Ostre hamowanie na ekspresówce zakończone wypadkiem

Drogi ekspresowe i autostrady to najbezpieczniejsze drogi, ale wystarczy jeden gwałtowny ruch, jeden niebezpieczny manewr i może zrobić się bardzo groźnie.

Z opisu nagrania wynika, że kiedy kierowca Focusa wyprzedzał inne samochody (w tym ten z kamerą), na zderzaku już mu siedział biały Rapid, mrugając długimi światłami. Kiedy Ford zjechał na prawy pas, Skoda wjechała przed niego, a jej kierowca mocno zahamował. Kierujący Focusem chcąc uniknąć zderzenia, stracił panowanie nad autem i uderzył w bariery energochłonne.

Skrajnie niebezpieczne wyprzedzanie na autostradzie

Zachowanie ze strony kierowcy Rapida oczywiście naganne. Ford raczej nie blokował lewego pasa, a jedynie wyprzedzał inne auta wolniej, niż chciał to zrobić jegomość ze Skody. A jeśli nawet Focus pas blokował, to nic nie daje prawa kierującemu Rapidem do „zastraszania” jego kierowcy.

Bezmyślne i niebezpieczne zachowanie na autostradzie, zakończone kłótnią

I jeszcze jedna dygresja – skoro Skoda nagle zahamowała, to dlaczego kierowca Forda też nie nacisnął na hamulec, tylko wykonał manewr, jaki mógłby bezpiecznie zrobić przy prędkości powiedzmy 40 km/h? Prawdopodobnie Rapid był zbyt blisko i kierujący Focusem odruchowo skręcił kierownicą. Podczas jazdy z większymi prędkościami to zawsze błąd – lepiej tylko hamować, nawet jeśli w kogoś uderzymy. W sytuacji na filmie skończyłoby się to uszkodzonymi zderzakami, może rozbitą lampą. Zamiast tego Ford jest poważnie rozbity, stworzył zagrożenie dla innych kierowców, a sprawca ze Skody po prostu uciekł.

Najnowsze

Paula Lazarek

Volkswagen Golf GTI – poznałyśmy go bliżej, choć wirtualnie

Brałyśmy udział w internetowej konferencji Volkswagena, na której mogłyśmy lepiej poznać nowego Golfa GTI. Ósma inkarnacja prekursora hot hatchy zapowiada się na prawdziwą "petardę".

Nowy Golf GTI napędzany jest jednostką 2.0 TSI o mocy 245 KM, która współpracuje z sześciobiegową skrzynią manualną lub siedmiostopniową DSG. Tak jak poprzednio w ofercie znajdą się też wysokoprężne GTD (2.0 TDI 200 KM) oraz hybrydowe GTE (245 KM).

Volkswagen Golf GTI

Nowy GTI jest bardziej dynamiczny również wizualnie, chociaż na pierwszy rzut oka widzimy znajomą sylwetkę i szeroki słupek C to linia maski jest zdecydowanie niżej. LED-owa listwa jest zintegrowana z grillem, która jest elementem oświetlenia do jazdy dziennej. Z tyłu nie mogło zabraknąć charakterystycznego elementu w postaci dwóch szeroko rozstawionych końcówek wydechu, a pod logo producenta znalazły się trzy duże litery GTI umieszczone na klapie bagażnika.

Volkswagen Golf GTI

Sylwetka sprawia wrażenie znacznie smuklejszej i ma to wpływ na aerodynamikę nadwozia – inżynierom Volkswagena udało się obniżyć opór aerodynamiczny z (Cd) 0.3 do 0.275 oraz wyrównać nacisk na poszczególne osie. 

Volkswagen Golf GTI

We wnętrzu nie ma wielu sportowych akcentów, ale nie brakuje wyróżniającej się tapicerki w czerwono-czarną kratkę oraz kierownicy pokrytej perforowaną skórą. W nowym GTI mamy do dyspozycji fotele z zintegrowanymi zagłówkami oraz cyfrowe zegary z centralnie umieszczonym obrotomierzem.

Volkswagen Golf GTI

W seryjnym wyposażeniu znajdziemy elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego kół przedniej osi XDS oraz system DCC, czyli amortyzatory o zmiennej sile tłumienia. W trakcie prezentacji potwierdzono, że będzie również dostępny trzystopniowy poziom ingerencji systemu ESC.

Volkswagen Golf GTI

W standardzie znajdziemy również m.in. systemy Lane Assist oraz Front Assist, jednostrefową klimatyzację automatyczną, multimedia z ekranem o przekątnej 8,25 cala i łącznością z internetem, bezkluczykowy dostęp, pełne oświetlenie LED oraz 17-calowe felgi aluminiowe.

