Nieświadomi kierowcy niszczą sobie auta w ogromnych dziurach, a uczynni gapie… nagrywają to i się śmieją

Żaden z autorów tych nagrań z pewnością nie powiedziałby, że cudze nieszczęście jest zabawne. Ale jak ktoś sobie tylko uszkodzi samochód, to śmiechu jest co niemiara i nie ma powodu psuć sobie rozrywki, ostrzegając kogoś, prawda?

Poniższe wideo to kompilacja nagrań z kilku miejsc, a zdecydowanie najbardziej „widowiskowe” jest to pierwsze. Jakiś „pomysłowy” człowiek ustawił w tym miejscu kamerę, żeby nagrywać kierowców niszczących sobie samochody w dwóch ogromnych dziurach. Na początku niebezpieczeństwo jest w miarę widoczne, ale później robią się w nich kałuże i kierujący nie mają szans domyślić się w co właśnie wjadą. Odpadające osłony podwozia i zderzaki zdarzają się sporadycznie, ale uszkodzone opony, felgi i elementy zawieszenie z pewnością częściej.

Po co ostrzec kierowcę i zapobiec nieszczęściu, kiedy można za nim jechać i mieć ubaw nagrywając go

Drugie miejsce jest już mniej niebezpieczne i dość dobrze widoczne. Mimo tego większość kierowców wjeżdża w dziurę, zamiast spróbować ją ominąć. W tym newralgicznym miejscu stanęło kilku młodzieńców, nagrywają sytuację, komentują poszczególne przejazdy, a czasem nawet stęknięciami podkreślają momenty wpadania kół do dziury.

Szaleli Mercedesem i to nagrywali. Skończyli w rowie

Trzecim najciekawszym miejscem (od 5:56) jest pofałdowany asfalt, który powoduje podrywanie kół przejeżdżających pojazdów, stwarzając poważne zagrożenie utraty kontroli przez kierujących. Tutaj także jakaś dobra dusza, zamiast zgłosić sprawę stosownym służbom, a może nawet stworzyć tymczasowy znak ostrzegający o niebezpieczeństwie, woli stać na poboczu i nagrywać niczego nieświadomych kierowców.

https://www.youtube.com/watch?v=yvMp1tLXTyQ

Najnowsze

Nowy francuski podatek zabije sprzedaż mocniejszych (nie tylko sportowych) aut?

Był już podatek od wagi samochodu, były wzrosty podatków od emisji pojazdu - francuski rząd robi co może, żeby zmusić swoich obywateli do rezygnacji z kupowania aut spalinowych. Ktoś uznał, że to wszystko jednak za mało i od nowego roku tamtejszych kierowców może czekać kolejny szok.

Unia Europejska dokłada wszelkich starań, żeby obrzydzić nam samochody spalinowe. Wprowadzając kolejne, jeszcze bardziej nierealne normy emisji oraz limity CO2 sprawia, że z rynku znikają niektóre wersje samochodów (popatrzcie na gamę Suzuki czy Lexusa), albo zarzuca się projektowanie ich (jak to miało miejsce w przypadku Focusa RS). Te auta, które na rynku mimo wszystko się pojawiają, potrafią straszyć ceną (pisaliśmy o tym w kontekście nowej Hondy Jazz). Czy są to działania radykalne? Według niektórych państw, UE jest zbyt pobłażliwa! Szczególnie uważa tak Francja.

Niemcy protestują przeciw hybrydom plug-in. Uważają je za nieekologiczne i szkodliwe!

W zeszłym roku informowaliśmy, że tamtejsze władze zdecydowały się na drastyczne podniesienie podatku, naliczanego na podstawie emisji CO2. Tak naprawdę jest to zwyczajna kara, nakładana na osoby, kupujące nowe samochody. Maksymalną jej wysokość zwiększono wtedy z 12,5 do 20 tys. euro. W tym roku Francuzi wpadli na pomysł podatku od wagi samochodu, co uderzy nie tylko w duże (w domyśle paliwożerne) SUV-y, ale także w hybrydy plug-in, które sporo ważą ze względu na obecność baterii (ale z uwagi na niską emisję CO2, wymykają się pierwszemu podatkowi). Francuski rząd uznał, że to wciąż za mało i trzeba ponownie podnieść kary za zakup samochodu.

