Paula Lazarek

Mazowiecka grupa Speed będzie walczyć z piratami drogowymi w nowej Skodzie Superb!

Mazowiecka drogówka do zadań specjalnych, czyli grupa Speed, od teraz będzie ścigać piratów drogowych w nowych Skodach Superb. Do policyjnej floty trafiły też kolejne nieoznakowane BMW 330i G20.

Przed rozpoczynającami się powoli wakacjami warszawscy policjanci z grupy Speed otrzymali nowe radiowozy. Tym razem są to nowe Skody Superb w wersji kombi z silnikiem 2.0 TSI o mocy 272 KM. W wyposażeniu znalazły się wideorejestratory Videorapid 2a. 

Czytaj więcej: Uciekł z więzienia, ale przed grupą Speed nie dał rady

Mazowiecka drogówka dostała również kolejne egzemplarze nieoznakowanych BMW 330i G20 oraz motocykl BMW RT z silnikiem o mocy 125 KM.

Więcej: BMW 330i xDrive z wideorejestratorami w polskiej Policji

Mazowiecka grupa SPEED będzie walczyć z piratami drogowymi w nowej Skodzie Superb!

Policjanci w nowych pojazdach będą patrolować ulice i drogi szczegółnie w okresie wakacyjnym, kiedy wielu „mistrzów kierownicy” traci głowę i przekracza prędkość. Przypominamy, że już od 1 lipca wchodzą kolejne, nowe przepisy. Prawo jazdy można stracić się za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym. Także, jeśli nie chcecie stracić możliwości kierowania pojazdem w trakcie letnich wojaży to warto jechać rozważnie, stosując się do przepisów ruchu drogowego. 

Zobacz również: Przez nowe przepisy łatwiej będzie stracić prawo jazdy! Co jeszcze się zmieni?

Najnowsze

Paula Lazarek

„Najbrzydszy samochód świata”, czyli wielka miłość do… Wartburga!

Pan Bogdan, jego matka Kazimiera i 51-letni Wartburg to bohaterowie filmu dokumentalnego „Najbrzydszy samochód świata” Grzegorza Szczepaniaka.

Dokumentalista Grzegorz Szczepaniak kręci swoje filmy z dystansem. Lubi doszukiwać się w rzeczywistości absurdu i humoru. Dokładnie taki jest jego film „Najbrzydszy samochód świata”. Na pomysł jego nakręcenia wpadł przypadkiem, gdy jeden z jego znajomych, interesujących się motoryzacją retro, powiedział mu, że jest taki bardzo sympatyczny duet: pani Kazimiera i pan Bogdan. Pojechał na pierwsze spotkanie i tak zaczęła się ich wspólna historia…                                                                      

Kino drogi
Tytułowy najbrzydszy samochód świata to ponad 50-letni Wartburg. Wszystkie jego części są oryginalne – nigdy nie zostały wymienione. Jego właściciel wygrywa wszystkie konkursy na szpetne pojazdy.

„Najbrzydszy samochód świata” to film drogi. Kamera towarzyszy panu Bogdanowi, jego 94-letniej matce Kazimierze i Wartburgowi w podróży do Magdeburga, ponieważ pan Bogdan chce zobaczyć miejsce, gdzie w czasie wojny jego mama pracowała w obozie pracy przymusowej. Najprawdopodobniej ta wyprawa do Niemiec jest ich ostatnią wspólną podróżą. Wartburg też pewnie nie wytrzyma już kolejnej eskapady w nieznane. Jego dni są policzone.

Reżyser momentami obawiał się o życie i zdrowie bohaterów swojego filmu, jednak doświadczenie pana Bogdana w jeździe Wartburgami rozwiało jego wszelkie wątpliwości:

Pan Bogdan już od 20 lat jeździ tylko Wartburgami, bardzo dobrze je zna i praktycznie nigdy nie miał żadnego wypadku. Po drugie, jeździ dość wolno. Po trzecie zawsze wybiera boczne drogi. Raz tylko była taka sytuacja, że musiałem go stopować, bo nie działał prędkościomierz i nie wiedział, że zbliżał się już do setki. Co prawda na pustej, bocznej drodze, ale i tak… wyprzedziłem go i zatrzymałem. Zazwyczaj jednak jeździł 40-50 km/h.

