Motocyklowe życie Benedicta Cumberbatcha

Nie znam dziewczyny, która nie wzdychałaby z rozmarzeniem na dźwięk nazwiska Benedict Cumberbatch… Niesamowity talent aktorski, oryginalna uroda, głęboki głos, od którego przechodzą ciarki. Czy ten facet może być jeszcze bardziej interesujący? Może! Otóż jest zapalonym motocyklistą!

Benedict Cumberbatch jeździ na co dzień solidną Hondą CBF600 w kolorze srebrnym.

Można zobaczyć jego motocykl w filmiku z ILS Ice Bucket Challenge, który opublikował w ramach akcji charytatywnej na rzecz chorych na ILS (stwardnienie zanikowe boczne) – przewińcie do czasu 1:30 – ten fragment pokazuje, jak Benedict oblewa się lodowatą wodą siedząc na motocyklu.

Tak, to jest jego własny motocykl, którym jeździ regularnie. W internecie znaleźć można zdjęcia i gify pokazujące, jak po skończonym przedstawieniu aktor wychodzi z teatru, zakłada kask firmy Arai , odblaskową kamizelkę, wsiada na swoją CBF i odjeżdża. O jego zamiłowaniu do jazdy motocyklem mowa była też w czasie tego programu The Graham Norton Show.

Zapowiadając go prowadzący nawiązuje do faktu, że  aktor zapewne przyjechał na motocyklu z planu kręconego wtedy filmu o Alanie Turingu („The Imitation Game”, film wejdzie do polskich kin 5 grudnia).

{{ tn(22567) left }}Sam Benedict przyznał się także do częstej jazdy motocyklem w czasie spotkania z dziennikarzami po premierze 1 odcinka 3 sezonu serialu Sherlock. W tym odcinku zresztą Sherlock także jeździ motocyklem – na ekranie widzimy Benedicta wsiadającego na skonfiskowaną od przejeżdżającego motocyklisty Suzuki DRZ-400. I choć większość szalonej jazdy przez Londyn, w deszczu i po schodach, zapewne kręcono z udziałem kierowcy-dublera, to i tak miło jest mieć świadomość, że to sam aktor podpowiedział scenarzystom, że chciałby, by Sherlock w tym sezonie serialu dosiadł motocykla. Pogłoski, że tak właśnie było pojawiły się na fanowskich stronach, nie jest to zbyt wiarygodne źródło, ale przy naszym stopniu uwielbienia dla Benedicta – chcemy w nie wierzyć.

Na koniec kilka linków do stron, gdzie znajdziecie zdjęcia i wypowiedzi Benedicta związane z motocyklami. Miłego oglądania!

http://arenttheythough.blogspot.com/2012/01/benedict-and-his-motorcycle-after.html

http://rebloggy.com/post/sherlock-my-edit-london-benedict-cumberbatch-frankenstein-cumberbatch-motorcycle/29208864239

http://cumberbatchfans.livejournal.com/219137.html

http://www.zimbio.com/pictures/XWcXbhErjP3/Benedict+Cumberbatch+Films+Sherlock+London/QTDyz82gqXd

http://wearsherlock.tumblr.com/post/19890439068/benedict-cumberbatchs-motorbike-masterpost

http://thatdanishchick.tumblr.com/post/42174847212/100-things-i-love-about-benedict-cumberbatch

Najnowsze

Vauxhall wrzuca Halloween na mapę!

Brytyjski oddział Opla (Vauxhall) zdobył wpis w Księdze Rekordów Guinnessa, dzięki wielkiemu obrazkowi o tematyce halloweenowej, który rysuje się z pomocą samochodu i nawigacji. Jest to częścią kampanii reklamowej nowego Opla Corsy.

Twórca projektu, Jeremy Wood, „przejechał” obrazek – czyli wszerz i wzdłuż Wielką Brytanię – nowym modelem Vauxhalla Corsa z silnikiem o pojemności 1.0 l i systemem Ecotec. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zajęło mu to tylko 6 tygodni. Pokonał w tym czasie dokładnie 9750 mil (15697,5 kilometrów), osiągając średnią 221 mil (355 km) dziennie, zużywając 961 (!) litrów paliwa i mając przy tym tylko jeden incydent – gdy gołąb uderzył w lusterko Corsy.

