Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś

Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Ewa Michalik-Kardaś założyła profil na Facebooku „Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot” i aktywnie przeciwdziała postrzeganiu kobiet jedynie w kategoriach obiektu seksualnego. Na pierwszy ogień poszły targi motocyklowe i roznegliżowane hostessy.
blaupunkt szczotka

Kiedy i w jakich okolicznościach wpadłaś na pomysł stworzenia profilu „Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot” na Facebooku?
Od lat frapował i mierził mnie temat „kobiecość”, „męskość” i wyznaczone im kierunki poprzez kulturowo-religijno-społeczno-medialno-marketingowe wpływy. Widziałam w przekazach kulturowych, medialnych i społecznych związanych z tematem seksualności i płciowości wiele krzywdzących nawyków, wąskich i ograniczających oraz szkodliwych sposobów postrzegania i czułam na to niezgodę. Strona powstała w listopadzie 2013 roku. Zdecydowałam się na założenie profilu „Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot”, gdy zrozumiałam, że Facebook to przydatne narzędzie, którego można użyć, by zwracać uwagę ludzi na pewne tematy.  I w ten sposób zaczęłam dzielić się spostrzeżeniami dotyczącymi różnych kwestii związanych z uprzedmiotowieniem kobiet oraz demaskować stereotypy i szkodliwe nawyki, jakie są związane z szeroko rozumianymi tematami kobiecości, seksualności, płciowości.

Jakie działania i tematy podejmujesz?
Piszę o wszystkim, co może być przydatne dla zrozumienia ograniczeń i pułapek w jakich tkwią ludzie, bezkrytycznie przyjmując jako właściwy, narzucony im i proponowany sposób postrzegania kwestii związanych ze stereotypowymi rolami ludzi w zależności od płci. Są to tematy związane z seksizmem, ze szkodliwymi nawykami związanymi z wyglądem powszechnie pojmowanym jako „kobiecy”, ze szkodliwymi nawykami związanymi z pojmowaniem „kobiecości” i „męskości” - czyli jakkolwiek inaczej, niż oczywista organiczność. Przeżyłam sporo doświadczeń związanych z szeroko rozumianą przemocą na tle seksualno - płciowym, mierziło mnie to, co wiele osób akceptowało i przyjmowało jako „normalne”. Mnóstwo narzucanych, promowanych i bezmyślnie powielanych przez tłumy ludzi trendów i schematów myślowych wywoływało mój sprzeciw i wewnętrzny bunt, więc mam się czym teraz dzielić.

Jaki jest cel Twojej działalności?
Staram się, żeby ludzie zrozumieli, że człowiek to istota składająca się z przestrzeni mentalnej, zamieszkująca ciało i stanowiąca z nim całość. Nie to, co kto ma w majtkach - definiuje jednostkę, a to jak postrzega, co myśli, jak postępuje i jakie kierunki wybiera. Zwracam dziewczynom uwagę, że to nie patriarchat jest zły, tylko to ludzie (obu płci) są odpowiedzialni za sytuację jaka jest i można ją zmienić poprzez edukację, nabywanie wiedzy, stawianie granic i zrozumienie. Kładę nacisk na świadomość, świadomość siebie, świadomość ciała i organizmu. Także na to, by ludzie zrozumieli, że kobieta to istota, która nie wygląda tak, jak teraz się przyjęło promować - człowiek cały zalepiony chemią (smary na twarzy, na paznokciach rozpuszczalniki, farby na włosach), mający jakieś wypromowane pseudo-idealne wymiary, odpowiednio przebrany zgodnie z wypromowaną modą. To Istota, która kryje się pod tą całą wypromowaną maskaradą. Tam jest prawda i tam jest człowiek. A promowanie jako wzorca niezdrowego w skutkach trendu - jest absurdalne.

Od dawna jesteś motocyklistką?
Jeżdżę od 14 lat. Jeździłam Ogarem 205, MZ ETZ 251, Hondą CB 500 i obecnie Hondą NTV 650.

Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Jak zaczynałam samotne trasy po Polsce MZ ETZ 251 - niewiele było kobiet na drogach za sterami motocykli. Można powiedzieć, że w tym zakresie byłam jedną z nielicznych kobiet przecierających szlaki. Sama też naprawiałam swoje pojazdy, spędzałam godziny pod blokiem i w piwnicach grzebiąc przy sprzętach. Na wszelkie wyprawy jechałam, zawsze wyposażona w narzędzia umożliwiające mi przeprowadzenie wszelkich remontów, które można zrobić „na trasie”.

Jak byłaś i jesteś postrzegana w tej roli?
Miałam sytuację, że młode kobiety śmiały się ze mnie w autobusie, że mam brudne paznokcie, bo nie mogłam ich domyć po remoncie pojazdu. Stały i naśmiewały się, że jestem „niezadbana”. Wtedy nie miałam tyle zrozumienia i dystansu co teraz, więc było mi przykro, ale rozumiałam, że to nie ze mną, a z tymi osobami, jest coś nie tak. Ja miałam pasję, te osoby nie miały taktu, empatii i zrozumienia. Teraz wiem więcej. Synonimem dbania o siebie nie jest przecież nakładanie rozpuszczalników na paznokcie i uzależnianie od tego poczucia własnej wartości, prawda? To totalny absurd, choć tak powszechnie się utrwaliło myśleć. Wielkie zdziwienie i komentarze pojawiały się również, gdy ludzie spotykali mnie gdzieś po drodze, albo jak widzieli mnie rozłożoną z ekwipunkiem remontowym: „Kobieta i motocykl?” Kobiety w relacji z motocyklem zwane były wtedy raczej „plecakami”. Pasażer, nie kierowca. Nigdy nie lubiłam przedmiotowych określeń stosowanych do istot i nie podobało mi się to w jakiej roli przedstawiane są kobiety (i same się przedstawiają i to akceptują) w związku z tematem motoryzacji. Nie gustuję w kobietach, widzę w nich raczej umysły, nie ciała, więc przypisana im popularnie przedmiotowa, cielesna i seksualna rola - zawsze wywoływała mój bunt i niechęć. Kiedyś kierowca TIR-a zaczął trąbić, gdy wyprzedzałam go na ruchliwej, wielopasmowej, warszawskiej drodze. Przestraszyłam się nieziemsko, ale nic się nie stało. Jak rzuciłam okiem na kabinę zobaczyłam jego radosną i zadowoloną ze swojego postępowania twarz. To było coś, jak gwizdy na ulicach, gdy niektórzy mężczyźni widzą kobietę. Pokazałam mu tylko gestem, żeby puknął się w głowę (wtedy nazywałam to pukaniem się w dekiel, co jest może słuszne w przypadku takich zachowań). A nazywając rzeczy po imieniu - co lubię i cenię - to prostactwo, bezmyślność i głupota.

