Rozmowa z Martą Nowicką – zawodniczką rajdów RC

Marzysz o rajdach samochodowych, ale nie są w Twoim zasięgu? A może by tak zminiaturyzować te rozgrywki i świetnie się bawić w jazdę wymarzonym Subaru po rajdowych odcinkach? O rajdach w skali 1:10 opowiada Marta Nowicka.

Marta Nowicka podczas zawodów RC – samochodami steruje się ze specjalnego podestu.
fot. z archiwum Marty Nowickiej

W ilu rajdach modeli RC brałaś udział do tej pory?
Startowałam w 17 rajdach, a mój najlepszy wynik to 2. miejsce w klasie S1600 na 7 Rajdzie Zimowym (2012 rok). W tym sezonie jeżdżę już w klasie S2000.

Traktujesz takie zawody, jak wyzwanie? Czy po prostu dobrze się bawisz?
Wyzwaniem na pewno jest samo ukończenie danego rajdu (śmiech). Trzeba mieć dobrze przygotowany model, części zamienne bądź opony na zmianę – w razie jakichkolwiek awarii samochodu. Same zawody i jazda są już zabawą. Oczywiście miedzy zawodnikami pojawia się rywalizacja, ale ona nas motywuje, by trenować i dopieszczać najdrobniejsze szczegóły w naszych autach.

Startujecie w teamie rodzinnym?
Tak, startuje razem z bratem i tatą. To dzięki nim zainteresowałam się tym tematem i zaczęłam startować w rajdach RC.

Opowiedz o samochodzie, którym sterujesz.
Podwozie to Team Associated TC4 napęd wałkiem na 4 koła, dyferencjały kulkowe, amortyzatory z wymiennymi sprężynami i olejami o różnej gęstości – inne na szuter i twarde powierzchnie. Moja pierwsza karoseria to Lancia Delta, a potem ulubione Subaru – model 2004, a teraz 2008 WRC. Silnik bezszczotkowy o mocy 120W. Mój brat ma jakieś 300W, a najmocniejsze silniki w klasie WRC osiągają nawet 700W. Akumulator LiFe i regulator GM Genius programowany z komputera.

Brzmi naprawdę profesjonalnie, to już nie są zabawki a zaawansowana technika?
Nie są to zabawki, świadczy o tym przede wszystkim ich koszt. Nie są to też modele, które znajdziemy na półkach w supermarketach.

Park maszyn.
fot. z archiwum Marty Nowickiej

Czy taki pojazd buduje się od podstaw czy kupuje gotowy?
Kupuje się samo podwozie lub gotowy zestaw i następnie przystosowuje się je do rajdów w zależności od ich rodzaju. Każde dostępne w sklepach podwozie wymaga przeróbek i na ogół z czasem – wymiany całej elektroniki.

Sama zajmujesz się takimi, technicznymi sprawami czy zostawiasz je tacie i bratu?
Sprawami technicznymi zdecydowanie zajmuje się brat z tatą. Czasem przyglądam się jak wymieniają części i zmieniają ustawienia. Ale dalej jest to dla mnie czarna magia. Częściowo, bo nie mówię tu o podstawach, jak wymiana pakietu czy zmiana opon.

Czy takie rajdówki 1:10 przypominają te prawdziwe? Czy ma tu znaczenie dobór opon, warunki na trasie, ustawienie zawieszenia?
Samochód przygotowuje się w zależności od rodzaju trasy i pogody. Na szutry mam opony Ripmax lub Tamiya Rallyblock, a na twarde powierzchnie (kostka brukowa, beton, asfalt) miękką wersję opon Pirelli. Na szutrze ustawiam zawieszenie na ok. 2 cm na miękkich sprężynach i rzadkim oleju, do innych 1cm prześwitu, twardsze sprężyny i oleje.

Zdarzają się awarie, uszkodzenia i jak wtedy wygląda na rajdzie możliwość naprawy?
Niestety awarie się zdarzają szczególnie na ciężkich trasach lub po uderzeniach w przeszkody. Tak jak w prawdziwych rajdach, można wtedy skorzystać z systemu SuperRally. Opuszczamy wtedy jeden przejazd (z 9-ciu na ogół) i zaliczają nam wtedy czas przejazdu najgorszego zawodnika z danej klasy, powiększony jeszcze o 10 sekund. A na serwis trzeba mieć zapas części do danego podwozia.

