Seria podpaleń samochodów! Kto za nią odpowiada?

Wszystkie samochody parkowały w tej samej okolicy, a ogień pojawiał się pod nimi w niewielkich odstępach czasu.

Do serii podpaleń doszło w nocy w minioną niedzielę w bielskiej dzielnicy Leszczyny. Jako pierwsza zaczęła się palić Toyota Avensis, której próby ugaszenia widać na poniższym nagraniu. Niestety auto doszczętnie spłonęło.

Eksplozja dosłownie rozerwała samochód! To nie była bomba, tylko ładujący się elektryk

Nieopodal stał Fiat Punto, pod którego przód też ktoś podłożył ogień, ale płomienie zgasły na skutek padającego deszczu. Kilkaset metrów dalej zaczął palić się Ford Mondeo, którego widać w dalszej części nagrania w kłębach dymu. Podpalono także stojącego w okolicy Volkswagena Polo.

Golf nagle stanął w płomieniach!

Do wszystkich pożarów doszło w ciągu kilkunastu minut. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie, poszukując podpalacza lub podpalaczy.

Najnowsze

Jechał kombajnem po autostradzie. Teraz stanie przed sądem!

Podobno wielu polskim kierowcom nadal obce są zasady jeżdżenia po autostradach. Z pewnością były one obce temu kierującemu kombajnem.

Informacja o kombajnie poruszającym się autostradą A1 dotarła do dyżurnego policji od postronnych kierowców. Na miejsce został wysłany patrol autostradowego komisariatu z Gliwic i rzeczywiście po kilku minutach policjanci trafili na kombajn, który poruszał się poboczem, ale z racji swoich rozmiarów, zajmował także połowę prawego pasa.

Policjant cudem uniknął śmierci. Samochód omal nie rozjechał go na autostradzie!

Funkcjonariusze zatrzymali nieodpowiedzialnego kierującego, który był zaskoczony interwencją. Powiedział policjantom, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jazda tego typu pojazdem po autostradzie jest zakazana.

Tak dochodzi do wypadków, czyli typowy obrazek z polskiej autostrady

Cała historia zakończyła się szczęśliwie wyłącznie dzięki czujności wszystkich kierowców, którzy odpowiednio reagowali na zagrożenie i udawało im się bezpiecznie wyprzedzać kombajn. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden z kierujących zareagowałby panicznie i doprowadził do kolizji, która zakończyłaby się karambolem. Dlatego policjanci odstąpili od postępowania mandatowego i skierowali wniosek o ukaranie nieodpowiedzialnego kombajnisty do sądu.

Najnowsze

Drastyczna podwyżka kary za brak opłaty parkingowej! To dopiero początek wzrostów?

Zmiana kary za brak uiszczenia opłaty parkingowej w strefie weszła w życie tylko w Warszawie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wprowadziły ją też inne miasta.

Od poniedziałku 7 września kara za parkowanie bez uiszczenia opłaty w strefie, zwiększyła się z 50 do 250 złotych. Decyzja o takiej zmianie zapadła już pod koniec lipca. Rada Miasta st. Warszawy argumentowała ją tym, że dotychczasową wysokość kary ustanowiono 17 lat temu, kiedy wartość pieniądza była zupełnie inna.

Jednocześnie rozszerzono zasięg Strefy Płatnego Parkowania, którą wprowadzono na Pradze Północ, obejmując okolice zoo i Parku Praskiego, Nową Pragę i północne okolice Dworca Wschodniego, a także na Woli (z jednej strony do al. Prymasa Tysiąclecia, a z drugiej do linii kolejowej Warszawa Gdańska – Warszawa Zachodnia). Tej zmiany już nie uzasadniano, ale wszyscy wiemy co jest jej powodem – zwiększenie wpływów do miejskiej kasy.

Przypomnijmy, że wzrost kary za brak opłaty za parkowanie jest możliwy na mocy nowelizacji, która weszła w życie na początku tego roku. Na jej podstawie samorządy mogą zwiększać wysokość opłat za godzinę parkowania oraz kar za niestosowanie się do nich. Obecnie pierwsza godzina parkowania w Warszawie kosztuje 3 zł, druga 3,60 zł, trzecia 4,20 zł, a każda kolejna to dodatkowe 3 zł. Niektóre miasta poszły jeszcze dalej i każą płacić nawet 6 zł za postój w ścisłym centrum (tyle zapłacimy w Krakowie). To może być dopiero początek podwyżek, ponieważ ustawa określa maksymalne stawki w odniesieniu do minimalnego wynagrodzenia. I tak opłata za godzinę parkowania nie może przekroczyć 0,45% tej stawki (co już teraz daje ponad 10 zł), a wysokość kary za brak tej opłaty to maksymalnie 10% płacy minimalnej, co obecnie daje 260 zł, ale od przyszłego roku będzie to już 280 zł (według najnowszych informacji płaca minimalna wyniesie wtedy 2800 zł).

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ferrari szykuje niespodziankę

Z okazji swojego tysięcznego występu w Formule 1, Ferrari szykuje na Grand Prix Toskanii specjalne, okolicznościowe malowanie bolidu.

