Puchar Wiosny 2010 – relacje i galeria

W drugiej rundzie Pucharu Automobilklubu Polski, KJS Puchar Wiosny, który odbył się w miniony weekend, zadebiutował damski zespół Motocaina Team. Na starcie stanęło aż 9 pilotek i druga, także 100% kobieca załoga. Oto relacje Pań i pierwsza część galerii z sobotniego Pucharu Wiosny.

fot. Motocaina

W weekend – 8 i 9 maja odbyły się zawody KJS, w których udział wziął damski Motocaina Team. Za kierownicą zasiadła znana z mistrzostw Polski – pucharu Kia Picanto Magdalena Wilk – doświadczony kierowca wyścigowy, dla której jazda między pachołkami okazała się nie lada wyzwaniem. Magda przez kilka sezonów startowała zwykle na torach wyścigowych, właśnie Kią Picanto przystosowaną do szybkiej jazdy. Teraz musiała zmierzyć się z krętymi zawijasami samochodem, który stosunkowo wolno się rozpędza w stosunku do innych aut, które uczestniczyły w zawodach. Na prawym fotelu Picanto zasiadła Jola Żuk – pilot rajdowy i fotograf sportów motorowych, która w sezonie 2010 wzięła udział w KJS jako pilot Karola Kołodzieja (Ford Sierra, klasa Gość), oraz Łukasza Czajńskiego (Fiat SC, klasa 2). Kobiety stworzyły zgraną załogę, która mimo niesprzyjającemu ciasnym manerwom i szybkiemu przyspieszaniu autu, uzyskały i tak dobre rezultaty.

Przed startem – Motocaina Team
fot. Motocaina

Podczas pierwszego dnia i nocnej Super Próby, podobnie jak połowa obsady Pucharu Wiosny, Motocaina Team zmagała się z egipskimi ciemnościami. Załoga potraktowała ten start jako świetny trening przed niedzielnymi OS’ami. Te okazały się mocno zróżnicowane: tam, gdzie można było wykazać się umiejętnością jazdy możliwie idealnym torem, mimo niedomagań samochodu, dziewczyny plasowały się w połowie stawki. Niestety Kia Picanto nie sprawdziła się podczas krótkich, dość wolnych nawrotów między pachołkami. Ostatecznie kobiety z Motocaina Team zajęły drugą lokatę w klasie Gość oraz drugą w Klasyfikacji Pań. Gratulujemy!

– Jechało się rewelacyjnie – mówi Jola Żuk – i bawiłyśmy się przy tym znakomicie! Pogoda dopisała, udało się pojechać bez większych niespodzianek. Wyniki?  2 miejsce w klasie Gość, oraz 2 w klasyfikacji Pań. Najważniejsze jednak, że udało się wystartować i ukończyć rajd. Na chwilę przed badaniem kontrolnym (BK), auto odmówiło współpracy. Diagnoza – spadł przewód paliwowy. Szczęśliwie dzięki szybkiej pomocy zaprzyjaźnionej załogi, Łukasza i Mariusza (którym bardzo dziękujemy), udało się reanimować Kiajankę (przyp. red. KIA Picanto, poj. 999 ccm) i do BK auto było już gotowe. Rajd składał się w sumie z dwunastu prób na kompaktowej trasie OS’ów Rajdu Barbórka, Bemowo – Żerań, wieczornej Super Próby, oraz trzynastej próby „Bonusowej”. W sobotę, po BK odbyła się wieczorna Super Próba Bemowo, o puchar Prezesa Automobilklubu Polski.

