Przesadził z prędkością i nie zmieścił się w bramkach poboru opłat

To jedno z tych zdarzeń, które są na tyle zaskakujące i nieprawdopodobne, że trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie na to, jak kierowca mógł do nich doprowadzić.

Do zdarzenia doszło dosłownie na oczach inspektorów ITD, którzy pełnili służbę na drodze S8. Kierujący Peugeotem podczas przejazdu przez bramki (mające służyć w przyszłości jako punkt poboru opłat), z dużą prędkością uderzył w metalowe bariery ochronne. Siła uderzenia była tak duża, że bariery zostały wyrwane z fundamentów i odrzucone na kilkanaście metrów!

Podczas jazdy próbnej zniszczył Ferrari F40 warte fortunę. Smutny widok!

Samochód uległ poważnemu uszkodzeniu, doszło do wycieków płynów eksploatacyjnych, a zamontowane w pojeździe poduszki powietrzne wystrzeliły. Inspektorzy natychmiast przerwali prowadzone kontrole i udzielili pomocy poszkodowanym. Nikt z podróżujących osobówką nie doznał poważnych obrażeń. O zdarzeniu poinformowano służby ratunkowe. Inspektorzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz kierowali ruchem drogowym. 

Nasz znajomy rowerzysta tym razem udokumentował szereg własnych wykroczeń. Zmądrzał?

Zastanawiające jest to, jak doszło do opisywanego zdarzenia. Naturalnym odruchem podczas przejeżdżania przez bramki (nawet otwarte) lub inne zwężenia, jest zdjęcie nogi z gazu. Czy ten kierowca nie zamierzał zwalniać, ale źle ocenił swoją precyzję prowadzenia samochodu? A może wykonał jakiś gwałtowny ruch w trakcie przejeżdżania przez bramki?

Najnowsze

Policjanci chcieli sprawdzić możliwości służbowych aut i wzięli udział w legalnym wyścigu. Przekroczyli swoje uprawnienia?

Funkcjonariusze policji w Stanach Zjednoczonych dysponują bardzo mocnymi, sportowymi samochodami, które pomagają im w walce z piratami drogowymi. W Dallas dwóch policjantów postanowiło sprawdzić możliwości Dodge Charger w trakcie legalnego wyścigu. Sytuacja jest ciekawa, bo przełożeni policjantów aktualnie weryfikują, czy doszło do przekroczenia uprawnień, natomiast społeczność broni funkcjonariuszy i chwali ich "ludzkie" podejście.

Zacznijmy od tego, że wyścig był w pełni legalny i zorganizowany za zgodą lokalnych władz przez grupę miłośników motoryzacji, tuningu i „upalania”. 
Całe wydarzenie było od początku zabezpieczone przez policję, straż jak i pogotowie ratunkowe, wszystko w pełni kontrolowane na wypadek, gdbyby coklwiek się stało. Można wręcz powiedzieć, że stworzono idealne warunki do wyścigu. 

W czym tkwi problem? Dwóch policjantów wzięło udział w rywalizacji „na kreskę”, aby sprawdzić swoje umiejętności „jeden na jednego”. Wykorzystali do tego służbowe samochody.

Wyścig policjantów wzbudził tak ogromne zainteresowanie, że nie trudno się domyślić, że został nagrany i udostępniony w mediach społecznościowych. Emocjonujący filmik szybko stał się hitem internetu. Przełożeni policjantów jednak nie zareagowali na tę sytuację tak entuzjastycznie. Rozpoczęto śledztwo, które ma udowodnić przekroczenie uprawnień policjantów.

Grupa, która zorganizowała wyścig, gdy tylko dowiedziała się o tym, że rozpoczęło się śledztwo w sprawie „występu” policjantów w służbowych samochodach na wyścigu od razu zaczęła bronić funkcjonariuszów. 

W apelu wystosowanym do przełożonych policji podkreślają, że niewielu policjantów pokazało w ostatnich miesiącach tak „ludzkie” podejście do ich motoryzacyjnej pasji. Wszyscy obecni na wyścigu zgodnie stwierdzili, że przedstawiciele policji zrobiłi bardzo dobre show i chętnie by jeszcze raz coś takiego zobaczyli.

