Nowy, rodzinny Mitsubishi – ASX

Mitsubishi niebawem zaprezentuje nowy model - kompaktowy crossover ASX, który będzie dostępny w Europie już wiosną tego roku. Auto zapowiada się całkiem ciekawie i może zainteresować

fot. Mitsubishi

W dniach od 2 do 14 marca 2010 roku na 80-tym salonie genewskim zadebiutuje nowe Mitsubishi ASX . Rocznie na Starym Kontynencie i w Rosji planuje się sprzedaż 30 000 sztuk tego modelu.

Nazwa ASX jest akronimem określenia Active Smart (X) crossover i nawiązuje do auta koncepcyjnego ASX Concept, zaprezentowanego w 2001 roku podczas salonu w Detroit. Nowy model będzie produkowany w japońskiej fabryce Okazaki, podobnie jak Lancer, Lancer Evolution i nowy Outlander.

fot. Mitsubishi

ASX jest europejską wersją modelu RVR (poprzednie wcielenia RVR trafiły w Japonii, Ameryce Północnej, Europie i kilkudziesięciu innych krajach świata do około 400 000 klientów), który zadebiutuje w lutym w Japonii. Różnice między tymi modelami dotyczą specyfikacji, układów napędowych, skrzyń biegów  i kolorów nadwozia. 

Europejska wersja auta będzie wyposażona w dwa silniki: wysokoprężny o pojemności 1.8 l., który spełnia normę Euro 5 i wykorzystuje technologię bezpośredniego wtrysku paliwa oraz system „Automatic Stop & Go”; skonfigurowano tę jednostkę z sześciostopniową przekładnią manualną. Dostępna będzie także benzynowy silnik o pojemności 1.6 l.

Najnowsze

Karnawał na drodze: jak alkohol wpływa na kobietę-kierowcę

Przeczytaj jak działa na kobiety alkohol, czy okres wpływa na jego absorbcję w organizmie i o granicach, których przekroczyć nie wolno.

Choć kobiety w tej kwestii są bardziej rozsądne, niestety zdarzają się i takie wypadki, w których to właśnie one grają główną rolę tłumacząc się: wypiłam tylko jedną lampkę wina (patrz przypadek kobiety, która wjechała w podziemia przy warszawskiej rotundzie).

Nakazy, zakazy, prośby i kontrole, przerażające liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym – nic nie dają i niczego nie uczą. Widać po statystykach wypadkowości, że mamy karnawał… Do samochodu po alkoholu niektórzy wsiadają niemal tak chętnie, jak chętnie wyjeżdża się na urlop. A po wszystkim zostaje  ból głowy, kiedy trzeba oszacować straty, także te moralne.

Istnieją ciekawe rozwiązania, które są obecnie testowane, np. system blokujący zapłon pojazdu po wykryciu zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu, czytaj tutaj. Można kupić sobie także specjalny zestaw alkomatowy – pisałyśmy o tym tutaj.

 

Zanim siądziesz za kółko po lampce wina, zastanów się, czy wiesz, co robisz.
fot. Motocaina

Kobiety w porównaniu z mężczyznami  mają odmienny metabolizm alkoholowy. Może mieć to większy i szybszy wpływ na osłabienie i późniejsze choroby wewnętrzne takie jak – uszkodzenie wątroby, zapalenie trzustki, czy ryzyko raka sutka.

– Biorąc pod uwagę tę samą ilość wypitego alkoholu przez kobietę i mężczyznę, jego stężenie we krwi u kobiety będzie o 40% wyższe niż u płci przeciwnej –  tłumaczy Jarosław Kalinowski psycholog z ośrodka terapii uzależnień „Olcha”. – Poza tym, kobiety mają mniejszą zawartość wody w organizmie niż mężczyźni, a ich drobna budowa ciała z pewnością bardziej jest narażona na oddziaływanie procentów niż u mężczyzn – dodaje Kalinowski.