Pewniaczki przed badaniem kontrolnym.
fot. Motocaina

Odległy numer startowy – 57 z jednej strony nam pomógł, ponieważ miałyśmy dodatkowy czas na naprawienie „usterki” przed BK, a z drugiej odsunął czas startu do Super Próby, którą jechałyśmy już w totalnej ciemności (o godzinie 22:11). Można to opisać następująco: „start! Szykana od prawej, przez bramki, na drugi plac – totalna ciemność … zwierzaki w składzie opon”, a potem „wracamy, jasno, ostatnia pętla i meta, stop”. Efektem, jak w przypadku ponad połowy załóg jadących w ciemnościach, była oprócz świetnej zabawy – taryfa (przyp. red. kara czasowa za nieprawidłowy przejazd próby – jest to 150% czasu najszybszego przejazdu kierowcy w klasie na danej próbie) – relacjonuje Jola. – Drugi dzień rajdu rozpoczął się spokojniej. Kijanka była w pełnej gotowości, załoga z uśmiechem na twarzy i w rewelacyjnych humorach. Pierwsza pętla była właściwie zapoznawcza i miała na celu mimo wszystko przetestowanie auta. Bemowo to dwie próby zręcznościowe na rozgrzewkę, tzw. pachołkolandia, a następnie trzy szybkie i ciekawe próby na Żeraniu. Było kilka fajnych nawrotów, gdzie bardzo brakowało nam ręcznego, ale to nic, Magda brała je „sposobem”. Drugą pętlę pojechałyśmy śmielej i miałyśmy przy tym jeszcze więcej fun’u! Na próbach typowo OS’owych czasy były naprawdę dobre. Ostatnia, 13 próba zlokalizowana na Bemowie, była „wisienką na torcie”, czyli próbą zręcznościową z widowiskowym przejazdem przez mostek, na szuter. Pojechałyśmy go już z pełnym „piskiem”, dosłownie i w przenośni, co słychać doskonale na on-boardzie. Bawiłyśmy się naprawdę wyśmienicie! Bardzo fajnie mi się jechało z Magdą, dobry humor dopisywał, była to nie tylko przyjemność ale i zaszczyt pilotować tak doświadczonego kierowcę. Sam rajd był jak zawsze dobrze zorganizowany, próby ciekawe i dobrze przygotowane. Wielkie dzięki dla Maćka za pożyczenie nam auta, Motocainie oraz sponsorowi abcdomu24.pl za wsparcie i pomoc.

Nocna próba okazała się niezłym treningiem.
fot. Motocaina

Zdaniem Magdy Wilk: – zamiar od poczatku byl taki aby dobrze sie bawić, w końcu to dla mnie gościnny start. Od poczatku też wiedziałyśmy, że szansy na wysokie lokaty nie mamy, bo startowałyśmy najsłabszym autem – i to w generalce, a nie tylko w klasie. Nie odbieralo nam to zadowolenia z jazdy. Jako kierowca wyścigowy mogę się przyznać do problemów ze słupkami; na szczęście na torach tego nie ma (śmiech), wiec schemat niektórych prób sprawiał trudności. Ponadto, no niestety, auto nie dawalo też rady na ciasnych nawrotach, gdzie bez ręcznego (przyp. red. bardzo słabego), nie dalo rady sprawnie manewrować. Najbardziej  jednak cieszę się z czasów na tych próbach, które ciut  bardziej przypominaly oesowe odcinki; tutaj nawet najsłabszym autem bylyśmy w połowie stawki na prawie 60 startujacych. Bardzo fajnie jechało mi się z Jolą, która przecież poznałam zaledwnie dwa dni przed zawodami – jeszcze musimy sie dotrzeć, ale widać, że podziela moja pasje – uważa Magda Wilk.

Drugi damski team, choć pierwszy w Klasyfikacji Pań, jeszcze przed startem.
fot. Motocaina

W Pucharze Wiosny startował także drugi – 100% damski team w składzie: Magdalena Sadowska / Dagmara Stężycka, jadące Peugeotem 205 GTI. Obie Panie są już doświadczone w startach w KJS i przeróżnych amatorskich zawodach. Uzyskały rewelacyjne wyniki na próbach i w efekcie zajęły 1 miejsce w Klasyfikacji Pań oraz 33 w generalce.

– Puchar Wiosny 2010 już za nami -relacjonuje Magda Sadowska. – Była to druga impreza organizowana przez AK Polski z cyklu Puchar Automobilklubu Polski. Jak zwykle świetna organizacja i przesympatyczna atmosfera towarzyszyła nam, jako zawodnikom podczas całej imprezy. My, bardzo lubimy kjs-y organizowane przez ten właśnie klub i zawsze staramy się brać w nich udział. Ten występ zaliczymy na pewno do udanych. Przede wszystkim dlatego, że samochód w końcu nie sprawił nam zawodu. Niestety nie obeszło się bez przykrych przygód. Podczas wymagającej próby na Żeraniu, przy cięciu lewego zakrętu natrafiłyśmy na duży kamień. Mocno podbiło nasz samochód na kamieniu i wbiłyśmy się w skarpę. Moje przeświadczenie było takie, że zostało coś mocno uszkodzone, urwane koło, czy coś w zawieszeniu. Dopiero na trzeci z kolei komentarz pilotki, na temat próby wycofania samochodem, zareagowałam wrzucając bieg wsteczny i ruszając. Nasza rajdówka ku mojemu zdziwieniu dała radę. Ja jednak dalej niedowierzałam, uchyliłam szybę i dopytałam panów fotografów, czy z samochodem wszystko ok. Potwierdzili, że jest dobrze, więc wykonany został asekuracyjny nawrót i dalej już normalna jazda. Kwestię bezpieczeństwa stawiam zawsze na pierwszym miejscu. Tu chodzi też o samochód.

