Nissan Nismo – historia, modele, idea

Nismo (skrót od Nissan Motorsports) to dział Nissana zajmujący się przede wszystkim modyfikacją samochodów dla potrzeb ich udziału w sportach motorowych. Na czym polega idea Nismo i jakich dotyczy modeli przeczytasz w naszym szczegółowym opracowaniu.

Nismo narodziło się w 1984 roku z połączenia dwóch wcześniej istniejących departamentów dedykowanych sportom motorowym. Oba istniały od lat 60. Ich połączenie miało być pierwszym krokiem na drodze specjalizacji Nissana w zakresie wyścigów samochodowych, również w rodzimej japońskiej Formule 3.

Pierwszym etapem działalności Nismo była produkcja części służących tuningowaniu aut produkowanych seryjnie, co zaowocowało sukcesem w postaci zdobycia Rajdowego Mistrzostwa Japonii. Pierwszy poważny sprawdzian nadszedł w 1986 roku wraz z wejściem do 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Zadebiutowały wówczas dwa modele Nissana R85V grupy C. Sukces był wówczas jeszcze względny – do mety (na 16. pozycji) dotarł tylko jeden z nich, rok później zaś żaden z samochodów Nissana nie ukończył wyścigu. Złą passę przerwał dopiero rok 1988. Po pierwsze, 750-konny R88 uplasował się w Le Mans na 14. miejscu, po drugie Skyline GTS-R zajął 6. pozycję w całodobowym Spa, a po trzecie taśmę opuścił mały wyścigowy Nissan Saurus, który przez ponad dziesięć lat służył młodym zawodnikom zdobywającym szlify w Nissan Racing School.

Prawdziwe sukcesy przyszły wraz z pierwszą połową lat 90. Siedem aut spod znaku Nismo wystartowało w Le Mans, a Mark Blundell zdobył pole position. Ostatecznie metę osiągnęły trzy pojazdy, a jeden z nich, Nissan R90CP z silnikiem turbo VRH35Z V8 DOHC o pojemności 3,5 l i mocy 800 KM, zapewnił firmie pierwszy z trzech z rzędu tytułów mistrzowskich w All Japan Sports Prototype Championship.

Nissan GT-R R32
fot. Nissan

W 1990 roku w JTCC został wystawiony Nissan Skyline GT-R R32, który z czasem przeszedł do historii, niepodzielnie obejmując we władanie dwie japońskie serie wyścigowe – JTCC i JSPC – na trzy lata. R32 rządził też w 24-godzinnych wyścigach w Nürburgring i Spa oraz   mistrzostwach aut turystycznych w Australii, zwyciężył w długodystansowym wyścigu na torze Suzuka (1993) i zawojował serię All Japan Grand Touring Car Championship (JGTC – później Super GT), która zastąpiła JTCC i JSPC.

W międzyczasie Nismo wypuścił prototypowy R91CP – pierwszą całkowicie przez siebie zbudowaną konstrukcję, jak się okazało, udaną, ponieważ okazał się pierwszym samochodem z Japonii, który zwyciężył w 24-godzinnym wyścigu na torze Daytona.

Nissan wrócił do Le Mans po przerwie w 1995 roku, zdobywając dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej i piąte w swojej klasie. Dwa lata później na legendarnym wyścigu zadebiutowało nowe dzieło spod znaku Nismo – Nissan R390. Ponieważ wcześniej osiągnięcia Nissana w Le Mans były w najlepszym wypadku przeciętne, celem nowoopracowanego pojazdu miało być zwycięstwo.

