Rekordy w F1

Formuła 1 to świat rekordów. Wszyscy wiedzą, że Michael Schumacher to siedmiokrotny mistrz świata. Warto jednak spojrzeć wstecz i dokonać jeszcze kilku zestawień.

Rekordziści w liczbie zdobytych tytułów Mistrza Świata Formuły 1

Pozycja

Liczba tytułów

Kierowca

Rok

Zespół

1

7

Michael Schumacher

2004

Ferrari

2003

Ferrari

2002

Ferrari

2001

Ferrari

2000

Ferrari

1995

Benetton-Renault

1994

Benetton-Ford

2

5

Juan Manuel Fangio

1957

Maserati

1956

Ferrari

1955

Mercedes-Benz

1954

Mercedes-Benz

1951

Alfa-Romeo

3

4

Alain Prost

1993

Williams-Cosworth

1989

McLaren-Honda

1986

McLaren-TAG

1985

McLaren-TAG

4

3

Jack Brabham

1966

Brabham-Repco

1960

Cooper-Climax

1959

Cooper-Climax

4=

3

Jackie Stewart

1973

Tyrrell-Ford

1971

Tyrrell-Ford

1969

Matra-Ford

4=

3

Ayrton Senna

1991

McLaren-Honda

1990

McLaren-Honda

1988

McLaren-Honda

4=

3

Niki Lauda

1984

McLaren-TAG

1977

Ferrari

1975

Ferrari

4=

3

Nelson Piquet

1987

Williams-Honda

1983

Brabham-BMW

1981

Brabham-Ford

9

2

Alberto Ascari

1953

Ferrari

1952

Ferrari

9=

2

Jim Clark

1965

Lotus-Climax

1963

Lotus-Climax

9=

2

Graham Hill

1968

Lotus-Ford

1962

BRM

9=

2

Emerson Fittipaldi

1974

McLaren-Ford

1972

Lotus-Ford

9=

2

Mika Hakkinen

1999

McLaren-Mercedes

1998

McLaren-Mercedes

9=

2

Fernando Alonso

2006

Renault

2005

Renault

15

1

Giuseppe Farina

1950

Alfa-Romeo

15=

1

Mike Hawthorn

1958

Ferrari

15=

1

Phil Hill

1961

Ferrari

15=

1

John Surtees

1964

Ferrari

15=

1

Denny Hulme

1967

Brabham-Repco

15=

1

Jochen Rindt

1970

Lotus-Ford

15=

1

James Hunt

1976

McLaren-Ford

15=

1

Mario Andretti

1978

Lotus-Ford

15=

1

Jody Scheckter

1979

Ferrari

15=

1

Alan Jones

1980

Williams-Ford

15=

1

Keke Rosberg

1982

Williams-Ford

15=

1

Nigel Mansell

1992

Williams-Renault

15=

1

Damon Hill

1996

Williams-Renault

15=

1

Jacques Villeneuve

1997

Williams-Renault

15=

1

Kimi Raikkonen

2007

Ferrari

15=

1

Lewis Hamilton

2008

McLaren Mercedes

 

Najnowsze

Megaburger – test Chryslera Voyagera

25 lat temu, po dwóch stronach oceanu pojawiły się samochody, stanowiące motoryzacyjną odpowiedź na zjawisko Baby-Boom i rozwijające się potrzeby rodzin. Chrysler Voyager - Big Mac - i Renault Espace - Le Big Mac -  zapoczątkowały nowy segment rynku: minivany. Zastanawiamy się, co takiego jest w amerykańskich krążownikach, że chce się je mieć?