Wood swój obraz zaczął „malować” w Walii, a skończył dokładnie 44 dni później w Wallingford, w Anglii. Tym samym pobił rekord dotychczasowego największego obrazu świata. Obrazu, na który składają się dynie, pajęczyny, zęby, nietoperze… Przy okazji podziwiania obrazu, podziwia się i krajobraz, ponieważ dzieło ciągnie się przez całe Zjednoczone Królestwo.

Naszym zdaniem to świetny pomysł!

fot. Opel

Najnowsze

Top 10 motoryzacyjnych propozycji na Halloween

Co kojarzy się z Halloween? Potwory, dynie, krew, wampiry, psikusy… Jaki to ma związek z motoryzacją? Wbrew pozorom duży! Oto nasze moto-propozycje.

Nasze Top 15 zeszłorocznych propozycji zobaczysz tu.

1. Zaczynając od podstawowych dyń, które drąży się w różne wzory, wykrzywione maski, potworne grymasy, groźne spojrzenia. Ale czy tylko? Jedynym limitem jest wyobraźnia! Wystarczy kupić kilka dyń i… do dzieła!

O cmenatrzysku samochodów w Grodzisku Mazowieckim przeczytasz tu.

Halloween w wersji BMW? Czytaj o tym tu.

2. Halloween to wyjątkowy dzień, może warto zamienić nasze zwyczajne motocyklowe rękawiczki na takie z „pazurem”? Nie tylko pomogą w jeździe i ochronią przed chłodem – do tego dodadzą drapieżności naszej halloweenowej kreacji.  Do nabycia tu.

 

3. Dla miłośników gier komputerowych, twórcy gry „Project Cars”, która zadebiutuje w marcu 2015, wypuścili specjalny trailer utrzymujący w napięciu. Gra ma się ukazać w wersji na PlayStation, XBOXa oraz PC.

4. Jeśli wybieramy się na imprezę, polecamy zamienić standardowy łańcuszek do kopertowej torebki na takie motocyklowe cudo. Od razu widać, kto na tej imprezie jest najbardziej zakochany w motocyklach! Do nabycia tutaj.

5. Sam samochód również można udekorować, by na jedną noc stał się przerażający. Możliwe, że nie w każdej wersji będzie się nadawał do jazdy, ale pozostawiony na widoku na pewno zrobi wrażenie. Przykład?

6. Jeśli poza miłością do motoryzacji lubimy także fantastykę i bliskie jest nam uniwersum Hobbita i Władcy Pierścieni – możemy podkreślić to odpowiednią koszulką. Motocyklowy klub Riders of Rohan – Sons of Riddermark… Ech chciałoby się do takiego należeć i pędzić jak Eowina na mechanicznym rumaku! Koszulkę można kupić tutaj.

7. Wspomniane psikusy są zmorą wielu ludzi… Odważylibyście się wstąpić do takiej myjni? Emocje gwarantowane!

8. Modyfikując elementy motocyklowego stroju, nie możemy zapomnieć o kasku. Proponujemy kask w halloweenowym kolorze i kształcie. Sugerujemy jednak traktować go jako przebranie, a nie pełnoprawny kask, bo bezpieczeństwo w czymś takim pewnie pozostawia wiele do życzenia. Ale ten wygląd… Kask do nabycia tu.

 

9. Jeszcze jedna propozycja „podania” samochodu. Co prawda kreatywność twórcy „charakteryzacji” pozostawia wiele do życzenia, ale przy takim samochodzie można mu wybaczyć. To w końcu Audi R8… Jeśli zechcielibyście sobie sprawić taki gadżet na Halloween, musicie się liczyć z kosztami mocno powyżej 200 000 złotych.

10. Nasz standardowy, bezpieczny kask (a także motocykl) przyozdobić można takimi stylowymi naklejkami. Wolicie pajęczynę czy samego pająka?

Bonus! 🙂

Polecamy też zły (lecz bardzo tematyczny) film do obejrzenia na wieczór: Ghost Rider! Warto sobie odświeżyć tę dramatycznie kiepską (ale za to widowiskową) produkcję z 2007 roku.

Najnowsze

Kierowcy trójkołowych motocykli (trajek) dyskryminowani w ustawie!

Polska ustawa nie spełnia wymogów nałożonych na kraje członkowskie przez UE - rzecz tyczy się pojazdów trójkołowych, czyli tzw. trajek.

