Na motokursie nie dowiesz się z kim jeździć!

Często bywa tak, że świeżo upieczone motocyklistki "prowadzone" są przez tych bardziej doświadczonych miłośników dwóch kółek i nagle okazuje się, że mocno odstają od grupy. A to jadą za wolno, a to nie są w stanie wieźć cięższego od siebie motocyklisty. Przeczytaj z kim i jak jeździć po zrobieniu prawka kat. A.

To kolejna odsłona naszych porad, z cyklu:

  • Nie zaczynaj nauki od jazdy w grupie, tylko sama na bocznych drogach – wtedy tempo jazdy dostosowane będzie w 100 % do Ciebie.
  • Jazdę z pasażerem zacznij dopiero wtedy, gdy nauczysz się jeździć solo.
  • Nie bierz nigdy pijanego pasażera – w razie wypadku będziesz winna.
  • Nie każdy pasażer potrafi się odpowiednio zachować na motocyklu, składać w zakrętach – warto zrobić mini wykład przed pierwszą wspólną jazdą.
  • Jeśli nie masz interkomu, nie gadaj z pasażerem.
  • Jak jedziesz w trasie, a pasażer co chwila dobija do Ciebie kaskiem – zatrzymaj się, bo może to oznaczać, że pasażer śpi.
  • W kolumnie jeździmy zawsze na jodełkę ( tzn. pierwszy motocykl lewą stroną pasa, drugi – prawą, trzeci – lewą itd.). Prowadzi ten, który ma największe doświadczenie, z przodu jadą motocykle wolniejsze, z tył te najszybsze.
  • Jeżeli grupa, w której jeździsz, nie rozumie, że nie nadążasz – zmień grupę. Jak nie czujesz się na siłach nie goń grupy.

Najnowsze

Seksualne samochody

Czy auto może być sexy? A i owszem, nawet wtedy, kiedy za kierownicą zasiada mało apetyczna dama lub gentleman, samochód i tak może wzbudzać seksualne skojarzenia. Co więcej, często przypisujemy jego właścicielom określony temperament.

Samochody często nabierają linii kobiecego ciała…
fot. Motocaina

Samochód już jako przedmiot bywa obiektem pożądania. Mniej okazale jawi się dojrzewającym nastolatkom, inaczej posiadającym dzieci, czy dostojnym przedstawicielom fazy dojrzałości zwanej „siłą wieku”. Na każdym  etapie życia znajdą się fani niebanalnego wyglądu samochodu, dla drugich to jego dźwięk i rasowe usposobienie będą brały górę, a dla innych osiągi, innymi słowy umiejętności okażą się najważniejsze. W takim kontekście postrzegamy też zasiadających na lewym fotelu kierowców: w pierwszym przypadku to pięknisie, narcyzi, esteci dopieszczający każdą chromowaną listwę w swoim pojeździe – takie auto zwróci uwagę kogoś, komu nie w głowie „bogate wnętrze”, raczej doceni formę – w tej grupie świetnie sprawdzi się Dodge Viper, czy nowy Ford Mustang. Brzmienie i „trudny do oswojenia charakterek” uznają tacy, którzy w relacjach damsko-męskich zwracają uwagę na tembr głosu partnera i ekscentryczne wnętrze – takich połechce strefy erogenne dźwięk zwalistego Chryslera 300C STR-8 z mocą 431 KM uzyskiwaną z 6,1 l pojemności silnika V8 Hemi, jak i nissanowskiego agresora – GTR – pogromcy Audi R8 i Ferrari 430 Scuderia w konkursie na wyczynowy samochód roku brytyjskiego pisma „What Car?”. Nie od dziś też wiadomo, że ani zasobność portfela, ani długość męskiego podzespołu, czy olśniewające piękno białogłowy nie są tak ważne, jak umiejętności i temperament. Takie cechy przypisuje się nie tylko autom sportowym, ale i off-roadowym, czy rasowym muscle-car’om pokroju Chevroleta Camaro.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Do łask młodych ludzi wracają zabytkowe, ale agresywne amerykany, na których widok rzadko kto się nie zachwyci…
fot. Motocaina