Przeczytaj też: Anne de Mortemart: pierwsza osoba na świecie, która dostała mandat za przekroczenie prędkości

Niezwykła miłość do samochodu
Odkąd zmarł jego ojciec, czyli od ponad 20 lat, pan Bogdan razem z matką spędzają praktycznie całe swoje życie na zlotach starych samochodów, w podróży. Jak zdradził reżyser:

Pan Bogdan ma trochę fioła na punkcie jeżdżenia, zlotów i Wartburgów.

Oglądany przez widzów na ekranie samochód był praktycznie w stanie rozsypki. Nie miał kluczyka i stacyjki, więc pan Bogdan odpalał go jak złodziej, po kablach. Dodatkowo właściciel wiekowego Wartburga to straszny bałaganiarz, który w ogóle nie dba o swoje auto, więc można było w nim znaleźć praktycznie wszystko.

I tutaj wyjawia się tajemnica miłości pana Bogdana:

On tak naprawdę kocha Wartburgi: to jest miłość do marki, a nie konkretnego samochodu. Lubi konkretne modele, którymi jeździ. Wygląda to tak, że pojeździ nim przez parę lat, on się zużywa przez to, jak je traktuje i wtedy jakimś cudem znajduje kolejnego Wartburga. Ten z filmu umarł po zakończeniu zdjęć. Został odstawiony na plac, gdzie pan Bogdan ma już kilka innych Wartburgów i… zastąpiono go kolejnym.

A skąd ta miłość? Jak wyznał Szczepaniakowi Pan Bogdan jego ojciec zawsze marzył o Wartburgu, bo w latach 60. i 70. mieć taki samochód to było coś. Dla niego posiadanie Wartburga to też pewien luksus i realizacja marzenia ojca.

Przeczytaj też: Fiat 126p najbardziej kultowym samochodem PRL-u

Najnowsze

Paula Lazarek

McLaren zwolni 1200 pracowników. Ogromne cięcia kosztów z powodu koronawirusa?

Ostatnie lata dla producenta super-samochodów były bardzo udane. Niestey, pandemia sprawiła, że McLaren zwolni 1200 pracowników z działów badań, wyścigów i rozwoju.

McLaren znany jest nie tylko z produkcji super szybkich samochodów drogowych. Od lat angażuje się w sport motorowy i królową – Formułę 1. Pandemia koronawirusa niestety na długi czas „zamroziła” działania w obu dziedzinach, co odbiło się na finansach McLarena. Producent ogłosił, że musi przejść przez trudny czas radykalnego cięcia kosztów, co doprowadzi do zwolnienia prawie 30 procent dotychczasowych pracowników.

Od dłuższego czasu do mediów docierały informacje o trudnej sytuacji finansowej producenta. Na początku maja McLaren chciał zastawić swoje historyczne, najdroższe modele i siedzibę w Woking, by otrzymać pożyczkę opiewającą na kwotę 150 mln funtów. Prośba ta została jednak odrzucona.

Przeczytaj: McLaren wprowadza nowe zasady. Superlekki Grand Touring

Cięcie etatów ma objąć pracowników działu rozwoju i badań nad nowymi pojazdami drogowymi, jak i wyścigów, w tym niestety ważną dla McLarena Formułę 1. Zarząd McLarena oficjalnie mówi, że nie jest w stanie regularnie płacić pracownikom. 

Jest nam ogromnie przykro z powodu tej sytuacji. Robiliśmy wszystko by uniknąć najgorszego, ale nie mamy wyjścia i musimy podjąć decyzję o zwolnieniu części dotychczasowej siły roboczej – podają w oświadczeniu władze McLarena. 

Niestety nie jest to jedyny ostatni krok w kierunku ratowania McLarena. Nowe modele Elva i 765LT trafią do klientów bez przeszkód, lecz ze sporymi opóźnieniami, zagrożony jest następca McLarena P1. Nie wiadomo, czy planowana premiera w 2024 roku faktycznie dojdzie do skutku. 

