Nowy miesięcznik „Auto Moto Technika” już w kioskach!

„Auto Moto Technika” to nowe czasopismo motoryzacyjne o zabarwieniu technicznym, mówiące o samochodach znacznie poważniej niż dostępna obecnie prasa. Redakcja zapewnia, że pismo nie będzie dotykać tylko tematów związanych ze ścisłą techniką i pozostanie otwarte na wszystkich zainteresowanych motoryzacją.

– Będziemy zajmować się różnymi tematami. Poczynając od historii motoryzacji i poszczególnych marek, przez ekologię, powiązane z motoryzacją tematy gospodarcze, kwestie prawne, bezpieczeństwo, ale też stylistykę, sport samochodowy i wiele innych. Na naszych łamach znajdziecie Państwo także wszelkiego rodzaju porady, poczynając od tego jak wykorzystać coraz to nowe wyposażenie samochodów, a kończąc na tym jak jeździć, by czynić to bezpiecznie i efektywnie. Jeżeli zaś na rynku pojawi się nowy, interesujący model auta, także go przedstawimy, wskazując jak i dlaczego producent posłużył się nowymi rozwiązaniami – zapewnia redaktor prowadzący, Jerzy Dyszy. 

Gosia Rdest wicemistrzynią Polski w WSMP!
Nowy miesięcznik skupia wokół siebie specjalistów z branży. Redaktorem prowadzącym został znany w kręgu motoryzacyjnym, Jerzy Dyszy – przez lata ściśle związany ze sportem samochodowym, publicysta techniczno-motoryzacyjny (tyg. Motor, Auto Technika Motoryzacyjna, inne  czasopisma branżowe). Redakcję tworzy kilkanaście osób, pośród których można odnaleźć wybitnych fachowców; Mikołaj Sokół, Dariusz Dobosz, Andrzej Dąbrowski, Jacek Pieśniewski, Robert Przybylski, Tomasz Ciecierzyński, Andrzej Glajzer, Marek Kawecki, Łukasz Grzegorczyk.

– Dlaczego zajmiemy się samochodami? Bo je lubimy, ale też uważamy, że przemysł motoryzacyjny i związany z nim transport są prawdopodobnie najważniejszymi branżami jakie ciągle, od ponad stu lat, odpowiedzialne są za cywilizacyjny rozwój ludzkości – komentuje Jerzy Dyszy.

Wydawcą „Auto Moto Techniki” jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska, wcześniej znana z miesięcznika historycznego – „Skarpa Warszawska” i dwutygodnika „Rytm Warszawy”.

– Jako wydawca nie chce ograniczać się tylko do rynku lokalnego. Wraz z zespołem postanowiliśmy ożywić niszę, która w naszym kraju od pewnego czasu jest całkowicie opuszczona. Wierzę, że na rynku jest jeszcze miejsce na periodyk drukowany, a ludzie wciąż odczuwają głód poznawczy – wyjaśnia prezes zarządu, Rafał Bielski.

Miesięcznik „Auto Moto Technika” liczy 84 strony i zadebiutuje na rynku w nakładzie wynoszącym ok. 25 tysięcy egzemplarzy, w cenie 11,90 zł. Tytuł poza wersją drukowaną dostępny będzie też w postaci e-wydań i wydań na tablety. Wprowadzenie magazynu na rynek ma wspierać kampania reklamowa na stacjach benzynowych Orlen oraz w radiu i w Internecie.

Nowemy periodykowi życzymy powodzenia!

Najnowsze

Ewa Pertyńska

O kierowcach sportowych rozmawiamy z psycholog Tamarą Bieńkowską

Z Tamarą Bieńkowską, psychologiem zajmującym się couchingiem, rozmawiamy o psychice kierowcy sportowego i zawodnika.