Nissan Saurus
fot. Nissan


R390, wykonane praktycznie w całości z włókna węglowego, poradziło sobie znakomicie podczas kwalifikacji wstępnych, osiągając najlepszy czas. Jednak na przeszkodzie dalszym sukcesom stanęły przepisy, które wymogły modyfikację uznanej za nieprawidłową konstrukcji tylnej części nadwozia. Nowa forma nie zapewniała dostatecznego chłodzenia skrzyni biegów, przez co wielokrotnie trzeba było wymieniać przekładnie. Rok później, czyli w 1998, udało się pojazd usprawnić na tyle, że jedna z czterech załóg osiągnęła podium – niestety, nie najwyższy, ale najniższy jego stopień. Następujące po sobie sekwencyjnie coraz bardziej restrykcyjne zmiany przepisów dotyczących klasy GT ostatecznie zniechęciły kierownictwo Nissana do szukania szczęścia w Le Mans i w ogóle w dużych imprezach o globalnej skali – na rzecz serii lokalnych, zdecydowanie bardziej udanych. I tak od 2000 do 2008 roku Nissan poświęcił się serii JGTC (później Super GT). Flagowym modelem był tutaj następca R32, Skyline GT-R R34, może nie tak efektywny jak poprzednik, ale i tak w wysokiej formie: w 2003 roku okazał się podwójnym zwycięzcą. Po przemianowaniu nazwy serii na Super GT Skyline zostało zastąpione przez Fairlady Z, która zwyciężyła już w roku debiutu. W 2005 roku Nissan był w gronie konstruktorów siłą nie do pokonania. Tę pozycję umocnił tylko nowy GT-R, dorzucając do puli kolejne trzy tytuły mistrzowskie. Pomiędzy 2000 a 2005 rokiem Nissan brał również udział w rajdach terenowych, m.in. w Dakarze (najwyraźniej ograniczenie kierownictwa ich nie dotyczyło). Podium co prawda nie zostało osiągnięte, za to zwycięstwa w kolejnych etapach – jak najbardziej.

Nissan Skyline GT-R R34
fot. Nissan

W 2011 roku zespół Signatech Nissan zwyciężył w Intercontinental Le Mans Cup w klasie LMP2, a następnie wziął udział w  inauguracyjnej edycji FIA World Endurance Championship, zajmując szóstą pozycję.

Warto w tym miejscu wspomnieć o dwóch interesujących projektach, w które Nismo zaangażowało się w ostatnich kilku latach. Pierwszym z nich jest model DeltaWing, już z daleka zwracający uwagę futurystycznym wyglądem, wyposażony w silnik 1,6 DIG-T o mocy 300 KM, testowany podczas Le Mans 2012 (poza klasyfikacją – załoga startowała z numerem „0”). Drugim natomiast – elektryczne auto wyścigowe Nissan Leaf Nismo RC, które trafi do sprzedaży seryjnej ze zmodyfikowaną karoserią.

Od lutego bieżącego roku Nismo działa w nowej siedzibie w Jokohamie. Przed oddziałem sportowym pracowite chwile – nie tylko serie FIA GT, Super GT i V8 Supercars, ale również Le Mans w 2014 roku. Może liczyć na dobre finansowanie, gdyż, jak powiedział szef Nissana i aliansu Renault-Nissan, Carlos Ghosn:

„Nismo sprawi, że gama Nissana będzie bardziej ekscytująca, dzięki poszerzeniu oferty o nowoczesne i przystępne cenowo modele o dobrych osiągach, które będą dostępne dla większej liczby osób i na większej liczbie rynków”. I faktycznie, Nismo debiutuje w Europie w modelu Juke. To pierwszy seryjny model, w którym zastosowano rozwiązania przejęte ze sportu samochodowego i sprawdzone na torze wyścigowym. Kolejnym samochodem zmodyfikowanym przez Nismo będzie 370Z, którego sprzedaż ruszy nieco później, ale jeszcze w 2013 roku.

Nismo w dobrze przyjętym przez krytyków i bardzo udanym kompaktowym crossoverze Juke to uatrakcyjniona stylizacja, lepsze osiągi i bardziej sportowe właściwości jezdne.

Nawet standardowy Juke charakteryzuje się radykalnym wzornictwem, będącym mieszanką sportowego coupe i sylwetki pojazdu sportowo-użytkowego. Wersja Nismo to jednak znacznie więcej niż tylko pakiet stylistyczny nadwozia i specjalny wystrój kabiny. Wszystkie modyfikacje mają swoje uzasadnienie i zostały wprowadzone na podstawie kilkudziesięcioletnich doświadczeń firmy w rywalizacji sportowej.