Can Am Sypder RS
fot. Can Am

W związku z wejściem w życie nowej ustawy o kierujących, niektórzy posiadacze nabytych przed datą 19 stycznia 2013 roku uprawnień, stracili je w nocy z 18/19 stycznia 2013 roku. Absurd? Nie, to realia… Dyrektywy unijne zawierają wielokrotne zapisy stwierdzające bezspornie, że wprowadzenie w życie nowych przepisów nie może w żaden sposób naruszać praw nabytych przed datą wejścia w życie ustawy. Logiczne to i spójne, bo lex retro non agit – prawo nie działa wstecz. Niestety nie w Polsce.

Równi i równiejsi
Temat wprowadzenia w polskim prawie możliwości kierowania osobom posiadającym od lat 3 prawo jazdy kategorii B, pojazdami określonymi jako motocykle o pojemności do 125 cm3 zaowocował wprowadzeniem ustawy, co było opisywane tu. Jednak polski ustawodawca, skorzystał z zapisu dyrektywy 2006/126/WE z późniejszymi zmianami z roku 2012, a konkretnie z art. 3 b). Skorzystano jednak tylko z jednego z podpunktów, pomijając lub raczej nie rozpatrując podpunktu oznaczonego literką „a”, dającego posiadaczom polskiego prawa jazdy, dalsze możliwości, jak się okazuje nie bez znaczenia. Mało przekonujący byłby tutaj argument, chociaż padł on w rozmowach z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury, że grupa posiadaczy motocykli trójkołowych o mocy powyżej 15 kW jest w Polsce tak mała, że wprowadzenie w treści ustawy zapisu dającego posiadaczom prawa jazdy kategorii B, którzy ukończyli 21 lat, prawo do kierowania takimi pojazdami jest zbędna, pomimo, że ww. dyrektywa unijna daje taką możliwość państwom członkowskim UE.

Rozpoczęto dyskusje zmierzające do poprawienia polskich przepisów, w zapisach ich treści, aby postanowienia dyrektyw unijnych były w pełni zrealizowane, a wskazane możliwości dla państw członkowskich UE, w sposób roztropny, wykorzystane…

Inicjatorzy całego przedsięwzięcia są osobami z poza układów politycznych, nie są lobbystami konkretnej marki czy też producenta pojazdów. Dokonanie zmian, poprawek legislacyjnych, wymaga jednak poparcia określonych gremiów, instytucji czy osób, które po zapoznaniu się z tematem mile nas zaskoczyły i bardzo aktywnie podjęły wspólne działania.

Jak zmienić polskie prawo?
Działania rozpoczęto od kontaktu z Ministerstwem Infrastruktury. Pan Tomasz Piętka wskazał różne możliwości działania. Po pierwsze zebranie 100 tysięcy podpisów w ramach inicjatywy obywatelskiej dokonania zmian ustawy o kierujących. Propozycja druga: inicjatywa posła na Sejm RP lub nawet grupy posłów… Wkrótce odbyło się spotkanie z Parlamentarnym Zespołem Miłośników Motocykli i Samochodów (dalej w tekście PZMMiS), jego przewodniczącym, posłem Piotrem Tomańskim, Mariuszem Wasiakiem – Głównym Specjalistą Zespołu Opiniodawczo-Konsultacyjnego KG Policji Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego oraz podkomisarzem Robertem Kanią z KG Policji Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego. Niestety, zaproszeni przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury nie mogli przybyć na posiedzenie.

Konkludując: PZMMiS – na „tak” za koniecznością zmiany ustawy, KG Policji – „tak”, choć przyznają, że kwestia wymaga formalnej akceptacji zwierzchników. Najważniejszy był brak negatywnych przemyśleń, a wręcz podano pod rozwagę na przyszłość kolejne kwestie dotyczące polskich uregulowań prawnych.

Czego będą dotyczyć zmiany?
W skrócie, chodzi o uregulowanie kwestii uprawnień do prowadzenia pojazdów nabytych przed dniem 19 stycznia 2013 roku poprzez zastosowanie kodów unijnych umieszczanych w poz. 12 blankietu prawa jazdy na stronie 2 przy danej kategorii. Pozycja ta zawiera zapisy dotyczące wymogów, ograniczeń lub rozszerzeń uprawnień do prowadzenia pojazdów. Według oświadczenia pracowników Ministerstwa Infrastruktury kody te stosuje się sporadycznie, stosowanie ich dotyczy np. wad wzroku lub konieczności przystosowania pojazdów dla osób niepełnosprawnych. Wpisanie kodów, jako przykład; A 79.03 i A 79.04 oznaczałoby, że posiadacz prawa jazdy kategorii B, który uzyskał uprawnienie przed dniem 19 stycznia 2013 roku może kierować pojazdem „motocykl trójkołowy o mocy powyżej 15 kW”, pod warunkiem że ukończył 21 lat.

