Katarzyna Frendl

Pierwsza jazda Volkswagen Touran – rodzina w komplecie

Gdy się inwestuje w samochód rodzinny musi on spełniać dużo więcej wymagań, niż auto dla singla, dwojga, czy nawet czworga osób. A to trzeba przewieźć dwa duże lub nawet trzy foteliki, a to zabrać spory ekwipunek, a to zabawić dzieci multimediami. Wydawałby się "normalka", jednak takie oczekiwania spełnia niewiele samochodów na rynku. Czy Touran im sprosta?

Touran, zajmuje w ofercie Volkswagena miejsce między Caddy a Sharanem. Jest – jak przystało na Volkswagena – zachowawczo ładny. W niebieskim kolorze prezentuje się najbardziej uroczo, ale i tak gros Polaków wybierze bezpiecznie te „niebrudzące” barwy. Producent ma chęć powalczyć jednak z silną konkurencją nie prezencją najnowszego modelu, a raczej praktycznością i przystępną ceną.

Co w nowym Volkswagenie może się podobać z zewnątrz? Sylwetka jest kompromisem między pudełkowością dużych, przestronnych aut, a kompakowością miejskich samochodów. Samochód wydaje się potężny, ale jeździ się nim jak autem miejskim. Dobrze się prezentuje wyposażony (opcjonalnie) w reflektory z diodami LED i na największych obręczach (dostępne 16, 17- i 18-calowe).

Aby samochodem było łatwo manewrować, zwłaszcza w gęstym ruchu, dobrze by było, aby zajmował jak najmniej miejsca i okazał się funkcjonalny – jego wnętrze powinno być wykorzystane do ostatniego milimetra. Udało się to spełnić dzięki zastosowaniu modułowej platformy konstrukcyjnej MQB Volkswagena: zwiększono długość nadwozia i rozstaw osi, a co za tym idzie powiększyła się również przestrzeń w kabinie pasażerskiej.

Dwójka, trójka, a może piątka dzieci? Czemu nie!
Cóż, trudno sprostać wymaganiom klienteli, która dorobiła się conajmniej dwójki potomstwa. Tacy śmiałkowie już wiedzą, jak ciężko podróżuje się z rozbrykaną ferajną. Jeśli – o losie! – przydaży się jeszcze trzecia pociecha, to wybór na rynku pojazdów zawęża się drastycznie. Otóż Touran mieści swobodnie pięć fotelików (najpiękniej prezentują się te akcesoryjne, z logiem VW, zwłaszcza GTI). Aby zapakować rzeczoną piątkę dzieci, należy wpakować do Tourana trzy foteliki w drugim rzędzie oraz wykorzystać też dwa fotele w trzecim – są w tym celu wyposażone w mocowania Isofix, włącznie z uchwytami Top Tether.

Fotele w systemie Fold-Flat można złożyć i całkowicie schować w podłodze auta – oparcia składa się błyskawicznie i dotyczy to nie tylko trzech pojedynczych foteli drugiego rzędu, ale też dwóch, również pojedynczych foteli trzeciego rzędu, no i oparcia fotela pasażera zasiadającego z przodu.

Żeby w pełni wykorzystać maksymalną pojemność bagażnika sięgającą 1857 litrów (mierzone po dach, do oparć przednich foteli w 7-miejscowej wersji auta), oparcia foteli w drugim i trzecim rzędzie można złożyć pociągając za uchwyt tak, że utworzą równą powierzchnię. Wszystkie fotele znajdują się więc stale w samochodzie i można je, zależnie od potrzeb, składać w różnej konfiguracji, powiększając przestrzeń ładunkową. W przypadku siedzeń drugiego rzędu można to zrobić stojąc wygodnie z boku, by zaś złożyć fotele w trzecim rzędzie należy do nich sięgnąć od strony bagażnika.