Co sądzicie o tej sytuacji? Czy policja w Dallas nie powinna wykorzystać tego całego zdarzenia na swoją korzyść? Właściwie poza dobrą zabawą nic złego się nie stało. Dajcie nam znać w komentarzach.

Najnowsze

Goodc

„Superswede” – filmowa biografia Ronniego Petersona

Ronnie Peterson to jeden z najlepszych zawodników Formuły 1, który nigdy nie wywalczył tytułu mistrzowskiego. Film dokumentalny „Superswede” opowiada historię słynnego Szweda, który zginął w wyniku obrażeń odniesionych podczas GP Włoch w sezonie 1978.

W latach 70. XX wieku Ronnie Peterson był jedną z największych gwiazd Formuły 1. Wystartował w 123 wyścigach i wygrał 10 z nich. W 1973 roku miał szansę na zdobycie tytułu mistrza świata, ale seria awarii jego Lotusa mu to uniemożliwiła. Zmarł tragicznie w wyniku obrażeń odniesionych podczas GP Włoch w 1978 roku.

Po starcie wyścigu bolid Petersona został trącony przez samochód Jamesa Hunta. Szwed uderzył w bandy, a jego Lotus stanął w płomieniach. Próbujący wyminąć go kierowcy wpadali na siebie i skończyło się na gigantycznym karambolu. Z płonącego bolidu Petersona wyciągnął Hunt. Szwed miał złamane obie nogi. Akcja ratunkowa była wyjątkowo powolna, służby medyczne zostały wpuszczone na tor dopiero dwadzieścia minut po wypadku! Tuż po karambolu Peterson był świadomy, rozmawiał z lekarzami, a po trafieniu do szpitala wyraził zgodę na operację kończyn, w których zalegały odłamki kości. Wydawało się, że operacja zakończyła się powodzeniem, a Szwed będzie powoli wracał do zdrowia. W nocy szpik kostny z fragmentów kości dostał się jednak do krwiobiegu, co spowodowało stworzenie zatorów w ważnych narządach: płucach, wątrobie i mózgu. Rano światem F1 wstrząsnęła wiadomość o śmierci Ronniego Petersona.

Przeczytaj też: Niki Lauda i James Hunt w filmie „Rush” – trailer

„Superswede: A Film About Ronnie Peterson” składa się głównie z archiwalnych nagrań wyścigów F1, co stanowi nie lada gratkę dla fanów królowej sportów motorowych. W dokumencie kibice zobaczą także wypowiedzi kilku byłych kierowców o swoim rywalu, między innymi Nikiego Laudy, Emersona Fittipaldiego, Jackiego Stewarta czy Mario Andrettiego.

Przeczytaj też: Hugh Jackman jako Enzo Ferrari? Powstanie film o legendarnym Włochu

Najmłodsi fani Formuły 1 o latach 70. jedynie słyszeli. Film „Superswede” będzie więc dla nich świetną okazją, by zobaczyć słynne wyścigi i bolidy, przy okazji poznając historię jednego z najwybitniejszych kierowców tamtej dekady. Dla starszych kibiców, dokument będzie doskonałym pretekstem, by przypomnieć sobie dawne czasy i cudowne brzmienie silników V8. 

Najnowsze

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

Carlex Design, znany tuner zabrał na swój tunerski warsztat ogromnego Forda Rangera. Trzeba przyznać, że w tej bojowej stylizacji budzi ogromny respekt - zobaczcie wszystkie modyfikacje, którym został poddany ten popularny pickup!

Ford Ranger to wręcz idealny pickup do tworzenia ciekawych modyfikacji. Model ten wyróżnia się dość zadziorną stylistyka po faceliftingu, więc nic dziwnego, że po tuningu polskich projektantów z Carlex Design wygląda jeszcze bardziej bojowo i groźnie.

