Karolina Chojnacka

Renault MéganeE – prototyp, który zapowiada kolejnego elektryka francuskiej marki

Ofensywa samochodów elektrycznych trwa. Wkrótce na drogi wyjedzie prototyp Renault MéganE, który zapowiada kolejnego elektryka francuskiej marki i może pochwalić się całkiem niezłym zasięgiem.

Renault ma w swoim portfolio już bezemisyjne Zoe, bardzo mocnego gracza w elektrycznym segmencie B. Ale w dzisiejszych czasach jeden samochód elektryczny w ofercie marki to za mało. Dlatego Francuzi zaprezentowali właśnie „koncepcyjne”, elektryczne MéganE, które jest już bardzo blisko masowej produkcji.

Renault MéganeE
Renault MéganeE, fot. materiały prasowe / Renault

Elektryczne Renault MéganE powstało w oparciu o platformę CMF-EV. Pod jego maską znajdziemy silnik o mocy 217 KM, a akumulator ma pojemność 60 kWh, który powinien pozwolić nam na przejechanie około 450 kilometrów a jednym ładowaniu.

Oficjalna data premiery samochodu nie jest jeszcze znana. Zanim elektryczne Renault MéganE trafi do salonów, na publiczne drogi wyjedzie 30 egzemplarzy testowych, które zostaną dokładnie sprawdzone przez inżynierów.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro po raz pierwszy odbędą się w Polsce!

Największe w Polsce motocyklowe wydarzenie roku zbliża się coraz większymi krokami… Już we wrześniu oczy wszystkich entuzjastów Hard Enduro skupią się na Dąbrowie Górniczej, która rozbrzmi warkotem silników topowych zawodników tej wymagającej dyscypliny

To historyczny moment! Po raz pierwszy w Polsce zostaną rozegrane Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro! Zawody HERO Challenge oficjalnie dołączyły do grona najbardziej zróżnicowanej i najtrudniejszej serii wyścigów motocyklowych na świecie.

Pierwsza w historii, polska runda Mistrzostw Świata FIM Hard Enduro – HERO Challenge odbędzie się w dniach 11-12 września 2021 roku w Dąbrowie Górniczej.

Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro to łącznie osiem wyścigów, z których każdy posiada niepowtarzalną specyfikę – zarówno pod względem terenu jak i formuły zawodów, tworząc razem niepowtarzalną całość. Każdy z nich ma zawierać w sobie coś wyjątkowego i bardzo trudnego.

W całej serii Mistrzostw Świata FIM Hard Enduro znajduje się wachlarz różnorodnych wyścigów:

  • Red Bull Romaniacs / Rumunia – górskie ściganie z wyjątkowo długimi i stromymi podjazdami oraz zjazdami. To najdłuższy i najtrudniejszy wyścig w całej serii.
  • Erzberg Rodeo / Austria – 3-godzinna rywalizacja w kamieniołomie na piekielnie trudnych podjazdach. Erzberg słynie także ze „Stołówki Carla” – ponad kilometrowej, niesamowicie wymagającej sekcji wielkich kamieni i głazów.
  • Getzen Rodeo / Niemcy – zawody zlokalizowane wokół jednej niewielkiej góry z bardzo krótkimi, ale niezwykle technicznymi podjazdami.
  • Tennessee Knockout Enduro / USA – finał wyścigu to zaledwie kilkuminutowe okrążenie, które zawodnicy pokonują wielokrotnie. Głównymi składnikami trasy są kamienie i ogromne głazy oraz podjazdy.

Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro po raz pierwszy odbędą się w Polsce
Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro po raz pierwszy odbędą się w Polsce, fot: Agencja Sport UP

Polska runda Mistrzostw Świata będzie równie specyficzna i unikatowa. Wyścig główny zostanie rozegrany na 15-kilometrowej pętli, którą najlepsi zawodnicy pokonywać będą w około 30 minut. Prace nad przebiegiem trasy trwają w najlepsze, jednak organizatorzy zdradzają, że będzie ona dużo trudniejsza w stosunku do pierwszej edycji HERO Challenge z 2020 roku. To będzie prawdziwy test wszechstronnych umiejętności zawodników!

Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro – do kogo skierowane są zawody?

Wydarzenie skierowane jest zarówno do amatorów / bez licencji, jak i profesjonalistów rywalizujących o punkty w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Świata.