Pokaż kotku co masz w środku
Przestrzeń z przodu wewnątrz Tourana owszem, jest całkiem spora, ale nie powoduje to uczucia jazdy minibusem. Jest przestrzennie, funkcjonalnie, ergonomicznie, jednak nie ma się wrażenia, że panuje tu jakiś zbędny luz. Zajęcie miejsca z tyłu, w drugim rzędzie, bardzo zmienia tę perspektywę – miejsca na nogi jest wbród, nad głową jeszcze więcej, każdy pasażer ma tu swój odrębny fotel. Luksusowo! W dodatku siedziska można przesuwać o 20 cm. Poza tym, po raz pierwszy w Touranie dostępna jest funkcja podgrzewania foteli drugiego rzędu (uwielbiam tę funkcję!) oraz trzystrefowa automatyczna klimatyzacja (opcja). Nowością jest też podłokietnik będący częścią środkowego fotela, a służący pasażerom podróżującym na skrajnych siedziskach. Przed zbyt dużym nasłonecznieniem chronią dwie (opcjonalne) rolety w oknach drzwi bocznych – ważny element wyposażenia, gdy na pokładzie auta znajdują się dzieci. Oczywiście te wszystkie „atrakcje” kosztują, czyniąc z dobrej ceny podstawowej wersji Tourana już sporo droższe auto, jednak za udogodnienia trzeba – i czasem warto – dopłacać.

Przydatne: jeżeli samochód jest wyposażony w opcjonalny automatyczny system zamykania i uruchamiania auta (Keyless Access) oraz w automatycznie unoszoną pokrywę bagażnika – wystarczy, by kierowca wykonał określony ruch stopą pod tylnym zderzakiem, a klapa przedziału bagażowego automatycznie się odblokuje i uniesie. Zapewnia to system Easy Open, korzystający z czujnika zbliżeniowego. Jest on umieszczony w zderzaku i reaguje na ruch nogą. 

Od wersji wyposażenia Comfortline 5-miejscowy Touran ma na pokładzie podwójną podłogę bagażnika. W ramach dodatkowego wyposażenia jest też dostępny system mocowania bagażu, składający się z zestawu szyn, między którymi rozpięto przesuwaną siatkę przytrzymującą drobniejsze bagaże. Zapakowani? To można ruszać!

Mocy przybywaj!
Nowy Touran pojawi się w sprzedaży z sześcioma silnikami do wyboru – trzema benzynowymi (TSI) oraz trzema dieslami (TDI). Wszystkie mają cztery cylindry, bezpośredni wtrysk paliwa oraz doładowanie. W seryjnym wyposażeniu znajduje się system Start-Stop oraz system odzyskiwania energii hamowania. Jednostki TSI rozwijają moc 110, 150 lub 180 KM. Silniki TDI uzyskują 110, 150 KM, lub 190 KM. Za wyjątkiem podstawowej jednostki TSI wszystkie mogą współpracować z automatyczną dwusprzęgłową skrzynią biegów (DSG). 6- i 7-biegowe skrzynie DSG mają funkcję biegu jałowego – gdy samochód się toczy silnik zostaje odłączony od układu napędowego, by jak najlepiej wykorzystać energię kinetyczną, a poprzez to zmniejszyć zapotrzebowanie na paliwo. W wypadku najmocniejszych silników benzynowych i Diesla skrzynia DSG należy do wyposażenia seryjnego.

Auto podczas jazdy jest bardzo stabilne. Owszem, wykazuje lekkie wychylanie podczas szybszej jazdy na zakrętach, ale nie do tego jest przeznaczone. Z rodziną jeździ się spokojnie i bezpiecznie (może mieć nawet 9 poduszek powietrznych), a takie poruszanie się po szosie Touran uwielbia najbardziej. Jak komuś wrażeń za mało, może dopłacić za adaptacyjne zawieszenie DCC z funkcją wyboru profilu jazdy. Dostępne jest także zawieszenie dostosowane do pracy na nawierzchniach o złej jakości (prześwit zwiększony o 15 mm) albo w zawieszenie sportowe (obniżone o 15 mm).

Z nowinek ułatwiających kierowcy życie pojawiły się nowe systemy asystujące: adaptacyjny ACC (tempomat z automatycznym systemem regulacji odstępu od poprzedzającego samochodu), Front Assist (ostrzega oraz automatycznie przyhamowuje samochód w razie zagrożenia kolizją), Trailer Assist (ułatwiający manewrowanie z przyczepą), Emergency Assist (system automatycznego hamowania po kolizji) i system automatycznego podjeżdżania w korkach.

