Mitsubishi ASX 2020 – jeszcze bardziej muskularne i off-roadowe

Najnowsze wcielenie ASX wyróżnia się nowym projektem nadwozia, który podkreślają dostępne już w podstawowej wersji nowoczesne światła BI-LED. Dodatkowo oferuje nam dynamiczny i trwały silnik benzynowy z systemem zmiennych faz rozrządu o pojemności 2 litrów i mocy 150 KM.

Mitsubishi ASX 2020 przykuwa wzrok całkiem nowym designem nadwozia z pokrywą silnika zachodzącą na masywne zderzaki, charakterystycznym, muskularnym grillem,  osłoną pod zderzakiem oraz tylnym „dyfuzorem” – ten offroadowy styl, będący kolejną interpretacją motywu „Dynamic Shield” podkreśla moc, solidność oraz wytrzymałość nowego modelu. Porównując z poprzednikiem maska pojazdu jest bardziej pochylona, co poprawia widoczność do przodu. Stylizację podkreślają też charakterystyczne reflektory LED, z kierunkowskazami i światłami przeciwmgielnymi umieszczonymi przy krawędzi zderzaka. W tylnej części nadwozia umieszczono zestaw lamp LED, który rozciąga się na całej szerokości samochodu i wraz z nowym zderzakiem uwypukla jego muskularną sylwetkę.

Do napędu ASX przewidziano wolnossący silnik MIVEC –  dynamiczny i niezawodny. Przy pojemności 2 litrów generuje 150 KM mocy i 195 Nm momentu obrotowego. W porównaniu do poprzednika to 33 konie mechaniczne więcej, zaś maksymalny moment obrotowy podwyższono o 31 Nm.

Kompaktowy SUV Mitsubishi (długość nadwozia 4365 mm) ma 19 cm prześwitu. Nawet w wersji z napędem tylko na przód samochód sprawdza się na co dzień i na wypady „od święta”. ASX zabierze 406 l bagażu, może też holować przyczepy o masie od 710 kg (bez hamulca) lub 1300 kg (z hamulcem). Przednie zawieszenie to typowe kolumny MacPhersona, gdy z tyłu oś jest tzw. wielowahaczowa – samochód jest więc nie tylko komfortowy, ale też wytrzymały. W zależności od układu napędowego (napęd na przód lub na obie osie) pokona przeszkody poza drogami asfaltowymi.

Już w najtańszej wersji można się spodziewać dobrego wyposażenia. Samochód opuszcza fabrykę z immobilizerem, wycieraczkami szyby przedniej z czujnikiem deszczu, elektrycznie regulowanymi i podgrzewanymi lusterkami zewnętrznymi, elektrycznymi szybami z przodu i z tyłu (z funkcją Auto od strony kierowcy), jest też sterowanie systemem audio na kierownicy i zestaw głośnomówiący Bluetooth.

Wszystkie wersje (poza najtańszą) otrzymują kamerę cofania oraz centralny zamek ze sterowaniem pilotem. Każdy dostępny w Polsce ASX ma światła do jazdy dziennej i reflektory w technologii Bi-LED z czujnikiem zmierzchu oraz tylne lampy LED (jedyny -SUV w tej klasie, który może się tym pochwalić), a trzy topowe odmiany (Intense, Intense Plus, Instyle) również diodowe reflektory przeciwmgielne LED.

Najnowsze

Nowe Mitsubishi L200 2020 już na polskim rynku. Znamy ceny!

Właśnie premierę rynkową świętuje najnowsza, szósta już generacja pickupa Mitsubishi L200. Wytrzymałe, niezawodne i w muskularnym stylu „Rock Solid” - nie tylko wygląda inaczej, ale też otrzymuje najnowszej generacji system napędu 4WD z oferowaną w standardzie blokadą tylnego mechanizmu różnicowego.

Pierwsza generacja L200 debiutowała w roku 1978, a więc ponad 40 lat temu. Od tamtego czasu na rynek trafiło ok. 5 milionów aut, które są wzorem pojazdów do pracy i rekreacji. Samochód jest produkowany w „kraju pickupów”, czyli w Tajlandii (fabryka Laem Chabang). Do sprzedaży L200 trafi globalnie – samochód będzie dostępny w Europie, obu Amerykach, a także w Oceanii, na Bliskim Wschodzie, Afryce i Ameryce Południowej.

L200 jest oferowany z nowym, 4-cylindrowym, wysokoprężnym, turbodoładowanym silnikiem o pojemności 2,2 litra. Jednostka z układem wtryskowym Common Rail generuje 150 KM, a jej moment obrotowy wynosi 400 Nm (maksimum dostępne w zakresie 1750-2250 obr./min). 

