Nawet pies zaparkuje nową Corsę

Sporo kierowców mimo wieloletniego doświadczenia za kółkiem, nie potrafi sprawnie parkować. Opel postanowił zwrócić uwagę na ten problem umieszczając za kółkiem... psa.

Poznajcie Gerty, psa boksera, który zasiadł za kółkiem Vauxhalla Corsy (tak nazywa się Opel Corsa na Wyspach). Ten sympatyczny czworonóg udowadnia, że parkowanie równoległe wcale nie jest trudnym manewrem.

Taka akcja została zorganizowana na jednej z ulic Londynu. Reakcje przechodzących obok ludzi są bezcenne. Gerty zasiada za kółkiem czerwonej Corsy, która na wyposażeniu opcjonalnym oferuje system Park Assist, pozwalający na automatyczne parkowanie do tzw. zatoczki. 

Wielu kierowców, szczególnie w Polsce zaraz po zakończeniu kursu na prawo jazdy, jest mistrzami parkowania równoległego. Manewr jest czasami do znudzenia powtarzany na placach manewrowych. Jednak wraz z upływem czasu ta umiejętność powoli się zatraca. Na szczęście w nowych autach mamy elektronikę, która skutecznie pomoże przy takich rozterkach.

Najnowsze

Uber rośnie w siłę

Mimo coraz większych kontrowersji wokół Ubera oraz nacisków ze strony konkurencyjnych firm taksówkowych, firma mocno się rozwija. Amerykanie podpisali właśnie kontrakt z niemieckim koncernem Daimler na dostawę 100 tys. Mercedesów Klasy S.

Uber bez kompleksów pokazuje, że planuje być graczem numer jeden na rynku globalnym. Firma patrzy daleko w przyszłość planując uruchomienie przewozów realizowanych przy pomocy autonomicznych samochodów, ale w międzyczasie podpisuje kontrakty na dostawę sporej liczby samochodów do swojej floty. 

Amerykańska firma podpisała właśnie kontrakt z producentem Mercedesów. Jak donoszą zagraniczne media, Uber zamówić 100 tys. egzemplarzy Klasy S. To ciekawe, ponieważ całkowita sprzedaż tego modelu w ubiegłym roku wyniosła dokładnie tyle samo.

Uber boryka się z różnymi problemami formalnymi i prawnymi na całym świecie. Kilka dni temu w Warszawie doszło do ataków na kierowców Ubera. Ich samochody zostały oblane przez nieznanych sprawców dziwną cieczą, prawdopodobnie fekaliami. W niektórych krajach, jak np. Niemczech działalność tego typu firm jest zabroniona. Jednak patrząc na to jak duży jest kontrakt z Mercedesem, to w tej kwestii mogą zajść spore zmiany.

Zasada działania Ubera jest prosta. Firma oferuje usługę pośredniczącą w zamówieniu kursu przez prywatnych kierowców, którzy są zarejestrowani w serwisie. Klient zamawia taką taksówkę przy pomocy aplikacji w smartfonie. Płatność za usługę odbywa się bezgotówkowo za pomocą karty kredytowej autoryzowanej w aplikacji. Ceny za taki przejazd są konkurencyjne w stosunku do tradycyjnych korporacji taksówkarskich. Firma weszła dwa lata temu do Polski. Obecnie jest dostępna w Poznaniu i Wrocławiu.

Najnowsze

Goodc

Zmiany w F1, które nie wyszły na dobre…

Od wielu lat włodarze Formuły 1 oraz sami kierowcy i ich ekipy starają się, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić widowisko. Niestety, nowy format kwalifikacji zamiast pomóc, jeszcze bardziej zdezorientował kibiców, a zespoły nie mają cienia wątpliwości, że ten system to jedno wielkie nieporozumienie.

Co się zmieniło? Od kwalifikacji do Grand Prix Australii zamiast dotychczasowych trzech segmentów kwalifikacji i eliminacji grupy kierowców po każdym z nich, ci byli eliminowani co każde 90 sekund w trakcie trwania sesji, nawet jeśli skończyli szybkie okrążenie po upływie tego czasu. Wyjątkiem jest flaga w biało-czarną szachownicę, która ratuje kierowcę i pozwala mu na dokończenie rywalizacji.

Jednak po tym, co miało miejsce w Australii, wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że jest to jedno wielkie nieporozumienie. Toto Wolff wprost przyznał, że mimo iż nie powinien, ale dla niego ten system kwalifikacji to jakaś bzdura, a szef Red Bulla podczas wywiadu z telewizją Sky F1 przeprosił kibiców. Ciekawą rzecz powiedział natomiast Niki Lauda. Trzykrotny mistrz świata wprost stwierdził, że to Horner był najbardziej chętny, by nowe zasady weszły w życie.