Pod koniec lat siedemdziesiątych XX w. zwiększyła się liczba rodzin amerykańskiego pokolenia Baby Boomers (powojennego wyżu demograficznego). Zaczęto poszukiwać ekonomicznej alternatywy dla typowego samochodu osobowego, który przestał mieścić członków rodziny wraz z ich bagażami. Tradycyjne sedany i kombi stawały się coraz mniejsze i małolitrażowe; chodziło o zmniejszenie emisji spalin oraz zużycia paliwa. Na rynku pojawiały się, co prawda, odmiany pełnowymiarowych vanów, które dostosowano do przewozu pasażerów, jednak były to proste konstrukcje oferujące zbyt niski komfort podróżowania, a do tego nadwozie – ze względu na znaczne rozmiary – nie nadawało się do sprawnego parkowania i poruszania się w dużych aglomeracjach. Sytuacja ta zmusiła projektantów i konstruktorów do stworzenia pojazdu, który mógłby spełniać potrzeby coraz liczniejszych i bardziej wymagających rodzin.

fot. Sołtysik

Oczekiwania były w istocie proste. Do samochodu nowego typu powinno się łatwo wsiadać – czyli tak, by dzieci nie miały z tym kłopotu – wewnątrz zastając sprzyjające rodzinnym eskapadom rozwiązania. Dobrze, by się nim łatwo parkowało, więc wymiary nadwozia winny być zdecydowanie mniejsze od typowego w tamtych czasach dostawczaka, jak traktowano Dodge Ram w wersji Van. Oczywiście auto powinno też mniej zużywać paliwa. W 1984 roku pojawił się pierwszy minivan – Chrysler Voyager, a miliony amerykańskich mam zaczęły wozić nim swoje dzieci do szkoły.

 

Z amerykańską mamą łączy mnie właściwie tylko to, że… mam dzieci. Ponieważ ostatnio pojawiło się trzecie, zmuszona byłam, nie bez żalu, zmienić samochód. Wprawdzie nie wożę maluchów do przedszkola jak stereotypowa Amerykanka gulgoczącą V8 w jakieś wielkiej obudowie, ale by nasza rodzina mogła się zmieścić, przesiedliśmy się do minivana. Niebawem jednak przekonałam się, że raczej mikrovana…

„Minivanem” określa się czasem testowanego tu Grand Voyagera, który zajął największe z dostępnych wzdłuż ulicy miejsc do parkowania. Duże niedoszacowanie. Ale muszę wziąć poprawkę na to, że mam do czynienia z produktem amerykańskim. Podobnie jak kubek coli kubkowi nie równy, tak i pojęcie „mini” po obu stronach oceanu kryje różne rozmiary. Grand Voyager jest tylko ciut krótszy od największej limuzyny Mercedesam czyli klasy S w wersji przedłużanej. O ile tym drugim wiele osób chętnie pojechałoby do ślubu, o tyle w pierwszym zmieścilibyśmy kapelę weselną, czy od biedy dj’a z konsolą i ogromnymi głośnikami.

Grand jest faktycznie wielki. I urósł prawie 68 cm od czasu premiery w latach 80. Warto zaznaczyć, że w porównaniu do poprzedniej generacji zniknął podział na „zwykłego” Voyagera i Granda, pozostał „tylko” Grand. Albo aż. Mój prywatny minivan stojący obok Amerykanina, prezentuje się przy nim nad wyraz skromnie. Ale nie będę się rozczulać.

fot. Sołtysik

Rozpoczynam przeładunek wszystkich niezbędnych rodzinnych tobołów. Trzy foteliki samochodowe, wózek dla dwójki dzieci („niestety” kompaktowy Phil&Teds Vibe), podwozie do drugiego wozidła, torba z niezbędnikiem. Z ulgą odkrywam guziki na pokrywie „ładowni”, dzięki którym klapa bagażnika zamyka się sama. Na szczęście przewidziano, że machnięcie nią na tyle skutecznie, by się zamknęła, kobiecie – zwłaszcza niedużej – mogłoby nastręczać problemów.

Wózek i torba bez trudu mieszczą się w bagażniku, mimo że mam rozłożone wszystkie dostępne fotele. Jego przestrzeń można dowolnie aranżować. Ostatni rząd siedzeń łatwo schować w podłogę, złożyć i rozłożyć częściowo lub w całości za pomocą stosownych przycisków zlokalizowanych z boku powierzchni bagażowej.