Do wyboru klienci mają samochody z układem przeniesienia napędu Easy Select lub Super Select (z centralnym mechanizmem różnicowym, który można zablokować, a wtedy siła napędowa jest dzielona między osie w proporcji 50/50). W obydwóch odmianach napędzane są tylne koła, a przednią oś można dołączyć w czasie jazdy.

Wyjątkowy w tej klasie pojazdów układ napędu na 4 koła Super Select 4WD umożliwia także jazdę 4×4 po asfalcie. Wraz z nowym L200 debiutuje tryb Offroad z ustawieniami GRAVEL (szuter), MUD/SNOW (błoto/śnieg), SAND (piasek) i ROCK (kamienie). Elektronika w takim trybie kontroluje moc, steruje pracą przekładni i hamulcami, aby kierowca mógł mieć większą kontrolę nad poślizgu kół, a tym samym maksymalizować skuteczność jazdy – pickup lepiej radzi sobie z nawierzchniami luźnymi, słabo przyczepnymi.

Mitsubishi L200 ma 20 cm minimalnego prześwitu. Kąt natarcia to z kolei 29 stopni, gdy kąt zejścia wynosi do 21 stopni. Samochód może poruszać się w przechyle bocznym wynoszący do 45 stopni. Jest idealnym narzędziem do pracy – ładowność wynosi (w zależności od wersji i układu przeniesienia napędu) od 1040 do 1080 kg. 

Ceny nowego Mitsubishi L200 zaczynają się od 135 990 zł. Pickup Mitsubishi jest oferowany zarówno z lakierami zwykłymi, jak i metalizowanymi. Możliwe jest również zamówienie L200 z lakierem perłowym (za dopłatą 3900), zaś w przypadku aut białych, niemetalizowanych dopłata wynosi tylko 1000 zł.

W każdym Mitsubishi L200 jest system wspomagania ruszania na wzniesieniu (HSA) i  stabilizacja toru jazdy przyczepy (TSA), a z wyposażeniem Instyle DC, Instyle DC AT oraz Instyle Plus DC dodatkowo system kontroli zjazdu ze wzniesienia. Poza najprostszym L200 wszystkie pozostałe mają system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu (LDW) oraz system ograniczający skutki kolizji czołowych (FCM). W modelach topowych Mitsubishi proponuje kamery 360 stopni (w tym cofania), zaś z wyposażeniem Instyle Plus samochód ostrzeże kierowcę o ruchu poprzecznym podczas cofania (RCTA). 

Najnowsze

Mazda Experience Days. Krzysztof Hołowczyc testuje Nową Mazdę CX-30!

Już w ten weekend Mazda Motor Poland zaprasza na wyjątkowe, motoryzacyjne wydarzenie – Mazda Experience Days. We wszystkich salonach marki ostatni weekend września upłynie pod znakiem prezentacji i testów Nowej Mazdy CX-30, pierwszego SUV-a nowej generacji.

Wydarzeniu będzie towarzyszyć szereg dodatkowych atrakcji. Wśród nich będzie konkurs prowadzony przez jednego z najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych, Krzysztofa Hołowczyca, który wcieli się w rolę specjalnie stworzonego bota. Informacje przekazane przez wirtualnego „Hołka” pozwolą każdemu odwiedzającemu salon Mazdy wziąć udział w konkursie, w którym główną nagrodą jest tydzień z nową Mazdą CX-30, weekend w luksusowym SPA oraz specjalna jazda próbna w towarzystwie rajdowego mistrza.

Uczestnicy Mazda Experience Days będą też pierwszymi widzami premierowej serii krótkich materiałów filmowych, w których Krzysztof Hołowczyc testuje Nową Mazdę CX-30 oraz odpowiada na pytania zadane przez fanów na profilu Mazdy na Facebooku. Ponadto wszyscy odwiedzający salony Mazdy w ten weekend będą mogli podjąć wyzwanie rzucone przez „Hołka” i w czasie jazd próbnych pobić rekordowy dystans, jaki nasz mistrz pokonał podczas swojego najdłuższego rajdu w karierze.

Mazda Experience Days odbywają się w dniach 27-29 września 2019 r. we wszystkich salonach Mazdy i są okazją do poznania całej gamy samochodów japońskiego producenta. Każdy, kto zamówi w ten weekend dowolny model Mazdy, otrzyma przy jego odbiorze niespodziankę.