Volkswagen Golf GTI

Klienci będą mogli wybrać jeden z pięciu trybów jazdy: Eco, Comfort, Sport, Snow oraz Individual. Ten ostatni pozwoli na dostosowanie samochodu do własnych preferencji. Tryb Sport ma pomagać kierowcom w szybszym pokonywaniu zakrętów, korzystając z elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego. 

Volkswagen Golf GTI

Według nieoficjalnych danych osiągnięcie „setki” zajmuje 6,3 sekundy, a prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h.

Oficjalna premiera i zbieranie zamówień na nowego Volkswagena Golfa GTI rozpocznie się jeszcze tego lata. Cena jeszcze nie jest znana. Warto zaznaczyć, że poprzednik w wersji GTI Performance kosztował 142 599 zł.

Najnowsze

BMW X8 M – pierwszą hybrydą spod znaku M?

Według pojawiających się ostatnio doniesień najpotężniejsza odmiana BMW X8 oznaczona literą M ma mieć napęd hybrydowy. Czyżby była to zapowiedź końca pewnej epoki i zmiana filozofii nadwornego tunera bawarskiej marki?

BMW już od jakiegoś czasu zaskakuje decyzjami, które nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem ze strony miłośników motoryzacji, a tym bardziej fanów marki. I tak doświadczyliśmy już pojawienia się napędu na przednie koła, zjawiska downsizingu (i to nawet w M-kach), hybrydowego i elektrycznego napędu, przerośniętych „nerek”, przezroczystego logo, a teraz przyjdzie nam zmierzyć się z napędem hybrydowym w… sportowej serii M. Zacznijmy jednak od początku.

BMW X7 M50i

Pierwsze wzmianki mówiące o nowym topowym modelu BMW mają swoje korzenie jeszcze w 2017 roku, kiedy było wiadomo, że na premierę czeka potężne X7. Według nich nadchodzące BMW X8 ma być tym dla X7, czym X6 jest dla X5, czyli SUV-em o nadwoziu przypominającym coupe. Tak przynajmniej dyktuje logika. Dlaczego tylko logika? Ponieważ oficjalnie BMW nie potwierdziło planów mających na celu stworzenie X8, a nikt do tej pory nie widział choćby zamaskowanego prototypu. Coś jednak w trawie piszczy, gdyż 24 marca tego roku Bawarczycy złożyli wniosek o zarejestrowanie nazwy handlowej X8 M, a z tego wynikają dwie rzeczy. Po pierwsze, największy SUV w ofercie będzie miał „niegrzeczne” wydanie, a po drugie, X8 rzeczywiście może być w planach firmy.

Przeczytaj też: Historia BMW M. 40 lat BMW M GmbH

Dodatkowych dowodów dostarcza brytyjski magazyn Car, według którego X8 M ma być hybrydą typu plug-in – pierwszą w historii serii M. Tego posunięcia wcześniej czy później można było się spodziewać, wziąwszy pod uwagę fakt, że w zeszłym roku Markus Flasch szef oddziału M powiedział, że jeśli w M-kach zawita napęd hybrydowy, to pierwszymi beneficjentami tego rozwiązania będą największe modele – i zapewne miał tu na myśli przede wszystkim SUV-y. Co więcej, zapewniał, że hybrydowe wcielenia BMW serii M nie stracą sportowego ducha bawarskiej marki:

Doświadczanie wyjątkowego prowadzenia się samochodu wyraża się poprzez precyzję, zwinność i dynamikę. Żadnego z tych czynników nie trzeba zmieniać tylko dlatego, że mamy zestaw akumulatorów. Wiemy, że musimy być ostrożni, gdyż nie chodzi tu tylko o osiągi na prostym odcinku drogi, a o coś więcej; tu chodzi o to, jak samochód sprawia, że się czujesz.

