Karolina Chojnacka

RAM 1500 TRX – najszybszy i najwszechstronniejszy pick-up świata? Znamy jego cenę!

Bezpośredni konkurent Forda F-150 Raptor, zwalisty, amerykański pick-up RAM 1500 TRX przyśpiesza do setki w 4,5 sekundy, a pod maską kryje silnik V8 o pojemności 6,2 l i mocy 712 KM. Ford ma ich „zaledwie” 450 KM.

Wyczekiwany od 2016 roku RAM 1500 TRX wreszcie został pokazany światu. Pomyślany jako bezpośrednia konkurencja Forda F-150 Raptor, 1500 TRX – akronim oznaczający Tyrannosaurus Rex – z pewnością robi wrażenie. Czy Ford ma się czego obawiać?

Przeczytaj też: Marzy ci się zwalisty, amerykański pick-up? Nadciąga Ram 1500 TRX!

Ram 1500 TRX otrzymał szereg modyfikacji, zarówno technicznych, jak i wizualnych.

RAM 1500 TRX ma być samochodem wyjątkowo wszechstronnym, który, zgodnie ze słowami producenta, wytrzyma „powtarzalne skoki czy ciężką jazdę terenową”. Co istotne auto „wie” kiedy znajduje się w powietrzu i dzięki specjalnemu „systemowi wykrywania skoku” jest w stanie przygotować się na lądowanie,  odpowiednio ustawiając skrzynię biegów i poszczególne elementy zawieszenia. Ten system kontroluje również moc, gdy 1500 TRX ląduje na ziemi, by zapewnić mu lepsze osiągi.

RAM 1500 TRX przyśpiesza do setki w 4,5 sekundy, a pod maską kryje silnik V8 o pojemności 6,2 l i mocy 712 KM oraz 880 Nm momentu obrotowego. Jego maksymalna prędkość wynosi 190 km/h. To najszybszy seryjnie produkowany pick-up na rynku.

Dodatkowo samochód posiada ośmiobiegową skrzynię biegów produkcji ZF (wyjętą z Jeepa Gran Cherokee Trackhawk), a cały układ napędowy został wzmocniony. Inżynierowie wzmocnili również ramę, dodając do niej stal o wyższej wytrzymałości i grubsze, cięższe szyny. RAM ma również elektroniczną blokadę tylnego dyferencjału.

Dla tego modelu samochodu przygotowano także 35-calowe opony Goodyear Wrangler Territory oraz całkowicie przeprojektowane tylne zawieszenie, które zyskało nowe punkty mocowania. Z kolei za tłumienie nierówności odpowiadają adaptacyjne amortyzatory Bilstein Blackhawk E2. O 6 cali zwiększono rozstaw kół. Zastosowano także szersze kompozytowe błotniki, zwiększające szerokość auta o 8 cali. Wydłużono też rozstaw osi.

RAM 1500 TRX – najszybszy i najwszechstronniejszy pick-up świata? Znamy jego cenę!

RAM 1500 TRX posiada także specjalny system filtrowania kurzu, by żaden pyłek nie dostał się do kabiny, gdy kierowca pędzi przez pustynne drogi. System chroni też jednostkę napędową przed brudem i kurzem wszechobecnymi podczas jazdy w terenie.

Samochód wyposażono w trzy tryby jazdy terenowej kontrolujące pracę skrzyni biegów, układu kierowniczego, napędu 4×4 oraz zawieszenia – Błoto/Piasek, Skały oraz Baja, który przeznaczony jest do szybkiej jazdy po nierównych nawierzchniach.

RAM 1500 TRX – najszybszy i najwszechstronniejszy pick-up świata? Znamy jego cenę!

RAM 1500 TRX został wyceniony na 75 tys. dolarów, ale producent przygotował też specjalną edycję limitowaną, która obejmie 702 egzemplarze i będzie wyposażona między innymi w 19 głośników czy koło zapasowe zamontowane na orurowaniu paki. Ich cena sięgnie nawet 90 310 dolarów.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

McLaren Senna „Ride On” – sportowe auto dla najmłodszych

Wyjątkowy supersamochodzik, z otwierającymi się do góry drzwiami, elementami świetlnymi sygnalizującymi pracę hamulców, systemem informacyjno-rozrywkowym oraz realistycznym dźwiękiem silnika – czego więcej mogą chcieć najmłodsi miłośnicy motoryzacji?