Ponadto u kobiet stwierdzono szybsze wchłanianie alkoholu, ponieważ jest niższa aktywność enzymu rozkładającego alkohol w soku żołądkowym. Wchłanianie alkoholu jest dodatkowo zwiększane przez estrogeny – dlatego kobieta upija się łatwiej w przedmiesiączkowej fazie cyklu. Przyjmowanie doustnych środków antykoncepcyjnych ma także duży wpływ na  upojenie alkoholowe. Kobiety, które wypijają trzy lub więcej drinków dziennie, czyli takich, które zawierają 10 g czystego etanolu – szklankę piwa, mały kieliszek wódki bądź lampkę wina, doświadczają takich samych szkód zdrowotnych jak mężczyźni pijący trzykrotnie więcej. I mimo, że liczba zgonów jest wyższa u alkoholików, ryzyko zgonu wśród kobiet obarczonych nałogiem jest wyższa. Nie oznacza to oczywiście, że panie powinny przestać od dziś pić alkohol – tylko z umiarem i rozsądkiem.

O zmianach przepisów dotyczących m.in. karania pijanych kierowców, czytaj tutaj. O akcji – alkomat w każdym aucie dowiesz się tu. Projekt ustawy, które w tym tygodniu trafił do sejmu dotyczacy m.in. karania pijanych kierowców – czytaj o tym tu.

 

Wyrzuty sumienia po fakcie? Lepiej ich nie mieć!
fot. Motocaina

Nie można zapomnieć o ważniej kwestii jaką jest prawo. Każdy kierowca wie, lub wiedzieć powinien, że w polskim prawie przepisy zabraniają kierowania pojazdem osobie w stanie nietrzeźwości lub po użyciu środków odurzających. Przy czym polskie ustawodawstwo rozróżnia dwa progi karalnej nietrzeźwości:

– stan po użyciu alkoholu zachodzi, gdy stężenie alkoholu we krwi wynosi od 0,2 do 0,5 promila lub w wydychanym powietrzu od 0,1 do 0,25 mg alkoholu w 1 dcm3, oraz

– stan nietrzeźwości zachodzi, gdy stężenie alkoholu we krwi przekracza 0,5 albo w wydychanym powietrzu powyżej 0,25 mg alkoholu w 1 dcm3.

Do tego dochodzi wpływ alkoholu na sprawność kierowcy. Kierowca, który ma we krwi 0,5 prom. alkoholu czuje lekkie oszołomienie, niezauważalne dla siebie samego. Gwałtowniej reaguje na wydarzenia i nadmiernie optymistycznie oceniana sytuację na drodze. Od 0,5 do 1,0 prom. alkoholu we krwi pojawia się brak koordynacji ruchów, a czas reakcji jest znacznie wydłużony. Kierowca podejmuje nieprawidłowe decyzje, a jego ostrość widzenia znacznie się pogarsza.

Pijane za kierownicą mamy zdecydowanie gorszą percepcję i pojmowanie rzeczywistości.
fot. Motocaina

Przedział 1,0 do 1,5 prom. to stan zagrażający bezpieczeństwu jazdy. Kierowca zaczyna prowadzić samochód brawurowo i nie liczy się z innymi uczestnikami ruchu. Występuje zaburzenie równowagi i lekceważenie utrzymywania należytego kierunku jazdy. Pojawia się chęć atakowania otoczenia. Osoba, która jest opisana w tym przedziale, to potencjalny sprawca wypadków.

O konsekwencjach jazdy po alkoholu za kierownicą przeczytasz tutaj.

W przedziale promilowym od 1,5 do 2,0 zatrucie postępuje. Kierowca nie panuje nad pojazdem  jakby siedział pierwszy raz za kierownicą. Nie potrafi ocenić prędkości pojazdu, lekceważy  innych uczestników ruchu, ma problem z równowagą i wysławianiem się. Stan ten jest oceniany na niezwykle niebezpieczny.