Jak twierdzi magazyn Car, BMW X8 M ma być oparte na płycie podłogowej BMW CLAR (CLuster ARchitecture), która jest w stanie służyć autom z napędem na tył, jak i na wszystkie cztery koła, i która już teraz sprawdza się jako baza dla hybrydowej odmiany obecnego BMW serii 5. Według brytyjskiego magazynu X8 M ma być pod względem charakteru krzyżówką modelu M5 Competition z X6 M, co brzmi ciekawie. Źródło napędu ma stanowić jednostka V8 (prawdopodobnie znane już dobrze 4.4-litrowe twin-turbo z X7 M50i) sprzęgnięta z najnowszym silnikiem elektrycznym piątej generacji, pochodzącym wprost z mającego zadebiutować w przyszłym roku crossovera iNext o mocy ok. 200 KM. Łącznie ten tandem ma generować ok. 750 KM mocy i moment obrotowy w okolicach 1000 Nm, co zapewni X8 M tytuł najmocniejszego przedstawiciela rodziny M w historii. Cały ten potencjał będzie trafiać na wszystkie cztery koła, a w razie potrzeby (czytaj: „zabawy”) wyłącznie na tył, wzorem obecnego BMW M5.

Przeczytaj też: BMW X5 xDrive45e iPerformance – bardzo mocna hybryda

Kiedy w takim razie możemy oczekiwać pojawienia się BMW X8 M? Pierwsze informacje mówiły o debiucie „standardowego” X8 pod koniec 2020 roku, ale już teraz można stwierdzić, że z wielu powodów do tego nie dojdzie. Magazyn Car twierdzi jednak, że topowe X8 M zadebiutuje w 2022 roku, choć wciąż nie wiadomo nawet czy już jest i czy w ogóle będzie „zwykłe” X8. Z drugiej strony, pojawiają się przesłanki mówiące o tym, iż X8 ujrzy jednak światło dzienne, ale zapewne nie wcześniej niż w 2022 lub 2023 roku. Jeśli tak będzie, to na debiut modelu z literką M przyjdzie nam poczekać kolejny rok lub dwa lata, a to oznacza, że hipotetycznie X8 M możemy ujrzeć najwcześniej w 2024 lub 2025 rok – o ile pogłoski o X8 okażą się prawdziwe.

BMW X7 M50i

A jaka jest w ogóle szansa na pojawienie się X8 M? Biorąc wszystko pod uwagę, to raczej nie wielka, a skłania do takiego wniosku kilka rzeczy. Po pierwsze, magazyn Car nie podaje żadnego źródła swoich informacji. Po drugie, obecne na rynku X7 nie ma „pełnowartościowej” wersji M, ba, oficjalnie nie jest ona nawet planowana. Po trzecie, rejestracja nazwy handlowej niczego jeszcze nie oznacza i nie musi być prognostykiem czegokolwiek. Często jest to, kolokwialnie mówiąc, „zaklepywanie” konkretnej nazwy na przyszłość, żeby nikt inny tego nie zrobił. Po czwarte – nieco z przymrużeniem oka – rejestracja wniosku o nazwę X8 M nastąpiła 1 kwietnia, czyli w prima aprilis, z kolei  nazwa wewnętrzna X8 M w BMW to według doniesień magazynu Car „Project: Rockstar”… poważnie?

Źródło: Car

Najnowsze

Artur Puzio i najgorsza akcja społeczna roku

Najlepsze akcje promocyjne i społeczne to takie, o których dużo się mówi, które prowokują do dyskusji i szukania rozwiązań sygnalizowanego problemu. Najlepiej w tym celu wywołać kontrowersje, co Arturowi Puzio się udało, ale raczej nie skłoniło to nikogo do debaty. Zamiast tego po dwukrotnym Mistrzu Polski przejechał walec medialny.

Przypomnijmy: klika dni temu Świat Rolnika wrzucił na swoje media społecznościowe filmik, na którym Artur Puzio przejeżdża motocyklem przez pole, ale radzi swoim widzom, aby tego nie robili. Ponieważ rolnicy to „skubańcy którzy potrafią być mściwi”. Wywołało to falę oburzenia, na którą Puzio odpowiedział wrzucając na swój facebookowy profil filmik, na którym atakuje go rolnik za to, że Mistrz Polski zrył mu pole. We wpisie swoich krytyków nazwał „burakami” oraz „niedojdami życiowymi”.

Później była jeszcze „odezwa do rolników”, w której Puzio ponownie krytykuje rolników. Nagranie ponownie udostępnia Świat Rolnika, dziękując jednocześnie osobom, które stanęły w obronie rolników. Wreszcie Puzio publikuje oświadczenie, w którym tłumaczy się, przeprasza, podkreśla, że sam jest z rolniczej rodziny, a w ogóle to to wszystko było wyrwane z kontekstu. Nie przekonało to między innymi Polskiego Związku Motorowego, który potępił zachowanie Mistrza Polski i odebrał mu licencję instruktora sportu motorowego. Całą sprawę opisaliśmy szeroko tutaj.

