Microsoft i Volvo pozwolą porozmawiać z samochodem

Volvo i Microsoft połączyły siły, żeby zaoferować swoim klientom system, który pozwoli rozmawiać z samochodem. Za pomocą głosu będziemy mogli obsługiwać różne funkcje.

Jeszcze do niedawna takie technologie występowały jedynie w filmach z domieszką science-fiction. Teraz stanie się to rzeczywistością, dzięki rozwiązaniu zaprezentowanemu przez Volvo, które do współpracy zaprosiło Microsoft. 

Użytkownik Volvo będzie mógł porozumieć się z samochodem za pomocą opaski Microsoft Band 2. Wystarczy wydać polecenie głosowe, a samochód zostanie zdalnie zamknięty, uruchomi ogrzewanie, zaświeci światłami lub zatrąbi, a nawet przypomni gdzie jest. Wszystko dzięki specjalnej aplikacji Volvo on Call, która pozwala teraz na kontrolę głosową.

Co ciekawe, rozwiązanie będzie za chwile dostępne na większości rynków, a w tym Polsce. Zobaczcie, jak system działa w praktyce.

Najnowsze

Magda Wilk

Test Peugeot 208 1,6 BlueHDi Allure

Peugeot 208 1,6 BlueHDi to mały, oswojony drapieżnik, który z powodzeniem odnajduje się w miejskiej dżungli jaką jest polska ulica. Testujemy model w najbogatszej wersji Allure i z najmocniejszym silnikiem Diesla, dostępnym w pięciodrzwiowej wersji hatchback. Czy to małe lwiątko, którego głównymi fankami są kobiety, urzekło również i nas?

Nie znam osoby, której 208-ka nie przypadłaby do gustu. Oczywiście nie mówię teraz o właściwościach jezdnych, ale o samym designie samochodu. Auto wyróżnia dynamiczna linia nadwozia, ze sportowym akcentem, o czym może świadczyć nie tylko duży grill zamontowany w przednim zderzaku, ale również przetłoczenia na masce i drzwiach. Nie oznacza to jednak, że temu francuskiemu maluchowi brakuje elegancji i stylu. Dostrzeżecie go w postaci chromu: na listwach podokiennych, lusterkach oraz otoczce grilla. A do tego te urzekające przednie światła LED, które – jak słodki kociak – do nas mrugają. Ale żeby za słodko nie było, to ten kociak potrafi również pokazać pazury. I to dosłownie. Na tylnych lampach widać charakterystyczny ich ślad. Kolor testowanej wersji to metalizowana czerwień. Kolor, który każda kobieta – czy to w formie lakieru do paznokci, czy też szminki powinna mieć w swojej torebce. I na pewno zmieszczą się też w niej kluczyki do tego właśnie francuskiego kociaka, osadzonego na 16-calowych aluminiowych obręczach Titane Technical Grey (za dopłatą 600 złotych). Co ciekawe paleta barw nadwozia jest dość bogata. Każdy – nie tylko panie – znajdzie tu coś dla siebie spośród aż 12 kolorów, z czego dwa są strukturalne (matowe, bardziej odporne na drobne zarysowania, łatwiejsze w utrzymaniu).

Przestrzeni w bród!
Wydawałoby się, że skoro pięciodrzwiowy Peugeot 208 z zewnątrz jest taki mały, to w środku znacząco to odczujemy. Nic bardziej mylnego! Przeszklony panoramiczny dach, którym sterujemy manualnie, daje poczucie zdecydowanie większego środka. Ale spójrzmy co się dzieje zza fotela kierowcy. Podobnie jak w innych modelach z koncernu PSA, o których wcześniej już pisałyśmy, deska rozdzielcza 208-ki ograniczona została do minimum w kwestii wszelkiego rodzaju przycisków. Pośrodku kokpitu, którego tekstura wygląda jak imitacja karbonu, mamy 7-calowy multimedialny ekran dotykowy. Jest dość intuicyjny i prosty w obsłudze, choć może wynika to z zaprzyjaźnienia się już z kilkoma modelami z PSA. Nieco niżej pod ekranem znajduje się seria kilku przycisków, m.in. od klimatyzacji i nawiewów. Dzięki temu z pewnością szybciej dostosujemy temperaturę w aucie, zanim „przeklikamy” to na ekranie. Niestety, podobnie jak w testowanym wcześniej Peugeocie 308 SW GT mam problem z trójramienną wielofunkcyjną kierownicą. Jest dość mała. W związku z tym dalej ustawienie fotela we właściwej pozycji jest dla mnie nieosiągalne i dalej nie widzę dokładnie zegarów, przez co jeszcze bardziej muszę pilnować się z prędkością samochodu. A jak jest na tylnej kanapie? Wzrostem nie grzeszę, ale jak na małego hot hatch’a to mam dość sporo miejsca na nogi. Z kolei osoby wysokie mogą trochę narzekać na przestrzeń nad głową, z powodu ściętego tyłu nadwozia. Jeśli jednak wybieramy się w dalszą podróż to Peugeot 208 ma całkiem pokaźny bagażnik – 311 l, przy czym po złożeniu tylnej kanapy zyskamy maksymalną przestrzeń 1152 l.