Najnowsze

Kamila Nawotnik

Kitty O’Neil – najszybsza kobieta, która nie znała strachu

Miała 72 lata, gdy zmarła w szpitalu położonym w Dakocie Południowej i niemal na pewno w tamtej chwili nie myślała o żalu. Jej życie pełne było przygód, adrenaliny, kolejnych przekroczonych granic i bezkresnej pasji. Kitty O’Neil była praktycznie głucha, ale to nie przeszkodziło jej w rozwinięciu fascynującej kariery i zostaniu najszybszą kobietą na świecie.

W sierpniu świat opłakiwał tragiczną śmierć Jessi Combs. 39-latka zginęła w wypadku podczas próby, która może zapewnić jej tytuł najszybszej kobiety świata. Celem prezenterki znanej m.in. z programu “Pogromcy mitów” było przebicie dawnego osiągnięcia jej rodaczki – słynnej kaskaderki z Hollywood. Cztery lata przed narodzinami Jessi, swoją historię wielkimi literami pisała bowiem Kitty O’Neil.

„Prędkość przyprawia mnie o gęsią skórkę i kocham to!”

Był 6 grudnia 1976 roku, kiedy na dnie wysuszonego jeziora na terenie pustyni Alvord w stanie Oregon, O’Neil wsiadła do pojazdu rakietowego. Napędzany wodorem i nadtlenkiem motor o mocy 48 000 KM zasilał trójkołowca o nazwie SMI Motivator. Kobieta dwukrotnie przycisnęła pedał gazu, aby rozbudzić maszynę, następnie zaczekała, aż jej asystent Stan Schwanz skończy na palcach odliczanie od dziesięciu i da sygnał ręką na start. Gdy to nastąpiło – wcisnęła pedał do oporu.  

Przyspieszenie wciskało w fotel, a silnik rakiety donośnie grzmiał, jednak Kitty w kabinie towarzyszyła cisza. Niemal całkiem głucha, osiągnęła prędkość 618 mil na godzinę (prawie 995 km/h!) w pierwszej próbie, co było rezultatem tylko o 12 mph gorszym od ówczesnego, ogólnego światowego rekordu prędkości. Ostatecznie, średnia wartość z kilku przejazdów wyniosła 512,7 mph (825 km/h). Ten wyczyn przebił dotychczasowy rekord wśród kobiet o ponad 200 mil na godzinę i zapewnił Kitty tytuł, oficjalnie niepokonany do dziś.  

O’Neil urodziła się w marcu 1964 roku w stanie Teksas, a w jej krwi płynęło DNA w połowie irlandzkie, a w połowie czirokeskie, pochodzące od Indian z Ameryki Północnej. W wieku zaledwie 4 miesięcy zachorowała na ospę i odrę. Aby utrzymać dziewczynkę przy życiu, jej mama wkładała ją do wanny wypełnionej lodem, jednak bardzo wysoka gorączka zdążyła zniszczyć nerwy, co trwale uszkodziło słuch dziecka. W tej kwestii jednak rodzice Kitty zorientowali się dopiero, gdy ta była dwulatką.

Pomimo niepełnosprawności, dziewczynka z czasem nauczyła się czytać z ruchu warg oraz wyczuwać własny głos, kładąc rękę na gardle i czując wibracje powstałe na skutek mówienia. W latach szkolnych Kitty uczyła się nawet grać na pianinie i wiolonczeli, wyczuwając muzykę rękami i nogami. Jednocześnie szkoliła technikę skakania z platformy i nurkowania, wygrywając po drodze wiele zawodów.  

„Zachorowałam, więc musiałam zacząć wszystko od nowa i znudziłam się”

Jej trenerem był olimpijczyk i złoty medalista Sammy Lee, który przygotowywał O’Neil do wzięcia udziału w letnich igrzyskach w Tokio w 1964 roku. Ostatecznie jednak Kitty nie dotarła do Japonii przez skręcony nadgarstek i rdzeniowe zapalenie opon mózgowych. Choroba była poważna – lekarze ostrzegali, że może już nigdy nie chodzić, jednak już dwa tygodnie później Kitty stanęła na nogi i zaczęła szukać dla siebie nowej drogi.  

Jako dorosła kobieta, O’Neil będzie mierzyła niewiele ponad 160 cm i ważyła zaledwie 45 kg. Co tak drobna osoba może robić w życiu zawodowym? Oczywiście – nieustannie stawiać swoje życie na szali jako nieustraszona kaskaderka i demon prędkości. Kitty została pierwszą kobietą, która dołączyła do wąskiej, prestiżowej grupy kaskaderskiej Stunts Unlimited, zrzeszającej 37 osób narażających swoje życie dla zarobku i chwili chwały. 