Nudzie mówimy nie!
Touran jest seryjnie wyposażany w 5-calowy kolorowy ekran dotykowy (opcja – przekątna 6,5 lub 8 cali, interfejs bluetooth i czujniki zbliżeniowe, odtwarzacz DVD, twardy dysk SSD o pojemności 64 GB). Ale co rodzice mają ciekawego do dyspozycji na pokładzie Tourana? Jak wiadomo, dzieci trzeba kontrolować i Volkswagen wymyślił do tego celu specjalną kamerę (dokupowaną osobno, albo dostępną jako element systemu GoPro), która uwalnia rodziców od konieczności spoglądania w lusterko wsteczne, by sprawdzić, co robią dzieci podróżujące z tyłu. Kamera filmuje pasażerów siedzących na tylnych fotelach, a nagrany obraz wyświetla na monitorze z przodu. Oczywiście oko kamery może też śledzić przewożone z tyłu zwierzęta czy szczególnie wrażliwy ładunek w przedziale bagażowym. Kamerę można umieścić w różnych miejscach – poniżej lusterka wstecznego, albo na środkowym siedzeniu w drugim rzędzie foteli.

Ale jak przemówić do pociech siedzących w trzecim rzędzie? Wystarczy skorzystać elektronicznego systemu wzmacniania głosu, czyli de facto z mikrofonu urządzenia głośnomówiącego i z głośników będących elementem systemu multimedialnego Tourana – dzięki temu słychać więcej na tylnych fotelach, także tych znajdujących się w 3 rzędzie. Starsze dzieci pewnie rozrabiać nie będą, bo będą pochłonięte możliwościami App-Connect Volkswagena, który zawiera oprócz MirrorLink także CarPlay (Apple) i Android Auto (Google), a za pośrednictwem aplikacji Media Control Volkswagen, jako jeden z pierwszych producentów samochodów, oferuje interfejs zapewniający łączność tabletów z pokładowymi multimediami Tourana.

Czyli jaki?
Szeroko otwierające się drzwi, czy łatwe zajęcie miejsca w trzecim rzędzie siedzeń przydadzą się, gdy z paczką małoletnich znajomych twojej pociechy przyjdzie Ci wyjechać na jakiś wypad. Przepastny bagażnik (w wersji z rozłożonymi wszystkimi fotelami malutki) pomieści chyba wszyskie fanaberie przewrażliwionej matki. Otwierający się za machnięciem stopą pod zderzakiem bagażnik ułatwi życie objuczonemu zakupami tatusiowi. A to wszystko w całkiem ładnym nadwoziu.

Do tej pory uważałam, że dopóki nie dołączę do właścicieli „karty dużej rodziny”, nie ma sensu rozglądać się za autami tego typu. Jednak po pierwszych jazdach Touranem już wiem, że funkcjonalność to podstawa. Ile trzeba za nią zapłacić? W najuboższej wersji 82 380 złotych. Wszelkie dodatki kosztują niemało i dobrze wyposażone auto raczej przekroczy 90 tysięcy złotych. To dużo, jednak każda złotówka jest tu dobrze wydana.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Test żarówek samochodowych Philips X-TremeVision+130%

Kupując nasze redakcyjne Renault od razu wiedziałam, że wymienię żarówki. Dlaczego? Bo wiem, że dobre oświetlenie działa cuda! Ale po kolei.

Nasze Renault Clio Grandtour zostało kupione z oświetleniem standardowym, które do wybitnych nie należy. Wjeżdżając w „strefę mroku”, czyli nieoświetlone miejskie rewiry, lub wyjeżdżając poza stołeczną aglomerację, wielokrotnie przeklinałam francuską markę za to, że sprzedają coraz lepsze samochody, lecz ze sporo gorszym oświetleniem niż u konkurencji. Do żarówek tylnych lamp się specjalnie przyczepić nie mogę, bo zadanie swoje spełniają należycie. Z przednimi reflektorami nie jest już tak doskonale. Jest wręcz tragicznie.

Bezpieczeństwo to nie przelewki!
Od zakupu auta minęło trochę czasu – zdołałam nieco popsuć sobie wzrok, wypatrując potencjalnych niebezpieczństw na drodze lub wpatrując się usilnie w końcówkę obszaru oświetlonego przez lampy przednie. I nie chodzi tu – bo o to mnie przecież raczej nie podejrzewacie – o źle ustawioną wysokość świateł. Tę regularnie sprawdzam w zaprzyjaźnionej stacji kontroli pojazdów, a przy większym obciążeniu samochodu poprostu obniżam obszar oświetlenia z przodu pojazdu, dzięki regulacji wewnątrz auta, przez co – mam nadzieję – nie oślepiam kierowców jadących z naprzeciwka.