„Zupełnie się pogubiliśmy, to jest oczywiste. Cały system jest zblokowany i każdy broni tylko swoich racji. Nikt nie myśli o tym, co jest dobre dla sportu i stąd takie decyzje” – skomentował Austriak.

Suchej nitki na organizatorach nie pozostawili również kibice oraz osoby, które znajdowały się na torze Albert Park. Nie dosyć, że wielu kibiców nie rozumiało zasad, to aby tego było mało, podczas Q3 na 4 minuty przed końcem kwalifikacji, kierowcy zjechali do alei serwisowej i przebrali się, ponieważ nie było sensu, aby marnować kolejny komplet opon.

„W przeszłości nawet jeśli sport był czasem krytykowany, widowisko było na tyle dobre, by ludzie byli zadowoleni” – skomentował dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso. „Teraz samochody i przepisy nie są tak fajne, jak kilka lat temu. Nasze czasy są słabe, samochody są też o 125 kg cięższe. Według mnie, część zmian w Formule 1 sprawiła, że nie jesteśmy już tak szybcy jak powinniśmy”.

Słowa Hiszpana potwierdził jego były zespołowy kolega i aktualny mistrz świata, Lewis Hamilton. Brytyjczyk stwierdził, że zmiany potrzebne są w innych obszarach: „Sebastian [Vettel] miał ode mnie lepsze opony, lecz nie mógł mnie wyprzedzić z powodu aerodynamiki. Bardzo trudno jest zbliżyć się do rywala, a tego właśnie chcemy – bliskiej rywalizacji i wykorzystania cienia aerodynamicznego do przeprowadzenia wyprzedzania, a nie DRS-u”.

Po wyścigu o Grand Prix Australii od razu uderzono się w pierś i prawdopodobnie wróci stary format kwalifikacji, ale najważniejsze pytanie brzmi, kiedy nastąpi spotkanie Światowej Rady Sportów Motorowych. O ile wszystkie ekipy wyraziły chęć do powrotu do starego formatu kwalifikacji, musi to zostać jednomyślnie zatwierdzone przez Grupę Strategiczną i Komisję F1.

Jeżeli chodzi o opony, tutaj również mamy zmiany. W sumie, podczas weekendu wyścigowego ekipy mają do dyspozycji 13 kompletów opon. Firma Pirelli wybiera dwie mieszanki, najbardziej miękka przeznaczona jest na kwalifikacje, a ekipom pozostaje wybór ogumienia z dostępnych 10 kompletów. Nowością jest również sposób oznaczania opon na grafikach telewizyjnych. Zamalowane kółko z danym rodzajem mieszanki oznacza świeży komplet opon, natomiast puste oznacza, że dany zestaw ogumienia był wcześniej używany.

Najnowsze

Goodc

Jubileusz uchwytu na torbę w Nissanie – jest co świętować?

Hak pojawił się po raz pierwszy w Nissanie Almera w 1996 roku po to, by utrzymywać wszelkie torby na właściwym miejscu. Został szybko okrzyknięty przez media "curry hook" i nie miało to nic wspólnego z przyprawą.

Najnowsze

Samochód Apple – kiedy się pojawi?

Mamy kolejne doniesienia na temat samochodu od Apple. Auto wyprodukowane przez specjalistów z Cupertino powinno się pojawić na rynku tuż przed końcem obecnej dekady.

Takie wiadomości przedstawił jeden z analityków Piper Jaffray, Gene Munster, który od zeszłego roku przygląda się poczynaniom koncernu Apple w kwestii projektu nazwanego roboczo „Project Titan”. Według Munstera Apple zaprezentuje swój pierwszy samochód nie wcześniej jak w 2019 roku. Model wejdzie do sprzedaży dopiero w 2021 roku.

Jak można się spodziewać, pierwszy samochód od Apple nie będzie najtańszy. Ma on kosztować w okolicach 75 tys. dolarów, co stawia go tuż obok modelu Tesla S. Nad jego wyglądem w całości będą czuwać projektanci z Apple, ale większość podzespołów będzie dostarczana przez niezależnych poddostawców. 

Apple nie wypowiada się oficjalnie na temat „Project Titan”, ale nad samochodem pracuje coraz wiekszy zespół. Jeszcze w zeszłym roku było to kilkaset osób, a teraz podobno jest to ponad tysiąc pracowników. Nad projektem czuwa były menedżer z koncernu Ford.

Póki co nic nie wskazuje na to, żeby koncern Apple miał porzucić projekt. Analityk wskazuje, że produkcja samochodów elektrycznych może w najbliższych latach być źródłem największego i najpewniejszego wzrostu dla elektronicznego giganta. Ciężko się z tym nie zgodzić.

Najnowsze