Ale jazzda!
A co się kryje pod maską lwa? Lwiątko… Jednostka 1,6 BlueHDi o mocy 99 koni mechanicznych. Szaleństwa nie ma, szczególnie, że to najmocniejszy silnik diesla w wersji pięciodrzwiowej, ale z drugiej strony – czy potrzebujemy czegoś mocniejszego na miasto? Powinno wystarczyć. Silnik zresztą jest elastyczny, zwinny. Demonem prędkości z pewnością jednak nie jest – przyspieszenie od 0 do 100 km/h osiągamy w 10,7 s. Szukając jednak plusów możemy przez to mieć większą pewność, że nawet jak się zagapimy to nie złapie nas żaden fotoradar.  Minusem jest pięciobiegowa manualna przekładnia, która działa dość topornie. Przełożenia wchodzą mało precyzyjnie. Brakowało również szóstego biegu, który spowodowałby zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na paliwo. Póki co ciężko było mi uzyskać spalanie, które wskazuje na stronie producent czyli 3,4 l/100 km w cyklu mieszanym. 5,5 to chyba najniższa wartość jaką uzyskałam (6,8 w cyklu miejskim w korkach). Niemniej jednak Peugeotem 208 jeździ się przyjemnie. Jest całkiem zwrotny. Mierzy niecałe 4 m długości, przez co poruszanie się nim, szczególnie w zatłoczonym mieście, jest bardzo wygodne. Tej wygodzie pomaga również System Park Assist (aktywne wspomaganie parkowania równoległego lub prostopadłego), system czujników parkowania z przodu i tyłu, czy też system Active City Brake, pozwalający uniknąć zderzenia lub ograniczyć jego skutki wobec braku reakcji ze strony kierowcy podczas jazdy po mieście z prędkością poniżej 30 km/h. Zdecydowanie ułatwia to życie kierowcy.

Auto marzeń?
Peugeot 208 1,6 BlueHDi… Za co mogą lubić go kobiety, które – mam wrażenie – są głównymi posiadaczkami tego małego hothatch’a? Z pewnością za dynamiczną sylwetkę, kolorystykę, ciekawe wnętrze i oczywiście te kocie „ruchy”. Jak każda kobieta auto potrafi również pokazać pazur, chociaż testowana wersja raczej jedynie w formie tylnych świateł LED i lwa na grillu, bo pod maską póki co drzemie sobie lwiątko.

Moim zdaniem Peugeot 208 idealnie spełnia oczekiwania w stosunku do miejskiego auta, aczkolwiek Peugeot 208 GTi idealnie spełniałby również i moje.

NA TAK:
– mały, ale przestronny;
– przeszklony dach;
– dynamiczny design, duży wybór kolorów nadwozia.

NA NIE:
– głośny silnik;
– toporna skrzynia biegów.

Cena podstawowa: 71 800 złotych
Cena egzemplarza testowego: 78 900 złotych

Dane techniczne Peugeot 208 1,6 BlueHDi  Allure
Silnik: diesel
Pojemność: 1560 cm3
Moc maksymalna:  99 KM przy 4000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 254 Nm przy 1750 obr./min             
Napęd: na przednią oś
Pojemność bagażnika: 311 litrów

Najnowsze

Nowy Jaguar F-PACE – ceny w Polsce

F-PACE to sportowy crossover, zaprojektowany i skonstruowany z naciskiem na osiągi i jakość wykończenia. Jak przedstawiają się ceny na ten model w Polsce?

Cennik rozpoczyna się od 199 900 złotych za samochód z silnikiem 2,0 Diesel Ingenium o mocy 180 KM. Wszystkie ceny zawierają 5-letnią gwarancję i 3-letni pakiet serwisowy bez limitu kilometrów.

{{ download(119) }}

Krajowa premiera Jaguara F-Pace odbędzie się podczas targów Poznań Motorshow (30.03-3.04.2016). Pierwsze samochody dla Klientów trafią natomiast do salonów już w kwietniu 2016 roku.