Zadowolone zawodniczki z pucharami i nagrodami.
fot. Jola Żuk

Zawsze mam dylemat, czy przy takich zdarzeniach dalsza jazda nie uszkodzi nam samochodu dużo, dużo bardziej. Oczywiście takie są rajdy, tylko przy tych amatorskich, każde najmniejsze koszty mają ogromne znaczenie. Rzadko kiedy jest sponsor, wszystkie koszty pokrywa sam kierowca. Także bardzo się cieszę, że tylko próg i zderzak został delikatnie naruszony, wszystko inne raczej jest całe. Można było z uśmiechem na twarzy zakończyć tą imprezę, z doświadczenia już wiem, że zwycięzcy są na mecie. Dodatkowo ostatnia próba z odcinkiem na torze szutrowym dała mi największą frajdę z jazdy. Teraz koniecznie trzeba dokończyć zmianę wyglądu naszej rajdówki i jechać kolejny „rajd”. Już nie mogę się tego doczekać, to są niezapomniane wrażenia i wielka radość z przeżywanych emocji. Mam nadzieję, że podczas kolejnych kjsów rywalizacja wśród pań za kierownicą będzie dużo większa. Tym samym namawiam wszystkie panie do brania udziału w tego typu imprezach. Obiecuję, nie będziecie żałować!

Absolutnie zgadzamy się z Magdą Sadowska i zachęcamy do udziału w amatorskich rajdach KJS. To świetna zabawa i możliwośc doskonalenia techniki jazdy.

W Pucharze Wiosny, poza damskimi zespołami, startowało również dziewięć pilotek w następujących załogach:

Adam Tomalak Anna Łagowska Citroen Saxo
Mirosław Janduła Katarzyna Janduła Fiat 126p
Kamil Nowakowski Dominika Kalińska Fiat CC
Piotr Stadnicki Marta Kowalska Fiat CC
Piotr Waśkiewicz Marta Waśkiewicz Honda Civic
Maciek Matysiak Małgorzata Piasecka Fiat S.C.
Szymon Lewandowski Anna Molak Fiat S.C.
Piotr Całka Lena Ilnicka BMW 318 is
Tomasz Wikieł Beata Kaczyńska Opel Astra
Tomasz Puczkowski Anna Kalinowska Subaru Impreza 

Nagrody w Klasyfikacji Pań oraz dla najlepszego teamu z udziałem kobiety – pilotki ufundował rallyshop.pl. Wsparcia finansowego Motocaina Team udzieliła firma abcdomu24.pl.

Poniżej wyniki klasyfikacji generalnej oraz galeria zdjęć z sobotnich zmagań.

Galeria zdjęć z niedzieli i rozdania nagródkliknij tutaj.

Najnowsze

Joanna Miller zawstydza w motocrossie!

W miniony weekend w Olsztynie odbyła się I runda Mistrzostw Polski w Motocrossie. Joanna Miller stanęła na starcie swojej mocno obsadzonej klasy junior MX2 jako jedna z najmłodszych, a do tego jako jedyna dziewczyna w towarzystwie prawie 30 zawodników. 20 z nich zakończyło rywalizację za jej plecami!

fot. Diverse Extreme Team

W początkowym wyścigu po doskonałym starcie, już w pierwszym zakręcie Joanna była druga, potem musiała uznać wyższość kilku starszych i bardziej doświadczonych zawodników. Ostatecznie, po bardzo dobrej jeździe na mecie zameldowała się na 9 miejscu, zostawiając za sobą 20 zawodników.

W drugim wyścigu start był trochę gorszy, ale w trakcie zmagań udało się wyprzedzić kilku zawodników i zakończyć rywalizację na 12 pozycji. Asia ostatecznie zajęła 10 miejsce w klasyfikacji generalnej i pokazała na co stać zdeterminowane dziewczyny.

Więcej o Joasi przeczytasz tu, lub klikając w sekcję enduro i motocross.

Gratulacje!

Wyniki:

1. 108 Tomasz Wysocki Motosport Castrol Team Toruń  50 pkt
2. 717 Patryk Galica RKM Raptor Rzeszów  Sandeco Moto Cross Team 44 pkt
3. 515 Jakub Piątek KM Cross Lublin  38pkt

… 10. 66 Joanna Miller AMK Człuchów   21 pkt

Szczegółowe wyniki:
http://www.motoresults.pl/index.php?ik=59&iz=753&suma=ok&lang=pl

Więcej info:
www.blog.diverseextremeteam.com

Najnowsze

Brudne auto to sztuka?