Podążając za sukcesem jaki odniósł wśród najmlodszych McLaren 720S „Ride-On”, który pojawił się w zeszłym roku, McLaren wprowadza na rynek nowy model zabawki.

McLaren Senna „Ride-On” jest najnowszym modelem do jazdy dla najmłodszych wielbicieli wyścigów. Wzorem dla małego samochodu jest najbardziej ekstremalny samochód torowy, o nieporównywalnych możliwościach, które odzwierciedla nazwa dedykowana legendarnemu Ayrtonowi Sennie, trzykrotnemu mistrzowi świata Formuły 1.

McLaren Senna „Ride-On” jest dostępny w pięciu kolorach: czarnym, pomarańczowym Mira, niebieskim Vega, czerwonym Memphis oraz białym. Szósta wersja kolorystyczna – żółty z zielonymi akcentami, przywołująca na myśl kolorystykę kasku wyścigowego Ayrtona Senny – jest dostępna wyłącznie w sieci oficjalnych salonów McLarena.

Przeczytaj też: McLaren 720S z klocków

McLaren Senna „Ride-On” został wyposażony w te same funkcje, co zeszłoroczny 720S „Ride-On”, w tym otwierające się do góry drzwi ułatwiające wejście do wnętrza. Kiedy młody kierowca jest już w środku może uruchomić pojazd używając przycisku start, który dodatkowo przywołuje dźwięk silnika „dorosłego” McLarena Senny. Przejażdżkom dziecka może także towarzyszyć muzyka z systemu infotainment czerpiącego dane z urządzenia USB lub karty SD.

Precyzję i bezpieczeństwo prowadzenia zapewnia hamulec z sygnalizacją świetlną. Pomimo iż osiągi tego modelu ze zrozumiałych powodów zostały ograniczone w porównaniu z jego torowym odpowiednikiem, McLaren Senna „Ride-On” z pewnością dostarczy najmłodszym fanom motoryzacji mnóstwo zabawy i emocji.

McLaren Senna „Ride On” – sportowe auto dla najmłodszych

McLaren Senna „Ride-On” jest przeznaczony dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat, aczkolwiek Lando Norris, kierowca McLarena w Formule 1, pokazał, że nawet tym z nas, którzy są trochę więksi uda się zmieści w tym niewielkim kokpicie i odbyć krótką jazdę testową.

McLaren Senna „Ride On” – sportowe auto dla najmłodszych

Przeczytaj też: McLaren P1 dla dzieciaka                                                                                 

McLarena Sennę „Ride-On” w cenie 465 € można już teraz zamawiać w oficjalnych salonach McLarena oraz wybranych sieciach sprzedających zabawki.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Wystartował Puchar Polski w Motocrossie! Joanna Miller zdominowała klasę kobiet!

W miniony weekend w Obornikach wystartował długo wyczekiwany Puchar Polski w Motocrossie. Zawodniczki i zawodnicy na motocyklach startowali w I rundzie Pucharu Polski, natomiast zawodnicy na quadach walczyli o punkty podczas II rundy Mistrzostw Polski.

Mimo że od soboty nad obornickim torem żar lał się z nieba, nie przeszkodziło to organizatorom, by skrupulatnie zadbali o tor i regularnie go nawadniali. Dzięki temu warunki do startów były bardzo dobre, a startujący nie mieli na co narzekać.

W klasie kobiet zdecydowanie dominowała Joanna Miller. W pierwszym wyścigu Miller zdobyła Scott Holeshota i prowadziła od startu aż do mety. Z każdym okrążeniem tylko zwiększała swoją przewagę nad pędzącą za nią Julią Jarmołkowicz i dublowała kolejne zawodniczki. W drugim wyścigu, najszybsza w pierwszym zakręcie była Anna Oleśniewicz, natomiast Miller była dopiero piąta. Niezbyt dobre wyjście ze startu nie przeszkodziło jednak Joannie  w szybkim odrobieniu strat i przejechaniu ponownie linii mety jako pierwszej. Drugie miejsce zajęła Julia Jarmołkowicz, a trzecie Oliwia Wiśniewska.

W zmaganiach zawodników z licencją B. rywalizacja była bardzo ostra. Holeshota sygnowanego przez firmę Scott zdobył Kacper Majowicz, ale to Daniel Tarasiewicz wygrał oba wyścigi ze sporą przewagą. Drugie miejsce wywalczył Norbert Jenglik, a trzecie Kacper Majowicz.