Nissan Juke Nismo
fot. Nissan

Inżynierowie Nissana i Nismo zaprojektowali nowy pakiet aerodynamiczny, nadając Juke jeszcze bardziej efektywną, mocną i zdecydowaną sylwetkę. Nowy model można rozpoznać po obniżonych zderzakach, spojlerach progowych, zmodyfikowanym grillu oraz spojlerze na klapie bagażnika sterującym przepływem powietrza. Modyfikacje te korzystnie wpływają na aerodynamikę przodu i tyłu auta, co przekłada się na lepsze osiągi. Eleganckie 18-calowe obręcze kół z lekkiego stopu z szerszymi oponami zapewniają lepszą przyczepność i podkreślają wyrazistość sylwetki Juke Nismo. Nismo można rozpoznać także po czerwonych obudowach lusterek bocznych oraz listwie w takim samym kolorze, otaczającej całe nadwozie przy jego dolnej krawędzi.

Pod maską pracuje stuningowany turbodoładowany silnik benzynowy 1.6 Nissana z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Jego moc zwiększono ze 140 kW (190 KM) do 147 kW (200 KM), a maksymalny moment obrotowy wzrósł z 240 Nm do 250 Nm. Nie są to duże zmiany wprowadzane bez liczenia się z kosztami czy wydajnością jednostki, ale subtelne modyfikacje, dzięki którym klienci otrzymują coś ekstra bez zwiększania emisji spalin.

O atrakcyjności samochodu decyduje także dostarczająca większych emocji dynamika. Usztywnione zawieszenie i zmodyfikowany układ kierowniczy o bezpośredniej charakterystyce zapewniają bardziej sportowe właściwości jezdne i ułatwiają panowanie nad pojazdem. Nowy model będzie także oferowany z układem wektorowania momentu obrotowego (tylko wersje 4WD), czyli rozwiązaniem poprawiającym przyczepność i stabilność w zakrętach. Rozwiązanie to pochodzi z modelu R35 Nissan GT R. W ofercie znajdują się wersje z napędem przednim (2WD) i sześciobiegową skrzynią manualną oraz wersje z napędem na cztery koła (4WD) wyposażone w przekładnię bezstopniową (CVT) z funkcją manualnej zmiany 7 biegów, dostrojoną do specyfiki modelu Nismo.

Dla szczególnie wymagających kierowców powstaną jeszcze mocniejsze odmiany.

Wraz z nowym samochodem Nismo będzie obecne już nie tylko na torze wyścigowym, ale także na zwykłych drogach. Juke już zdążył odnieść wielki sukces w Europie, gdzie kupiło go 270 000 klientów.

Po Juke, Nissanie 370Z i elektrycznym Nissanie Leaf Nismo następnym w kolejności ma być legendarny model GT-R, o którym zbyt wiele na razie nie wiadomo, oprócz daty debiutu – 2014. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa możemy też liczyć na sportową wersję Micry.

Nismo nadal ma apetyt na Le Mans, ale już nie pod szyldem DeltaWing. Na przyszły sezon zapowiedziano wystawienie nowego elektrycznego samochodu w kategorii aut eksperymentalnych, a w dalszej perspektywie – być może powrót do kategorii LMP1.

Nadal będzie też rozwijany projekt GT Academy, czyli poszukiwanie młodych sportowych talentów za pośrednictwem gry Gran Turismo 5 na PlayStation 3. Nismo broni również tytułu w kategorii GT500 w  Super GT i wraca do australijskiej serii V8 Supercars.

 

Najnowsze

Motocaina.pl na podium Grand Prix Fiata

W nieoficjalnych Mistrzostwach Dziennikarzy tradycją są starty pań dziennikarek, które rywalizują w klasie kobiet. Katarzyna Frendl z Motocaina.pl uzyskała w lipcowy weekend pierwszą lokatę w tej klasie.

Od lewej stoją: zawodniczka z Litwy (3 miejsce), Katarzyna Frendl (1 miejsce), Anna Juśkiewicz (2 miejsce).
fot. Motocaina.pl

W weekend 5-6.07.2013 r. na Torze Kielce w Miedzianej Górze spotkali się po raz dwudziesty dziennikarze prasy, radia, telewizji i internetu z całej Polski, by rywalizować na torze o miano najlepszych w jubileuszowym XX Grand Prix Fiat Auto Poland.

