie doniesienia prokuratury.

Polskie media niedawno obiegło nagranie, pokazujące dwóch nastolatków jadących rowerem po przejściu dla pieszych. Jeden prowadził, drugi siedział na kierownicy. Wjechali oni w przechodzącą przez pasy starszą kobietę, która upadła na asfalt. Pomimo przetransportowania do szpitala, 86-latka zmarła następnego dnia.

Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Policja rozpoczęła akcję poszukiwawczą, która szybko odniosła skutek. Kierujący rowerem został zatrzymany przez funkcjonariuszy, pasażer sam zgłosił się na komisariat, wraz z matką. Obaj mają 15 lat.

Początkowo mówiło się o tym, że z racji wieku odpowiadać będą jako nieletni, którzy doprowadzili do nieszczęśliwego wypadku. Toruńska prokuratura poinformowała jednak niedawno, że posiada dowody wskazujące na umyślne działanie. Dlaczego sprawca mógł celowo potrącić starszą kobietę? Powinno to zostać wyjaśnione w toku śledztwa. Gdyby sąd uznał taką kwalifikację czynu, nastolatek mógłby odpowiadać przed sądem jak osoba dorosła, co oznacza karę od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Obecnie wobec kierującego rowerem został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci umieszczeniu go w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

Bezkarny nie powinien też czuć się pasażer, który swoim umyślnym zachowaniem utrudnił widoczność i możliwość manewrowania kierującemu rowerem koledze. Trudno argumentować, że nie zdawał sobie z tego sprawy, a także, że jechał na kierownicy wbrew własnej woli. Może pojawić się więc zarzut przyczynienia się do tego tragicznego wypadku.

Najnowsze

Joanna Modrzewska i Patrycja Komko – Moto Women Rally Team w 4 eliminacji Orlen Baja Poland

Narodowy team kobiecy Moto Women Rally Team w składzie Joanna Modrzewska i Patrycja Komko po raz kolejny w tym sezonie stanęły na starcie czwartej eliminacji Mistrzostw i Pucharu Polski w rajdzie Orlen Baja Poland.

Ostatnia eliminacja odbyła się w Szczecinie i na terenie poligonu w Drawsku Pomorskim. Była to jednocześnie eliminacja mistrzostw Europy i Pucharu Świata. Dzięki wsparciu PZM i komisji kobiet miałyśmy szansę uczestnictwa w mistrzostwach Europy. Niezwykle widowiskowa i ciekawa trasa, szczególnie odcinki na poligonie w Drawsku sprawiały że momentami przenosiłyśmy  się w realia rajdu Dakar i nie było to tylko spowodowane istnie „piekielnymi ” temperaturami. 

Tym razem trasa nie była szczątkowo oznakowana i w stu procentach trzeba było bazować na swoich umiejętnościach nawigacyjnych. Po piątkowym prologu, który poszedł nam bardzo gładko w sobotę przyszedł czas na prawdziwe ściganie. Mimo problemów wynikających z błędów w roadbooku udało nam się przejechać niemal całą trasę omijając tylko jeden punkt kontrolny. Ta sztuka nie udała się nikomu więcej ze stawki motocykli. Mimo 5 minutowej karze po drugim dniu Patrycja była 5 a Joanna Modrzewska zajmowała 6 pozycję. Niedzielny OS został rozegrany na terenie Gminy Dobra  na szczecińskich bezdrożach. Finalnie ukończyłyśmy zawody na 5 (Komko) i 6 (Modrzewska) miejscu.

W klasyfikacji mistrzostw Europy w kategorii kobiet zawody Joanna i Patrycja ukończyły na wysoko punktowym pierwszym i drugim miejscu. Dzięki zdobytym punktom w rocznej klasyfikacji mistrzostw Europy Asia Modrzewska zajmuje trzecią pozycję, a Patrycja wspięła się na najwyższy stopień podium wyprzedzając Portugalkę Rite Viera.

Najnowsze

Goodc

W Series przetestuje 14 nowych zawodniczek do drugiego sezonu kobiecej serii wyścigowej

14 nowych zawodniczek z 12 krajów weźmie udział w testach, będących wstępnym etapem eliminacji do drugiego sezonu kobiecej serii wyścigowej W Series.

Rekordowa liczba zgłoszeń przeszła najśmielsze oczekiwania włodarzy i pomysłodawców serii. Ostatecznie wybrano 14 z nich, które już w przyszły weekend powalczą o miejsce w stawce na sezon 2020.

Organizatorzy poinformowali również, że na hiszpańskim torze Almeria pojawią się Beitske Visser oraz Miki Koyama, które nie tylko będą dopingować swoje koleżanki, ale do których nowe zawodniczki będą porównywane.