W zawodach weźmie udział łącznie 400 uczestników w sześciu klasach startowych: PRO, Expert, Expert Masters, Kobiety, Hobby, Hobby Masters.

Mistrzostwa Świata FIM Hard Enduro – kiedy wystartuje rejestracja?

Rejestracja rusza 23 czerwca, o godzinie 9:00, a limit miejsc podczas zapisów wynosi jedynie 350 osób. Wniosek nasuwa się więc sam… Kto pierwszy ten lepszy!

Najnowsze

Kobieta nie widziała, czy coś jedzie, więc ruszyła. Autor nagrania też się nie popisał

Za kierownicą panuje dobrze znana zasada „nie widzę - nie jadę”. Kierująca na tym nagraniu wyznaje… alternatywną wersję tego powiedzenia.

Autor nagrania poruszał się lewym pasem, kiedy nagle wyjechał przed niego Opel Signum. Doszło do kolizji. Sprawczyni zdarzenia tłumaczyła się, że nie widziała auta z kamerą, ponieważ zasłoniła je ciężarówka. Rzeczywiście tak było, tylko nie rozumiemy, dlaczego brak widoczności był dla kierującej sygnałem, że może jechać.

Kierowca Skody prawie doprowadził do kolizji, więc spróbował drugi raz. Udało się

Szczerze mówiąc nie popisał się też autor nagrania. Od początku było widać, że nie zdoła zahamować, a miał wolny prawy pas. Dlaczego na niego nie zjechał, żeby uniknąć zderzenia? To pozostanie tajemnicą.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Pierwszy Rajd Polski wystartował sto lat temu. Z tej okazji powstał pamiątkowy, kolekcjonerski album

Na przypadającą w tym roku setną rocznicę najważniejszej w Polsce imprezy sportu samochodowego ukazał się album „Stulecie. Rajd Polski 1921-2021”.

Pierwszy Rajd Polski został rozegrany w 1921 roku. Prowadził z Warszawy do Białowieży i z powrotem.

Liczące 192 strony opracowanie autorstwa Janusza Szymanka i Grzegorza Chmielewskiego zawiera z górą 650 fotografii i innych ilustracji – zarówno unikatowych zdjęć archiwalnych z najdawniejszych edycji, jak i efektownych, barwnych ujęć, obrazujących rajdową współczesność. Część tekstowa przedstawia historyczne tło, na którym krótko po I wojnie światowej narodziła się idea rozgrywania zawodów automobilowych. Obszerny rozdział prezentuje rok po roku przebieg wszystkich dotychczas przeprowadzonych Rajdów Polski, a w części dokumentacyjnej przytacza ich najważniejsze szczegóły (łącznie z wynikami czołówki). Specjalny rozdział przypomina najważniejsze postaci działaczy i zawodników, którzy szczególnie zasłużyli się w dziejach Rajdów Polski.

Album „Stulecie. Rajd Polski 1921-2021”
Album „Stulecie. Rajd Polski 1921-2021”, fot. materiały prasowe

Wydawcą albumu jest Auto Klub Dziennikarzy Polskich, a edycję sfinansował Polski Związek Motorowy. Album ukazał się w bibliofilskim nakładzie zaledwie 1 000 egzemplarzy.

Więcej szczegółów o dziewiątym już tomie serii wydawniczej „Biblioteka AKDP”: www.akdp.org.pl w zakładce BIBLIOTEKA.

Najnowsze

Obowiązkowy ogranicznik prędkości w samochodach jednak nie będzie taki straszny?

Od ponad roku toczy się debata nad tym, jak mają działać ograniczniki prędkości, które trafią na listę obowiązkowego wyposażenia nowych samochodów. Wiele wskazuje na to, że wbrew poprzednim doniesieniom, ich działanie nie będzie inwazyjne.

Na temat planów Komisji Europejskiej, która chce zmusić kierowców do przestrzegania ograniczeń prędkości, pisaliśmy równo rok temu. Projekt zakładał, że od 2022 roku każdy nowo homologowany model auta osobowego w UE, będzie musiał mieć urządzenie, reagujące na zbyt szybką jazdę. Od 2024 roku obowiązek dotyczyłby wszystkich nowych aut, sprzedawanych w krajach wspólnoty.