Powyżej 2,0 kierowca ma duże trudności w prowadzeniu pojazdu, nie umie wykonywać koniecznych czynności.  Popełnia już nie tylko błędy, ale i nie rozeznaje się w sytuacji. Nie orientuje się w pojmowaniu otoczenia i wykonuje niewłaściwe ruchy, co na ogół prowadzi do tragicznych wypadków. 
– Jeżeli nie ma pewności co do własnej trzeźwości, najlepiej nie wsiadać za kierownicę – objaśnia Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego KGP. – Za jazdę pod wpływem alkoholu można dostać 10 punków karnych, 150 złotych mandatu, a z prawem jazdy możemy się pożegnać. Jeżeli jedziemy na imprezę z zamiarem picia – po co nam samochód? A jeżeli musimy nim jechać, umówmy się z inną osobą, czy to ona nie może wracać, jeżeli nie, zamówmy taksówkę – tłumaczy Hajdas.

Jeżeli zaostrzą się przepisy, za takie wykrocznie będzie można trafić do więzienia nawet na kilka lat. Dlatego warto przemyśleć swoją decyzję conajmniej dwa razy.

Najnowsze

Zagraniczni kierowcy nie będą bezkarni

Nasza genewska korespondentka, Katarzyna Konik - Attar opisuje zacieśnianie współpracy między Francją i Szwajcarią. Teraz przekraczając prędkość w Zurichu, będziemy mogły być zatrzymane w  Paryżu, lub powodując wypadek we Francji, będziemy ścigane w Szwajcarii. Czy takie przepisy dotrą do Polski?

Popularny kierunek zimowy – Szwajcaria, jest naszpikowana radarami.
fot. Frendl

W Genewie skończyła się prawdziwa zima, a zaczęła „chlupa”. Nieprzyjemne roztopy przeszkadzają w jeździe, a przy zmiennych temperaturach przeistaczają się raz w rozmokły śnieg, innym razem w zamarznięte kałuże. Ale dziś nie o tym, raczej o wzmocnieniu współpracy między Szwajcarią a Francją. 

Otóż coraz bardziej zacieśnia się kooperacja między Szwajcarią i krajami Unii Europejskiej. 4 stycznia Paryż i Bern ogłosiły, że kierowcy dopuszczający się wykroczenia bądź przestępstwa na terenie jednego kraju, będą ścigani również w drugim kraju. Oznacza to, że np. przekraczając prędkość w Szwajcarii, będziemy mogły być z tego tytułu zatrzymane we Francji, lub powodując wypadek we Francji, będziemy z tego tytułu ściganie w Szwajcarii.

Szybką Corvette łatwo złamać przepis dot. limitu prędkości w mieście. We Francji policjanci bywają bardzo restrykcyjni.
fot. Frendl

Wcześniej tego typu zdarzeniami zajmowało się Centre de cooperation policiere et douaniere- CCPD (Centrum kooperacyjne policji i celników – przyp. autorki) w Genewie. Obecnie wszystkie przypadki zostaną zcentralizowane, a wyszukiwanie danych właściciela samochodu będzie odbywać się automatycznie. Do tej pory, zarówno we Francji jak i w Szwajcarii należało dokonać czynu „określonej wagi”, aby rozpoczęto wyszukiwanie sprawcy.

Obecnie już za złe parkowanie i niezapłacony mandat zostaniemy wyszukane w bazie. W lżejszych przypadkach oznacza to przesłanie wszelkich naszych „przestępstw” wraz z mandatami bądź do ambasady, bądź bezpośrednio do policji danego kraju. Po do lokalnych władz należeć będzie ściągniecie mandatu i przekazanie go konkretnemu krajowi.

W razie poważniejszych wykroczeń, może się to skończyć pozbawieniem prawa jazdy „na miejscu”, choć, jak zaznacza l’Office federal des routes (Biuro Federalne Dróg), nadal będą to pojedyńcze przypadki, gdyż.: „należy to do kompetencji kraju kierowcy, natomiast możemy zakazać cyrkulacji danemu kierowcy w naszym kraju”. Jak mówi Michael Cordier z l’association Greg Allure „tylko zharmonizowanie reguł we wszystkich krajach, położy kres tzw. turystyce kierowców, czyli np. wyżyciu się na niemieckich autostradach o nielimitowanych prędkościach.”