Ci, którzy pacholęciem będąc z gruntu zakładają, że w przyszłości przesiądą się z komunikacji miejskiej do żwawo napędzanych czterech kółek, nie dość, że w nosie mają ekologię, to dokładnie sondują wśród rówieśników, w jakim nadwoziu najszybciej „wyłowią” ponętną drugą połowę. Koniecznym jest wybór takiego charakteru auta, który podkreśli określone walory właściciela. Priorytetem okazuje się wyróżniający wśród tłumu „nudnych” wozideł kolor karoserii, najlepiej niejednorodny, lub z atrakcyjną okleiną. Ideałem jest drapieżność odcienia lakieru wzorowanego na ubarwieniu niebezpiecznych zwierząt, czy zjawisk (gepardzie cętki, paski szerszenia, płomienie) – sprawdza się zatem czarno-żółty Mini Cooper S, najlepiej w wersji kabriolet, gdyż zademonstruje potencjalnej zdobyczy nietuzinkowy styl i odważną osobowość właściciela. Agresywna jednostka o mocy 175 KM zagrzmi basowo na każdym skrzyżowaniu, doprowadzając przechodniów do błyskawicznej ekstazy.  Z kolei domniemane delikatne wnętrze może być  elementem konstrukcyjnym użytkownika Fiata 500 w wersji cabrio (na rynku wiosną 2010 r.) – włoski design kojarzy się co prawda z przewrotną naturą, choć z drugiej strony gorącym temperamentem i dbałością o wygląd.

Wiek średni
Zanim jednak do dojrzałych wyborów przejdziemy warto przytoczyć wyniki intrygującej ankiety, jaką przeprowadził motoryzacyjny serwis internetowy dla pań – Evecars.com. Na pytanie kierowane do mężczyzn o samochód jaki powinna prowadzić kobieta, aby zrobić na nich największe wrażenie odpowiedziano, że świetnie by się sprawdził zabytkowy Mercedes-Benz SL Roadster produkowany w latach 1955-1963. Na drugim miejscu uplasowało się Porsche 911, a trzecią lokatę zajęło Mitsubishi Evo.  Paradoksalnie, w tego typu autach można znaleźć zaledwie garstkę znakomicie uposażonych pań, choć faktem jest, że poruszanie się takim zwycięskim retro-klasykiem wzbudza ogólny podziw i szacunek.

Czasem na człowieka działa jakiś detal auta…
fot. Frendl
… lub świadomość mocy drzemiącej we wnętrzu…
fot. Frendl

Ciekawostką jest czwarta pozycja – Land Rover Defender – będący ulubionym samochodem Królowej Elżbiety II. Mężczyznom podoba się idea kobiety kierującej sportowym autem, ba! – nawet wymieniają ją jako wyjątkowo podniecający widok, jednak tylko pod warunkiem, kiedy piękna za kierownicą potrafi odpowiednio ujarzmić tę super maszynę. Defender prowadzony przez królową jest o wiele bardziej przekonujący – zwłaszcza, że odnosi się do instynktów matki – opiekunki, bezpieczeństwa, stabilizacji – niż najnowszy Mercedes kierowany lub rozbity przez Britney Spears czy Lindsay Lohan – odwzorowanienie