Jaki jest podział na klasy w zawodach?
WRC, S2000, S1600 i N (takie S1600 dla zawodników do 12 lat).

Rodzinny team – Marta Nowicka (druga od lewej).
fot. z archiwum Marty Nowickiej

Jak wyglądają same zawody? Stoi się obok toru i każdy zawodnik musi pojedynczo przejechać trasę?
Modelem kieruje się z podestu, a ostatnio na dłuższych trasach biegamy za modelami. Na zwykłych odcinkach specjalnych jedzie się po kolei, na tych długich – bieganych, jak poprzedzający zawodnik jest w połowie trasy. I są jeszcze czasami odcinki równoległe, gdzie startuje się po dwie osoby naraz.

A jak te oesy biegane?
Samemu wybiera się drogę przejścia tak, aby mieć model „w zasięgu”, nie biegnie się dokładnie za nim. Wystarczy chodzić na skróty szybkim krokiem.

Na trasach występują przeszkody?
Przeszkody to: mostki (dołem i górą), hopy, szykany, słupki do okrążenia, przejazdy pod oponą. Przeszkody nie będące na wytyczonej drodze na tzw. „otwartych OS-ach”, mają swoje numery i muszą być pokonywane właściwej kolejności, i z określonej strony. Przed startem jest oczywiście zapoznanie z trasą.

Które z nich sprawiały Ci najwięcej trudności?
Każda z przeszkód sprawia trudność, gdy znajduje się daleko od miejsca z którego starujemy modelami. Dodatkowo, gdy OS-y sa zamknięte (jak w większości) – trasy wydają się wtedy węższe z powodu perspektywy.

Takie rajdy też są widowiskowe – relacja filmowa z szutrowego Rajdu Jesiennego




Jaki jest koszt takiego sportu – dla kogoś, kto chciałby zacząć jeździć?
Zakup i przeróbka podwozia z dostosowaniem do startów to jakieś 600 – 5000 zł w zależności od modelu i zastosowanej elektroniki.

W czołówce są jedynie auta doinwestowane?
Auta z czołówki to zdecydowanie bardziej doinwestowane modele, tak ponad 3000 zł za sztukę.

Serwis rajdówki RC.
fot. z archiwum Marty Nowickiej

Więc jakie znaczenie mają tu umiejętności? Jakbyś miała określić w procentach – to w 100% sukcesu, jakie jest znaczenie procentowe techniki?
Technika jazdy to moim zdaniem jakieś 50%, 20% to przygotowanie techniczne modelu (awaria techniczna podczas zawodów to jednak wielka strata), 15% wyposażenie (elektronika w modelu), 15% podwozie.

Macie w Toruniu mocno rozwiniętą ligę rajdów RC? Czy w innych miastach jest podobnie?
Nasza liga w Toruniu jest najstarsza, bo liczy 10 lat. My startujemy już 4-ty rok. Liczące się ligi są jeszcze w Warszawie i Krakowie.

Czy są jakieś wyższe ligowe stopnie w tym sporcie?
W Polsce nie. Można jeszcze jeździć na zawody do Czech, a mistrzostwa krajowe są w Korei Południowej. Zawody są jeszcze popularne w USA i Japonii (widać po filmach na youtube). Jednak wszystko może się z czasem rozwinąć.

Ulubione Subaru RC Marty Nowickiej.
fot. z archiwum Marty Nowickiej

Podobnie jak prawdziwe rajdy – to środowisko jest raczej męskie. Często jesteś jedyną kobietą w stawce – czy to przywilej?
Nie mam żadnej „taryfy ulgowej” dla kobiet, jestem traktowana na równi ze wszystkimi zawodnikami.

A lubisz sporty motorowe, ale te w skali 1:1? (śmiech)
Pewnie, że tak! Może nie jestem jakąś wielką fanką i nie śledzę na bieżąco żadnych rajdów czy wyścigów. Ale zawsze przyjemnie je oglądam, nie mówiąc już o radości – jaką sprawia mi prowadzenie samochodu i czasem „dociśnięcie” w pedał gazu (śmiech).

Najnowsze

Kobiety w trialu – Polki i zawodniczki zagraniczne

Klara Dubaniowska, Anna Wygachiewicz i... więcej Polek w trialu brak. Słynna Laia Sainz, realizuje się obecnie w rajdach długodystansowych - rośnie za to nowa, uzdolniona zawodniczka.