Więcej o modelu Jaguar F-Pace dowiesz się tu.

Cennik nowy Jaguar F-Pace MY17

  • F-Pace 2.0 i4D 180KM RWD Manual Pure – 199.900 zł
  • F-Pace 2.0 i4D 180KM AWD Manual Pure – 213.200 zł
  • F-Pace 3.0 TDV6 300KM AWD Automatic Pure – 316.200 zł
  • F-Pace 3.0 TDV6 300KM AWD Automatic First Edition – 438.500 zł
  • F-Pace 3.0 V6 Supercharged 340KM AWD Automatic Pure – 322.800 zł
  • F-Pace 3.0 V6 Supercharged 380KM AWD Automatic “S” – 411.100 zł
  • F-Pace 3.0 V6 Supercharged 380KM AWD Automatic First Edition – 460.700 zł

Najnowsze

Zabytkowe samochody – 5 ciekawostek ze świata dawnej motoryzacji

Aby trochę przybliżyć motoryzację z dawnych lat, oto 5 ciekawostek ze świata, które może zachęcą do rozwijania swojej wiedzy z zakresu starych pojazdów i do poszukiwań najciekawszych modeli. Zaczynajmy!

Kiedy mija nas samochód, który wiekiem może być starszy od naszych dziadków, myślimy sobie: co za wóz! Zabytkowe samochody mają w sobie urok, wyjątkowy szyk, niespotykane dziś kształty i jakąś przedziwną moc, która przyciąga spojrzenia. To w końcu niecodzienny widok, a parada starych samochodów czy wystawa pojazdów, np. z okresu międzywojennego, to smaczny kąsek dla miłośników motoryzacji. Miło popatrzeć, a zasiąść za kierownicą i na chwilę przenieść się do czasów sprzed dziesięcioleci – bezcenne. Zobacz naszą relację ze zlotu zabytkowych, leciwych, ale urodziwych samochodów, jakim był na pewno model Citroen 2CV.

  1. Motoryzacyjny skansen na Kubie (zdjęcie powyżej)

Kiedy Fidel Castro doszedł do władzy na Kubie w 1958 roku, zabronił sprowadzania nowych samochodów z zagranicy. Dlatego o tej wyspie mówi się właśnie, jako o motoryzacyjnym skansenie, który równocześnie jest bardzo ciekawy dla fanów starych samochodów. Co więc jeździ po kubańskich drogach? Starocie, ale wypieszczone i sprawne, bo z braku nowych pojazdów, stare muszą być wciąż na chodzie. Są to m.in. takie marki jak Cadillac, Ford czy Chevrolet. Od lat 60. Fidel zezwolił na import aut z krajów „zaprzyjaźnionych”. W związku z tym na Kubie jeżdżą Łady oraz Moskwicze, a także można spotkać nasze „fiaciki”, czyli modele 126 i 125p, a także Polonezy i Żuki.

  1. Mechaniczna pomarańcza

Model samochodu Mini Outspan Orange wymyślono w 1972 roku. To autko, choć na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, że to w ogóle jest samochód zabytkowy, zostało stworzone w związku z kampanią reklamową firmy Outspan, która zajmowała się handlem owocami. Pojazdem zmodyfikowanym, który po metamorfozie zaczął przypominać wielką pomarańczę, było auto MINI, a zmian dokonała firma Brian Waite Enterprise Ltd. z Wielkiej Brytanii, która wykonała 6 takich owocowych samochodów. Ich zadaniem było reklamowanie marki Outspan i jej produktów. Ponoć jeszcze jeden taki wóz jeździ w RPA. 

  1. To ptak? Nie! To samolot? Nie! To Superman? Nie! To samochód!

Ale taki, który wyglądał jak samolot odrzutowy. O co chodzi? A o model General Motors Firebird 1 XP-21, który powstał w 1953 roku. Konstrukcją przypominał prawdziwy samolot, a i imię dostał po samolocie, a dokładnie po eksperymentalnym odrzutowcu. Co więcej, był napędzany turbiną gazową, tak jak samoloty w czasach, w których powstawał.  Jednak General Motors, mimo dużego zainteresowania samoloto-samochodem nie zdecydowało się na seryjną produkcję. Projekt został na zawsze w fazie prototypowej. Przyczyną było przede wszystkim ogromne zużycie paliwa oraz potworny hałas, jaki ta maszyna wytwarzała. Zdecydowanie nie nadawał się do jazdy po ulicach. Pytanie, czy z powodu skrzydeł, w ogóle zmieścił by się na szerokość na jednym pasie ruchu.