Od połowy lat 70. Kitty pracowała jako aktorka. Grała m.in. postać Lindsay Wagner w filmie „Bionic Woman”. Następnie zwisała z szóstego piętra w jednym z odcinków serialu detektywistycznego „Baretta”, a chwilę później stawiała czoła morskim falom w tonącym samolocie na planie filmu „Airport ‘77”. Równocześnie ścigała się i rozbijała samochody, m.in. podczas kręcenia kultowego „Blues Brothers”.  

Rozgłos przyniosła jej rola kaskaderska w serialu “Wonder Woman” z 1979 roku. Podczas jednego z najbardziej widowiskowych odcinków skoczyła z rozpostartymi rękami z dachu hotelu Hilton w Los Angeles i leciała przez niespełna 40 metrów, nim wylądowała na poduszce. Tym samym ustanowiła nowy rekord w kategorii „spadających kobiet”.

„Chciałam robić coś szybkiego. Związanego z prędkością, motocyklami, samochodami, łodziami… Cokolwiek.”

Przejazd Motivatorem nie był jedynym rekordem prędkości w jej portfolio. Nie miały dla niej znaczenia warunki czy przestrzeń, w której się poruszała. Na wodzie ustanowiła najlepszy wówczas wynik 275 mph (442 km/h) za pomocą łodzi odrzutowej o nazwie Captain Crazy („Kapitan Szalony”) i rozwinęła rekordową prędkość 105 mph (169 km/h) na nartach wodnych.  

Pobiła swój własny rekord w „najdłuższym spadaniu”, skacząc helikoptera lecącego na wysokości 55 metrów. Wytrenowana w nurkowaniu, skakała do wody z platformy zawieszonej na wysokości 30 metrów. Po ustanowieniu rekordu prędkości wśród kobiet, jej marzeniem było przekroczenie bariery dźwięku w pojeździe naziemnym, co oznaczałoby rozpędzenie się do minimum 1215 km/h. Nigdy jej się to nie udało, choć należała do naprawdę szybkich osób. W 1977 roku wzięła udział w wyścigu na ćwierć mili, który ukończyła w zaledwie 3.22 sekundy. W tak krótkim czasie zdołała osiągnąć prędkość 663 km/h. W jej życiu nie obyło się bez wypadków, kolizji i skasowanych aut. Najbardziej zdumiewający w tym wszystkim jest jednak fakt, że jedyną złamaną kością w historii Kitty były palce dłoni, uszkodzone w 1970 roku w wypadku motocyklowym.  

„To wyzwanie, nie boję się go”

Kitty O’Neil rzadko mówiła o swojej głuchocie, ale gdy już to robiła, nie siliła się ani na patetyczne odwracanie kota ogonem, ani na negowanie rzeczywistości. Traktowała niepełnosprawność jak kolejną rzuconą rękawicę, próbę, której trzeba stawić czoła. Mawiała, że lubi swoją głuchotę, bo jest dla niej kolejnym wyzwaniem. Kochała ryzyko i nie bała się go podejmować za wszelką cenę. Im większe, tym lepiej.   

Prędkość nie była dla Kitty tak dużym problemem jak współczesny seksizm. Za każdym razem, gdy łamała jedną barierę, słyszała, że ze względu na swoją płeć nie jest w stanie złamać kolejnej i chociażby zbliżyć się do osiągnięć mężczyzn. Jej bardzo drobna postura nie wskazywała na siłę i odwagę drzemiące w jej charakterze. Gdy została najszybszą kobietą świata wyszło na jaw, że jej kontrakt przewiduje złamanie rekordu tylko w kategorii żeńskiej. Do prób przy wyższych prędkościach zgłoszono innego kaskadera, Hala Needhama, który ostatecznie nigdy rekordu nie pobił.  

„Jakby się nad tym zastanowić, to nigdy nie jest tego warte”

Dzięki pracy nieustraszonej kaskaderki, O’Neil mogła liczyć na zarobki rzędu 100 tys. dolarów rocznie, ale jak sama mówiła, nie chodziło jej o pieniądze. Najważniejsza była adrenalina, wystawienie ciała na próbę i postawienie życia na szali. Jej zdaniem, oblicze prawdziwego niebezpieczeństwa zmusza ludzkie ciało do maksymalnej mobilizacji, a przekonanie się, na jak wiele nas stać, jest dla niej niezwykle atrakcyjną perspektywą.