Suzuki Jimny to teraz dwuosobowy van. Dziękujemy ci, Unio Europejska!

Według nowego projektu ustawy, od 2021 roku kupując nowe auto we francuskim salonie, możemy zapłacić maksymalnie… 38,8 tys. euro kary! To w przeliczeniu ponad 170 tys. zł! Tyle zapłacą osoby, które kupią samochód, emitujący 225 g CO2/km lub więcej. Jakie modele mają tak wysoką emisję? Na przykład Porsche 911. Ktoś powie, że na biednego nie trafiło, ale to trochę przykra sprawa, kiedy kupując auto za 500 tys. zł, musicie do niego doliczyć 170 tys. zł podatku. Sporawo, nie sądzicie? Na najwyższy próg łapie się także 5-litrowy Mustang, który kosztuje 225 tys. zł. „Na szczęście” francuski projekt zakłada, że kara nie może przekraczać połowy wartości pojazdu. Czyli kupując Mustanga trzeba doliczyć „zaledwie” 112,5 tys. zł. Podwyższona kara wyraźnie dotknie także osoby szukające dużego auta rodzinnego – przykładowo do ceny Audi A6 kombi z 3-litrowym dieslem, Francuzi będą musieli doliczyć prawie 60 tys. zł.

Miękka hybryda, czyli ile musisz dopłacić, żeby… NIC nie oszczędzić

Proponowane zmiany w opodatkowaniu uderzą więc nie tylko w miłośników aut sportowych, ale poza nimi dostanie się głównie klientom marek premium. Przykładowo w przypadku nowego Golfa GTI kara wyniesie 14 tys. zł (przy bazowej cenie auta 151 890 zł), a kupując Citroena C5 Aircrossa z dieslem o mocy 130 KM, dopłacimy tylko 1100 zł. W ten sposób rząd francuski zniechęci do zakupu dosłownie garstkę osób, które stać na duże, luksusowe samochody z mocnymi silnikami. Wpływ na emisję CO2 nowych samochodów na tamtejszy drogach będzie to miało niezauważalny, a na środowisko jeszcze mniejszy. Ale od kiedy działania „proekologiczne” kierują się logiką?

Przy okazji przedstawiania opisywanego projektu, francuski rząd zdradził także plany na rok 2022. Wtedy maksymalna opłata za emisję CO2 ma wynosić 50 tys. euro (224 tys. zł). Ale spójrzcie na to z tej strony – nie zdecydowali się na kolejne podwojenie stawki! Chociaż mają jeszcze rok na przemyślenie tego…

Najnowsze

Edyta Klim

Eamon O’Tootle – artysta z zamiłowaniem do motoryzacji

Australijski artysta Eamon O'Tootle nie ukrywa swojego zafascynowania motoryzacją, on w swoich dziełach oddaje jej hołd.

Inspiracje Eamon’a do tworzenia rzeźb pochodzą z jego zamiłowania do motoryzacji oraz majsterkowania. Dodatkowo w szkole artystycznej zainteresował się recyklingiem plastiku i zaczął eksperymentować z jego podgrzewaniem i formowaniem.

W swoich działach artysta oddaje hołd mechanice i sztuce, jednocześnie wykonując pełnowymiarowe dzieła z różnych tworzyw. W jego pracowni powstają wyjątkowe rzeźby w kształcie motocykli, samochodów, bolidów, a nawet silników i felg. On sam je nazywa „Big Boys Toys”.

Zobacz także: Motocyklowe murale-jak powstają?