Jak rozumiesz kobiecość i jak chcesz, by kobiety były postrzegane?
Kobiecość nie ma w rzeczywistości nic wspólnego z powyższym trendem. To wyłącznie rodzaj organizmu. Reszta - to przestrzeń, z której można korzystać do woli będąc istotą ludzką, a która jest ograniczana przez nieświadomych ludzi, tworzących absurdalne wytyczne na zasadzie: „z waginami na prawo, a z penisami na lewo.” Kobieta w sferze medialno - reklamowo - społecznej to istota zafiksowana na własnej powłoce, przedstawianej w niezdrowy, niemądry i schematyczny sposób. Niczym bezmózgi obiekt, który ma robić za ciało pokazane według schematu. Nie ma równowagi. Świat zafiksował się na kobiecej cielesności, robiąc z niej karykaturalny model pełen sztuczności, przedmiotowości i niezdrowych wzorców. Panują wytyczne, jaki „powinieneś być” będąc mężczyzną i jaka „powinnaś być” będąc kobietą. Te wzorce są często niezdrowe, niemądre, ale jednak mocno powielane. Zresztą - jakie by nie były - są tylko wzorcami, które ograniczają jednostki i są przez nie kopiowane. Masy osób postrzegają siebie i poczucie własnej wartości poprzez zbieżność do wypromowanego wzorca, jakkolwiek zły, niezdrowy i absurdalny by on nie był. Poprzez płcie powszechnie rozumie się także zestaw cech, a niepotrzebne i niewłaściwe jest nadawanie cechom płci. Odwaga jest odwagą, asertywność jest asertywnością, wrażliwość jest wrażliwością, naiwność jest naiwnością, bierność jest biernością, agresja jest agresją, głupota jest głupotą, mądrość jest mądrością,  zrozumienie jest zrozumieniem… itd. Żadna z tych cech nie jest ani męska, ani żeńska. Wszystkie są cechami istot (a więc ludzi także) i są poza płciami. Pojawiają się w jednostkach. Można w sobie wybrane cechy rozwijać, a te których się nie chce - zmieniać. A ludzie myślą schematami. Schematyczne i stereotypowe jest m.in. powielanie zwrotu: „kobieta to płeć piękna”. Nie dla mnie. Ja lubię mężczyzn i oni mi się podobają. Taka jest moja seksualność i moja estetyka. Poza tym czasem pytam: gdzie to piękno, bo chyba nie w tych przebierankach i tej wypromowanej sztuczności? Nie umiem dostrzec piękna tam, gdzie widzę absurd i niezdrowe schematy. Ludzie powszechnie używają mnóstwa przymiotników. Jak gdziekolwiek pojawia się zdjęcie kobiety - jest ona prawie zawsze oceniana na zasadzie „ładna”, „nieładna” - jakby istniała tylko jej powłoka. Dodatkowo, ludzie popularnie oceniają i szufladkują - co jest wąskie i niekonstruktywne. Piszę więc o wszystkim, pokazując ludziom, że niekoniecznie trzeba i warto używać przymiotników i ocen do opisania kogoś. Nie warto ludziom przyklejać łat, a krytykować można i nieraz trzeba (umiejętność krytycznego patrzenia to podstawa do samodzielnego myślenia) - ale nie osoby, a postawy, zachowania, trendy i nawyki.

Jest na to recepta?
Rozwiązaniem jest zrozumienie. Edukacja. Nabywanie wiedzy i kierowanie się empatią. Dobrze być po prostu sobą i nie krzywdzić. Tylko będąc sobą, nie robi się z siebie kopii kogoś innego. Ja nie czuję potrzeby identyfikowania się z żadnymi grupami. Będąc częścią jakiejś grupy przyjmujesz cechy tej grupy. Ja - jestem sobą.  Zwracam uwagę na precyzję wysławiania się. Za pomocą nieprecyzyjnej mowy przemycane są, powielane i utrwalane stereotypy, zabobony i schematycznie utarte szkodliwe i ograniczające sposoby postrzegania. Zdaję sobie sprawę, że ludziom brakuje edukacji. Edukacji świadomościowej zawierającej m.in. tematy o: uzależnieniach, współuzależnieniach, nawykach, stabilnym poczuciu wartości ulokowanym w sobie (a nie poza sobą), zdrowym dystansie, zdrowym funkcjonowaniu, asertywności, świadomych wyborach, mechanizmach zachodzących w organizmie, zdrowej postawie ciała (świadomości ciała), emocjach, uczuciach, różnych stanach bio-fizyko-chemiczno-energetyczno-mentalnych w jakich się znajdujemy i wszelkich zmianach zachodzących w naszych organizmach, radzeniu sobie w różnych sytuacjach, ochronie środowiska i zrozumieniu, że Ziemia to nasz dom, świadomym konsumpcjonizmie, świadomej gospodarce i produkcji, empatii, szacunku do istot, obserwacji, świadomości. Zrozumieniu istnienia i powiązań Wszechświata, działań na zasadach akcja-reakcja, przyczyna-skutek, pułapkach wynikających z kulturowo-społeczno-religijno-polityczno-medialno-marketingowych wpływów, polu rodzinnym i wpływach relacji rodzinnych, wszelkich relacjach z ludźmi, stereotypach, precyzyjnym wysławianiu się - bez utrwalania stereotypów, bezpieczeństwie, seksualności (jako normalnej, świadomej części istnienia, która można kontrolować jak się ją zrozumie), odpowiedzialności. Ta wiedza powinna być powszechna i popularna - może dać podstawę rozwojowi świadomości u ludzi.