Czy głównym motorem sportowców są właśnie emocje, czy raczej starają się oni utrzymać je na wodzy i kierować się zasadami bezpieczeństwa?
Uważam, że w Polsce emocje są w bardzo wielkiej pogardzie, ludzie niespecjalnie dużą uwagę przywiązują do uczuć. Nawet nie wiedzą, jak te emocje wyglądają, bo nie można ich wstawić w arkusz kalkulacyjny i zobaczyć. Nawet powiedzenie „rozumiem, co czujesz” jest pozbawione logiki. Nie można rozumieć emocji, można je odczuwać, a tak na dobrą sprawę można je obserwować, np. w mimice twarzy, tonie głosu, który jest również rodzajem ekspresji. Jest nauka, emocjonomika, która pokazuje dokładnie wszystkie te mechanizmy, które sprawiają, że czy człowiek widzący, czy osoba pozbawiona wzroku, uruchamia te same partie mimiczne mięśni w określonych kategoriach emocji. Sportowcy to najczęściej, przynajmniej w mojej grupie ludzi, mężczyźni, którzy przypisują emocje kobietom, dla nich emocje są mało istotnym fragmentem ich życiorysu. Zmienia się to z wiekiem. Opowiem przykład na podstawie doświadczenia osobistego. Wiele lat temu spotkałam pierwszego ze swoich podopiecznych, który przygotowywał się do igrzysk olimpijskich w Londynie, patrzył na mnie z pogardą, kiedy zaczęliśmy współpracować. Mówił „co ty, maleńka, wiesz o pływaniu?”. To prawda, ja nie jestem trenerem sportu, nie znam się na strategii pływania. Nasza współpraca skończyła się na stwierdzeniu „pojadę do Londynu, chcę znaleźć się w finale”. Jestem dość prowokatywna, jeśli chodzi o sposób bycia, zresztą upodobałam sobie ten styl pracy, zarówno w couchingu, jak i treningu, zapytałam go wtedy, kto pamięta finalistów. Pamięta się medalistów, brązowego, srebrnego i złotego. Powiedziałam mu, że jak pojedzie z tym nastawieniem do Londynu, to niczego nie osiągnie. Chciałam wywołać emocje – wściekłość i gniew, nawet gdyby miało to owocować zerwaniem naszej relacji. Były to prorocze słowa, wrócił oczywiście bez żadnego efektu, mijaliśmy się w klubie przez jakiś czas. A potem z pokorą przyszedł po upływie pół roku i powiedział „już mi przeszło, chcę z tobą pracować”. Ale wtedy ja postawiłam sprawę na ostrzu noża, pytając jaką mam gwarancję, że tym razem jego nastawienie będzie skutkowało określonym rezultatem. „Będę każdy dzień próbował przeżyć na 100%”. Od tamtego czasu minął rok z okładem. To nie jest ten sam mężczyzna, ma 25 lat, ciągle pływa i ciągle uzyskuje dobre rezultaty. Przymierzamy się do igrzysk olimpijskich w Rio w 2016 r. Dziś to nie ja mówię o nim, lub myślę, że jest dobrym zawodnikiem, tylko on sam twierdzi, że dzięki naszej współpracy, która ma dość przewrotny charakter, bo stawia go często w trudnych sytuacjach, jest w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji życiowej. Mało tego, ja uważam że ukształtowałam w ten sposób nie tylko sportowca, przyszłego trenera, ale też dorosłego, dojrzałego emocjonalnie mężczyznę. Jest różnica pomiędzy byciem dorosłym, a dojrzałym emocjonalnie. Dla mnie dorosły to ktoś, kto kończy 18 lat. A dojrzała emocjonalnie osoba to ktoś, kto jest świadom swoich emocji, potrafi je nazwać. Przy czym możemy się kłócić, czy coś, co dla mnie jest gniewem, jest irytacją dla pani – to zależy od tego, jak rozumiemy te pojęcia. Jest nie tylko siebie świadom – to jest dopiero pierwszy stopień wtajemniczenia, najwyższym poziomem wtajemniczenia jest oddziaływanie w sposób kierunkowy na emocje innej osoby. Jeśli potrafię przekształcić emocje negatywne w pozytywne, dać szansę, by ta osoba poszła ze swoimi efektami do przodu, to chyba o to w tym wszystkim chodzi. Ja to nazywam siłą wewnętrzną.