Widok pięknej kobiety w superbryce, działa na mężczyzn jak Viagra 😉
fot. Frendl

szybkiego numerku z długonogą dwudziestolatką, który może zakończyć się tragicznie, np. wpadką. Inne badania donoszą z kolei, że kobiety w autach off-roadowych, ciężarowych, czy gigantycznych pick-up’ach bywają postrzegane jako harde, twarde i zarazem jurne dominatorki, ale także zaradne panie domu, wiedzące czego chcą w życiu i pożyciu intymnym.  Dojrzałe matki za to wzdychają do mężczyzn poruszających się pakownym, rodzinnym autem w rodzaju Renault Espace, który z jednej strony nie rzuca się w oczy bezdzietnych konkurentek,  z drugiej nie jest kosztowny, co podkreśla oszczędność i racjonalizm właściciela. I choć takie wnioski mogą być prawdopodobne, to trudno uwierzyć w fakt, że kobiety po urodzeniu potomka przestają zwracać uwagę na przepiękne przedmioty, jakimi są niewątpliwie ekscytujące samochody. Za przykład niech posłuży najnowszy BMW Z4 Roadster. Zarówno płeć piękna jak i męska brać może poczuć się za kierownicą bawarskiego marzenia nie tylko sexy ze względu na wygląd tego auta, ale także na brzmienie i temperament (zwłaszcza z silnikiem 3,0 l. z podwójnym turbo o mocy 306 KM). Po prostu są samochody, których prowadzenie wyzwala w człowieku jakieś nieposkromione żądze, gasząc narastające w życiu codziennym pragnienie – tak często porównywanych z seksualnymi – wrażeń.

… tym na starość trąci

Lamborghini z rozpraszaczem feromonów?
fot. Motocaina

Im więcej zdolności finansowych i ekshibicjonizmu bogaczy przeżywających kryzys wieku średniego, tym więcej przypadków poruszania się w wieku 80 lat dziarskim Lamborghini. Są także przeróżne pomysły na uatrakcyjnienie konfiguracji: dziadek – sportowe auto; znany jest bowiem przypadek chęci zainstalowania w Ferrari rozpraszacza feromonów… Czy jednak robienie dobrego wrażenia w superbryce jest równoznaczne z byciem sexy? Raczej nie. Przekonał się o tym podczas prezentacji najnowszego Jaguara XJ Jay Leno, który w kluczowym momencie oznajmił publiczności nabycie nowego XJ. Powód? – Czyż nie wyglądam przy nim sexy? Powiedzcie szczerze? Która z kobiet na widowni chciałaby uprawiać w nim ze mną seks – ręka do góry! Ręki żadna z pań nie podniosła, co specjalnie Leno nie zasmuciło, bo przecież de facto ważnym jest, by właściciel samochodu czuł się w nim, lub przy nim sexy. No i raczej należy rozgraniczyć kwestię iście podniecającej prezencji auta oraz jego kierowcy i wizji ekwilibrystyki w jego wnętrzu. Ale to już osobna historia…

Najnowsze

Seksualne samochody

Czy auto może być sexy? A i owszem, nawet wtedy, kiedy za kierownicą zasiada mało apetyczna dama lub gentleman, samochód i tak może wzbudzać seksualne skojarzenia. Co więcej, często przypisujemy jego właścicielom określony temperament.

 

Samochody często nabierają linii kobiecego ciała…
fot. Motocaina

 

Samochód już jako przedmiot bywa obiektem pożądania. Mniej okazale jawi się dojrzewającym nastolatkom, inaczej posiadającym dzieci, czy dostojnym przedstawicielom fazy dojrzałości zwanej „siłą wieku”. Na każdym  etapie życia znajdą się fani niebanalnego wyglądu samochodu, dla drugich to jego dźwięk i rasowe usposobienie będą brały górę, a dla innych osiągi, innymi słowy umiejętności okażą się najważniejsze. W takim kontekście postrzegamy też zasiadających na lewym fotelu kierowców: w pierwszym przypadku to pięknisie, narcyzi, esteci dopieszczający każdą chromowaną listwę w swoim pojeździe – takie auto zwróci uwagę kogoś, komu nie w głowie „bogate wnętrze”, raczej doceni formę – w tej grupie świetnie sprawdzi się Dodge Viper, czy nowy Ford Mustang. Brzmienie i „trudny do oswojenia charakterek” uznają tacy, którzy w relacjach damsko-męskich zwracają uwagę na tembr głosu partnera i ekscentryczne wnętrze – takich połechce strefy erogenne dźwięk zwalistego Chryslera 300C STR-8 z mocą 431 KM uzyskiwaną z 6,1 l pojemności silnika V8 Hemi, jak i nissanowskiego agresora – GTR – pogromcy Audi R8 i Ferrari 430 Scuderia w konkursie na wyczynowy samochód roku brytyjskiego pisma „What Car?”. Nie od dziś też wiadomo, że ani zasobność portfela, ani długość męskiego podzespołu, czy olśniewające piękno białogłowy nie są tak ważne, jak umiejętności i temperament. Takie cechy przypisuje się nie tylko autom sportowym, ale i off-roadowym, czy rasowym muscle-car’om pokroju Chevroleta Camaro.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Do łask młodych ludzi wracają zabytkowe, ale agresywne amerykany, na których widok rzadko kto się nie zachwyci…
fot. Motocaina