Pod lupę wzięłaś także motocyklowy świat - jak wypada tutaj promocja z udziałem kobiet?
W dawnych latach byłam czytelniczką „Świata Motocykli”. Przytoczę krótką opowieść napisaną kiedyś w celach zachęcenia ludzi do działania:

„Jak zmieniłam Świat Motocykli.

Pisałam do wielu gazet. Do telewizji. Kiedyś. Tak mnie wkurzało to, co babskie gazety proponują kobietom (a czego nie proponują!), co telewizja pokazuje wieczorami (a czego nie pokazuje!). Nie odpowiedziano mi. Pewnego razu na okładce czytanego przeze mnie magazynu "Świat Motocykli" zauważyłam siedzącą babkę. Roznegliżowaną, z włosami rozwianymi przez wiatrak, w szpilkach. Następny miesiąc - to samo, następny - to samo... Tylko coraz bardziej nadęte miny, coraz większy negliż i dziubki, które żałością mnie przepełniały okrutnie i do tego: olaboga!!! W szpilkach. Na motorze w szpilkach!!! Dodatkowo, na środku miesięcznika były zawsze plakaty - zwykle stary sprzęt i nowy (na dwóch stronach), które sobie przy pasującym mi modelu wieszałam w różnych miejscach. W tych trzech wydaniach była na tych plakatach też taka babka. Nie dałam rady nie zareagować. Wysłałam maila. Napisałam, że wiem, że jestem w mniejszości, ale też kocham motocykle, swój sprzęt robię sama, kupuję tę gazetę regularnie, jestem heteroseksualna i mam dość duży wstręt do tego wyzywającego modelu na tyle, że gazeta leży okładką do dołu, a następnej już widząc w kiosku nie kupiłam. Napisałam, że takiego plakatu sobie nie powieszę, że jak ktoś chce pooglądać sobie babę na motorze, to ma tego pełno w necie i naprawdę bez problemu sobie znajdzie, żeby nie robili ze ŚM kolejnej gazety typu znanego, a jak już muszą - to niech dają drugi plakat z rozebranym chłopakiem (na tym mi, aż tak nie zależało - też mam net, ale chodziło mi, żeby poczuli, co ja heteryk biedny i wojownik o zmianę postrzegania babek, i wśród babek - czuję). Napisałam, że nie mam nic przeciwko dziewczynie na motorze, ale niech umie jeździć i się ładnie złoży w zakręt, jak każdy dotąd na ich okładce, a nie sadzają na sprzęt kogoś, kto nie odróżnia dwusuwa od czterosuwa i w dodatku (o zgrozo!) w żałosnych szpilkach…

Odpisali mi. Napisali, że dziękują za opinię, że nie pomyśleli w ten sposób (a szkoda) i od następnego miesiąca… aż dotąd - a minęło już ponad 15 lat ! - nie widziałam na okładce ŚM nikogo, kto się na nią nie nadaje. Chłopak czy dziewczyna - nieważne, ale umie jeździć, jest ubrany jak motocyklista i złożony w zakręt.” Ja dziękuję im za tamto zrozumienie oczywistości i działanie.

Jak wygląda sprawa prezentacji kobiet na wystawach motoryzacyjnych?
Wystarczy wrzucić w google hasło „wystawa motocykli” i zobaczyć obrazy. Wynik poniżej:

Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Przypomina to wystawę „ludzi - towarów”, przebranych według niezdrowego i niemądrego schematu, ukierunkowanego na pseudo erotykę i ma niewiele wspólnego z godnością płci żeńskiej. Tak wygląda obraz kobiet pokazywanych jako obiekt, co jest ciągle bardzo popularne w wielu sferach życia. W reklamach, mediach, na „salonach” oraz w kolorowych i głupawych zarazem pisemkach. Podobnie było na zlotach - striptiz żeński. Pisałam do organizatorów niektórych zlotów już 20 lat temu (wtedy jeździłam jako pasażer), że to skandal. Ja też płacę za bilet i wymagam równowagi i szacunku. To poniżające! Również na otwarciu sezonu Bemowie (chyba w 2012 roku) był striptiz. Rozłożyli namiot i zrobili z kobiet towar na imprezie motocyklowej. Oczywiście o upodobaniach heteroseksualnych kobiet i homoseksualnych mężczyzn (lub ludzi o innej estetyce) nikt nie pomyślał, ale abstrahując od tego - otwarcie sezonu motocyklowego to nie klub go-go, nie dom publiczny, ani nie trasa, gdzie można się nastrajać na szybki, tani i tandetny seks. Zareagowałam i już rok później już go nie było. Organizatorzy mogą wykazać się kreatywnością, a nie tandetą, płycizną i prymitywizmem. Płacę za bilet tyle samo co inni i chcę oglądać motocykle, być w bezpiecznym i miłym klimacie, w którym kobieta nie jest traktowana jako bezmózgi towar seksualny. Mało - ja tego sobie nie życzę. Na wystawach motocykli są w programach „wybory miss” (mistera nie) i inne „atrakcje”, ukierunkowane na kobiecą cielesność, przedstawianą w roli ocenianego towaru. Przykład - film w Warszawy z 2012 roku: http://www.wystawa-motocykli.pl/video/video-2012/ Czas: 01:21 - pompki nad roznegliżowanymi paniami. „Świetny” wzór dla dzieci i dla utrwalania głupoty wśród ludzi. To nie zabawa. To płycizna. Nie chcę, żeby moja córka dorastała w Świecie, w którym rola kobiety jest ustalona i związana z płytkimi i mało lotnymi zadaniami. Mężczyzna - podmiot, kobieta - przedmiot. Dość wyraźnie to widać na całym nagraniu. Warto też przejrzeć zdjęcia ze strony organizatorów, by zauważyć i zrozumieć, jaka jest rola kobiety przy motocyklu - rola „cielesnego towaru”. Na Facebooku pod tematem dotyczącym seksizmu na wystawach motocyklowych odezwała się pewna pani. Napisała, że była w Warszawie na targach w piątek 19 lutego i jej mały synek w pewnym momencie zapytał: „mamo, dlaczego tej pani widać pupę?”. Zapytałam tę panią, co powiedziała dziecku i co z tym zrobiła (czy zgłosiła organizatorom)? Pani odpisała, że nie wiedziała, że dziecko zwróci uwagę na coś takiego i była tak zaskoczona, że nic z tym nie zrobiła. Dzieci to istoty, które budują swoje postrzeganie na pewnych wzorcach. Bez sensownego komentarza i reakcji ze strony rodzica - będą musiały albo zrozumieć absurd panujący w tych wzorcach same (co udaje się niestety tylko jednostkom), albo przyjmą te wzorce za słuszne. Dzieci to obserwatorzy. Obserwują i się uczą. Moja córka wie, że ten trend jest słaby, niemądry, niedobry i świadczy o nieświadomości i niezrozumieniu ludzi. Ja dziecka nie zabieram i nie zabiorę na wystawę tego typu, dopóki będą w ramach jej programu powielane trendy uprzedmiotawiające ludzi. Nie będę płacić za głupotę i narażać dziecko na budowanie postrzegania kobiecości na takiej chorej podstawie, przyklaskując temu i wspierając to w jakikolwiek sposób.