O miejsce na sezon 2020 walczy również 8 zawodniczek sezonu 2019, które zajęły miejsca 13-20 i jak poinformowali organizatorzy, nie pojawią się one w Almerii, ale nadal są brane pod uwagę przy wyborze na następny sezon. |

Wśród wybranych jest między innymi zawodniczka IndyCar, IMSA oraz Formuły E, Katherine Legge, która dotychczas zbyt sceptycznie podchodziła do pomysłu stworzenia serii:

Na początku byłam sceptyczna jeżeli chodzi o W Series, ale śledziłam serię w 2019 i muszę szczerze przyznać, że seria przerosła moje oczekiwania i to tak bardzo, że z przyjemnością wezmę udział w testach, które za tydzień odbędą się w Almerii.

Legge ma na swoim koncie również dwukrotny występ w słynnym wyścigu Indy 500.
Na liście znalazła się również Michelle Gatting, która rok temu odrzuciła zaproszenie do udziału w testach ze względu na jej starty z ekipa Kessel Racing, gdzie razem z Rahel Frey i Manuelą Gostner wystartowały w historycznym wyścigu 24h Le Mans. Ich zespół był jedyną, w całości kobiecą załogą w stawce:

Jestem niezwykle podekscytowana dołączeniem do stawki testujących w Almerii. W zeszłym roku podziękowałam za zaproszenie, ze względu na moje zobowiązania wobec Kessel Racing i Iron-Dames, ale śledziłam ten sezon i jestem pod wrażeniem tego, jak to daleko zaszło. Jestem podekscytowana możliwością testu samochodu Tatuus F3 T-318 ponieważ nigdy nie jeździłam samochodem z takim dociskiem.

Oprócz tych dwóch znanych i już doświadczonych zawodniczek znalazły się: Abbie Eaton i Abbie Munro z Wielkiej Brytanii, Anna Inotsume z Japonii, Ayla Agren z Norwegii, Belen Garcia i Nerea Marti z Hiszpanii, Bruna Tomaselli z Brazylii, Chelsea Herbert z Nowej Zelandii, Courtney Crone i Hannah Grisham ze Stanów Zjednoczonych, Gabriela Jilkova z Czech oraz Ira Sidorkowa z Rosji.

Ciekawostką jest fakt, że wybrana do testów Ayla Agren, została odrzucona podczas selekcji do pierwszego sezonu W Series. 

 

Najnowsze

Elektromobilność w polskich miastach. Jakie wyzwania czekają dla samorządów?

Rośnie zaangażowanie miast w rozwój elektromobilności w Polsce. Coraz więcej samorządów wprowadza rozwiązania, dzięki którym mieszkańcy mogą korzystać z nowych ekologicznych sposobów przemieszczania się po mieście. W mediach nie brakuje publikacji promujących miasta w odniesieniu do elektromobilności. Czy to wystarcza do zmiany świadomości społeczeństwa?

Największym wyzwaniem dla samorządów jest proaktywna komunikacja, która będzie bazowała na monitorowaniu informacji, które ich dotyczą. Kluczową sprawą jest edukacja mieszkańców – rozwój elektromobilności w Polsce zależy w dużym stopniu od działań mających na celu budowanie świadomości społecznej w zakresie zrównoważonego transportu i proekologicznych rozwiązań. Trzeba skupić się na korzyściach i szczególnie w zakresie transportu publicznego – odpowiadać przede wszystkim na potrzeby mieszkańców. Pojazdy elektryczne ciągle postrzegane są przez niektórych jako zbyt droga i niedojrzała technologicznie alternatywa dla pojazdów spalinowych. Jak się okazało, jedną z barier może okazać się wcale nie brak infrastruktury ładowania, ale jej niedostateczne oznakowanie – podkreśla Sebastian Bykowski.

W ostatnim czasie bardzo na popularności zyskała elektromobilność w małym wydaniu – rowery, skutery, deskorolki czy hulajnogi. Zwłaszcza te ostatnie postrzegane są jako modne, ale i niebezpieczne. Problemem okazała się wygodna możliwość pozostawienia e-hulajnogi w dowolnym miejscu.

Uczestnicy debaty podkreślali potrzebę współpracy samorządów w celu tworzenia optymalnych warunków sprzyjających rozwojowi elektromobilności w swoich gminach. Do najważniejszych wyzwań należą rozbudowa flot pojazdów elektrycznych i infrastruktury ładowania, ale najistotniejsza jest intensyfikacja działań nie tylko w zakresie edukacji, ale i promocji pojazdów elektrycznych w społeczeństwie, aby przełamać istniejącą barierę mentalną.

Duży udział w promowaniu elektromobilności mieli osobiście prezydenci miast. W analizowanym okresie najczęściej o elektromobilności w swoim mieście na oficjalnych kontach w serwisie Facebook informowali prezydenci: Rzeszowa – Tadeusz Ferenc, Warszawy – Rafał Trzaskowski, Wrocławia – Jacek Sutryk, Zielonej Góry – Janusz Kubicki oraz Poznania – Jacek Jaśkowiak. Wśród wielu tematów, które prezydenci poruszali we wpisach pojawiały się kwestie elektryfikacji samochodów służbowych i pojazdów specjalnych oraz autobusów elektrycznych.