Taka sytuacja miała by miejsce, gdyby polski ustawodawca nie dokonał zmiany w dotychczasowej ustawie, kiedy to wymagana jest dla tego typu pojazdu kategoria A. Jednakże klasyfikując ten konkretny rodzaj pojazdów w kategorii B (taką możliwość dają Polsce jako krajowi członkowskiemu UE dyrektywy Parlamentu Europejskiego) nie byłoby konieczności umieszczania takiego kodu i tym samym wymiany dokumentów.

Ministerstwo wydało stosowne rozporządzenia, być może wystarczy wydanie jedynie instrukcji ich stosowania lub uszczegółowienia zapisów dotychczasowych rozporządzeń. To jednak leży w gestii Ministerstwa Infrastruktury i nie wymaga kwestii zmian zapisów treści ustawy.

W odniesieniu do kierowania pojazdami na własnym terytorium państwa członkowskie mogą przyznać następującą równoważność kategorii:

a) prawo jazdy kategorii B uprawniające do kierowania motocyklami trzykołowymi o mocy ponad 15 kW, o ile posiadacz prawa jazdy kategorii B ma co najmniej 21 lat;

b) prawo jazdy kategorii B uprawnia do kierowania motocyklami kategorii A1 (już obowiązuje w Polsce od dnia 26 sierpnia 2014 roku – vide Dz. U. z 2014 roku poz. 970 Zmiana ustawy o kierujących pojazdami z 26 czerwca 2014 roku).

Niewykonalność zdania egzaminu na kat. A trajką
Kolejne zapisy dyrektyw unijnych wskazują jednoznacznie, że egzaminy praktyczne na prawo jazdy powinny odbywać się na pojazdach adekwatnych do kategorii wymaganej w ustawie. Dalej, jeżeli WORD jako jednostka uprawniona do egzaminowania nie posiada stosownego pojazdu może go udostępnić szkoła nauki jazdy, pod warunkiem, że pojazd ten spełnia wymogi dopuszczenia do ruchu i prowadzenia nauki jazdy.

8 ośrodków WORD i 21 Szkół Nauki Jazdy stwierdziło, że nie posiada takiego pojazdu, tj. motocykla trójkołowego.

Wykonanie zadań egzaminacyjnych dla pojazdów kategorii A motocyklem trójkołowym nawet nie graniczy z cudem, jest po prostu z wielu powodów niewykonalne.

Proponowany zapis do treści ustawy zmianie ustawy

Art. 1. W ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2014 r. poz. 600 z późn. zmianami poz.970) wprowadza się następujące zmiany:

1) w art. 6.1. w pkt. 3. dodanie ppkt. 5) o brzmieniu:

5) kategorii B uprawnia do kierowania motocyklem trójkołowym (L5e) z lub bez przyczepy o mocy przekraczającej 15 kW o ile posiadacz prawa jazdy tej kategorii ukończył 21 lat

2) w art. 8.1. dokonać skreślenia ppkt. 5) w całości

Wariant II;

2) w art. 8.1. dokonać zmiany zapisu treści ppkt. 5) o brzmieniu:

5) 21 lat – dla motocykli trójkołowych o mocy przekraczającej 15 kW, jeżeli osoba posiada prawo jazdy kategorii  B

Aby tego dokonać trzeba jednak przeprowadzić całościowy proces legislacyjny… jednak istnieje realna szansa dokonania zmian w treści ustawy o kierujących jeszcze przed upływem obecnej kadencji Sejmu RP. Ważnym dla sprawy jest jednak, aby swoje zdanie wypowiedziały także osoby zainteresowane, np. środowisko motocyklistów.