Równouprawnienia w tym rozbieraniu jakby brak?
Dawno temu zastanawiało mnie, dlaczego nagich mężczyzn mogę oglądać tylko na stronach poświęconych… również panom. Nie było ich w pismach dla pań (tam same kobiety i nieskończone wodolejstwo m.in. w temacie jak pokryć smarem własną twarz), nie było na stronach dla pań. Jedynie kobiety ukierunkowane na kobiety i kobiecą cielesność, oceniające kobiecą cielesność. Teraz się trochę zmieniło, ale trend nadal istnieje i nadal jest dysfunkcyjny - nie ma równowagi i harmonii. Jest jednostronność. Niezdrowa. Obiekt cielesny = kobieta. W pismach dla pań, panów, we wszelkich sferach życia. Brak równowagi niczemu na dobre nie wyszedł, ale w tej sytuacji nie chodzi nawet o to, by panowie swoimi ciałami (podanymi w równie niesmaczny co kobiety sposób) reklamowali wszelkie produkty lub stali przy każdym pojeździe na wystawie motocykli w skórzanych stringach, na szczudłach i prężyli się jak węże z zatwardzeniem, jak robią to teraz panie. Nie życzę panom roli bezmózgich przedmiotów, bo to niezdrowe i słabe wzorce dla nieświadomych ludzi. Jeżeli coś jest złe - jest złe zawsze, nie wybiórczo. To chore. Promowanie głupoty i szkodliwego sposobu prezentowania i postrzegania jednej z płci. Na wystawy motocykli przychodzą ludzie o różnej wrażliwości i estetyce. I słabe, że nie spotyka się to z wielką reakcją sprzeciwu, bo wiem, że wielu ludziom obu płci ten trend się nie podoba. Wiele osób przez ten element nie chodzi na wystawy motocykli (w tym ja). Ludzie jednak mają pewną słabość – są bezkrytyczni wobec tego co zastali i co im przedstawiono jako „właściwe” w ramach kulturowo-społecznych nawyków. Dlatego nie reagują, bo „przecież tak było” i widocznie tak ma być. A to nie tak… To, że coś istniało i istnieje nawet od lat NIE ZNACZY, że jest to dobre, mądre i słuszne. To, że coś istniało i istnieje nawet od lat NIE ZNACZY, że warto i należy to bezmyślnie powielać, promować i utrwalać. Problemem ludzi jest słaby rozwój świadomości, niezauważanie błędów i nieuczenie się na nich. Dlatego świat ludzi wygląda tak, jak wygląda. Zaprogramowane, schematycznie myślące masy (nie urażając jednostek).

Otrzymujesz wsparcie od innych kobiet?
Odkąd poruszałam temat z organizatorami targów we Wrocławiu oraz w Warszawie - wiele osób wypowiedziało się w temacie wyrażając sprzeciw. Przytoczę jeden głos, należący do Oli.

- „Nie chodzi jedynie o klientelę targów, ale także o to, że ja nie chcę aby mężczyźni kojarzyli mnie jako cielesną okładkę, tło budownictwa, tło motoryzacji, tło sportów. Ja jestem w sednie pewnych rzeczy. Nie chcę aby dziewczynki dorastały obarczone takim balastem. Przez takie traktowanie kobiet cierpią i dziewczynki i kobiety. Nie jestem tłem - serfuję, naprawiam swój samochód, gram w strzelanki online, jestem naukowcem a nie twarzą/cycem nauki. Jeżeli niektóre kobiety nie mają niczego poza „wyglądem” to niech to nie rzutuje na mnie a jest tak, że jak idę np. z chłopakiem do sklepu ze sprzętem serfingowym to sprzedawca mówi do chłopaka a nie do mnie, mimo że chłopak nie umie serfować i nie ma pojęcia o czym mówi sprzedawca a ja mam licencję. Jednym z powodów jest właśnie przedstawianie kobiet jako ładnych idiotek, okładek. Nie mogę nikomu zabronić tego, ale chciałabym, aby ludzie nie patrzyli na mnie w ten sposób. Jajniki nie przeszkadzają mi w byciu ekspertem czy choćby w byciu zainteresowaną czymś poza pokazywaniem własnych cycków. Też mam takie sesje i lubię swoje ciało, ale nie pozwoliłabym, aby było tłem jakiejś reklamy, tłem jakiegoś działania.”

Co do kobiecych piersi i kobiecej seksualności i cielesności - jest globalnie pewne niezrozumienie. Ciało kobiet jest ciągle poddawane ocenom. Ludzie nie rozumieją, że mężczyźni też mają piersi i ciała, ale nie są one tak ciągle oceniane. Panowie piersi mają różne. Większe, mniejsze, jędrne, niejędrne, owłosione, nieowłosione, sutki i brodawki w różnych kształtach i kolorach, w różnych odległościach. Nogi mają długie, krótkie, zgrabne, niezgrabne, proporcje różne. Pośladki o różnych kształtach i wyglądzie. Czemu Ich nikt się nie czepia?
O tej sprawie napisałam parę słów w artykule na moim blogu obserwatornia.pl pt: „Piersi są piersiami”.