  1. Ferrari z odległej przyszłości

Pojazdy marki Ferrari zawsze wywołują ogromne emocje. Te auta są dziełami sztuki, dopracowanymi w każdym detalu cackami, które chciałoby się chociaż dotknąć i przez chwilę posiedzieć za kółkiem.

Firma Ferrari czasem wymyśla modele, które są odległe od naszych wyobrażeń o samochodach, niosą w sobie zapowiedź przyszłości i nieograniczonych możliwości. Tak było właśnie w przypadku modelu Ferrar 512S Modulo, który wyglądem przypominał kosmiczną kapsułę. Modulo powstał w 1970 roku i swoją konstrukcją oddawał klimat epoki.

Model nie trafił do masowej produkcji, choć mógłby być ciekawym zjawiskiem na drogach. Mimo tego, że jego wygląd sugerował, że to pojazd bardziej do latania, niż do jeżdżenia, Ferrar 512S Modulo jeździł dzięki całkiem niezłym parametrom. Nawet dziś, mimo że od jego premiery upłynęło bardzo wiele lat, model ten byłby czymś absolutnie wyjątkowym, wszędzie tam, gdzie by się pojawił.

  1. Najstarszy samochód świata, który ma najdłuższą nazwę

Ten pojazd wyróżnia się dwiema cechami – jest najstarszym samochodem, a jego nazwa jest bardzo, bardzo długa. Trudno ją przeczytać, a co dopiero zapamiętać. Mowa o pojeździe De Dion Bouton et Trepardoux Dos-a-Dos Steam Runabout (a w skrócie „La Marquise”), który został skonstruowany w 1884 roku dla hrabiego de Dijon. Maszyna konstrukcją przypomina raczej powóz, brakuje tylko dyszla i konia. Jego silnik, a właściwe dwa silniki parowe, to jednostki napędzane parą wodną – w tamtych czasach silników spalinowych nie było. Poza nimi, samochód ma także zbiornik na węgiel. Taki mały pociąg na rodzinne przejażdżki. Jego prędkość maksymalna to ok. 30 km/h. Szału nie ma, ale z drugiej strony w końcu 19. wieku mało kto mógł sobie w ogóle pozwolić na taki zbytek, a i technika motoryzacyjna dopiero zaczynała się rozwijać. Pojazd ma masę niespełna tony, może zabrać czworo pasażerów, i mimo sędziwego wieku, wciąż jest sprawny. Czterokrotnie zmieniał właścicieli. Ostatni nabywca kupił go za prawie 5 milionów dolarów w USA.

Jak widać zabytkowa motoryzacja to kopalnia ciekawych pomysłów, nietuzinkowych rozwiązań konstrukcyjnych, a także nie lada gratka dla miłośników wszelkich ciekawostek związanych z samochodami.

Najnowsze

Mercedesy oklejone w serduszka WOŚP na ulicach 11 miast

Jak co roku, samochody dostawcze Mercedes-Benz będą wspierać zbiórkę w ramach Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na ulice jedenastu miast wyjadą przede wszystkim Sprintery, ale także Vito i Citany. Aby wspomóc Orkiestrę należy… naklejać na nie czerwone serduszka!

Po zeszłorocznym sukcesie, jeszcze więcej samochodów dostawczych Mercedes-Benz wyjedzie na ulice aby dać się okleić! Sprintery razem ze swoimi mniejszymi braćmi będzie można zobaczyć na głównych placach miast: Krakowa, Łodzi, Bielsko-Białej, Rzeszowa, Poznania, Szczecina, Koszalina, Bydgoszczy, Wrocławia, Częstochowy oraz Lublina. Wszyscy uczestnicy Finału będą mieli okazję naklejać na pojazdach orkiestrowe serduszka – za każde serduszko Mercedes-Benz dołączy się do zbiórki!

Mercedes-Benz wspiera Fundację nie tylko w dniu Finału. Instruktorzy programu „Ratujemy i Uczymy Ratować”, bezpłatnie korzystają na co dzień z osobowych wersji Sprintera oraz Vito, dzięki którym mogą dojeżdżać w najdalsze zakątki kraju. „Ratujemy i Uczymy Ratować” to ogólnopolski program nauczania dzieci ze szkół podstawowych zasad udzielania pierwszej pomocy. Od momentu jego uruchomienia dzięki działalniom Fundacji wiedzę o pierwszej pomocy poznało już 2,5 miliona polskich dzieci.

Pieniądze pozyskane w efekcie tegorocznego Finału WOŚP przeznaczone zostaną na wsparcie szpitalnych oddziałów pediatrycznych oraz geriatrycznych w całej Polsce.

Najnowsze