Mówi pani o zamianie emocji negatywnych na pozytywne. Różni ludzie potrzebują różnych bodźców do tego.
Tak, to prawda. Bardzo się między sobą różnimy. Ja się posługuję takim testem talentu, który pozwala skrócić czas poświęcany na wstępne rozpracowanie danej osoby. Pierwszy element diagnozy jest dla mnie bardzo istotny, składa się z pięciu czynników osobowości. Jest to kolejno wola (na którą się składa determinacja, konsekwencja, upór, niezależność), następnie energia (entuzjazm, optymizm), uczuciowość, kontrola i mój ulubiony czynnik, który nazywa się emocjonalnością. Emocjonalność tym się różni od uczuciowości, że oznacza emocje, które migrują do środka, czyli takie przeżywanie emocji wewnątrz. Te wszystkie czynniki mają swoje dwie podskale, głównymi jej składnikami jest napięcie i obawa. Napięcie powoduje, że stojąc w blokach przedstartowych nie możemy się doczekać, aż usłyszymy sygnał do startu. Po drugiej stronie jest lęk, którego bardzo nie lubię i próbuję go wyplenić ze swojego otoczenia na różne sposoby, a swoim współpracownikom staram się pomóc przekształcić ten lęk w inne, pozytywne emocje. Oprócz tego chcę pokazać im, że tak długo, jak w lęku będą zakotwiczeni, tak długo będą ściągani do przeszłości. Każdy, kto się boi, nigdy nie pójdzie do przodu. Oczywiście, potrzebny jest pewny poziom obawy, który jest swego rodzaju systemem bezpieczeństwa, on jest potrzebny także na torze, po to, aby nie ryzykować życiem własnym i innych, ale to jest ta dawka lęku, która jest konieczna by ruszyć z miejsca. Generalnie tylko emocje pozytywne, takie jak szczęście, radość, ekstaza, uniesienie, duma, satysfakcja, pozwalają nam osiągać dobre rezultaty.

Gdyby jakiś zawodnik posiadł wiedzę pozwalającą mu interpretować sygnały niewerbalne rywali, mógłby przewidzieć jakąś taktykę, którą może obrać dany kierowca?
Powiedzmy sobie szczerze, my komunikujemy się ze sobą na bardzo wiele różnych sposobów: werbalnie, tak jak ja teraz z panią, i tych słów wszyscy możemy się nauczyć, ale słowa mają to do siebie, że łatwo zawierają kłamstwo. Natomiast język ciała nie kłamie i uważny obserwator w obszarze języka ciała, mimiki, jest w stanie nie tylko odkodować te emocje, ale też zarządzić swoim ciałem tak, by się zdystansować. Wiedzą o tym choćby służby specjalne na całym świecie, ale ta wiedza jest dostępna też w psychologii i w sporcie. Ważne jest jednak, by rozróżnić te dwie kwestie – psychologiczną, która mówi o tym, że dasz radę i ten sposób oddziaływania, który ja nazywam sparingiem, co oznacza konfrontowanie się z trudnością, pokazywanie swojej najgorszej wersji rozwoju wydarzeń, choćby na torze.

Najnowsze

O kręceniu bączków na lodzie rozmawiamy z Patricią Kazadi

Uwielbia prowadzić szybkie samochody i doskonalić swoje umiejętności. Na co dzień jeździ Audi, ale marzy o luksusowej limuzynie. Jakiej? Kipiąca energią Patricia Kazadi opowiada nam o swojej pasji do motoryzacji.