Przekroczysz prędkość z Bern, a w Paryżu mogą Cię złapać – zapłacisz spory mandat.
fot. Frendl

Wydaje się więc, ze Szwajcarzy będą dążyć do tego typu rozwiązań również z innymi krajami. Ułatwi to na pewno pracę, a przy okazji może zaowocować wyższą ściągalnością mandatów, oraz większą przezornością kierowców nie tylko we własnym kraju, ale również i w sąsiednich. 

Szwajcaria w liczbach:
47 200 – to liczba zidentyfikowanych przez CCPD kierowców francuskich, którzy spowodowali wykroczenia na terenie Szwajcarii między lutym a grudniem 2009 roku.

13 700 – to liczba zidentyfikowanych przez władze francuskie kierowców szwajcarskich, którzy spowodowali wykroczenia na terenie Francji między lutym a grudniem 2009 roku.

299 000 franków szwajcarskich – to mandat dla niemieckiego kierowcy, za przekroczenie prędkości w Szwajcarii. Jechał z prędkością 140 km/h w miejscu ograniczającym prędkość do 100 km/h. Multirecydywista to 53-letni multimilioner, który otrzymał najwyższy jak do tej pory mandat za przekroczenie prędkości w Szwajcarii. 

Opracowano na podstawie „20 minutes” z dn. 8 stycznia 2009.

Najnowsze

Oldtimer bazar już w tą niedzielę

Podczas Oldtimerbazar zrobisz zakupy dla siebie i całej rodziny, a jednocześnie odwiedzisz niezwykłe muzeum zabytkowych pojazdów - zarówno motocykli jak i samochodów. Można poczuć atmosferę minionych lat, przepięknej motoryzacji, spotkać się z jej pasjonatami z całej Polski.

1920 rok – Wanderer model 616, 616 cm3, 10 KM
fot. Oltimerbazar

Na bazarze znajdziesz m.in. bardzo bogatą ofertę konfekcyjną poczynając od bielizny, a kończąc na okryciach wierzchnich. Wybierać możemy w materiałach od bawełny, poprzez tkaniny oddychające, a kończąc na ubraniach skórzanych. Możemy zdecydować się na nowe trendy mody, lub dobrać odzież z tej samej epoki, co nasz pojazd. Do kompletu znajdziemy na pewno spory wybór kasków, nakryć głowy, czy butów.

Co kupić?
Kobiety uwielbiają drobiazgi i gadżety – być może zwrócą uwagę na biżuterię osobistą i motocyklową, torby, sakwy, akcesoria. Nie zabraknie także części zamiennych do motocykli i zabytkowych pojazdów, tj. wiekowe prądnice, trąbki sygnałowe, opony, wszelkiego rodzaju błotniki, owiewki i rury wydechowe – słowem wszystko co może się przydać miłośnikom motoryzacji. Ponadto znajdziemy też stare lampy, rowery, maszyny do pisania, białą broń, akcesoria i inne starocie oraz zabytki techniki. 

1923 rok – Scott model Super, 429 cm3, 13 KM
fot. Oltimerbazar

Na Oltimerbazar można się potargować i kupić „za bezcen” silniki różnego rodzaju, wiekowe i pordzewiałe eksponaty niejednokrotnie pamiętające jeszcze czasy przedwojenne. Wart odnotowania jest fakt, że na targach na stałe zadomowiły się stoiska z książkami i czasopismami o tematyce motoryzacyjnej. Wiedzą o tym kupujący, którzy nie raz przybywają z bardzo daleka, tylko po to by uzupełnić brakującą fachową literaturę. 

Co zobaczyć?
Zawsze wspaniale prezentują się piękne chromowane motory, wychuchane limuzyny i zabytkowe samochody, a wśród nich najstarsze auto w Polsce: Rambler 1903 roku. Z wielu innych wymieńmy niektóre: 1911 Brush, 1914 Buick, 1917 Ford T (tourning) i 1922 Ford T (coupe), 1924 Packard, 1927 Rolls-Royce, 1952 Jaguar 120, 1955 Jaguar 150, 1971 Citroen SM.