Mocowanie fotelików dziecięcych także nie nastręcza problemów. Pasy są wystarczającej długości, dostęp do ich zatrzasków jest łatwy, nie trzeba też być wyspecjalizowanym speleologiem, aby się dostać do systemu isofix. Przy ogólnych gabarytach samochodu parkowanie nim w mieście tak, żeby otwierać na oścież drzwi boczne i dostać się do środka np. do dzieci, mogłoby zniechęcić. Tymczasem rozsuwane na boki drzwi z obu stron auta (stosowane od pierwszej generacji Voyagera) są świetnym rozwiązaniem. Przecież nie każdy, jak Homer Simpson (bohater popularnej, amerykańskiej kreskówki), może wsiadać przez dach do swojego auta. W zatłoczonej aglomeracji przy parkowaniu pomogą czujniki i kamera cofania.

Tyle drobiazgów, a jeszcze nie ruszyłam. Wajcha zmiany biegów przy kierownicy została przeniesiona na konsolę środkową. Wreszcie widać w jakim znajduje się położeniu.

fot. Sołtysik

Oryginalne minivany – np. modele z roku 1984 – napędzane były czterocylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 2,2 litra i mocy 96 KM (z opcjonalną trzystopniową skrzynią automatyczną).
Obecne minivany piątej generacji posiadają – jak testowy egzemlarz – wysokoprężny silnik czterocylindrowy o pojemności 2,8 litra i mocy 163 KM (lub benzynowy 3,8 l i mocy 193 KM) współpracujący z sześciostopniową przekładnią automatyczną.

Odpalamy. Diesel w Grandzie budzi się z chropowatym brzmieniem. Już nastawiam się na toporne zawracanie „na kilka razy”, gdy ku mojemu zaskoczeniu, Voyager wykazuje się dużą zwinnością w wąskiej uliczce. Manewrowanie nim nie sprawia trudności, jednak rozpędzenie ponad dwóch ton z niewielkim bagażem budzi nieco zażenowania. Dla odwrócenia uwagi moich pasażerów od braku efektu „wciskania w fotel”, włączam film. By zaś nie słyszeli złorzeczeń kierowcy uskuteczniającego manewr wyprzedzania, dorzucam z rozmysłem bezprzewodowe słuchawki. Bardzo wychowawczo… Należy także uważać na gąbczastą obwolutę nauszników, maluchy mogą ją rychle obgryść z rozkoszą.

Podróżujący zajęci, mogę przyjrzeć się wnętrzu, choć nie zajmuje ono na długo mojej uwagi. Jak na amerykańskie dzieło przystało, nie ma się czym szczególnie zachwycać. W stosunku do dopieszczonych w każdym calu produkcji europejskich, czy japońskich, jest tu dość siermiężne i nieco plastikowo. Skóra nie pachnie jak skóra, drewno nie jest drewnem. Za to zapewne każdy doceni szeroką regulację elektryczną siedzeń i – co spodoba się zwłaszcza niskim paniom – możliwość ustawienia odległości pedałów.

Wścibskie oko wychwyci jednak okruszek belgijskiej pralinki w wyrobie czekoladopodobnym – to znane z Mercedesa przyciski otwierające szyby i irytujący włącznik wycieraczek po lewej stronie kolumny kierownicy. By je uruchomić trzeba pokręcić pierścieniem zwieńczającym dźwignię kierunkowskazów. Rozrywka wyłącznie dla miłośniczki serialu „Arabela” produkcji czechosłowackiej. 