W tegorocznej edycji dziennikarze ścigali się na samochodach marki Alfa Romeo: MiTo 1,4 MultiAir o mocy 135 KM i Giulietta 2,0 Multijet o mocy 170 KM. Zarówno Alfy MiTo, jak i Alfy Giulietty, biorące udział w zmaganiach na torze wyposażone były w automatyczne, dwusprzęgłowe skrzynie biegów Alfa TCT oraz system Alfa D.N.A.

Dziennikarze walczyli o tytuły nieoficjalnych Mistrzów Polski, zarówno w klasyfikacji indywidualnej Pań i Panów, jak i w klasyfikacji drużynowej.

W dwudniowych zawodach, mimo 30-stopniowego upału, 67 dziennikarzy motoryzacyjnych z kraju, a także trójka dziennikarzy z Litwy, postanowiło wziąć udział w tej rywalizacji i pokazać, że mocną stroną tego zawodu jest nie tylko profesjonalne korzystanie z pióra, kamery, mikrofonu, czy komputera, ale także wysokie, praktyczne umiejętności kierowania samochodem i w ekstremalnie trudnych warunkach pokonać jak najszybciej trudną trasę na torze wyścigowym, wyznaczoną przez prezesa Automobilklubu Kieleckiego.

Nagroda „Złote Koło” w kategorii „Elektroniczny Przekaz Medialny” za stworzenie platformy umożliwiającej kobietom zainteresowanie się szeroko rozumianą problematyką motoryzacyjną została odebrana przez Katarzynę Frendl z rąk Prezesa Automobilklubu Dziennikarzy Polski Aleksandra Żyznego.
fot. Motocaina.pl

Najlepszym dziennikarzem w tej konkurencji okazał się Adam Mikuła z tygodnika Auto Świat, który najszybciej i najlepiej pokonał wszystkie próby, wyprzedzając pana Radosława Turka z magazynu Top Gear. Najlepszą wśród dziennikarek na torze okazała się Katarzyna Frendl z  motocaina.pl, pokonując Annę Juśkiewicz z Polskiego Radia Katowice. W klasyfikacji drużynowej  puchary Grand Prix FAP trafiły w ręce dziennikarzy magazynu Top Gear. Drugie miejsce zajęła reprezentacja tygodnika Auto Świat. Najlepszym debiutantem okazał się pan Radosław Turek z magazynu Top Gear.

Grand Prix Fiat Auto Poland, to nie tylko emocje na torze wyścigowym, ale także okazja do zaprezentowania dziennikarzom nowości, którymi Fiat Auto Poland wzbogaca aktualnie polski rynek samochodowy. „Gwiazdami” tegorocznej konferencji prasowej, w której uczestniczyło ponad 80 dziennikarzy, były dwie premiery prasowe, dwóch różnych samochodów, produkowanych przez Grupę Fiat-Chrysler na dwóch kontynentach: nowy Fiat 500L Trekking (Serbia) i nowy Jeep Grand Cherokee (USA).

M.in. na samochodach Fiat 500L Trekking w kategorii indywidulanej i drużynowej odbyła się specjalna próba, tzw. Stewarta. Tutaj najlepszymi umiejętnościami, gdzie preferowana była płynna jazda, umiejętne operowanie pedałem przyspieszenia – okazała  się drużyna w składzie: Jarosław Bartkiewicz, Bartosz Broński z mojeauto.pl, a w kategorii wiekowej „60+” zdecydowanie zwyciężył Marek Ponikowski z Dziennika Bałtyckiego.

Podczas rozdania pucharów, redaktor naczelna kobiecego serwisu motoryzacyjnego Motocaina.pl Katarzyna Frendl otrzymała z rąk Prezesa Automobilklubu Dziennikarzy Polski Aleksandra Żyznego nagrodę „Złote Koło” w kategorii „Elektroniczny Przekaz Medialny” za stworzenie platformy umożliwiającej kobietom zainteresowanie się szeroko rozumianą problematyką motoryzacyjną.

Najnowsze

Jak planować wakacyjną podróż po Europie

Wakacje to czas, kiedy miliony osób przygotowują się do podróży. Niezależnie od tego, jaką trasę obierzemy, należy dobrze przygotować się do długiej wyprawy.