Trial to jedna z najstarszych dyscyplin sportów motocyklowych. Wywodzi się z Anglii, gdzie brytyjscy dżentelmeni zaczeli jeździć w ten sposób bezdrożami (jednośladem z silnikiem) – celem było wrócić do domu w nienaruszonym stanie i bez plamy na honorze (czyli z nieuszkodzonym motocyklem czy ubraniem).

Klara Dubaniowska na torze trialowym podczas zawodów.
fot. z archiwum Klary Dubaniowskiej

Dziś trial reklamowany jest przez fanów tej dyscypliny jako połączenie sportu i zabawy. Ale nie ukrywajmy – jest to jedna z trudniejszych dyscyplin jakie w ogóle istnieją. Wymaga doskonałego panowania nad motocyklem i… samym sobą, ogromnych umiejętności i precyzji prowadzenia jednośladu. Zawody polegają na jeździe lekkim motocyklem ważącym ok. 70 kilogramów (pozbawionym siedziska), po wytyczonej trasie zawierającej rozmaite przeszkody np. zwalone drzewa, głazy, strome podjazdy itp. Dyscyplina ta wymusza niesłychaną równowagę zawodnika i skupienie, ponieważ za podparcie się stopą lub elementami innymi niż opony, czy spód silnika startującemu w konkurencji naliczane są punkty karne. Liczy się zatem technika, a wszystko dzieję się bardzo powoli – wygrywa zawodnik, który popełni najmniej błędów. Dzieki temu jest to najmniej urazowy sport – ponoć najbezpieczniejszy ze sportów motocyklowych.

Pamiętacie tę scenę z Matrixa, kiedy główna bohaterka pędzi przez ulice na motocyklu? To wcale nie była Carrie-Anne Moss, grająca Trinity. W charakterze kaskaderki wystąpiła Debbie Evans, królowa trialu motocyklowego – czytaj o niej więcej tutaj.

 

Zawodników można oglądać z bardzo niewielkiej odległości – taka jest właśnie specyfika konkurencji trialowych.

Mistrzostwa w trialu dla amatorów odbywają się na specjalnie przygotowanych, łatwiejszych odcinkach „dla każdego”. W zależności od wieku, można wystartować w klasie Weteran lub bardzo popularnej Classic Trial (klasyfikacja według wieku motocykla). Także dla dzieci przewidziano treningi i zawody.

A ja wygląda ta dyscyplina w Polsce? Zwłaszcza u naszych rodaczek?

Na poziomie profesjonym w wykonaniu kobiet trial „leży”.

Do niedawna można było szczycić się osiągnięciami Klary Dubaniowskiej, jednak zawodniczka już zaprzestała startów, a ostatnie sukcesy święciła w 2009 roku – widać ją głównie jako wsparcie organizacyjne polskich zawodów. Wspominała w jednym z wywiadów (czytaj tutaj), że niewiele kobiet jeździ regularnie na zawody (cztery lata temu były to trzy dziewczyny). Dziś w rywalizacji pojawia się tylko Anna Wygachiewicz.

Największą popularnością dyscyplina ta cieszy się w Hiszpanii. Na kolejnych miejscach znajdują się Anglia i Niemcy. Co ciekawe, podczas zawodów w Miękinii (gdzie często odbywają się polskie zawody) najlepsza zawodniczka Hiszpanii pokonała w 2009 roku nie tylko swoje rywalki, ale jeździła też lepiej niż męscy rywale.

Szukając informacji o kobietach w trialu można natrafić głównie na materiały dotyczące Lai Sainz – 12-krotnej mistrzyni świata i 10-krotnej mistrzyni Europy w trialu, która startowała w zawodach uż w wieku 7 lat. Obecnie widać ją co roku wysoko w kwalifikacji motocyklistów Rajdu Dakar.

Zobacz jak wiele zawodniczek trialowych z zagranicy przyjechało do nas w 2010 roku – tutaj.

Filmy z zawodów trailowych i zmagania kobiet zobaczysz na filmach tutaj.

Obecnie mówi się też o Nikicie Smith – 16-latce, która debiutowała w trialu w Niemczech mając zaledwie 13 lat i 11 miesięcy. Wiecznie uśmiechnięta młoda Brytyjka zajęła tam 25-te miejsce. Chwilę później zdobywać zaczęła już pierwsze punkty. Ostatni sukces to 6-te miejsce osiągnięte w Andorze. Czyżby rosła przyszła mistrzyni?