Istnieje zawód hostessa - kiedy jest to po prostu praca zawodowa, a kiedy przedmiotowe i seksistowskie traktowanie kobiety?
Zawody są różne. Nie wszystkie popieram i nie wszystkie warto promować.  Jeśli ktoś ma wspierać sprzedaż produktu, zna się na promowanym produkcie i jest w stanie pomóc, doradzić - rozumiem. Jeśli ktoś jest pokazywany z intencją robienia sobą za produkt, towar lub obiekt seksualny to już jest słabe. A jeśli robi to tylko jedna płeć - to jest seksistowskie. Nie ma wzorca na „atrakcyjność”. To co dla mas zostało wypromowane jako atrakcyjne, dla niektórych jest słabe, upokarzające, niesmaczne i poniżające. A na pewno, niezależnie od upodobań, jest niezdrowe w skutkach - niewygodne, niemądre i niezdrowe w noszeniu (jak niektóre przebieranki, zalepienie siebie sztucznością i noszenie niezdrowych dla organizmu przebrań). Nastawione na odbiór seksualny. Człowiek towar, obiekt, przedmiot. Takim wystawom i promocjom - mówię; „NIE”. Ludzi powinno być stać na wysiłek umysłowy (ponoć to „mądry gatunek”, choć patrząc na świat ludzi nie podzielam tego zdania) i ambitny marketing. Marketing bazujący na tyłku (prężeniu się w przebraniu za aktorkę porno) jest słaby, żałosny, prymitywny, płytki, tandetny i pomimo, że popularny - to nie do przyjęcia. Ludzie robiący za produkty, wystawiane w sposób nastawiony na odbiór seksualny nie powinni być mieszani w  inne tematy, niż erotyka. Miejscem erotyki i przebieranek jest erotyka i wystawa ludzi przebranych według pewnych trendów. Na wystawie motocykli - jest miejsce na motocykle. Na gali boksu - jest miejsce na boks. Itd. Nie widzę „atrakcyjności” w kobietach przebranych w stylu ulicy czerwonych latanii w Holandii, ani nie widzę atrakcyjności tam, gdzie chcę oglądać motocykle, albo inne produkty, a są one przez tak naszykowanych ludzi zasłaniane. Nie widzę w tym także ani nic mądrego, ani zdrowego, ani dobrego. Reasumując: słabe wzorce, niezdrowy trend, niemądry nawyk. Do wyłączenia. Do zmiany.

Ostatnio głośno jest o Twoim sprzeciwie na motocyklowych targach - jak on wyglądał?
Zaczęło się od sprzeciwu wyrażanego drogą Internetową, poprzez Facebook’a. Pisałam na stronach organizatorów wystaw motocyklowych we Wrocławiu oraz w Warszawie posty zatytułowane „SEKSIZM STOP” wraz z wyjaśnieniem tematu. Ten sam komunikat wkleiłam na stronę „Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot” zachęcając ludzi do reagowania. Dyskusja z organizatorami (szczególnie wrocławskimi) była dość długa i każdy może ją znaleźć na stronie „Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot. Organizatorzy nie wykazywali się zrozumieniem mojego sprzeciwu, padały typowe twierdzenia typu: „przecież tych pań nikt nie zmusza”. Odpowiedź na tego typu twierdzenie pisałam wielokrotnie, ale powtórzę znowu: to, że głupota ludzka istnieje  - to fakt, ale to nie znaczy, że należy ją wspierać, promować, powielać. A głupotą, pomyłką i złem jest trend, w którym jedna płeć (albo którakolwiek płeć) robi za towar i seksualny obiekt (dodatkowo przebrany w niezdrowy schemat). Wystawa motocykli to nie targi porno, albo targi erotycznych fetyszy. Wrocławscy organizatorzy śmiali się nawet, że odkąd zaczęłam wrzucać im treści na stronie wzrosło im zainteresowanie. Opisałam, że się cieszę i że nie żałuję im zarobku, tylko proszę o usunięcie słabego punktu w ich programie i że chodzi mi o rozgłos w sprawie równie bardzo jak im, więc także się cieszę. W międzyczasie poznałam przez Internet Monikę, która zachęciła mnie do pójścia na warszawskie wydarzenie i zaprotestowanie poprzez ustawianie się przy stoiskach, na których kobiety robią za obiekty z kartkami zawierającymi treść sprzeciwu. Postanowiłyśmy pojechać na targi w niedzielę ok. godz. 16, więc dwie godziny przed zakończeniem wystawy motocyklowej, która ciągnęła się od piątku do  niedzieli. Przygotowałyśmy kartki o następujących treściach:

Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Minusem naszej akcji było to, że nie sprawdziłyśmy ile jest hal na i myślałyśmy, że jest tylko jedna. A na tej jednej wtedy, gdy przyszłyśmy, akurat nie było wiele stoisk rzucających się w oczy poprzez reklamowanie towarów kobiecymi przebierankami i ciałami. Jedno stoisko od razu przykuło naszą uwagę. Trudno obejrzeć maszynę, a patrzenie w tym jej kierunku może być dla niektórych nie tylko nieapetyczne, a także zwyczajnie żałosne i niesmaczne.
Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Kawałek dalej było stoisko z koszulkami „motocyklowymi”. Cudzysłów przy słowie „motocyklowymi” nie został postawiony przypadkiem, bo na honorowym miejscu widniała koszulka o następującej treści:
Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Kolejne słabe, upadlające i nieśmieszne treści, dość mocno pokazujące trend z jakim pokazywane i przedstawiane są kobiety w ramach popularnego przekazu, panującego w motoryzacyjno-sportowym światku. Po drodze widziałyśmy jeszcze panią, która w ledwo zasłaniającej pośladki spódnicy i na wysokich szczudłach (czyt. szpilkach) przemknęła obok nas, męcząc się niezmiernie przy stawianiu każdego kolejnego kroku. Widać było, że chodzenie w tych butach sprawia jej trudność, ale niestety – nieświadomi ludzie powielają i godzą się nawet na to, co dla nich szkodliwe, niezdrowe, niemądre i niedobre, jeśli tylko „moda” została w ten sposób ukierunkowana. Słabe i smutne. Przykro to wyglądało… Gdy po obejrzeniu hali postanowiłyśmy rozpocząć protest panie ze stoiska ZiPP akurat zrobiły sobie przerwę, więc postanowiłyśmy stanąć przy pierwszym napotkanym stoisku na którym znalazły się panie robiące za obiekty.