Przygotuj się. Gdy w grę wchodzi przejechanie tysięcy kilometrów po Europie, brak przygotowania może zmienić drobną niedogodność w poważny problem. Dlatego zawsze należy dwa razy sprawdzić, czy na pewno spakowaliśmy wszystkie potrzebne rzeczy, a dom lub mieszkanie zabezpieczyliśmy na czas naszej dłuższej nieobecności. Warto też poprosić znajomych lub rodzinę o wyjmowanie ze skrzynki korespondencji i karmienie pozostających w domu zwierząt. To pozwoli uniknąć stresujących rozmów telefonicznych w czasie jazdy lub, co gorsza, konieczności zawrócenia do domu. W dobrym przygotowaniu pomoże lista niezbędnych rzeczy do zrobienia i do spakowania.

Bądź wypoczęty. Dotyczy to zarówno kierowcy, jak i pasażerów. Trzeba pamiętać, że długa jazda może być bardziej wyczerpująca niż nam się wydaje, szczególnie na nieznanych drogach lub w dużym ruchu. Kierowcy powinni być w pełni wyspani, by zwracać uwagę na otoczenie podczas jazdy. Natomiast wypoczęci i zrelaksowani pasażerowie pomogą odprężyć się kierowcy, co zmniejszy poziom stresu w samochodzie.

Właściwie się zapakuj. Podczas letnich podróży niejednokrotnie możemy zobaczyć na drodze przeładowany samochód. Aby uniknąć przeciążenia auta, zastanówmy się wcześniej, co będzie nam najbardziej przydatne podczas urlopu. Ogromny parasol plażowy może wydawać się niezbędny, ale jeśli ma wystawać przez okno pasażera, lepiej wypożyczyć go na miejscu, niż spędzić z nim wiele niewygodnych i potencjalnie niebezpiecznych godzin w samochodzie. Warto pomyśleć też o bagażniku dachowym, który, mimo że nie wygląda najbardziej efektownie, jest bardzo praktyczny i pozwala lepiej rozłożyć ładunek.

Zapakuj się z rozsądkiem
fot. Goodyear

Sprawdź trasę. Chociaż GPS jest niezwykle przydatnym urządzeniem, to przed wyjazdem i tak warto obliczyć czas jazdy, przejrzeć mapy dróg i zaplanować potencjalne postoje. Takie przygotowanie znacznie ograniczy stres podczas jazdy.

Jedź etapami. Wszystkie organizacje do spraw bezpieczeństwa drogowego zalecają, by dzielić długie trasy na krótsze odcinki. Przerwy najrzadziej co kilka godzin pomogą kierowcy utrzymać koncentrację. Podczas jazdy należy jeść lekkie posiłki oraz pić dużo wody, aby uniknąć uczucia ciężkości i zmęczenia, które przychodzi po dużym posiłku lub tłustych potrawach. To samo dotyczy pasażerów – oni też chętnie skorzystają z przerwy na rozprostowanie nóg.

Zmieniajcie się za kierownicą. Jeśli to możliwe, kierowca powinien znaleźć dla siebie zastępstwo wśród jednego z pasażerów. To pozwoli odpocząć i utrzymać koncentrację. Drugi kierowca może również pomóc poradą czy ostrzeżeniem w potencjalnie niebezpiecznej sytuacji.

Zadbaj o serwis i przegląd samochodu. Współczesne samochody są wysoce niezawodne, jednak awaria może zdarzyć się każdemu, a postój podczas długiej podróżny może szybko przekształcić się w stresujący i kosztowny koszmar. Dlatego przed wyjazdem należy dokładnie sprawdzić stan samochodu, w tym bieżnik opon, ponieważ ogumienie nie zmienione na czas może spowodować niebezpieczne sytuacje.

Podziel długą trasę na etapy
fot. Goodyear

Korzystaj z pasów awaryjnych tylko w ostateczności. Pasy te służą awaryjnym postojom, ale nie gwarantują bezpieczeństwa. Podczas takiego postoju inne pojazdy przejeżdżają obok naszego auta z dużą prędkością. Jeśli zatem jest taka możliwość, należy założyć kamizelkę odblaskową, włączyć światłą awaryjne i – jeżeli nie stanowi to zagrożenia – przeprowadzić wszystkich w bezpieczne miejsce za barierą zderzeniową. Jeżeli jedziemy z chorym lub marudnym dzieckiem, postarajmy się dojechać do najbliższej stacji benzynowej, gdzie będzie można bezpiecznie zaparkować.