Pozostaje mieć nadzieję, że Polki wkrótce bardziej pokochają trial i będzie można im regularnie kibicować.

Nikita Smith – rozpoczyna dopiero swoją dorosłą droge do kariery w trialu.



Najnowsze

Chevrolet Corvette 2014 w grudniu w Europie

Oto nadjeżdża najnowszy model Chevrolet Corvette Stingray, który jest najmocniejszym produkcyjnym Corvette w historii.

Silnik ma 466 KM mocy i 630 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jest też najszybszy – przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie 4,2 sekundy, a w zakrętach osiąga przeciążenia wynoszące ponad 1g. Producent twierdzi również, że Stingray jest prawdopodobnie najoszczędniejszym modelem Corvette, jaki kiedykolwiek powstał.

Obecny model dzieli z poprzednikiem zaledwie dwa elementy. Zastosowano w nim nowe: podwozie, strukturę ramy, jednostkę napędową, wygląd nadwozia i wnętrza.

Corvette Stingray występuje jako Coupe i kabriolet.

Najważniejsze cechy konstrukcji:

  • Wnętrze stworzone z wykorzystaniem włókna węglowego, aluminium, wykańczanych ręcznie elementów skórzanych; dwa nowe rodzaje foteli do wyboru – w każdym przypadku zastosowano lekką ramę wykonaną z magnezu;
  • Technologie wspomagające kierowcę, w tym selektor trybu jazdy (Drive Mode Selector), oferujący pięć pozycji pracy, który dostosowuje jedenaście różnych ustawień pojazdu do indywidualnych preferencji kierowcy; nowa siedmiobiegowa przekładnia manualna z systemem Active Rev Matching, przewidującym moment, w którym kierowca zmienia bieg i odpowiednio dostosowuje prędkość obrotową silnika;
  • Silnik V8 LT1 o pojemności 6,2 litra wyposażony w bezpośredni wtrysk paliwa, funkcję aktywnego zarządzania paliwem (Active Fuel Management), układ zmiennych faz rozrządu oraz układ spalania, który umożliwia wygenerowanie wyższej mocy przy niższym zużyciu paliwa
  • Lekkie materiały, jak maska silnika i zdejmowany panel dachowy (w wersji coupe) wykonane z włókna węglowego, kompozytowe błotniki, drzwi i tylne panele nadwozia, nanowęglowe kompozytowe panele podwozia, rama aluminiowa – przyczyniają się do przesunięcia środka ciężkości w kierunku tylnej części nadwozia, czego efektem jest optymalny rozkład mas w stosunku 50/50 oraz stosunek mocy do masy
  • Reflektory ksenonowe typu HID oraz oświetlenie wykorzystujące diody LED; aerodynamiczna konstrukcja nadwozia pozwala na osiągnięcie niskiego współczynnika oporu powietrza;
  • Sterowany elektrycznie dach, który może zostać opuszczony zdalnie z wykorzystaniem pilota
  • Pakiet Z51 do jazdy po torze (standardowy element egzemplarzy oferowanych w Europie) obejmuje: bardziej agresywnie zestrojone zawieszenie, mechanizm różnicowy o elektronicznie sterowanym poślizgu, system smarowania z suchą miską olejową, zintegrowany system chłodzenia hamulców, dedykowane amortyzatory, sprężyny i drążki stabilizatora, większe przednie i tylne koła, hamulce i opony oraz pakiet aero, który ma poprawiać stabilność podczas jazdy z dużą prędkością.

Chevrolet Corvette Stingray jest budowany w należącej do GM fabryce w Bowling Green w stanie Kentucky, która niedawno przeszła modernizację wartą 131 milionów dolarów. Powstała również nowa blacharnia, dzięki czemu po raz pierwszy w historii Chevrolet może produkować aluminiową ramę na miejscu we własnym zakładzie.

Corvette Stingray trafi do europejskich salonów sprzedaży w grudniu 2013 roku.

Najnowsze

100 Przełęczy alpejskich na motocyklu, Heinz E. Studt – recenzja i konkurs

Oto nasza recenzja świetnego przewodnika - od dziś zaczynamy też konkurs.

