Karolina Chojnacka

Nie żyje Królowa Nürburgringu. Sabine Schmitz miała 51 lat

Dziś dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. Po długiej walce z chorobą nowotworową zmarła Sabine Schmitz. Całe swoje życie poświęciła pasji do wyścigów i samochodów. Nazywana była Królową Nürburgringu.

17 marca 2021 roku po długiej walce z chorobą nowotworową zmarła Sabine Schmitz, Królowa Nürburgringu. Miała 51 lat.

Sabine Schmitz była jedną z najbardziej znanych i utalentowanych kobiet w świecie wyścigów.

Sabine Schmitz, Królowa Nürburgringu

Przeczytuj też: Sabine Schmitz – najszybsza „złotówa” na świecie

Przez wielu nazywana Królową Nürburgringu czy też najszybszym taksówkarzem na świecie, Sabine Schmitz przyszła na świat w Niemczech 14 maja 1969 roku. 

Sabine mieszkała w pobliżu jednego z najniebezpieczniejszych torów na świecie – Nürburgring. Dorastała pomagając rodzicom w utrzymywaniu rodzinnego interesu „Hotel Am Tiergarten”, niejednokrotnie ścierając stoliki w restauracji i sprzątając pokoje gości, którzy do miejscowości Nürburg przyjeżdżali głównie po to, by pościgać się na torze.

Zamiłowanie Schmitz do samochodów i wyścigów wraz z wiekiem dawało o sobie znać coraz mocniej. W końcu dziewczyna nie wytrzymała – kiedy miała 17 lat „pożyczyła” BMW swojej rodzicielki i pojechała nim na tor… Mama była oczywiście zupełnie niczego nieświadoma. Chwilę po tym wybryku, młoda Sabine zaczęła ćwiczyć na torze własnym, 55-konnym Volkswagenem Polo, a już w swe dziewiętnaste urodziny ustanowiła nowy rekord okrążenia toru N-grupowym Fordem Sierra Cosworth RWD (8 minut i 16 sekund). W 1992 roku odniosła zwycięstwo w Ford Fiesta Mixed Cup, a w 1996 i 1997 roku wywalczyła najwyższy stopień podium w 24-godzinnym wyścigu Nürburgring.

Najnowsze

Toyota Aygo X prologue – „pikantna” rewolucja w klasie małych aut

Jak wam się podoba śmiała stylistyka małego, miejskiego samochodu?

Przyglądając się pierwszym, opublikowanym zdjęciom Toyoty Aygo X można zauważyć, że śmiałą stylistykę podkreśla dwukolorowa kompozycja lakierowania nadwozia. Nowa, opadająca ku tyłowi linia dachu wzmacnia wrażenie dynamiki, sprawiając, że samochód wygląda bardziej sportowo.

Toyota Aygo X prologue -

Z przodu zaawansowane technologicznie światła otaczają maskę, tworząc kształt przypominający skrzydła. Duży grill, światła przeciwmgielne i osłona podwozia zostały uformowane w motyw sześciokąta.

Toyota Aygo X prologue -

W lusterku bocznym zamontowano sportową kamerę, aby można było uchwycić najciekawsze chwile z każdej wyprawy. Zintegrowany bagażnik dachowy, który tworzy spójną kompozycję z sześciokątnymi tylnymi światłami.

Toyota Aygo X prologue -

Toyota sięgnęła po kolory naturalnych przypraw, takich jak chilli, imbir, wasabi i czarny pieprz, z których najbardziej pikantne jest chilli. Stylistyka dwukolorowego nadwozia została podkreślona metalicznymi płatkami o niebieskim odcieniu. W efekcie powstał wyjątkowy lśniący kolor Sparkling Chilli Red.

Toyota Aygo X prologue -

Najnowsze

„Samochód walizkowy” Mazdy – dlaczego nigdy nie rozważano produkcji masowej tego „dzieła”?

Mazda słynie z niekonwencjonalnych pomysłów. A co powiecie na lekki trójkołowiec inspirowany wizją sprawniejszego poruszania się po lotniskach.?

Koniec zimnej wojny przyniósł powiew optymizmu, naukowcy właśnie opracowali World Wide Web, technologia miała uczynić nas bardziej produktywnymi i przybliżyć nam świat. Wszystko wydawało się możliwe.

Producent samochodów znany z przełamywania konwencji, ośmielony popytem na swojego nowego roadstera MX-5, został w 1991 r. pierwszą japońską marką, która wygrała 24-godzinny wyścig Le Mans i jedyną, która miała samochód z silnikiem Wankla. W tym samym roku Mazda zaprezentowała koncepcyjny samochód z silnikiem rotorowym, napędzany wodorem model o nazwie Mazda HR-X.

