Paula Lazarek

(nie)Odjazdowe życie braci Collins – droga do sukcesu nie była usłana różami [RECENZJA KSIĄŻKI]

Bracia Collins. Na pozór znamy ich doskonale ― z programów telewizyjnych, z łamów kolorowych czasopism, ze zdjęć widywanych regularnie w portalach internetowych. Czy jednak znamy ich naprawdę? Postanowiłam się o tym przekonać i przeczytałam książkę (nie)Odjazdowe życie braci Collins.

Na „szklanym ekranie” bracia Collins są pewni siebie, zawsze uśmiechnięci, pełni sił. W swoich mediach społecznościowych mają tysiące obserwatorów, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne niecodzienne pomysły na „szalone bryki”. Można powiedzieć, że są idealni, bo dostarczają swoim odbiorcom mnóstwo emocji i humoru. Jednak za ich sukcesem kryje się też poświęcenie, historia, która nie zawsze kończyła się szczęśliwie. Niezwykle naturalni bracia, którzy na co dzień prowadzą warsztaty samochodowe pochodzą z bardzo ubogiej rodziny, w której był poważny problem z alkoholem. Jak zdradzał przed premierą ksiązki jeden z braci: „Chcę, aby ta książka trafiła do ludzi, którzy też przeszli przez piekło!”.

(nie)Odjazdowe życie braci Collins - droga do sukcesu nie była usłana różami [RECENZJA KSIĄŻKI]

W książce „(nie)Odjazdowe życie braci Collins” poznajemy ich całkiem z innej strony. Ich droga do sukcesu była bardzo wyboista i mocno pod górę, o czym bracia opowiadają z dużą szczerością i wprowadzają nas w tajniki swoje życia sprzed medialnego sukcesu. Tę książkę można traktować jak opowieść motywacyjną o tym, że nie warto porzucać marzeń i zawsze trzeba dążyć do celu pomimo przeciwności losu. Historia Grzegorza i Rafała, którzy stali się Gregiem i Ralphem jest trochę smutna, ale też nie brakuje w niej humoru – widać, że bracia potrafią czerpać z doświadczeń to co najlepsze i nic nie stanie im na drodze, aby realizować swoje pasje.

(nie)Odjazdowe życie braci Collins - droga do sukcesu nie była usłana różami [RECENZJA KSIĄŻKI]

Szczęście nie jest nam dane (…) szczęście to nie jest coś, co będzie z człowiekiem zawsze. Dziś mam ja, jutro ma ta pani ze sklepu, pojutrze ten pan z sąsiedztwa… Jeśli z całej siły starałbym się zachować je dla siebie i nie przekazać go innym, to opuści mnie na dłużej. A jeśli będę miał szczęście i będę starał się tym dzielić, to szybko zatoczy krąg i do mnie wróci. Szczęście nie jest nam dane na stałe, na wieczność, my je tylko pożyczamy. Dlatego też uważam, że ważna jest pomoc drugiemu. – taki piękny cytat, zapadający w pamięć znajdziemy w książce.

Moje pierwsze odczucia po przeczytaniu książki? Do bólu szczera, prawdziwa i napisana od serca. Warta przeczytania, szczególnie dla osób, które nie wierzą, że mogą coś osiągnąć co z pozoru wydaje się niemożliwe. To autobiografia, która wnosi coś do naszego życia i każdy znajdzie w niej choć maleńką cząstkę prawdy. Książkę czyta się bardzo szybko i wzbogacona jest w ciekawe ilustracje. Jeśli oglądaliście Amerykę Express z udziałem braci Collins, to zarówno ta pozycja powinna przypaść wam do gustu. A jeśli do tej pory nawet nie byliście zainteresowani tym co dzieje się u braci i czym się zajmują to gwarantuję, że po lekturze książki – po prostu szybko poszukacie choćby jednego filmu z nimi na YouTube, żeby sprawdzić, czy są równie ciekawi na ekranie. 

Mamy dla was konkurs, który znajdziecie tutaj: https://www.motocaina.pl/artykul/konkurs-odpowiedz-na-jedno-proste-pytanie-i-zgarnij-ksiazke-nie-odjazdowe-zycie-braci-collins-57877.html – wystarczy odpowiedzieć na krótkie pytanie i zgarnąć fantastyczną nagrodę! Sprawdźcie. 

Najnowsze

Lamborghini Drive Club po raz pierwszy w Polsce. Jakie modele zaprezentują się na torze Silesia Ring?

Potencjał Lamborghini najlepiej sprawdzić na torze. Jeszcze lepiej, gdy można zrobić pod okiem instruktorów, którzy świetnie wiedzą, jak jechać, aby wykrzesać z tych aut maksimum. Na tym właśnie polega Lamborghini Drive Club, który – po raz pierwszy w Polsce – odbędzie się już 21 października na torze Silesia Ring oraz na malowniczych drogach wokół Kamienia Śląskiego.