Miarka się przebrała, gdy wyjechałam latem na wakcyjny wypad w wyjątkowo słabo oświetlone rejony Polski północno-wchodniej. Oczywiście zrobiłam to z premedytacją, bo miejsca te są wyjątkowo urokliwe, także nocą, kiedy niebo rozświetlają miliardy gwiad – w Warszawie ciężko je dostrzec. Aby jednak bezpiecznie poruszać się po często w tamtych obszarach nieutwardzonych drogach, w lesie, na wsiach, trzeba być odpowiednio wyposażonym w dobre oświetlenie przed samochodem. Bo na drogę potrafi wbiec kuna, dzik, czy inne dzikie zwierze, a i pijani miejscowi się trafiają. Miałam jedną niebezpieczną sytuację, spowodowaną niedostatecznym oświetleniem drogi przez moje żarówki. I to był gwóźdż do trumny. Dobrze, że nie mojej.

Postanowiłam rozeznać się w ofercie żarówkowej na polskim rynku. Tego typu jakościowego towaru nie jest aż tak dużo, jakby się można było spodziewać. Prym wiodą znane marki, które dają pewność, że ich oświetlenie nie zawiedzie. Mój wybór padł na produkt Philips X-TremeVision+130% , bo nie dość, że marka dobrze mi się kojarzy, opakowanie do mnie przemawia i daje dość wyczerpujące informacje o żarówkach wewnątrz, to to, co producent oferuje, wyjątkowo mi się w aucie przydaje. Czego oczekiwałam? Jak najdłuższego pasma oświetlenia drogi jak najjaśniejszym światłem – niby mało, ale okazuje się, że żarówka żarówce nie równa…

Pech, bo w redakcyjnej cliówce montujemy żarówki typu H7, a te niestety akurat są najdroższe (cena zestawu dwóch żarówek H1 to 75 złotych, H4 to 80 złotych, a H7 110 złotych). Uznałam jednak, że zdrowie i bezpieczeństwo moich bliskich, czy innych uczestników ruchu (włączając w to również zwięrzęta wylatujące na drogę) jest warte tej inwestycji. Dlaczego?

Co w nich takiego, że warto je mieć?
Otóż nowa generacja żarówek do reflektorów samochodowych Philips X-TremeVision+130% – jak zapewnia producent – daje zgodnie z nazwą do 130 proc. więcej światła w porównaniu ze standardowymi żarówkami samochodowymi. Czy jesteś w stanie odczuć te różnicę? No jasne! Jest kolosalna. Jest to najbardziej widoczne podczas jazdy w nocy, w bardzo pochmurne dni lub gdy zapada zmrok. Nagle wszystko staje się jasne! Dosłownie! Producent zmierzył tę odległość i okazało się, że kierowca widzi dalej na odległość nawet do 45 metrów większą niż w przypadku zwykłych reflektorów halogenowych. Co to oznacza? Przy prędkości 80 km/h to aż dwie dodatkowe sekundy na dostrzerzenie przeszkody i reakcję na potencjalne niebezpieczeństwo na drodze. Ocalenie czyjegoś życia lub ochronienie własnego staje się pewniejsze…

Ktoś powie, ok – świeci dalej, ale przecież zawsze można zainstalować ksenony. Po pierwsze nie do każdego auta. Po drugie to rozwiązanie droższe i bardziej skomplikowane, no i wymaga samopoziomowania oraz spryskiwaczy reflektorów. A na żarówkę halogenową stać raczej każdego kierowcę. Co do barwy światła – otóż kupione przez nas żarówki świecą bielszym światłem (zgodnie z opakowaniem o temperaturze barwowej 3700 K). To wygląda naprawdę dobrze w zasadzie w każdym aucie – zarówno youngtimerze, aucie sportowym, czy rodzinnym. Nasze nowe żarówki mają też ciekawą technologię powlekania, która pozwala uzyskać właśnie wyższą temperaturę barwową i mocniejsze światło. Przez to żarówki dają lepsze postrzeganie kontrastu z daleka, a co za tym idzie – pewnie się jeździ z nimi nocą.

A technicznie rzecz ujmując? Żarówki te mają wysokociśnieniowe wypełnienie gazem (13 barów), no i zastosowano w ich produkcji wysokiej jakości szkło kwarcowe odporne na działanie promieni UV i wilgoci. Jest też bardzo odporne na zarysowania. Producent testował żarówki H4 i H7 przy standardowym napięciu 13,2 V i okazało się, że wytrzymują do 450 godzin. Tego narazie nie jestem w stanie potwierdzić, ani zaprzeczyć. Szczęśliwi, bezpieczni i zdrowi czasu nie liczą…

Philips X-TremeVision+130% dostępna jest w najbardziej popularnych typach H1, H4 i H7.