Co Pani sądzi o kobietach i mężczyznach za kierownicą?
Kobiety za kierownicą… Uważam, że to mega seksowne! To zwykle kobiety silne, odważne, lubiące adrenalinę i wyzwania. Uważam, że należy sobie podnosić poprzeczkę – nie muszą to być akurat samochody, ale dobrze jest, jeśli się rozwijamy w różnych dziedzinach. Poza tym, niedawno mój przyjaciel przygotowując się do zdania egzaminu na prawo jazdy, przychodził na jazdy doszkalające do mnie. Czyli wcale to nie jest tak, że babka za kierownicą to jest samo zło, że nie wie, jak się ma zachować. Spotkałam się też ostatnio z sytuacją, że mężczyzna kompletnie nie potrafił jeździć. W swoim mniemaniu oczywiście jeździł dobrze, ale nie radził sobie w sytuacjach trudnych, spowodowanych choćby przez warunki pogodowe, takie jak mgła, jakieś zagrożenie na drodze – czyli wszystko to, co wymagało szybkiej reakcji. Nie miałam wcześniej do czynienia z mężczyznami, którzy nie umieją jeździć, a jednak są! Nie mówi się o tym, bo nie lubimy krępować naszych mężczyzn, ani odbierać im przyjemności z myślenia, że są w czymś dobrzy. Natomiast myślę, że sporo kobiet, które mają dryg do jazdy, nawet o tym do końca nie wie – facetowi przez usta nie przejdzie pochwała, a one same nie są zbyt pewne siebie. Powinny się uwolnić od takiego myślenia, a mężczyźni, którzy wiedzą, że ich partnerki dobrze jeżdżą, powinni dać im prowadzić. Z własnych doświadczeń wiem, że kobiety, które lubią żwawą jazdę, są często bezpieczniejszymi kierowcami.

A jakim Pani jest kierowcą?
Ja lubię szybką jazdę, motoryzację, samochody – to moje hobby. Nie auta same w sobie, ale jazda – jak najbardziej. Raczej wolę prowadzić, niż jechać jako pasażer, chociaż miałam okazję jechać na prawym fotelu bardzo szybko, w bardzo szybkim aucie.

Co Pani wtedy czuła?
Wow! Emocje są tak duże, że miałam w sobie mieszankę podekscytowania, ekstazy, adrenaliny, jednak z pewną dozą niepewności.  Jechałam z człowiekiem, którego nie znałam, a właściwie oddałam swoje życie w jego ręce. To też dodawało trochę stresu. To są emocje nie do opisania i warte spróbowania, bo to doświadczenie uwalnia wszystkie toksyny z organizmu (śmiech).

Miała Pani przygodę z szybkim Ferrari.
Tak, ale to nie był wyścig na torze, ani na czas – takie wydarzenie Rage Race. Chociaż pamiętam, że wtedy też dość szybko jechałam.

Wspominała pani też o doskonaleniu techniki jazdy.
Brałam udział w szkoleniach driftingowych, off-roadowych i w takich, na których uczono zachowań w przypadku gołoledzi, jak się zachować, gdy jest mokra nawierzchnia, jak hamować.

Co się pani najbardziej podobało na tych szkoleniach?     
Kręcenie bączków na lodzie (śmiech). Jeżeli się wpadło w poślizg, to samochód się obracał i parę takich nawrotek każdy zaliczył, zanim się nauczył. W gruncie rzeczy uważam, że fajnie byłoby cały czas się doszkalać. Wtedy kierowca może się czuć bezpieczniej na drodze, kiedy wie, jak się zachować w różnych sytuacjach.

Czy miała pani okazję jechać kiedyś innym pojazdem niż samochód?
Nie jeździłam jednośladem, natomiast quady, gokarty, auta terenowe prowadziłam – jak najbardziej. Ale cieszą mnie bardzo momenty, kiedy mogę się przejechać np. właśnie Ferrari, czy Lamborghini.