Autor: Dr. Robert Sabadini (Robi)

Najnowsze

Sprawdź trzeźwość zanim pojedziesz

Pierwsza połowa października to około 3 tysięcy zatrzymań pijanych kierowców. Nim zasiądziemy za kółkiem, warto skorzystać z podręcznego alkomatu, który da nam pewność, że możemy jechać bezpiecznie.

fot. Spyshop

Jazda po alkoholu niesie za sobą poważne konsekwencje. To przede wszystkim narażenie zdrowia i życia, ale też  utrata prawa jazdy, opłacanie wysokich grzywien, czy nawet pozbawienie wolności od 2 do 10 lat. Niektórzy sprawcy wypadków po pijanemu twierdzą, że nie wsiadali do auta zaraz po spożyciu. Jednak zwykłe „odczekanie” nie daje pewności, że za kierownicą możemy czuć się bezpiecznie.

– Trudno ocenić, jak długo alkohol utrzymuje się w organizmie. To zależy od wielu czynników, a już wypicie dwóch piw może poważnie wpłynąć na naszą zdolność prowadzenia pojazdów – mówi Paweł Wujcikowski, ekspert ds. bezpieczeństwa w firmie Spy Shop. – Dlatego nawet przespana noc po zakrapianej imprezie nie gwarantuje, że można prowadzić i lepiej sprawdzić swoją trzeźwość.

Wirtualne znaczy nieprawdziwe
Jedną z metod kontroli poziomu alkoholu we krwi jest korzystanie z tzw. wirtualnych kalkulatorów promili. Niestety aplikacje tego typu mają niewiele wspólnego z rzeczywistym testem. Ich wyniki generowane są za pomocą prostych algorytmów, które nie uwzględniają indywidualnych predyspozycji osoby badanej, jak kondycja organizmu, ilość snu, sposób picia, czy nawet poziom wody organizmie.

– Nie należy ufać takim programom, to w najlepszym przypadku szybka droga do zapłacenia wysokiego mandatu, a w poważnych sytuacjach mogą być one nawet pośrednią przyczyną wypadku – mówi Paweł Wujcikowski.

Ekspert podkreśla, że jedyną pewną metodą kontroli trzeźwości jest użycie dobrej jakości podręcznego alkomatu. Urządzenia, które każdy rozsądny kierowca powinien trzymać w schowku swojego auta.

Tylko alkomat daje dobry wynik
Istnieje jednak kilka rodzajów alkomatów. Te dostępne na rynku opierają się głównie na sensorach półprzewodnikowych i elektrochemicznych. Pierwsze podają wynik nie tylko w oparciu o ilość alkoholu w wydychanym powietrzu. Ich pomiar może zostać zakłócony np. przez palenie papierosów, zjedzenie czekoladki lub nawet żucie miętówki. Dlatego lepiej zaopatrzyć się w alkomat z sensorem elektrochemicznym, który cechuje się znacznie wyższą selektywnością – obecność innych substancji nie ma takiego wpływu na wynik pomiaru.

– Dokładność czujników elektrochemicznych to nawet setne części promila. To daje pewność, że podany wynik będzie zgodny z prawdą i pozwala podjąć racjonalną decyzję, co do zdolności prowadzenia samochodu – mów Paweł Wujcikowski.

Czas pomiaru wynosi zwykle ok. 4-5 sekund, a czułość alkomatu z sensorem elektrochemicznym jest zbliżona do tej, jaką osiągają profesjonalne urządzenia policyjne. Zakres pomiaru może wynosić od 0 do 5 promili. Wystarcza więc na upewnienie się, czy echa całonocnej imprezy wciąż szumią w głowie kierowcy. Należy jednak pamiętać o okresowej kalibracji urządzenia w autoryzowanym serwisie. Taki zabieg wymagany jest średnio (najlepiej wykonywać go zgodnie z zaleceniami producenta dla danego modelu) raz na pół roku lub co 200 pomiarów w przypadku alkomatów z czujnikiem półprzewodnikowym lub raz na rok lub co 500 pomiarów dla alkomatów elektrochemicznych. Konieczność rzadszego kalibrowania alkomatu przekłada się na niższe koszty eksploatacyjne, co dodatkowo rekompensuje początkowo wyższy koszt zakupu urządzenia lepszej klasy.

Jeżeli nie posiadamy alkomatu, pomiaru trzeźwości można dokonać na najbliższym komisariacie lub dzięki uprzejmości patrolu policji, który takie urządzenie akurat posiada. Pamiętajmy o tym nim podejmiemy decyzję o prowadzeniu auta „dzień po”.

Najnowsze