Najnowsze

Wypadek czy kolizja?

Opisując zdarzenia drogowe, najczęściej używamy pojęć wypadku i kolizji. Stosuje się je często zamiennie albo intuicyjnie. Pojęcia te mają jednak swoje miejsce w przepisach i zostały dla nich stworzone definicje prawne, które nie tylko treściwie je opisują, ale również wskazują osobom uczestniczącym w tych zdarzeniach katalog zachowań.

Warto w tym miejscu zapoznać się z systematyką zdarzeń drogowych. Głównym kryterium podziału jest ciężar skutków. Dzielą się one na wypadki drogowe i kolizje. W kategorii wypadków drogowych istnieje również pojęcie katastrofy drogowej.  

Definicja wypadku drogowego wywodząca się kodeksu karnego, opisuje go jako „zdarzenie drogowe w ruchu lądowym w postaci nieumyślnego naruszenia obowiązujących zasad bezpieczeństwa czego skutkiem jest zniszczenie mienia oraz śmierć jednego z uczestników lub obrażenia ciała powodujące naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające dłużej niż 7 dni”. O długości naruszenia zdrowia decyduje lekarz – biegły sądowy.

Spowodowanie wypadku, nawet nieumyślnie, niesie za sobą konsekwencje prawne. Ich ciężar uzależniony jest od skutków wypadku. Jeśli w jego wyniku osoba poszkodowana doznała tak zwanego średniego uszczerbku, to sprawca podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli poszkodowany poniósł śmierć, kara pozbawienia wolności może wynieść nawet 8 lat.

W przypadku, gdy zdarzenie drogowe miało charakter umyślny, czyli uczestnik był świadomy konsekwencji i mimo to doprowadził do zdarzenia, wtedy takie zdarzenie określane jest już jako przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu. 

Definicja funkcjonująca w systemie SEWIK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji) opisuje wypadek drogowy jako zdarzenie drogowe, które pociągnęło za sobą ofiary w ludziach, w tym także u sprawcy tego zdarzenia, bez względu na sposób zakończenia sprawy.

Z pojęciem wypadku drogowego łączą się bezpośrednio kolejne pojęcia tj. śmiertelna ofiara wypadku oraz osoba ciężko i lekko ranna. Za śmiertelną ofiarę wypadku uznaje się osobę, która zmarła na miejscu wypadku lub w ciągu 30 dni licząc od dnia wypadku na skutek doznanych obrażeń ciała. 
 
Osoba ciężko ranna to osoba, która m.in. doznała ciężkiego kalectwa, całkowitej lub znacznej, trwałej niezdolności do pracy, trwałej choroby psychicznej, a również może to być osoba, która doznała obrażeń w postaci złamań lub uszkodzeń powodujących naruszenie czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia na okres trwający dłużej niż 7 dni.

Za osobę lekko ranną uznaje się osobę, która poniosła uszczerbek na zdrowiu inny niż osoba ciężko ranna na okres na dłuższy niż 7 dni.

W hierarchii zdarzeń drogowych najmniejszy ciężar niesie za sobą kolizja drogowa. Jest to zdarzenie w ruchu lądowym, spowodowane poprzez nieumyślne naruszenie obowiązujących zasad bezpieczeństwa, którego skutkiem są wyłącznie straty materialne. Najszerszym i najcięższym pojęciem jest katastrofa drogowa.

Odnosi się do niej kodeks karny. Katastrofą drogową jest takie zdarzenie w ruchu, które już spowodowało znaczne szkody w mieniu, a równocześnie groziło w momencie jego przebiegu życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, tym bardziej, gdy nastąpiła śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób lub szkody w mieniu w wielkich rozmiarach.  

Za każdym z tych pojęć kryją się konkretne cyfry, a za każdą z tych cyfr konkretny człowiek. Nie tak szybko uda się nam całkowicie wyeliminować wszystkie zdarzenia drogowe. Należy jednak zrobić wszystko, by pozycja „wypadek drogowy” była jak najrzadziej obecna w policyjnych statystykach.

Źródło: Skoda Auto Szkoła

Najnowsze

Waleria Tokarzewska-Karaszewicz zwyciężczynią konkursu Seata i Fashion Week

Konkurs designu Seat oraz Fashion Week Poland cieszył się sporą popularnością. Projektanci zgłosili łącznie prawie 400 prac i ponad tysiąc zdjęć, lecz zwycięzca mógł być tylko jeden - Waleria Tokarzewska-Karaszewicz. Oto kilka słów o jej inspiracjach i pracy.