Ogrom schowków i uchwytów na napoje poraża. Minivany pierwszej generacji wyposażone były tylko w dwa uchwyty na kubki; w testowym Grandzie doliczyłam się ich aż 14! Jak na amerykański „rodzinnowóz” przystało, w większości z nich zmieści się nawet litrowa butelka.

fot. Sołtysik

A jeśli mowa o butelkach… Granda wyposażono w składany stoliczek i odwracane siedzenia drugiego rzędu zwane Swivel 'n Go. Niestety, gdy odwrócimy fotele tyłem do kierunku jazdy i zamontujemy stolik (co nie jest takie proste), nie zostaje zbyt wiele miejsca na nogi. Wykluczona jest w tej sytuacji także możliwość przewożenia dzieci w fotelikach.

Przy odwróconych siedzeniach z zamontowanymi fotelikami nie da się rozłożyć stolika, ani też przy rozłożonym stoliku zamocować ich, by np. dzieciaki mogły na blacie choćby wylądować zabawkowym samolotem. I tyle z piknikowania w czasie jazdy.

Wznoszę w irytacji oczy do nieba, a tam panel jak w samolocie. Ciągnie się przez całą długość auta, kryjąc w sobie wiele schowków i dwa ekrany DVD.

Jednak z awaryjnym lądowaniem mógłby być problem. Przycisk włączający światła awaryjne znajduje się tak blisko guzika wyłączającego ESP, że omyłkowo można wcisnąć oba naraz, pozbawiając się zabezpieczenia elektroniki. Choć z drugiej strony jest tu zaleta: ile człowiek dałby w pewnych samochodach (ale bardziej sportowego typu) za jeden guzik umożliwiający opcję jazdy bez kontroli trakcji, lub taką prostotę obsługi owego przycisku!

Nasuwa się tylko refleksja, czy „wyjęty” wprost z amerykańskiego parkingu spod marketu Wal-Mart pięciometrowy minivan Grand Voyager, ma szansę swobodnie zaklimatyzować się na europejskim podwórku. Trzeba przyznać, że jak na  przybysza zza oceanu, nieźle radzi sobie z polskimi drogami. Łagodnie przyjmuje nierówności, bez wrednego bujania, co pewnie ucieszy miłośników przekąszania w czasie jazdy. Gorzej z miastem. Tu Grand Voyager w swojej klasie jest niemalże jak Lockheed C-5 Galaxy (ogromny samolot transportowy) przy awionetkach: pakowny, ładowny, ale też opasły i przyciężki.

W porównaniu do europejskich minivanów zbudowanych przeważnie na płycie podłogowej kompaktów lub samochodów segmentu D, Grand wymaga większej logistyki. Trzeba pamiętać o pozostawieniu choćby dwumetrowej przestrzeni za samochodem, by wychylić klapę bagażnika szerzej niż tylko do rozmiarów szczeliny wystarczającej do wciśnięcia paczki papieru toaletowego. A i tak zawsze znajdzie się cwaniak, który ten odstęp wykorzysta. Wolna amerykanka na stołecznych parkingach zdecydowanie nie pomaga temu amerykańskiemu kulturyście. Dużo lepiej poradziłby sobie w konkurencji z busami wożącymi pasażerów na trasie Warszawa-Lublin.

Zatem Big Mac –  czyli Chrysler Grand Voyager Limited Edition 2009, czy Le Big Mac – wiadomo, europejsko-japońskie podróby? Osobiście wolę jednak frytki z majonezem, niż ćwierćfunciaka z serem.

Najnowsze

Wyścigowe wakacje w Sopocie

Już w najbliższy weekend w Sopocie zorganizowane zostaną kolejne rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Do udziału w nich zgłosiły się aż 62 załogi. Na starcie nie zabraknie także kobiety - prowadzącej Citroena Saxo Ewy Wójtowicz.

