Nie wierzył, że doprowadził do kolizji. Przekonało go własne nagranie

11 lutego 2019
1
3
Wideorejestratory przymocowane do przednich szyb samochodów nie raz pomogły udowodnić sprawcy jego winę. Tym razem stało się to w sposób bardzo zaskakujący.

Kamera w samochodzie zarejestrowała moment, w którym kierujący zjeżdżając na lewy pas, zderzył się z poruszającym się po nim BMW. W opinii kierowcy skręcił on w lewo, aby uniknąć kolizji z innym samochodem, który wymusił na nim pierwszeństwo. Na dowód pokazał policjantom nagranie z rejestratora.

Dopiero po jego obejrzeniu przyznał, że „inaczej zapamiętał zdarzenie” i auto przed nim nie wymusiło pierwszeństwa. Jako jedyny sprawca kolizji przyjął mandat w wysokości 450 zł oraz 6 punktów karnych. My możemy jedynie przypuszczać, że kierowca był tak zajęty rozmową ze swoją pasażerką, że zbyt późno zauważył samochód przed sobą i odruchowo skręcił kierownicą bez patrzenia w lusterka.

    Komentarze

    XYZ
    11 lutego 2019 13:43
    Wg rozmowy słychać, że nie zna się na przepisach... Kobieta jest mądrzejsza i przyznaje mu, że nie ogląda się... - jak widać po kilku sekundach miała rację. "Ale co Ty w ogóle robisz?
    Yyy
    11 lutego 2019 14:09
    Gdyby ten w bmw nie odbił to by wylądował w słupie
    Ale...
    11 lutego 2019 17:36
    Tak się dzieje, jak ktoś skrzeczy ci nad uchem w czasie jazdy. I... Czy ktoś policzył z jaką prędkością jechał ten trzeci? Około 150 km/h, a w tym miejscu dozwolona prędkość była 70.