Rządzący za nic mają bezpieczeństwo użytkowników hulajnóg? Zaskakująca zapowiedź ministra

Rządzący za nic mają bezpieczeństwo użytkowników hulajnóg? Zaskakująca zapowiedź ministra

02 października 2020
2
Problem braku przepisów dotyczących elektrycznych hulajnóg znany jest od dawna i od dawna słyszymy zapowiedzi wprowadzenia zmian legislacyjnych. Ostatnio na ten temat wypowiedział się minister Adamczyk, ale chyba nie na taką deklarację czekaliśmy.

Elektryczna hulajnoga, elektryczna deskorolka, sageway - wszyscy wiemy co to jest. Są to oczywiście Urządzenia Transportu Osobistego i chociaż ukuto dla nich nawet „urzędową” nazwę, to nadal nie doczekaliśmy się przepisów, regulujących korzystanie z nich. To problem nie tylko dla ich użytkowników, ale także dla innych uczestników ruchu. Szczególnie użytkownicy eklektycznych hulajnóg znani są z „luźnego” podejścia do przepisów ruchu drogowego i fantazji w wybieraniu drogi przejazdu.

Pędził wózkiem inwalidzkim 50 km/h!

Nie można mimo to do końca ich winić, ponieważ same przepisy nie przewidują takiego urządzenia jak elektryczna hulajnoga. Logika podpowiada, że powinno się nimi jeździć po drogach dla rowerów, ale niektórzy twierdzą, że brak sklasyfikowania takiego urządzenia jak elektryczna hulajnoga, czyni z ich użytkowników pieszych.

Do problemu odniósł się niedawno minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Jego wypowiedź, której możecie posłuchać poniżej, jest co najmniej zaskakująca.

Nie przesłyszeliście się. Minister Adamczyk zapowiedział przepis, zgodnie z którym użytkownicy Urządzeń Transportu Osobistego, będą zmuszeni do jazdy wyłącznie ulicami. Zaznacza co prawda, że chodzi o takie drogi, na których ograniczenie prędkości wynosi najwyżej 50 km/h, ale to marne pocieszenie. Jazda przy krawędzi drogi na 8-calowych kołach, gdzie nie brakuje nierówności, ubytków w asfalcie oraz studzienek, nie należy ani do przyjemnych ani do bezpiecznych. Dlaczego ministerstwo chce, żeby hulajnogi, mogące jechać zwykle maksymalnie 25 km/h, nie mogły korzystać z dróg dla rowerów? Chociaż większość rowerzystów potrafi rozwinąć jeszcze wyższe prędkości?

Hulajnogista został potrącony na przejściu. Tylko z czyjej winy?

Zresztą to nie tylko kwestia hulajnóg. Kojarzycie elektryczne deskorolki? Ale nie takie klasyczne, lecz ustawione poprzecznie do kierunku jazdy i z dwoma kołami. To też Urządzenie Transportu Osobistego, objęte zapowiadaną ustawą. Koła w rozmiarze 6,5 cala i 15 km/h prędkości maksymalnej. Nic tylko ruszać w gęsty miejski ruch. Są też deskorolki na jednym kole - wjeżdżasz w studzienkę, ponieważ mijające cię pojazdy nie dały możliwości ominięcia jej, tracisz równowagę i wpadasz pod samochód. Ministerstwo Infrastruktury lubi to.

Z ostateczną oceną nowych przepisów wstrzymamy się, kiedy poznamy projekt ustawy. Niestety z zapowiedzi ministra Adamczyka wyłania się obraz absurdalnych i zwyczajnie niebezpiecznych przepisów.

Komentarze

Mark
05 października 2020 09:52
W artykule jest błąd. Brak oddzielnych przepisów dla hulajnóg z silnikiem powoduje, że traktowane są one jako motorower. Wszytko co nie posiada oddzielnej kategorii a ma 2 koła, silnik poniżej 4kW i jeździ względnie powoli to jest motorower. Nie ważne czy się na tym siedzi jak na skuterze czy się na tym stoi.

Motorower może jeździć tylko po ulicy. Więc wprowadzenie oddzielnej klasyfikacji dla hulajnóg z silnikiem wraz z obowiązkiem jazdy po ulicy niczego nie zmieni w kwestii tego gdzie można jeździć.
Zmieni za to inne rzeczy, obecnie aby móc wyjechać za bramę swojej posesji trzeba spełniać dość rygorystyczne wymagania - trzeba swój motorower (hulajnogę), zarejestrować, wykupić na nią OC, co 2 lata musi ona przechodzić przegląd techniczny. Trzeba jeździć w kasku i posiadać prawo jazdy.
Gdyby wprowadzić osobną kategorię dla UTO można by z części tych wymogów zrezygnować.