Najwyraźniej szalony pęd życia i nieustanny dopływ adrenaliny stanowią klucz do długowieczności, ponieważ Kitty O’Neil zmarła dopiero w wieku 72 lat, w listopadzie 2018 roku. Przyczyną śmierci kaskaderki było zapalenie płuc. Jeszcze w 2015 roku, gdy Kitty poznała Jessi Combs i dowiedziała się, że ta planuje pobić jej rekord, powiedziała:

„Jestem z niej dumna i cieszę się razem z nią. Jeśli jednak przebije mój wynik, będę musiała go po prostu poprawić. To dla mnie kolejne wyzwanie”

 

Najnowsze

Cola w układzie chłodzenia? To możliwe… Absurdalne samodzielne naprawy samochodów

Oszczędność, potrzeba chwili i źle pojęta pomysłowość – decydują o tym, że właściciel samochodu postanawia wejść w rolę mechanika. Czasem się to udaje, ale zwykle skutkuje koniecznością odwiedzenia warsztatu. Bywają jednak przypadki wymykające się wszelkim klasyfikacjom.

Elektrycznie sterowane szyby mogą zepsuć się w najmniej oczekiwanym momencie. Powodem usterki najczęściej bywa awaria podnośnika. Niestety nie jest ona sygnalizowana w żaden sposób przez komputer pokładowy ani jakąkolwiek kontrolkę. Kierowca jest zaskoczony, kiedy mechanizm nagle odmawia posłuszeństwa i opuszczonej szyby nie udaje się podnieść. Zwykle właściciel samochodu nie potrafi sam dokonać naprawy i przywrócić pełnej funkcjonalności. Właściwie jedynym rozwiązaniem jest wymiana podnośnika.

A co jeśli taka usterka przytrafi się nam w trasie? Tymczasowym sposobem bywa demontaż tapicerki drzwi tak, aby można było dostać się do mechanizmu sterującego, podnieść szybę i podeprzeć ją czymś od spodu. Jeden z kierowców posłużył się w tym celu… listwą przypodłogową. Tymczasowa podpórka została przymocowana do szyny prowadnicy uszkodzonego mechanizmu za pomocą popularnych „trytytek” . Choć prowizorka bywa czasami najtrwalsza, mechanicy przekonali jednak właściciela samochodu do naprawy, która umożliwi swobodne otwieranie okna.

Zasłanianie chłodnicy kartonem jest nie tylko absurdalne, ale także niebezpiecznie. Wynika z niewiedzy lub przyzwyczajeń starszych kierowców. W samochodach z epoki PRL jednym z wielu problemów bywał mało wydolny układ chłodzenia. Silniki przy bardzo niskich temperaturach często nie były w stanie osiągnąć odpowiedniej temperatury roboczej, przez co wnętrze pojazdu wolniej się nagrzewało. Bardzo popularne rozwiązanie tego problemu stanowiło przysłonięcie chłodnicy. W niektórych Polmozbytach można było nawet kupić specjalne maskownice chłodnicy, przystosowane do różnych modeli samochodów. Współcześnie takie zabiegi nie mają najmniejszego sensu.

Przełączniki zespolone to jedne z elementów samochodu, których po prostu nie da się naprawić. Jedynym rozwiązaniem jest wymiana. Te niepozorne części odpowiedzialne są za sterowanie pracą poszczególnych podzespołów elektrycznych. W przypadku awarii któregokolwiek przełącznika, jedynym rozwiązaniem jest niestety wymiana całego podzespołu na nowy. Jeden z kierowców postanowił podejść do tego zadania kreatywnie i zastąpił przełącznik spryskiwacza szyb… domowym wyłącznikiem schodowym. Takie rozwiązanie nie wygląda dobrze, nie jest praktyczne, a co najważniejsze – to nielegalny i niebezpieczny pomysł. W razie wypadku dodatkowy element na desce rozdzielczej może spowodować uraz. Z kolei w trakcie przeglądu taka pomysłowość raczej nie spotka się z uznaniem diagnosty…

Popularny napój gazowany w układzie chodzenia? W konsekwencji uszkodzeniu uległa pompa wody, co wiązało się z koniecznością demontażu rozrządu. Niemałych kosztów robocizny i materiałów można było uniknąć, nie ulegając poradom rodem z internetowych samouczków. Napoje gazowane w typie cola rzeczywiście zawierają w sobie kwas fosforowy i kwas cytrynowy, więc czasem sprawdzają się w przypadku usuwania kamienia domowym sposobem. To, co przydatne jest przy czyszczeniu wanny, niekoniecznie służy jednak samochodowi.

Najnowsze