Zatem ma Pani pewnie jakiś samochód marzeń?
Nie jest to auto wyścigowe. Moje auto marzeń to Bentley Convertible, czyli z otwieranym dachem. Chciałabym, żeby był jasnoniebieski.

Jakim autem porusza się Pani na co dzień?
Audi A7 w wersji sportowej z silnikiem benzynowym.

A pamięta Pani swoje pierwsze auto?   
Moim pierwszym samochodem był Peugeot 307. Czerwony, używany.

Czyli pewnie prawo jazdy zdała Pani tak szybko, jak to możliwe?   
Od razu. Chwilę po tym, jak ukończyłam 18 lat już byłam na teście. Odkąd pamiętam „wyrywałam” kluczyki do auta mamie i jeździłam nim na Bemowie na lotnisku, lub na jakichś parkingach. Uwielbiam jazdę samochodem do dziś.

Podsumując ma Pani wielką samochodą pasję?
Tak, pasję do jazdy żwawej, ale bezpiecznej.

Najnowsze

Test skutera Honda NSS300 Forza

W erze obowiązywania „ustawy o 125” i wynikającej z niej popularności skuterów o małej pojemności, przypominamy, że nie samą stu dwudziestką piątką rynek żyje. Oto wrażenia z jazdy skuterem Honda NSS300 Forza.

Jednoślad wyposażony w silnik o pojemności 125 cm³ jest wystarczający w jeździe miejskiej, jednak podróż nim do miasta oddalonego o np. kilkadziesiąt kilometrów może być już zbyt uciążliwa. Pojemność 300 cm³ jest właśnie tą, którą można uznać za uniwersalną.

Poza tym niestety nastała zima, a za tym idzie spadek naszej aktywności i chęć zapewnienia sobie większego komfortu. Na ulicach panuje większy ścisk, przez co dojazdy do pracy, czy szkoły zostały znacznie spowolnione. W tych utrudnionych warunkach przydaje się solidny skuter, który wygra z być może stylową, lecz niezbyt wygodną  maszyną o pojemności 125 cm³.

Podobnie jak wielu starszych kierowców, młodsi motocykliści również przymierzają się do pojazdów większych niż 125 cm³. Niezależnie od wieku użytkownika dobry wygląd i samopoczucie podczas jazdy to kluczowe kwestie przy wyborze odpowiedniego skutera. Producenci jednośladów zdają sobie sprawę z potencjału średniego segmentu w swojej ofercie mają przynajmniej po jednym modelu o pojemności 300 cm³ (nasz test Kawasaki J300 tutaj). Wachlarz dostępnych na rynku skuterów jest na tyle szeroki, że jest z czego wybierać. Może warto zatem podszkolić się w zasadach ruchu drogowego, odbyć kurs i zdobyć uprawnienia kategorii A, żeby potem móc sobie pozwolić na jazdę solidnym jednośladem o większej mocy.

„Forza” czyli po włosku „siła, moc, potęga”
Słowo „potęga” jest może nieco na wyrost, mamy przecież do czynienia z jednocylindrowym, czterosuwowym silnikiem o pojemności 279 cm³. Osiąga on moc 25,8 KM przy 7500 obr/min. Silnik równo i spokojnie wkręca się w każdym zakresie prędkości – wszystko po to, by zapewniać niskie spalanie przy jednoczesnej przyjemnej jeździe, w jak najszerszym zakresie obrotów. Przeniesienie napędu odbywa się poprzez pas i automatyczną skrzynię biegów. Żwawo reagujący silnik zapewnia wystarczająco dużo mocy do jazdy po autostradzie oraz natychmiastowe przyspieszenie w ruchu miejskim. Przekładnia V-Matic ustawiona jest na szybką reakcję zarówno przy niskiej prędkości, jak i gwałtownym przyspieszeniu. Dzięki nowoczesnemu wtryskowi paliwa spalanie przy ekonomicznej jeździe nie powinno przekroczyć 3,2 l/100 km, czyli na jednym baku będzie można pokonać ok. 350 kilometrów. Tak więc ta Honda wygodnie i ekonomicznie przewiezie kierowcę i pasażera nawet w odległe miejsce poza miastem.