Konkurs Seat’a zorganizowany podczas Fashion Week Poland okazał się jednym z ciekawszych wydarzeń modowych w Polsce – przyciągnął aż 2230 młodych projektantów, a w trakcie jego trwania oddano 42457 głosów i zgłoszono 302 komentarze. Liczba jurorów online przekroczyła 4100 internautów. Spośród wszystkich prac, jury wybrało projekt Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz.

„Młodość, nowoczesność, świeżość i dynamika – esencja Ibizy” – tak o swojej pracy opowiada Waleria.

Jak wszystkie projekty Walerii, zwycięska kolekcja została w całości wykonana przez nią samodzielnie.

„Moda jest dla mnie zjawiskiem plastycznym, zamkniętym w funkcjonalny produkt. Interesują mnie historie ukryte pod powierzchnią kolekcji, także tych przeznaczonych do użytku codziennego. Kultywuję konceptualne podejście do tworzenia, wzbogacone o rzemieślniczy perfekcjonizm” – mówi Waleria.   

Waleria w marcu skończyła projektowanie odzieży w Krakowskiej Szkole Artystycznej. Jej praca dyplomowa była pokazywana m.in. w USA. Młoda artystka jest laureatką nagrody publiczności pokazu Off Fashion w Kielcach, a jej prace można było znaleźć także na billboardach Galerii Krakowskiej. Mimo młodego wieku, na swoim koncie ma ponad 70 publikacji, m.in. w Elle Polska, Design Scene, Vogue It, Trend Hunter, Lone Wolf Magazine, Label.

Projektantka udziela się także przy tworzeniu teledysków – jej kreacje można zobaczyć m.in. w klipach Cleo/Donatana.

Również członkowie jury docenili kolekcję Walerii, dostrzegając w niej spójność, pasję i świeżość.

„Dlaczego wybrałem projekty Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz? To proste – konsekwentne wizjonerstwo wyrażone w projektach modowych” – mówi Daniel Wieleba.

„Wybrałam projekty Pani Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz po pierwsze dlatego, że świadomie i konsekwentnie projektuje swoje kreacje, a do tego ma niesamowity talent i pasję tworzenia, którą widać w tym co robi. Moim zdaniem to właśnie ona potrafiła połączyć modę z pięknym stylem modeli Seat” – dodaje Agnieszka Popielewicz.

Kolekcja Walerii zostanie pokazana już wkrótce podczas Designer Avenue – najważniejszego pokazu Fashion Week. Finał 13. edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland odbędzie się w dniach 12-15.11 br. w Łodzi.

Oficjalny fanpage Walerii można zobaczyć tutaj. Wszystkie prace konkursowe można oglądać na stronie www.konkurs.fashionweek.pl

 

Najnowsze

Hyundai wprowadza markę premium – Genesis

Dzięki marce Genesis Hyundai będzie konkurować z wiodącymi producentami luksusowych samochodów - w skład oferty wejdzie 6 modeli samochodów.

Hyundai ogłosił wprowadzenie nowej marki Genesis, oferującej luksusowe modele, stworzone w oparciu o najwyższe standardy jakości i zaawansowane technologie, z myślą o nowej generacji wymagających konsumentów. Marka wprowadzi do sprzedaży do 2020 roku sześć nowych modeli Genesis i tym samym ma chęci konkurować z najbardziej rozpoznawalnymi na świecie markami samochodów premium.

Modele Genesis mają się wyróżniać osiągami, stylistyką oraz najwyższą jakością. Logo marki będzie nawiązywać do opartego o motyw skrzydeł emblematu, widocznego na flagowej limuzynie Genesis, oferowanej przez Hyundaia od 2014 roku.

Marka Genesis przyjmie nową, alfanumeryczną strukturę nazw. Nazwy przyszłych modeli będą tworzone poprzez łączenie litery „G” (pochodzące od Genesis) z cyframi 80, 90, 70 itd. w zależności od segmentu.

Konsekwencją decyzji Hyundaia o wprowadzeniu nowej marki jest stworzenie specjalnego departamentu zajmującego się designem samochodów prestiżowych, na czele którego, w połowie przyszłego roku, stanie Luc Donckerwolke – współpracujący wcześniej z markami: Audi, Bentley, Lamborghini, SEAT, Skoda. Będzie nie tylko szefem nowego działu designu, ale także szefem centrum projektowego Hyundaia.

Najnowsze