Ci, którzy pacholęciem będąc z gruntu zakładają, że w przyszłości przesiądą się z komunikacji miejskiej do żwawo napędzanych czterech kółek, nie dość, że w nosie mają ekologię, to dokładnie sondują wśród rówieśników, w jakim nadwoziu najszybciej „wyłowią” ponętną drugą połowę. Koniecznym jest wybór takiego charakteru auta, który podkreśli określone walory właściciela. Priorytetem okazuje się wyróżniający wśród tłumu „nudnych” wozideł kolor karoserii, najlepiej niejednorodny, lub z atrakcyjną okleiną. Ideałem jest drapieżność odcienia lakieru wzorowanego na ubarwieniu niebezpiecznych zwierząt, czy zjawisk (gepardzie cętki, paski szerszenia, płomienie) – sprawdza się zatem czarno-żółty Mini Cooper S, najlepiej w wersji kabriolet, gdyż zademonstruje potencjalnej zdobyczy nietuzinkowy styl i odważną osobowość właściciela. Agresywna jednostka o mocy 175 KM zagrzmi basowo na każdym skrzyżowaniu, doprowadzając przechodniów do błyskawicznej ekstazy.  Z kolei domniemane delikatne wnętrze może być  elementem konstrukcyjnym użytkownika Fiata 500 w wersji cabrio (na rynku wiosną 2010 r.) – włoski design kojarzy się co prawda z przewrotną naturą, choć z drugiej strony gorącym temperamentem i dbałością o wygląd.

 

Wiek średni
Zanim jednak do dojrzałych wyborów przejdziemy warto przytoczyć wyniki intrygującej ankiety, jaką przeprowadził motoryzacyjny serwis internetowy dla pań – Evecars.com. Na pytanie kierowane do mężczyzn o samochód jaki powinna prowadzić kobieta, aby zrobić na nich największe wrażenie odpowiedziano, że świetnie by się sprawdził zabytkowy Mercedes-Benz SL Roadster produkowany w latach 1955-1963. Na drugim miejscu uplasowało się Porsche 911, a trzecią lokatę zajęło Mitsubishi Evo.  Paradoksalnie, w tego typu autach można znaleźć zaledwie garstkę znakomicie uposażonych pań, choć faktem jest, że poruszanie się takim zwycięskim retro-klasykiem wzbudza ogólny podziw i szacunek.

Czasem na człowieka działa jakiś detal auta…
fot. Frendl
… lub świadomość mocy drzemiącej we wnętrzu…
fot. Frendl

Ciekawostką jest czwarta pozycja – Land Rover Defender – będący ulubionym samochodem Królowej Elżbiety II. Mężczyznom podoba się idea kobiety kierującej sportowym autem, ba! – nawet wymieniają ją jako wyjątkowo podniecający widok, jednak tylko pod warunkiem, kiedy piękna za kierownicą potrafi odpowiednio ujarzmić tę super maszynę. Defender prowadzony przez królową jest o wiele bardziej przekonujący – zwłaszcza, że odnosi się do instynktów matki – opiekunki, bezpieczeństwa, stabilizacji – niż najnowszy Mercedes kierowany lub rozbity przez Britney Spears czy Lindsay Lohan – odwzorowanienie