Japońska stylistyka
Poza mocą silnika, elementem, na który chyba każdy kupujący zwraca uwagę jest estetyka. Efekt pracy japońskich designerów jest taki, że stylizacja tej Hondy nie jest zniewalająca, ale całkiem przyzwoita. Mamy porządną jakość wykonania i świeżą formę. Nie budzi ona powszechnego zachwytu, bo jej charakter jest uniwersalny. NSS300 Forza dostępna jest w trzech kolorach: czarny metalik, srebrny metalik oraz perłowa biel.

Elementem wyróżniającym są podwójne reflektory, budzące skojarzenia z kocimi oczami. Lampy zapewniają dobrą widoczność po zmroku. Owiewki mają łagodnie poprowadzone linie, zachowując przy tym funkcjonalność, a przednia szyba zapewnia dobrą ochronę przed warunkami atmosferycznymi. Boczny profil definiuje charakterystyczna linia płynąca od przodu aż do tylnych lamp.

Deska rozdzielcza jest czytelna i dostarcza wszelkich niezbędnych informacji. Wyświetlacz składa się z prędkościomierza, zegara, wskaźnika poziomu paliwa i temperatury otoczenia, czy licznika przebiegu całkowitego, który możemy przełączyć na licznik przebiegu dziennego. Zestaw informacji, jakie otrzymuje kierowca jest więc całkiem pokaźny jak na skuter.  

„Możesz więcej”
Hasło przewodnie Hondy reklamujące ten model brzmi „Możesz więcej” i jest strzałem w samo sedno. Bo poruszając się na Forzy kierowca ma pełne przeświadczenie, że możliwości tego skutera są nieporównywanie większe, niż reszty jednośladów o niższych pojemnościach. Według mnie pojemność silnika oraz gabaryty Forzy są optymalne i uniwersalne. Dzięki takim parametrom skuter może być użyteczny właściwie dla każdego, zarówno dla początkującego, jak i doświadczonego kierowcy. Sprawdzi się idealnie zarówno podczas dojazdów do pracy, szkoły, jak i do rekreacyjnych przejażdżek.

Siedzenie podnosi się po naciśnięciu przełącznika, otwierając przestrzeń bagażową zdolną pomieścić kask, torebkę, czy sporo innych rzeczy.  Dzięki pojemnemu bagażnikowi skuter nada się również na średnie zakupy. Jest to dobry wybór również dla osoby, która szuka maszyny, na której będzie mogła jeździć razem pasażerem. Z tyłu jest bowiem wystarczająco dużo miejsca żeby wygodnie usiąść, a łączna masa pasażerów nie przygniata skutera do jezdni. Gdy podróżują na nim dwie osoby nie dławi się i nie krztusi. Podnóżki dla pasażera są rozkładane, a aluminiowy uchwyt dla rąk umieszczono w tylnej części owiewki.

No to jazda!
Było już o wyglądzie i użyteczności skutera, więc teraz słów parę o komforcie i wrażeniach z jazdy. Pozycja za kierownicą jest łatwa do przyjęcia i wygodna. Na tym skuterze odnajdą się wszyscy kierowcy bez względu na wzrost. Kanapa umieszczona jest dość nisko, ułatwiając niskim osobom kontakt stóp z asfaltem podczas postojów. Wygodna kanapa o ergonomicznym kształcie zapewnia komfort w trakcie jazdy. Jest naprawdę sporo miejsca na nogi, a stopy możemy sobie oprzeć wyżej na łuku, bądź klasycznie na poziomym podeście – według uznania. Siadając za sterami przyjmujemy komfortową pozycję.