W klasie najmłodszych zawodników, MX65, dwukrotnie triumfował Dawid Zaremba, choć z pierwszego zakrętu najszybciej wyszedł najpierw Michał Psiuk, który zdobył nagrodę ufundowaną przez Scott, a później Zuzanna Grzybowska. Zaremba zachował jednak absolutny spokój i dwa razy wywalczył i dowiózł do mety wygraną. Drugie miejsce zajął Michał Psiuk, a podium uzupełnił Szymon Masarczyk.

Najliczniej obsadzona w sobotę była klasa MX Junior. Na starcie stanęło aż 28 zawodników. Scott Holeshot padł łupem najmłodszego startującego w tej klasie zawodnika – Jakuba Kowalskiego. Co prawda Kowalski ukończył pierwszy wyścig na dziewiątym miejscy, a drugi na dwunastym, to jednak jest to świetny wynik, jak na debiutancki wyścigi na większym motocyklu.

Równych sobie w klasie juniorskiej nie miał Marcin Bandosz, który w obu wyścigach jechał pewnie  po swoje. W pierwszym wyścigu zdobył pierwsze miejsce ze znaczną przewagą nad Damianem Zdunkiem, natomiast w drugim, Zdunek mocno przycisnął i różnica między tymi dwoma zawodnikami na mecie był nieznaczna. Jednak to Bandosz stanął na najwyższym stopniu podium, Zdunek był drugi, a mocnym, trzecim miejscem do rozgrywek, po dwóch latach przerwy, powrócił Filip Bukowicz.

Wystartował Puchar Polski w Motocrossie! Joanna Miller zdominowała klasę kobiet!

W niedzielę rywalizowały kolejne klasy. Jako pierwsi na starcie stanęli zawodnicy klasy Amator startujący w ramach Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej. W obu wyścigach najlepiej wypadł Paweł Herot. Drugie miejsce w klasyfikacji zawodów zajął Mariusz Maciuba, a trzecie Damian Gancarz.

W klasie MX Masters najszybszy na wyjściu z pierwszego zakrętu był Marcin Ryczek, jednak to Radosław Matuszczak wygrał wyścig, Paweł Wizgier był drugi, a Ryczek ostatecznie dopiero trzeci. W drugim wyścigu Ryczek ponownie był trzeci, natomiast wygrał Wizgier, a Matuszczak był drugi. W klasyfikacji generalnej zawodów prowadzi Wizgier przed Matuszczakiem i Ryczkiem.

W pierwszym wyścigu klasy MX85 zaciętą batalię stoczyli Seweryn Gazda i Bartosz Jaworski. Gazda zgarnął Scott Holeshota i przez dłuższy czas prowadził. Gazda i Jaworski wymieniali się na prowadzeniu, aż ostatecznie Seweryn zastosował na Bartoszu block passa, wyjechał na prowadzenie i wygrał. Jako trzeci, metę przejechał Olaf Włodarczak, którego przewaga nad czwartym, Piotrem Kajrysem, wyniosła zaledwie 0,6 sekundy.

Drugi wyścig klasy MX85 rozpoczął się od karambolu przed pierwszym zakrętem. Wyścig przerwano i ogłoszono restart. Tym razem, po ponownym starcie, wyścig należał do Bartosza Jaworskiego, a Seweryn Gazda wycofał się po pięciu okrążeniach. Drugie miejsce zajął Mikołaj Stasiak, a trzecie Mieszko Polnar.

Wystartował Puchar Polski w Motocrossie! Joanna Miller zdominowała klasę kobiet!

Klasa MXC była najliczniej obsadzonym niedzielnym wyścigiem.

W klasie MXC1 dwukrotnie triumfował Kamil Majorczyk, drugi był Marcin Wójcik, który zaliczył świetne wyjście ze startu i zdobył Scott Holeshota, a podium uzupełnił Jakub Matuszczak. W klasie MXC2, zawodnicy wymieniali się na mecie pozycjami. W pierwszym wyścigu wygrał Krzysztof Woźniak, który również zgarnął Scott Holeshota. Drugi był Wojciech Borkowski, a trzeci Jakub Kubiak. W drugim wyścigu triumfował Mateusz Mirecki. Woźniak był drugi, a Eryk Lachowicz trzeci. W klasyfikacji zawodów pierwsze miejsce zajął Krzysztof Woźniak przed Mateuszem Mireckim i Wojciechem Borkowskim.  