Ponad 3500 metrów doskonałej nawierzchni z dziewięcioma prawymi i sześcioma lewymi zakrętami, które pozwolą na sprawdzenie możliwości aut i własnych umiejętności. Całość uzupełnia 730-metrowa prosta, na której będzie można uwolnić cały potencjał drzemiący w silnikach i poczuć niesamowite przyspieszenie. Właśnie takie miejsca są naturalnym środowiskiem Lamborghini.

Na torze te auta czują się najlepiej i pokazują, na co je stać. Podczas pierwszego w naszym kraju Lamborghini Drive Club będzie dostępnych 9 samochodów. Kierowcy będą mogli poczuć moc i potencjał drzemiący w silnikach V8, V10 i… V12. Obok modeli Huracan EVO (6 sztuk) i Urus (2 sztuki), uczestnicy będą mogli doświadczyć 740-konnego Aventadora S, który zostanie oddany w ich ręce podczas przejazdu malowniczymi drogami, na liczącej około 130 km trasie wokół Kamienia Śląskiego.

Doświadczenie trzeba zdobyć samemu, jednak wiedzę przekażą podczas Lamborghini Drive Club znakomici instruktorzy, którzy potrafią idealnie poznać auto i jego zachowanie podczas jazdy. Głównym instruktorem i liderem kadry trenerskiej tego dnia na torze będzie Janusz Dudek, jeden z najbardziej doświadczonych trenerów sportowej jazdy w Polsce . Ze szkoleniami związany jest od 2001 r., posiada międzynarodowe certyfikaty trenerskie kilku producentów samochodów sportowych klasy premium. Oprócz Janusza trenerami tego dnia będą: Daniel Jamróz, Jakub Gerber i Damian Syty. 

Uczestnicy zostaną podzieleni na dwie grupy. Jedna z nich jako pierwsza zacznie zajęcia na torze pod okiem instruktorów, a druga w tym czasie uda się na przejażdżkę po malowniczych drogach wokół Kamienia Śląskiego, gdzie będą mogli pojeździć m.in. Aventadorem S. Następnie grupy zamienią się i kolejne osoby będą mogły sprawdzić swoje umiejętności za kierownicą Lamborghini Huracan EVO i Urus na torze Silesia Ring.

Najnowsze

Najszybsze buty piłkarskie ważą zaledwie 90 gramów. Dlaczego powstanie tylko 412 par?

Kilka dni temu Puma zaprezentowała nowy model najszybszych butów piłkarskich, które ważą zaledwie 90 gramów. W stworzeniu tak "ekstremalnych" butów miała udział marka Rimac Automobili, czyli producent elektrycznych supersamochodów.

Puma Ultra SL FG, czyli najszybsze buty piłkarskie zostaną wprowadzone na rynek w limitowanej edycji, powstanie tylko 412 par. Wg producenta buty te mają być wyjątkowo stabilne i lekkie.

Celem było stworzenie najszybszych i możliwie najbardziej ekstremalnych butów piłkarskich, aby dać wgląd w to, jak buty piłkarskie mogą być projektowane w przyszłości” – powiedział Dominique Gathier, Head of Product Line Management Teamsport. Przyjrzeliśmy się temu, w jaki sposób budowane są supersamochody i przenieśliśmy kluczowe nauki na grunt tworzenia Ultra SL, ze szczególnym naciskiem na to, jak zmniejszyć wagę buta przy jednoczesnym zachowaniu właściwości użytkowych.

Rimac to firma z siedzibą w Chorwacji, która powstała z wizją stworzenia sportowych samochodów na miarę XXI wieku, dążąc do uwolnienia pełnego potencjału silnika elektrycznego. 412 par Ultra SL odzwierciedla maksymalną prędkość 412 km/h hipersamochodu Rimac C_Two.

Cholewka zbudowana jest z superlekkiej tkanej siatki, pokrytej cienką warstwą skóry TPU. Aerodynamiczna sylwetka posiada dwa „okienka” na pięcie, które są bezpośrednio inspirowane pracą Rimaca C_Two. Ultra SL posiada również specjalnie stworzoną, na potrzeby modelu podeszwę zewnętrzną PEBAX.

Najszybsze buty piłkarskie zadebiutowały 14 października w meczu Ligi Narodów UEFA pomiędzy Francją a Chorwacją w Zagrzebiu, rodzinnym mieście producenta samochodów elektrycznych Rimac.

