„Nie widzę tragedii” powiedział kierowca ciężarówki bez koła

Według policji w małej ciężarówce brakowało opony. Według nas brakowało czegoś więcej. Według kierowcy nie brakowało niczego.

Puławscy policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego zauważyli w Kurowie, że przewożący ziemię skrzyniowy Fiat Ducato (sama skrzynia wyglądała na samoróbkę), na jednym kole nie ma opony. Kierowca jechał nim po asfaltowej drodze publicznej i był bardzo zaskoczony interwencją funkcjonariuszy. Jak oświadczył: „Nie widzi tragedii” w tym co robi, bo jedzie na budowę. Nie dostrzegał również niebezpieczeństw, które grożą podczas jazdy samochodem w takim stanie.

A jednak ktoś kupił 32 graty przeznaczone na złom! I to za niemałe pieniądze

Interweniujący policjanci wybrali dość wąskie kadry robiąc zdjęcia, ale wygląda na to, że samochód nie miał z tyłu bliźniaków, więc brak jednej opony nie był w żaden sposób rekompensowany. Po drugie ze zdjęć wynika, że w aucie nie brakowało jedynie opony – poruszał się na samej tarczy felgi, przykręconej do piasty, pozbawionej kołnierza, na który nakłada się oponę.

Transport po polsku – bez prawa jazdy, bez badań, ale za to z licznymi usterkami

Bez względu na szczegóły techniczne, za poruszanie się pojazdem, który niszczy nawierzchnię jezdni 35-latek z powiatu radomskiego otrzymał mandat karny. Zatrzymano mu także dowód rejestracyjny pojazdu.

Najnowsze

Jakie jest najlepsze miejsce na ustawkę kiboli? Oczywiście środek autostrady

Pomijając już sam wątek „miłośników” przeciwnych drużyn, to kto „umawia się” na „spotkanie” na środku autostrady?

Nagranie pochodzi z kamery w samochodzie postronnego kierowcy. Widzimy na nim jak ruch na autostradzie A4 spowalnia. Kierowcy na prawym pasie zaczynają zjeżdżać na pobocze, przekonani, że zbliżają się do korka i chcąc ustawić się tak, żeby utworzyć korytarz życia.

Sześciu kiboli (jadących jednym Nissanem Micra) urządza sobie bójkę na środku drogi

„Na szczęście” okazało się, że nie doszło do żadnej kolizji i droga nie jest zablokowana. Po prostu kibole urządzili sobie ustawkę. Na nagraniu można zobaczyć zamaskowanych dżentelmenów, przechadzających się po prawym pasie ruchu i poboczu. Według opisu nagrania byli to fani drużyn Karpaty Krosno, Stal Rzeszów, Stal Stalowa Wola i Resovia Rzeszów.

Najnowsze

Pijany 77-latek jechał pod prąd drogą ekspresową!

Policjanci z posterunku w Fałkowie (powiat gnieźnieński) zatrzymali pijanego kierowcę, który poruszał się pod prąd. Jak wykazała kontrola, to nie były jego jedyne przewinienia.

Jak informuje policja, dyżurny z komendy w Gnieźnie otrzymał zawiadomienie, że drogą ekspresową S5 przed węzłem Wierzyce w kierunku Gniezna jedzie pod prąd Renault Megane. Wysłany w te okolice patrol z komisariatu w Fałkowie zauważył wskazany pojazd na wysokości miejscowości Łubowo.

Wjechał tirem pod prąd na autostradę, trafił do więzienia

Po zatrzymaniu nieodpowiedzialnego kierowcy, okazało się, że 77-letni mieszkaniec gminy Trzemeszno nawet nie miał świadomości, że jechał w przeciwnym kierunku i stwarzał poważne zagrożenie w ruchu drogowym. Powiedział policjantom, że pomylił drogi. Kontrola wykazała, że miał on więcej na sumieniu. Po pierwsze był pijany – alkomat wskazał 0,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna miał też cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami. Samochód, którym się poruszał został odholowany na parking strzeżony. Nieodpowiedzialny kierowca wkrótce stanie przed sądem.

Jedzie pod prąd, bo ma plakietkę inwalidy

Nagranie pochodzi z kamery zamontowanej w samochodzie postronnego kierowcy, który w ostatniej chwili uniknął zderzenia z jadącym pod prąd 77-latkiem. Jego zachowanie też jest zastanawiające – poruszający się w złym kierunku pojazd, było widać z daleka. Kierowca Opla natychmiast zjechał na prawy pas. Tymczasem kierujący z kamerą czekał do ostatniej chwili, żeby wykonać gwałtowny i niebezpieczny przy tej prędkości manewr, pozwalający na uniknięcie wypadku.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Berlin E-Prix II: António Félix da Costa triumfuje po raz kolejny

António Félix da Costa odniósł drugie zwycięstwo w Berlinie i umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej Mistrzostw Formuły E ABB FIA 2019/20.

