Prawie przejechał pieszą z psem na pasach

Kolejny kierowca, który albo nie zna przepisów, albo nie patrzy na drogę. Albo jedno i drugie. Przy okazji to nagranie to dobra przestroga dla pieszych.

Dużo się mówi ostatnio o bezpieczeństwie pieszych, przy okazji zapowiedzi wprowadzenia dla nich pierwszeństwa również przed przejściem dla pieszych. Pisaliśmy o tym niedawno, wskazując, że taka zmiana przepisów nie odniesie pożądanego skutku. Między innymi dlatego, że obecnie problemem nie są zwykle złe przepisy, tylko brak ich respektowania.

Dobrym przykładem jest to nagranie. Kierowca auta z kamerą zatrzymuje się przed przejściem, na które wchodzi piesza razem z małym psem. Kierujący znajdujący się na sąsiednim pasie nie może omijać ani wyprzedzać takiego auta, a także musi ustąpić pierwszeństwa kobiecie, ponieważ znajduje się ona na przejściu. Nie robi tego i tylko dzięki kierowcy nagrywającemu zdarzenie, który klaksonem ostrzegł pieszą i prawdopodobnie zwrócił uwagę drugiego kierującego, udało się uniknąć tragedii.

Zdarzenie to ilustruje kilka z wymienionych przez nas we wspomnianym tekście problemów, dotyczących pierwszeństwa pieszych. Główny to oczywiście kierowca łamiący przepisy (wprowadzenie nowych niczego tu by nie zmieniło). Ale czy piesza dopełniła obowiązku zachowania szczególnej ostrożności na przejściu? Upewniła się tylko, że auto na jednym pasie się zatrzymało. Ta sytuacja to dobra przestroga dla wszystkich pieszych – zawsze uważnie obserwujcie drogę, dopóki nie znajdziecie się ponownie na chodniku. Nigdy nie wiecie, kiedy traficie na niedouczonego lub nieuważnego kierowcę.

Najnowsze

Niesamowity pokaz rosyjskiego driftingu na ulicach miasta

W tym widowisku wszystko jest niezwykłe - od samochodów, poprzez umiejętności kierowców, realizację, aż na doborze miejsca kończąc.

Jeśli znacie się co nieco na egzotycznych samochodach, możecie sądzić, że główne role w filmie grają dwa Zenvo ST1 – duńskie hipersamochody, napędzane 7-litrowymi V8, z których każdy wspomagany jest turbiną oraz kompresorem. Moc? 1102 KM oraz 1430 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Rosyjscy drifterzy korzystają jednak z łudząco podobnych samochodów Flanker-F, stworzonych specjalnie do tej dyscypliny, przez rosyjski zespół Evil Empire. Wykonane w dużej mierze z włókna węglowego pojazdy, napędzane są jednostką V8 o pojemności 7,3 l, generującą 640 KM i 760 Nm.

O tym co potrafią te maszyny, możecie przekonać się oglądając poniższe wideo, na którym wspólnie driftują po ulicach Sankt Petersburga. Na czas filmowania zamknięto oczywiście część ulic, inaczej realizacja tego widowiska nie byłaby możliwa.

{{ vimeo(378146863) }}

Najnowsze

Uderzył pieszą i próbował ją przejechać. Jest wyrok

Głośna sprawa pieszej oraz kierowcy Porsche Panamery, została rozstrzygnięta przez sąd. Ale nie tylko za to zdarzenie sądzony był agresywny mężczyzna.

Większość mediów skupia się przy okazji tej informacji na zajściu, jakie miało miejsce na przejściu dla pieszych w Lesznie, ale to nie w związku z tym incydentem mężczyzna miał postawione najpoważniejsze zarzuty. Michał N. był wcześniej poszukiwany w sprawie usiłowania wymuszenia 100 tys. zł od pewnego przedsiębiorcy, któremu miał nawet grozić śmiercią. Jak dodają niektóre media, chodziło o zwrot należności.