Forza jest łatwa w prowadzeniu i dynamiczna. W trakcie jazdy miałam wrażenie, że nic nie jest w stanie wytrącić skutera z równowagi. Łatwe manewrowanie w korkach to podstawowy warunek, który musi spełniać skuter, a ten model gwarantuje to bezapelacyjnie. Forza umożliwia rewelacyjną manewrowość. Jadąc między autami w deszczu w godzinach szczytu czułam się nadzwyczaj pewnie. Wyprzedzanie jest całkowicie bezstresowe, a start z pole position tak dynamiczny, że w chwilę po zapaleniu zielonego światła cała kawalkada innych uczestników zostaje daleko w tyle. Forza do kruszynek nie należy, jednocześnie nie jest za duża, pozwalając na bezproblemowe poruszanie się w ciasnych zakamarkach. Złego słowa nie można powiedzieć o hamulcach. Są wystarczające jak na masę i parametry Hondy NSS Forza.

Minusem jest twarde zawieszenie i w efekcie przejazd przez nierówności to męczarnia dla kręgosłupa i siedzenia. Podjazd pod wyższy krawężnik sprawił mi więcej problemów niż myślałam i gdyby nie to, że mam trochę siły, pewnie nie utrzymałabym skutera w pionie.

Rynek nie śpi…
Na rynku skuterów, pełnym wątpliwej jakości produktów z krajów dalekiego wschodu, poza omawianym rodzynkiem w cieście można też odnaleźć całkiem pokaźną grupę pojazdów ze średniego segmentu. Konkurencja Hondy NSS Forza nie śpi, więc na brak wyboru nie możemy narzekać. Rywalami w tej kategorii są chociażby: Kymco Downtown 300i, Kymco K-XCT 300, Kawasaki J300, Aprilia SR Max 300, SYM GTS 300, Gilera Nexus 300, VESPA GTS 300, Piaggio mp3.

Honda NSS Forza kosztuje 22 400 złotych i za tę cenę sporo gwarantuje. Stosunek ceny do jakości i użyteczności jest przyzwoity. Bo Forza jest typowym pojazdem użytkowym, wózkiem na zakupy, idealnym środkiem transportu do pracy, czy na wygodny wypad za miasto z pasażerem. Jeżeli zastanawiacie się nad skuterem ze średniego segmentu z silnikiem charakteryzującym się niskim spalaniem, elastycznością i dającym radę przy wyższych prędkościach, a ponadto cenicie sobie uniwersalną stylistykę, solidną jakość wykonania oraz komfort przemieszczania się, Honda NSS Forza może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Skuter Honda NSS300 Forza nasunął mi taką konkluzję: użyteczność i komfort maxiskutera, połączone z radością z jazdy sprawiają, że warto rozważyć nabycie takiego pojazdu.

Akcesoria

NSS300 Forza może być wyposażony w następujące oryginalne akcesoria Hondy:

– Szyba

– 45-litrowy kufer górny

– 35-litrowy kufer górny

– Płyta mocująca do kufra górnego

– Podgrzewane manetki

– Zestaw Alarmowy Averto

– Pokrowiec

*W artykule wykorzystano zdjęcia wykonane przez Dorotę Occhio Doro, której jedną z pasji jest fotografia o tematyce motocyklowej.

Honda NSS300 Forza – dane techniczne

  • Silnik  

Średnica x skok tłoka (mm)

72 x 68,6

Dawkowanie paliwa

Elektroniczny wtrysk paliwa PGM-FI

Stopień sprężania

10,5:1

Pojemność skokowa (cm³)

279

Typ silnika

Chłodzony cieczą, 1-cylindrowy, 4-suwowy, 4-zaworowy, SOHC

Moc maksymalna (KM)

25,8 KM przy 7500 obr/min

Maks. moment obrotowy (Nm)