Widok pięknej kobiety w superbryce, działa na mężczyzn jak Viagra 😉
fot. Frendl

szybkiego numerku z długonogą dwudziestolatką, który może zakończyć się tragicznie, np. wpadką. Inne badania donoszą z kolei, że kobiety w autach off-roadowych, ciężarowych, czy gigantycznych pick-up’ach bywają postrzegane jako harde, twarde i zarazem jurne dominatorki, ale także zaradne panie domu, wiedzące czego chcą w życiu i pożyciu intymnym.  Dojrzałe matki za to wzdychają do mężczyzn poruszających się pakownym, rodzinnym autem w rodzaju Renault Espace, który z jednej strony nie rzuca się w oczy bezdzietnych konkurentek,  z drugiej nie jest kosztowny, co podkreśla oszczędność i racjonalizm właściciela. I choć takie wnioski mogą być prawdopodobne, to trudno uwierzyć w fakt, że kobiety po urodzeniu potomka przestają zwracać uwagę na przepiękne przedmioty, jakimi są niewątpliwie ekscytujące samochody. Za przykład niech posłuży najnowszy BMW Z4 Roadster. Zarówno płeć piękna jak i męska brać może poczuć się za kierownicą bawarskiego marzenia nie tylko sexy ze względu na wygląd tego auta, ale także na brzmienie i temperament (zwłaszcza z silnikiem 3,0 l. z podwójnym turbo o mocy 306 KM). Po prostu są samochody, których prowadzenie wyzwala w człowieku jakieś nieposkromione żądze, gasząc narastające w życiu codziennym pragnienie – tak często porównywanych z seksualnymi – wrażeń.

… tym na starość trąci

Lamborghini z rozpraszaczem feromonów?
fot. Motocaina

Im więcej zdolności finansowych i ekshibicjonizmu bogaczy przeżywających kryzys wieku średniego, tym więcej przypadków poruszania się w wieku 80 lat dziarskim Lamborghini. Są także przeróżne pomysły na uatrakcyjnienie konfiguracji: dziadek – sportowe auto; znany jest bowiem przypadek chęci zainstalowania w Ferrari rozpraszacza feromonów… Czy jednak robienie dobrego wrażenia w superbryce jest równoznaczne z byciem sexy? Raczej nie. Przekonał się o tym podczas prezentacji najnowszego Jaguara XJ Jay Leno, który w kluczowym momencie oznajmił publiczności nabycie nowego XJ. Powód? – Czyż nie wyglądam przy nim sexy? Powiedzcie szczerze? Która z kobiet na widowni chciałaby uprawiać w nim ze mną seks – ręka do góry! Ręki żadna z pań nie podniosła, co specjalnie Leno nie zasmuciło, bo przecież de facto ważnym jest, by właściciel samochodu czuł się w nim, lub przy nim sexy. No i raczej należy rozgraniczyć kwestię iście podniecającej prezencji auta oraz jego kierowcy i wizji ekwilibrystyki w jego wnętrzu. Ale to już osobna historia…

 

Najnowsze

Silnikowa rewolucja Scuderi?

„Osiągnęliśmy nową erę w dziedzinie silników spalinowych" oznajmił wszystkim zgromadzonym w sali wykładowej Nick Scuderi. Wydarzenie to miało miejsce podczas europejskiej premiery nowego silnika Scuderi w czasie organizowanych targów Engine Expo 2009. Oczywiście nie mogło tam zabraknąć Motocainy!

Główna idea silnika Scuderi zakłada rozdzielenie cyklu pracy z tradycyjnych czterech suwów realizowanych poprzez wszystkie cylindry silnika. Cykl jest rozdzielony pomiędzy dwa cylindry, w jednym odbywa się ssanie i sprężanie, a w drugim spalanie i wydech. Oba cylindry połączone są kanałem, zamykanym przez dwa zawory.