Minęło kilka dni i co się nagle okazało? To wszystko była ustawka! Puzio wcale nie niszczył nikomu pola, a rolnik, który go bił i topił, był podstawiony. Chodziło tylko o „zwrócenie uwagi na problem jakim jest jazda offroadowców w miejscach do tego nieprzeznaczonych oraz na niewłaściwe zachowanie mieszkańców miast, wsi oraz osiedli”. Wyjaśnienia tej akcji Artur Puzio zawarł w poniższym nagraniu.

Czego się z niego dowiadujemy? Już na wstępie Puzio mówi: „Media robią ze mnie buntownika”. No cóż, nie czytaliśmy wszystkich publikacji na temat jego „akcji społecznej”, ale ogólnie przyjętą narracją było określanie Mistrza Polski jako osoby bezczelnej, butnej oraz bezmyślnej, a określenia typu „idiota” pojawiały się nawet w tytułach. To nie są cechy buntownika.

„Mam serce buntownika” – mówi dalej Puzio – „i doprowadza mnie to czasem do błędnych zachowań”. To znaczy, że przyznaje się jednak do niszczenia upraw? Później apeluje o szanowanie cudzej pracy, nie niszczenie upraw rolników oraz nie wjeżdżanie na jakiekolwiek cudze grunty. Zwraca też uwagę, że tory motocrossowe są zamykane, przez co wiele osób jeździ gdzie tylko może, co często prowadzi do konfliktów z rolnikami. A na dowód, że Puzio szanuje pracę rolników, przez resztę filmiku głównie przerzuca i wywozi obornik.

Na szczęście długie i zupełnie niepotrzebne fragmenty, które mają udowodnić, że Mistrzowi Polski nie jest obca ciężka praca, pokazują kolejne fragmenty misternej intrygi. Między innymi wypowiada się dziennikarz Tygodnika Rolniczego, który wyjaśnia, że Puzio tak naprawdę jeździł po własnej łące, a poza tym właściciel nie miał z tym problemu. Hmm… No dobrze, domyślamy się, że przez czyjeś pole przejechał, a zrył własną łąkę, ale jest to wyjaśnione dość dwuznacznie, w czym nie pomaga pokazany w tym momencie fragment przejazdu.

W dalszej części nagrania Puzio krytykuje też PZM, który według niego „wykazał ogromną słabość nie sprawdzając faktów i pozbawiając go licencji”. W naszej ocenie, jeśli można tu mówić o „słabości”, to raczej o słabości całej akcji. Oczywistym jest, że aby odniosła skutek, musiała wyglądać wiarygodnie. Trochę jednak przesadzono z tą wiarygodnością i Mistrz Polski perfekcyjnie odegrał swoją rolę bezmyślnego prymitywa, który najpierw robi coś głupiego, puszczając oko do innych motocyklistów „bo przecież każdy wie jak jest – gdzieś upalać trzeba”, a kiedy jego zachowanie zdobywa rozgłos, zaczyna kreować się na ofiarę. Widząc, że jeszcze bardziej sobie tym zaszkodził, publikuje wreszcie oświadczenie pełne okrągłych frazesów o tym, jak to „nie było jego zamiarem”, „przeprasza urażonych”, ale „to nie do końca tak było”. Klasyczny ciąg postępowania osoby znanej, która najpierw robi coś karygodnego, później chce wszystkich przekonać, że w sumie to miała do tego prawo, a potem, za radą kogoś bardziej rozsądnego, wydaje oświadczenie, w którym przeprasza, ale zauważa, że nic takiego przecież się nie stało.

Całe to „ujawnienie i wyjaśnienie akcji społecznej” wyszło podobnie jak cała akcja. Sprawia wrażenie jakby przygotowane było naprędce, jako sposób, żeby oczyścić dobre imię Puzia. Można je zawrzeć w jednym zdaniu: „Media mnie atakują, ja rolników szanuję, niczego nie zniszczyłem i wy też tego nie róbcie, a teraz idę przerzucać obornik, bo inaczej ten film będzie miał 2 minuty”. Dlaczego na przykład o intencjach Mistrza Polski mówi dziennikarz Tygodnika Rolniczego, a nie Świata Rolnika, który nagłaśniał całą akcję? Czy to nie było wspólne działanie? Dlaczego Świat Rolnika nigdzie o tym nie wspomina, nie wyjaśnia o co chodziło? Akcja była tak dobrze zaplanowana, że redakcja, dzięki której przebiła się ona do mediów, nie wiedziała o tym, że jest to ustawka? Sprawia to wrażenie, jakby Świat Rolnika nagłośnił bulwersującą sprawę, więc Puzio poprosił inną (zaznajomioną?) redakcję, żeby powiedziała, że to zupełnie nie tak było.