Protest wyglądał tak:

Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś
Paprotkom - hostessom na mototargach - mówi stanowcze nie: rozmowa z Ewą Michalik-Kardaś

Była reakcja ludzi na tego typu protest?
Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Ludzie zatrzymywali się. Padały słowa poparcia, słowa: „gratuluję odwagi”. Ktoś chciał zrobić sobie zdjęcie z nami, zapytał, wziął kartkę do ręki na znak poparcia. Oczywiście nie wszystkim nasz protest przypadł do gustu, na pewno nie ludziom ze stoisk, przy których stałyśmy. Nasłuchałyśmy się wielu niemiłych słów. Od pani ze stoiska BMW usłyszałam, że ona jest ładna, a ja brzydka, że protest robię bo jej zazdroszczę i ją każdy chce zatrudnić, a mnie nie. Cóż… To pokazuje skalę problemu, w którym ludzie zaprogramowani są na sposób myślenia, zgodnie z którym ich wartość budowana jest na czymś tak niestabilnym i słabym jak wygląd zgodny z wypromowanym trendem. Od panów m.in. ze stoiska Yamahy również nasłuchałyśmy się gorzkich słów, prześmiewczych odnośnie naszej urody, naszego „lansowania się” (według ich opinii). Pan Wiktor C. łamał granice mojej cielesności obejmując mnie na siłę i robiąc sobie zdjęcie. Było niemiło. Był moment w którym puściły mi nerwy i pokazałam ludziom naśmiewającym się - przysłowiowy środkowy palec. Zdjęcie z tym środkowym palcem wrzucili później panowie (Pan Wiktor C.) do Internetu (Facebook) ze stosem poniżających, upadlających i prześmiewających komentarzy, i bez możliwości komentowania dla mnie, co utrudniło wyjaśnienie prześmiewcom, dlaczego to co robią jest słabe. W ramach tej uroczej konwersacji, umieszczonej przy moich zdjęciach, czyli rzecz jasna w ramach hejtu, prześmiewania i głupawych komentarzy: od pana Grzegorza K. dowiedziałam się, że mam „syndrom niedopchnięcia”, od pana Piotra P., że jestem „sfrustrowana, bo mnie na modelkę nie wzięli”, od pana Pawła Sz., że powinnam skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, od pani Joanny Ć., że może miałam wypadek i to uszkodziło mi mózg, od pana Michała F., że powinnam pokazać cycki, od pana Bogusława M., że będzie można nagrać komedię pt: „one rechoczą a mi leży”, od pana Krzysztofa K., że jesteśmy durne baby, co pier… takie farmazony dla sensacji, od pana Michała M., że jestem „to” i „kobieton” (bo on inaczej mnie nazwać nie może) i że mojego męża warto ratować z rąk mentalnego oprawcy (czyli moich), od pana Olafa P., że pewnie córkę adoptowałam, bo sex tylko tantryczny, byłyśmy też nazwane „dupami”, a wszystko to ku uciesze pana Wiktora C., który zdjęcie udostępnił. Znalazłam jednak czas by porozmawiać z częścią tych osób prywatnie poprzez wiadomości na Facebook’u i mam nadzieję, że poprzez tę rozmowę przynajmniej część tych osób miała szansę coś więcej zrozumieć. Prześmiewanie, poniżanie, upokarzanie, wyzywanie - są słabe i świadczą bardzo źle o osobie, która tak postępuje. Ludzie nie rozumieją ważnej rzeczy – wszytsko co mówią i jak to mówią oraz jak postępują świadczy wyłącznie o nich samych. Wiele osób słabych psychicznie i nierozumiejących, że każda wypowiedziana treść nie świadczy o osobie w którą jest celowana, a o osobie, która ją wypowiada - popełnia samobójstwa wskutek podobnych akcji (ofiary hejtu). Zapytałam więc niektóre z zaczepionych osób, czy zdają sobie z tego sprawę (choć mnie ten problem nie dotyczy – jestem świadomą jednostką). Warto mieć świadomość tego co się robi i po co i kierować się dobrem. Choć może nie każdy chce…

Jaki finał miała cała sytuacja?
W pewnym momencie pan Paweł Sz. ze stoiska Yamahy napisał na kartce:„Kobieta bez bolca dostaje pierdolca” i stanął za Moniką. Monika nie wytrzymała tego i kartkę panu zdarła, poczym pan zdarł Monice jej kartkę. Zauważyłam to i zareagowałam, że tak nie można. Pan powiedział w obronie, że to Monika zdarła kartkę jemu. Nie wytrzymała, ale treść na kartce, choć była popularna i oklepana - to jednak podła, prymitywna, poniżająca, płytka i mająca na celu ośmieszenie. Może Pan Paweł Sz. niech na przyszłość nie mierzy innych własną miarą, bo to bardzo słabe. Chwilę później zjawiła się ochrona i po beznadziejnej wymianie argumentów i próbach dopytania na jakiej podstawie mamy opuścić teren wystawy - zgodziłyśmy się wyjść, choć po zachowaniu niektórych, okolicznych wystawców i masie upokorzeń jakie usłyszałyśmy - to nie my powinnyśmy zostać wyprowadzone. W holu głównym powiedziałam panom z ochrony, że mam samochód na dole i chcę iść do windy. Wtedy pan ochroniarz zabronił i nakazał, że „mamy iść tędy” i popchnął mnie w bok. Monika szła sama, a obok niej drugi pan z ochrony. Pan, który był bliżej mnie siłą wprowadził mnie do jakiejś kawiarni i próbował pchać przed siebie łamiąc znów granice mojej cielesności, pomimo tego, że mówiłam, że pójdę sama. Trenuję Krav magę, Tai-chi i Hung-gar, więc udało mi się wyswobodzić z pana chwytów i podjąć właściwą decyzję, nie uderzenia go. Ludzie będący w kawiarni reagowali żywo - najpierw krzycząc na ochroniarza, żeby nie stosował siły i nie przesadzał, a później także na mnie. Psychologia tłumu. Wszystko działo się szybko. Ostatecznie - już sama, nie upokarzana stosowaniem siły przez pana z ochrony, wyszłam wraz z Moniką przed budynek. Bez kurtek (były w samochodzie) i na dużych emocjach obeszłyśmy budynek i weszłyśmy ponownie do środka celem dostania się do samochodu.