 

Mariusz Stec – lider klasyfikacji GSMP
Fot. wyscigigorskie.pl

Siódma i ósma runda GSMP rozegrana zostanie na trasie z Sopotu z ulicy Malczewskiego do mety w Gdyni przy ulicy Sopockiej. Trasa ta liczy ponad 3 kilometry i składa się z 11 prawych i 7 lewych zakrętów z widowiskowym przejazdem przez rondo. Impreza przyciągnęła na start czołówkę klasyfikacji – Mariusza Steca, Marka Nygi czy Pawła Dytko. Ewa Wójtowicz usiądzie za kierownicą Saxo w klasie A-1600. Po sześciu rundach Ewa zajmuje czwarte miejsce w swojej klasie. Po odwołaniu rundy w Rościszowie, zawodnicy są na półmetku sezonu i już zaczynają myśleć o mistrzowskich tytułach.

Najnowsze

Już dziś startujemy!

Już dziś redakcja Motocainy wystartuje jako jedyny damski zespół w Rage Race - pierwszej w Polsce imprezie motoryzacyjno-lifestyle’owej. Sześćdziesiąt niezwykłych aut i 23 000 KM będzie można zobaczyć w warszawskiej Galerii Mokotów 2 lipca od godziny 15.00.

fot. Frendl

Start trzeciej edycji Rage-Race odbędzie się dzień później o godzinie 8:00 z ulicy Wybrzeże Kościuszkowskie w Warszawie. Cała impreza potrwa do 4 lipca. Na starcie będzie można zobaczyć ponad sześćdziesiąt wyselekcjonowanych załóg. Trasa imprezy do końca jest tajemnicą, choć wiemy, że Rage-Race 2009 wystartuje z Warszawy, przejedzie przez Łódź i Poznań, a wielki finał planowany jest w Sopocie. Uczestników czeka ponad 1500 km trasy i około 30 zadań do wykonania.

Rarytasy motoryzacyjne na liście Rage-Race 2009
W tegorocznej edycji RR weźmie udział: 800 konna Ultima GTR, za której sterami zasiądzie Jerzy Dziewulski i legenda amerykańskiej motoryzacji w najczystszej postaci, czyli Ford Mustang GT Bullitt. Ponadto m.in.: Porsche 911 GT3, Porsche 911, Porsche 911 S, Porsche 997 4S, Corvette Z06, Buick Riviera z 1964 roku, Mercedes 450SL z 1978, Ferrari Modena 360, Ferrari F575M, Porsche 911 Turbo, Lamborghini Gallardo, Mercedesy SL 65 AMG, CLK 63 AMG BLACK SERIES, Lancer Evo X MR, Dodge Charger R/T Sublime Daytona 5.7V8 HEMI, Jaguar XKR, Chrysler 300C SRT8, BMW M3 E92, Aston Martina Vanquish, Porsche Cayenne GTS Limited, Cayenne Turbo S Techart Magnum i BMW – Z3, Z4 (a w niej redakcja Motocainy) oraz X5.

Udział Gwiazd
Wśród gwiazd, które wezmą udział w Rage-Race 2009 jest najbardziej znany polski polarnik i podróżnik – Marek Kamiński, który wystartuje BMW 330Ci z numerem 73 w zespole „Polarnicy”.
– Z przyjemnością przyjąłem zaproszenie wzięcia udziału w Rage-Race, bo lubię i cenię ludzi, którzy żyją i działają z pasją oraz tworzą coś dla innych powiedział Marek Kamiński. – Dodatkowo cieszę się, że w trakcie gali finałowej Rage-Race 2009 zostanie przeprowadzona specjalna licytacja, z której dochód przekazany zostanie na działalność mojej fundacji. Z kolei my przekażemy je na rzecz najbardziej potrzebujących podopiecznych dodał.

Vito Casetti
fot. Maciej Kalisiak
Vito Casetti i Patrycia Kazadi
fot. Maciej Kalisiak

 

 

 

 

 

Na trasie Rage-Race 2009 po raz drugi zobaczymy zespół Martini, czyli trzy czerwonokrwiste Ferrari 360 Modena, w których pojadą: Vito Casetti, Conrado Moreno i Patrycia Kazadi.