Okładka książki 100 przełęczy alpejskich na motocyklu, Heinz E. Studt
fot. Far Away

100 przełęczy alpejskich na motocyklu jest polskim wydaniem znanej, cieszącej się w Niemczech niemalże kultową sławą książki pt. 100 Alpenpässe mit dem Motorrad. Przewodnik prowadzi nas poprzez przełęcze Niemiec, Austrii, Włoch i Szwajcarii oraz Francji.

Na 288 stronach przewodnika, który wpadł w redakcyjne oczy, zebrano wszystkie, dosłownie wszystkie informacje, które są potrzebne do podróżowania motocyklem po najwspaniajszych trasach Alp. To zbiór – bogato ilustrowany – napisany przez podróżnika motocyklowego, dziennikarza i fotografa Heinz’a E. Studt’a, który większość tych tras pokonał wspólnie z żoną (widać ją na sporej części fotografii). Przewodnik zdobią zdjęcia jego autorstwa, które w pełni oddają atmosferę tych niezwykłych miejsc. Począwszy od okładki, gdzie znalazła się fotografia obrazująca drogę na Grödner Joch (Passo di Garden), przez każdą stronę książki, a skończywszy na ostanim zdjęciu (legendarna droga przełęczy St. Gotthard Pass) autor tchnie w czytelnika motywację do motocyklowego podróżowania. Właściwie już samo przeglądanie fotek dla każdego motocyklisty będzie wystarczającą zachętą, aby zmierzyć się z niektórymi trasami. Sądzę jednak, że także zupełni amatorzy po przewertowaniu kilku stron wygłoszą swoje plany: w następne lato muszę tam pojechać!

Więcej naszych recenzji i opisów książek motoryzacyjnych znajdziesz w naszych sekcjach sekcjach:
Książki motocyklowe
lub Książki samochodowe

Co ważne, to nie jest przewodnik przeznaczony jedynie dla motocyklistów – świetnie sprawdzi się również u wielbicieli samochodowych wojaży. Zawarto tu bowiem opisy najpiękniejszych tras Alp Wschodnich i Zachodnich – tak bogate w informacje, że skorzysta na tym każdy użytkownik drogi – nawet cyklista.

Ku naszemu zaskoczeniu i chwale autora – Studt zawiera przy większości tras rys historyczny okolicy, etymologię nazwy przełęczy, czy podaje, co warto zwiedzić w regionie.

„Wszystko, czego potrzebujesz do zaplanowania i ukończenia wyprawy twojego życia” – recenzja książki „Wyprawy motocyklowe” Robert Wicks – tutaj.

Każdy opis trasy składa się z ramki, gdzie znajdziemy informacje o: najwyższym punkcie drogi, bazach, liczbie wiraży, długości trasy, poziomie trudności  (łatwa, średnia, trudna), warunkach drogowych (stan drogi i nawierzchni, natężenie ruchu, występowanie zanieczyszczeń np. żwiru, miejsca przeprowadzania kontroli radarowych, warunki w zależności od pory roku), opłatach za przejazd i ewentualnych blokadach zimowych oraz połączeniach z innymi trasami, które są opisane w książce. Dzięki temu, można sobie zaplanować ciekawą podróż składającą się z kilku przełęczy dziennie.

Obok każdego opisu znajduje się zdjęcie obrazujące przełęcz i wybitnie wyraźna mapa drogowa. Na końcu znajduje się wykres profilu wysokości i ramka zawierająca: liczbę metrów w górę, liczbę metrów w dół, maksymalne i średnie nachylenie, maksymalny i średni spadek. Czasem autor dzieli się osobistymi radami, np.: „najlepiej przeznaczcie na tę prawie 50-kilometrową trasę cały dzień. Zabierzcie ze sobą buty trekkingowe, smaczną przekąskę i delektujcie się krajobrazami Alp Zillertalskich nie tylko z siodła Waszego motocykla” (o Zillertaler Höhenstraße, położonej zresztą w pobliżu swojsko brzmiącej nazwy miejscowości – Schwendau).

Książki dla motocyklistek – wybór dwóch redaktorek Motocaina.pl:
poradnik i recenzje Anny Dąbrowskiej
wybór Edyty Wruchy

W przewodniku zebrano najpiękniejsze drogi widokowe, legendarne przełęcze o sięgającej setki lat wstecz historii, odcinki prowadzące na wysokość 2800 metrów n.p.m. lub wokół terenów lodowców.