Kilkanaście minut jazdy po zakurzonym asfalcie lub w terenie i miejsce oraz narzędzie do pracy gotowe. 4 godziny malowania i można podziwiać dzieło. Tak właśnie wygląda sztuka Scotta Wade - specjalisty od brudnych samochodów.

Albert Einstein na szybie samochodu? Czemu nie!
fot. Scott Wade

Sztuka to m.in. dzieła wystawiane w muzeach, rzeźby znajdujące się na ulicach, grafitti zdobiące mury i… brudne szyby samochodów. Do tego dąży Scott Wade, który malując w kurzu na brudnych szybach samochodów tworzy prawdziwe arcydzieła.

Brudna szyba to zwykle powód do wstydu (znacie te słynne napisy „brudas” i „umyj mnie”) i przyczynek do mandatu. Scott Wade jednak zamiast myć swoje samochody, hołubi swój brud na samochodzie i potrafi go przeobrazić w dzieło sztuki. Koło takiego auta nikt nie przejdzie obojętnie.

W ciągu około 4 godzin artysta potrafi wyczarować na np. tylniej szybie Mona Lisę, Alberta Einsteina, czy piłkarza Ronaldinho. Wszystko zaczęło się od ozdabiania szyb samochodów podobiznami bliskich.

W tworzeniu dzieł Scottowi pomaga miejsce, w którym mieszka i piaszczyste drogi, które musi pokonać. Jego sprzymierzeńcem nie jest niestety pogoda – wystarczy kilka minut mocnego deszczu, by po pięknych malunkach ślad zniknął. Szkoda…

Do malowania swoich „dirty art” artysta używa poza kurzem i brudem, tradycyjne materiały malarskie, np. pędzle. Teraz, gdy będziecie miały brudną szybę wykorzystajcie to i spróbujcie coś stworzyć. Ja z moim talentem zacznę od domku z kominem, płotem i drzewem – na pewno będzie piękne!

Prace Scott’a Wade można obejrzeć tutaj.

 

 

Najnowsze

Doda królową motoryzacji?

Na Motocainie jeszcze jej nie było, przed wami więc jej spektakularny debiut. Powód? 100% motoryzacyjna stylizacja - jak zwykle szokująca. Taka właśnie jest Doda.

„Oponiarska” stylizacja to coś zupełnie nowego.
fot. lula.pl

Pudelek, Plotek, Kozaczek i inne plotkarskie portale prześcigają się w pokazywaniu jej zdjęć, przyłapywaniu na każdym kroku w mieście i śledzeniu życia najchętniej 24 godziny na dobę. My w tym wyścigu udziału nie bierzemy, ale dziś, chcemy pokazać jedną z ostatnich stylizacji Doroty Rabczewskiej, przez wszystkie media okrzykniętą jako ukłon w stronę motoryzacji. To nie Doda w różowym Bentleyu, białym Porsche, czy za kierownicą „L-ki” z połyskującym błyszczykiem na ustach zmieniająca biegi. To Doda w wersji „kocham opony”…

W ostatnim programie „Tylko nas dwoje” Doda wystąpiła w sukience mini okalającej jej biodra niczym opona z materiału przypominającego ogumienie. Równie czarny jak samochodowe koła materiał z daleka wydaje się twardy, a za wzór służy imitacja bieżnika Nie niknie jednak wrażenie, że to, co kontrowersyjna piosenkarka ma na głowie to opona.

Czy w ten sposób Doda chciała podkreślić swoją miłość do motoryzacji? Trudno powiedzieć, należy przypuszczać, że raczej ewidentnie zaszokowała, a to jej się wietnie wychodzi. Dzięki motoryzacyjnym konotacjom Doda zadebiutowała w Motocainie. Kto by pomyślał? 😉

Najnowsze

Top 5 absurdalnych gadżetów do auta z Allegro

Internet pełen jest  gadżetów, bez których podobno nie można żyć i akcesoriów, które łączą 5 funkcji w 1 urządzeniu. Część z nich jest łatwym sposobem na wyciągnięcie pieniędzy od żądnej nowinek użytkowniczki auta. Specjalnie dla was wybrałyśmy 5 aukcyjnych absurdów.