W tym roku znowu będę miał przyjemność poprowadzić niesamowite Ferrari 360 Modena zespołu Martini. Jednakże Rage-Race to nie tylko luksusowe samochody. To przede wszystkim dobra zabawa w gronie fantastycznych ludzi, których można poznać zarówno w czasie realizacji zadań, jak i wieczornych spotkań organizowanych w stylu Martini – powiedział dziennikarz i prezenter telewizyjny, Vito Casetti.

Pozostałe osoby z zespołu Martini nie miały jeszcze okazji startować w Rage-Race, ale nie mogą doczekać się już startu.
– Motoryzacja to jedna z moich pasji. Uwielbiam podziwiać sportowe samochody. Fascynuje mnie ich moc. Gdy zaproponowano mi udział w tegorocznej edycji Rage-Race w barwach zespołu Martini Polska, zgodziłem się bez wahania. Możliwość prowadzenia legendy motoryzacji Ferrari 360 Modena jest dla mnie wielką przygodą – powiedział promotor hiszpańskiej kultury w Polsce Conrado Moreno.

Młoda aktorka i piosenkarka – Patrycia Kazadi nie miała także wątpliwości przy podejmowaniu decyzji o starcie w Rage-Race 2009.
– Od razu zdecydowałam się na udział w tej ekskluzywnej imprezie, która jest doskonałą okazją do dobrej zabawy i miejscem, w którym można poznać niezwykłych ludzi
powiedziała Patrycia Kazadi. 

Patrycia Kazadi
fot. Artur Jakubczak
Conrado Moreno
fot. Artur Jakubczak

 

 

 

 

 

 

Wśród uczestników Rage-Race nie zabraknie Jerzego Dziewulskiego, który wspiera i kibicuje Rage-Race od 2007 roku i w tegorocznej edycji wystartuje 800 konną Ultimą GTR.
– Rage-Race to brakujące ogniwo. Łączy adrenalinę, zabawę, rywalizację. Podobnie jak w roku ubiegłym nie mogę doczekać się startu powiedział Jerzy Dziewulski.

Zespoły zakwalifikowane do startu w trzeciej edycji Rage-Race po raz pierwszy razem pojawią się na podziemnym parkingu warszawskiej Galerii Mokotów we czwartek 2 lipca. Do każdego auta zostanie zamontowany między innymi lokalizator GPS, dzięki któremu podczas trwania imprezy kibice będę mogli na stronie www.rage-race.pl sprawdzać, gdzie w danym momencie znajduje się załoga, której kibicują.

Na briefing załóg do Galerii Mokotów zaproszony został gość specjalny – 10 letnia Ania
z fundacji „Mam marzenie”. Młoda miłośniczka motoryzacji będzie miała okazję poznać wszystkich uczestników Rage-Race 2009 i podyskutować na temat aut biorących udział w tegorocznej edycji imprezy.

Tym razem nie na ringu, ale na trasie Rage-Race będzie walczył o jak największą liczbę punktów Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, który wystartuje w zespole Sharks Divers Team tajemniczym Dodgem Ram 2500 z numerem 111.

Sygnowane Motocainą Z4 prezentuje się nad wyraz elegancko
fot. Frendl
Delikatny ornamet z boku podkreśla, że nasz team jest w 100% kobiecy, tak jak nasz portal
fot. Frendl

 

 

 

 

 

Relację z imprezy zamieścimy w zakładce Rage Race na stronie głównej Motocainy. Pozostałe informacje znajdziesz na stronach www.rage-race.pl, www.moto.wp.pl oraz na falach Eski Rock.

Rage-Race – to pierwsza i jedyna w Polsce impreza motoryzacyjno-lifestyle’owa, łącząca  w sobie turystykę samochodową, rywalizację, ekskluzywny styl życia, performance, niebanalną zabawę, ducha przygody i filantropię. Rage-Race polega na przebyciu określonej trasy i wykonaniu szeregu zadań czekających na uczestników po drodze. Zawodnicy poruszają sie po drogach publicznych. Każda z załóg (min. 2 zawodników: kierowca + pilot) jadąc własnym samochodem, przemierza trasę według obranego przez siebie scenariusza i w wybrany przez siebie sposób. Wymagane jest, aby odnaleźć jak najwięcej punktów kontrolnych „checkpoint’ow”, zdobyć możliwie największą liczbę punktów z zadań, oraz dojechać do mety.