1929, rok – Gericke model V.I., 194 cm3, 5,5 KM
fot. Oltimerbazar

Poszukiwacze kolekcjonerskich motocyklowych rarytasów będą mogli obejrzeć: 1920, Wanderer model 616, 1923, Scott model Super, 1925, BSA model 4,93 PS, 1925, Royal Enfield, 1929, Gericke model: V.I., 1929, Victoria model: KR 20, 1929, Zundapp model: Z 200, 1930, DKW model: Luksus 300, 1936, Zundapp model: EM249, 1937, BMW model: R4, 1938, Sokół 1000 M111, 1938 DKW model: KS 200, 1939, P.Z.Inż. Sokół 600, 1958, Velocette model LE 200,

Będzie można opowiedzieć wnukom pokazując motocykle: WK’i, WF’ki, SHL’ki, Pannonie i Junaki, że i na takich wynalazkach jeździło się kiedyś wzbudzając zazdrość i zachwyt. Ponadto spodziewane są prototypy pojazdów Polski Ludowej!

1929 rok – Zundapp model Z 200, 198 cm3, 4,5 KM
fot. Oltimerbazar

Kogo spotkamy?
Podczas giełdy spotkać można nie tylko amatorów – pasjonatów, ale także rzeczoznawców techniki samochodowej biegłych z dziedziny historii motoryzacyjnej i oceny pojazdów zabytkowych. Można u nich nieodpłatnie (wyjątkowo w tym dniu) zasięgnąć porady z zakresu restauracji zabytków, pochodzenia i ich dostępności. Można omówić i zasięgnąć porady z zakresu rejestracji pojazdów, która mimo zmiany ustawy w tym zakresie, cały czas stanowi dla wielu entuzjastów motoryzacji nie lada wyzwanie.

Co jeszcze warto wiedzieć?
Dzieci są szczególnie mile widziane i premiowane bezpłatnym wstępem. Pierwszy Oldtimerbazar odbył się we wrześniu 1999 roku i zgromadził 300 osób. Dzisiaj giełda odbywa się w kilku miastach Polski i odwiedzana jest rokrocznie przez bez mała 100 tysięcy osób. 

Oldtimerbazar odbędzie się 24 stycznia w Warszawskim Cetrum Expo XXI na ulicy Prądzyńskiego w godzinach od 7 rano do 18 po południu.

Więcej szczegółów na www.oldtimerbazar.pl 

Najnowsze

Zakochani w rajdowaniu – rozmowa z Kasią Kwaśnik

Pilotka rajdowa, której przygoda ze sportem zaczęła się, gdy poznała Marka - niebawem okazał się jej przyszłym mężem. Pieszczotliwie nazywa swoje samochody, choć bywa czasem o nie zazdrosna. Liczy, że gdy zostanie mamą, zaakceptuje sportową pasję swojego dziecka.

fot. Jacek Mazur

Twoje zainteresowanie rajdami zaczęło się od poznania Marka (kierowcy rajdowego), czy już wcześniej?
Zdecydowanie cała ta karuzela rajdowa zaczęła się od Marka. Wcześniej rajdy znałam tylko przez sylwetki znanych rajdowców.

Przekonałaś się od razu do tej dyscypliny sportu, czy zaangażowanie przyszło z czasem?
Ciężko mnie było przekonać do pierwszego startu, ale wystarczyło, że raz wybrałam się pokibicować Markowi na KJS… i już byłam zaangażowana w 100%.

W Suzuki S1600
fot. z archiwum K. Kwaśnik

Jak się z Markiem poznaliście i ile już jesteście parą?
Marek to kolega moich braci, więc nie było jakiegoś oficjalnego przedstawiania. On po prostu był związany z moim domem od zawsze i tak już zostało.  A jeśli chodzi o to, ile jesteśmy razem – to nasz rajdowy kolega Kaczor (Marek Kaczmarek) powiedziałby, że to już kazirodztwo… oj długo!

Zostałaś pilotką za namową Marka? Zgodziłaś się od razu, czy miałaś opory?
Oczywiście, że za jego namową, a raczej licznymi namowami! Byłam strasznie opornym materiałem do momentu, kiedy – jak już wcześniej wspomniałam – pojechałam pokibicować Markowi na jeden z KJS-ów. Cóż zaraziłam się jego pasją i następny rajd pojechaliśmy już razem.