Najnowsze

Goodwood SpeedWeek już w ten weekend. Możesz tam być i nie wstawać z kanapy

Goodwood Festival of Speed to jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu każdego oddanego fana motoryzacji. Jednak w tym roku impreza – z łatwych do wyjaśnienia przyczyn – jest inna niż dotychczas. Ale z pewnością nie mniej interesująca. Sprawdź, co warto wiedzieć o nadchodzącym wielkimi krokami Goodwood SpeedWeek.

Goodwood Festival of Speed to motoryzacyjne święto organizowane na terenie angielskiej  posiadłości Goodwood już od 1993 roku. Wydarzenie prędko zyskało światową sławę i dzisiaj  każdy fan czterech kółek chciałby choć raz w nim uczestniczyć. Tym, którym uda się tego dokonać,  wracają do domu ze wspaniałymi wspomnieniami.  

Grono aut, które zobaczymy w trakcie Goodwood SpeedWeek jest wyjątkowo szerokie i  różnorodne. Znajdziemy w nim wyścigowe Ferrari 250 GT SWB, którym jeździł sam Stirling Moss  oraz klasyczne Porsche 917K znane z Le Mans 24h. Będą też rajdowe Lancie 037 i Delta S4 z  Grupy B. Do tego trzeba dodać wiele współczesnych samochodów wyścigowych i rajdowych, a  także aut drogowych. 

Zobacz: Jakie supersamochody zobaczymy w trakcie Goodwood SpeedWeek 2020?

Wyjątkowe samochody przyciągają również wyjątkowych kierowców. Tych w Goodwood nigdy  nie brakowało i tak samo jest w tym roku. W akcji zobaczymy Romaina Dumasa, czyli aktualnego  rekordzistę trasy w Goodwood. Francuz będzie miał okazję, by udowodnić, że na Goodwood Motor  Circuit jest równie szybki. Wydarzenie odwiedzi też Tom Kristensen, 9-krotny zwycięzca  legendarnego wyścigu Le Mans 24h. Nie zabraknie również kierowców rajdowych. Wśród nich  zobaczymy chociażby Elfyna Evansa, reprezentanta zespołu Toyoty i aktualnego lidera w  klasyfikacji generalnej WRC. Pokaz jazdy bokiem zaprezentuje James Deane, jeden z najlepszych  drifterów na świecie. 

Do auta wskoczy również Abbie Eaton, którą dobrze znają fani brytyjskiego programu The Grand  Tour. To właśnie ona była wyścigowym kierowcą testowym w show prowadzonym przez  Jeremy’ego Clarksona, Jamesa Maya i Richarda Hammonda. 

Ograniczenia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa sprawiają, że Goodwood  SpeedWeek wyjątkowo nie przyciągnie tłumów do południowo-wschodniej Anglii. Ale dzięki  transmisji na żywo każdy będzie mógł przenieść się tam duchem. Relacja pozwoli zobaczyć  emocjonujące przejazdy w czasie rzeczywistym, a także dodatkowe materiały nagrane wcześniej.  Akcję na żywo będzie można obserwować za darmo na stronie internetowej Goodwood.com, a  także na portalach społecznościowych Twitter, Facebook i YouTube. 

Najnowsze

Kierowca BMW prawie doprowadził do kolizji, więc skopał niedoszłej ofierze auto

Nie lubimy powtarzać stereotypów, a tym bardziej kierować się nimi. Ale ten kierowca BMW zachował się nawet gorzej, niż stereotypowy właściciel auta tej marki.

Autor nagrania jechał po rondzie i już zamierzał je opuścić, kiedy nagle zauważył kierowcę białego BMW, który zignorował znak ustąp pierwszeństwa pojazdu i prawie wjechał mu przed maskę. W ostatniej chwili udało się uniknąć zderzenia.

Kierowca BMW pobił pieszego, który przechodził po pasach

Jak relacjonuje autor, zobaczył, że kierowca BMW wymachuje do niego rękami, więc zapytał go, czy widział znak (ustąp pierwszeństwa). Niedoszły sprawca kolizji z piskiem opon wjechał przed auto z kamerą, zablokował mu drogę i wysiadł. Autor szybko zamknął szybę i skierował kamerkę w stronę agresora, który nie mogąc otworzyć drzwi, kopnął je i odszedł.

„BMW i wszystko jasne”, czyli kierowca potwierdzający stereotyp

Skąd taka agresja w kierowcy BMW? Dlaczego nie widział swojej winy? Jedyne co przychodzi nam do głowy to moment tuż przed niedoszłym kontaktem. Kierujący BMW mógł widzieć auto z kamerą i oszacować, że zdąży przed nie wjechać. Nie przewidział, że autor nagrania nagle gwałtownie przyspieszy, chociaż nadal znajduje się na rondzie (dobrze słychać nagły warkot silnika). Najwyraźniej zaskoczyło to kierowcę BMW i bardzo zdenerwowało. Co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy jego zachowania.

Najnowsze