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

Carlex Design znany jest głównie z modyfikacji wnętrz samochodów. Przygotowali również pakiety dla takich samochodów jak Toyota Hilux czy Mercedes Klasy X.

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

W Rangerze tunerzy wykonali naprawdę sporo zmian. Na pierwszy rzut oka uwagę zwraca ostro podcięty zderzak, na całym nadwoziu widać sporo zagięć
i przetłoczeń. Czarne osłony grilla wykończono materiałem odpornym na uszkodzenia, wyglądają bardzo masywnie i zostały pokryte matowym wykończeniem. Tunerzy dodali progi i poszerzyli nadwozie, na kołach założono 5-ramienne szerokie felgi obute w opony BFGoodrich w wydaniu All-Terrain.

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

Ford Ranger zyskał nowy tył i charakterystyczne wnętrze. Dopełnieniem całej modyfikacji jest z pewnością stylebar oraz mocno zarysowany zderzak tylny. Dodatkowo zadbano o odpowiednio mocne oświetlenie na dachu samochodu, także nocne wyprawy w górach dadzą jeszcze więcej wrażeń!

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

Ford Ranger w seryjnej wersji wewnątrz jest dość plastikowy. Kierowcy często skarżą się na wyrażnie słyszalne „trzaski” w terenie  Carlex, aby zmniejszyć hałas w środku zastosował skórę, którą obszyto fotele i boczki drzwi. Zmieniona też została kierownica – teraz wieniec jest grubszy i dostał nowe przetłoczenia.

Ford Ranger po tuningu od Carlex Design to prawdziwy wojownik

Szkoda, że tunerzy nie pochwalili się ceną za ten pakiet modyfikacji, ale przypuszczamy, że nie będzie tanio. Aczkolwiek z takim samochodem będziecie mogli podbić nawet najwyższe szczyty i wjechać w każdy teren. Dajcie znać, co sądzicie o tej wersji popularnego pickupa!

Najnowsze

Podczas jazdy próbnej zniszczył Ferrari F40 warte fortunę. Smutny widok!

Ten kierowca na długo zapamięta tę jazdę próbną drogim, legendarnym Ferrari F40. Niestety słabe umiejętności prowadzenia nie pozwoliły mu się cieszyć samochodem a przyniosły więcej szkody niż pożytku. Sami zobaczcie, to już kolejne kultowe Ferrari, które zostało zniszczone w takich okolicznościach!

W Australii w stanie Queensland pewien kierowca bardzo chciał pojeżdzić testowo słynnym Ferrari F40. Trzeba przyznać, że ten model imponuje swoją mocą i jest to samochód dla prawidziwych wyjadaczy motoryzacyjnych.

Niestety jazda próbna nie trwała zbyt długo, bo kierowca  wypadł autem poza drogę i zderzył się z kilkoma drzewami oraz znakami drogowymi. Lekkie nadwozie z włókna węgłowego, Kevlaru i aluminium zostało bardzo poważnie uszkodzone. Ciężko oszacować straty, bo naprawa samochodu będzie utrudniona, gdyż na rynku brakuje sporo części. 

Podczas jazdy próbnej zniszczył Ferrari F40 warte fortunę. Smutny widok!

Tak szybkie i mocne samochody zdecydowanie wymagają od nas pewnych umiejętności i opanowania na drodze. Przestrzegamy, jeśli chcecie w przyszłości kupić naprawdę drogi i sportowy „wóz” warto na początek wybrać się na króką przejażdzkę np. na torze wyścigowym – w naszym kraju nie brakuje właśnie takich usług. 

Podczas jazdy próbnej zniszczył Ferrari F40 warte fortunę. Smutny widok!

Na ciekawostkę zasługuje fakt, że w Australii w tym momencie na aukcjach znajdziemy 2 egzemplarze F40. Wycenione zostały na kwotę minimalną 6 milionów złotych. Natomiast w Europie na aukcjach znajdziemy aż 12 sztuk tego legendarnego, włoskiego samochodu. Ceny wahają się od 4 do ponad 6 milionów złotych. 

Najnowsze