Panująca w centrali w Hiroszimie atmosfera wiary w nowe możliwości zrodziła takie inicjatywy, jak Fantasyard, wewnętrzny konkurs organizowany w latach 1989-1991, w którym zespoły z różnych działów rywalizowały o najlepsze pomysły na mobilność. Fantasyard trafnie odzwierciedlał optymistyczną atmosferę panującą trzy dekady temu w firmie od dawna znanej z przełamywania obowiązujących konwencji. Jedna z edycji konkursu przyniosła szczególnie pomysłowego, choć nieco zaskakującego zwycięzcę.

Nazwany jako „samochód walizkowy”, trójkołowy koncept zainspirowany został prawdopodobnie wizją sprawniejszego poruszania się po lotniskach. Wyselekcjonowana grupa siedmiu inżynierów z grupy testującej i badającej ręczne skrzynie biegów Mazdy, dysponując ograniczonym budżetem, zakupiła największą dostępną walizkę ze sztywną skorupą oraz miniaturowy motocykl i zabrała się do pracy nad swoim pomysłem.

Rezultat był prosty, ale genialny – w walizce Samsonite o wymiarach 57 x 75 cm zamontowano dwusuwowy silnik o pojemności 34 cm³ i mocy 1,7 KM. Wewnątrz umieszczono uchwyty kierownicy, które mocowano do  kolumny kierowniczej, tylne koła dokręcano do jej obudowy, podczas gdy przednie koło wysuwało się przez zdejmowaną klapę z przodu. Rozłożenie i uruchomienie „walizkowego” środka transportu trwało zaledwie minutę, a sam pojazd rozwijał maksymalną prędkość 30 km/h.

Przy masie 32 kg samochód walizkowy nie był jednak zbyt praktyczny, przynajmniej z punktu widzenia bagażu. Mimo że nigdy nie rozważano produkcji masowej, „przenośny” trójkołowiec był szeroko komentowany w mediach, służąc Maździe do celów reklamowych. Oddźwięk skłonił producenta do zbudowania jeszcze dwóch kolejnych egzemplarzy na rynek amerykański i europejski, przy czym ten ostatni został zaprezentowany na Międzynarodowym Salonie Samochodowym we Frankfurcie w 1991 roku obok Mazdy 787B, która wygrała wyścig Le Mans. Do dziś ocalał tylko amerykański egzemplarz, gdyż oryginał został „przypadkowo zniszczony”, a europejska replika zaginęła w nieznanych okolicznościach.

Najnowsze

Skoda Fabia Rally2 evo Edition 120 – producent otworzył zamówienia na rajdowy model. Spieszcie się!

Na rynku pojawi się zaledwie dwanaście sztuk tej specjalnej wersji samochodu rajdowego!

W 2021 roku Skoda obchodzi 120. rocznicę pierwszego startu swojego pojazdu w sportach motorowych. W ciągu minionych dziesięcioleci marka z Mladá Boleslav przeszła od wyścigów długodystansowych na motocyklach do podjazdów górskich, wyścigów torowych i rajdów samochodowych. Po drodze odniosła niezliczone zwycięstwa. Ostatnio święciła sukcesy w kategorii WRC2/WRC2 Pro w Rajdowych Mistrzostwach Świata.

Do sprzedaży trafi zaledwie dwanaście egzemplarzy Rally2 evo Edition 120. Oprócz standardowego wyposażenia pojazd posiada zestaw pomalowanych na zielono magnezowych felg oraz komplet dodatkowych świateł LED. Dodatkowy pełny pakiet akcesoriów wewnętrznych jest częścią standardowej konfiguracji.

Obejmuje torby do przechowywania rzeczy osobistych, narzędzi lub części zamiennych. Akcesoria, takie jak pojemniki na wodę pitną, butelki na płyny samochodowe, paski oraz uchwyty, uzupełniają pakiet dodatków.

Skoda Fabia Rally2 evo Edition 120

Wyposażenie z limitowanej edycji obejmuje również unikalny ekran powitalny Edition 120 dla obu monitorów w kokpicie, specjalny design samochodu oraz tabliczkę identyfikującą numer seryjny. Modyfikacje poprawiają wydajność silnika oraz zwiększają maksymalną moc pojazdu o 2 kW do 214 kW, w zależności od jakości paliwa.

Nabywcy mogą skorzystać z dodatkowych opcji, np.: zmodyfikowanej skrzyni biegów, dzięki której pojazd jest lepiej przygotowany do rajdów, w których osiąga się wysoką średnią prędkość (prędkość maksymalna 202 km/h).