Obowiązkowe ograniczniki prędkości w autach – dobry pomysł wprowadzany bez głowy?

Rok temu na stole były trzy propozycje – stawianie przez pedał gazu oporu, wibracje pedału gazu lub ograniczenie mocy silnika. Uznano wtedy, po przeprowadzeniu testów na zawrotnej liczbie 30 (!) kierowców, że najlepsza byłaby ostatnia opcja. Wszystko wskazuje jednak na to, że ostatecznie zielone światło dostanie jeszcze inne rozwiązanie.

Samochód miałby nas informować o przekroczeniu limitu prędkości przeciągłym dźwiękiem, ale trwającym maksymalnie pięć sekund. Będzie także możliwość dezaktywowania go, choć pewnie trzeba to będzie robić za każdym razem, kiedy uruchomimy auto. Niejeden kierowca będzie pewnie na to narzekał, ale to i tak bardzo łagodne rozwiązanie, jeśli weźmiemy pod uwagę, jakie alternatywy rozważano do tej pory.

Jadąc Renault i Dacią nie przekroczysz dozwolonej prędkości! To nowy pomysł Francuzów

ETCS, czyli Europejska Rada ds. Bezpieczeństwa Transportu, nie kryje rozczarowania. Według jej przedstawicieli to zbyt mało, a chodzi przecież o ratowanie życia na drodze. W pełni rozumiemy to rozczarowanie, zwłaszcza że dowodzi jedynie ignorancji osób, które podobno powinny znać się na transporcie, a więc także mieć jakieś pojęcie o stosowanych w nim technologiach. Lub przynajmniej zatrudniać ludzi, którzy się znają i to i owo im wytłumaczą.

Pisząc rok temu o pomyśle wprowadzenia obowiązkowego ogranicznika prędkości, krytykowaliśmy przedstawione rozwiązania. Wszystko rozbija się o prosty fakt, że nie dysponujemy nadal niezawodną technologią, a ta która jest niemal niezawodna, jest zbyt droga. Najlepsze systemy dobrze radzą sobie niemal w każdej sytuacji i potrafią nawet informować kierowcę z wyprzedzeniem, że zbliża się do miejsca, gdzie zmienia się limit prędkości. Wykorzystywane jest to przez adaptacyjne tempomaty, które potrafią na przykład odpowiednio wcześniej zacząć zwalniać, kiedy dojeżdżamy do terenu zabudowanego. Żeby działało to tak dobrze, potrzebny jest system nawigacji, najlepiej ze stale aktualizowanym mapami online.

Volvo pojedzie maksymalnie 180 km/h – wyjaśniamy, o co tak naprawdę chodzi

Tymczasem system, jaki będzie obowiązkowy od 2022 roku, wykorzysta tylko kamerę rozpoznającą znaki drogowe. To tanie rozwiązanie, które teraz wymaga dopłaty kilkuset złotych, więc jego powszechne stosowanie nie będzie ani trudne do wdrożenia, ani nie odbije się na cenach aut. Ma ono jednak sporo ograniczeń, bo opiera się tylko na znakach, które mijamy. Nie rozpozna, że poprzednie ograniczenie zostało odwołane przez skrzyżowanie, ani czy jedziemy drogą jedno lub dwupasmową (co ma znaczenie na drogach krajowych i ekspresowych). Według między innymi Boscha odczytywanie znaków działa poprawnie tylko w 60 procent przypadków! Z naszych obserwacji wynika, że systemy te są bardziej wiarygodne, ale wciąż zdarzają im się błędy.

Nie dziwi nas więc, że nie zdecydowano się na rozwiązanie, które będzie ingerowało w prowadzenie samochodu, chociaż jego nieomylność jest wątpliwa. Z kolei ostrzeżenie dźwiękowe to dobre rozwiązanie i już teraz dostępne w wielu modelach. Ideą stojącą za tym obowiązkowym ogranicznikiem jest zwrócenie uwagi kierowcom, którzy się zagapili lub nie mają w zwyczaju reagować na zmieniające się ograniczenia prędkości. Nie mamy wątpliwości, że skłoni niejedną osobę do zdjęcia nogi z gazu, natomiast rozwiązanie zbyt natrętne, mogłoby być przeciw skuteczne, bo każdy wyłączałby je zaraz po ruszeniu.

Najnowsze