Na mecie rajdu.
fot. Jacek Mazur

Od kiedy startujesz jako pilotka i jak wyglądały Twoje pierwsze starty? Był stres i wpadki?
Pierwszy start to KJS organizowany w Skierniewicach przez Maćka Wisławskiego, jakieś sześć lat temu. Na początku mocno zastanawiałam się – co ja tam robię? Opisy prób były dla mnie czystą abstrakcją (szczególnie stopnie zakrętów), że niektóre musiałam sobie „przetuptać”, żeby je zwizualizować. Ale było fantastycznie, dziura w drzwiach, dużo kurzu, jakieś rysunki, obliczenia i pierwszy puchar! Niesamowite emocje i bardzo mi się to spodobało.

Jeśli chodzi o wpadki, to nie ma ich tylko ten, kto nic nie robi – nie ma ludzi nieomylnych. W Kulce mamy zasadę, że błędy są wspólne, staramy się wyciągać z nich wnioski i nie powtarzać ich w kolejnych startach.

Rajd Ślubny
fot. z archiwum K. Kwaśnik

Stres natomiast towarzyszy mi przed każdym startem, to niesamowite, ale przed żadnym egzaminem na studiach się tak nie denerwowałam! Ale to pozytywny stres, pomaga mi się skoncentrować na moich zadaniach.

Jak radzisz sobie za kierownicą? Jak poszło Ci zdawanie na licencję rajdową na KJS?
Kierowcą jestem wtedy, kiedy muszę. Dziwne, ale dla mnie najbardziej odpowiednie miejsce w samochodzie to obok kierowcy. Nie myślę o startach jako kierowca.

Nie mogę się natomiast wypowiadać odnośnie „wyjeżdżania” licencji w KJS-ach, ponieważ ja mam licencję wyścigową, którą robiłam na torze w Poznaniu. Biorąc pod uwagę, że robiłam ją w lutym przy około 20 – stopniowym mrozie, padającym śniegu oraz oblodzonym torze, to chyba nie było aż tak źle!

Rajdówką pod kościół.
fot. z archiwum K. Kwaśnik

W tym roku braliście z Markiem ślub, czy to już pora na rajdowe potomstwo? Chciałabyś, by Twoje dziecko związało się z tym sportem?
Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie w momencie, gdy się jeszcze nie jest mamą. Zarówno moja mama, jak i Marka, strasznie się denerwują podczas każdego naszego startu ale wiem, że starają się uszanować nasz wybór. Pomimo, że często słyszymy: „zobaczymy jak wasze dzieci będą rajdować, czy będziecie tacy spokojni”.  Mam nadzieję, że będziemy w stanie zaakceptować każdą pasję naszych dzieci, czy to będzie ten sport, czy inny. Zobaczymy…

Czy Wasza rajdówka należy do rodziny, ma jakieś imię? Dopieszczacie ją?
Każda z rajdówek, którymi ścigaliśmy się do tej pory miała, bądź ma swoje imię. Lanos (w KJS-ach) to Oskar, Kadett to Kubuś, a Astra to Kulka, chociaż chłopcy z teamu pieszczotliwie nazywają ja Babcią (chyba nie muszę mówić z jakiego powodu). A „Babcia”, jak na członka rodziny przystało, musiała pojawić się na naszym weselu. Jeśli chodzi o dopieszczanie – to nie będę się wypowiadać, bo wyjdę na zazdrosną babę!

Zakochani w sobie i w rajdach.
fot. z archiwum K. Kwaśnik

Jesteś pasywną, czy aktywną stroną w rajdówce? Poganiasz go, czy uspokajasz? Czy tak samo jest w życiu?
W myśl przysłowia „kobieta zmienną jest”, to tak samo jest w rajdówce – jestem trochę pasywna i trochę aktywna. Czasami go poganiam, czasami uspokajam. Jak trzeba to wrzasnę, a jak trzeba trzymam buzię na kłódkę. W życiu jest zdecydowanie trudniej z tą kłódką,  chyba jestem bardziej „rozdarta”. Cóż równowaga w przyrodzie musi być!