Europejska premiera silnika o rozdzielonych suwach pracy
Fot. Motocaina

Czy rzeczywiście silnik Scuderi oznacza rewolucję? Czy udało się rozwiązać dotychczasowe problemy techniczne? Przecież idea silnika o rozdzielonym cyklu spalania jest znana od 1914 roku. Problemy, z którymi borykały się wcześniejsze konstrukcje to niska efektywność termiczna i związana z wydechem spalin. Ten ostatni aspekt, to kłopoty jakie napotyka sprężony – pod większym niż w konwencjonalnych silnikach ciśnieniem – gaz przy opuszczaniu cylindra, który nie może w porę go opuścić by zrobić miejsce dla świeżego ładunku powietrza. W ten sposób obniżona zostaje „robocza” objętość cylindra.

Scuderi poradzili sobie z tym problemem poprzez redukcję wolnej przestrzeni pomiędzy GMP (górny martwy punkt) tłoka, a głowicą do 1 mm wysokości. Wyeliminowało to problemy z wydechem i podniosło efektywność o 100% w stosunku do podobnych konstrukcji.

Specjalnie dla tego silnika Bosch wykonał nowatorski układ wtryskowy
Fot. Motocaina

Inny problem, słabszej efektywności termicznej wynikał z tego, że wszystkie dotychczasowe prototypy spalały ładunek jak w konwencjonalnych jednostkach z obiegiem Otto. Innymi słowy, tuż przed GMP  tłoka, gdy ładunek sprężany jest raz, silniki o rozdzielonych suwach potrzebowały dwukrotnego sprężania. Z problemem tym poradzono sobie spalając ładunek tuż po osiągnięciu przez tłok GMP.

Jak wyglądają fazy pracy tego silnika? Przede wszystkim są 2 cylindry: sprężania i pracy. W cylindrze pracy (ssanie i sprężanie) otwiera się zawór dolotowy, tłok poruszając się w dół zasysa powietrze. Po przekroczeniu DMP (dolny martwy punkt), zawór zamyka się i powietrze jest sprężane. Następnie otwierany jest zawór w kanale łączącym oba cylindry, w ten sposób cylinder w suwie pracy zostaje napełniony powietrzem. Gdy tłok w cylindrze przekracza GMP, następuje zapłon wtryśniętej dawki paliwa.

Pomiędzy cylindrami występuje przesunięcie fazowe w położeniu tłoków co powoduje, że siła od tłoka w cylindrze pracy działa na większym ramieniu, niż od tłoka w cylindrze sprężania –  tworzy się moment obrotowy na wale korbowym. Po otwarciu zaworów następuje wydech spalin.

Cykl spalania obejmuje jeden obrót wału korbowego, a nie dwa, jak w przypadku tradycyjnego silnika czterosuwowego. By możliwa była taka praca, część sprężarkowa musi wytworzyć ciśnienie równe ciśnieniu spalania. Wynosi ono 50 bar, w przypadku silnika wolnossącego i 130 bar przy zastosowaniu turbosprężarki. Dlatego stopień sprężania wynosi 75:1. Za dostarczanie paliwa odpowiada nowatorski układ bezpośredniego wtrysku Boscha.

Kanał łączący oba cylindry jest chłodzony, a przy otwieraniu zaworu kanału łączącego powstaje intensywne zawirowanie powietrza. Dzięki temu silnik Scuderi jest bardzo odporny na spalanie stukowe. Nie występuje ono przy ciśnieniach 2.5 bar dla silnika doładowanego oraz 1.5 bar dla silnika wolnossącego.

Potencjał doładowanego silnika Scuderii oceniany jest na 135 KM z 1 dm3 pojemności, mocy osiąganej przy 6000 obr./min.