Za kierownicą Ferrari, Patricia Kazadi
fot. Artur Jakubczak

Patricia Kazadi – Aktorka i piosenkarka. Obecnie jest studentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W przyszłości chciałaby zająć się produkcją filmową. Od dziecka jej pasją była muzyka i film. Już w wieku 2 lat dostała się do zespołu TINTILO, z którym występowała w telewizji i warszawskich teatrach. Trenowała akrobatykę i gimnastykę artystyczną. Gdy skończyła 13 lat dołączyła do grupy VOLT, z którą zdobyła Wicemistrzostwo Polski i Europy w tańcu Disco Dance w formacjach. Jako 15-latka zagrała swój pierwszy epizod w serialu „Daleko od noszy”. Od tamtej pory jej kariera zaczęła się rozwijać. Mimo młodego wieku można ją było zobaczyć w serialach: „Egzamin z życia”, „Fala zbrodni”, „Rajskie klimaty” oraz „Londyńczycy”. Już niedługo pojawi się również na dużym ekranie w filmach „Miłość na wybiegu” i „Funio, Szefunio i reszta…”. Od roku 2006 była prezenterką stacji TVN Lingua, współprowadziła też program „Class of MTV Europe”. W roku 2007 wzięła udział w programie „Jak Oni Śpiewają”, w którym zajęła trzecie miejsce. Obecnie pracuje nad swoją debiutancką płytą. Pojawiła się gościnnie na płytach wielu artystów hip-hopowych  i rockowych, a także na ścieżce dźwiękowej do filmu „Dublerzy”.

Vito Casetti
fot. Maciej Kalisiak

Witold „Vito” Casetti – dziennikarz i prezenter TVN. Urodził się i wychował we Włoszech. Jego matka jest Polką, ojciec Włochem. To po nim odziedziczył zdolności muzyczne. Od 16 roku życia pracował jako DJ w największych klubach Toskanii. W 1995 r. zaczął pracę w branży finansowej.
Do Polski trafił w 1999 r. Karierę mediową rozpoczął od talk show „Europa da się lubić. Program przyniósł mu dużą popularność. Kolejny sukces odniósł jako uczestnik reality show „Wyprawa Robinson”. Obecnie pracuje jako reporter „Dzień Dobry TVN. Jest także stałym komentatorem w programie „Dookoła Sportu”, emitowanym w nSport. Od 2008 r. jest związany z kanałem TVN Turbo jako gospodarz lifestylowego program „Hedonista. Pod koniec czerwca ukaże się jego książka „Moja Toskania”.

Conrado Moreno
fot. Artur Jakubczak

Conrado Moreno – urodził się w Hiszpanii. Do dwunastego roku życia mieszkał w Madrycie, następnie dorastał w Polsce. Jego mama jest Polką, a tata Hiszpanem. Żartobliwie mówi o sobie „Polski Hiszpan”, ale równie dobrze mógłby być „Hiszpańskim Polakiem”. Studiował Stosunki Międzynarodowe ze specjalizacją dyplomatyczną. W telewizji zadebiutował w programie „Europa da się lubić, w którym występował przez pięć kolejnych lat. Widzowie mogli go także zobaczyć w II edycji „Tańca z gwiazdami, w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie” oraz „Forcie Boyard.  Zawodowo zajmuje się konferansjerką. Ponadto tworzy własne programy artystyczne i promuje hiszpańską kulturę w Polsce.