Punktem zapalnym pozostaje niedostatek punktów ładowania w miastach oraz – podobnie jak w mediach tradycyjnych – brak regulacji dot. bezpiecznego poruszania się hulajnogami elektrycznymi. Często w mediach społecznościowych wybrzmiewał również temat podstawowego w Polsce źródła pozyskiwania energii elektrycznej, czyli węgla i związanego z tym zanieczyszczenia środowiska.

Najnowsze

Oda Dencker-Andersen – pierwsza kobieta, która odnosiła rajdowe sukcesy dla Toyoty

Urodziła się w Niemczech, lecz przez lata jeździła w duńskich barwach. Oda Dencker-Andersen była pierwszą kobietą, która odnosiła rajdowe sukcesy dla Toyoty.

Oda Dencker urodziła się w Niemczech, lecz dużą część swojego życia spędziła w Danii, skąd pochodził jej mąż Harald Andersen. Poznała go na początku lat 60., gdy uczestniczył w jednym z niemieckich rajdów. Rajdowa pasja połączyła ich więzami małżeństwa i już w kwietniu 1966 roku Oda Dencker-Andersen pilotowała męża w holenderskim Rajdzie Tulipanów. Pierwszym ich samochodem był słynny BMC Mini Cooper S. Po ślubie zamieszkali w duńskim Holding. 

Sportowe geny Oda dzieliła z bratem, Tilo, który wraz ze swoją żoną Eriką od początku lat 60. uczestniczył w rajdach organizowanych przez niemiecki automobilklub ADAC. Dużym sukcesem Ody Dencker-Andersen (tym razem w roli pilota) było zdobycie wraz z Hannelore Werner (BMW 2002 Ti) Pucharu Pań (Coupe des Dames) w 40. Rajdzie Monte Carlo. W klasyfikacji generalnej zajęły 17. miejsce – z 248 załóg metę w Monaco osiągnęły tylko 22 samochody. 

W rajdowej karierze Ody Dencker pojawił się także polski akcent. W lipcu 1971 roku Harald i Oda wzięli udział w 31. edycji Rajdu Polski, startując Oplem Kadetem B. Zajęli wówczas 14. miejsce w klasyfikacji generalnej na 62 załóg sklasyfikowanych na mecie. W tym czasie Oda coraz częściej siadała w fotelu kierowcy. Latem 1973 roku wraz Charlotte Heusser zajęły 8. miejsce w trudnym, południowoafrykańskim Total Rallye. 

W 1971 roku Toyota otworzyła przedstawicielstwo w RFN. Pierwsze biuro firmy Deutsche Toyota-Vertrieb GmbH & Co. KG mieściło się w Kolonii-Lövenich w 70-metrowym pomieszczeniu i niewiele większym salonie. W ciągu roku do niemieckich klientów trafiły 883 auta, głównie Corolle i Cariny. 

Niemiecki rynek był niezwykle trudny i nieufny wobec marki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nabywców Toyoty straszono wysoką utratą wartości, trudną odsprzedażą i słabo rozwiniętą siecią sprzedaży. Ale okazało się to medialną manipulacją, bo już w 1975 roku na terenie RFN i Berlina Zachodniego działało prawie 500 autoryzowanych warsztatów Toyoty. Nieprzychylne były także media, zgodnie faworyzujące auta produkcji niemieckiej. Reputację Toyoty zmienili sami klienci, którzy szybko docenili nieprzeciętną niezawodność aut tej marki. 

W przełamaniu stereotypów pomogły sportowe sukcesy Toyoty. W gronie europejskich kierowców wspieranych przez japoński koncern znalazła się także Oda Dencker-Andersen. W tym czasie Ove Andersson budował właśnie mistrzowski zespół Toyota Team Europe, a pierwsze sukcesy Toyoty w rajdach WRC pojawiły się kilka lat później.

Oda Dencker-Andersen skutecznie wypromowała model Starlet. Pod koniec lat 70. była kojarzona z japońską marką tak silnie, że zwano ją nawet „Frau Toyota”. Stała się postacią znaną w hermetycznym środowisku rajdowym. Za pośrednictwem swojej francuskiej koleżanki Marianne Hoepfner poznała legendarną Michelle Mouton, najbardziej utytułowaną kobietę w historii rajdów WRC, oraz jej pilotki: Françoise Conocni i Fabrizię Pons. 

W latach 80. Oda Dencker-Andersen wycofała się z rajdów. Zamieszkała w Michelstadt koło Darmstadt. Po przedwczesnej śmierci pierwszego męża, związała się z Peterem Lipmannem, który uczestniczył w traumatycznym rajdzie Himalajów jako pilot Alberta Pfuhla. To właśnie do ich Mercedesa 450 SLC jeden z chuliganów próbował wskoczyć przez rozbitą tylną szybę, kierowcy udało się jednak odjechać. 

Obecnie Oda nosi nazwisko Dencker-Lippmann. Jeszcze kilka lat temu obydwoje prowadzili firmę consultingową, dziś są już na emeryturze. Choć Oda nie odniosła oszałamiających zwycięstw w WRC na miarę Michelle Mouton, jej sukcesy przyczyniły się do umocnienia pozycji Toyoty na trudnym, niemieckim rynku. 

Najnowsze