Odzyskiwanie energii w wersji hybrydowej, odbywa się na drodze doładowania zbiornika powietrzem podczas hamowania
Fot. Scuderi

Silnik Scuderi oprócz bardzo dobrych osiągów może być konkurencją dla napędów hybrydowych. Zastosowano w nim zbiornik gromadzący sprężone powietrze. Przyłączony jest do kanału łączącego oba cylindry, z wykorzystaniem dodatkowego zaworu. Cała idea sprowadza się do odzyskiwania energii, przy hamowaniu silnikiem. Wtedy sprężarka napełnia zbiornik. Gdy po hamowaniu chcemy przyspieszyć, sprężarka nie musi już pracować, wystarczy powietrze ze zbiornika.

Na pewno ciężko będzie przebić się z tym rozwiązaniem na światowych rynkach motoryzacyjnych. Jednak na uwagę zasługuje kreatywność inżynierów Scuderi, a przede wszystkim konsekwencja w dążeniu do celu Carmelo Scuderi, który poświęcił się temu rozwiązaniu, pracując nad nim przez całe swoje zawodowe życie, nie licząc 15 mln dolarów z prywatnych funduszy przeznaczonych na rozwój pomysłu. Jego dzieło dokończyli synowie Salvatore, Nick oraz Stephen.

Wytrwałość godna podziwu, ale nie można się jej dziwić jeśli motorem napędowym jest pasja, a przecież motoryzacyjna pasja to motto naszego portalu… i życiowe paliwo redaktor naczelnej.

Więcej o Carmelo Joseph’ie Scuderi oraz jego patentach silnikowych przeczytasz klikając tu.

Zobacz jak działa silnik o rozdzielonym cyklu pracy.

Dane silnika Scuderi (1000 cm3):

Parametry

Silnik wolnossący

Silnik turbodoładowany

Prędkość obrotowa

6000 obr./min.

6000 obr./min.

Moc

Jak w silnikach konwencjonalnych

135 KM

Sprawność (pełne obciążenie)

Jak w silnikach konwencjonalnych

10-15% wyższa niż w silnikach konwencjonalnych

Sprawność (częściowe obciążenie)

10-15% wyższa niż w silnikach konwencjonalnych

15-20% wyższa niż w silnikach konwencjonalnych

Emisja

80% mniej NOx niż w silnikach konwencjonalnych

80% mniej NOx niż w silnikach konwencjonalnych

Ciśnienie robocze

50-65 bar

110-130 bar

Ciśnienie wtrysku

200 bar

200 bar

Stopień sprężania

75: 1 cylinder sprężania

50:1 cylinder pracy

75: 1 cylinder sprężania

50:1 cylinder pracy

 

Najnowsze

Kontroler prędkości i zaufania

Sprawdzi, z jaką prędkością prowadzi Twoja pociecha i czy na pewno była w pobliskim sklepie, a nie na drugim końcu miasta. Lemur Autovision to gadżet dla tych, którzy zgodnie z zasadą „jeśli nie ufasz to kontroluj" chcą sprawdzić styl jazdy swojego dziecka.

 

fot. rootfour.com

To niewielkie urządzenie może stać się zmorą wszystkich świeżo upieczonych kierowców, którzy z dumą zasiadają za kierownicami samochodów swoich rodziców i ruszają na swoje pierwsze wyprawy. Gadżet bowiem zbiera informacje o sposobie prowadzenia kierowcy (jest podłączony do pokładowego układu diagnostycznego) i przesyła je do niewielkiego, wyposażonego w ekran LCD breloczka. A tych informacji jest sporo: dystans, prędkość maksymalna, odbyte nagłe hamowanie. Nic się przed rodzicami nie ukryje… Szczególnie, że urządzenie zabezpieczone jest kodem PIN, a próba zmiany jego zabezpieczeń jest odnotowywana i wyświetlana w formie specjalnego komunikatu.

Zdaniem producenta Lemur Autovision to nie tylko sposób na szpiegowanie dzieci i sposób na weryfikację ich prawdomówności, ale i doskonały kontroler nas samych. Pytanie, czy nie mamy do roboty nic ciekawszego niż śledzenie parametrów niedawno odbytej przejażdżki?!

Urządzenie kosztuje około 280 zł i można go kupić tutaj.

 

fot. rootfour.com

 

Najnowsze