Co porabiacie na co dzień? Jak wygląda życie rajdowej pary? Ile w nim rajdów? I co jest w Waszym życiu priorytetem?
Jeśli to jest normalny tydzień roboczy, to życie też wygląda bardzo normalnie. Śpimy, jemy, chodzimy do pracy, znajomych, kina itp. Jeśli zbliża się rajd to przełączamy się na tryb przed-rajdowy, czyli przygotowania:  ja w kwestii papierów, a Marek sprzętu, codzienne czynności pozostają w tle. Tydzień rajdowy to – tryb adrenalina i zaczynamy zabawę! 

Rajd Barbórki 2009
fot. Frendl

Oczywiście cały rozkład urlopowy w pracy mam podporządkowany pod kalendarz startów w danym sezonie, a w podróż poślubną wybraliśmy się na eliminacje WRC. Staramy się jednak nie zapominać, że rajdy to hobby i fantastyczna odskocznia od rzeczywistości, a wokół nas na co dzień są osoby, rzeczy  i sytuacje,  które determinują nas do tego, kim jesteśmy.

Czy swój domowy budżet wydajecie także na rajdy, czy macie sponsorów na całość startów?
Nasze pierwsze starty w Pucharze były sponsorowane przez firmę „Ognisko domowe” i mimo tego, że nie startowaliśmy we wszystkich eliminacjach, jej budżet został przekroczony. Szczęśliwie dla nas, już trzeci sezon naszym sponsorem jest Hulakula Rodzinne Centrum Rozrywki  i tylko dzięki niemu mieliśmy możliwość uczestniczyć we wszystkich eliminacjach. Z tego miejsca jeszcze raz wielkie podziękowania dla RCR Hulakula.

Barbórka 2009 – OS Karowa
fot. rallyart.pl

Jak Ci się podobał start w S1600? Czy wiążecie swoją przyszłość z takim autem?
Mogłabym bez końca opowiadać o tym, jakim fantastycznym przeżyciem był start takim autem. Coś niesamowitego, to spełnienie mojego rajdowego marzenia (Marek ma trochę inne). Wiązanie przyszłości z tym autem? Wszystko się wyjaśni po losowaniu „totka” w przypadku jakiejś zabójczej kumulacji! Na szczęście poza „totkiem” mamy naszego sponsora – na którego zawsze możemy liczyć i kto wie… może, może…

Jak wypada takie S1600 technologicznie w porównaniu do Astry? Ile potrzebowalibyście czasu, by się czuć w takiej rajdówce pewnie i walczyć na maksa?
S1600 to technologiczna „masakra”! Za szybko, za głośno, za zimno, za dobrze hamował, zawieszenie za dobrze wybierało. Naprawdę jedna wielka tragedia (śmiech). Dobrze,  że kierownica była na swoim miejscu – chociaż Marek narzekał, że nie widział prędkości z jaką jechaliśmy! Tak naprawdę to tylko żarty, no może poza tym, że rzeczywiście zmarzłam. W „Babci” mamy ogrzewanie, a tu nic! Technologicznie takie S1600 w stosunku do Astry, to jak spacer w Bieszczadach i trekking w Peru – kosmiczna różnica!

Życzą sobie niezpomnianych wrażeń z rajdowych tras.
fot. Frendl

Jesteś zadowolona z osiągniętych wyników?
Ja jestem zawsze optymistycznie nastawiona i jeśli tylko dojeżdżamy bezpiecznie do mety to jest super! Stroną pesymistyczną w rajdówce jest Marek, który zawsze uważa, że mogłoby być lepiej… i znowu ta równowaga w przyrodzie! 

Czego życzyłabyś sobie na przyszły sezon? Czy są już jakieś konkretne plany?
Zdrowia, mnóstwa pozytywnych uczuć, zamkniętego budżetu, zadowolonych sponsorów i niezapomnianych wrażeń z rajdowych tras w sezonie 2010. Oczywiście też pozytywnych wrażeń, bez przykrych niespodzianek. O planach zbytnio nie plotkujemy, żeby nie zapeszać!

Najnowsze