Pomyślałyśmy, ze nie powinnyśmy tego tak zostawić i podeszłyśmy do stoiska organizatora (Motoroni), by złożyć zażalenie i poprosić o zwrot kosztów. Pani Agnieszka Z., która przedstawiła się jako organizatorka oraz druga pani, która także była na stanowisku organizatora - potraktowały nas lekceważąco. Usłyszałam, że jestem pieniaczką, awanturnicą, że zwrotu kosztów nie dostanę, a na prośbę o umożliwienie napisania skargi usłyszałam: „nie będzie mi tu pani pisała”. Zamiast zrozumienia - pani Agnieszka straszyła nas ponownym wezwaniem ochrony, którą ostatecznie wezwała. Tym razem panowie z ochrony zachowywali się godnie, a widząc moje łzy i nasze nerwy po prostu nas odprowadzili w kierunku windy. Uważam, że do stopnia „mistrz dystansu i spokoju” niewiele mi brakuje (Monice również), gdyż wytrzymałam całą sytuację na wystawie spokojnie wyjaśniając i tłumacząc o co chodzi i po co to robimy i wśród prześmiewania, łamania granic cielesności i upokorzeń tylko raz pokazałam środkowy palec, a w sytuacji z ochroną - podjęłam właściwą decyzję. Kolejną właściwą decyzją była próba złożenia zażalenia i odzyskania kosztów (dla zasady) - wtedy już emocje wzięły górę i wypuściłam kilka kojących łez. Zapytałam przez łzy panią Agnieszkę Z., czy teraz jest zadowolona? Tak, łzy potrafią nie tylko oczyszczać, ale i być kojącymi dając ujście zgromadzonym emocjom. Z tego miejsca chcę przy okazji podziękować Monice za cenne i kształcące wspólne doświadczenie, za to, że jest i za to jaka jest. Odważna, mądra, dobra, aktywna.

Warto było taką akcję poprowadzić? Będą kolejne?
Może nasza akcja nie była super przygotowana, ale odniosła skutek, a dla mnie - była kształcąca. We Wrocławiu też ktoś zaprotestował. Zainteresowało się tematem trochę osób. Dowiedziałam się od paru osób (także mężczyzn), że chętnie wesprą protest kolejnym razem. Mam nadzieję, że kolejnych razów nie będzie, że tandeta i poniżenie znikną z motocyklowych imprez, choć pracę należy zacząć szeroko. Seksizm to element wielu imprez motoryzacyjnych oraz imprez sportowych. Naszykuję artykuł o seksizmie i będę wysyłać go organizatorom wszelkich imprez motoryzacyjnych oraz sportowych. Poproszę o wsparcie „Stowarzyszenie Twoja Sprawa” (sprawę związaną wystawą motocykli już im zgłosiłam) oraz inne organizacje walczące z seksizmem, dyskryminacją i promowaniem chorych trendów. Może doprowadzimy do tego, że będzie można iść na wystawę motocykli bez obawy o przykre uczucia niezgody, poniżenia, niesmaku i odruchu wymiotnego.

Konwersacje Facebook
Dołącz do dyskusji komentarze [ 20 ]
Nana 2016-04-01 16:50
Jak kobieta ma iść z facetem na takie targi skoro tam jakieś laski pokazują tyłki a nie motockle. Niech kobieta będzie prezenterką, ale ubrana normalnie a nie zachęcająca do seksu. Ja bym była zazdrosna o mężczyznę a chyba chodzi o to, żebym kupiła motocykl. Połowa klientów odpada. Głupi marketing.
11
5
Odpowiedz
EMK > Nana 2016-04-05 09:58
Tu nie chodzi o zazdrość, choć fakt to słabe, że się idzie a tu półnagie baby na szczudłach rażą oczy z pośladami na wierzchu.
w końcu chciałam iść na wystawę motocykli a nie do domu publicznego w żeńskim wydaniu. Nie moja seksualność, nie mój gust i nie moje estetyka.
A trend przebierania się w ten sposób - NIEMĄDRY, choć powszechny i ciągle głupawo promowany przez TV, media wszelkie.
Tylko o intencję, złe skutki, promowanie tego co nie mądre, poniżające, niedobre i pokazujące rolę jednej płci jako powłoki wyglądającej w schematyczny sposób.
To nie "piękno". Piękno NIE MA znaków równości, pięknym się "nie staje "zakładając szczudła i przebierając w skórzane fetysze.
Piękno jest w Istotach, tylko nie wszystkie to rozumieją... ;)
3
0
Odpowiedz
gosć 2016-04-01 21:33
widzę z mój komentarz został osunięty gdzie nikogo nie obrażał.
1
0
Odpowiedz
draża 2016-04-03 18:43
Brawo motokaina promuje gender i histeryczne feministki. Tylko tak dalej to będziecie same tu zaglądać.
1
9
Odpowiedz
EMK > draża 2016-04-03 19:56
Mówiąc o histerycznych feministkach proszę wziąć lustro.
Ja jestem SOBĄ.
2
0
Odpowiedz
Julx > draża 2016-04-04 00:18
Pani drażo, nie jest to moim zdaniem trafny komentarz. Autorka nie jest ani trochę histeryczna. Przeciwnie, piesze bardzo spokojnie i rzeczowo, a rzeczy, które pisze są bardzo trafne, mądre i ciekawe.
6
0
Odpowiedz
Julx > draża 2016-04-04 00:18
Pani drażo, nie jest to moim zdaniem trafny komentarz. Autorka nie jest ani trochę histeryczna. Przeciwnie, piesze bardzo spokojnie i rzeczowo, a rzeczy, które pisze są bardzo trafne, mądre i ciekawe.
3
0
Odpowiedz
Julx > draża 2016-04-04 00:21
Przyzna pani, pani drażo, że żenujące jest, że fani motoryzacji zmuszeni są do udziału w targach porno.
5
1
Odpowiedz
draża 2016-04-03 18:44
Brawo motokaina promuje gender i histeryczne feministki. Tylko tak dalej to będziecie same tu zaglądać.
1
7
Odpowiedz
EMK > draża 2016-04-03 19:57
Gender??? Pan/Pani ROZUMIE to słowo, czy siedzi Pan/Pani po uszy w ograniczeniach narzuconych Panu/Pani przez to, co ma w majtkach na tyle, że aż trudno Panu/Pani zajrzeć do słownika?
Kobiety na motocyklach? Przecież to gender... :D
3
0
Odpowiedz
mags 2016-04-04 15:58
nastepnym razem ogloscie akcje szerzej na facebooku to na pewno wiele osob dolaczy! stane z Wami w pierwszym szeregu!