Mężczyzna nie stawiał się na wezwania prokuratorów w tej sprawie i rozpoczęto jego poszukiwania. Śledczym pomógł incydent z pieszą, który nagrał miejski monitoring. Widać na nim jak Michał N. zatrzymał się Porsche Panamerą, częściowo blokując przejście dla pieszych, aby przepuścić pieszego… prowadzącego rower po drodze dla rowerów. W tym czasie pewna kobieta zaczęła obchodzić samochód przy samej masce. Kierowca nie zauważył jej od razu i chciał odjechać, kiedy tylko pieszy rowerzysta opuści jego pas ruchu. Ruszył, ale w porę zauważył kobietę i natychmiast się zatrzymał. Między obojgiem wywiązała się dyskusja, a kiedy Michał N. wysiadł z auta i podszedł do pieszej, ta go opluła. Mężczyzna uderzył ją w twarz, po czym wrócił do samochodu. Chciał odjechać, ale piesza stanęła na jego drodze. Przez krótką chwilę Porsche zmuszało kobietę do cofania się, po czym zeszła ona z drogi. Niektóre media wspominają też, że kierowca miał również opluć pieszą, a inne że przechodząc porysowała ona maskę samochodu. Oglądając nagranie z monitoringu nie sposób tego jednak potwierdzić.

Obie sprawy sąd rozpatrzył wspólnie i Michał N. usłyszał wyrok roku więzienia, pięcioletni zakaz zbliżania się do pieszej, przedsiębiorcy, któremu groził, oraz jego rodziny. Ponadto będzie musiał zapłacić 8 tys. zł pieszej oraz 15 tys. zł przedsiębiorcy.

Najnowsze

Czy doradcy w salonach i autoryzowanych serwisach są gotowi na sprzedaż samochodów elektrycznych?

Elektromobilność to trend, który z miesiąca na miesiąc nabiera rozpędu. Polacy w coraz większym stopniu są gotowi na e-mobilność, choć na drogach kraju nie widać jeszcze zbyt wielu samochodów elektrycznych. Czy o gotowości można mówić również w przypadku pracowników salonów samochodowych, mających często bezpośredni kontakt z klientem?

Elektromobilność jako zjawisko, z miesiąca na miesiąc zyskuje na znaczeniu. Staje się coraz bardziej popularna w wielu krajach, wkracza coraz mocniej do świadomości konsumentów i zaznacza swoją obecność w kolejnych obszarach biznesu. Polska nie należy jednak obecnie do państw mogących pochwalić się prognozowaną w ostatnich latach dynamiką rozwoju e-mobilności. Przyczyn takiej sytuacji jest wiele i dotyczą one różnych aspektów, na elementarnym wręcz poziomie.

Trudno spodziewać się, że sytuacja ta ulegnie radykalnej zmianie już w najbliższym czasie. Liczby nie pozostawiają bowiem złudzeń. Jak wynika z raportu „Elektromobilność w Polsce 2019”, przygotowanego na podstawie danych pochodzących z badania, przeprowadzonego przez firmę szkoleniową Nowe Motywacje, pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych PSPA oraz Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, brak jest przede wszystkim wielu podstawowych elementów przekonujących do nabywania i użytkowania samochód elektrycznych oraz wiedzy i odpowiedniego przeszkolenia na poziomie salonów sprzedaży, a także autoryzowanych stacji obsługi. Z jakimi wyzwaniami trzeba będzie się zmierzyć i co powinni zrobić beneficjenci trendu elektromobilności – szczególnie chcący sprzedawać i serwisować samochody elektryczne w Polsce, by trend e-mobilności zaczął rozwijać się dynamicznie?