Sprawdź opony. Aby podróż była bezpieczna i komfortowa, przed wyjazdem należy upewnić się, że opony są w dobrym stanie. Ogumienie powinno zostać zbadane nie tylko pod kątem zużycia bieżnika. Warto sprawdzić również, czy poziom ciśnienia jest odpowiednio dobrany do obciążenia pojazdu. Jeśli holujemy przyczepę kempingową lub łódź, sprawdźmy również opony przyczepy, a także mechanizm mocowania, obwód elektryczny i inne elementy wyposażenia.

Ściągnij aplikację bezpieczeństwa. Dla turystów podróżujących po Europie Goodyear przygotował specjalną aplikację z poradami dotyczącymi bezpieczeństwa na drodze. Program zawiera użyteczne informacje o lokalnych przepisach ruchu drogowego, a także zestaw zwrotów, dzięki którym będzie łatwiej porozumieć się w kilku językach i otrzymać pomoc w różnych sytuacjach na drodze. Aplikację można pobrać na urządzenia z systemem operacyjnym iOS i Android.

 

Źródło: Goodyear

Najnowsze

Kampania „Motocykliści są wśród nas”

Na ulicach największych polskich miast zawisły właśnie plakaty przedstawiające kierowców jednośladów podczas wykonywania codziennych obowiązków. „Motocykliści są wśród nas” – o tym chce przypomnieć nowa kampania społeczna Fundacji Jednym Śladem.

Szpital, sklep, kościół, szkoła, urząd, gabinet dentystyczny, kościół… Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale znamy ich i codziennie spotykamy w różnych miejscach. „Motocykliści są wśród nas” – o tym chce przypomnieć nowa kampania społeczna Fundacji Jednym Śladem.

Zwyczajny człowiek, motocyklista
W jaki stereotyp się wpisujesz? Zwykle uważamy, że to pytanie nie znajduje zastosowania w odniesieniu do nas. Jesteśmy wyjątkowi, unikalni i tak wolimy być postrzegani. Nie lubimy być szufladkowani. Mamy swoje rodziny, swoje przywary, ulubione miejsca, pasje. Tak samo różnorodni są motocykliści. Nie ma „typowego” motocyklisty. Każdy z nich jest inny, unikalny, a jednocześnie – zwykły. To zwykli ludzie, tacy jak my.
Z rodzinami, pracujący w bardzo różnych miejscach, biedniejsi, bogatsi – różni, ale zawsze – pełnowartościowi i zasługujący na szacunek. Jak każdy z nas.

Jeden z plakatów promujących akcję „Motocykliści są wśród nas”.
fot. Arek Markowicz dla Fundacji Jednym Śladem

Rozejrzyj się, zwiększ bezpieczeństwo na drodze
Spotykamy ich na co dzień – kiedy odbieramy dzieci ze szkoły, gdy odwiedzamy przychodnię lekarską, gdy robimy codzienne zakupy lub jesteśmy w kościele. Gdy uświadomimy sobie, że motocykliści są wśród nas, łatwiej będzie nam także dostrzec ich na drodze i być dla nich bardziej uprzejmym. To niezbędne, aby ograniczyć ilość wypadków i urazów  na drogach. Tym bardziej, że motocyklistów jest coraz więcej. Według danych Komendy Głównej Policji, ilość motocykli na polskich drogach systematycznie się powiększa – w roku 2012 było ich aż 1 200 000! Na drogach jest coraz ciaśniej, dlatego wszyscy powinniśmy mieć na uwadze wzajemne bezpieczeństwo i ostrożność.