Niezbędnik każdej miłośniczki designu w samochodzie – tańczący Elvis 😉
fot. jan2406

Kiedy planujemy zrobić komuś oryginalny prezent często zaglądamy do internetu, a tam można przecież znaleźć wszystko. Nowości, super nowości, urządzenia, których „nikt nie ma”, akcesoria „-80% taniej”, gadżety „8 w 1”. Wszystko oczywiście ułatwi nam życie, wydłuży nasz sen, zaoszczędzi nasze pieniądze i uczyni nasze życie piękniejszym i bardziej wartościowym. Marketing jest dźwignią handlu, dobrze więc mieć świadomość, że ponad połowy tych fantastycznych rzeczy nigdy nie użyjemy, a duża część z nich jest zupełnie bezużyteczna z racji swojej jakości, a w zasadzie jej braku.

Przed wami top 5 najbardziej absurdalnych akcesoriów samochodowych oferowanych na polskim Allegro. Gwarantujemy wam zdziwienie, śmiech i oszczędzone pieniądze. Tylko to przeczytajcie! 

Miejsce 1 – ODSTRASZACZ KUN DO SAMOCHODÓW
Ile razy zdarzyło wam się spotkać w samochodzie kunę? Ile razy pomyślałyście, że może być ona zagrożeniem dla waszych ukochanych czterech kółek? Raz w życiu, a może nigdy? Pewnie ta ostatnia odpowiedź jest prawidłowa, tymczasem na Allegro kupić można „specjalne, renomowane urządzenie odstraszające” te zwierzęta. Gadżet emituje tony ultradźwiękowe i jest zamontowane w komorze silnika. Posiada specjalne certyfikaty bezpieczeństwa dotyczące wpływu na dzieci i zwierzęta (?). Koszt: 67 złotych. Niespotykane urządzenie kupisz tutaj

Miejsce 2 – ZEGAREK, BUDZIK DO SAMOCHODU
Obawiam się, że jeśli zaśniemy za kierownicą, to specjalny budzik samochodowy niewiele nam pomoże. Wypadek i tak murowany, po co więc w epoce telefonów komórkowych z funkcją budzika i zaawansowanych komputerów pokładowych (w Mercedesie system rozpoznający zmęczenie kierowcy) – plastikowe zegarki przylepiane do deski rozdzielczej? Nie wiemy. Zegarek nie grzeszy urodą, już na zdjęciu nie wydaje się też dobry jakościowo, cena: 4,99 potwierdza przypuszczenia. Oryginalny gadżet jednak jest i może niektórzy się skuszą. Dla nas absurd. Do kupienia tutaj. 

Miejsce 3 – KOGUT OSTRZEGAWCZY
Oferująca go firma reklamuje się hasłem „Z nami nie będziesz się nudzić” – coś w tym jest! Udawanie pojazdów uprzywilejowanych na pewno należy do atrakcji, pytanie tylko na jak długo i ile może to kosztować. Cena koguta to niecałe 20 zł, cena mandatu za bezprawne korzystanie z urządzenia pewnie z 10 razy wyższa. Mimo wszystko, jeśli chcemy kolejny „niezbędny” gadżet to samochodu, bo spieszy nam się na zakupy, można pomyśleć – chętni, jak widać w historii transakcji są i byli. Koguta kupisz tutaj.

Miejsce 4 – TAŃCZĄCY ELVIS
Znamy już kiwające głową pieski (must have zdaniem niektórych „specjalistów”), a tym razem przed wami mistrz rock’n’roll’a – 15 centymentrowy Elvis Presley we własnej osobie. Zabawka, którą za pomocą przyssawki można przytwierdzić do samochodowego lusterka lub szyby ma w połowie ciała wmontowaną sprężynę, która na polskich, licznych dziurach wprawia sylwetkę króla w nieskoordynowane ruchy przypominające podobno rock and roll’a. Koszt 6 zł, maskotkę można kupić tutaj. 

Miejsce 5 – BUTY DO PROWADZENIA SAMOCHODU
Ci którzy są święcie przekonani, że kobiety prowadzą gorzej niż mężczyźni, zagalopowali się jeszcze dalej, prezentując kobiece buty do prowadzenia samochodu?! Czym różnią się one od innych butów? Niczym! Łatwo wmówić jednak zmanipulowanym przedstawicielkom płci słabszej, że są niezbędnym elementem ich garderoby. Wystarczy do płaskich butów dodać hasło „idealne do samochodu”, by parę osób rozważyło chęć ich kupna. Nie popieramy, a do samochodu wybieramy takie buty, na jakie mamy ochotę. Używane buty „do samochodu” kupisz tutaj, cena, podobnie jak ich uroda, nie zwala z nóg. 

Najnowsze