Zwieńczeniem niedzielnych zmagań były wyścigi klasy MX Open. W pierwszym wyścigu Scott Holeshota zgarnął Maciej Więckowski, który najszybciej wyszedł z pierwszego zakrętu. Niedługo potem jednak prowadzenie objął Tomasz Wysocki i nie oddał go aż do samej mety, mimo nacisków Więckowskiego. Na trzeciej pozycji jechał Karol Kruszyński, na którego naciskał Jakub Barczewski. Ostatecznie metę zawodnicy przejechali w kolejności: Wysocki, Więckowski, Barczewski i Kruszyński. W drugim wyścigu ponownie dominował Wysocki, ale za jego plecami sytuacja uległa zmianie. Tym razem drugi był Kruszyński, trzeci Więckowski, a czwarty Barczewski. Pierwszą rundę Pucharu Polski wygrał Tomasz Wysocki przed Maciejem Więckowskim i Karolem Kruszyńskim.

W II rundzie Mistrzostw Polski, w klasie Quad Open dwukrotnie pierwszy był Witold Natkaniec. I to po trzyletniej przerwie od czterech kółek spowodowanej trzyletnią przygodą z motocyklami! Drugie miejsce zajął Kacper Mieszkowski, a trzecie Tomasz Jamroży.

Wystartował Puchar Polski w Motocrossie! Joanna Miller zdominowała klasę kobiet!

Szczegółowe wyniki I rundy Pucharu Polski w Motocrossie sprawdź TUTAJ.

Szczegółowe wyniki II rundy Mistrzostw Polski Quadcross sprawdź TUTAJ.

Druga runda Pucharu Polski MX odbędzie się dopiero 17-18 października w Lipnie, ale już w kolejny weekend startują Orlen Mistrzostwa Polski w Motocrossie. Zawodniczki i zawodnicy ścigać się będą na torze w Człuchowie.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Drugi weekend Roberta Kubicy w DTM. Wciąż bez punktów

Za Robertem Kubicą drugi weekend startów w DTM. W obu wyścigach na torze Lausitzring Polak zajął trzynaste miejsce.

Robert Kubica debiutuje w tegorocznym sezonie DTM za kierownicą prywatnego BMW M4 DTM. Początki nigdy nie są łatwe i póki co Polak dopiero przyzwyczaja się do nowego środowiska:

To nie jest tak, że jedziemy w ciemno. Są po prostu pewne przemyślenia i rzeczy, które musisz przetestować. To proces nauki. Będziemy ścigać się na różnych obiektach podczas weekendów wyścigowych, warunki będą się zmieniały, układy torów będą się różniły. Jest więc wiele rzeczy, które będą dla nas nowe. To cena, którą musisz zapłacić, kiedy zaczynasz mistrzostwa jako nowicjusz.

Przeczytaj też: Za Robertem Kubicą pierwszy weekend w DTM. Jak mu poszło?

Drugi weekend DTM w sezonie 2020 rozegrał się na torze Lausitzring.

W sobotnich kwalifikacjach Robert Kubica zajął z czasem 1.16,850 ostatnie, 16 miejsce. W wyścigu Polak również nie miał szczęścia – na siódmym okrążeniu jego BMW zostało obrócone przez Fabio Scherera, którego za ten manewr ukarano karą przejazdu przez aleję serwisową. Ostatecznie Kubica po zmianie opon na 26 okrążeniu wyjechał na 13 pozycji i utrzymał ją do końca wyścigu.

W niedzielę w kwalifikacjach polski kierowca z Orlen Team ART ponownie wywalczył 16 pole startowe, a w wyścigu ponownie dojechał do mety na 13 pozycji.

13 miejsce to, jak do tej pory, najlepszy wynik Roberta Kubicy w DTM.

W klasyfikacji generalnej Polak zajmuje 16 miejsce. Prowadzi Nico Müller, przed René Rastem i Robinem Frijnsem.

Przeczytaj też: Robert Kubica zdradza tajniki serii wyścigowej DTM. Czym się rożni od Formuły 1?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Moto GP: dramatyczny wyścig w Austrii wygrywa Andrea Dovizioso

Wyścig Moto GP na torze Red Bull Ring w Austrii okazał się niezwykle dramatyczny. Z pewnością nie jeden kibic w trakcie rywalizacji wstrzymał oddech z wrażenia.