Jak wynika z danych SAMAR, pod koniec września 2019, z niemal 21 milionów samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, poruszających się po polskich drogach, pojazdy całkowicie elektryczne stanowiły zaledwie 0,02%, czyli ich liczba wynosiła niespełna 4400 sztuk.
Przyczyn, tak małej liczby samochodów elektrycznych w Polsce, jest jednak bardzo dużo. Należą do nich niewątpliwie:

  • ograniczona jeszcze oferta i dostępność pojazdów elektrycznych z różnych segmentów;
  • wysokie ceny zakupu i nieobowiązujące jeszcze, bo niedawno uchwalonego, rozporządzenie dotyczące dofinansowania;
  • brak wystarczającej publicznej infrastruktury niezbędnej do szybkiego ładowania na terenie całego kraju – aktualnie dostępnych jest około 900 stacji ładowania;
  • brak ogólnokrajowego katalogu zachęt i ograniczone zachęty lokalne;
  • zbyt wolno rosnąca świadomość użytkowników i nabywców, związana z korzyściami płynącymi z użytkowania pojazdów elektrycznych, zarówno dla nich, jak i dla środowiska naturalnego;
  • ograniczony poziom wiedzy doradców handlowych oraz serwisowych, którzy odpowiadać mają za sprzedaż i obsługę aut elektrycznych.

Warto przyjrzeć się bliżej niezwykle istotnemu obszarowi, ograniczającemu rozwój elektromobilności w Polsce, jakim jest dostęp do rzetelnych informacji oraz wsparcia ze strony kompetentnych doradców sprzedających, serwisujących i naprawiających samochody elektryczne. Jak wynika z danych uzyskanych podczas badania przeprowadzonego przez firmę szkoleniową Nowe Motywacje, potencjalni nabywcy tego typu pojazdów nie mogą liczyć na uzyskanie interesujących ich informacji od większości doradców handlowych, zatrudnionych w salonach sprzedaży oraz serwisach, którzy to powinni być jednymi z najlepiej obecnie „doinformowanych”. Rzeczywistość nie pozostawia jednak złudzeń i po zebraniu oraz przeanalizowaniu informacji, pozyskanych podczas wizyt w 54 wybranych salonach sprzedaży oraz 53 serwisach można stwierdzić, że Polska, również w tym obszarze, nie jest jeszcze gotowa na elektromobilność. 

Z informacji zawartych w raporcie „Elektromobilność w Polsce 2019”, przygotowanym na podstawie danych pochodzących z tego badania wynika, że przeciętny Polak planujący nabycie samochodu elektrycznego i udający się do salonu sprzedaży, musi być przygotowany na to, że:

  • większość salonów sprzedaży wprowadzi do swojej oferty modele elektryczne dopiero na początku lub w trakcie 2020 roku, zatem nie da się ich jeszcze obejrzeć w salonie;
  • same salony nie są jeszcze przygotowane na wystawianie samochodów elektrycznych i nie posiadają odpowiedniej infrastruktury np. miejsca na zainstalowanie stacji ładowania;
  • zatrudnieni doradcy mają bardzo zróżnicowany poziom wiedzy oraz umiejętności jej przekazywania, jak również osobistego przekonania co do zalet pojazdów elektrycznych, dlatego nie zawsze są rzetelnym głosem wspomagającym w podjęciu odpowiedniej decyzji;
  • większość doradców jeszcze nie uczestniczyła w programach rozwojowych podnoszących ich wiedzę w obszarze elektromobilności i umiejętności sprzedaży samochodów elektrycznych; 
  • bardzo często w salonach i serwisach brak jest katalogów, ulotek, banerów czy reklam dotyczących aut elektrycznych; 
  • w przypadku braku aktualnej dostępności pojazdów elektrycznych zaproponowane mogą zostać modele hybrydowe.

W salonach wybranych marek, oferujących samochody elektryczne, które w październiku bieżącego roku odwiedzili „Tajemniczy Klienci” wynika, że zaledwie niespełna 41% doradców posiada wiedzę na temat kryteriów przemawiających za zakupem auta elektrycznego na podstawie przedstawionych im potrzeb nabywcy, a niemal 39% może podzielić się informacjami, dotyczącymi zachęt finansowych dla nabywców elektryków. Tylko trochę ponad 31% sprzedawców może pochwalić się wiedzą na temat regionalnej infrastruktury niezbędnej do ładowania baterii, a ponad 46% zna przywileje, jakie przysługują obecnie posiadaczom i użytkownikom elektryków.