26 Nm przy 5000 obr/min

Rozrusznik

Elektryczny

  • Koła  

Hamulec przedni

256 mm pojedynczy tarczowy, 2-tłoczkowy zacisk, C-ABS

Hamulec tylny

240 mm pojedynczy tarczowy, 1-tłoczkowy zacisk, C-ABS

Zawieszenie przednie

35 mm widelec teleskopowy

Zawieszenie tylne

Wahacz aluminiowy, podwójne konwencjonalne amortyzatory

Opona przednia

120/70-14M/C (55P)

Opona tylna

140/70-13M/C (61P)

Koło przednie

6-ramienne z odlewu aluminium

Koło tylne

6-ramienne z odlewu aluminium

  • Wymiary i Waga  

Pojemność akumulatora (VAh)

11 Ah-MF

Kąt pochylenia główki ramy

27°

Wymiary (dł. x szer. x wys.) (mm)

2165 x 755 x 1185

Typ ramy

Stalowa, rurowa, dolna belka nośna

Pojemność zbiornika paliwa (litry)

11.5

Zużycie paliwa (l / 100 km)

3.2

Prześwit (mm)

140

Masa własna pojazdu (kg)

192

Wysokość siedzenia (mm)

716

Wyprzedzenie (mm)

89

Rozstaw osi (mm)

1545

  • Skrzynia Biegów  

Sprzęgło

Automatyczne, odśrodkowe

Przełożenie końcowe

pas napędowy

Skrzynia biegów

V-MATIC bezstopniowa

 

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Sonia Bohosiewicz o motoryzacji – rozmowa

Tor w Poznaniu, przedostatnia runda Porsche GT3 Cup. Sportowe emocje sięgające zenitu, które towarzyszą też jazdom najciekawszym modelom Porsche. Na wydarzeniu pojawia się znana aktorka, Sonia Bohosiewicz, z którą zamieniłyśmy kilka zdań.

W jakim wieku zrobiła pani prawo jazdy?
Od razu, jak się tylko dało, poszłam na kurs jeszcze przed osiemnastymi urodzinami, a kiedy stałam się pełnoletnia odbyłam jazdy i natychmiast poszłam zdawać egzamin. Zdałam za pierwszym razem.

To była konieczność, np. zawodowa, czy po prostu chęć bycia mobilną?
Wynikało to z ogromnej mojej potrzeby. Ja uważam, że prawo jazdy jest jak wolność. W każdym momencie możesz wsiąść i odjechać. Nie wyobrażam sobie życia bez tego.

Czy pamięta pani z przeszłości jakieś przeżycia związane z samochodami? Jak traktuje je pani dziś?
Do jazdy samochodem od zawsze miałam zapał. Pamiętam, że ojciec sadzał mnie na swoich kolanach za kierownicą i mogłam prowadzić auto – oczywiście częściej mój brat się o to wykłócał. Jednak ja zawsze bardzo chciałam prowadzić. Potem to się przerodziło w chęć posiadania własnego auta i praktycznie od razu po zdobyciu uprawnienia dostałam od taty samochód. Jak ja się z niego cieszyłam! Od kiedy dostałam prawo jazdy nie było momentu, żebym nie miała samochodu. Jest to dla mnie absolutnie priorytetowe. Za każdym razem się o tym upewniam, kiedy mogę wsiąść do auta i się gdzieś przemieścić. Dla mnie nie tyle sama jazda jest zabawą, co możliwość, jaką daje samochód. Oczywiście czasem odczuwam – na jakiejś bardzo fajnej autostradzie – przyjemność z samego prowadzenia, aczkolwiek nie jestem fanką sportowej jazdy. Sama jazda nie jest dla mnie tak ważna jak to, że mogę w bardzo krótkim czasie gdzieś się dostać.

Jakim typem auta obecnie pani jeździ?
Teraz, gdy mam dwójkę dzieci, jeżdżę samochodem kombi, w którym się mieszczą wszystkie rowery i wózki. Takie są moje wymagania. Bardzo ważne jest dla mnie to, żeby auto, które prowadzę przyspieszało dynamicznie – ze względu na bezpieczeństwo.

Najnowsze