Zobacz: McLaren odkrywa całą prawdę o materiałach we wnętrzu McLarena GT

Cała pandemia będzie nas kosztować około dwa lata. W 2020 roku zrobimy naprawdę niewiele. Myślę, że powrót do stanu początkowego zajmie nam cały 2021 rok. – komentuje Mike Flewitt, CEO McLarena.

Co dalej będzie z produkcją nowych modeli McLarena? Firma będzie chciała teraz skupiać się na najważniejszych projektach. Prezes zarządu McLaren Group ogłosił, że w 2021 roku jest plan wdrożenia nowej hybrydowej architektury, służącej do jeszcze bardziej efektywnej produkcji samochodów. 

Najnowsze

Paula Lazarek

Zamieszki w USA trwają a chuligani okradają dealerów. Na celowniku drogie, sportowe auta

Zamieszki w Stanach Zjednoczonych trwają, więc z tej okazji niestety korzystają złodzieje, którzy w ostatnim czasie regularnie napadają na salony dealerskie. Na celowniku są przede wszystkim drogie, sportowe modele, między innymi Dodge Hellcat Charger i Challenger.

Jak podaje kalifornijska, lokalna redakcja CBS Local SF, w jednym z salonów dealerskich grupy FCA skradziono ponad 50 samochodów. Głównie są to modele sportowe z bardzo mocnymi silnikami – Dodge SRT Hellcat. Właściciel salonu Hidalgo Carlos relacjonuje w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że pomimo próby ratowania swojego salonu, chuligani zwyczajnie napadli na ludzi, zabrali kluczyki do samochodów i odjechali, nie zważając na to, czy staranują samochody stojące w pobliżu. 

Czytaj więcej: Kierowcy wyrażają swój sprzeciw wobec rasizmu

Właściciel wycenia straty i podaje, że wśród skradzionych chargerów, znalazła się także wyjątkowa wersja Widebody Daytona 50th Anniversary Edition, warta 91 tys. dolarów. Cała sytuacja jest bardzo trudna, tym bardziej, że aktualnie policja zajmuje się tłumieniem zamieszek w USA i nie przyjmuje spraw związanych z kradzieżą. Właściciel musi sam na własną rękę szukać skradzionych samochodów. Jak podkreśla w wywiadzie, liczy na to, że zamontowane nadajniki GPS pomogą mu odzyskać wszystkie Challengery i Chargery. 

Niestety kradzież w Kalifornii to nie jedyny przypadek. Chuligani uszkodzili też pojazdy w salonie Mercedesa i podpalili sportowego AMG GT. Podobna historia przydarzyła się w kalifornijskiej Santa Monica i w stanie Nevada. Chuligani nie ograniczali się wyłącznie do samochodów i rozbojów, doszło także do kradzieży policyjnego konia.

Najnowsze

Paula Lazarek

Ten ryk z wydechu Ferrari F50 na londyńskiej ulicy przyprawi cię o „gęsią skórkę”!

Jeśli tęsknicie za soczystymi dźwiękami V12 na torze wyścigowym to dziś mamy dla was coś absolutnie wyjątkowego. Pewien właściciel Ferrari F50 zamontował w swoim samochodzie przelotowy wydech i teraz brzmi bardzo groźnie. Nastawcie głośniki!

Ferrari F50 z przelotowym wydechem zostało złapane podczas sesji zdjęciowej jednego z youtuberów w Londynie. Tuż po delikatnym starcie ryk z wydechu z pewnością sprawił, że niejedna osoba popatrzyła na auto z ciekawością. Aż jesteśmy ciekawe, jak mruczy ta mocna jednostka V12 na pełnych obrotach!

Zobacz: Ferrari 288 GTO, F40, F50, czy Enzo? Który najpiękniejszy?

Czy wiecie, że model F50 powstał z okazji uczczenia 50-lecia Ferrari? Niektórzy fani marki zarzucają, że wcale nie oddaje prawdziwego włoskiego prestiżu i stylowej elegancji. Często określany jest mianem najbrzydszego rumaka w stajni Ferrari. Samochód prezentuje się dość egzotycznie a niektórym także przypomina wyścigówki z gier komputerowych. A jak wam się podoba? 

Najnowsze