António Félix da Costa z DS Techeetah zdominował kolejny dzień w Berlinie. Drugi dzień z rządu najpierw zdobył pole position, a potem wygrał wyścig.

Przeczytaj też: Berlin E-Prix I: restart sezonu wygrywa António Félix da Costa

António Félix da Costa minął linie mety na trzy sekundy przed drugim Sébastienem Buemim. Trzecią pozycję zajął Lucas Di Grassi.

Dzięki zwycięstwu zawodnik DS Techeetah umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej Mistrzostw Formuły E ABB FIA 2019/20. Na drugie miejsce awansował Lucas Di Grassi z Audi Sport ABT Schaeffler. Na trzecie miejsce wskoczył Stoffel Vandoorne z ekipy Mercedesa.

W trakcie emocjonującego wyścigu trzy razy doszło do jego neutralizacji. Pierwszy raz na szóstym okrążeniu, gdy na prostej start/meta leżała urwana osłona koła z uszkodzonego auta Maxa Günthera. Drugi raz neutralizację zarządzono na 11 okrążeniu z powodu leżącej na torze osłony koła.  Trzeci raz nastąpił już dwa okrążenia później, gdy Nyck de Vries zatrzymał się przed zakrętem numer 2 i wysiadł z samochodu (zrobił to bez zgody dyrektora wyścigu!).

Przeczytaj też: Zespół Formuły E, Envision Virgin Racing, osiągnął status neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla

Najnowsze

A jednak ktoś kupił 32 graty przeznaczone na złom! I to za niemałe pieniądze

W naszym artykule na temat nietypowego przetargu pokpiwaliśmy sobie z pomysłu hurtowego kupna pojazdów, które można jedynie zezłomować. Inne media komentowały sprawę w podobny sposób, ale okazało się, że wcale nie mieliśmy racji.

Przypomnijmy, że chodzi o licytację, jaką przeprowadził Urząd Miasta Białegostoku. Dotyczył 31 samochodów oraz jednego skutera, które zostały porzucone przez właścicieli i przeszły na własność miasta. Pierwsza próba pozbycia się problemu zakończyła się fiaskiem – nie zgłosił się żaden chętny.

Najgorsza inwestycja w życiu? Wylicytuj sobie prawo do zezłomowania 32 gruchotów!

Ogłoszono więc drugą licytację, w której obniżono cenę wywoławczą z 14 653,40 zł na 7326,70 zł. Haczyk polegał na tym, że trzeba było kupić wszystkie pojazdy, a następnie na własny koszt usunąć je z parkingu i zezłomować.

Informując o tym, zastanawialiśmy się, kto może zainteresować się kupnem tylu gruchotów, skoro nawet po obniżeniu ceny wywoławczej, szanse na odzyskanie swoich pieniędzy, po odwiezieniu ich na złom, były raczej marne. Niektóre media zastanawiały się także, czy nie mamy przypadkiem do czynienia z nielegalnym procederem, jakim jest handel odpadami. Nie były to rozważania bezpodstawne, ponieważ urząd miasta sprzedawał pojazdy bez prawa do rejestracji i wymagał dostarczenia w ciągu 2 miesięcy o zezłomowaniu wszystkich pojazdów. Trochę tak jakby urząd miał kilka kontenerów odpadów i zrobił licytację – kto da więcej za możliwość odwiezienia ich do sortowni?

Jechał złomem na złom, ale trafił na inspekcję złą

Okazuje się jednak, że mało wiemy o realiach rynku złomiarskiego. Chociaż w internecie można znaleźć informacje na temat cen złomu i tego ile dostaniemy za samochód dostarczony do punktu demontażu (około 300, w porywach do 400 zł), to najwyraźniej jest jedynie wycinek prawdziwej sytuacji. Wszystko wskazuje na to oferta była wbrew pozorom bardzo atrakcyjna, a jedyne, czego jej brakowało, to rozgłos, którego w ostatnich dniach nie brakowało.

W drugiej licytacji wzięło udział aż 10 przedsiębiorców zajmujących się złomowaniem pojazdów albo prowadzących punkt zbierania pojazdów. Ostatecznie 32 gruchoty sprzedano za 22 tys. zł! Oznacza to, że ktoś zapłacił 687,5 zł za sztukę. Do tego musi jeszcze pokryć koszty transportu tych pojazdów. Z pewnością ma własną lawetę, ale to nie znaczy, że nic go to nie będzie kosztowało. Najwyraźniej na złomie można znacznie lepiej zarobić, niż się nam wydaje.

Najnowsze