O kampanii
Stomatolog, lekarz, ksiądz – to niektóre z osób, które zobaczymy na plakatach kampanii. Są to autentyczni przedstawiciele tych zawodów, którzy dodatkowo pasjonują się motocyklami i w wolnych chwilach uwielbiają przejażdżki na swoich jednośladach. Czy to czyni ich mniej wartościowymi ludźmi? Czy umniejsza inteligencję? Czy jest powodem do ignorowania na drodze? Nie!  Dlaczego? Bo motocyklista to człowiek jak każdy inny. Plakaty Fundacji Jednym Śladem mają nam o tym przypomnieć. Twórcy kampanii chcą poprzez swoją akcję przyczynić się do zwiększenia wzajemnego szacunku użytkowników ruchu drogowego i redukcji agresywnych zachowań wobec motocyklistów. Chodzi o to, byśmy wszyscy zachowywali się wobec siebie na drodze bardziej ludzko, otwarcie i z szacunkiem, a nie kierowali się negatywnymi stereotypami. Plakaty Fundacji Jednym Śladem będą przypominać o motocyklistach do przez cały okres trwania sezonu motocyklowego 2013. Kampania skończy się w listopadzie 2013.

Najnowsze

Gosia Kosińska i Ola Kujawa w RMF Maxxx Kager Rally

Na pożegnanie z RMF Maxxx Kager Rally w Dobczycach kibice wreszcie doczekali się słońca. Poprawienie pogody przyszło jednak zbyt późno i błotniste trasy dawały dziś zawodnikom jeszcze bardziej się we znaki niż w sobotę. Ostatecznie kierowcy RMF4rt uplasowali się w czubie stawki.

Najwyższą – drugą lokatę w swojej klasie, uzyskał duet Krzysztof Biegun – Michał Jośko. Pozostałe załogi także spisały się dobrze. Trzecie miejsce wywalczyli Rafał Płuciennik – Aleksander Szandrowski. Dzięki miejscu na podium nadal zachowują pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu RMF Maxxx Kager Rally. Czwarte miejsce w swojej klasie zajęli: Gosia Kosińska z Andrzejem Derengowskim oraz Piotr Zelt z Olą Kujawą.
„Rajd można określić bardziej mianem rajdu przeprawowego niż terenowego, bo dzisiejsze warunki były znacznie trudniejsze niż wczoraj” – podsumował przeprawę doświadczony Aleksander Szandrowski. Kierowca nie ukrywa, że największym wyzwaniem było złapanie sterowności. „Samochodem rzucało na wszystkie możliwe strony” – nie krył niezadowolenia. „Ponadto, na jednym z odcinków mieliśmy poważny problem z widocznością przez błoto, które dosłownie przykryło szybę”. Szandrowski tłumaczył, że pilot nie mógł nawigować, a w konsekwencji kierowca nie miał pojęcia w którym kierunku jedzie. To ekstremalne warunki off-roadowe.

Piotr Zelt i Aleksandra Kujawa
fot. archiwum zespołu


Także Rafał Płuciennik nie krył niedosytu po zakończonym rajdzie. „Dzisiejsze odcinki były znacznie bardziej rozjechane i śliskie. Trudniej było utrzymać auto na szlaku” – komentował. Dodaje, że ilość przeszkód mnożyła się z minuty na minutę. Ich samochód wypadł nawet z trasy przez co duet utracił kilkadziesiąt cennych sekund. „Takie trasy trzeba lubić. My lepiej czujemy się na szybkich, szutrowych nawierzchniach” – komentuje Płuciennik.

Małgorzata Kosińska
fot. archiwum zespołu

Podobnie rajd opisuje Piotr Zelt, któremu w sobotę jechało się znacznie lepiej. „Wczoraj z przejazdu na przejazd zwiększaliśmy tempo, dziś – oprócz ostatniego odcinka specjalnego, na którym wykręciliśmy świetny czas – było wręcz odwrotnie”. Po całonocnych opadach teren „nabrał” wody przez co warunki były dramatycznie trudne. „To bardziej przypominało ślizganie się po błocie niż jazdę samochodem” – przyznaje Zelt. Duet wypadł nawet z trasy, ale mógł liczyć na pomoc innych kierowców. Potem zawodnicy sami udzielali pomocy innej załodze. Ostatecznie Zelt i Kujawa utknęli w kolumnie samochodów tonących w błocie. To wszystko złożyło się na dużą stratę, której nie sposób było odrobić.

Ostatecznie jednak rajd w Dobczycach RMF4rt może uznać za udany. W bardzo trudnych warunkach wszystkie załogi samochodowe dojechały do mety, a sztuka ta nie wszystkim ekipom się udała.

Najnowsze