Najnowsze

Karolina Chojnacka

192 razy zdawał na prawo jazdy! Pewien 50-latek od 17 lat próbuje zostać kierowcą

Szczerze? Podziwiamy za wytrwałość... ale może czas powiedzieć sobie „dość”? Czy osoba, która 192 razy nie zdała egzaminu teoretycznego powinna zostać kierowcą? I może nadszedł czas, by wprowadzić jakieś limity podjeść do egzaminu na prawo jazdy?

Mieszkaniec Piotrkowa Trybunalskiego po raz pierwszy podszedł do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy w wieku 33 lat, w 2004 roku. Od tego czasu, bezskutecznie próbuje zdać egzamin. Mężczyzna do egzaminu teoretycznego podchodził już 192 razy, i z tym niechlubnym wynikiem został rekordzistą miejscowego WORD-u oraz krajową sensacją.

Czy to pech? Czy brak sumienności? Ciężko powiedzieć. Chociaż fakt, że przez 17 lat mężczyzna nie był w stanie nauczyć się zagadnień teoretycznych, nie najlepiej o nim świadczy.

Przeczytaj też: Prawo jazdy można już zostawić w domu, ale eksperci alarmują, by tego nie robić!

Sytuacja ta skłaniana nas jednak do rozmyślań – czy taka osoba powinna zostać kierowcą? Może czas wprowadzić jakieś limity podjeść do egzaminu na prawo jazdy? W rozmowie z TVP3 Łódź jeden z instruktorów nauki jazdy przyznał, że powinien istnieć przepis, mówiący, że po 20. czy 30. nieudanym podejściu do zdania egzaminu, dalsze próby powinny zostać takiej osobie uniemożliwione, ponieważ tak liczne niepowodzenia mogą świadczyć o tym, że kandydat po prostu nie nadaje się na kierowcę i może w przyszłości (jeśli kiedykolwiek uda mu się zdać egzamin) stwarzać zagrożenie.

Stanisław Kobusiewicz, właściciel jednej z piotrkowskich szkół nauki jazdy, instruktor z ponad 40-letnim doświadczeniem, uważa, że nie każdy musi być kierowcą, a niektórzy wręcz nie powinni nimi być. W rozmowie z lokalnym portalem powiedział:

Można zrozumieć niedouczenie, stres, że komuś powinie się noga nawet 5 czy 8 razy na egzaminie teoretycznym, ale prawie 200 razy?! To już powinno być rozwiązane systemowo, powinny być jakieś przepisy nakazujące po 20. czy 50. nieudanej próbie wykonanie specjalistycznych badań psychologicznych predyspozycji do bycia kierowcą. Temu panu może w końcu się uda i zda, ale ja nie wpuściłbym go za kierownicę, bo uważam, że będzie stanowił zagrożenie.

Obecnie takich przepisów nie ma. Do egzaminu może podchodzić tyle razy ile się chce, póki starczy nam pieniędzy lub determinacji. Dziennikarze łódzkiego TVP obliczyli, że przez 17 lat mieszkaniec Piotrkowa Trybunalskiego wydał na swoje próby prawie 6000 złotych! A mówimy tu „tylko” o egzaminie teoretycznym. Jeśli 50-latek w końcu zda „teorię”, to przed nim jeszcze egzamin praktyczny…  

Portal piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl nieoficjalnie dowiedział się, że mężczyzna pod koniec marca po raz kolejny przystąpi do egzaminu.

192 razy zdawał na prawo jazdy! Pewien 50-latek od 17 lat próbuje zostać kierowcą

Przeczytaj też: Czekają nas poważne podwyżki cen egzaminów na prawo jazdy

Jak wygląda egzamin teoretyczny na prawo jazdy?

Obecnie egzamin teoretyczny na prawo jazdy składa się z 32 pytań – 20 podstawowych i 12 tzw. specjalistycznych. Są one losowane z puli zawierającej kilka tysięcy pytań. Pytania są wyceniane na 1, 2 lub 3 punkty, a żeby zdać, należy uzyskać co najmniej 68 punktów na 74 możliwych do zdobycia. Czas trwania egzaminu wynosi 25 minut, a koszt podejścia do niego to 30 złotych.

Z prawie wszystkimi pytaniami, jakie mogą paść na egzaminie, a także z odpowiedziami, które uważane są przez autorów tych pytań za poprawne, można się zapoznać, ściągając odpowiedni plik ze strony Ministerstwa Infrastruktury.

Przeczytaj też: Najpopularniejsze błędy popełniane podczas egzaminu na prawo jazdy

A co Wy sądzicie o całej sytuacji? Kibicujecie wytrwałemu 50-latkowi? Czy uważacie, że czas wprowadzić jakieś limity podjeść do egzaminu na prawo jazdy, zarówno teoretycznego, jak i praktycznego? A może uważacie, że to w porządku, że egzamin można zdawać do skutku?

Najnowsze