MARTINI Racing- Martini od ponad 40 lat jest związana z najbardziej prestiżowymi imprezami motoryzacyjnymi na świecie, m.in. wyścigami Formuły 1, Le Mans, czy rajdami World Rally Championship. Począwszy od 1968 r. Martini wspierało takie wyścigowe legendy, jak Scuderia Ferrari, Brabham, Alfa Romeo, Porsche, Lotus, Lancia oraz Ford.
Do dziś logo Martini towarzyszy najlepszym kierowcom Formuły 1.

Najnowsze

Twingo na fali

Po sukcesie Renault Clio Rip Curl w 2007 roku, francuski producent postanawia kontynuować owocną współpracę z producentem sprzętu i odzieży surfingowej oraz snowboardowej i prezentuje kolejną limitowaną edycję. Tym razem logo Rip Curl sygnuje Renault Twingo Dynamique.

fot. Renault

Seria limitowana o nazwie Rip Curl zastąpiła w ofercie rynku polskiego i krajów bałtyckich wersję Dynamique. Samochód wyróżnia się dodatkowo naklejkami Rip Curl umieszczonymi na obudowach świateł przeciwmgłowych, tylnym słupku i tylnej klapie.

W kabinie wprowadzono nowy wystrój wyróżniający się specjalną tapicerką z wyszywanym logo Rip Curl oraz nakładkami na progi z logo firmy. Czerwony odcień lakieru podkreśla dynamiczny charakter samochodu. Ten sam kolor odnajdziemy również we wnętrzu na włącznikach klimatyzacji, obramowaniu prędkościomierza oraz obudowie przenośnego schowka na drobne przedmioty.  

fot. Renault

Dostępne są jeszcze cztery inne odcienie lakieru, metalizowane (Szary Platynowy, Niebieskoszary, Błękit Extreme, Czarna Perła), a także dwa kolory niemetalizowane (Biel Alpejska, Czerwień Rubinu).

W Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii seria jest oferowana z silnikiem 1.2 16V 75 KM. Samochód kosztuje na polskim rynku 40 700 zł.

RIP CURL
Pojemność skokowa silnika:     1149 cm3
Moc maksymalna:                    56 kW / 75 KM przy 5500 obr./min
Maks.moment Obr. CEE:          107 Nm przy 4250 obr./min
Ilość zaworów:                         16
Skrzynia biegów:                      mechaniczna, 5-biegowa
Układ hamulcowy:                    hamulce tarczowe z przodu i z tyłu
Prędkość maks.                       170 km/h  
Przyspieszenie 0-100 km:          12 s.
Emisja CO2:                             135 g / km.
Zużycie paliwa:
– cykl miejski (zimny start)         7,5 l/100 km
– cykl pozamiejski                     4,7 l/100 km
– cykl całkowity                        5,7 l/100 km
Zbiornik paliwa:                                    40 l 

NAJWAŻNIEJSZE ELEMENTY WYPOSAŻENIA SERYJNEGO TWINGO RIP CURL
ABS z systemem wspomagania nagłego hamowania
Poduszki powietrzne kierowcy i pasażera czołowe i boczne
Elektryczne, zmienne wspomaganie układu kierowniczego
Centralny zamek zdalnie sterowany
Klimatyzacja
Radio CD MP3 z oddzielnym wyświetlaczem i sterowaniem przy kierownicy
Szyby i lusterka boczne regulowane elektrycznie
Obrotomierz Rip Curl
Kierownica i fotel kierowcy regulowane na wysokość
Tylne siedzenia niezależne, przesuwane i składane
Przenośny schowek Organizer Box
Skórzana kierownica
Światła przeciwmgłowe w specjalnej obudowie Rip Curl
Specjalna tapicerka Rip Curl

NAJWAŻNIEJSZE WYPOSAŻENIE OPCJONALNE TWINGO RIP CURL
Dodatkowe przyciemnienie szyb bocznych i szyby tylnej
Klimatyzacja automatyczna
Czujnik światła i deszczu
System ESP/ASR
Aluminiowe obręcze kół 15\”
Elektrycznie otwierany dach

Najnowsze