btw. kiedys w sklepie wedkarskim kupowalam troche sprzetu i zapytalam pania sprzedawczynie o woblery a ona wyjela breloczki do kluczy!!! kobieta kobiecie!
4
0
Odpowiedz
EMK > mags 2016-04-05 09:53
Super! Proszę REAGOWAĆ. :)
Każda reakcja jest WAŻNA. :)
Proszę nigdy nie myśleć na zasadzie - "eee tam, nie zareaguję, bo i tak nic to nie zmieni".

ZAWSZE "coś" zmienia.
Poszło. Akcja - reakcja. :)
1
0
Odpowiedz
mags > EMK 2016-04-05 10:25
Porozmawialam z ta Pania, strasznie sie czerwienila, przeprosila i mam wrazenie ze wiecej takiego numeru nie zrobi. Trzeba reagowac! Pozdrawiam
2
0
Odpowiedz
Maciej Paweł > mags 2016-04-08 11:47
Już widzę lewaków, feministki i tym podobne ścierwo rozwalające targi motocyklowe. Jak bikerzy w kamizelkach zobaczą machających transparentami metroseksualnych rurkowców i rurecznice to pewnie zabrudzą majty ze strachu ;) Weźdxie ze sobą suke, znaczy Szczuke i Grodzką
0
2
Odpowiedz
EMK > Maciej Paweł 2016-04-08 12:43
Maciej Paweł. Pana komentarz jest tendencyjny, popularny ale jednak płytki, chamski, podły, prymitywny, słaby, pełen niezrozumienia, nieświadomości i niewiedzy.
I świadczy WYŁĄCZNIE O PANU. :)
2
0
Odpowiedz
A. 2016-04-05 06:48
Kobiety są w pracy! one zarabiają pieniądze. nie robią tego za darmo. no i na pewno część z nich wolałaby być gdzieś indziej z kimś innym niż tam siedzieć.
1
2
Odpowiedz
EMK > A. 2016-04-05 09:52
Nie chodzi o to czego chcą te Panie a czego nie chcą (to ich sprawa), ale jaki jest trend, schemat, skutek tego trendu i intencja jego powielania i pokazywania.
Niedopuszczalne by jedna płeć (albo jakakolwiek) robiła za towar.
Masa klientów / odbiorców NIE CHCE tego oglądać, bo chce patrzeć na maszyny, które nie są zasłaniane chorą pseudo-erotyką w wydaniu żeńskim. Żeńskie wydanie pseudo-erotyki nie powinno być też tłem.
Nie każdy gustuje w Paniach, nie każdy gustuje w Ludziach opakowanych w taki chory sposób (jak erotyczne fetysze - szkoda, że mało mądre i zdrowe) i nie każdy ma umysł spaczony tym trendem i widzi w tym 'piękno" - tak jak narzucono w przekazie kulturowo-społeczno-medialno-marketingowym.
Proszę przeczytać artykuł.
5
0
Odpowiedz
Pm 2016-04-12 04:54
Wg mnie nie taka akcja obraża w pewien sposób dziewczyny pracujące jako hostessy. Emk pisze w komentarzu: "chciałam iść na wystawę motocykli a nie do domu publicznego". Jaki poziom kultury i empatii prezentuje autorka tego zdania porównując ciężko pracujące dziewczyny do prostytutek?
1
2
Odpowiedz
EMK > Pm 2016-04-14 16:00
Nie porównuje dziewczyn.
Porównuję trend i intencję z jaką są przedstawiani Ludzie. I porównuję słusznie, bo jest to seksizm. Pokazanie osoby jako Istoty związanej ze sferą seksualną ubraną w konkretny trend. Nic więcej.
Nieraz trudno balansować słowami w taki sposób by nie celować w Ludzi, a w złe nawyki, a myślę, że dość dobrze to już wytrenowałam.
A przede wszystkim dość dobrze zrozumiałam różnicę.
Nie celuję w ofiary bezmyślności, tylko w bezmyślność. :)
Pozdrawiam :)
PS: Empatii mi nie brak. Mam jej mnóstwo. :)
2
1
Odpowiedz
EMK 2016-04-15 15:50
Jak wygląda płytkość, prymitywizm, żałość i głupota: można zerknąć tu:
https://www.facebook.com/rallycross.romania/media_set?set=a.730385307092728.1073741837.100003637962718&type=3
PS: przepraszam za wywołanie ewentualnych odruchów wymiotnych.
Tym jesteśmy, Kobiety????
1
0
Odpowiedz
pgn 2016-04-20 13:04
Popieram!
1
0
Odpowiedz
Informujemy, że wszystkie komentarze są monitorowane przez administratorów strony i mogą być usunięte jeżeli obrażają osoby lub zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby, zawierają wulgaryzmy, treści pornograficzne, propagują alkohol, narkotyki, obrażają inne narodowości, religie, rasy ludzkie, przyczyniają się do łamania praw autorskich, czy w jakikolwiek inny sposób naruszają prawo. Nadużycia będą zgłaszane do właściwego dostawcy.