The Big Bang

Czyli wielki wybuch Hondy NSR500 Mick’a Doohan’a. Najsłynniejsza rzeźba artysty składa się z 300 elementów, stworzonych ręcznie z PCV. 600 godzin pracy zajęło artyście wykonanie ich i zawieszenie na sznurkach w ten sposób.

Inne prace artysty:

 

Zobacz także: Colorful Jackets-kurtki motocyklowe, ręcznie malowane

Najnowsze

Edyta Klim

Motoryzacyjne bombki z Polski

Bombki Zebra to tematyczne bombki, które zachwycą każdego fana motoryzacji. Motocykle, klasyki, samochody dostawcze i sportowe - odwzorowane w szkle.

Czas świąt jest magiczny, a częścią ich uroku jest pięknie udekorowana choinka. Niektórzy wiele pracy wkładają w to, by ich choinka była niepowtarzalna, inni wybierają gotowe ozdoby z szerokiego asortymentu w sklepach. Bombki z manufaktury pozwalają połączyć jedno z drugim – są ręcznie tworzone, przez co różnią się od siebie i są tematyczne, więc można je dobrać indywidualnie.

W województwie śląskim powstają ręcznie malowane bombki z dmuchanego szkła. Bombki Zebra są tematyczne – fani sportu, muzyki, zwierząt i różnych rozrywek, znajdą z ofercie producenta coś dla siebie. Szeroki wybór jest także w dziale motoryzacyjnym, prezentujemy poniżej kilka przykładów:

Czym Mikołaj wiezie prezenty?

Kultowe samochody, klasyki:

Zobacz także: Samochodowe i motocyklowe puzzle 3D od Ugears

Pojazdy ratunkowe i inne:

Motocykle:

Zobacz także: Książka pod choinkę dla motocyklistki/ty

Odzież motocyklowa:

Super bryki:

Cena takiej, ręcznie wykonanej, bombki jest uzależniona od wielkości i wynosi od 45 do 145 zł. 

Więcej na: bombkizebra.pl lub inne wzory na baubles.pl

Najnowsze

Agresor drogowy atakuje innego kierowcę za nic? Tak twierdzi ofiara

Czasem wystarczy jedna uwaga lub jeden gest, żeby wywołać u kogoś agresywną reakcję. Według autora nagrania, reakcję taką wywołało… nic.

Autor nagrania zauważył samochód, którego kierowca stanął w poprzek dwóch miejsc parkingowych. Podobno skomentował to w stronę pasażerki, ale nie wykonał żadnego ruchu lub gestu, po którym nieumiejący parkować kierowca, mógłby się domyślić, że komentują jego zachowanie. Patrząc na nagranie wydaje się nawet, że w aucie nikt nie siedzi.

Agresywna ekipa z Golfa zasadza się na innego kierowcę

Jego właściciel musi w takim razie mieć umiejętności telepatyczne, ponieważ zareagował na niepochlebne uwagi pod jego adresem. Ruszył za autorem nagrania i zajechał mu drogę na innym parkingu. Wyskoczył z samochodu i podbiegł do autora nagrania. Otworzył jego drzwi, zaczął szarpać za rękę, a kiedy autor się uwolnił, podobno urwał mu lusterko.

Cwaniak w osobówce kłócił się z motocyklistą. A może to nie on był cwaniakiem?

Cała sprawa budzi pewne wątpliwości. Na drogach nie brakuje niestety agresywnych osób, które może sprowokować byle błahostka. Zawsze z dużą rezerwą podchodzimy jednak do nagrań, których autorzy twierdzą, że zostali zaatakowani bez powodu, a na dowód prezentują wideo pokazujące moment ataku, ale nie co działo się wcześniej, a dla podkreślenia własnej niewinności, usuwają dźwięk. Te same wątpliwości mają komentujący, którzy zastanawiają się, dlaczego agresywny kierowca bez powodu zaatakował autora i dlaczego na nagraniu dźwięk pojawia się dopiero pod sam koniec.

Najnowsze