Tuż po starcie wyścigu w Austrii w czołówce stawki panował duży tłok, gdy w zakręcie numer 2 doszło do mrożącego krew w żyłach wypadku. Franco Morbidelli i Johann Zarco zderzyli się, a ich motocykle przefrunęły w powietrzu przez kolejny zakręt, cudem mijając Mavericka Viñalesa i Valentino Rossiego. Wyścig został wstrzymany.

Morbidelli został zabrany do centrum medycznego na kontrole, ale wstępne badania nie wykazały żadnych poważnych obrażeń. Zarco doznał kilku niegroźnych obtarć.

Po wyścigu Franco Morbidelli winą za wypadek obarczył Zarco:

Zarco to pół-zabójca. Hamowanie w ten sposób z prędkością 300 km/h to naprawdę mało miłości do siebie i tych, z którymi się ścigasz.

Naprawdę mam nadzieję, że ten wielki wypadek zmusi go do zastanowienia się trochę, ponieważ był bardzo niebezpieczny dla mnie, dla niego oraz dla Valentino i Mavericka.

Spytany przez dziennikarzy o ten niebezpieczny incydent cudem uratowany Rossi powiedział:

To było takie przerażające, straszne. Dla mnie teraz wszyscy są za bardzo agresywni, także w niższych klasach. Rozumiem, bo gramy o dużą stawkę. Ale dla mnie ważne jest, abyśmy nie przesadzali z agresją.

Musisz szanować innych zawodników, którzy są z tobą na torze, ponieważ nie możemy zapomnieć, że ten sport jest bardzo niebezpieczny – szczególnie na torze, na którym masz długie proste i zawsze jedziesz 300 km/h.

Zarco jechał bardzo szeroko i hamował przed Franco, być może po to, aby nie pozwolić się Franco wyprzedzić podczas hamowania. Ale było za blisko, a gdy jedziemy z prędkością 300km/h, mamy spory prąd i Franco nie miał szans zahamować. Wiele ryzykowaliśmy, zwłaszcza ja i Maverick. To mogła być potencjalna katastrofa.

Rozmawiałem z Zarco, powiedziałem mu to, a on powiedział, że nie zrobił tego celowo. Tak czy inaczej, agresywność jest dobra, ale hamowanie tuż przed innymi kierowcami, zwłaszcza przy 300 km/h, jest potencjalną katastrofą.

Przeczytaj też: Valentino Rossi martwił się o swoją przyszłość w Moto GP

Dziewięciokrotny mistrz świata dodał także, że najniebezpieczniejszy jest brak szacunku między zawodnikami:

Myślę, że w niektórych miejscach Red Bull Ring jest trochę niebezpieczny, zwłaszcza gdy gwałtownie hamuje się z 300 km/h do 50 km/h, a na zakręcie numer 3 musisz jechać w przeciwnym kierunku. To potencjalnie niebezpieczne miejsce.

Ale myślę, że bardziej niebezpieczny jest brak szacunku między zawodnikami. Myślę, że to jest bardziej niebezpieczne niż tor.

Dramatyczny wypadek w Moto GP

Johann Zarco twierdzi, że nie poruszył się celowo podczas hamowania i przeprowadził później rozmowy z Rossim i Morbidellim, aby wyjaśnić, że „nie jest szalonym facetem”:

Zła rzecz jest taka, że Rossi i Morbidelli myśleli, że zrobiłem to celowo, że chciałem powstrzymać Franco.

To nie był mój zamiar. Hamowałem, na pewno myślałem, że on może mnie wyprzedzić. Ale nie przeciąłem linii, żeby go zatrzymać.

To zbyt szalone, żeby to zrobić i niebezpieczne, a jestem wystarczająco świadomy, żeby sobie z tym poradzić. Kiedy hamowałem, nie miałem złych zamiarów.

Widziałem Franco w centrum medycznym i przytuliliśmy się, ponieważ się baliśmy. A potem było mi smutno, ponieważ z komentarzy Franco i  Valentino wyszły złe rzeczy, więc spędziliśmy razem 10 minut z Rossim. Rozmawiałem z nim, żeby zrozumiał, że nie jestem szalony.

To był zły wyścig, na szczęście nikt nie ucierpiał.

Po restarcie Grand Prix dramatów również nie brakowało. Ostatecznie wyścig wygrał Andrea Dovizioso, Drugi był Joan Mir, a trzeci linię mety minął Jack Miller.

Najnowsze