Niemal 52% może podzielić się z potencjalnymi klientami informacjami dotyczącymi ekonomicznych aspektów użytkowania samochodów elektrycznych, a ponad 57% byłoby w stanie doradzić nabywcy jak miałby się zachować w przypadku rozładowania baterii lub awarii. Ponad 55% doradców znało ofertę elektryków danej marki/dealera, jednak większość z nich nie mogła zaprezentować konkretnych modeli, ponieważ albo nie są one jeszcze dostępne, albo nie znajdują się w salonie. Zaledwie niespełna 27% wie, jak sprzedawać samochody elektryczne, a niemal 56% jest osobiście przekonana do oferty aut elektrycznych sprzedawanej marki oraz płynących z tego korzyści. 

Najnowsze

Elektryczne samochody wcale nie są takie ekologiczne

Ekologiczne plany reformowania transportu indywidualnego zakładały pojawienie się na polskich drogach miliona elektromobilnych samochodów. Wiadomo już, że rząd się z tego ambitnego celu wycofuje.

Swoje oczekiwania obniżył do 600 tysięcy samochodów – wliczając w tę liczbę także pojazdy hybrydowe. Ten cel jest bardziej prawdopodobny do osiągnięcia, choć barierą nadal jest wysoki koszt elektromobilnych samochodów. Polaków zwyczajnie nie stać na auta, które są prawie dwa razy droższe od samochodów benzynowych i dieslowskich. Obserwując kraje zachodnie, które z sukcesem prowadzą politykę elektromobilną, niezbędne są duże dopłaty od państwa do każdego kupionego samochodu. Na dzień dzisiejszy polski rząd planuje jednak tylko uchylenie akcyzy od kupna samochodów elektrycznych – co zmniejszy ich koszt o niecałe 3%.

To zdecydowanie za mało. By Polaków było stać na elektryczne pojazdy, państwo musi zwolnić ich z płacenia podatku VAT i dołożyć co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych do zakupu. Wtedy elektromobilny program miałby szansę bytu. Nie zmienia to jednak faktu, że przed powstaniem elektrycznej floty samochodowej w Polsce musimy zmierzyć się z kilkoma innymi problemami.

– W Polsce jest niewiele stacji ładowania dla samochodów elektrycznych, a te wciąż mogą pokonywać stosunkowo niewielkie zasięgi bez ładowania. To sprawia, że na taki samochód decydować się mogą mieszkańcy dużych miast – posiadający już pierwszy, podstawowy środek komunikacji – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Nie można również zapominać, że w polskich realiach samochody elektryczne wcale nie są dużo bardziej ekologiczne od dieslów i benzyniaków. Produkują mniej zanieczyszczeń z rury wydechowej, ale napędzający je prąd pochodzi ze spalania węgla. Przyczyniają się więc w takim samym stopniu do korkowania miast i zapylania powietrza. To zaskakujący dla wielu fakt, ale elektryczne samochody również dokładają się do smogu. Zanieczyszczenia z rury wydechowej stanowią bowiem niewielki procent smogu miejskiego – który powstaje głównie w wyniku unoszenia drobinek z jezdni przez ruch samochodowy. Dlatego ekologiczna polityka miejska nie powinna skupiać się na zwiększaniu elektromobilnej floty indywidualnej, lecz na inwestowaniu w transport zbiorowy. A polski rząd – by poprawić jakość samochodów na naszych drogach, skoncentrować się powinien na ograniczeniu importu starych, wadliwych samochodów. Od lat bowiem jesteśmy cmentarzyskiem wraków, których bogatszy zachód chce się pozbyć – podsumowuje Furgalski.

Najnowsze