Oprócz charakterystyki stu przełęczy, książka ta oferuje:

– 2 mapy poglądowe Alp Wschodnich i Zachodnich (na wewnętrznej stronie okładki),
– 6 tras całodniowych wycieczek po popularnych motocyklowych regionach: Karyntii, Vorarlbergu, Wysokich Taurów, Dolomitów, Alp szwajcarskich i francuskich,
– 2 tabele z przeglądem przełęczy,
– wstęp z informacjami na temat historii, geografii, klimatu, przyrody oraz tradycji Alp i możliwość odkrycia wielu cudownych zakątków.

Dla czytelników na stronie Wydawnictwa FAR AWAY dostępne są trasy GPS (dla każdej przełęczy i wycieczki).

Absolutnie polecamy – to lektura obowiązkowa każdego motocyklisty i samochodziarza. Cena 59, 90 złotych.

Jak wygrać przewodnik?
Aby znaleźć się wśród szczęśliwców, którzy posiądą na własność jeden z trzech przewodników należy:

– do 5 grudnia, do godziny 23.59, opisać poniżej swoją trasę marzeń (samochodową, lub motocyklową), czyli kierunek wyprawy, o którym zawsze marzyliście i krótko uzasadnić, dlaczego akurat tam (to nie muszą być Alpy ;-). Opis może być umieszczony jako post na FB (jednym z wyznaczników będzie liczba like’ów);

– subskrybować newsletter Motocaina.pl

Wśród Waszych opisów wybierzemy naszym zdaniem najciekawsze trzy komentarze i opublikujemy na Motocaina.pl zwycięzców konkursu w Mikołajki, 6 grudnia.

Update: przewodniki otrzymują: Małgosia Ćwiek, Przemysław Korczyński, Łukasz Iwaszkiewicz. Zwycięzców prosimy o przesłanie nam danych teleadresowych z numerem telefonu na adres konkurs@motocaina.pl

Najnowsze

Ford Mustang w wersji europejskiej już 5 grudnia

5 grudnia Ford zaprezentuje pierwszego w historii Forda Mustang przeznaczonego do sprzedaży w Europie. W przyszłym roku szósta generacja auta będzie świętować pięćdziesięciolecie produkcji.

Nowy Ford Mustang świętuje swoją światową premierę na czterech kontynentach i w sześciu miastach, w tym w Barcelonie, gdzie podczas specjalnego spotkania pod hasłem „Go Further” przedstawiciele producenta zaprezentują nowe samochody i technologie, które ukształtują przyszłość Forda w Europie. Wydarzenie będzie transmitowane na żywo od godziny 13.00 czasu środkowoeuropejskiego na stronie www.gofurtherlive.com.

W oczekiwaniu na ten moment, przez 15 dni Ford połączył siły z serwisami Facebook
i Instagram, aby pokazać sympatię, jaką miliony fanów motoryzacji darzą Forda Mustang już od 50 lat.

fot. Instagram

Ford przygotowuje się do otwarcia kolejnego rozdziału w historii Mustanga oferując fanom możliwość dzielenia się swoimi inspirującymi historiami zdjęciowymi, korzystając z hashtagu #MustangInspires w serwisach Instagram i Facebook oraz na innych platformach społecznościowych. Otagowane zdjęcia i filmy pojawią się na stronie http://www.mustanginspires.com/.

Mustang to najczęściej „lajkowany” samochód na Facebooku – model ten zgromadził już ponad 5,5 miliona fanów.

Zdjęcia nadesłane przez wielbicieli tego modelu posłużą, jako inspiracja dla 15 czołowych twórców wideo z serwisu Instagram z całego świata, którzy stworzą serię krótkich filmów publikowanych w Internecie.

Pierwsze wideo z serii:

W kwietniu 1964 roku Ford przeprowadził pierwszą w dziejach równoczesną prezentację międzynarodową, odsłaniając oryginalnego Forda Mustang przed przedstawicielami mediów zgromadzonymi w Nowym Jorku i w 11 europejskich stolicach, powiedział Farley. Od tego czasu Mustang stał się częścią popkultury, notując na swoim koncie tysiące wystąpień w filmach, telewizji, świecie muzyki i w grach wideo – na całym świecie powstało też ponad 600 klubów zrzeszających entuzjastów tego modelu.

Najnowsze