W najbliższy weekend, przy okazji Grand Prix Toskanii Ferrari stanie się pierwszym zespołem w historii, który osiągnie barierę tysiąca występów w rundzie Mistrzostw Świata Formuły 1.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarli dziennikarze portalu Motorsport.com, z okazji swojego tysięcznego występu w Formule 1, Ferrari szykuje na Grand Prix Toskanii specjalne, okolicznościowe malowanie samochodu.

Bolidy Sebastiana Vettela i Charlesa Leclerca mają być pomalowane na ciemniejszy odcień czerwieni niż dotychczas. Ma to być nawiązanie do projektu samochodu z 1950 roku, Ferrari 125, którego trzy egzemplarze wystąpiły w trakcie ówczesnego Grand Prix Monako – Alberto Ascari ukończył wyścig w Monte Carlo na drugiej pozycji, Raymond Sommer przejechał linię mety jako czwarty, a Luigi Villoresi odpadł z rywalizacji.

Grand Prix Toskanii i tysięczny wyścig Ferrari w Formule 1 z pewnością będzie wyjątkowe dla Scuderii. Po raz pierwszy w tym specyficznym, koronawirusowym sezonie na trybunach zasiądą kibice! Spośród 2880 wejściówek, aż 800, czyli niemal jedna trzecia, zostało rozdysponowane między fankluby Ferrari.

Przeczytaj też: Zespoły Formuły 1 obawiają się powrotu kibiców na trybuny

Należy również wspomnieć, że wyścig odbędzie się na Mugello, torze, którego właścicielem jest Ferrari. Ferrari będzie również sponsorem tytularnym dziewiątej rundy tegorocznego sezonu.

I szkoda tylko, że cały ten wyjątkowy i uroczysty nastrój może (a nawet z pewnością tak będzie) popsuć fatalna forma zespołu, którego bolidy mają problem z zakwalifikowaniem się do Q3, a momentami nawet do Q2. W tym roku GP Włoch było pierwszym w historii Formuły 1, kiedy żaden kierowca Scuderii nie pojawił się w Q3 na Monzy.

Przeczytaj też: GP Włoch: ekscytująca rywalizacja i niespodziewane zwycięstwo Pierre’a Gasly’ego

Najnowsze

Polski zawodnik motocyklowy po wypadku przy prędkości 245 km/h operowany w Chorwacji

Dwunastokrotny motocyklowy mistrz Polski, Paweł Szkopek, przeszedł udaną operację złamanej w poniedziałek lewej kości udowej i w najbliższych dniach opuści chorwacki szpital w Rijece.

Szkopek przygotowywał się do wyścigów drugiej rundy europejskich mistrzostw Alpe Adria klasy Superbike, kiedy podczas sesji treningowej na chorwackim torze Grobnik drogę zajechał mu inny zawodnik. Po wypadku, do którego doszło przy prędkości 245 km/h, lekarze stwierdzili u Polaka wielomiejscowe złamanie lewej kości udowej z przemieszczeniem.

W środę wielokrotny mistrz Polski przeszedł pięciogodzinną operację, podczas której dokonano zespolenia kości przy pomocy gwoździa śródszpikowego. W poniedziałek zawodnik Szkopek Teamu ma zostać wypisany ze szpitala i wrócić do kraju, gdzie natychmiast rozpocznie rehabilitację.

Tymczasem na torze w Grobniku w klasie Supersport 300 walczyć będzie w ten weekend drugi z reprezentantów Szkopek Teamu, 18-letni Mateusz Hulewicz, który po podiach w dwóch pierwszych wyścigach zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Razem z całym Szkopek Teamem miałem na ten sezon bardzo ambitne plany i przygotowywałem się do startów bardzo intensywnie – mówi Paweł Szkopek. – Kontuzja jest poważną przeszkodą w walce o kolejne tytuły i zwycięstwa, ale wyszedłem już z niejednej opresji i jestem spokojny. Co prawda lekarze powiedzieli mi, że takie urazy wymagają od sześciu do dwunastu miesięcy rehabilitacji, ale jestem pewien, że pobijemy pod tym względem kolejny rekord i wrócę na tor znacznie szybciej. Sam wypadek był bardzo groźny. Dużo wolniej jadący zawodnik nagle zmienił tor jazdy, przez co nie miałem żadnej szansy na uniknięcie zderzenia. Najważniejsze, że jestem już po operacji i mogę planować następne ruchy jeśli chodzi o rehabilitację. Miałem nadzieję, że uda mi się wrócić na tor jeszcze w ten weekend, aby pomóc mojemu zespołowi i Mateuszowi w walce w klasie Supersport 300, ale lekarze postanowili zatrzymać mnie na obserwacji do poniedziałku. Będę więc dopingował cały Szkopek Team na odległość. Bardzo dziękuję wszystkim za ogromne wsparcie i wiadomości jakie otrzymałem w ostatnich dniach. Sytuacja nie jest idealna, ale staram się szukać pozytywów. Z pewnością czeka mnie kilka tygodni przerwy jeśli chodzi o jazdę, ale będę mógł wykorzystać ten czas, aby jeszcze intensywniej pracować nad rozwojem Szkopek Teamu i moich młodych podopiecznych.”

Najnowsze