Jedynym wiarygodnym fragmentem tego wyjaśnienia są ujęcia, na których Puzio rozmawia z rolnikiem, który na jednych z filmików bił go i próbował topić. Rzeczywiście wygląda to na odegraną scenkę, a nie faktyczny atak wściekłego rolnika. Tak na marginesie „rolnik-aktor” to ten sam rolnik, u którego Puzio przerzuca obornik przez większą część filmu.

Ogólnie w pełni popieramy akcję uświadamiania motocyklistom, nie wolno niszczyć cudzej własności oraz rolnikom, że przemoc wobec nawet bezmyślnych osób nie jest właściwym rozwiązaniem. Trzeba wzajemnie się szanować, a nie pogłębiać antagonizmy. Dołączamy się też do apelu, aby otwierać kolejne obiekty motocrossowe, a nie zamykać istniejące, ponieważ odbywa się to ze szkodą dla wszystkich.

Niestety samo przeprowadzenie akcji oceniamy nisko. Wszyscy skupili się na zachowaniu Puzia, a nie było refleksji nad przemocą ze strony rolników (a o to przecież też chodziło). Komentarz medialny skupił się wyłącznie na potępieniu byłego Mistrza Polski, zamiast na szerszym problemie, który chciał pokazać. Wyjaśnienie celu akcji raczej nie trafi do wszystkich mediów, a więc i do wszystkich osób, które usłyszały o tym, że Artur Puzio niszczy pola rolnikom.

Powiemy więcej – nawet osoby, do których to dotarło, nie dają wiary, że to była tylko taka „akcja społeczna”. Wystarczy poczytać komentarze pod filmem. Wypowiedzi typu „masz nas za idiotów”, „kogo ty nabierzesz”, „jak to jest niby akcja społeczna to po co obrażał ludzi w komentarzach” oraz „ustawka czy nie i tak skończony jest bo nikt nie wierzy w nagle dobre intencje” mówią same za siebie. Inny komentator pisze: „Przekupiłeś rolnika, dograłeś kilka scen, pomachałeś chwilę widłami i liczysz na to, że ludzie są tak głupi jak ty i w to uwierzą. No gratuluję koleś”. Komentarzy jest ponad 500 i wszystkie w tym tonie.

A jak wy oceniacie „akcję społeczną” Artura Puzio? Uważacie, że był to dobry pomysł, czy kompletny nie wypał? A może jesteście zdania, że jedyna akcja jaka tu miała miejsce, to próba przekonania wszystkich, że to wszystko było zaplanowane, miało pokazać ważny problem, a głupie media się nie znają i nie zrozumiały jego szczerych intencji?

Najnowsze

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę…”kierownica mi odpadła”!

Trudno wyobrazić sobie tę sytuację szczególnie w trakcie prowadzenia samochodu a jednak. Samochody Tesli od pewnego czasu zaskakują kolejnymi wpadkami montażowymi, tak było i tym razem. Na Twitterze pojawiła się krótka relacja kierowcy, któremu po prostu została kierownica w rękach!

Wyobraźcie sobie, jedziecie o poranku do pracy i nagle kierownica postanawia zostać w Waszych rękach, odłączając się od całej kolumny kierowniczej. Z pewnością wiele osób by się przeraziło – co teraz zrobić w takiej nieoczekiwanej sytuacji? Wydawać by się mogło, że takie wpadki zdarzają się raczej w starych samochodach albo są wynikiem niedoróbek tuningowców. Jak się okazuje, takie atrakcje mogą nas czekać nawet w nowych, drogich modelach. 

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę...

Taka właśnie sytuacja przytrafiła się właścicielowi Tesli – Jason Tuatara opublikował na Twitterze zdjęcia na których widać, że kierownica całkowicie „odpadła”. Oczywiście zakończyło się to lawetą. Kierowca słusznie zadaje pytanie, jak mogło się to zdarzyć w podobno najbezpieczniejszym samochodzie na świecie? Internauci szybko zareagowali – pojawiło się mnóstwo zdjęć z amerykańskich parkingów Tesli, na wielu modelach widnieje informacje właśnie o uszkodzonym systemie kierowniczym. Czyżby ważniejsze dla Elona Muska były dywagacje na temat zakazu otworzenia nowej fabryki w Kalifornii niż bezpieczeństwo i komfort kierowców?

Tesla 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę...

Najnowsze